Dodaj do ulubionych

rozwód a stres

22.01.07, 12:32
Z artykułu wynika, iż rozwód należy do najbardziej stresujacych przeżyć,
emocje zwiazane z rozwodem są bardziej szkodliwe niz własna choroba,
nieszczęsliwy wypadek czy skazanie na pobyt w wiezieniu.
facet.interia.pl/news?inf=860369
Obserwuj wątek
    • sbelatka Re: rozwód a stres 22.01.07, 13:08
      wiemy, wiemy...

      ja czuje juz stres w kazym namnjiejszym nawet zakątku swego ciała...

    • bursztynowe Re: rozwód a stres 22.01.07, 13:09
      To są "punkty" dla facetów, dla kobiet było jakoś inaczej.

      Gdy tak patrze po sobie, to mniej więcej to się zgadza, ale gdy spoglądam na
      innych facetów to mam wątpliwości.
      • misbaskerwill Re: rozwód a stres 23.01.07, 18:02
        U mnie się jak najbardziej zgadza.
        Ale żona funduje mi jazdę bez trzymanki na dachu ferrari...
        I jeszcze mam zapłacić za tę atrakcyjną przejażdżkę - jak dożyję końca trasy,
        oczywiściewink
        • bursztynowe Re: rozwód a stres 23.01.07, 19:40
          Dozyjesz, dozyjesz, chlopie.
          Jeszcze bedziesz z lezka w oku wspominal te wyboje...
        • kurka_wodna2 Re: rozwód a stres 23.01.07, 20:09
          Misiu, wydawało mi się że wyszedłeś na prostą...
          Coś znów się dzieje niedobrego; mniemam

          Cieszę się Wojtku,że Cię znów tu widzę.
          Pozdrawiam
          • misbaskerwill Re: huśtawka... 23.01.07, 21:13

            3 dni do kolejnej rozprawy (w piątek).
            Ja wniosłem o orzekanie o winie, więc żona dąży do ugody, ale tak, by nic nie
            stracićwink.

            Dlatego umowa co rusz jest albo "prawie osiągnięta", albo do kosza...
            Jednak małżonka ma dużo do stracenia, a ja zapalczywy nie jestem.
            Tydzień temu wierzyłem, że kompromis został osiągnięty.
            Potem wiarę tę straciłem.
            W sobotę - na chwilę odzyskałem, by ją znów stracić.
            W niedzielę - to samo, chwila trwała ciut dłużej, to i huśtanie większe.
            W poniedziałek - w końcu coś się zaczęło krystalizować.
            Dziś to już drugi dzień, że wierzę, że jednak się uda.

            A co będzie w piątek - lotto wie.
            • phimamdosc Re: huśtawka... 23.01.07, 21:50
              "...dlaczego przed moje oczy ciągle stawiasz tę kobietę? Powiedz, czy gdyby
              została na zawsze moja... czy wtedy stałaby się kresem mojej wędrówki od
              niepewności do niepewności, czy tylko krótkim, kolorowym odcinkiem drogi ku
              nowej przepaści..."

              Miś. nie pozwól na huśtawki. to i niepewność wykańcza..
            • misbaskerwill Re: huśtawka - c.d. 24.01.07, 17:42
              > W poniedziałek - w końcu coś się zaczęło krystalizować.
              > Dziś to już drugi dzień, że wierzę, że jednak się uda.
              > A co będzie w piątek - lotto wie.

              ...no i wykrakałem.
              Dziś żona postraszyła mnie odebraniem praw rodzicielskich i sądem
              administracyjnym, jak nie cofnę przed rozprawą zażalenia, które już
              rozpatrzyli... Tyle, że sąd administracyjny może grozić jedynie urzędowi, który
              cofnął własną decyzję - to, jak wiadomo, zdarza się rzadko. W tym wypadku uznali
              najwyraźniej, że żona zrobiła przekręt. A żona, jak przystało na "człowieka z
              projekcjami", myśli, że to ja zrobiłem przekręt, bo udało mi się cofnąć decyzję
              podjętą z naruszeniem procedurwink.

              Poszantażowała, a ja się rozłączyłem - wolałem zjeść obiad. Wrzody i tak mam jak
              w banku.

              Jak kocha (siebie) to zadzwoni. W końcu nie chce usłyszeć w sądzie, że nie jest
              tak kryształową matką-Polką, na jaką do tej pory się kreowała...
              • betuana Re: huśtawka - c.d. 24.01.07, 20:21
                Nie wiem, czy pocieszającą rzeczą jest fakt, że inni (czytaj ja) też jeżdżą bez
                trzymanki, a wybojów ci u nas dostatek. Mnie mój ex zafundował taką jazdę w
                związku z podziałem majątku. To co prezentuje na sali sądowej i po za nią to
                fanatyzm jakiego arabscy terroryści mogliby się uczyć. Trzymaj się Misiu i nie
                daj sobie skubać futerka.
    • phimamdosc hm. 23.01.07, 20:20
      dowiedziałam się już w ostatnim tygodniu w skarbowym, że nie pasuję do żadnej
      kategorii wink
      więc pewnie i na tym forum coś podobnego mnie właśnie spotyka smile
      moje małżeństwo mniej więcej od połowy należało "do najbardziej stresujących
      przeżyć, a emocje związane były niesamowicie szkodliwe".
      rozwód był najlepszą sprawą, jaka mi się trafiła od dłuższego czasu, a pierwszą
      noc po wyroku przepłakałam.
      ze szczęścia.
      • misbaskerwill Re: heloł;) 23.01.07, 21:17

        Na pewno nie będziesz tu osamotnionawink.

        A skoro już płakałaś ze szczęścia, to teraz będzie chyba jeszcze lepiej.
        Bo ze szczęścia można się nawet śmiać. Albo rechotać.
        Co, wbrew pozorom, zdarza się często czytającym to forum (nie wspominam o
        spotkaniach forumowych, to jest doznanie poza wszelką klasyfikacjąwink).
        "Haha".
        • phimamdosc hej :) 23.01.07, 21:44
          już mi lepiej, Miś wink
          zdążyłam zauważyć, że ludzie po rozwodach czy w trakcie nie różnią się od tych,
          którzy są dużo przed wink czego nikomu oczywiście nikomu nie życzę.

          na spotkanie krakowskie się wybieram, wesprzeć zamierzam ilość i jakość hahów
          donośnych, bo co nam w końcu zostało smile
          tylko uśmiech i światło w duszy.
          mrok już za nami.
          znów można uśmiechać się CAŁYM sobą, a nie tylko ciałem.

          jeden z moich ulubionych tekstów, jakie powiedział mi Przyjaciel:
          "Czego się boisz? Że spotkasz kogoś, kto zasłuży na Twoją miłość, a Ty
          zasłużysz na jego miłość? boisz się, że stanie się coś, co zmieni życie? tyle w
          nas szczęścia, na ile sobie pozwalamy."

          smile trzymam się tych słów, jak koła ratunkowego z racji nieumiejętności
          pływackich i inszych.

          i tak to właśnie jest smile
          żyć. po prostu.
          każda chwila darem.
          każdy uśmiech i słowo skarbem nieocenionym.
          każdy dzień życiem całym.
          tyle tylko i aż tyle smile

          m.in. dla idei panie ze skarbowego stwierdziły, że nie pasuję do żadnej
          kategorii wink bo w biznesie - usłyszałam - nie ma czegoś takiego, że ktokolwiek
          komukolwiek cokolwiek robi za darmo.
          nie wiem, o jakim biznesie mówiła, ale jestem własnym swoim świadkiem, że
          zdrożna myśl przebiegła przez głowę wink
          nie zdążyłam się pośmiać, bo szybka była ta myśl, w głowie miejsca sporo.
          ale na tyle dużo, żeby delikatnie zaoponować i protokół szybko podpisać smile))

          rozgadanie nietematyczne wyłączam, dobrego wieczoru życząc smile
          i nie-smutania-się.
          • mja-1 Re: hej :) 23.01.07, 22:00
            A ile punktów w tej skali ma trwanie w związku , który nie zaspokaja naszych
            potrzeb? Taka permanentna frustracja to dopiero źródło chorób.Lepiej przeciąć
            węzeł gordyjski niż tracić lata na jego rozwiązywanie.
          • libra22 Re: hej :) 23.01.07, 22:02
            To dlatego mój mąz nie chce się rozwieść. A ja mu przypisywałam tak niskie
            pobudki, jak chęć wspólnego rozliczania się podatkowego w celu niepłacenia
            wyższych podatków.
            Ja to jednak wredna jestem babasad
    • cosmopszczolka Re: rozwód a stres 23.01.07, 22:10
      I wiecie co mnie denerwuje w tym wszystkim,że dostajemy podwójnie w d.., bo jak
      człowieka dotkną te inne nieszczescia - niżej punktowane - to zamanifestuje to
      strojem, pobytem w szpitalu, moze z tym wyjść na ulicę i wszyscy mu wspołczują
      na ulicy. A my musimy być uśmiecnieci, w formie, w pracy, udawać ze wszystko
      jest ok. A potem wieczorem, w weekendy, jak nikt nie widzi, dławią nas łzy,
      ból, trauma. I bynajmniej nie trwa to tydzien, czy 6 m-cy. I dlaczeqo, bo jakiś
      dupek (dupka) zafundował nam wbrew naszej woli jazdę bez trzymanki
      • betuana Re: rozwód a stres 23.01.07, 22:29
        Uwielbiam teksty w stylu "No co ty, ty masz depresję, niemożliwe, przecież tak
        świetnie się trzymasz". A ja w domu chodziłam/dzę (choć teraz zdecydowanie
        mniej) po ścianach. Niestety jednym z owoców mojego, na szczęście już nie
        istniejącego związku (właśnie nie rozwodu, ale związku), jest depresja i to nie
        taka, na którą Deprim pomagasmile
        • 374.4w Re: rozwód a stres 23.01.07, 22:32
          dodam do "ulubionych" - co nas nie zabije to nas wzmocni, brrr
          • betuana Re: rozwód a stres 23.01.07, 23:02
            Moja wersja tego rewelacyjnego tekstu: "Co nas nie zabije to zrobi z nas kalekę"smile
            • misbaskerwill Re: :)))))))0 24.01.07, 17:31
              > Moja wersja tego rewelacyjnego tekstu: "Co nas nie zabije to zrobi z nas kalekę


              Dzięki. Nigdy nie lubiłem oryginalnego tekstu. Ten brzmi znacznie sensowniejwink
              • betuana Re: :)))))))0 24.01.07, 20:15
                Tekst został odpowiednio zmodyfikowany bo jakos nie czułam sie specjalnie
                wzmocnionasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka