Dodaj do ulubionych

Choroba a alimenty

05.06.07, 15:28
cześć wszystkim,
mam kolejne pytanie, czy istnieje w prawie cos takiego jak "zawieszenie"
czasowe alimentów?

Mój mąż jest w szpitalu, czeka go bardzo ciężka operacja, a ja nie mam
dostępu do jego konta i nie mogę przelać pieniędzy na alimenty dla Ex żony.
Chciałabym w jakiś sposób "zawiesić" płatnosć do wyjścia męża ze szpitala,
ale też boję się, zeby mi ex nie nasłała komornika, lub coś.
Nastepne p[ytanie co się dzieje ze sprawą sądową jak ktoś jest w szpitalu.
Wiem, ze są zwolnienia ale komu je dać i kiedy, w czasie rozprawy, czy wysłąć
zwolnienie z sygnatura akt do sądu?
Nie mamy adwokata.

Mogłybyscie mi pomóc?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Choroba a alimenty 05.06.07, 16:51
      To co, dzieci maja przez miesiac nie jesc?
      • ma.pi Re: Choroba a alimenty 05.06.07, 17:28
        kicia031 napisała:

        > To co, dzieci maja przez miesiac nie jesc?

        A ciezko chory ojciec ma sie z loza smierci zewlec i w banku pod kasa pasc, ale
        alimenty na czas zaplacic :o(

        Pozdr.
        • joanna9969 Re: Choroba a alimenty 05.06.07, 17:40
          oczewiscie bo ojciec to tylko "bankomat"
          jak sie "zepsul" i nie wyplaca to niech
          sobie zdechnie pod plotem.
      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 09:40
        Wiesz, co Kicia, na tak postawione pytanie, odpowiem Ci, ze dzieci mają dwoje
        rodziców, i OBOJE mają obowiązek je wyżywić.
        MATKA też.
        • kicia031 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 09:58
          Ale nie taka byla umowa miedzy nimi, prawda?

          Zreszta, moze ja glupia jestem, ale i moj chlop i moj Ex miaja zlecenie stale w
          banku, i kasa sie przemieszcza bez rzadnych interwencjii, zreszta ja tez
          kieszonkowe babelkowi przesylam zleceniem stalym.

          Wspolczuje zawalu, ale zobowiazania regulowac trzeba, niezaleznie od stanu
          zdrowia.

          Zabawne nawiasem mowiac, ze nie masz dostepu do konta meza...
          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 10:39

            > Wspolczuje zawalu, ale zobowiazania regulowac trzeba, niezaleznie od stanu
            > zdrowia.

            Kicia, jaka umowa, umowa ze nie zachoruje???
            Ty się w głowę uderz zamin coś takiego napiszesz.


            Mój chłopnie moze mieć zlecenia stałego, z bardzo prostej przyczyny, pieniądze
            wpływają nieregularnie. Chciałabym przypomnieć, ze mój płaci CAŁĄ swoja pensje
            a 50% całego swojego dochodu, na alimenty. Na jego dochód składają się stała
            pensja i nieregularnie płacone prace zlecone.
            Przelew stały w jego przypadku nie sprawdza się.




            >
            > Zabawne nawiasem mowiac, ze nie masz dostepu do konta meza...



            Nie przyszło Ci do głowy, ze ja nie chcę mieć takiego dostepu?
            MI on nie jest potrzebny.
            • kicia031 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 10:49
              Umowa, ze bedzie lozyl na dzieci.
              Naprawde jestes taka niekumata, czy tylko udajesz?
              Mnie blondynki nie rozczulaja, a na glupote mam alergie, wiec zachowaj takie
              zagrywki dla misia.
              • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 10:51
                kicia031 napisała:

                > Umowa, ze bedzie lozyl na dzieci.
                > Naprawde jestes taka niekumata, czy tylko udajesz?
                > Mnie blondynki nie rozczulaja, a na glupote mam alergie, wiec zachowaj takie
                > zagrywki dla misia.


                A nie łoży????

                Jak umrze to też ma wstać z grobu i łożyć na dzieci???

                Ty sie tak w swojej tendencyjności zaparłaś, że nic do Ciebie nie dociera.
                Warunki i sytuacja się zmieniły. Capito???
                • kicia031 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:00
                  > Jak umrze to też ma wstać z grobu i łożyć na dzieci???

                  W takiej sytuacji zobowiazania porzejmuje ZUS.

                  Jak ty zachorujesz, to przestaniesz lozyc na swoje dziecko, by umarlo z glodu?
                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:42
                    kicia031 napisała:

                    > > Jak umrze to też ma wstać z grobu i łożyć na dzieci???
                    >
                    > W takiej sytuacji zobowiazania porzejmuje ZUS.

                    Tiaaaa, a wiesz ile jest renty rodzinnej??? I ZUS na pewno płacic nie
                    bedzie "pracowitej "mamusi" od 12 lat na wiecznym urlopie.


                    >
                    > Jak ty zachorujesz, to przestaniesz lozyc na swoje dziecko, by umarlo z glodu?

                    Ja pracuję i staram się zapewnić przyszłosć mojemu dziecku, nie oglądam się na
                    innych ludzi, Zusy srusy czy byłych meżów.
                    • kicia031 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 13:07
                      > Ja pracuję i staram się zapewnić przyszłosć mojemu dziecku, nie oglądam się
                      na
                      > innych ludzi, Zusy srusy czy byłych meżów.
                      I tak samo robi twoj maz - pracuje i stara sie zapewnic dzieciom przyszlosc nie
                      ogladajac sie na byle zony, zusy, srusy. I tak samo jego dzieci musza jesc, jak
                      twoje dziecko.
                      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 14:00
                        > I tak samo robi twoj maz - pracuje i stara sie zapewnic dzieciom przyszlosc
                        nie ogladajac sie na byle zony, zusy, srusy. I tak samo jego dzieci musza jesc,
                        jak twoje dziecko.


                        Ty się uparłaś żeby widzieć tylko moją złą wolę i wredną Next zabierajacą
                        jedzenie pasierbom. Jak już wyleziesz ze swojej tendencyjnej skorupy to może
                        zauważysz, że nie jest w tej sytuacji problemem moja zła czy dobra wola.

                        Dzieci są Jego Ex zony i jego. Do tej pory wywiazywał się w pełni, albo nawet
                        więcej niz w pełni ze swoich zobowiazań. JEGO, a nie MOICH. Rozumiesz różnice???

                        Teraz jest w szpitalu. To podkreślam, nie są moje dzieci. Ja dbam w pierwszej
                        kolejności o MOJE zobowiązania, te wobec dziecka, ale też te jakie mamy wobec
                        TP, czynszu itp. Ja pieniędzy, na tamte dzieci nie muszę płacić, (choć
                        faktycznie to co napisały Ajmj i Konkubinka, to bardzo dobre wyjście z sytuacji
                        i chyba tak zrobię - wyślę alimenty na dzieci).
                        Ajuż na pewno nie zapłacę czegokolwiek na dorosłą kobiętę, kosztem mojego
                        dziecka.
                        • megaa Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 14:12
                          lilianka1999 napisała:

                          >> Dzieci są Jego Ex zony i jego. Do tej pory wywiazywał się w pełni, albo
                          nawet
                          > więcej niz w pełni ze swoich zobowiazań. JEGO, a nie MOICH. Rozumiesz
                          różnice??
                          > ?
                          >
                          > Teraz jest w szpitalu. To podkreślam, nie są moje dzieci. Ja dbam w pierwszej
                          > kolejności o MOJE zobowiązania, te wobec dziecka, ale też te jakie mamy wobec
                          > TP, czynszu itp. Ja pieniędzy, na tamte dzieci nie muszę płacić, (choć
                          > faktycznie to co napisały Ajmj i Konkubinka, to bardzo dobre wyjście z
                          sytuacji
                          >
                          > i chyba tak zrobię - wyślę alimenty na dzieci).
                          > Ajuż na pewno nie zapłacę czegokolwiek na dorosłą kobiętę, kosztem mojego
                          > dziecka.
                          >
                          >
                          Wiążąc się z mężczyzną który ma wcześniejsze zobowiązania, te zobowiazania
                          staly sie WASZYMI. Chyba ze dzielicie zycie na "twoje" i "jego", ale ty chyba
                          nie jest wtedy zwiazek.
                          No trudno, wzielas go z "calym dobrodziejstwem inwentarza", wiec chyba
                          najrozsadniejszym wyjsciem bedzie wyslanie zasadzonej kwoty a o reszcie
                          zadecydujecie jak maz wroci do zdrowia.
                          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 15:31
                            Wiążąc się z mężczyzną który ma wcześniejsze zobowiązania, te zobowiazania
                            staly sie WASZYMI. Chyba ze dzielicie zycie na "twoje" i "jego", ale ty chyba
                            nie jest wtedy zwiazek.


                            Tak jak pisałam niżej, wyslę faktycznie z Mojego konta, Moje pieniądze żeby
                            pokryć zasądzoną część alimentów. Nie przyszło mi to wcześniej do głowy, bo te
                            2000 stanowią dla mnie całość;-(((.

                            Ale nie zgodzę się z Tobą Megaa, nie, nie wzięłam jego zobowiazań. Wzięłam
                            sobie tego mężczyznę za męża pomagam mu w codziennym życiu i ponoszeniu kosztów
                            jego zobowiązań, bo jakby nie było to ja wnoszę więcej do naszej rodziny niż
                            on, i on siłą rzeczy z tego korzysta. Ale nie wzięłam i nigdy nie będę się
                            poczuwać do płacenia jego zobowiazań wobec byłej rodziny. Dzieciaki są źle do
                            mnie nastawione, i przyznaję się bez bicia, ze ich po prostu nie lubię.
                            Inną sprawą jest oczywiscie, jeśli Exi by się coś stało i dzieciaki miałyb
                            mieszkać z nami, pewnie wtedy bym się nimi zaopiekowała, dla męża.
                            A Ex, nooo, Ex mnie wkurza, na maksa, za jej nierubstwo, lenistwo, wieczne
                            choroby i manipulacje. I naprawdę "żałuję" KAŻDEGO GROSZA KTÓRE NA NIĄ IDĄ.
                            • megaa Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 15:06
                              zastanawiam sie czy gdyby tak powiedzial potencjalny partner o dzieciach
                              jakiejkolwiek kobiety mialby szanse zostac partnerem na stale. Dla mnie to
                              byloby niewyobrazalne ze moglabym zwiazac sie z kims kto otwarcie mowi ze nie
                              lubi i nie akceptuje mojego dziecka. Bylby skreslony od razu a faceci maja to
                              gdzies wstepujac w kolejny zwiazek z taka osoba. Brrr swiat jest zupelnie
                              pokrecony
                              • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 12:05
                                ALE CHYBA NIE JESTEŚ MACOCHĄ, PRAWDA?
                                Bo jeśli tak, to nie wierzę, że znajac rzeczywistość napisałabyś cos takiegouncertain
                                • megaa Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 15:00
                                  Lilianko (hmm co za slodki nick) nie trzeba wszystkiego przezyc aby zdobyc
                                  doswiadczenia zyciowe i miec okreslone poglady a takze jasno okreslone
                                  priorytety. Pomimo IZ SAMA NIE JESTEM MACOCHA, to w swoim bardzo bliskim
                                  otoczeniu mialam ojca wychowujacego nie swoje biologiczne dziecko oraz matke,
                                  ktora byla dla dziecka "macocha" (pisze macocha chociaz nigdy nie zachowywala
                                  sie wobec niego jak typowa macocha, czyli np Ty).
                                  Lilianko nie chodzi mi o Twoj stosunek do eksi bo rozumnie ze jest negatywny
                                  ale nie rozumie stosunku do dzieci a raczej nie rozumie twojego meza ze widzac
                                  jak je traktujesz zwiazal sie z Toba.
                                  Wyobraz sobie Lilianko taka sytuacje, (oczywiscie jak najbardziej
                                  hipotetyczna), Twoj Misiu zostawia Cie dla kolejnej slodkiej Lilianki lub Ty
                                  zostawiasz jego, lub po prostu go nie bedzie z innego powodu i zostajesz sama
                                  (to sytuacja hipotetyczna i naprawde Ci tego nie zycze). Poznajsze kolejnego
                                  Misia i jak to Misu jest cudowny i oczywiscie w Tobie zakochany. Jadnak ten
                                  Misiu ma maly feler, jakos nie znosi Twojej coreczki, bo ona przeciez nie jest
                                  jego bio, wiec ma przeciez pelne prawo. Nie znosi jej otwarcie, bo jak twierdzi
                                  jest zle do niego nastawiona. A gdy widzi ze dorastajaca panna przytula sie do
                                  Ciebie i oczekuje Twojego ciepla, wszem i wobec obwieszcza ze wyrosnie z niej
                                  pewnie lesbijka bo przeciez teraz to tylko ON moze sie do Ciebie przytulac a
                                  dziecko juz jest wystarczajaco dorosle(to a propos Twojego postu o lolitce
                                  ktory porazil mnie krokowzrocznoscia i egocentryzmem). I z tej wielkiej milosci
                                  do Ciebie ten Twoj nowy Misiu nawet bylby sklonny wychowywac z Toba ta Twoja
                                  corke, mimo ze ciagle podkreslalby ze to TWOJE zobowiazanie.
                                  Lilianko czy TY bys sie zwiazala z takim facetem?
                                  JA osobiscie nie. Dla mnie najwazniejsze jest dziecko a kolejny Misiu jezeli
                                  zwrocilby mi uwage ze syn przytula sie do mnie wiec pewnie mam zapedy
                                  pedofilskie lub uslyszalabym jak mowi ze nie lubi mojego dziecka nie mialby
                                  zadnych szans. Nie dla kazdej kobiety chyba najwazniejsze jest znalezienie
                                  MIsia, ale mimo ze Cie nie znam podejrzewam ze nie urzadzilabys takiego
                                  gniazdka Twojej malej coreczce. Dlatego dziwie sie Twojemu mezowi.
                                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 21:55
                                    Megaa,
                                    Ty masz tz teoretyczną rację. Zreszta w realnym życiu, nie wyrażam się tak mało
                                    delikatnie (nooo, albo bardzo rzadko). Ale każda sytuacja ma swoje podłoże. Ja
                                    nie lubię pasierbów, bo są dla mnie niemili, źle nastawieni przez matkę, która
                                    nie życzy sobie kontaktów miedzy dziecmi i mną. Dzieciaki są w wieku nastu lat
                                    i są niedobre. Daję Ci słowo, ze każda osoba wchodzi w "macochowanie" z duzą
                                    dozą "hop" optymizmu i wizją sielanki. Ja naprawdę na początku starałam się
                                    bardzo, robiłam obiadki, wymyślałąm wspólne wycieczki, kupowałam prezenty.
                                    Systematyczne wylewanie mi na głowę kubła z zimną wodą ochłodziło mój zapał.
                                    XDzieciaki winią mnie zresztą za rozpad malzeństwa rodziców, niesłusznie
                                    zresztą, bo małzeńswta nie było dawno, przed naszym poznaniem, jak dałam tylko
                                    impuls do rozwodu.
                                    W pewnym momencie znudziło mi się, wysłuchiwanie od dwojga gnojków
                                    impertynencji.
                                    Po prostu. Teraz się nie wysilam, bo nie mam powodu i nie chcę go mieć.
                                    Za późno.
                          • joanna9969 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 17:03
                            A u nas akurat to dziala i to juz wiele lat .
                            Ja mam swoja pozyczke szkolna (mam nadzieje ze juz niedlugo)
                            zaciagnieta za panienskich czasow ktora splacam calkowicie sama .
                            Mam swoj samochod ktory utrzymuje sama ,moj M ma swoj.
                            On tez sam placi alimenty ktore sa TYLKO JEGO zobowiazaniem i juz
                            jego w tym glowa zeby wystarczylo i nie ma na tym tle zadnych spiec.
                            Budzet domowy i wydatki na nasze dziecko dzielimy 50/50
                            u nas to dziala bo zarabiamy podobnie . Nie mamy wspolnego konta.

                            • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 11:10
                              U nas też działą, ja mam swoje dochody i swoje konto. Mąż ma swoje dochody,
                              swoje zobowiazania i swoje konto. Wkładamy po 1000 zł w gotówce na wspólne
                              wydatki domowe. Z resztą robimy co chcemy. Na wakacje czy inne wspólne plany
                              robimy zrzutkę w odpowiednim czasie.
                              Jakos to funkcjonuje, choć nie ukrywam, ze ja zwykle muszę więcej dorzućić ze
                              swoich dochodów jak kasy na wspólne wydatki czy wakacje brakuje.
                • ajmj Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:04
                  Proste, aby mąz nie miał komornika wpłać ten 1000 zł, który jest na papierze
                  (wyroku) o ile dobrze pamietam. A tak w ogóle to bardzo mi przykro z powodu
                  choroby Twojego meza. Mam nadzieję, ze wyzdrowieje i przestanie tak cięzko
                  pracować, bo zawał to przeciez nie przelewki.

                  Lilianko, rozumiem Twoje rozgoryczenia tylko te złe emocje, uwierz do niczego
                  nie prowdzą. Złość, nienawiśc to naprawde uczucia, których trzeba starac się
                  szybko pozbywać. Mimo, ze czujesz sie "oszukana", wykorzystywana itd.

                  Pozdrawiam
                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:37
                    dzięki Ajmj, pierwsze słowa współczucia, bardzo za nie dziękuję, bo jest mi
                    naprawdę teraz trudno. Mam malutkie dziecko, męża w szpitalu, teściową w domu.

                    ja sobie zdaję sprawę, ze alimenty na dzieci trzeba zapłacić, choć teraz nie
                    mam jak. Jeśli wpłacę 2000 zł ze swojej kasy, to zostanie mi jakieś 200 zł do
                    końca miesiąca (po opłatach typu telefon, czynsz, gaz woda, rata kredytowa),
                    tak tylko chciałabym przypomnieć, ze paczka pieluch kosztuje 50 zł.
                    W takim razie to nie jest mozliwe.

                    Dlatego chciałabym jakoś odroczyć tą płatność, choć faktycznie pomysł z
                    zapłaceniem 1000 zł alimentów, jest jakimś wyjściem z sytuacji, o którym musze
                    pomyśleć.


                    Jeszcze raz dzięki Ajmj
              • ma.pi Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 14:25
                kicia031 napisała:

                > Umowa, ze bedzie lozyl na dzieci.
                > Naprawde jestes taka niekumata, czy tylko udajesz?
                > Mnie blondynki nie rozczulaja, a na glupote mam alergie, wiec zachowaj takie
                > zagrywki dla misia.



                Wiesz kicia031, Ty chyba masz jakis problem.
                To facet teraz nawet umrzec nie moze, bo kurcze umowil sie, ze alimenty bedzie
                placil. :o)

                Pozdr.
                • kicia031 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 14:29
                  Wiesz kicia031, Ty chyba masz jakis problem.

                  mnostwo mam problemow, mnostwo wink))
                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 15:23
                    To się da wyczuć kiciu, to da się wyczuć....
                • tautolog Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 12:16
                  > To facet teraz nawet umrzec nie moze, bo kurcze umowil sie, ze alimenty bedzie
                  > placil. :o)

                  cenna uwaga hue, hue
                  motywacja chęci leczenia może być różna, jak nie dla rodziny, to rzeczywiście
                  warto z powodu obowiązku alimentacyjnego
    • virtual_moth Re: Choroba a alimenty 05.06.07, 17:32
      Rozumiem, że mąż leży nieprzytomny?

      Jesli nie, niech zadzwoni do eksi i poinformuje o zwłoce, powinna raczej
      zrozumieć, jesli facet leży w szpitalu, lub niech da Ci kartę bankomatową.
      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 09:48
        virtual_moth napisała:

        > Rozumiem, że mąż leży nieprzytomny?
        >
        > Jesli nie, niech zadzwoni do eksi i poinformuje o zwłoce, powinna raczej
        > zrozumieć, jesli facet leży w szpitalu, lub niech da Ci kartę bankomatową.



        Jest na OJOMie ma cięzki zawał serca.
        Nie moze zadzwonić do Ex. Ja już to zrobiłam.
        Wie jaka jest sytuacja i mimo to drugim pytaniem było co bedzie z pieniędzmi na
        zycie. Pierwsze pytanie też nie dotyczyło stanu zdrowia.
        • virtual_moth Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 22:37
          lilianka1999 napisała:

          > Jest na OJOMie ma cięzki zawał serca.
          > Nie moze zadzwonić do Ex. Ja już to zrobiłam.
          > Wie jaka jest sytuacja i mimo to drugim pytaniem było co bedzie z pieniędzmi
          na
          >
          > zycie. Pierwsze pytanie też nie dotyczyło stanu zdrowia.


          No widzę tu jakąś dziwną urazę pani exowej do twojego M, ale to pewnie z jej
          wrodzonej wredotysmile

          Chwali się, że zadzwoniłaś do niej. IMHO jednak zbyt dużo uwagi poświęcasz
          zagadnieniu alimentów podczas choroby męża, to powinna byc prosta piłka
          (telefon d niej, karta bankomatowa, poczta, pożyczka). A rozsmieszyło mnie to,
          że jesteś w stanie pożyczyć kasę na adwokata i uruchomić całą procedurę sądową,
          a przecież wykorzystanie tej pożyczonej kasy na zrealizowanie zwykłego przelewu
          byłoby tysiąc razy prostszesmile

          To zadziwjające jak ludzie komplikują sobie życie TYLKO z powodu własnych
          uprzedzeń/problemów emocjonalnych itp (tyczy się też kolejek na poczciewink
          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 11:06
            No widzę tu jakąś dziwną urazę pani exowej do twojego M, ale to pewnie z jej
            wrodzonej wredotysmile

            CZy ja wiem, oni mają raczej dobry układ. Tyle, że w hierarchii wartości coś
            innego dominuje niż jego zdrowie.




            IMHO jednak zbyt dużo uwagi poświęcasz zagadnieniu alimentów podczas choroby
            męża, to powinna byc prosta piłka (telefon d niej, karta bankomatowa, poczta,
            pożyczka).

            A co Ty nie powiesz????
            Nie doczytałaś, że nie mam dostępu do jego konta??? Czyli oznacza że muszę
            zapłacić nie swoje zobowiązanie, ze swoich pieniędzy, albo JA mam pożyczyć
            pieniądze również na nie moje zobowiazanie (czyli JA bedę musiała je spłacic).

            CZyli następna hojna nie ze swojej kasy. Ciekawa jestem, czy ty zrezygnowałaś z
            alimentów, jak było trudno Twojemu EX? Czy zapłaciłaś za niego rachunek
            telefoniczny? Nie??? To dlaczego od innych tego wymagasz.

            Ja Ci wyżej napisałam, 2000 alimentów przewyższa moją wypłacalnosć. Zostałoby
            mi 200 zł, a dziś jest 5 czy 6 czerwca.


            A rozsmieszyło mnie to, że jesteś w stanie pożyczyć kasę na adwokata i
            uruchomić całą procedurę sądową, a przecież wykorzystanie tej pożyczonej kasy
            na zrealizowanie zwykłego przelewu byłoby tysiąc razy prostszesmile

            Tyle, że adwokat otwiera mi perspektywy na przyszłość, i jego porady ochronią
            mnie bardziej niż jednorazowa spłata raty, któa i tak bedzie przejedzona.


            To zadziwjające jak ludzie komplikują sobie życie TYLKO z powodu własnych
            uprzedzeń/problemów emocjonalnych itp (tyczy się też kolejek na poczciewink



            Możliwe. Ale co z tego?
            • virtual_moth Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 11:49
              lilianka1999 napisała:


              > Tyle, że adwokat otwiera mi perspektywy na przyszłość, i jego porady ochronią
              > mnie bardziej niż jednorazowa spłata raty, któa i tak bedzie przejedzona.

              Jeśli tak bardzo chcesz myśleć perspektywicznie i się zabezpieczać proponuję
              przyjemniejsze, TAŃSZE, mniej inwazyjne i kłopotliwe rozwiązanie: niech maż da
              Ci dostęp do swojego konta, lub niech utworzy inne, gdzie będzie tylko kasa na
              alimenty, do którego będziesz mieć dostęp.
              Co zrobiłabyś, gdyby to Twój mąż oplacał ze swojej kasy czynsz i media?
              Zaczęłabyś się sądzić ze spółdzielnią/gazownią, bo Twój mąż zachorowal i nie
              chce Ci dać karty bankomatowej? (nadal nie rozumiem co za problem pójść do
              szpitala, wejść na salę na pół minuty by odebrac kartę od meża, przy okazji
              zobaczyłabyś się z nim. Miałam ojca na OIOMie i wiem, że w wyjatkowych
              sytuacjach można wejść na salę)

              Mnie się jednak wydaje, że dla Ciebie problemem nie jest pożyczka sama w sobie,
              tylko pożyczka na alimenty dla eksowejsmile Pozyczona kasa na adwokata już tak
              przecież Cię nie boli, prawda? Już nie przeraża Cię tak perspektywa spłacenia
              też pożyczki? No ale pożyczka na alimenty to już katastrofa... Pomyśl jeszcze,
              że pożyczajac na adwokata Twój mąż bedzie na pewno w plecy, bo alimenty i tak
              muszi zapłacić (mimo że z opóźnieniem).


              Jeszcze jedno - matka, która zachoruje nie może wysłać kogos do sądu, by ten
              zatrzymał proces metaboliczny w organizmie jej dziecka, aby to zapadło w sen
              nie żadając jedzenia, opieki, ubrania itd. w czasie, gdy ona jest w szpitalu.


              I tak jak pisze, duma, uprzedzenia komplikują życie. No ale jesli Ty wolisz je
              sobie komplikować, to mnie nic do tegosmile
        • joanna9969 Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 15:39
          > Wie jaka jest sytuacja i mimo to drugim pytaniem było co bedzie z pieniędzmi na
          >
          > zycie. Pierwsze pytanie też nie dotyczyło stanu zdrowia.
          >
          A to mnie akurat nie dziwi a przypomina mi bardzo sytuacje duzo blizsza .
          Ojcec exsi rozwiodl sie z jej matka jak exsia i jej brat byli mali .
          Pare miesiecy temu okazalo sie ze ma on raka pluc exsia zostala powiadomiona
          i .. nic . Pogorszylo sie ojciec exsi mial wylew dwa dni przed planowana
          operacja i lezal w szpitalu sparalizowany z niewiadomymi szansami na przezycie
          eksia poczatkowo nic .. ale potem z laski ruszyla tylek do Polski
          i pojechala tam na dwa tygodnie glownie po to zeby sie ludzia pokazac no i
          oblukac co by tu po tatusiu mozna bylo dostac . To bylo dwa miesiace temu i
          od tej pory exsia nic , nawet jednego telefonu , za to jej mamusia czyli eksia
          tatusia ( jakies 35 lat po rozwodzie)zaczela teraz nagle telefonowac do neksi
          tylko po to zeby ja poinformowac zeby przypadkiem nie ostrzyla sobie zebow na
          jego mieszkanie itp bo ona wszystko zabiera , drobiazg ze facet jeszcze zyje
          i byz moze i przezyje , jego eksia jak widaz zyczy mu "wszystkiego dobrego".
    • zielnaa Re: Choroba a alimenty 05.06.07, 18:03
      a może zrobiłabyś przelew ze swojego konta z opisem: w imieniu XY alimenty
      dla .... za okres .... A jeżeli to niemożliwe to niech Ci mąż da kartę
      bankomatową, wypłacisz gotówkę i wyślesz w imieniu męża przekaz pocztą z
      opisem: alimenty dla... za okres... I po kłopocie.
      a.
      • zielnaa Re: Choroba a alimenty 05.06.07, 18:05
        jeszcze jedno - alimenty mógłby zawiesić tylko sąd (chociaż nie bardzo widzę
        powód).
        a.
        • chalsia Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 00:37
          no właśnie - alimenty można oprócz przelewu z konta zrealizować przekazem
          pocztowym (nie mówiąc już, że osobiście też smile))
          I można nawet w tym celu nie brać karty do bankomatu od męża, tylko wysłać
          własne pieniądze - przecież mąż "zwróci".

          A co do zwolnienia - wysłać do sądu pismo procesowe z wnioskiem o odroczenie
          terminu rozprawy z powodu choroby wymagającej leczenia w szpitalu i dołączyć do
          pisma zwolnienie.
          Chalsia
          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 09:56
            chalsia napisała:

            > no właśnie - alimenty można oprócz przelewu z konta zrealizować przekazem
            > pocztowym (nie mówiąc już, że osobiście też smile))

            osobiście odpada. przelewem - mam małe dziecko nie chce mi się stac na poczcie,
            Pewnie to zła wola - hahahhaa, tak, to zła wola.

            > I można nawet w tym celu nie brać karty do bankomatu od męża, tylko wysłać
            > własne pieniądze - przecież mąż "zwróci".
            >

            Wiesz Chalsiu, zawsze mnie zastanawiało jak bardzo ludzie są hojni z cudzych
            pieniędzy. Ciekawa jestem czy ty zdobyłabyś się na tak łaskawy gest wobec
            Twojego Ex. Mąż zwróci jak będzie miał. Na razie ma tylko gołą pensję a ja mam
            też wydatki na nasze mieszkanie i nasze dziecko.

            > A co do zwolnienia - wysłać do sądu pismo procesowe z wnioskiem o odroczenie
            > terminu rozprawy z powodu choroby wymagającej leczenia w szpitalu i dołączyć
            do pisma zwolnienie.
            > Chalsia



            Dzięki, rozmawiałam z teściową, pożyczy mi pieniądze na adwokata.
            • virtual_moth Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 10:19
              lilianka1999 napisała:

              > Dzięki, rozmawiałam z teściową, pożyczy mi pieniądze na adwokata.

              Buahahahahbig_grin Nie będę tłumaczyć, dlaczego mnie to śmieszy, większość pewnie
              się domyśliwink
              • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 10:49
                A mogłabyś wyjaśnić, bo ja akurat nie rozumiem, co Cię tak śmieszy.
                • konkubinka Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:06
                  ja ci wytlumacze.
                  Pozycz od tesciowej na alimenty i staraj sie o adwokata z urzedu.CHoc do
                  odroczenia rozprawy on naprawde nie jest potrzebny.
                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:47
                    konkubinka napisała:

                    > ja ci wytlumacze.
                    > Pozycz od tesciowej na alimenty i staraj sie o adwokata z urzedu.CHoc do
                    > odroczenia rozprawy on naprawde nie jest potrzebny.


                    Konkubinko,
                    Niestety, ja pracuję i mam dochody któe nie pozwolą mi wzięcie adwokata z
                    urzędu;-((, w przeciwieństwie do Ex która właśnie ma adwokata z urzędu (swoja
                    drogą, ona zawsze potrafi wycyckać, wszystko co sie da, byle za darmo).

                    Teściowa, która zresztą od zawsze miała do mnie pretensje za "rozbicie" tamtego
                    zwiazku, nagle otworzyła oczy i w zyciu nie pożyczy mi pieniędzy na alimenty.
                    • konkubinka Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 11:51
                      jesli bedziecie miec adwokata prywatnie a nie zaplacicie alimentow to nikt nie
                      uwierzy w trudna sytuacje.
                      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 12:02
                        I tak nikt nie wierzy.

                        "Przecież jakby była trudna, to by nie płacił więcej niz musi, prawda"?

                        Tyle, ze chłop ma dzis zawał. I w końcu nawet teściowa zrozumiała jakim to jest
                        kosztem.
                        • konkubinka Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 12:10
                          ale na adwokata pozyczy?Moze lepiej zrozumie jak jej powiesz, ze koszty
                          komornicze to moze byc nawet polowa tego co jestescie winni teraz.
                          (nie martwilabym sie tym , ze eks ma adwokata z urzedu, oni zazwyczaj nie sa
                          zbyt zaangazowani tylko raczej na sztuje)
                          • konkubinka Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 12:11
                            konkubinka napisała:

                            > ale na adwokata pozyczy?Moze lepiej zrozumie jak jej powiesz, ze koszty
                            > komornicze to moze byc nawet polowa tego co jestescie winni teraz.
                            > (nie martwilabym sie tym , ze eks ma adwokata z urzedu, oni zazwyczaj nie sa
                            > zbyt zaangazowani tylko raczej na sztuje)
                            sztukesmile

                            a tak w ogole to dbaj o meza, macie małe dziecko, ojciec mu bedzie potrzebny
                            jeszce długo.
    • natasza39 A nie możesz w takiej sytuacji z nią pogadać? 06.06.07, 00:30
      • natasza39 Re: A nie możesz w takiej sytuacji z nią pogadać? 06.06.07, 00:40
        Za szybko mi się wysłałosmile

        Myślę, że mogłabyś przedstawić jej sytuację co i jak.
        W końcu nie tylko w Twoim, ale również w jej interesie jest aby ojciec
        wyzdrowiał, chociażby ze względu na wysokość płaconych obecnie alimentów.
        jeśli nie będzie zdrowy, nie będzie mógł tyrać na drugim etacie, a z tego co
        pisałaś jego oficjalne zarobki (bez fuch) nie są zbyt wielkie.
        A zatem w interesie exi jest aby on był zdrowy bo gromadkę dzieci było nie było
        trza wychować.

        Z drugiej strony jeśli masz na swoim koncie wystarczające środki może przelać ze
        swojego konta. Chyba Ci odda ten maż te pieniądze?
        Ja chyba dwa razy musiałam przelać z konta swojego na alimenty, bo raz mój M
        dostał pensje z dwudniowym opóźnieniem, a drugi raz był w szpitalu i nie miał
        jak tego zrobić.
        A nasza ex musi mieć forsę zawsze co do dnia bo inaczej robi jazdy i nam i
        dzieciom, więc dla świętego spokoju jak on nie może to ja to robię.
        Oczywiście on mi zaraz jak tylko może te pieniądze oddaje, a my nie musimy robić
        żadnego zamieszania w tym temacie, a ex nie ma powodów do jazd.
        • cleopa Re: A nie możesz w takiej sytuacji z nią pogadać? 06.06.07, 09:32
          mój ex ma "polecenie zapłaty" i to jest najfajniejsza forma,bank sam co
          miesieąc w oznaczonym dniu przelewa kwote na moje konto.
          • konkubinka Re: A nie możesz w takiej sytuacji z nią pogadać? 06.06.07, 10:36
            Przepraszam Lilianko , bo wsparłas mnie w moim watku ale chce byc obiektywna.W
            naszym domu alimeny traktuje sie jak kazde inne zobowiazanie .Nasza eks nie
            chce podac nam numeru konta i co miesiac chodzimy na poczte.
            Tak tez ja co miesiac biore pieniadze ze swojego konta i reguluje oplaty w
            terminie, bo rowniez zalezy mi na tym aby M nie mial na glowie komornika.
            Ponadto sama jestem eksią i wiem , ze te w sumie niewielkie pieniadze moga byc
            dla eksi zabezpieczeniem np terminowego zaplacenia czynszu.

            Co do zawieszenia-wydaje mi sie , ze jedynym logicznym powodem zawieszenia
            moglaby byc smierc dziecka lub zakonczenie przez nie nauki po 26 roku zycia.
            Dla przykladu dodam Ci , ze dziecko mojego M jest z nami czasem caly miesiac i
            nijak sie to ma do alimentow choc my je wtedy utrzymujemy calkowicie.

            Jesli juz ruszy procedura komornicza radzilabym poprostu zwłoke tłumaczyc
            komornikowi , moze zrozumie i odroczy egzekucje.O ile rzeczywiscie nie
            znajdziesz innego rozwiazania.
            • lilianka1999 Re: A nie możesz w takiej sytuacji z nią pogadać? 06.06.07, 10:48
              Konkubinko,
              zawiesić dla mnie nie oznacza, nie zapłacić, dla mnie jest kwestią odczekania,
              aż mąż wyjdzie ze szpitala. Ja naprawdę nie mam 2000 zł, żeby dać je Exi. Moja
              pensja to około 3000 zł - które sa teraz pomniejszone, bo ZUS jakoś inaczej
              nalicza podstawę. Mam małe dziecko, opłaty, teraz dodatkowe wydatki związane ze
              szpitalem.
              Jakoś tak naprawdę nie potrafię zrozumieć, że kobieta któa była tyle czasu żonę
              tego faceta, nie interesuje sie dziś już niczym innym, a tylko kasą, ciągnie go
              do sądu. On przecież zawsze był dla niej w porządku, nawet bardziej w stosunku
              do niej niz do naszej rodziny.
              • konkubinka Re: A nie możesz w takiej sytuacji z nią pogadać? 06.06.07, 11:03
                lilianka1999 napisała:

                > Konkubinko,
                > zawiesić dla mnie nie oznacza, nie zapłacić, dla mnie jest kwestią
                odczekania,
                > aż mąż wyjdzie ze szpitala. Ja naprawdę nie mam 2000 zł, żeby dać je Exi.
                Moja
                > pensja to około 3000 zł - które sa teraz pomniejszone, bo ZUS jakoś inaczej
                > nalicza podstawę. Mam małe dziecko, opłaty, teraz dodatkowe wydatki związane
                ze
                >
                > szpitalem.

                Rozumiem Twoja sytuacje.Sama ni ekorzystam ze stałych zlecen , bo czesto nic
                nie mam na koncie , takie zycie.
                Ale tlumacze Ci jak naprawde to wyglada z dwoch stron (pomijam kwestie
                moralna).Na Twoim miejscu zaplacilabym choc czesc.
                > Jakoś tak naprawdę nie potrafię zrozumieć, że kobieta któa była tyle czasu
                żonę
                >
                > tego faceta, nie interesuje sie dziś już niczym innym, a tylko kasą, ciągnie
                go
                >
                > do sądu. On przecież zawsze był dla niej w porządku, nawet bardziej w
                stosunku
                > do niej niz do naszej rodziny.
                >
                >
                ja tego tez nie rozumiem ale tacy ludzie sa i musimy sie ztym liczyc
                • konkubinka A tak w ogole... 06.06.07, 11:11
                  ......chocby dlatego widze wiele pozytywow konkubinatusmile
    • chalsia Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 13:27
      Chalsia napisała:
      > no właśnie - alimenty można oprócz przelewu z konta zrealizować przekazem
      > pocztowym (nie mówiąc już, że osobiście też smile))

      Lilianka napisała:
      osobiście odpada. przelewem - mam małe dziecko nie chce mi się stac na poczcie,
      Pewnie to zła wola - hahahhaa, tak, to zła wola.

      Tak, TO JEST ZŁA WOLA, bowiem w instytucjach państwowych, a do takich należy
      poczta, matki z dziecmi do lat 3 (a także kombatanci i chyba osoby powyżej 75
      roku życia) są załatwiane W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI.

      I jak napisano wczesniej - skoro wyrok o alimenty opiewa na 1000zł - nalezy
      wysłać pocztą TYLE, a dodatkowe - zgodne z umową prywatną miedzy Twoim męzem a
      eksią - 1000zł w takiej sytuacji możesz z eksią negocjować opóźnienie zapłaty
      tegoż. Przynajmniej dzięki temu nie będziecie mieć komornika na głowie.
      Chalsia
      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 14:02
        >
        > Tak, TO JEST ZŁA WOLA, bowiem w instytucjach państwowych, a do takich należy
        > poczta, matki z dziecmi do lat 3 (a także kombatanci i chyba osoby powyżej 75
        > roku życia) są załatwiane W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI.


        A załatwiałaś coś w ten sposób? Kiedy cała kolejka się nad tobą wytrząsa bo się
        wpychasz???

        >
        > I jak napisano wczesniej - skoro wyrok o alimenty opiewa na 1000zł - nalezy
        > wysłać pocztą TYLE, a dodatkowe - zgodne z umową prywatną miedzy Twoim męzem
        a
        > eksią - 1000zł w takiej sytuacji możesz z eksią negocjować opóźnienie zapłaty
        > tegoż. Przynajmniej dzięki temu nie będziecie mieć komornika na głowie.


        Tak też prawdopodobnie zrobię, choć wcale mi się to nie uśmiecha.
        • pelagaa Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 14:23
          > Tak też prawdopodobnie zrobię, choć wcale mi się to nie uśmiecha.

          Moze jakbys sie nastawila, ze nie POMAGASZ EXI, tylko SWOJEMU CHLOPU, to
          poszloby CI latwiej???? Zastanow sie dobrze nad tym. Dzieciom kasa w kwocie
          1000 zl nalezy sie jak psu micha, to ZADNA laska dla exi, moze naslac komornika
          i dojdzie tylko WAM, czy Twojemu chlopu kosztow. I po co MU to? Nie lepiej MU
          pomoc? Latwiej sie czasem zyje, jak sie czlowiek SAM nie nakreca!
          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 15:21
            pelagaa napisała:

            > > Tak też prawdopodobnie zrobię, choć wcale mi się to nie uśmiecha.
            >
            > Moze jakbys sie nastawila, ze nie POMAGASZ EXI, tylko SWOJEMU CHLOPU, to
            > poszloby CI latwiej???? Zastanow sie dobrze nad tym. Dzieciom kasa w kwocie
            > 1000 zl nalezy sie jak psu micha, to ZADNA laska dla exi, moze naslac
            komornika
            >
            > i dojdzie tylko WAM, czy Twojemu chlopu kosztow. I po co MU to? Nie lepiej MU
            > pomoc? Latwiej sie czasem zyje, jak sie czlowiek SAM nie nakreca!




            Toteż chyba wyślę Z MOJEGO KONTA I MOJEJ krwawicysmile te pieniadze, choć mnie to
            wkurza. Ostatecznie, ona nawet nie zapytała jak on sie ma.
          • chalsia Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 16:06
            > Moze jakbys sie nastawila, ze nie POMAGASZ EXI, tylko SWOJEMU CHLOPU, to
            > poszloby CI latwiej???? Zastanow sie dobrze nad tym. Dzieciom kasa w kwocie
            > 1000 zl nalezy sie jak psu micha, to ZADNA laska dla exi, moze naslac
            komornika
            >
            > i dojdzie tylko WAM, czy Twojemu chlopu kosztow. I po co MU to? Nie lepiej MU
            > pomoc? Latwiej sie czasem zyje, jak sie czlowiek SAM nie nakreca!

            o to to, świetne. Wystarczy jedynie zmienić sposób patrzenia.
            Chalsia
            • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 16:15
              To może Ty też spróbuj wczuć się w rolę Twojej Next?
              Bo jakoś po tym co opisujesz o sobie nie wygląda mi na to, że działasz w
              Caritasie.
              • chalsia Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 12:17
                > To może Ty też spróbuj wczuć się w rolę Twojej Next?
                > Bo jakoś po tym co opisujesz o sobie nie wygląda mi na to, że działasz w
                > Caritasie.

                jak najbardziej, np:
                - nie kontaktowałam się z nią, jak się dowiedziałam, że ona to katalizatorek
                - z powodu specyficznej diety mojego dziecka całość jedzenia na weekend daję
                ja, by eks z nexią nie musieli się zmóżdżać nad tym JAK zrobić jedzenie dla
                dziecka,
                - w sprawie w sadzie o obniżenie alimentów nie wzywałam jej na świadka ani nie
                starałam się zajrzeć w jej konto,
                - o nexi do dziecka wyrażam się pozytywnie.
                Chalsia
                • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 12:35
                  Współczuję Ci, ze mąż Cie zdradził iporzucił (to nie kpina, ani szyderstwo) i
                  gratujuję postawy.

                  Ale nie o tym była mowa kiedy pisałam o Caritasie, co innego przyrządzic
                  jedzonko dla dziecka, a co innego już np. zrozumieć człowieka i np. nie
                  wykorzystać go finansowo jeśli sie znajdzie w trudnej sytuacji życiowej.

                  Kazesz mi wywiązywać sie nie zmoich zobowiazań, ale ciekawa jestem, czy TY bYŚ
                  zrezygnowała z pieniędzy na TWOJE dziecko, jeśli coś podobnego by sie
                  przydarzyło w nowej rodzinie Twojego meża (choraoba, strata pracy,
                  nieprzeidziane duze wydatki).
                  Bo JA włąśnie to zrobiłą - a TY bylabyś w stanie???
                  • chalsia Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 12:56
                    > Kazesz mi wywiązywać sie nie zmoich zobowiazań, ale ciekawa jestem, czy TY
                    bYŚ
                    > zrezygnowała z pieniędzy na TWOJE dziecko, jeśli coś podobnego by sie
                    > przydarzyło w nowej rodzinie Twojego meża (choraoba, strata pracy,
                    > nieprzeidziane duze wydatki).
                    > Bo JA włąśnie to zrobiłą - a TY bylabyś w stanie???

                    akurat niby jestem w podobnej sytuacji bo eks twierdzi, ze od prawie dwóch lat
                    nie może sobie znaleźć pracy i w związku z tym od dwóch lat jest w tak
                    tragicznej sytuacji finansowej, że musi obniżyć alimenty do 300-500 zł, bo na
                    więcej go nie stać.
                    Tyle tylko, ze wiem, iż "brak środków finansowych/majątkowych" u eksa to pic na
                    wodę i fotomontaż.
                    W związku z tym nie poczuwam się do pomocy (tym bardziej, że ze strony eksa nie
                    było w tej kwestii rozmowy a od razu pozew o obniżenie alimentów w sądzie).
                    Chalsia
                    • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 13:18
                      No-właśnie. Ty się nie poczuwasz, bo to pic na wodę.

                      A ja się się poczułam - mimo niecheci

                      I generalnie to ta właśnie róznica.



                      PS: U nas pb finansowy nie byłby pic na wodę, a jednak MAMY płącić wg was.
                      • chalsia Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 13:34
                        > No-właśnie. Ty się nie poczuwasz, bo to pic na wodę.
                        >
                        > A ja się się poczułam - mimo niecheci
                        >
                        > I generalnie to ta właśnie róznica.

                        różnicą jest to, że Ty się poczułaś do wypełnienia obowiązku alimentacyjnego
                        wobec dzieci Twojego męża w jego zastępstwie bo jest chory i sam nie może
                        dokonać przelewu, ja natomiast nie mam tego typu sytuacji.
                        Ja natomiast w ramach "poczuwania się" mogę np. nie skorzystać z
                        przysługującego mi prawa do brania osobistego udziału w zajęciu komorniczym
                        ruchomości eksa.
                        Chalsia
                        • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 22:02
                          chalsia napisała:

                          > > No-właśnie. Ty się nie poczuwasz, bo to pic na wodę.
                          > >
                          > > A ja się się poczułam - mimo niecheci
                          > >
                          > > I generalnie to ta właśnie róznica.
                          > Ja natomiast w ramach "poczuwania się" mogę np. nie skorzystać z
                          > przysługującego mi prawa do brania osobistego udziału w zajęciu komorniczym
                          > ruchomości eksa.

                          Ty uważasz, robisz wielką łaskę, ze nie pójdziesz napawać sie widokiem
                          wynoszenia mebli od Exa. Totalna żenada.

                          Człowiekowi na poziomie, do głowy by nie przyszło, że mógłby w czymś takim
                          wziąść udział.

                          Dobrze, skoro nie rozumiesz. Poczuwanie sie, to zgoda na mniejsze alimenty,
                          przez jaikś czas. Przez czas kłopotów.
                          • chalsia Re: Choroba a alimenty 09.06.07, 00:21
                            > Człowiekowi na poziomie, do głowy by nie przyszło, że mógłby w czymś takim
                            > wziąść udział.

                            Poziom nie ma nic do tego, jeno znajomość prawa. Wystarczy się zapoznać z
                            odnośnymi paragrafami, by się dowiedzieć. Póki nie przeczytałam, też nie
                            wiedziałam smile)

                            > Ty uważasz, robisz wielką łaskę, ze nie pójdziesz napawać sie widokiem
                            > wynoszenia mebli od Exa. Totalna żenada.

                            to nie jest łaska tylko wzięcie pod uwagę JAK niezręczna byłaby to sytuacja dla
                            eksa i jego rodziny, a wynoszenie mebli to nie jest widok, którym można by się
                            napawać.
                            Zdecydowanie zamiast tego wolę dostawać ustalone alimenty na konto w terminie.
                            > Dobrze, skoro nie rozumiesz. Poczuwanie sie, to zgoda na mniejsze alimenty,
                            > przez jaikś czas. Przez czas kłopotów.

                            Alez ja świetnie to rozumiem. Tylko, że taka sytuacja może mieć miejsce jedynie
                            gdy:
                            - eks prosi o tego typu pomoc
                            - dokładnie wyjaśnia dlaczego i jaka jest jego sytuacja rodzinno-finansowa
                            - jest dyskusja miedzy stronami co do kwoty i do kiedy (i ewentualnie -
                            zaleznie od poziomu zaufania - co do formy uzgodnień - ustnie, pisemnie,
                            notarialnie, ze zwrotem "obniżki" za jakiś czas, czy bez, etc, etc)

                            A mój eks po prostu złożył pozew o pięciokrotne obniżenie alimentów do sądu.
                            Ponadto popełnił krzywoprzysięstwo co do swojego stanu posiadania.
                            W moim mniemaniu takie postępowanie niweczy jakiekolwiek chęci do "poczuwania
                            się" i pójścia na rękę.

                            Wyjaśnię Ci dość zasadniczą różnicę między Twoją sytuacją a moją. Ty zapłaciłaś
                            ze swojego konta alimenty na dzieci męża, czyli dla dobra Twojej rodziny
                            wywiązałaś się z prawnego zobowiązania ciążącego na Twoim mężu (bo gdyby
                            alimenty nie przychodziły, to mógłby Wam na głowę wejść komornik, czyli kłopot
                            i jeszcze większe koszty). Ja natomiast rezygnuję z przysługującego mi w
                            majestacie prawa przywileju - za skorzystanie z niego NIC mi nie grozi, a nie
                            korzystając z niego egzekucja zaległości może się wydłużyć (co jest działaniem
                            na moją niekorzyść).
                            Chalsia

                            PS. Niedawno udało się komornikowi odzyskać w dużej mierze dług (i na szczęście
                            dla wszystkich - nie z mebli i innych sprzetów domowych).
                      • chalsia Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 13:35
                        > PS: U nas pb finansowy nie byłby pic na wodę, a jednak MAMY płącić wg was.

                        na razie u Was też był to "pic na wodę", a przestanie nim być, jesli Twój mąż
                        przejdzie na rentę.
                        Chalsia
                        • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 21:57
                          chalsia napisała:

                          > na razie u Was też był to "pic na wodę", a przestanie nim być, jesli Twój mąż
                          > przejdzie na rentę.
                          > Chalsia



                          Mylisz się, mój M płacił bardzo dużo - proporcje były większe niz są przyjete
                          zwyczajowo
                          • chalsia Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 23:54
                            a jakie są te proporcje "przyjęte zwyczajowo"??? Bo ja takowych nie znam.

                            O ile pamietam na DWOJE dzieci (zgodnie z wyrokiem) płacił 1000 zł czyli po 500
                            na jedno - sa to niezbyt wysokie alimenty.
                            A pozostałe 1000 na eksię - to inna bajka bowiem Twój mąż okazał sie
                            człowiekiem honoru. A zwyczajowo przyjęte JEST dotrzymywanie własnych obietnic.
                            Chalsia
        • chalsia Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 16:04
          > > Tak, TO JEST ZŁA WOLA, bowiem w instytucjach państwowych, a do takich nal
          > eży
          > > poczta, matki z dziecmi do lat 3 (a także kombatanci i chyba osoby powyże
          > j 75
          > > roku życia) są załatwiane W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI.
          >
          >
          > A załatwiałaś coś w ten sposób? Kiedy cała kolejka się nad tobą wytrząsa bo
          się
          >
          > wpychasz???
          >

          a co Ty dziecko jesteś, ze się boisz opinii obcych osób w kolejce? W dodatku
          nie robiąc nic złego ino korzystając z przysługującego Ci prawa?

          Oczywiście, ze załatwiałam. Tylko widac w lepszym niż Twój stylu, bo się nie
          wpychałam na chama tylko najpierw pytałam i w większości wypadków ludzie
          NAJNORMALNIEJ w świecie mnie przepuszczali. A jeśli trafiłam na betony, to
          spokojnie mówiłam pani w okienku, że proszę mnie obsłużyc zgodnie z przepisami
          a uwagi i sarkania kolejki miałam gdzieś.

          Chalsia
          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 16:13
            Widocznie brak mi Twojego tupetu, Chalsiu, ja tak po prostu nie potrafię.
            • chalsia Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 16:28
              mylisz tupet z pewnością siebie i swoich racji.

              A z Twoich postów wynika dokładnie co innego - IMHO Tobie nie brak tupetu, tyle
              tylko, że jedynie wobec męża i jego dzieci.
              Chalsia
              • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 06.06.07, 16:44
                Grubo się mylisz.
                Ja znam swoje racje i uważam, ze są słuszne.
                Dla mnie wykłócanie sie o miejsce w kolejce na poczcie, jest właśnie niesmaczne
                i ponizej tego co odpowiada. Wolałabym już stać w kolejce niż sie wykłócać o
                coś takiego.
                IMHO - sprawa i tak upadła, bo wyslę z mojego konta to co jest zasadzone na
                dzieci.

                A sprawę sądową póki co przełożymy, teraz zaś szukam adwokata, zeby porządnie
                się tym wszystkim zajął.
                • chalsia Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 00:06
                  > Dla mnie wykłócanie sie o miejsce w kolejce na poczcie, jest właśnie
                  niesmaczne
                  >
                  > i ponizej tego co odpowiada. Wolałabym już stać w kolejce niż sie wykłócać o
                  > coś takiego.

                  Ty jednak NADAL nie nauczyłas się czytać ze zrozumieniem.

                  No to jeszcze raz, jak krowie na rowie - ja się nie wykłócałam o miejsce w
                  kolejce - albo ludzie na moja (matki z maluszkiem na ręce) prośbę puszczali
                  mnie na początek, albo (gdy nie chciano mnie przepuścic) mówiłam pani w
                  okienku, by mnie przyjęła bez kolejki bo mam do tego prawo - i wtedy nie
                  wdawałam się w jakiekolwiek dyskusje z kolejką a wszelkie sarkania puszczałam
                  mimo uszu.

                  I tak poza tym - na pocztę mogłabyś iśc bez dziecka, skoro masz w domu teściową
                  do pomocy, a kolejki na poczcie z reguły nie są dłuższe niż 30 min.
                  Chalsia
                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 10:55
                    To chyba nie ja mam problem ze zrozumieniem słowa pisanego.
                    Powiedziałam chyba jasno, na początku, że nie widzę powodu dla którego
                    miałabym iść na pocztę, wysyłać pieniądze obcej mi osobie, znajdować sie w
                    sytuacji konfliktowej. Po prostu.
                    Mam swoją ocenę tego co jest smaczne czy nie TY widać wyraźnie, lubisz
                    znajdować się w konflikcie, wymuszać swoje "prawa", udowadniać, ze masz rację,
                    zupełnie nie licząc się z konfliketm jaki wywołujesz.
                    Mi to nie odpowiada. Ja unikam konfliktó, co nie oznacza, ze nie przeprowadzam
                    swoich racji. Chyba to raczej problem stylu działania, ty walisz niczym chłop
                    cepem, ja działam w welurowych rękawiczkach.
                    I nigdy się nie zrozumiemy, bo Twoje metody mi nie odpowiadają i nie umialabym
                    tak działać.

                    I kropka.
                    Zreszta już wyżej napisałam, rozmowa na temat poczty i "udowadniania" swoich
                    praw w kolejce odpadła. Wczoraj zrobiłam przelew z MOICH pieniędzy na alimenty
                    dla dzieciaków. Już nie umrą z głodu, jak co niektóre się obawiały.

                    Ciekawe, jednak, ze żadna z Was nie pomyślała, ze matka też powinna się troche
                    pomartwić o przyszłość finansową dzieciaków.
                    • virtual_moth Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 11:54
                      lilianka1999 napisała:

                      > Zreszta już wyżej napisałam, rozmowa na temat poczty i "udowadniania" swoich
                      > praw w kolejce odpadła. Wczoraj zrobiłam przelew z MOICH pieniędzy na
                      alimenty
                      > dla dzieciaków. Już nie umrą z głodu, jak co niektóre się obawiały.

                      No wreszcie, zaczynam mieć nadzieję, że niektóre z nas nie piszą na darmo w
                      takich watkach jak tenwink
                      Mam nadzieję, że mimo tego strasznego aktu Twoja korona nadal moco się trzyma
                      głowy.
                      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 07.06.07, 12:01
                        > Mam nadzieję, że mimo tego strasznego aktu Twoja korona nadal moco się trzyma
                        > głowy.
                        >


                        teżmam taką nadzieje-))
                    • chalsia Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 01:03
                      > Mi to nie odpowiada. Ja unikam konfliktó, co nie oznacza, ze nie
                      przeprowadzam
                      > swoich racji. Chyba to raczej problem stylu działania, ty walisz niczym chłop
                      > cepem, ja działam w welurowych rękawiczkach.

                      Nie watpię, że działasz w welurowych rękawiczkach (choc nie zawsze - vide wątek
                      o lolitce). Mam również nieodparte wrażenie, ze na dodatek z fałszywym
                      usmiechem na ustach.

                      > I nigdy się nie zrozumiemy, bo Twoje metody mi nie odpowiadają i nie
                      umialabym
                      > tak działać.

                      I vice vera, bowiem ja organicznie nie znoszę manipulacji.
                      Chalsia

                      ps. faktem natomiast jest, że jeśli Twój mąż przejdzie na rentę, to jest to
                      podstawa do obniżenia alimentów na dzieci.
    • bet66 do autorki 06.06.07, 14:21
      - pobyt w szpitalu nie zwalnia z opłat
      - jak go tak kochasz to sama zapłać te alimenty, bo świadomość nieuiszczonej
      powinności nie pozwoli w pełni wrócic mu do zdrowia, zapewne dręczy go
      sumienie, ze jego dzieci będą chodzić głodne.
      • lilianka1999 Re: do autorki 06.06.07, 15:19
        bet66 napisała:

        > - pobyt w szpitalu nie zwalnia z opłat
        > - jak go tak kochasz to sama zapłać te alimenty, bo świadomość nieuiszczonej
        > powinności nie pozwoli w pełni wrócic mu do zdrowia, zapewne dręczy go
        > sumienie, ze jego dzieci będą chodzić głodne.


        Chyba zapomniałaś się przelogować Bet66, tu piszesz sensownie,
        Zwykle ten nick służy Ci do wylewania jadu!
    • mangolda Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 15:00
      Twoje miejsce jest teraz PRZY MĘŻU a nie na forum.
      • bet66 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 15:03
        racja, ale ona woli być na forum, aby móc wypominać exi pazerność i brak
        empatii do swojego byłego.
      • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 15:18
        mangolda napisała:

        > Twoje miejsce jest teraz PRZY MĘŻU a nie na forum.

        A Ty nakarmisz swoją piersią moją córkę???
        • mangolda Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 15:25
          lilianka1999 napisała:

          > mangolda napisała:
          >
          > > Twoje miejsce jest teraz PRZY MĘŻU a nie na forum.
          >
          > A Ty nakarmisz swoją piersią moją córkę???

          myślałam, że forumujesz z pracy, a teściowa została z dzieckiem. większość
          ludzi do 16.00 pracuje.
          >
          • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 15:32
            Większość pracujacych matek ma urlop macierzyński, nie wiesz o tym?
            • natasza39 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 15:52
              lilianka1999 napisała:

              > Większość pracujacych matek ma urlop macierzyński, nie wiesz o tym?

              A skąd ma wiedzieć mongoł ponoć nie pracuje.
              Mongoł rodzi dzieci, dba o mężusia, leży i pachnie.
              Za to zawsze ma wiele do napisania w kwestiach leniwych i niepracujacych ex.
              • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:32
                No to ja jej nie rozumiem.
                jestem pracująca Next a ta się czepiasmile))

                Znowu troll??? Któremu się nicki pomyliły???
        • chalsia Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:10
          lilianka1999 napisała:

          > mangolda napisała:
          >
          > > Twoje miejsce jest teraz PRZY MĘŻU a nie na forum.
          >
          > A Ty nakarmisz swoją piersią moją córkę???

          niesamowite - zgadzam się z trollem smile))

          Lilianko, nic nie stoi na przeszkodzie by:
          - wziąć teściową, małą i wózek i przy tak pięknej pogodzie zostawić je w
          najbliższymj od szpitala parku o co jakiś czas wpaść do nich ze szpitala na
          cyckanie
          albo
          - sciągnąć mleko i zostawić małą z teściową - da jej z butelki na wypadek,
          gdybys nie zdążyła wrócić za jakieś 3 godziny
          Chalsia

          ps. znasz takie powiedzenie "chcieć to móc" ???
          • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:17
            Mąż jest na OJOMie.
            Na razie nikogo nie wpuszczają.
            Ani mnie, ani teściowej.

            Czy ja Wam wyliczam ile siedzicie i kiedy przed ekranem? raczej nie należę do
            najbardziej aktywnych.
            • natasza39 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:22
              ilianka1999 napisała:

              > Mąż jest na OJOMie.
              > Na razie nikogo nie wpuszczają.
              > Ani mnie, ani teściowej.

              Na OIOM nie wpuszcza się rodziny.
              Mój tato lezał tam po zawale i nikogo, nawet mojej mamy, która jest pielegniarką
              tez nie wpuścili.
              Ponadto nie wiem czy któras z Was lezał naprawdę chora w szpitalu.
              Ja lezałam i ostatnia rzecza jest wtedy chęć, aby non-stop ktos się kisił obok
              Twojego łóżka.
              Rozumiem przyjść, odwiedzić, popytać, ale wisieć u wezgłowia łoża szpitalengo,
              to czysta głupota i chyba większośc to robi na pokaz.
              Z dzieckiem rozumię, ale z dorosłym chorym?
              Raz ze niewygodne i krępujące dla innych chorych na sali, dwa męczące dla
              chorego samego.
              Jakbyscie raz lezały na sali i musiały zrobić kupę na basen na łózku gdzie obok
              przy drugim wisi non-stop jakas rodzina innego chorego, to zrozumiałybyście jaka
              głupota jest przesiadywanie non stop w szpitalu jak ktos jest chory.
              • chalsia Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:31
                nikt nie pisze, ze non-stop trzeba siedzieć u wezgłowia, to Lilianka sama użyła
                argumentu, że karmienie piersią uniemożliwia jej odwiedziny u męża.

                Widać są rózne OIOMy - są i takie, gdzie można odwiedzać.
                Chalsia
                • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:35
                  Ciekawa jestem tego oddziału intensywnej terapii kardiologicznej gdzie sie
                  wpuszcza rodzinę....
                  • morderca_cierpien Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.07, 16:55
                    lilianka1999 napisała:

                    > Ciekawa jestem tego oddziału intensywnej terapii kardiologicznej gdzie sie
                    > wpuszcza rodzinę....

                    som smile)
                    a jak Ci mówia, że nie możesz, to zawsze obowiazuje Karta Praw pacjenta,
                    w ktorej stoi jak byl

                    11. kontaktu osobistego , telefonicznego lub korespondencyjnego z osobami z
                    zewnątrz - art. 19 ust. 3 pkt 2,

                    skoro mąż nie może do Ciebie (a najprawdopodobniej by chciał), to Ty do niego

                    kiedyś mi na OIOK-u chcieli stanąc na drodze do matki
                    tyle tylko, że uprzedzeni o awanturze, "dali se siana"

                    idź i nie marudź
                    no!

                    • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.06.07, 11:12
                      Daj spokój, przeczytaj post Nataszy.
                      Mam prawo do czego do przeszkadznia lekarzom?
                      M jest w najlepszym szpitalu, pod bardzo dobrą opieką, jesteśmy w stałym
                      kontakcie z lekarzem prowadzącym i pielęgniarkami które na zmiane się nim
                      opiekują. Na razie to tyle.
                      • ataner30 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.06.07, 12:51
                        Witaj Lilinko,

                        Znam twoja historie z poprzednich watkow, chociaz nigdy sie w tych watkach
                        nie wypowiadalam. Przede wszystkim bardzo ci wspolczuje tego co sie stalo.
                        Kochana musisz byc teraz silna bo nie bedzie lepiej. Z zawalem nie ma zartow.
                        Nie wiem jaka jest twoja wiedza na temat zycia po zawale, ale z jednej sprawy
                        musisz zdac sobie sprawe, Twoj maz bedzie musial teraz zmienic swoje zycie,
                        nic juz nie bedzie tak samo i jezeli chce dalej zyc (a ma przeciez trojke dzieci
                        i zone wiec ma po co) bedzie musial swoje zycie zmienic. Bardzo prawdopodobne jest
                        ze nie wroci juz do pracy i przejdzie na rente (w jakim wieku jest twoj maz? ).
                        Musisz byc silna i wspierac go, on sie nie moze teraz denerwowac.
                        Twoj maz do tej pory pracowal na swoje dzieci i tylko on na nie pracowal (mam na
                        mysli dzieci z bylego malzenstwa), tyral rowniez na swoja byla zone ktora nie
                        pracowala. I chwala mu za to. Ale teraz to sie bedzie musialo zmienic. Alimenty
                        na dzieci trzeba placic ale czlowiek po zawale do jasnej ch...ry nie moze tyrac na
                        zdrowa kobieta ktorej nie chce sie pracowac. Jezeli nie chcesz zostac wdowa za
                        rok lub dwa musisz cos z tym zrobic. Jeszcze raz powtarzam zawal to nie zarty
                        i prawdopodobnie zawal przydazyl mu sie z powodu trybu zycia jaki do tej pory
                        prowadzil (praca w weekendy, brak odpoczynku itd).

                        Ja na twoim miejscu zrobilabym tak:
                        1. Zadbalabym o zdrowie meza, wiesz jak jest w sluzbie zdrowia, moze musisz znalezc
                        jakies "dojscia" do dobrych lekarzy, dowiedz sie jaki tryb zycia powinien prowadizc
                        czlowiek po zawale, jaka diete stosowac itd.

                        2. Namow meza aby po wyjsciu ze szpitala pojechal do sanatorium - teraz w
                        szpitalach
                        jest tak ze po zawale skierowanie do sanatorium dostaje sie razem z wypisem ze
                        szpitala.
                        Maz byc moze nie bedzie chcial z tego skorzystac ale my kobiety jestesmy od tego
                        zeby
                        im czasem "przemowic do rozsadku" wiec zrob wszystko aby do sanatorium pojechal.

                        3. Nie rozmawiaj z nim na temat alimentow i bylej zony - on nie moze sie teraz
                        denerwowac,
                        ta sprawa musisz sie zajac SAMA !!!!!!! Alimenty to wasze wspolne zobowiazanie i
                        teraz przyszedl czas zebys ty sie tym zajela - on musi wrocic do zdrowia.

                        4. Przelej exowej 1000 zl (tak jak jest w wyroku) alimentow na dzieci. Zapomnij
                        o tym
                        dodatowym tysiaku na byla zone, ktory twoj maz placil dobrowolnie.

                        5. Macie sprawe w sadzie o podwyzszenie alimentow. Twoj maz do tej pory sam
                        utrzymywal
                        swoje dzieci. Teraz pieniadze wam beda potrzebne. Zdajesz sobie sprawe jaki jest
                        koszt
                        lekow ktore musi przyjmowac osoba po zawale? Musisz zrobic wszystko aby te
                        alimenty pozostaly
                        na takim poziomie na jakim sa. I tak ciezko bedzie wam placic 1000 zl co miesiac
                        gdy zabraknie
                        dodatkowych zarobkow meza. Dlatego na twoim miejscu wzielabym adwokata (coz
                        koszty sad ale warto),
                        twoj maz powinien podpisac pelnomocnictwo i adwokat sam poprowadzi sprawe, jego
                        obecnosc
                        nie bedzie wymagana, zwlaszcza jezeli dostarczysz zaswiadczenie lekarskie o
                        chorobie.
                        Kochana walcz, walcz w tym sadzie jak lwica, od tego zalezy byc moze to czy twoj
                        maz dalej bedzie zyl.
                        Masz dwa wyjscia albo nie zrobisz nic w tej sprawie i maz po wyjsciu ze szpitala
                        bedzie
                        sie dalej zaharowywal i byc moze zostaniesz wdowa wkrotce albo bedziesz walczyc
                        o godne zycie.
                        Nie ma powodow dla ktorych w tej sytuacji twoj maz ma pracowac na zdrowa,
                        trzydziestokilkuletnia kobiete. Do tej pory owszem byla umowa itd. ale teraz
                        ZYCIE sie zmienilo !!!!!!!!!!
                        I pamietaj zalatw te sprawy sama z adwokatem, twoj maz musi teraz wracac do
                        zdrowia, nie
                        opowiadaj mu o tym wszystkim.

                        6. Olej to z czego zyla bedzie ex zona, wogole o tym nie mysl i twoj maz tez o
                        tym niech nie mysli. To
                        jest dorosla kobieta i to jej sprawa z czego bedzie sie utrzymywac. Teraz wazne
                        sa dzieci ktore trzeba
                        wychowac i zapewnic im byt. WSZYSTKIE dzieci. Twoje dziecko utrzymasz sama, a
                        dzieci z poprzedniego
                        zwiazku nadal WSPOLUTRZYMYWAC musi twoj maz i jego byla zona.

                        7. Przestan sie zadreczac myslami o tym ze exowa nie martwi sie o zdrowie
                        twojego meza. Olej to,
                        i zaakceptuj wreszcie mysl ze dla niej on nie jest niczym wiecej jak krowa dojna
                        ktora do tej pory skutecznie doila.
                        A jak krowa przestaje dawac mleka to ludzie sie nie martwia ze krowa chora tylko
                        ze mleka nie daje. I exowa wlasnie
                        tak zareagowala jak zdala sobie sprawe ze krowa wkrotce moze mleka nie dawac -
                        normalka. Dla ciebie
                        to jest najblizszy czlowiek na swiecie, kochasz go i martwisz sie o jego
                        zdrowie, a dla niej to
                        po prostu krowa. Nie mysl o tym, bedzie ci latwiej.


                        Trzymaj sie cieplo Lilianko, trudne chwile dopiero przed toba i musisz byc
                        silna, kobiety
                        zawsze musza byc silne w takich sytuacjach. Twoj maz ciezko pracowal na ten
                        zawal, teraz ty
                        musisz zrobic wszysko zeby nie zapracowal na drugi, bo moze to byc ostatnia
                        praca jaka w zyciu wykona.
                        • joanna9969 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.06.07, 15:54
                          a tak a propo bo chyba alimenty w Polsce ustala sie na podstawie
                          mozliwosci zarobkowej czyli jezeli maz lilianki dostanie rente
                          i nie bedzie mogl pracowac to jego mozliwosci zarobkowe
                          beda sie rownac 0 (no ta renta) wiec chyba moze w tym przypadku
                          strac sie o obnizenie almentow. W koncu z pustego to i Salomon
                          nie naleje a tym bardziej maz lilianki.
                          A ze exksia o kasie na siebie moze zapomiec to normalne.
                          • natasza39 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.06.07, 22:36
                            joanna9969 napisała:
                            >W koncu z pustego to i Salomon
                            > nie naleje a tym bardziej maz lilianki.
                            > A ze exksia o kasie na siebie moze zapomiec to normalne.

                            Dlatego zawsze uważam i uważałam, że każda kobieta powinna mieć prace, firmę, w
                            każdym bądź razie coś co pozwoliłoby jej w razie czego samej się otrzymać.

                            Swoja droga ów zawał będzie sprawdzianem miłości i aktualnej żony i dzieci.
                            • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 11:59
                              natasza39 napisała:

                              Dlatego zawsze uważam i uważałam, że każda kobieta powinna mieć prace, firmę, w
                              > każdym bądź razie coś co pozwoliłoby jej w razie czego samej się otrzymać.


                              Tylko, że jak komuś się wydaje, ze złapał Pana Boga za nogi i osiadł w
                              roli "żony w domu", po mimo rozwodu, to trudno mu się przestawić.



                              Co ciekawe, nasza Ex nie jest głupią kobietą. Ma skończone wyższe studia, zna
                              języki, rozpoczęła doktorat, szkołe podyplomową.

                              Tyle, ze ona ma taką manię, ze nic nie kończy. Zna jezyki, ale nie ma zadnego
                              papierka na to, rozpoczeła doktorat, ciagnie go ciagnie, aż w końcu mimo, ze za
                              niego płaciła to też ją jakoś zawiesili czy usunęłi. szkoła podyplomowa - to
                              był świetny pomysł, bo mogłaby prowadzic własny gabinet, robiła dwa lata,
                              płacąc oczywiscie niemałe pieniążki, nie zrobiła pracy dyplomowej i nie
                              zakończyła również tego.

                              Zresztą ex ma skończone studia w takim kierunku, w któym praca na całym etacie
                              to nie 40 godzin tygodniowo i też tam się nie znajduje.

                              Ten typ tak ma. Ona nie potrafi się znaleźć w zyciu.

                              <a
                              href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10716;93/st/20070420/n/Maja/k/fb18/age.p
                              ng[/img]"> Maja, córka Lilianki </a>
                        • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 11:50
                          Ataner, wielkie dzieki za Twój post. Naprawdę. Dziekuję za ludzką reakcję. Twój
                          post pomógł mi wyklarować parę spraw i zwrócił uwagę na inne, o których
                          zupełnie nie pomyślałam, - np. o tym pełnomocnictwie, faktyczie niby takie to
                          oczywiste, ale bez tego nic się nie ruszy.Jeszcze raz wielkie dzieki.
                          Co do opieki lekarskiej i konsekwencji zawału, to je znam. Moja teściowa jest
                          wdową po dość znanym w srodowisku lekarskim chirurgu, wiec od tej strony mój
                          mąż jest pod znakomitą opieką. Wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że maż bedzie
                          musiał zwolnić, choć jest młodym jeszcze człowiekiem , ma dopiero 45 lat.
                          Sanatorium to też świetny pomysł o któym nie pomyślałam.
                          Co do spraw finansowych, zrobię tak jak radzisz, niech adwokat sie nimi
                          zajmie, , będę go w tym wspomagać, mąż nie powinien teraz sie nimi zajmować.

                          Trochę przeraża mnie myśl o kosztach, rozmawiałam wstepnie z lekarzem
                          mężowi "grozą" by-passy, przed tem powinna być zrobiona koronografia.
                          Oczywiście przyspieszenie zabiegu też kosztuje i to sporo. Dlatego, wydaje mi
                          się, ze trzeba już wszystkie sprawy poukładać. Masz rację, ze trzeba walczyć,
                          bo niestety, na zrozumienie, nowej sytuacji ze strony tamtej kobiety nie ma co
                          liczyć. Dzieci też nie zadzwoniły (wiedzą, ze babcia jest jeśli ze mną nie
                          chciałyby rozmawiać) zapytać o zdrowie ojca, ale to tak na marginesie, mają
                          widocznie inne zajęcia, w końcu jest długi weekeng, prawda?

                          Dzięki ataner pozdrawiam serdecznie
                          Lilian
                          • chalsia Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 11:58

                            > liczyć. Dzieci też nie zadzwoniły (wiedzą, ze babcia jest jeśli ze mną nie
                            > chciałyby rozmawiać) zapytać o zdrowie ojca, ale to tak na marginesie, mają
                            > widocznie inne zajęcia, w końcu jest długi weekeng, prawda?

                            a gdzie miały zadzwonić? DO ojca na OIOMIe? Czy do Ciebie? Znajac Twój stosunek
                            do nich to sie nie dziwię, że może nie mają ochoty na rozmowe O OJCU z Tobą.
                            Chalsia
                            • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 12:03
                              czytasz czy udajesz?

                              Wiedzą, że babcia jest u mnie w domu.
                              Z nią mogą porozmawiać.
                              • chalsia Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 12:22
                                mój eks wie, że u mnie w domu jest nasz syn i może z nim porozmawiać, ale
                                jednak jakoś telefonicznie rozmawia z dzieckiem tak pi razy drzwi raz w
                                miesiącu. O, teraz np. nie zadzwonił by złożyć dziecku życzenia imieninowe.

                                Jaki z tego wniosek? Może dzieci Twojego M nie chcą dzwonić nawet do babci, bo
                                nie chcą usłyszeć Twojego głosu w słuchawce?
                                Chalsia
                                • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 12:39
                                  chalsia napisała:

                                  > mój eks wie, że u mnie w domu jest nasz syn i może z nim porozmawiać, ale
                                  > jednak jakoś telefonicznie rozmawia z dzieckiem tak pi razy drzwi raz w
                                  > miesiącu. O, teraz np. nie zadzwonił by złożyć dziecku życzenia imieninowe.
                                  >
                                  > Jaki z tego wniosek? Może dzieci Twojego M nie chcą dzwonić nawet do babci,
                                  bo
                                  > nie chcą usłyszeć Twojego głosu w słuchawce?
                                  > Chalsia



                                  Ja na rozumuję bardziej prosto. Dzieciaki mają ciekawsze sprawy do zrobienia
                                  niz zapytanie o zdrowie ojca i spytanie kiedy można byłoby go odwiedzić.
                                  Ojciec na razie jest wyłączony z obiegu, wieć nie jest ciekawe co u niego.

                                  Drugą sprawą jest to, ze chyba nieźle mususz zastraszać Exa )Chłop -cep)skoro z
                                  włąsnym dzieckiem nie chce sie kontaktować ze strachu o rozmowę z Toba.
                      • morderca_cierpien Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 11:07
                        lilianka1999 napisała:

                        > jesteśmy w stałym
                        > kontakcie z lekarzem prowadzącym i pielęgniarkami które na zmiane się nim
                        > opiekują. Na razie to tyle.

                        swiete slowa
                        pielegniarka spojrzy w oczy, za lapke potrzyma i powie z glebia w glosie:
                        "wracaj do nas, kochamy cie i potrzebujemy, wszystko bedzie dobrze"

                        daje spokoj
                        zycze mezowi duzo drowia
                        przy takiej zonie



                        • lilianka1999 Re: Lilianko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.07, 11:31
                          Rozumiem, ze myślisz o jego pierwszej zonie?
                          Zresztą, najłatwiej krutykować, nie znając sytuacji, to tak fajnie się
                          podbudowaćsad

                          Wiadomo, poza tym, że każdy ocenie wg siebie.
    • m-jak-magi Re: Choroba a alimenty 08.06.07, 14:31
      lilianko, wspolczuje ci bo sytuacja w jakiej sie znalazlas nie do
      pozazdroszczenia.
      gdybym byla na twoim miejscu wyslalabym w imieniu meza alimenty przyznane
      sadowo na dzieci.
      pozostala kwota to efekt umowy miedzy twoim mezem a jego byla zona dlatego tez
      wywiazanie sie z tego obowiazku nalezy tylko do twojego meza.
      jak wyzdrowieje z pewnoscia ureguluje to zobowiazanie.
    • m-jak-magi kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 08.06.07, 14:40
      nie zebym specjalnie podzielala opinie lilianki bo czesto sie z nia nie zgadzam
      i rownie czesto atakuje ale na boga troche empatii.
      kobita ma w domu niemowle i chorego na zawal meza a teraz jeszcze musi sie
      zajmowac alimentami na jego dzieci nie majac mozliwosci siegniecia do jego
      srodkow finansowych.
      ja sama mam niemowle w domu i nie wiem czy gdyby mojemu m pikawa zaczela
      szwankowac - lezalabym plackiem przy nim glaszczac go po raczce, czy raczej
      spedzala czas z moim dzieckiem wiedzac ze chlop pod opieka w szpitalu.

      dajcie troche z siebie i poradzcie jej cos konstruktywnego a nie tylko "wrzuty"
      ze przy mezu nie dyzuruje, ze dzieciom chce od ust odjac itd.

      lilianka w tej okreslonej sytuacji bardzo ci wspolczuje. napisalam w poprzednim
      poscie i tutaj dopisze - wyslalabym ze swojego konta alimenty na dzieci, reszta
      jak wyzdrowieje maz.

      powodzenia
      • lilianka1999 Re: kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 08.06.07, 21:46
        Dzięki Magi. Chciałabym dodać, że nie bedę uderzać w melodramat i opisywać jak
        cierpię, płaczę i boję sie. To chyba nie oto chodzi. Napisałam, bo miałam
        konkretyne pytanie i bardzo konkretny problem. Absolunie nie wiedziałam co z
        tym fantem zrobić i dzięki niektórym z Was udało mis się konstruktye\wnie go
        rozwiazać, a nawet nasycić wilka i uratować owieczkęsmile).
        Co do konstruktywnosci dotyczy to też dyskusji. Mi nie przeszkadza, jak ktoś
        mnie tu krytykuje - o ile są to prawdziwe argumenty, między innymi dlatego
        lubię tu wchodzić. Bo mi nie zawsze jest potrzebne głaskanie po główce czy
        utwierdzenie że mam rację. Jak każdemu chyba potrzebne mi jest spojrzenie z
        drugiej strony, nawet jeśli się nie zgadzam z nim, bo ogólnie wiadomo o punkcie
        widzenia i siedzeniasmile Poza tym forum daje anomimowość, która ułatwia
        napisanie rzeczy o których częśto nie ma z kim w rodzinie, czy wśród znajomych
        porozmawiać.

        Pozdrawiam
        L
        • virtual_moth Re: kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 08.06.07, 23:14
          lilianka1999 napisała:

          > Co do konstruktywnosci dotyczy to też dyskusji. Mi nie przeszkadza, jak ktoś
          > mnie tu krytykuje - o ile są to prawdziwe argumenty, między innymi dlatego
          > lubię tu wchodzić. Bo mi nie zawsze jest potrzebne głaskanie po główce czy
          > utwierdzenie że mam rację. Jak każdemu chyba potrzebne mi jest spojrzenie z
          > drugiej strony, nawet jeśli się nie zgadzam z nim, bo ogólnie wiadomo o
          punkcie
          >
          > widzenia i siedzeniasmile

          W to uwierzę - dałaś temu wyraz wpłacajac na konto eksi alimenty i to się
          bardzo chwali. Cenie ludzi, którzy mają własne zdanie, ale są w stanie je
          zmienić po wysłuchaniu argumentów.
          Życzę mężowi powrotu do zdrowiasmile
        • kicia031 Re: kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 09.06.07, 16:13
          Jak dla mnie spoko. Alimenty na dzieci zaplacone.
          Znam 3 osoby, ktore przeszly zawla i wszystko sie sdobrze skonczylo ( moja
          babacia, 3 zawaly, zmarla w wieku 78 lat na alzheimera, nie na serce, moj
          ojciac, zawal, gdy mialam 4 lata, zdrowy jako kon do dzis - 32 lata minelo, maz
          mojej kolezanki zawla w grudniu, doszedl szybko do siebie, normalnie
          pracuje..). Bedzie dobrze.
      • malgorzatka37 Re: kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 28.06.07, 12:21
        Mam to samo zdanie. W końcu do cholery matka dzieci jeszcze żyje. Ma już duże
        dzieci i naprawdę najwyższy czas wziąć się do roboty. Jeśli umiera ojciec to
        ZUS pokrywa koszt zasiłku alimentacyjnego ale na pewno nie koszt utrzymania
        eksi i na pewno nie w kwocie 1000 zł mies.Lilianko, tak czy owak, sprawa sądowa
        was nie ominie.Prawdopodobnie będziecie musieli drastycznie obniżyć wysokość
        alimentów. Zresztą powodem do tego jest już sam fakt urodzenia się dzieciaka
        waszego. To znacznie zmniejsza możliwości finansowe twojego męża. Utrzymanie
        niemowlęcia niestety sporo kosztuje.
        Jeśli dobrze zrozumiałam alimenty na eksię twój M. płacił dobrowolnie? Jeśli
        tak to nie zawracaj sobie głowy płatnoącią bieżących rat. Nawet jeśli eksia
        złoży tytuł wykonawczy u komornika M. musi dać ci pełnomocnictwo w sprawie i
        będziesz zobowiązana okazać potwierdzenia wpłat poszczególnych rat
        alimentacyjnych, które są przecież wyższe o połowę od tych zasądzonych.
        Komornik jest wówczas zobowiązany do zaliczenia tych dobrowolnie wpłaconych
        środków finansowych na poczet rat alimentacyjnych. Jednym słowem jeśli jest tak
        jak to ja zrozumiałam, w obecnej chwili macie sporą nadpłatę.
        Pozdrawiam .Trzymaj się ciepło.Doprawdy nie rozumiem tej zajadłości porzuconych
        eksi. Non stop chcą udawadniać że ich dzieci są najważniejsze i mają takie same
        albo i większe prawa niż dzieci z nowych związków.Tymczasem ja sama przez jakiś
        czas byłam SM, mój eks ożenił się i ma nowe dzieci i tak naprawdę musiałam
        zrozumieć to, że dla niego te nowe dzieci, nowa żona są teraz najważniejsze i
        ze mój syn nigdy nie będzie miał takich samych praw jak oni. Pogodziłam się z
        tym i nie zatruwam im życia.Sama pracuję, sporo zarabiam i nie liczę tylko i
        wyłącznie na eksa jeśli chodzi o alimenty.
        • babe007 Re: kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 28.06.07, 13:00
          malgorzatka37 napisała:

          mój eks ożenił się i ma nowe dzieci i tak naprawdę musiałam
          > zrozumieć to, że dla niego te nowe dzieci, nowa żona są teraz najważniejsze i
          > ze mój syn nigdy nie będzie miał takich samych praw jak oni.

          A dlaczego Twój syn miał stać się mniej ważny dla ojca niż "nowe dzieci", na
          dodatek bez tych samych praw co one? W końcu jest w tym samym stopniu jego
          dzieckiem co te "nowe"? Zupełnie tego nie rozumiem...
          • bet66 Re: kobiety wyluzujcie !!!!!!!!!!!! 28.06.07, 13:49
            babe, to proste, bo macocha juz mocno się o to stara.
            • malgorzatka37 Bo po prostu tak jest 28.06.07, 14:03
              Mój syn widuje się z ojcem, który mieszka w innym mieście średnio raz do roku.
              Natomiast ze swoimi dziećmi eks mieszka na co dzień. Widzę że niektórym osobom
              trzeba udawadniać fakty oczywiste.To chyba naturalne, ze mieszkając z kimś,
              będąc bezpośrednio odpowiedzialnym za jego życie związek emocjonalny się
              zacieśnia? I chociażby taka SM wychodziła z siebie to i tak dzieci z drugiego
              małżeństwa będą dla ojca ważniejsze i będą bardziej o nie dbać. Dla mnie to
              całkowicie naturalne.Zresztą praktyka też na to wskazuje. Nie wiem czy naprawdę
              kobiety rozwodząc się wierzą w to że weekendowy tatuś całkowicie zaspokoi
              potrzeby emocjonalne dziecka? Że zaspokoi mu kontakt z ojcem, którego to
              dziecko potrzebuje? Wziąwszy pod uwagę fakt,że mieszkając z dzieckiem pod
              jednym dachem bardzo często nie mamy dla niego za wiele czasu, no bo praca,inne
              obowiązki itp. , a cóż dopiero jeśli facet ma na głowie drugą rodzinę,
              noworodka i zupełnie inne nowe problemy? Nie oczekujmy cudów!!!Jeśli ktoś
              twierdzi że udało mu się te sprawy poukładać bez uszczerbku dla żadnej ze stron
              to po prostu sam się oszukuje.
          • ajmj Re: Życze szybkiego powrotu do zdrowia 28.06.07, 22:04
            Twojemu męzowi...
            Trzymajcie się.
    • pamigotka Re: Choroba a alimenty 09.06.07, 11:00
      Nie czytałam calosci.
      Lilianko - wykorzystasz kazdy moment i każda mozliwości by zabrac tym dzieciom
      i ich matce to co było umowa ich ojca z ich matką.
      OK. Twoje stanowisko jest jasne
      rada dla Twojego M by zrobił sobie zlecenie stałe wtedy oszczdzi sobie i swoim
      dzieciom kłopotu.


      • natasza39 Re: Choroba a alimenty 09.06.07, 11:51
        pamigotka napisała:

        > Nie czytałam calosci.
        > Lilianko - wykorzystasz kazdy moment i każda mozliwości by zabrac tym dzieciom
        > i ich matce to co było umowa ich ojca z ich matką.

        Nie czytałaś, lilianka przelała ze swego konta, tak jak większość sugerowała
        alimenty na dzieci.
        Co do umowy i tego co "należy się ich matce"...
        Tez jestem zwolenniczką jej wypełniania, ale nie może sie to odbywać ponad
        normalnie przyjętymi, humanitarnymi uwarunkowaniami.
        Facet leżący w szpitalu z zawałem, ani jego żona maja teraz inne priorytety niż
        utrzymywanie zdrowej baby.
        Gdyby ta exia była kaleka, chora, niedołężna, to ok. Słowo się rzekło, ale w
        takiej sytuacji?
        Uważam, że do czasu odzyskania pełnej sprawności pozwalającej mu na zarobienie
        tych 2 tysięcy, które do tej pory płacił ex musi sobie radzić sama.
        Trudno, nawet prostu chłop ze wsi wie, ze jak krowa jest chora to się od niej
        mleka nie doi, bo zdechnie.
        Zatem do roboty, albo szukac nowego sponsora.
        Dlatego jeszcze raz powtarzam, co zawsze mówiłam. Każda kobieta nie powinna
        liczyć tylko i wyłącznie na męża, a tym bardziej na ex męża w kwestii utrzymania.
        Pomijam, ze może być normalnie w tym układzie oszukana, to mogą w życiu
        zaistnieć takie właśnie przypadki.
        Choroba, śmierć, kalectwo i co wtedy?
        Przecież ta ex, w razie czego nie ma szans na dalsze alimenty, jak facet będzie
        musiał przejść na rentę.
        W razie (ODPUKAC) śmierci tez nie ma szans na rentę, bo należy się tylko
        dzieciom i to na dodatek na spółę z dzieckiem lilianki.
        Jak dla mnie bezsensowna jest ta ex. Kompletnie pozbawiona instynktu
        samozachowawczego.
        Może i dobrze się stało. Moze teraz ex otrząsnie się i zacznie mysleć.
        Myślec o tym, ze jej ex nie jest wieczny.
        Ten brak tysiaka miesięcznie wielce jej w tym mysleniu pomoze.

        Ps. Nie ważne jest dla mnie czy to ex, next czy srex. Moja wypowiedź dotyczy
        bezmyślności i krótkowzroczności dorosłych ludzi wogóle, a kobiet w szczególe.
        Kobiety siedzące w domach i nie myślące o swojej niezależności finansowej i
        przyszłości usprawiedliwiam tylko w przypadkach, gdy:
        1. Matki rodzin wielodzietnych (powyżej 4-ki dzieci)
        2. Matki dzieci niepełnosprawnych, którymi muszą się opiekować.
        3. Kobiety chore, których choroba absolutnie wyklucza jakąkolwiek pracę.


        • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 10:02
          Nataszo. Myśle ze nasze poglady co do samodzielności iniezaleznosci kobiet za
          takie same.
          Ale nie znaczy to , ze wejde do domu moich przyjaciół i zaczne jednoznacznie,
          obrazając ich "ZDORWA BABA" itd.. obrazac ich wybory zyciwoe. Uznaje ich za
          inteligentnych ludzi i nie fgłupszy ode mnie wobec tego raczej staram sie
          poznac ich puntk widzenia i akceptowac ich wybór.
          Tak jak akceptuje wybór matek które wracaja po proadzie do pracy i chcą złapac
          jak nawiecje nodobic i zdobyc jak najwiecej w zadodzie , tak szanuj wybory tych
          matejkk które za prioryte maja swój dom.
          Rozwód wiele zmienia, ale jak widac , M lLilianki nie zmienił poglądu co do
          tego jakma wygladąc dom ich dzieci. Sadze tak bo na przekór wciagłej Walki
          lilianki ( upartej i konsekwentenj) On z takim samym uporem i konsekwencjia
          robił to co uważał i do czego był przekonany.
          Ja zapłaciłabym - jesłi miałabym pieniadze na ten czas zobowiązani męża - czy
          sie z nimi zgadzam czy nie , z miłosci i szacunku do niego. Przy czym jakby
          sytuacja sie wyrównała porozmawiałbym z nim, ze zna moje zdanie, wobec tego
          niech przygotuje rozwiazanie które w przyszłosci zwolni mnie od tego.
          Miezy nami mówiąc, ja tak mylse, ze mlilinaki pomyślal i o rodzinie swoich
          dzieci na wypdek smierci...
          tak mi sie zdaje - choc nie musi to byc prawda, Myśłe tak na podstawie postów
          lilianki i wydjae sie być i rozsadnym i konsekwentym factem.
          A jesłi ni e miałabym pieniedzy - to zapłaciłaby, to co koniecznie , bo tak
          sie robi w takich sytuacjach , ale jak mówie to co zorbić dla mnie warunkuje
          stuacja i nie ma tu miejsca na rzozważania . Jesłi nie mam - nie płace byłej
          zonie ale płace dzieciom, - tyle ile moge . Jeśłi mama - nie rostrząsam - nie
          nie dyskutuje z wyborami ososby z która jestem i kocham - dyskutuja z nia o
          tym gdy ona może dyskutowac.


          To tak jakby M wziął kredyt na samochód którego nie chce - mówiłam mu , ze nie
          zgadzam sie z tym kromkiem - ale tez zapłaciłabym rate - jeśli miałabym z czego
          gdyby była taka potrzeba . A na ten temat porozmaiwałbym potem - zaznaczjac ,
          ze ma sie tak zabezpieczyc - by mnie to w przyszłosci nie dotykało.

          Bo nie akceptuj tego kredytu i nie chce miec z nim nic wspólnego.

          Od i Wszystko.
          Nie zawsze zgadzam sie z decyzjami Partnera, ale jełśi jestem z nim szanuje je .
          • agamagda Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:32

            Ostatnio nie mam czasu za bardzo żeby pisać na forach, ale ten wątek
            przynajmniej śledzę. Co prawda, po pierwszym wpisie Lilianki spontanicznie
            pomyślałam sobie - ot, kolejny pretekst, żeby Ex utrudnić życie, ale nie
            napisałam tego po prostu, bo mogę zrozumieć w jak trudnej sytuacji się Lilianka
            znalazła - małe dziecko i ciężko chory mąż, i jakby nie osądzać postępowania
            Lilianki to jednak niezaprzeczalnie jej aktualna sytuacja jest nie do
            pozazdroszczenia i dodatkowe wylewanie pomyj nie ma sensu. Jednak im bardziej
            się wątek rozwijał tym bardziej rośnie mój podziw dla konsekwencji i
            sensowności jej działań. Bo oczywiście, jeśli nawet siłą napędową jej poczynań
            jest bez wątpienia niechęć do Ex rodziny, to nie da się ukryć, że jej działania
            mają na uwadze dobro wszystkich zainteresowanych - nawet wbrew ich woli.
            Dziewczyny, nie da się ukryć, że mimo naturalnej sympatii, jaką darzę
            ExLilianki, ta osoba powinna wykazać się nieco większą dozą zdrowego rozsądku,
            czy jak kto woli instynktu samozachowawczego. Nie zgodzę się z Pamigotką, ze
            jest to tylko i wyłącznie kwestia osobistych wyborów i zawartej umowy, które
            powinniśmy szanować. Bo oprócz, wyboru formy życia, rodzic ma obowiązek
            zadbania o przyszłość dziecka. Wybacz nie jestem przekonana, ze zdrowa i
            wykształcona matka (o ile się nie mylę) najlepsze co może zrobić dla
            nastoletnich dzieci to siedzieć w domu i przewalić cały ciężar finansowy na Ex
            męża (przeciętnego Kowalskiego - a nie Rothshilda).
            Pamiętaj, ze praca to nie tylko obowiązki i pensja, ale też niezależność,
            rozwijanie własnych zainteresowań, możliwość spełnienia się, też pewność na
            przyszłość ( renta, emerytura).
            Sorry, wydaje mi się, ze nie ma co za wszelką cenę kruszyć kopii o "honor"
            i "respekt dla podjętych zobowiązań" kiedy faktycznie działanie Lilianki może
            przynieść pozytywny skutek w formie kopniaka w 4 litery i początek
            niezależności dla Ex zony M Lilianki.
          • natasza39 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:48
            pamigotka napisała:

            > Nataszo. Myśle ze nasze poglady co do samodzielności iniezaleznosci kobiet za
            > takie same.

            Cieszę się.

            > Ale nie znaczy to , ze wejde do domu moich przyjaciół i zaczne jednoznacznie,
            > obrazając ich "ZDORWA BABA" itd.. obrazac ich wybory zyciwoe.

            Pewnie Cie zaskoczę, ale wyobrax sobie, że ja tez nikomu tego w oczy nie mówię.
            Co nie zmienia faktu, ze wybór wyborem, ale ja na ten temat własnie mam takie
            poglady i z Wami na tym forum się po prostu dzielę.

            > Uznaje ich za
            > inteligentnych ludzi i nie fgłupszy ode mnie wobec tego raczej staram sie
            > poznac ich puntk widzenia i akceptowac ich wybór.

            A co ma akceptacja ich wyboru, do osądu krótkowzroczności takiego wyboru.
            Jesli kobieta wybiera "siedzenie w domu" musi liczyc się z tym, ze partner,
            który do tej pory donosił mięcho do jaskini, która ona sprzatała i owe mięcho
            gotowała może nagle:
            1. umrzeć,
            2. Zachorować.
            3. Odejść.

            > Tak jak akceptuje wybór matek które wracaja po proadzie do pracy i chcą
            złapac
            > jak nawiecje nodobic i zdobyc jak najwiecej w zadodzie , tak szanuj wybory
            tych
            > matejkk które za prioryte maja swój dom.


            Rzecz nie o wyborach, tylko o tym, kto ma ponosic koszty tego, że jedna pani
            chce właśnie tak zyć.
            Ok, jesli jest partner który koszty tego ponosi nikomu nic do tego.
            Taka była między nimi umowa. On zarabia, ona dba.
            Byłam zdania, ze liliance nic do tej umowy.
            Ale tu jest inna sytuacja. Ty posuwasz się do tego, że ona teraz ma płacić
            koszty owej umowy zawartej pomiędzy jej męzem, a jej ex.
            Tutaj się z Toba nie zgodzę.

            >Rozwód wiele zmienia, ale jak widac , M lLilianki nie zmienił poglądu co do
            > tego jakma wygladąc dom ich dzieci. Sadze tak bo na przekór wciagłej Walki
            > lilianki ( upartej i konsekwentenj) On z takim samym uporem i konsekwencjia
            > robił to co uważał i do czego był przekonany.

            Robił i owszem. Jak był zdrowy, miał na to srodki, ok. Teraz sytuacja się
            zmieniła. On nie ma środków. I jak sam będzie chciał po wyjściu ze szpitala
            dalej płacic niech to czyni. Nam nic do tego, ale jeszcze raz powtarzam. Ty
            chcesz aby lilianka przejęła i to zobowiązanie, a ja uważam, że on wcale tego
            robić nie musi.

            > Ja zapłaciłabym - jesłi miałabym pieniadze na ten czas zobowiązani męża - czy
            >
            > sie z nimi zgadzam czy nie ,

            No właśnie. Sama piszesz. "Jesli miałabym....". A lilianka pisze, że nie ma.]
            Ona też ma dziecko, opłaty i zapewne niedługo trzeba będzie sfinansowac
            rehabilitację męża, leki i inne takie.

            > Miezy nami mówiąc, ja tak mylse, ze mlilinaki pomyślal i o rodzinie swoich
            > dzieci na wypdek smierci...

            A co tu mozna pomysleć?
            Maż mógł np. polisę opłacić na życie.
            Ale nie ma takich polis, które gwarantowałyby, ze po smierci ubezpieczonego ex
            zona dostaje miesiąc, miesiąc dooo końca swych dni, przez następne 40 czy nawet
            50 lat tysiąc złotych miesięcznie. Nie ma takich polis.
            A zatem każda kobieta, która wybiera "dbanie o dom" szanujac jej wybór, powinna
            się liczyć z tym, że na wypadek śmierci męża zostaje bez środków do życia,
            jeśli sama nie jest w dniu smierci owego w wieku emerytalnym, czy też inwalidką
            mogąca pobierać za niego rentę.

            > A jesłi ni e miałabym pieniedzy - to zapłaciłaby, to co koniecznie , bo tak
            > sie robi w takich sytuacjach , ale jak mówie to co zorbić dla mnie warunkuje
            > stuacja i nie ma tu miejsca na rzozważania . Jesłi nie mam - nie płace byłej
            > zonie ale płace dzieciom, - tyle ile moge .

            Ona dzieciom zapłaciła. To sa obowiązkowe płatnosci, o których mówisz.
            Takie same jak czynsz, raty, kredyty i opłaty za media.
            Dzieci jesć muszą bez względu czy ojciec chory czy nie.
            Natomiast w takiej sytuacji część za zonę lilianka może jak najbardziej nie
            płacić.
            Jest to bowiem zobowiązanie jej męża nieobowiązkowe.
            Tak jak comiesięczny dobrowolny datek na schonisko dla zwierząt.
            Niektórzy zwyczajowo przelewają jakąs kwotę na cele harytatywne. Jednak jak nie
            przeleja w danym miesiącu, bo sa np. chorzy i leżą w szpitalu, to po prostu nie
            i juz.
            Beneficjent może być nawet z tego powodu rozczarowany, ale nie może byc z tego
            powodu zły, bo i Salomon z pustego nie naleje.


            • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:03
              Widzisz nAtasz więc co tu rozważąc - za dzieci zapłaciła częśc umowiona nie -
              i po wszystki.
              Po co tracic czas i energie o pisaniu o złej eksi i "zdrowej babie" .

              Zzrobiła co uwazała i dobrze i uważa ze Ok.
              O czym tu dyskutowac.
              Ja nie napisałm ze musi zapłacic i jej. Ja napisałam co ja bym zrobiła i
              dlaczego.
              • natasza39 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:14
                pamigotka napisała:
                > Ja nie napisałm ze musi zapłacic i jej. Ja napisałam co ja bym zrobiła i
                > dlaczego.

                Za to napisałaś:

                >Lilianko - wykorzystasz kazdy moment i każda mozliwości by zabrac tym dzieciom
                i ich matce to co było umowa ich ojca z ich matką.
                OK. Twoje stanowisko jest jasne<

                A zatem ta dyskusja się wzięłą z tego właśnie, a nie z tego, że Ty jesteś taki
                ideał i krwi byś sobie utoczyła i sprzedała, byle zapłacić.
                Mnie osobiście własnie do napisania dlaczego lilinaka w obecnej sytuacji nie
                musi pokrywać całej kwoty zobowiazań męża popchnęła własnie ta wypowiedź, gdzie
                zarzucasz jej chęć "zabrania dzieciom i matce tego co im się należy"
                Otóż dzieciom to się i nalezy, niekoniecznie za to ich matce, o czym właśnie ci
                piszemy.

                • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:19
                  Tak tak napisałam bo ja odbieram to jako kolejna próba wykazania jaka złajesk
                  eks i jaki zły jest ten ulad a nie prawdziego problemu.
                  Uwierz mi nie uewaząmsie ani za nadzwyajnie dobrą .
                  Niegdzie nie napisałam ze zaciagnełabym długi wrećzprzeiwnie napisałam ze
                  jesli nie miałabym pieniedzy pokryłabym to co konieczne.
                  I napisałma również ze aliemnty na rzecz eks nie musza byc dla niej priorytetem.


                  Natopmaist zarzuciałam jej ze walczy z układem który przyjął jej mąz i
                  wykorzysta do tego każdą sytuacje bo tak to wiedze.
                  Nie musicie sie ze mna zgadzac i ona moze to też inczej widziec.

                  J

                  • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:26
                    A jeszcze chciałam usiciślic ze za wlaczenie układem który przyją jej mąz
                    uwaznie nie brak przełsania pieniedzy na była zone -Ale rozpisywanie sie tu
                    na ten temat i ciagła krytyke i przy każdej okazji wykazywanie, ze to zdrowa
                    baba która bierze pieniądze. Myśle ze każdy wie ze w drastycznych sytuacjach
                    ograniczyamy sie do kioniecznego minimum.

                    Ja mam pytanie czy eks zona - wniosła jakies zazalenie?
                    Czy juz zanan jest jej reakcja?
                    Czy juz wiadomo co zrobiła?


                    Zasmiast którkie wysyłam na dzieci na nia nie bo nie mam . I nikt by sie nie
                    doczepił. Wolno jej.

                    • natasza39 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:28
                      pamigotka napisała:

                      > A jeszcze chciałam usiciślic ze za wlaczenie układem który przyją jej mąz
                      > uwaznie nie brak przełsania pieniedzy na była zone -Ale rozpisywanie sie tu
                      > na ten temat i ciagła krytyke i przy każdej okazji wykazywanie, ze to zdrowa
                      > baba która bierze pieniądze. Myśle ze każdy wie ze w drastycznych sytuacjach
                      > ograniczyamy sie do kioniecznego minimum.

                      Forum własnie do tego służy.
                      Do rozpisywania sięsmile
                      • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:29
                        Zagadza sie, tylko myłśe ze nie kazda okazja jest do tego dobra.
                        Ale to moje zdanie
                        • agamagda Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:38
                          Pamigotko, nie ma sensu, z kolei udowadniać za wszelką cenę, ze wszystkie
                          działania Lilianki są ZŁE, jakby dla zasady.

                          Większości z nas nie podoba się wojna podjazdowa, i brak zrozumienia dla umowy
                          dżentelmeńskiej, jaką zawarł jej mąż z ze swoją byłą żoną, w zamian za szybki
                          rozwód. Tyle, ze to nie ma nic do rzeczy w obecnym temacie.
                          Życie jest płynącą rzeką, i sytuacje i warunki cały czas są zmienne. Dla mnie
                          bez sensu jest wymaganie, aby Lilianka miała uszanować zobowiązania męża, i
                          zostać bez pieniędzy na siebie i swoje dziecko. Nie posuwajmy się zbyt daleko w
                          tym nawracaniu, bo nie byłybyśmy wiarygodne.
                          A swoja drogą, ciekawe, jak zareagowała Ex?
                          • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:45
                            agamagdo - przeczytaj uważnie ja nogdzie nie napisałm, ze musi i ze powinna .
                            Ja zapłaciła bym jesłi bym miałaze zwykłego egoizmu by móc spokojnie zająć sie
                            M i dzieckiem ..
                            Natomiast tak jak napisałm wyzej jesli bym nie miała nie zaplaciłabym bo
                            uważam ze wtedy jedzie sie po minimum.
                            Natoiamst jesłi ona by nie zapłacila i miała tez bym uznała ze ok - jesli nie
                            było by to powiązan z podkeslam ja tak uważam"krucjata" Na ta eks i ich układem.
                            Uważam ze taka postawa jest dla mni dziwna. I tyle.
                            Jak dla Mnie - podkreslam dla mnie to nie moment i nie czas.
                            Moze powinnam jasnie od razu wyrazic to co napisałam tu .

                            To jest mój punkt wiedzeni.

                            Masz prawo mieć inny .



                          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 17:16
                            > A swoja drogą, ciekawe, jak zareagowała Ex?

                            Na razie nie zareagowała. Pieniadze juz na pewno są na koncie.
                  • natasza39 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:26
                    pamigotka napisała:

                    > Tak tak napisałam bo ja odbieram to jako kolejna próba wykazania jaka złajesk
                    > eks i jaki zły jest ten ulad a nie prawdziego problemu.

                    Bo ten układ nie jest dobry wcale.
                    Właśnie teraz to wyszło na wierzch, jak bardzo ten ukłąd jest zły dla samej ex.
                    Bo prawdziwym problelem jest nie sam fakt płacenia pewnych zobowiazań przez
                    męża lilianki, tylko problem polegający na tym, ze owe zobowiązania sa jedynym
                    źrółem utrzymania dorosłej, wykształconej i zdrowej kobiety.
                    A na jak kruchym fundamencie to wszytsko stoi właśnie owa ex się przekonała.

                    > Natopmaist zarzuciałam jej ze walczy z układem który przyjął jej mąz i
                    > wykorzysta do tego każdą sytuacje bo tak to wiedze.

                    JAkoś piewrsze posty, w tym akurat watku lilianki, nie brzemiały tak jakby
                    chciała wykorzystać zaistniałą sytuację do walki z "układem".
                    Nadinterpretujesz, tak to ja widzę.
                    • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:28
                      Może układ nie jest doskonały w tej fromie i eks z M obgadaja by był
                      doskonalszy .
                      ""Nadinterpretujesz, tak to ja widzę. "'
                      OK. Ale mam inne zdanie
                    • joanna9969 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 16:54
                      A mnie zastanawia krotkowzrocznosc kobiet typu ex-lilianki
                      ktore zyja na alimentach dla dzieci i ewentualnie na siebie .
                      Przeciez obowiazek alimentacyjny nie trwa wiecznie ,
                      dzieci rosna szybciej niz nam sie to wydaje .
                      Za chwile pojda z domu a wtedy co ?.
                      Kto przyjmie do pracy kobiete nie mloda (ze sie elegancko wyraze)
                      ktora ostatnie kilkanascie lat przesiedziala w domu ?.
                      • pamigotka Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 09:07
                        Wiesz to jest ogólenie temat na osobny watek i dodtyka nie tylko rozwiedzionych
                        ale i rodzin pełnych gdzie kobieta bądz facet decyduje sie na posptanie w domu
                        i zajmowanie sie domem i dziećmi.
                        Temat dośc szeroki i dośc kontrowersyjny .
                        Często ostatni dyskutowany .
                        • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 17:11
                          pamigotka napisała:

                          > Wiesz to jest ogólenie temat na osobny watek i dodtyka nie tylko
                          rozwiedzionych
                          >
                          > ale i rodzin pełnych gdzie kobieta bądz facet decyduje sie na posptanie w domu
                          >
                          > i zajmowanie sie domem i dziećmi.
                          > Temat dośc szeroki i dośc kontrowersyjny .
                          > Często ostatni dyskutowany .



                          Nie wiem czy na osobny wątek. Dla mnie sprawa jest dość prosta. Szczególnie
                          kiedy są po rozwodzie.
                          • pamigotka Re: Choroba a alimenty 13.06.07, 07:48
                            Lilianko - zycze Ci jak najlepiej.
                            Ale mysle ze dla Wielu ludzi takich jak Twój M i jak wiele innych ludzi
                            podjęcie pewnych decyzji wiąze sie z konsekwencjami .
                            Rózni ludzie do tegoróznie podchodzą.
                            Częc ludzi i wg . mnie do tej grupy należy Twój M ma zdanie, ze jesli
                            podejmuje zyciową decyzje ważąca równiez na losie innych ( decyzja o pozstanie
                            zóny w domu _ to też mu było wygodne) to ponosi konsekwencje tej decyzji nawet
                            jesł jest to dla niego już mniej wygodne.
                            Mysle ze wiele rodzin postanawain , ze jedna osoba pozostanie w domu wz
                            róznych powodów częsc - tak jest wsród moich znajomych podejmuje taka decyzje
                            nie tylko dlatego ze w danym momencie daje ona cos facetowi , ale daje jego
                            rodzinie.
                            pozostanie żony w domu nie oznaczało sprowadzenia jej do roli pokojówki ,
                            sprżataczki i kucharki - ogólnie służacje , ale osoby która tworzy ten dom w
                            głownej częsci , i dla dobra rodziny. Gdyz tak ja postrzegaja.

                            Jak zycie pokazał , zdazaja sie rozwody i częsc tych meżczyczn , które
                            przyjeło to rozwiazanie nie tylko z wałsnej wgoidy i nie po to by to im
                            sieopłacało , ale z innych wzgledów - uwaza , ze duza częsc tej rodziny
                            pozostaje ciągle w tym domu , a tem dom potrzebuj jeszcze wiecej opieki i
                            pracy dlatego chce by byłe zony dlaej pozstały w domu.

                            Mysłe z jest to przykład myśłe dosc konsekwentnego .
                            Jeśłi przyjmiemy , ze matak miała zostac w domu bo to przynosiło kozysc ojcu i
                            tylko dlatego - to facet decydyując sie na taki układ był WIELKIM EGOISTA.

                            Nie wiem co kieruje ludzmi decydując sie na takie rozwiązania , nie wiem co
                            myśłął kobiety decydujace sie na takie rozwiązania - dlatego , ze jestem
                            skrajnie inna. i zawsze pracowałam na siebie i sowje dziecko.
                            Ale jestemm wstanie zrozumieć ich potrzeby i ich puntk widzenia .
                            Potrzeby obu stron. Bo oboje decydowali sie na takie rozwiazanie - więc było
                            too potrzeba obojga - a przed decyzjana taki temat - trzeba zdac sobie ze jest
                            ona długotrwała.
                            I nie wyzwałabym tu od leniwych bab - bo to był zona - a obecna jak
                            najbardziej .
                            Raczej popatrzyłabym na problem ogólniej .
                            Z był ażona tez powzial takie postanowienie. To postanowienie nie kończy sie w
                            dniu rozwodu ,
                        • luna67 Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 19:12
                          pamigotka napisała:

                          >temat na osobny watek i dodtyka nie tylko rozwiedzionych
                          > ale i rodzin pełnych gdzie kobieta bądz facet decyduje sie na posptanie w domu
                          > i zajmowanie sie domem i dziećmi.

                          Czy ty nie widzisz roznicy pamigotko?

                          Jezeli jest sie malzenstwem, to kobieta moze sobie pozwolic na siedzenie w domu,
                          gdyz jest wspolne gospodarstwo, zona dba o meza, wychowuje dzieci, mu pierze i
                          gotuje (jak chce naturalniesmile), a maz pracuje w zamian za "obsluge" i przynosi
                          pieniazki. Wiec jest moim zdaniem w porzadku, jak zona nie pracuje i w zamian
                          daje "cos".
                          Odpowiedz mi co daje Exia bylemu mezowi? nie mowiac o wychowywaniu dzieci, gdyz
                          ona robi to dla dzieci, dla siebie i nie tylko dla Exa, Ex ponosi juz
                          konsekwencje; alimenty, jakby bylo odwrotnie (dzieci u ojca, to ona musiala by
                          placic alimenty).
                          Rozwod z tego co wiem, zwalnia od odpowiedzialnosci za drugiego (bylego)
                          partnera, nie tylko emocjonalnie (moze sobie miec naraz kilu partnerow/ek) i od
                          odpowiedzialnosci finansowej (kazdy dba o swoje finanse (praca)).
                          Ps.
                          Byla to tylko taka moja mysl i nie bralam za przyklad autorki postu.
                          Kurde, w dalszym ciagu nie wiem ile lat maja dzieci (w tym upale za leniwa na
                          szukanie)smile
                          • pamigotka Re: Choroba a alimenty 13.06.07, 07:28
                            Jest wiele niuansów i wiele podobieńst.Uważam ze jesli chcecie o tym dyskutowac
                            to na ososbnym watku
        • agamagda Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:41
          Mądrze prawicie kumo, mądrze.
          Jak chłop kipnie, to, żeby nie wiem jak musiał, to na zdrową kobitę nie
          zapłaci...
      • m-jak-magi Re: Choroba a alimenty 09.06.07, 12:40
        a ty zdaje sie nie odpuscisz sobie zadnej okazji zeby liliace dowalic.
        umowa zawarta byla miedzy eks a mezem lilianki i nie ona jest tutaj strona.
        dodatkowe pieniadze sa zobowiazaniem meza i to on musi to zobowiazanie
        wypelnic. lilianka zrobila to co kazdy przyzwoity czlowiek zrobic powinien
        wyslala pieniadze na dzieci swojego meza. byloby to juz grubym przegieciem
        gdyby z wlasnych pieniedzy miala oplacac eksie.
        • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 09:36
          Wybcz magi ale
          1. Nie widziałem jednego postu na tym forum który był autosrtwa lilianki i nie
          dowodził ze 1. ojciec nie powinien płacic na dzieci i na zone mimo ze takie
          były ich uzgodnienia. Czyli nie jej ale ich .
          2. Jesłi miałabym chorego człowiek na pół umierajacego w szpistalu najmniejsza
          moja troska było by czy przeląc te pieniądze czy nie. Pewnie bym to zrobiła jak
          najszybciej by móc zajmowac soe spokojnie potrzebami moojej bliskiej ososby i
          mojej rodziny zamiasta rostrząsać - tak jak zaplacilabym np. mieszkanie, gaz
          rete kredytu...
          A potem zaczełabym porzadkowac te sprawy - gdy sytuacja sie ustabilizuje .
          I zapłacaiłabym to co ma priorytet . Zgadzam sie ze alimenty dla matki dzuieci
          nie muszamieć dla niej priorytetu .
          Ale tez nie traciłabym czasu i energi na rostrząsanie tego.
          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:11
            pamigotka napisała:

            > Wybcz magi ale
            > 1. Nie widziałem jednego postu na tym forum który był autosrtwa lilianki i
            nie
            > dowodził ze 1. ojciec nie powinien płacic na dzieci i na zone mimo ze takie
            > były ich uzgodnienia. Czyli nie jej ale ich .



            A pokażesz mi taki wpis - CHOĆ jeden?
            Wypisujesz tendencyjne bzdury i debilizmy które Ci się "wydają".
            Nigdy nie pisałam że alimenty na DZIECI się nie należą - co więcej, chciałam
            alimenty na dzieci podnieść do 700 zł, a nie 500 jak dziś.
            Wkurza zaś mnie na maksa, płacenie na bezrobotną leniwą babę - i nawet jeśli to
            jest jej wybór i jej styl życia, to nie zmnienia faktu, ze jest on prowadzony
            na nasz - i co tu ukrywać mój i jej własnych dzieci koszt.

            Co do przelewu - jakbyś umiała czytać to byś przeczytała, ze problemem było -
            bo już alimenty na dzieci zapłaciłam z MOJEGO - konta, że nie mam 2000 na
            przelew, a nie miałam dostepu do konta męża.

            Jakby tamta kobieta normalnie pracowała to by też tragedii nie było, że
            pieniądze przyjdą 2-3 tygodnie później. A teraz jest tragedia, bo ja się tym
            martwię, zamiast jak mądrze piszesz skupiać sie na mężu i moim małym dziecku.
            • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:28
              Niw wypisuje "tendencyjnych bzdór" a jedynie pisze jak ja odbieram Ciebie i to
              co przedstawiasz . I masz racje moze zrzeczywiscie to co pisze byc dla Ciebie
              bzdóra - bo masz wnosie to co uwazam i byc tendencyjne - anwet jest bo to mój
              poglad na to co ty piszesz. na forum tak jest.

              jednagze wg. mnie postanowienia i ustalenie nie były jedynie tej kobiety ale
              obojga rodziców. Twojego M równiez.

              Zwracam Ci tez uwage , ze jesli zrobiłas to co uważałs za dobre - to nie ma sie
              nad czym dłuzej rozwodzic i podac w histerii i obrażac innych. Ok.
              Nie wysłaałs aliemnbntów na nia. Twoje sprawa. Ja przedstwaiłam jak jato widze.
              A tak wogóle wydaje mi sie dziwne ze w takim momencie to jest dla Ciebie
              najwazniejsze .. Chodzi mi nie o złate ale o dyskusje...

              Myśłe ze przykro było by mi gdyby mój partner w takiej chwili zastanawaił sie
              o rostrząsał czy ja w zyciu popełniłam bład czy nie rodbiąc takie czy inne
              zobowiazanie. Po prostu dla mnie nie ten czas, nie ten moement.

              A i dal mnie odbiór twoich maili jest jednoznaczny.

              • agamagda Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:38
                Pamigotko, wydaje mi się, ze trochę przesadzasz. Na forum odpisujemy na
                konkretne sytuacje, a nie na to co mi się wydaje, albo jak ja odbieram dana
                sytuację.

                Po drugie, nie nam jednak oceniać priorytety i zaangażowanie Lilianki w
                stosunku do jej męza i jej choroby. Każdy reaguje inaczej, a pamiętaj, ze
                Lilianka ma też małe dziecko w domu.
                • agamagda Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:39
                  PS Dlaczego piszesz bzdóry przez "Ó"?
              • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:46
                Pamigotka, pogadaj se ze stołkiem. Bo jeśli faktycznie, nie odpowiadasz do tego
                co ja piszę, a do tego co Ty odbierasz, a cokolwiek nie napiszę to dla Ciebie
                jest jednoznaczne, to dla mnie jest dość ewidentne, że sama ze sobą podyskutuj.
                A czy poprzez pisanie bzdóra przez ó próbujesz mnie poprawiać?
                To moze kup se słownik najpierw?
                • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:54
                  Nie popełniłam bład ortograficzny.

                • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 11:58
                  Odpowiadam do tego co piszesz .
                  A pamietam tez ze ta sprawa była Zawsze Twoim probleme.
                  • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:06
                    pamigotka napisała:

                    > Odpowiadam do tego co piszesz .
                    > A pamietam tez ze ta sprawa była Zawsze Twoim probleme.


                    No przecież, wyżej piszesz że odpowiadzasz do tego, co odbierasz. Zdecyduj się
                    więc.

                    Ta sprawa - czyli co - alimenty na dzieci? To się grubo mylisz.
                    Alimenty na niepracującą Byłą żonę - tak masz rację. Uważam i zawsze uważałam,
                    ze Kobieta powinna pracować. I wiesz, co teraz jak o tym myślę, to sądzę, że
                    mniej by mi przeszkadzało, gdyby mój M płacił, a ona by pracowała. Bo jakos
                    wewnętrznie nie miałabym uczucia, ze ona w gruncie rzeczy okrada własne dzieci
                    i mnie przy okazji.

                    BZDURA pisze się tak. I nie upieraj się kiedy nie masz racji, bo se obciachu
                    narobisz.
                    • pamigotka Re: Choroba a alimenty 11.06.07, 12:10
                      Lilianko nie upieram sie przy bzdura, Napisłama "Nie popełniłam bład
                      ortorgraficzny " powinno byc"Nie, popełniłam bład ortrograficzny" Bo zadałaśmi
                      pytanie .

                      Natomiast odnosze sie do tego co piszesz i jak ja to odbieram jednocześnie.Bo
                      jak piszesz ja czytam i odbieram to . Wybacz nie umiem czytac i nie odbierąc
                      jednoczesnie. Jakos to układam sobie i jednoczesnie widze to w takim baz takim
                      swietle.

            • mamaika Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 11:37
              > Wkurza zaś mnie na maksa, płacenie na bezrobotną leniwą babę - i nawet jeśli
              to
              >
              > jest jej wybór i jej styl życia, to nie zmnienia faktu, ze jest on prowadzony
              > na nasz - i co tu ukrywać mój i jej własnych dzieci koszt.
              >

              Oj mnie tez to wkurzało . Odnośnie rozmaitych życzliwych rad i komentarzy nawet
              mi się dyskutować nie chce po sensu nie widzę . Tylko jedna malenka uwaga
              zastanawiałyście się ( a co niektóre rzecz jasna ) że równie dobrze lilianka
              tych pieniędzy zwyczajnie by mieć nie mogła - to tak odnośnie priorytetów i
              wrzasków typu dzieci jeść muszą . Oczywiście,że tak tylko z reguły to się w
              pierwszej kolejności dba o własne. I jeżdzenie po macosze w przypadku
              niepracującej mamy jest jak dla mnie co najmniej zastanawiające podobnie jak
              radosne teorie,że przecież wzięła faceta z zobowiązaniami to niejako stają się
              one jej zobowiązaniami . Nie pojmuję logiki pokręconej , że mama dzieci może na
              te dzieci nie zarabiać a macocha oczywiście, bo jest związana z eks
              hipotetycznej albo w tym wypadku konkretnej Pani . Pamiętam z czasów macochy
              weekendowej jak pewna samodzielna napluła na mnie w czasie jakiejś dyskusji że
              matka dzieci MA PRAWO żyć z alimentów NA DZIECI . Cóż dla mnie to okradanie
              własnych dzieci , co innego gdy owa mama ma alimenty zasądzone na siebie .
              Lilianka życzę Twojemu mężowi powrotu do zdrowia .
              Co niektórym Paniom zaś odrobinki empatii
              • pamigotka Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 12:12
                Oczywiscie macocha niczego nie musi.
                A jestem pełna emati dla męza liliank i jego dzieci stad propozycja by na
                przyszłosc zrobił zlecenie stałe.
                To zwolni Lilinake z dylematów moralnych - lub ich braku
              • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 17:09
                Mamaiko,
                Ja tych 2000 zł na pełne alimenty naprawdę nie miałam. Moja penja to teraz
                niecałe 3000 zł, dostępu do konta M nie mam, jeśli bym całość wysłałą, to na 5
                czerwca zostałoby mi do końca miesiaca 200 zł. Dla mnie to wyjście nie do
                przyjecia, bo do cholery dlaczego mam płacić na Ex kosztem mojego dziecka,
                koszztem pieniędzy dla pielegniarki, ipt?
                Co mnie dziwi i wkurza to tez reakcja tych pań które same podobno pracują, ale
                jakoś im nie przeszkadza że ktoś inny siedzi komuś na karku i żeruje.
                Byłyśmy u adwokata z teściową. Podjął się sprawy, mam ndadzieję, ze jakoś to
                wszystko się ureguluje teraz. Sprawa zresztą juz niedługo bo w przyszłym
                tygodniu. Mąż ma się lepiej. Wyszedł z OIOMu.
                • pelagaa Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 20:23

                  > Ja tych 2000 zł na pełne alimenty naprawdę nie miałam.

                  Lilianko napisze Ci, ze bedac na Twoim miejscu (szczesliwe malzenstwo, dziecko
                  i nagle choroba chlopa) NAWET jakbym miala wlasna kase kupka z czubeczkiem na
                  koncie, nie wyslalabym tej ustalonej kwoty NA EX. Wyslalabym te zasadzona kwote
                  alimentow na dzieci, czyli pomoglabym PARETNEROWI. To nie sa Twoje
                  zobowiazania, nie Twoje ustalenia. Uwazam, ze nie powinnas miec ich za zle
                  mezowi, bo to JEGO ustalenia, w zamian za szybki rozwod, ale NIE MUSISZ sie z
                  nich wywiazywac za niego. Choroba meza to jest dla mnie taka okolicznosc, przy
                  ktorej te ustalenia moga zostac zmienione, choc takimi okolicznosciami nie byly
                  dla mnie ani Wasz slub, ani urodzenie Waszego dziecka, ale choroba to co
                  innego. Uwazam tez, ze nawet gdyby ex podjela prace, Twoj chlop powienien jej
                  placic ustalona kwote, w razie, kiedy bylby zdrowy, bo TAKI BYL UKLAD. ICH
                  uklad.
                  Uwazam, ze postapilas bardzo rozsadnie wysylajac kase na dzieci i nikomu nie
                  zrobilas tym laski, po prostu POMOGLAS CHLOPU wlasnemu uniknac komornika, w
                  razie zlosliwosci ex.

                  Ale jak czytam takie teksty to mi sie flaki przewracaja:

                  > Stuknij się w łeb człowieku, facet leży chory, o krok od najgorszego, a Ty mu
                  > laptopa przynosisz, żeby tylko mógł zapłacić, zeby leniwe babsko, przypadkiem
                  > do roboty się nie ruszyło. Tiiiiaaaa, masz racje, kobita zawału by dostała,
                  > jakby nagle pracować musiała.

                  Przewracaja mi sie, bo tak naprawde, przepraszam ale, gowno Ci do tego, czy
                  babsko jest leniwe, czy nie, czy pracuje, czy nie, jak zyje, z kim spi i czy
                  goli sobie nogi. Nienawisc jaka przebija z Twoich niektrych postow w stosunku
                  do obcej Ci kobiety mnie szokuje. Jak wiesz tez "mam ex" i rowno zwisa mi
                  kalafiorem co sie z nia dzieje. Oczywiscie, ze wkurza mnie, ze nie lozy na
                  wlasne dziecko i nie popieram tego, ale nie czuje w sobie nienawisci, szkoda mi
                  wlasnego zdrowia na zatruwanie sobie zycia tematem dlaczego ktos inny jest
                  ulomny i w jakich plaszczyznach. Mam wlasne niezbyt pochlebne zdanie na temat
                  tej kobiety, ale nie czuje potrzeby wyrazac go publicznie przy kazdej okazji.
                  Pisze to, abys zrozumiala, ze problem tkwi w duzym stopniu w Tobie i w
                  samonakrecaniu sie, ktore prowadzi tylko do tego, ze to Ty czujesz sie zle.
                  A nie warto!

                  Ciesze sie, ze mezowi lepiej.
                  • chalsia Amen (n/txt) 13.06.07, 01:02
                    • joanna9969 Re: Amen (n/txt) 13.06.07, 05:26
                      Ja juz was widze o szlachetne kobiety ,
                      jak w obliczu ciezkiej choroby meza , z noworodkiem
                      przy piersi odbieracie sobie ostatnia kromke
                      od ust i radosnie biegniecie oddac kase niepracujacej exksi
                      BO TAKA BYLA ICH UMOWA .
                      Co jak co ale dla mnie hipokryzja i obluda sa po prostu czyms
                      obrzydliwym .
                      Lilianka przynajmniej jest szczera .
                      • bet66 Re: Amen (n/txt) 13.06.07, 08:56
                        joanno, lilianka jest osobą dorosłą , która wiedziała jak wygląda sytuacja,
                        kiedy decydowała sie na związek z tym mężczyzną.
                        Więc do kogo moze mieć żal i pretensje , ze
                        jest niepracująca exia, pasierbowie i wysokie alimenty?
                        Lilianka twoim zdaniem jest szczera, bo wylewa zółć na exię, a
                        Lilianka, moim zdaniem powinna uderzyć się we własne piersi i powiedzieć sobie
                        byłam świadoma sytuacji , to teraz powinnam ją przyjmować z godnością i
                        dobrodziejstwem inwentarza.

                      • pelagaa Re: Amen (n/txt) 13.06.07, 09:02
                        Joanno umiesz czytac ze zrozumieniem? Ja napisalam, ze nie zaplacilabym na ex
                        NAWET jakbym miala kase, nie wspominajac nawet, ze z proznego to i Salomon...
                        itd. Lilianki TA umowa nie dotyczy, ani kiedy trzeba placic ustalona kwote
                        (czego pojac nie potrafi), ani wtedy, kiedy maz tej kwoty nie moze placic z
                        przyczyn niezaleznych. To MOJE zdanie. A alimenty na dzieci to nie zadne
                        ustalenia, to WYROK SADU, dlatego radzilam, aby zaplacila i uwazam, ze zrobila
                        rozsadnie.
                        Nie jestem szlachetna raczej wink
                      • chalsia Re: Amen (n/txt) 13.06.07, 13:41
                        Ty chyba Joanno NIE ZROZUMIAŁAŚ postu Pelagi.
                        Chalsia
                • pamigotka Re: Choroba a alimenty 13.06.07, 07:33
                  Lilianko - nie wiem jakimi litrami trzeba to napisac abys zrozumiała, ze mój
                  zarzut nie był o to czy wysłesz te almient czy nie bo uważam ze to twoja
                  sprawa, ale to ze wykorzystasza nawet chorobe swego męża by uprawiac swoją
                  niechęc wobec tej kobiety , krucjate przeciwko niej, i przeciwko umowie
                  zawartej miedzy nia jaj męzem. I to jest dla mnie STRASZNE.


                  Nie wiadomo jak zareahgował by eksi. Nie wiadmom czy zachowałaby sie tak
                  potwornie jak opisujesz , czy jest taka okropna jak opisujesz ....


                  I to juz ostatni mój post w tym temacie . Bo nie umiem opisac jakbym sie czuła
                  na miejscu Twego M gdybym po chorobie przeczytała to co tu jest napisane...


    • khaldum Re: Choroba a alimenty 10.06.07, 08:42
      Usiłowałam, ale nie udało mi się przebrnąć przez cały wątek, za duża pyskówka IMHO.

      Jest XXI wiek, jak ktoś ma konto to ma też stały dostęp do internrtu,weź laptopa
      i zanieś go do szpitala jak mąż nie może do banku. Jak nie masz laptopa z edgem,
      to uśmiechnij się do jakiejś koleżanki która ci pomoże.

      2 rozwiązanie to papierowe polecenie przelewu. W banku jest wzór podpisu męża.
      Niech wypisze polecenie przelewu a ty je do banku zanieś, to już nie wymaga
      cudów techniki.

      strasznie dużo problemów pojawia się przy twoim nexiowaniu, tak czytam i zakrawa
      mi to na ostentacyjne umartwianie się w charakterze next.

      może więcej luzu, dystansu i radości życia?

      pozdrawiam
      ja next, na ex wink
      • m-jak-magi Re: Choroba a alimenty 10.06.07, 09:29
        rzeczywiscie khaldum czytasz po lebkach. facet jest na intensywnej terapii -
        jak o sie z reguly dzieje po zawale.
        uwazasz ze laptop na OIOM'ie to dobry pomysl ?????
        • khaldum Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 07:32
          magi
          pracoholikowi z pewnością bym na OIOM kompa nie zaniosła, ale w sytuacji
          opisanej było by to rozwiązanie całkiem rozsądne.

          Co do pobytów na OIOMie, spędziłam u rodziców na OIOMach neurologicznych trochę
          czasu i znam specyfikę tych oddziałów - minimum stresu to zasada nr 1.
          Nie zapłacone alimenty w terminie przy exi która jest mało wyrozumiała to
          potężny stres.

          pozdrawiam
          K

          • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 12.06.07, 17:15
            khaldum napisała:

            > magi
            > pracoholikowi z pewnością bym na OIOM kompa nie zaniosła, ale w sytuacji
            > opisanej było by to rozwiązanie całkiem rozsądne.


            Piszesz głupoty. Na OIOMie nie można komórek używać a co dopiero laptopy.
            Stuknij się w łeb człowieku, facet leży chory, o krok od najgorszego, a Ty mu
            laptopa przynosisz, żeby tylko mógł zapłacić, zeby leniwe babsko, przypadkiem
            do roboty się nie ruszyło. Tiiiiaaaa, masz racje, kobita zawału by dostała,
            jakby nagle pracować musiała.


            >
            > Co do pobytów na OIOMie, spędziłam u rodziców na OIOMach neurologicznych
            trochę czasu i znam specyfikę tych oddziałów - minimum stresu to zasada nr 1.
            > Nie zapłacone alimenty w terminie przy exi która jest mało wyrozumiała to
            > potężny stres.
            >

            Wiesz co, osoba po zawale naprawdę nie stresuje się takim czymś.
            Ostatecznie to tylko pieniadze. A dzieci swoja działkę ODE MNIE dostały.
            • khaldum Szklankę zimnej wody ... 12.06.07, 18:05
              ....polecam na ochłodę i ciała i emocji liliano

              lilianka1999 napisała:

              >
              >
              > Piszesz głupoty. Na OIOMie nie można komórek używać a co dopiero laptopy.
              > Stuknij się w łeb człowieku, facet leży chory, o krok od najgorszego, a Ty mu....

              a ja ci podpowiadam jak rozwiązać problem wielkości igły z którego widły
              zrobiłaś.... ale to chyba twoja główna "zaleta" doszukiwanie się problemów
              wszędzie gdzie można... wątek o lolitce chociażby...

              w łeb się stukałam widząc brednie jakie tam wypisałaś...

              to by było na tyle...
              na zjadliwą odpowiedź która się pojawi nie zamierzam odpowiadać smile

              deszczu życzę
              wszystkim
              cya






    • dyderko Re: Choroba a alimenty 28.06.07, 10:32
      Lilianko, nie jestem Twoją fanką, to wiesz. Szczerze mówiąc, mimo że w pewnych
      sytuacjach Cię rozumiem, to generalnie Twoja postawa mi się nie podoba (tak na
      marginesie to postawa Exi też mi się nie podoba). Ale też rozumiem wiele z
      Twoich pretensji i lęków i obaw. Bo dla mnie umowa między Twoim mężem a jego
      byłą żoną jest punktem wyjścia do wszystkiego, właściwie nienaruszalnym. Ty zaś
      jesteś stroną, która wchodząc w to musi się z nią liczyć.
      Natomiast teraz sytuacja rzeczywiście się zmieniła i moim zdaniem można, a
      nawet jest konieczne by renegocjować umowę z Exią. Ja wprawdzie uważałam że
      Twoje dziecko nie zmienia nic, bo wiedziałaś na co się decydujesz i w
      planowaniu go nie brałaś jej zdania pod uwagę. A ona, była osobą której
      sytuacja, w wyniku pojawienia się nowej gąbki do karmienia, miałaby się
      zmienić, więc nieliczenie się z jej zdaniem było nie w porządku. Natomiast
      choroba Twojego męża i żywiciela jej dzieci zmienia wszystko. Umowę należy
      zmienić i o ile należności na dzieci nie powinno się ruszać (jeśli ich ojciec
      jest w stanie na nie łożyć nie pracując dodatkowo), o tyle obowiązki zdrowego
      jak tur człowieka wobec zdrowej kobiety są inne niż obowiązki schorowanego.
      Exia musi się sama sobą teraz zająć i Ty masz prawo żądać od męża rezygnacji z
      dodatkowej pracy i poprzestaniu na dbałości tylko o potrzeby dzieci. Nie po to
      wyszłaś za mąż by zostać szybko wdową a jej dzieci też więcej dostaną w formie
      alimentów niż renty od państwa. Exia musi to zrozumieć, choć i Twój bardzo
      honorowy mąż również.

      Kwestią dodatkową i nie mającą nic tu do rzeczy jest to że rzeczywiście Exia
      powinna zastanowić się i coś zacząć robić by nie być na utrzymaniu dzieci do
      końca życia. Jeśli ona nie przepracuje choćby kilku lat to żadnej emerytury nie
      dostanie i ciężarem będzie dla swoich dzieci, bo to że Twój mąż ją przeżyje i
      będzie ją do jej śmierci utrzymywał jest mocno wątpliwe. Ale to jest kwestia do
      rozstrzygnięcia między Twoim mężem a jego byłą, bo i tu nie Ty jesteś stroną.
      Ostatecznie problem się rozwiąże jak dzieci zaczną pracować, bo nie wierzę że
      wychowane przez taką matkę będą chciały ją latami utrzymywać.

      A! tekstami typu: „waruj przy mężu i niczym innym się nie zajmuj” radzę się nie
      przejmować. Już widzę jakby Cię obsobaczyły jakbyś zaniedbała wszystko i tylko
      w szpitalu siedziała, a po wyzdrowieniu męża żaliłabyś się że zaniedbałaś wiele
      rzeczy i teraz macie problemy.
      • dyderko Re: Choroba a alimenty 28.06.07, 10:43
        Aj! Rozpisałam się a miałam się zapytać co dalej? Jak się czuje mąż? Jak sobie
        radzisz?
      • lilianka1999 Re: Choroba a alimenty 28.06.07, 11:45
        Mąż jest w domu po koronografii, na razie lekarze nie zdecydowali się na
        bypasy, choć ryzyko że ta operacja okaże się niezbedna cały czas jest. Mąż nie
        zajmuje się teraz wcale sprawami finansowymi i exioalimentacyjnymi, jest
        konieczny spokój i wyciszenie. Nie ma mowy o dalszej pracy na umowach zlecenie.
        Lekarze jasno postawili sprawę - albo zacznie się oszczędzać, albo drugi zawał
        jest tylko kwestią czasu. Serce jest osłabione, żyły wokół są "zapchane",
        konieczna jest zmiana diety, bo mój mąż okazało się ze ma bardzo wysoki
        cholesterol i cukier przekraczający normę - co ciekawe, bo jest raczej
        szczupłym człowiekiem.

        W sierpniu, powinien wyjechać do sanatorium prawdopodobnie pojadę z nim.
        Co do alimentów, na razie, będę płaciła po 1000 zł, pierwsza sprawa miała
        miejsce, ale została przełozona, wzieliśmy adwokata, który zajął się całkowicie
        tymi kwestiami.
        Maż był bardzo rozczarowany postawą dzieci, któe nawet go nie odwedziły w
        szpitalu, nie zadzwoniły na dzień ojca. Choć po jego powrocie do domu sa u nas
        często. Jedynym wielkim plusem tej sytuacji jest to ze bardzo zbliżyłam się z
        teściową, doceniam jej mądrośći charakter. To duzy plus, naprawdę.
      • jowita771 Re: Choroba a alimenty 29.06.07, 12:54
        podpisuję się pod każdym zdaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka