Dodaj do ulubionych

debiut SINGLA

05.02.07, 09:44
Odpracowałam swoją pierwszą imprezę "tańcującą" jako singiel....


4o urodziny kumpeli ze studiów byly do tego wydarzenia pretekstem dobrym.
impreza wyjazdowa.
10 PAR ( w tym jedna w trakcie rozwodu) + JA SINGIEL...

Pisali w ksiazkach - "będą cie postrzegać żony jako zagrożenie"
Alem myślała sobie w swej dziewiczej naiwności... zaraz, znamy sie od 20, 15
czy 10 lat z tymi ludźmi....to chyba niemożliwe...

No i co????
no i pstro....

Po imprezce, w czasie ktorej i owszem bawiłam sie bardzo ostatecznie
(zważywaszy na okoliczności) nieźle DOWIEDZIALAM sie, ze PRZED ona imprezką
żony (niektóre tylko, cha cha) wystapily z wnioskiem do mężów swoich "nie
tańcujesz mój drogi z rozwódką..."

w czasie imprezy obserwowałam dziwine zachowania (np. w czasie tańca
podchodziła taka ŻONA i mówila do MEZA "masz telefon..." Powtórzone
kilkakrotnie zaciekawialo mnie...

Wyjasnienie przyszlo nazajutrz...
Okazało sie, ze temat mojego udziału był dyskutowany i oprcaowana została
STRATEGIA...postepowania w sytuacji zagrożenia przez rozwódke... ISO 2007
albo jakies inne...

Ważne edukacyjne doświadczenie!

Wnioski:
jeszcze nie opracowano...

No to pozdrawiam karnawałowo!

Ale dobrze pare godzin baletów mi zrobilo!
Obserwuj wątek
    • nika19741 Re: debiut SINGLA 05.02.07, 09:47
      czyli Twoja atrakcyjność wzrosłasmile tu gratulacje.
      Swoją drogą co to za małzenstwa, jak zony czuja sie tak zagrozone?
      Pewnie wszyscy udaja, ze dobrze zyja.
      • fiducia_32 Nika! 06.02.07, 21:21
        Super! Dokladnie takie same maialam pierwsze przemysllenia po przeczytaniu tego
        postu big_grin
    • z_mazur Re: debiut SINGLA 05.02.07, 09:54
      To normalne. smile
      Postrzeganie rozwódki w takim towarzystwie jako "potencjalnego zagrożenia" to
      standard. Czasem można to odczuć subtelnie, czasem wprost. Kobiety rozwódki są
      czesto pomijane przy zaproszeniach na różnego typu imprezy, na których
      wcześniej na pewno by się znalazły.
      Rozwiedzeni faceci nie spotykają się aż z takim ostracyzmem. Czytałem fajne
      uzasadnienie na ten temat. Ktoś stwierdził, że dzieje się tak nie dlatego, że
      faceci są mniej zazdrośni o swoje żony, tylko że w przypadku proszonych imprez
      to kobiety mają większy wpływ na to kto zostaje zaproszony i celowo pomijają
      samotne kobiety, nie mając takich oporów w związku z samotnymi facetami. smile)))
      • gotyma Re: debiut SINGLA 05.02.07, 10:45
        a ja tego nie rozumiem. i po 1. albo cale to towarzystwo jest do kitu, albo 2.
        sama dajesz pretekst do takiego traktowania. jestem singlem od dawna i prowadze
        dosc rozrywkowy tryb zycia, czesto bywam na najrozniejszych oficjalnych i mniej
        oficjalnych imprezach. poczwarka chyba nie jestem smile nigdy nie spotkalam sie z
        czyms takim, jestem traktowana jak czlowiek, ew. kobieta, a nie potencjalne
        zagrozenie. naprawde dziwne jest to co piszesz...
        • z_mazur Re: debiut SINGLA 05.02.07, 10:54
          Ten temat pojawiał się już w różnych kontekstach.
          Mężczyźni odbierają rozwódki jako chętne i zdesperowane kobiety, żony tych
          facetów też je tak odbierają i problem gotowy.
          Wystarczy, że facet zatańczy z taką kobietą, żeby to wywołało nerwową reakcję u
          jego połówki. Wyjątkowe jest raczej to, że Ty gotymo nie spotkałaś się z taką
          sytuacją niż to, że inne dziewczyny się z nimi spotykały.
          Rozwódka nie musi być ani wyzywająca ani w jakikolwiek sposób zabiegająca o
          względy, wystarczy że jest i samo to wzbudza niepokój u innych kobiet.
          • slaska_borowka Re: debiut SINGLA 05.02.07, 13:08
            Od dawna odwiedzam to forum, ale dzis pisze po raz pierwszy. Moja pierwsza
            sprawa rozwodowa (tak bym chciała zeby była ostatnią) odbedzie się pod koniec
            kwietnia.
            Jeszcze nie jestem rozwódką, a juz widze, ze moi znajomi zachowują sie dziwnie.
            Zwyczajnie nie wiedza jak maja sie zachować. Sylwestra spedzilam sama, choć
            kilka osób świętowało w domu w małym gronie, a zabrakło im chyba odwagi, by
            mnie zprosić. Czego sie bali? Nie wiem. Nigdy nie zdradziłam swojego prawie ex
            męża, jestem towarzyska, ale nigdy nikomu nie dałam do zrozumienia że
            czegoś/kogos szukam, nawet wtedy gdy było mi bardzo źle, ciężko, gdy czułam sie
            b. samotna. Ludzie boją sie rozwódek, czemu? Bo jak sie jest singlem to myśla
            ze zaczyna sie polowanie na każde "spodnie"? To dla mnie teudna sytuacja, nowa,
            ciekawe jak będzie dalej, jak juz rozwód uzyskam???
        • alexolo Re: debiut SINGLA gotyma!!! 05.02.07, 10:56
          to co pisze sebatka ... wcale nie jest dziwne... odczuwam takie zach
          od 2 lat...jedni mówią wprost..niby zartem a inni zdradzaja sie
          zdenerwowaniem...
          kiedys mi o tym mówiła kolezanka..która została sama..żaliła sie że
          czuje sie odtracona..przez swoje towarzystwo...uspokajałam ją ..ale teraz
          wiem o czym mówiła.
          kolezanki zapraszają mnie na spacery z dzieckiem, do zoo, na dziecinne
          zabawy.....a potem dowiaduje sie że omineła mnie wieczorna balanga..o
          której nikt nie wspomniał.....
          fajnie że ty tego nie doswiadczasz!!!!!
      • alexolo haaaaa sebatka 05.02.07, 10:49
        sebatko...na sylwestra miałam podobnie.. tańczyłam ze wszystkimi znajomymi
        mego kuzyna....z jednym panem raczej przypadkowo o 1 taniec za duzo...
        jego zona nieco na rauszu..2 razy podeszła do nas i cos mu mówiła..on
        nie słyszał.. po chwili gdy nosiłam naczynia do kuchni..owa zona
        płakała w ramionach kolezanki.....
        domysliłam sie że o jakaś zazdrośc poszło...ale to piekna kobita
        była..ja przy niej jak dziecko....po za tym nie miałam złych zamiarów..i
        nie dawałam jej ani jej mezowi żadnych powodów aby sadzić że "poluje"
        było mi przykro...i głupio...usunełam sie z parkietu..zmieniłam lokum na
        pokój dziecięcy..tam była gromada wesołych dzieciaków ( i mój
        również)....dobrze sie bawiłam
        na drugi dzień kuzyn potwierdził....że kobita ma bujną wyobrażnie...
        .....tak czuje również że...jestem pomijana przy zaproszeniach...
        ale mam stałą ekipe..znamy sie jak łyse konie..sa tez tam pary...nikt
        nie mysli o rozbijaniu związków...

        beatko juz wiem czemu sie nie odzywałać ja pilnie odrabiam lekcje a
        ty balujesz...nononono hihi
        • magnuna Re: haaaaa sebatka 05.02.07, 12:07
          witajcie.W sobote bylam na weselu - bez osoby towarzycacej....
          Czulam sie identycznie jak Wy kiedy, zony wzrokiem wbijaly mi sztylety w plecy,
          wysylaly dzieci po tate, itd...ehhh. Po raz pierwszy tak sie czulam, cholernie
          przykre to bylo. Teraz przede mna kolejne wesele, ide tylko na slub, zjem obiad
          i wracam do domu- niech inni dobrze sie bawia.
          • sbelatka no nie wiem... 05.02.07, 12:54
            jeszcze co z ta nową wiedzą zrobię..

            ale CHYBA nie zamierzam sie dac zaszczuc i siedziec w poczuciu nie wiem czego w
            bamboszkach przed TV.

            Cóz, niepełnosprawnośc u niektórych TEZ wywoluje skrępowanie...

            Ale myśle, że jest troche normalnych ludzi, ktorzy nie będa dostawac na nasz
            (rozwódek) widok nerwowej wysypki...

            Inna sprawa, ze kolezanka mojej kumpeli, która najbardziej nerwowo reagowała -
            ma na swoim koncie różne romanse męża.
            Myśle, ze juz nerwowo reaguje cokolwiek z definicji...
            W sumie to mi jej szkoda.

            ale jak to będzie - to dopiero sprawdzę.
            Jedna impreza wiosny nie czyni...

            a na głupote, lęki, wredactwo innych mamy bardzo ograniczony wpływ.
            chyba muszę sie z tym pogodzic...
            • z_mazur Re: no nie wiem... 05.02.07, 13:01
              sbelatka napisała:

              > jeszcze co z ta nową wiedzą zrobię..

              Wykorzystasz. smile))


              > ale CHYBA nie zamierzam sie dac zaszczuc i siedziec w poczuciu nie wiem czego
              w
              >
              > bamboszkach przed TV.

              Powinnaś wyrzucić to "CHYBA" z powyższego zdania. smile)))

              > a na głupote, lęki, wredactwo innych mamy bardzo ograniczony wpływ.
              > chyba muszę sie z tym pogodzic...

              Dokładnie, to akurat nalepsza metoda.
    • marek_gazeta Re: debiut SINGLA 05.02.07, 15:44
      > Po imprezce, w czasie ktorej i owszem bawiłam sie bardzo ostatecznie
      > (zważywaszy na okoliczności) nieźle DOWIEDZIALAM sie, ze PRZED ona imprezką
      > żony (niektóre tylko, cha cha) wystapily z wnioskiem do mężów swoich "nie
      > tańcujesz mój drogi z rozwódką..."
      Głupie te żony - faceci na poziomie wręcz powinni zatańczyć z samotną, oczywiście tak, aby gros czasu spędzić jednak ze ślubną.
      • brzoza75 Re: debiut SINGLA 05.02.07, 16:11
        to samo pomyślałam ...
    • amflandia Re: debiut SINGLA 05.02.07, 17:21
      Eeeeeeeee no powtórzę z koleżanką którąś, coś nieciekawie w tych małżeństwach
      skoro towarzystwo się tak zachowywało.
      Ja nie mam takich odczuć na imprezach, może dlatego,że moi znajomi wiedzą jakie
      mam podejście do mężczyzn w związkach ( nie istnieją dla mnie ) smile), a po
      drugie sa pewni siebie nawzajem, dlatego wyciągają mnie na wspólne imprezy
      niemal siłą i nikt nie zwraca uwagi z kim i jak tańczę, piję, śmieję się, czy
      wychodzę na papieroska (ups, wychodziłam)wink)).Pamiętam, że na początku starano
      się nawet bym nie siedziała ani chwili sama i widziałam często żony kopiące pod
      stołem mężów, na znak, że teraz ich kolejka w zabawianiu mnie.Szybko im to
      jednak wybiłam z głowy.Bo ja lubię patrzeć na tańczących ludzi, choć sama za
      tańcem nie przepadam.
      Moja rada.Zmień towarzystwo smile).
    • tricolour Fajne towarzystwo... 05.02.07, 18:50
      ... które postrzegać może Twój rozwód jako zagrożenie. Bo mogą być dwa powody:

      1. Faceci lecą na Ciebie sami z siebie. Oznacza to, że faceci z tego towarzystwa
      to kobieciarze, ktory tylko czyhają , by zdradzic swoje żony nawet publicznie.
      Przy okazji żony też wystawiają sobie opinię kretynek.

      2. Ty lecisz na każde możliwe portki (w opinii towarzystwa) i to Tobie należy
      patrzeć na ręce (a może i niżej) w zwyczajnym tańcu.

      W każdym razie towarzystwo nie toleruje Twojej "odmienności" i chce wymusić
      określone zachowania. Stąd narady i przerywanie niewinnych tańców.

      Jeśli poddasz sie tej presji, to źle, bo zachowaniem powinniśmy kierować sami.
      Powinniśmy podejmować samodzielnie decyzje, a jeśli zejdziemy na manowce, to
      mają to być nasze osobiste manowce...
    • phimamdosc Re: debiut SINGLA 05.02.07, 18:54
      nie mam takiego problemu
      szczególnie przy ówczesnej muzyce, gdzie w większości sytuacji tańczy się całą
      grupką
      ale nawet tańcząc erotyczne tango czy zmysłowego walca nie zjadam partnera
      żywcem, prawda?
      wraca do żony cały i zdrowy. albo jeszcze zdrowszy wink
      a poważnie to takie.. chore trochę.
      może powinni zastanowić się nad swoimi związkami albo swoim postępowaniem.
      trąci czymś nieładnym na odległość.
    • julka1800 Re: debiut SINGLA 05.02.07, 19:13
      moim zdaniem status rozwodka weryfikuje nieco znajomych, jedni zostaja z Nim
      inni z Nia, sa i tacy ktorzy utrzymuja stosunki z obiema stronami /choc nie
      doswiadczylam tego na wlasnej skorze/,

      są i tacy dla ktorych rozwodka to pewnego rodzaju zagrozenie /dla kobiet
      oczywiscie/ i z takimi znajomymi dalabym sobie spokoj. Bo jesli to czy jestem
      fajna czy niefajna zalezy od tego czy mam napisane w dowodzie mezatka czy
      rozwodka, to...

      swoja droga mam kolezanke ktora z usmiechem na ustach powiedziala mi kiedys,
      bym na spotkania u nich w domu umawiala sie z nia a nie z nim /a znam ich oboje
      po rowno z czasow studenckich/

      napisze jeszcze ze moja znajoma, panna w okolicy 40stki, tez odczula pewna
      separacje jesli chodzi o kontakty z kobietami bedacymi w zwiazkach malzenskich
      • thaures Re: debiut SINGLA 05.02.07, 20:02
        Kopnij takich znajomych w tyłek-są nic nie warci. Jesteśmy z pryjaciółmi ( 4
        pary) paczką od studiów-więc długo.Pare lat temu jedną z dziewczyn zostawił
        mąż. Nic się nie zmieniło, nadal bawimy się razem, a ponieważ małżeństwa na
        wszelkich imprezach przeważnie nie bawiły się razem to i teraz nie ma problemu.
        Na jakieś większej imprezie jakaś kobieta była przekonana,że to mój mąż jest
        mężem tamtej koleżanki-bo więcej z nią tańczył niż ze mną. Od czasu odkąd
        przyjaciółka jest sama nie chodzimy na bale Sylwestrowe, bo to ona nie chce
        iść. Bawimy się więc w domach.
      • sonrisa3 Re: debiut SINGLA 06.02.07, 22:34
        >sa i tacy ktorzy utrzymuja stosunki z obiema stronami /choc nie
        > doswiadczylam tego na wlasnej skorze/,

        A ja tak. Rozeszliśmy się pokojowo. Zawsze mówię, że małżeństwo spieprzyliśmy
        ale przynajmniej rozstanie nam ładnie wyszło sad Dlatego znajomi nie mają
        problemów z kontakowaniem się z każdym z nas z osobna. Nawet się zdarzało, że
        byliśmy zapraszani na jedną imprezę, oczywiście nie razem, każde z nas osobno.
        Na początku było delikatne podpytywanie, czy nam to nie przeszkadza.
    • sbelatka zeby zamknac temat 06.02.07, 13:14
      tak, macie racje - w tych malzenstwach "lekko" smierdzi... od lat.

      mysle, ze fakt mojego rozwodu stal sie dla nich zbyt zagrazajacy..
      na zasadzie "TO sie naprawde zdarza, nie tylko w TV"...

      i nie sa to MOI przyjacioly... a jedynie znajomi moich przyjaciol...

      ale lekcja byla pouczajaca...
      • z_mazur Re: zeby zamknac temat 06.02.07, 13:18
        sbelatka napisała:

        > tak, macie racje - w tych malzenstwach "lekko" smierdzi... od lat.
        >
        > mysle, ze fakt mojego rozwodu stal sie dla nich zbyt zagrazajacy..
        > na zasadzie "TO sie naprawde zdarza, nie tylko w TV"...

        Też dopiero potem w trakcie tej dyskusji pomyślałem, że to mógł być też ten
        element. Po prostu żywy namacalny dowód, że to nie tylko w amerykańskich
        filmach się zdarza. Coś takiego wprowadza poczucie zagrozenia. smile)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka