megaa
12.04.07, 20:49
Goracy temat dzisiaj dziecko i partner/-ka zawladnal forum. A ja tak wlasnie
nie z pozycji mamy czy taty tylko dziecka. Zastanawia mnie taka 100% pewnosc
z jaka niektore osoby pisza ze dzieci akceptuja nowych partnerow a wprost
strasznie ciesza sie na mozliwosc spedzania czasu z nimi, uwazajac to pewnie
za niesamowita atrakcje. Otoz ja nie bylabym taka przekonana do konca.
Ciagle slysze ze rodzice maja prawo do nowego zycia, do nowych partnerow, do
szczescia po raz kolejny - jasne maja prawo, ale co z prawem dzieci, ktore
czesto nie potrafa odnalezc sie w nowym zyciu rodzica a jakos nikt go nie
pyta o zdanie czy bycie czescia tego zycia sprawia mu taka niesamowita
frajde. Z gory zakladamy ze skoro my pokochalismy jakas osobe to dziecko
rowniez ja co najmniej polubi bo przeciez "jest taka wspaniala/-y, cudowna i
to wlasnie na ta osobe czekalismy cale zycie".
Nie generalizuje sa przypadki kiedy ojczym czy macocha sa naprawde
przyjacolmi badz wlasciwie rodzicami dziecka ale sa tez przypadki kiedy
dziecko aby spedzic popoludnie z ojcem idzie do kina , na basen czy jedzie na
wakacje z jego partnerka tylko dlatego bo mysli ze gdy odmowi ojciec czy
matka (ale to raczej ojcowie sa na pozycji dochodzacej) po raz kolejny tego
czasu mu nie poswieci.
Dla tych swiecie przekonanych o swoich racjach rodzicow doskonała lektura
moze byc forum doroslych dzieci rozwodnikow. Moze warto czasami spojrzec z
perspektywy dziecka, a wlasciwie juz doroslych, ktorzy teraz potrafia
spojrzec na zachowania swoich rodzicow z dystansem lub do tej pory nie
potrafia po traumie jaka potrafia zafundowac dziecku kochajacy acz
wszystkowiedzacy najlepiej rodzice.