artrzep
26.05.07, 23:14
Właśnie powiedziałm mezowi, że jutro ma się wyprowadzić. Mam już dosyć
wszystkiego... Mamy maleńkie dziecko i dwójkę odrobinę starszych, straciłam
właśnie pracę, jego ciągle nie ma w domu, albo ciężko pracuje, albo imprezuje
("odstresowuje się po ciężkiej pracy"). Z ta trójką ledwo sobie radzę a on w
niczym mi nie pomaga. Zaraz po porodzie powiedział mi, że jak sobie zrobiłam
dziecko to mam się nią zajmować i że już mnie nie kocha. Wyprowadził się też
z sypialni. A wogóle wśród wszystkich uchodzi za wzorowego męża i ojca.
Chciałam znaleźć poradnie małżeńską i jakoś to sklejać, ale już nie daje
rady. Ja kobieta niezależna, inteligentna dałam się "wrobić" w beznadziejne
małżeństwo, zdrady i teraz trójkę dzieci z którymi sobie nie radzę (bardzo je
kocham, ale trzecie dziecko było zaskoczeniem i jeszcze nie zdążyłam
wszystkiego od nowa zorganizować). Nikt z rodziny nie może mi pomóc. Muszę
znaleźć pracę (ostatnio byłam główną księgową i kto teraz przyjmie samotną
matkę z trójką małych dzieci) i jakoś się podnieść z dołka.
Zastanawiam się czy jeśli mąż nie jest zameldowany w naszym mieszkaniu to
mogę go zmusić do tego żeby się wyprowadził i płacił mi alimenty. Czy są
jakieś instytucje na Śląsku, które pomagają przebrnąć przez formalności i
wspierają samotne matki? Czy nie mając rozwodu mogę liczyć na jakąś pomoc z
Opieki Socjalnej?