Dodaj do ulubionych

Test na rozpad małżeństwa

20.01.07, 15:59
Ile można się zastanawiać? Do czego musi dojśc aby odejść.. Na jakie pytania
trzeba sobie odpowiedzieć??? Co zrobic aby to była głęboka, własna decyzja a
nie podyktowana przez innych podpowiedź??? Co przechyla szalę ku decyzji:
składam pozew o rozwód?? Nie umiem sobie ztym poradzić i wiem, że takich
jak ja jest masa. Czy jest jakiś test na nieodwracalny rozpad związku? smile
Które pyatnia są najważniejsze??smile Pomożecie?
Obserwuj wątek
    • tricolour Czy jesteś kolejnym trollem zadającym pytania... 20.01.07, 16:09
      ... bez oczekiwania odpowiedzi?

      Jeżeli nie jesteś, to powiedz ładnie "dzien dobry" i słów kilka o sobie... tak z
      wrodzonej grzeczności i szacunku dla użytkowników forum. W zamian dostaniesz
      zaangażowanie i rzeczowość...

      Witaj.
      • nangaparbat3 kazdemu wolno pytać - trollom też 20.01.07, 16:32
        Tri, Ty sie z powolaniem nie rozminałeś? Twoje miejsce w szkole!
        • tricolour Mało Ci jednego Giertycha? 20.01.07, 16:38
          Chcesz jeszcze stalinizm i hitleryzm?

          smile
      • mozaikaa Re: Czy jesteś kolejnym trollem zadającym pytania 20.01.07, 16:39
        tricolour napisał:

        > ... bez oczekiwania odpowiedzi?
        >
        > Jeżeli nie jesteś, to powiedz ładnie "dzien dobry" i słów kilka o sobie...
        tak
        > z
        > wrodzonej grzeczności i szacunku dla użytkowników forum. W zamian dostaniesz
        > zaangażowanie i rzeczowość...
        >
        > Witaj.

        Witajsmile
        Po przeczytaniu kilku wpisów nie zauwazyłam obowiązującej etykiety..
        Forma "witaj" przypomina mi standardowe e-maile, tak jak i pozdrawiam..
        Przychodzimy tu z różnych powodów - niektórzy po to, aby po prostu pogadać,
        wyżalić się. Ja - jak widać z wpisu - jestem totalnie rozedrgana bo zycie
        przypomina koszmar... I nie wiem jak żyć. Szukam doswiadczonych ludzi, którym
        nieobca depresja, załamanie nerwowe i miesiące pytań. Którzy już to przeżyli bo
        boję się kolejnych błędów. Psycholog to długa droga - trochę pomaga. Ale są
        dzieci, które patrzą na kłótnie; słuchają tekstów o zdradach itd. I własna
        niemoc.... Oczywiście taki stan jest egoistyczny i przepraszam jesli naruszyłam
        jakies zasady. Ale w emocjach mniej się o tym mysli...


        • tricolour W zasadzie nie ma tu żadnych zasad... 20.01.07, 16:45
          ... poza wymogiem ogólnej kultury i nie musisz przepraszać. Ja osobiście lubię
          "robić" za napis nad wejściem "który tu wchodzisz pozbądź się nadziei"... ale
          nie należy wszystkiego, co pisze brać za przejaw mojej niechęci do kogokolwiek...

          Jeśli chcesz pobyć z nami dłużej, to zapraszam, bo trafiłaś w dobre miejsce - a
          pisze to serio. Pobyt krótki raczej niczego nie da.

          Forum rozkręci sie od poniedziałku, kiedy ludzie pójdą do pracy, a teraz jest
          pustawo, bo weekend.

          smile)
          • mozaikaa Re: W zasadzie nie ma tu żadnych zasad... 20.01.07, 16:52
            Tricolour -co Ty tu robisz skoro Tyś świeży narzeczony???
            • crazysoma Re: W zasadzie nie ma tu żadnych zasad... 20.01.07, 16:56
              Haha. Niezle... w konktekscie konktekstu.
              ps. "Szukanie nie boli"...
            • tricolour Polubiłem ludzi. 20.01.07, 17:01
              No i jestem tu już ze dwa lata albo i dłużej... to także się przyzwyczaiłem. W
              wolnych chwilach w domu komputer mam włączony, to i forum otwarte.

              Ale właśnie się ubieram i pewnie wróce... jak wróce.

              Moża sobie wyobrazić, że narzeczeństwo nie jest kosztem innych znajomości smile)
    • wiona11 Re: Test na rozpad małżeństwa 20.01.07, 22:01
      Pytasz i nie liczysz na rzeczową, ostateczną odpowiedź, bo jej nie ma. Ja też
      nie umiałam, przez całe lata podjąć decyzji. Chciałam i bałam się. Są dzieci.
      Dla ich dobra byłoby lepiej, żeby został, i dala ich dobra byłoby lepiej, żeby
      odszedł. I "on" był zły do szpiku kości, a czasem, jak spojrzał i coś
      powiedział, to aż dreszcze przechodziły po plecach.
      I bądź tu mądra, podejmij decyzję. Do tego dochodziły wspomnienia zakochania
      sprzed lat - przecież to nie mógł być przypadek. Jesteśmy sobie przeznaczeni.
      To tylko kryzys... Ale ten kryzys trwał od lat i zamiast przemijać - pogłębiał
      się. Całe noce poważnych rozmów, które "miały wszystko zmienić". Na nic.
      Byłam jak w matni.
      W końcu się wyprowadził. Odetchnęłam. Urosły mi skrzydła. Koniec koszmarnego
      związku. Potem miesiące tęsknoty, fizycznego wręcz bólu. Chorej nienawiści i
      zazdrości o jego obecne życie... I to już teraz mija. Tak mi się przynajmniej
      wydaje.
      Od kwietnia jestem sama, rozwód w toku.
      • akacjax Re: Test na rozpad małżeństwa 20.01.07, 22:58
        Nie ma takiego pewnego testu-odpowiadajacego-czy to już, czy można coś zmienic, czy będzie tylko gorzej.
        Za to są testy-na toksyczność związku. I gdy się stwierdzi, że jest toksyczny-trzeba podjąć decyzję, osobiście. Nie można zwalać jej na zewnętrzne odnośniki.
    • weekenda Nie ma żadnego testu 20.01.07, 23:16
      Cześć,

      stosowałam różne metody. Od najbardziej beznadziejnego pt: pionowa kreska w
      połowie kartki i wypisywanie co za, co przeciw, zero-jedynkowa punktacja,
      podkreslenie, podliczenie i już, po próby rozmów, pisanie listów, płacze,
      szantaże, szlochy, wrzaski itp odczłowieczające metody.

      Aż wreszcie po długim czasie spojrzałam na na nasz związek, na mnie w tym
      wszystkim, na naszą przyszłość i już wiedzałam - to nie dla mnie. Dość. Koniec.
      Straciłam serce do tamtego życia, do tego mężczyzny. Stał mi się obcy, zły.
      Mieszkanie przestalo mnie obchodzić, przestało mnie interesować co on robi,
      gdzie jest. I odeszłam.

      Nie ma żadnego złotego środka. Każdy ma swoją drogę do przejścia.
      • monamam Re: Nie ma żadnego testu 21.01.07, 00:08
        tak, dokładnie: <każdy ma swoję drogę do przejścia>

        jeśli mówi ,że nie kocha i nie postrzega Cię jako istotę o uczuciach wyższych,
        jesli nie ma szacunku do Ciebie, jeśli po raz kolejny dzieci były świadkiem
        awantur ,jeśli częściej płaczesz, niż śmiejesz się przez niego, to właśnie pali
        się wielka czerwona lampa nad Twoim życiem

        --
        po burzy zawsze wychodzi słońce
    • marek_gazeta Re: Test na rozpad małżeństwa 22.01.07, 10:50
      To są pytania i odpowiedzi indywidualne. Skoro czasami ludzie potrafią się zejść po rozwodzie, przyczyny rozwodów są takie różne (relatywnie błahe dla jednych, krytyczne dla innych) i czas walki o związek również bardzo różny (jedni się rozwodzą przy pierwszym kryzysie, inni po wielu latach kryzysu i wielu próbach naprawy), to jednoznacznej odpowiedzi być nie może.
    • sbelatka Re: Test na rozpad małżeństwa 22.01.07, 11:25
      Nie wiem czy jest takie test. Moze i ktos taki ma...

      ale rozumiem Cie i twoj a sytuacje.
      Rozedrganie, czekanie, nadzieja, brak nadziei i znowu...

      Ja ostaecznie podjęąlam decyzje - rozwodze sie.
      Mąz odhcodzi do innej. Ale tak ajkos niemarwo. Bo ciagle z nami mieszka. I
      jakos mu nie przeszkadza ten stan.
      Trudna to dla mnie decyzja. Bo ja pzrez 16 lat bylam - czulam sie szczesliwa.
      I etraz zostaje sama. Probelmy z kasą, z dziecmi, z wszystkimm..
      tak to teraz wygląda.

      Ale - no nie widze wyjścia.
      Bo ZOSTAWANIE w tym w czym teraz tkwie.. do nikąd mnie nie zaprowadzi.
      Zreszta mozę nawet i tak nie moglabym w tym zostac. Bo może faktycznie by sie
      kiedys wyprowadzil..

      Ale gdyby zostal.. albo wrocil po tym jak ta jego milosc zdechnie to co...
      co by nas jeszcze łączyło??/

      jesli możesz to pomysl o tym tak : JAKIE zycie moglabyś miec przy boku tego
      Twojego męża...? Czy Ci sie ono podoba, jest dobre dla Ciebie i dla dzieci?

      Rozumiem, ze juz nie jest milo (awantury, zdrady).
      Dlaczego i na jak długo mogloby sie poprawic twoej małżeństwo.
      O ile w ogóle...

      Mozliwe, ze jakimś małżeństwom udalo sie "wrócić"..
      a my tutaj na tym formu spotykający sie mamy pecha. nam nasze rozmowy i rpoby
      naprawiania sie nie powiodly...

      wiec chyba tutaj trudno Ci bedzie znalkźć kogoś kto da Ci jakąś wielka nadzieje
      na odbudowanie zwiażku.
      Ale może sie myle.

      Depresja, nerwice.
      Wielu z nas przez to przeszlo lub przechodzi.
      Pokrzepiające jest to, ze ci, ktorzy sa juz dalej - mówią - BĘDZIE DOBRZE.

      piszesz o miesiącach zastanawiania sie.

      Skoro to juz tyle trwa to może czas na podjęcie dezycji???

      Jakiejkolwiek.

      Bo mam takie osobiste doświadczenie, ze nic tak nie wykańcza jak TKWIENIE w
      czymś w pozycji "rozkrok". Ani w te ani we wte ( ciekawe jak to sie pisze)

      Pozdrawiam










      • mozaikaa Re: Test na rozpad małżeństwa 22.01.07, 13:20
        dziękuję za listy.... Pokrzepiajace jest to, że macie podobne przeżycia bo już
        zastanawiałam się czy nie zwariowałam....

        Bo mam takie osobiste doświadczenie, ze nic tak nie wykańcza jak TKWIENIE w
        > czymś w pozycji "rozkrok". Ani w te ani we wte

        No właśnie - strasznie wykańcza........... Ale gdy pomyslę, że zostanę z nim
        ogarnia mnie czarna rozpacz.... Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że może się
        zmienic... Ja kilkanascie lat czekałam na zmiany - jego, miejsca zamieszkania,
        sposobu zycia, komunikacji... Już nie mam siły. Mam wyrzuty, że sama też
        zrobiłam dużo błędów ale.... nie mogę zapomniec awantur i jego przemocy, po
        których w duchu mówiłam: pożałujesz.... Jaka ja byłam (i jestem) głupia.....
        Nie chcę aby to był odwet.... Chcę inaczej żyć... Tylko czy po tylu latach
        patologicznego związku, chorych nawyków będę umiała kogoś szanować, kochac....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka