xxnick
25.04.07, 14:07
Witam,
chcialabym napisać kilka słów...Wiem,zapewne było już mnóstwo podobnych
wątków,ale ja chciałabym teraz zacząć go od nowa.
Dowiedzieć się jak to jest z miłością...
W piątek miałam sprawę rozwodową.Jestem młoda.Mam 29lat,1,5rocznego synka i
niedługo zostanę sama.Rozwód chodził mi od zawsze po głowie.Po prostu wyszłam
za mąż,wiedząc że ten to nie TEN.
TEN pojawił się w moim życiu,gdy byłam mężatką.Jeśli ktoś był kiedykolwiek
prawdziwie zakochany,to wie dobrze co oznacza słowo miłość,rozumie,gdy pisze
się,że rozumiemy się bez słów,że przy nim serce moje po prostu bije.
To dzięki niemu miałam odwagę sięgnąć po marzenia i się rozwieść....Ale jak
to bywa w życiu,nigdy nie jest kolorowo.
Gdy mój rozwód jest na wyciągnięcie ręki on stchórzył????
Sytuacja nie jest zupełnie prosta,bo on ma dwoje małych dzieci w związku w
którym tkwi.I mówi,ze one są najważniejsze i nie wie co robić....Mnie kocha
nad życie,jestem jego ideałem,marzeniem....ale.....
Co mam robić?Czekać na niego?I się nie doczekać?
Czy mam jeszcze szanse na miłość?
Czy kobieta z dzieckiem ma szanse na normalny związek?
Chciałabym taki mieć....Mieć ukochanego przy boku i po prostu żyć....