Dodaj do ulubionych

szantaż samobójstwem

08.06.07, 09:17
Witajcie. Jestem tu nowa i jestem na granicy rozwodu. Jeszcze nie podjęłam
ostatecznej decyzji. Mieszkam na razie sama z dziećmi i jest nam teraz lepiej
(spokój w domu, zero kłótni, nerwow itd.)Od razu piszę że nie stało się tak
przez żadne romanse. Po prostu nasz dom przestał przypominac dom do tego
stopnia, że wolę spędzić resztę życia sama niż przechodzić raz jeszcze przez
to, przez co przeszłam. Próbowałam wszystko ratować ale trzeba dwoch stron
żeby coś naprawić. Mam jednak straszny problem- mój mąż straszy mnie
samobójstwem (szantaż to jego specjalność). Już nie mam siły. Czy ktos z Was
to przechodził?
Obserwuj wątek
    • biedroneczka33 Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 09:29
      Moj eks maz....gdy uswiadomil sobie ze rozwod jest nieunikniony stosowal takie same metody .Wieszal sie na klamce , podzynal nozem i pozniej zostawial krwawe esy floresy na drzwiach .To co przeszlismy nie da sie opisac ...tylko ze odniosl skutek odwrotny do zamierzonego .Swoim zachowaniem pokazal jak bardzo jest szalony , nieodpowiedzialny a ja juz kolejny raz nie zostawie losu swojego i dzieci w jego rekach .Ja wiem ze to bardzo trudne przeciwstawic sie komus kto stosuje przemoc nie tylko fizyczna ale i emocjonalna , ale uwierz mi ze warto walczyc o spokoj dla siebie i dzieci.
      • inseg Re: sprawa jest poważna 08.06.07, 10:44
        Będziesz musiała zgłosić to do prokuratury - próbę zastraszania samobójstwem.
        Na wypadek gdyby mu się to udało ,śledztwo nabiera inego wymiaru i nie jest to
        tylko jedna wizyta w wydziale śledczym w związku pózniejszymi Twoimi zeznaniami.
        Zbieraj listy które mąż wypisuje i wszytkie dowody na to wskazujące ,
        zawiadamiaj znajomych ,świadków takiego incydentu.Poproś o pomoc czy konsultacje
        z psychoterapeutą albo psychiatrą.
        To ,że mąż Cię straszy to jego wołanie o POMOC sam jednak się nie przyzna ,że
        sobie z tym nie radzi.
        • turzyca Re: sprawa jest poważna 08.06.07, 11:25
          Napisalabym raczej "sprawa moze byc powazna", bo sa ludzie ktorzy zabic sie nie
          maja zamiaru, ale wiedza, ze takim zachowaniem powoduja bardzo silne emocje i sa
          w stanie sporo ugrac. Efekt zalezy od osoby, ktora szantazuja, ale niektore po
          kilku latach musza hamowac szczery smiech na widok sznurka.
          Oczywiscie sa tez osoby, ktore naprawde maja problem.
    • magdusia11 Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 11:49
      Cześć,

      przechodziłam przez to prawie przez cały czas trwania mojego małżeństwa...
      Każda sytuacja konfliktowa,próby rozmowy,prosby aby się zmienił,zaczął
      angażować w nasze wspólne życie konczyły się słowami: "ok,jesli chcesz to się
      powieszę-wtedy będziaesz miała spokój i będziesz zadowolona"...odpuszczałam
      więc,czasami mimo,że miałam coś do powiedzenia-milczałam...bałam się potwornie.
      Zaczęłam wspominać o separacji,rozwodzie to usłyszałam-będziesz miała mnie na
      sumieniu...
      Pozew złożyłam półtora roku temu,oczywiście o szantażach wspomniałam
      również,ustąpiły one miejsca groźbom pod moim adresem...
      On za bardzo kocha siebie aby zrobić sobie jakąkolwiek krzywdę,o odebraniu
      życia nie wspominając..
      Zwykły szantaż to był...ale nerwów mnie to kosztowało sporo.

      Pozdrawiam

      M.
      • delika1 Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 11:53
        też tak miałam i mam.To szantaż, prawdziwy samobójca zrobi to po cichu.A tekim
        jak Twój czy mój Pan chodzi o wymuszenie zmiany decyzji, o wzbudzenie wyrzutów
        sumienia..Nie daj sie.
    • aron95 Nie ma czym się przejmować 08.06.07, 12:49

      Jak mu się uda to jednego bałwana mniej , wdową będziesz a nie rozwódką ,
      rozwodu nie bedziesz musiała brac . Same korzyści .
      • majkel01 Re: Nie ma czym się przejmować 08.06.07, 17:50
        i dziedziczyc mozna
    • tricolour To niech się zabije! 08.06.07, 17:07
      Nie rozumiem dlaczego się martwicie. Facet straszy samobójstwem, to niech się
      wiesza, czy skacze na łeb. W czym problem? Jeszcze bym się z niego wyśmiewał, że
      partacz... wieczorem.

      A poteem opieprzył, że zamówiłem klomba w kwiaciarni, a niepotrzebny.
    • majkel01 Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 17:54
      to w sumie sa podstawy do leczenia w psychiatryku z powodu depresji.
      Zla wiadomosc: osoba chora psychicznie nie moze zostac uznana za wylacznie winna.
      • nangaparbat3 Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 18:02
        Moja przyjaciołka od kilkunastu lat utrzymuje trzy córki i chorego na depresje
        malzonka, ktory za nic w swiecie nie chce isć do lekarza. a ponieważ nikomu nie
        zagraza, to nic sie zrobic nie da.
        Ksiażę małzonek od czasu do czasu urzadza pieklielna scene zazdrości, wtedy ona
        mowi, ze odejdzie, a on, ze sie wówczas powiesi.
        I wszystko wraca do normy.
    • megaa Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 21:51
      moj maz jak jeszcze byl moim mezem tez mial w repertuarze samobojstwo. Stosowal
      ten argument przy wiekszych klotniach. Nie czesto ale na tyle przekonywujaco ze
      robilo to na mnie wrazenie. Klotnie co prawda rzadkie ale intensywne sprawily
      ze stalam sie nerwowa, impulsywan, zaczelam reagowac na niego agresywnie. A
      teraz sila spokoju smile
    • marek_gazeta Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 22:32
      Wg mnie szantaż za pomocą samobójstwa ze strony faceta to wyjątkowa żenada. Żenada żałosna do kwadratu.

      Jedyne usprawiedliwienie to takie, że jest psychiczny i błaga o lekarza.
    • sofia.wawa Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 23:20
      Tp tragedia a nie problem! - Taka sytuacja była u mojej koleżanki - i pomimo,
      że to ona postraszyła go samobójstwem - to wrócił po 9letnim romansie w tym
      5letnim nie mieszkaniu razem.
      teraz wrócił. Kto kogo skrzywdził? kto kogo uszczęśliwił? Tysiące pytań bez
      odpowiedzi - to baaardzo trudna sprawa. Życzę Tobie wiary w siebie,
      cierpliwości, wytrwałości i SPOKOJU!!!
      Pozdrawiam cieplutko
      • turzyca Re: szantaż samobójstwem 09.06.07, 00:11
        U Twojej kolezanki bylo serio i bylaby tragedia.

        Ale jesli srednio przez szesc lat srednio raz na miesiac slyszysz grozby
        samobojcze to jak myslisz, jak zaczniesz reagowac? Po 50 wyciagnieciu
        sznurka/noza/fiolki lekow? Przy czym nigdy nie zdarza sie, zeby owe przedmioty
        zostaly uzyte? W takiej sytuacji z tragedii robi sie komedia a nawet farsa.
        Ci, ktorzy nie maja doswiadczenia, przez pierwszych
        kilka-kilkanascie-kilkadziesiat razy sie przejma, ugna i szantazysta dostanie
        to, co chcial. A ci, ktorzy takie farsowe doswiadczenia maja, zdaja sobie sprawe
        z tego, ze to farsa i nie nalezy ulegac szantazowi.
    • holka1 Re: szantaż samobójstwem 08.06.07, 23:31
      Ja też przez to przechodziłam. Mój jeszcze mąż potrafił 7, 8 letniej córce opowiadać, że się powiesi w garażu. Na początku strasznie przeżywałam ale po kilku latach takiego szantażu uodporniłam się i kwitowałam to żartem typu:"a jakie masz ubezpieczenie?". On do tej pory ma się dobrze, tak jak ktoś już napisał: za bardzo kocha siebie, żeby sobie zrobić krzywde.Aha, leczenie też mu proponowałam i namawiałam na wizytę u psychiatry, ale wtedy się burzył i kazał się leczyć mnie bo jestem podobno psychiczna.
    • natasza39 Re: szantaż samobójstwem 09.06.07, 10:09
      Jak ktoś straszy, że się powiesi, otruje, rzuci z okna, to na 99% możesz być
      pewna, że tego nie zrobi.
      Jak Ci następnym razem wyjedzie z taka gadka, to mu powiedz, żeby to zrobił, bo
      Ci ładnie w czarnym i fajnie będziesz wyglądać na pogrzebie.
      Mój pierwszy mąż straszył mnie średnio raz na miesiąc ze sobie coś zrobi.
      Kiedy przestałam się przejmować jego "samobójstwami" straszył mnie, że to mnie
      zabije, potem, ze zabije najpierw mnie, potem swojego ewentualnego następcę, a
      na końcu siebie.
      To sa zwykłe gadania-bajania.
      A nawet jak to zrobi, to co?
      Najwyżej będziesz wdową. Wiesz ile to problemów rozwiązuje?
      Przecież nie można z kimś być tylko dlatego, ze ten ktoś straszy nas, że sobie
      coś zrobi.
      Wolna wola. Jak chce się powiesić niech się wiesza.
      Ewentualny Twój współudział, to zakup sznurka. Jak mu go nie kupisz nie jesteś
      współodpowiedzialna.
    • kasiar74 Re: szantaż samobójstwem 09.06.07, 10:28
      taaa jakież to wszystko standardowewink
      przerabiałam przez krótki okres to z męzem i raz z absztyfikantem i jak ja się
      rpzejmowałam że on może sobie coś zrobił to znajomy mi mówił: daj spokój pewnie
      teraz chleje, co zresztą okazało się prawdą. Teraz wieje gdzie pieprz rośnie od
      takich panów, takie stany trzeba leczyć a nie wieszać się na kimś i obarczać go
      swoimi chorymi jazdami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka