Witajcie
Tak jak w tytule wątku - jestem kolejna następna porzuconą, która została z
córką. Mąż SIE ZAKOCHAL, po niemal 13 latach malżenstwa. W ciagu miesiąca sie
spakował, wyprowadzil i zamieszkał z kochanką, która takze odeszla od meza.
Jestem juz po rozwodzie, cala sprawa trwala jakies pol godziny..pomijam
fakt, ze od zlozenia papierow do rozprawy bylo niecale 2 tygodnie..
Czuję sie dziwnie. Czuje sie, jakby mo odcieli reke. Czuje sie pusta jak
beben. Nasz corka nic nie wie, ma prawie 7 lat. Nie wie, ze tatus mieszka z
inna pania, ze rodzice sa po rozwodzie. Ustalislismy, ze on jej powie, ale
on cos sie nie kwapi. Nie wiem, boi sie. Nie chce?
Nowa partnerka mojego ex meza jest od niego 10 lat starsza i jest uzalezniona
od alkoholu.. a on? on sie czuje za nią odpowiedzialny, pomoze jej wyrwac sie
z choroby..kocha ja nad zycie i chce sie z nia ozenic..
Nie wiem co jeszcze napisac.. moze ze ten caly romans toczyl sie na moich
oczach niemal? na zywca, krojenie miesa na zywym organizmie..
Powoli zaczynam cos, jakby zyc. Ciezko mi idzie. Strasznie sie czuje majac
swiadomosc, ze moja coreczka nie ma pelnej rodziny i ze tatus odwiedza ja ok
2 x w tygodniu, zupelnie nie czujac sie za nia odpowiedzialny i nie
wychowujac jej.
Tyle na poczatek, choc moglabym pisac pisac pisac..
Jeszcze raz - witajcie