sbelatka
05.02.07, 09:44
Odpracowałam swoją pierwszą imprezę "tańcującą" jako singiel....
4o urodziny kumpeli ze studiów byly do tego wydarzenia pretekstem dobrym.
impreza wyjazdowa.
10 PAR ( w tym jedna w trakcie rozwodu) + JA SINGIEL...
Pisali w ksiazkach - "będą cie postrzegać żony jako zagrożenie"
Alem myślała sobie w swej dziewiczej naiwności... zaraz, znamy sie od 20, 15
czy 10 lat z tymi ludźmi....to chyba niemożliwe...
No i co????
no i pstro....
Po imprezce, w czasie ktorej i owszem bawiłam sie bardzo ostatecznie
(zważywaszy na okoliczności) nieźle DOWIEDZIALAM sie, ze PRZED ona imprezką
żony (niektóre tylko, cha cha) wystapily z wnioskiem do mężów swoich "nie
tańcujesz mój drogi z rozwódką..."
w czasie imprezy obserwowałam dziwine zachowania (np. w czasie tańca
podchodziła taka ŻONA i mówila do MEZA "masz telefon..." Powtórzone
kilkakrotnie zaciekawialo mnie...
Wyjasnienie przyszlo nazajutrz...
Okazało sie, ze temat mojego udziału był dyskutowany i oprcaowana została
STRATEGIA...postepowania w sytuacji zagrożenia przez rozwódke... ISO 2007
albo jakies inne...
Ważne edukacyjne doświadczenie!
Wnioski:
jeszcze nie opracowano...
No to pozdrawiam karnawałowo!
Ale dobrze pare godzin baletów mi zrobilo!