Dodaj do ulubionych

Rozwód kościelny?

18.06.07, 08:41
Witam!!!
Czy ktoś z Was orientuje się w jaki sposób otrzymuje się rozwód kościelny?moj
partner był w związku małżeńskim przez 2 lata, nie układało się i nie było
dzieci(ona nie chciała).teraz my żyjemy w zwiazku nieformalnym, mamy ponad
roczne dziecko.nie ukrywam że zależałoby mi aby wziąć ślub kościelny-
cywilnego jescze nie wzięliśmy bo chcemy zorientowac się czy w naszym
przypadku udało by sie -dostać rozwód kościelny a potem sie pobrać.Proszę
pomóżcie jeśli wiecie,jakie dokumenty są potrzebe, pisma, wnioski, czy dwie
strony muszą razem składac takie podania czy wystarczy jedna.Dodam że rozwód
u mojego partenera był z orzeczeniem o jego winie, czy to jest w takim
przypadku istotne?Jeśli ktoś ma podobną historię to prosze na maila
gazetowego.
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • tricolour Nie ma rozwodów kościelnych... 18.06.07, 08:44
      ... ze wszystkimi pytaniami idź do Kurii, gdzie zostaniesz stosownie
      poinformowana w swoim szczególnym przypadku.
    • huli10 Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 09:01
      wiem że do Kurii trzeba się zgłosic, ale najpierw chciałam "zasięgnąć języka"
      tutaj.żeby mniej więcej wiedziec na czym stoimy. dlatego tu napisałam, być moze
      jest ktoś kto miał podobną sytuacje i mógłby mi coś doradzić.
      • akacjax Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 09:21
        Tylko w Kurii powiedzą Ci na czym stoisz...bo to zależy od sytuacji osobistej.
        • majkel01 Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 17:57
          ... albo przeszukaj forum bo bylo na ten temat przynajmniej kilka razy
          • anula36 Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 19:11
            takie sprawy sie ciagna dosc dlugo wiec moze warto zastartowac od cywilnego?
    • marek_gazeta Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 20:20
      Można zmienić wyznanie - tak chyba najłatwiej. Świadkowie Jechowy przyjmą z otwartymi ramionami.
      • turzyca Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 22:02
        dlaczego swiadkowie jehowy?
        mozna isc w slady Zeromskiego - a koscioly protestanckie taaaaakie ladne sa. :]
        • marc_74 Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 23:17
          Tylko Marek i Turzyca zorientowali się o co chodzi.
          Ty Huli 10 jesteś zła. Uciekaj stąd - sio...
          • z_mazur Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 23:23
            Ciekawe na jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo do przeganiania kogokolwiek z tego forum?
            • marc_74 Re: Rozwód kościelny? 18.06.07, 23:53
              Tak, teraz widzę, że to było przesadzone.
              Czytam to forum od pół roku i wydaje mi się, że skupia ono ludzi pokrzywdzonych
              w wyniku rozpadu małżeństwa a nie budujących na gruncie tego
              swoje "szczęście". ... i nie trafiłem tu przez przypadek. Dlatego tak
              napisałem.
              • ivone7 Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 00:00
                marc to forum skupia roznych ludzi...przed, w trakcie i po rozwodzie..czasami
                zajrza tu i nexie i ex..sa tu i zdradzeni i zdradzajacy...kazdy ma swoja
                historie i kazda historia jest inna..czesc juz poukladala sobie zycie po, czesc
                jest w trakcie..
                sa i skrzywdzeni i ci co krzywdzili..czyli tak jak w zyciu..
                • majkel01 Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 17:15
                  > to forum skupia roznych ludzi...przed, w trakcie i po rozwodzie..

                  ekhmmm... chcialem zauwazyc niesmialo ze sa tez tacy ktorzy nie pasuja do zadnej
                  z wymienionych kategorii wink)
                  • tricolour Inne płcie są teraz w modzie... 19.06.07, 17:17
                    ... nie wyrzucamy.
                  • ivone7 strefa 11 19.06.07, 23:58
                    hmm no to czuje sie naprawde zaintrygowana...ja myslalam ze ujelam wszystkie
                    kategorie...hihi, to znaczy nie ujelam jednej, ale juz coraz mniej w to wierze
                    wiec dlatego....
              • z_mazur :) 19.06.07, 00:06
                No widzisz, a po Twoim poście, ja uznałem, że moja reakcja była przesadzona.

                smile
                • marc_74 Re: :) 19.06.07, 23:29
                  z_mazur napisał:

                  > No widzisz, a po Twoim poście, ja uznałem, że moja reakcja była przesadzona.
                  >
                  > smile
                  >
                  Przepraszam za wczoraj. Nie miałem prawa tak napisać... Przepraszam Huli 10.
                  Tak, jestem zgorzkniały. Ale myślę, że mam do tego prawo. Bo przeszłości nie da
                  się za sobą tak po prostu zostawić. Skupia się to, jak widać, na Bogu ducha
                  winnych osobach.
                  • ivone7 Re: :) 19.06.07, 23:55
                    daj spokoj kazdemu sie zdaza...
                    raz nie zawsze, dwa nie regula...
    • turzyca Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 00:06
      Co do Zeromskiego to on naprawde zmienil wiare, zeby sie powtornie ozenic bo w
      cesarstwie rosyjskim (a tam wtedy lezala Warszawa) rozwodow nie bylo. Ten manewr
      byl powszechnie stosowany.
      Co do pytania postawionego w temacie: malzenstwo w KK z definicji sluzy
      stworzeniu nowego zycia. Jesli ktos wszedl w zwiazek z silnym postanowieniem
      "niemienia" dzieci, to szanse, ze malzenstwo zostanie uznane za niewazne, sa spore.
      Jak sie do tego ma czy rozwod cywilny byl z winy drugiego malzonka - nie wiem,
      podobno te dwie instytucje dzialaja niezaleznie, ale czy opinia jednej ma wplyw
      na druga?
    • huli10 Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 09:30
      Dzięki za wszystkie wypowiedzi.myślałam że nazwa tego forum brzmi"rozwód ....i
      co dalej?" a nie po prostu "rozwód"-dlatego tu napisałam szukając jakiejś
      pomocy od ludzi którzy mieli podobną sytuację. ale cóż.....podejscie ludzkie
      do spraw jest różne.widzę, że niektórzy najchętniej wyładowali by na mnie
      swoje rozgoryczenie, złość za swoje niepowodzenia.przeciez każdy z Was chce
      budować swoje "szczęście" na nowo, zostawiająć przeszłość w tyle.czy się myle?
      • z_mazur Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 09:59
        Pewnie się nie mylisz.
        A osób z doświadczeniem w procesie uznawania ślubu za nieważny, nie jest tutaj
        zbyt wiele. Dlatego wszyscy odesłali Cię "do źródła", bo nikt nie chce Cię
        wprowadzić w błąd.

        Poza tym ta procedura jest o wiele bardziej skomplikowana od sprawy rozwodowej,
        zawiera mnóstwo niuansów i takie teoretyzowanie bez poznania konkretnego
        przypadku nie ma sensu. Napisałaś o sobie bardzo niewiele, nie znamy Cię, ani
        Twojego przypadku, więc trudno napisać coś więcej.
        • la.loba Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 10:47
          Zgadzam się z z_mazur. Każdy przypadek jest inny. Nawet jeżeli ktoś unieważnił
          swoje małżenstwo to i tak Ci nie wiele pomoże. Unieważnienie małżeśtwa przez
          kościół to nie to samo co rozwód. W kurii badają każdy przypadek oddzielnie,
          wiem ,że przepytują wszystkich zainteresowanych, ważne w takim postępowaniu
          stostunki rodzinne a nie tylko miedzy małżonkami i z tego co wiem może to trawac
          bardzo długo.
      • z_mazur Re: Rozwód kościelny? 19.06.07, 10:03
        A i jescze mi się jedno nasunęło.

        Samo Twoje pytanie świadczy o tym jak niewiele wiesz na ten temat (nie ma
        rozwodów kościelnych), wypadałoby wykonać odrobinkę wysiłku, dowiedzieć się
        czegoś ogólnego na temat, który poruszasz i zadać bardziej szczegółowe pytanie.

        Wystarczy wrzucić w google "unieważnienie ślubu kościelnego" i dowiesz się
        sporo na interesujący Cię temat. Jeśli nasuną Ci się jakieś wątpliwości i
        szczegółowe pytania, zadaj je, może ktoś będzie mógł pomóc.
    • tricolour Dziecko sie obraziło? 19.06.07, 16:33
      Że nikt nie odpowiedział na pytania, które nie padły?

      No to może ja odpowiem po raz wtóry jak do milicjanta: trzeba pójść do Kurii i
      tam przedstawić swoją sprawę ustnie żeby się dowiedzieć czy w ogóle warto sobie
      głowę zawracać procesem o NIEWAŻNOŚĆ małżenśtwa kościelnego. Żadnych rozwodów
      kościelnych nie ma.

      Czy dziecko zrozumiało?
    • huli10 do Tri 20.06.07, 10:59
      Przestań byc taki cyniczny, żeby nie powiedzieć ostrzej.....Forum jest po
      to,żeby każdy mógł napisać co chce i spytać o co chce.-"dziecko" sie nie
      obraziło, bo nie miało powodu do obrazysmilenie odpisywałam, bo nie siedze na
      forum bez przerwy.dziękuje za wszelkie wyjasnienia-do Kurii udamy sie na pewno,
      i fakt źle sie wyraziłam na samym początku:wyrażenie rozwód kościelny miało być
      w "..."pozdrawiam
      • tricolour Skoro forum jest po to... 20.06.07, 11:09
        ... żeby każdy mógł napisac co chce, to ja też moge wyrazić opinię na Twój post.

        Powiem Ci nawet więcej - załatwiacie sprawy od dupy strony, bo najpierw
        dziecko, a potem zastanawianie sie nad jakims slubem. W Kurii też o to zapytają
        i będzie z tego przeszkoda, bo wynika, że wam ta nieważność jest potrzebna i
        jest przymus, a to co innego od normalnego trybu załatwiania ważnych rzeczy.

        Ten tryb, to rozwód, potem nieważność małżeństwa, powtórny ślub i potem
        dziecko...
        • huli10 Re: Skoro forum jest po to... 20.06.07, 11:28
          mam wrażenie że jesteś taaaaki mądry i już wszystkie rozumy pozjadałeś.zadałam
          tylko pytanie(nie chcesz -nie odpowiadaj skoro uważasz że jest głupie-a poza
          tym nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpwiedzi) , prośbę o poradę a Ty mi
          wyjezdzasz z "trybem" w jakim mam układac sobie życie.ciekawe czy Twoje jest
          takie poukładane i czy Ty nic nigdy nie załatwiłes od-jak to nazwałes-tzw.dupy
          strony.nie pouczaj mnie jak mam żyć z łaski swojej.chciałam się czegos
          dowiedziec w kwestii unieważnienia ślubu kościelego i juz wiem-DO KURII IŚĆ. i
          dziękuje. wszystko na temat.
          ps.lubisz wyżywac sie na ludziach z forum?takie odnosze wrażenie, bo cynizm i
          jad aż wypływaja z Twoich wypowiedzi.
          • tricolour I to jest dalej problem... 20.06.07, 17:19
            ... bo nie ma żanego "unieważnienia ślubu kościelego", a jest stwierdzenie
            nieważności.

            Skoro nie rozumiesz różnicy, to muszę Ci wszystko od samych podstaw tłumaczyć...

            tongue_outPP
            smile))

            PS. Cynizm to jest bardzo potrzebna postawa, bo z założenia opiera sie na
            rozumie, zdrowym rozsądku i odwadze w formułowaniu niepopularnych opinii.
        • la.loba Re: Skoro forum jest po to... 20.06.07, 11:35
          tri- mała poprawka- jeżeli chce się to robić poprawnie, to wiem z żródeł
          wiarygodnych( moja koleżanka występuje o unieważnienie małżeństwa kościelnego)
          to najpierw separacja- potem unieważnienie małżeństwa a potem rozwód. Z tego co
          wiem baardzo niechętnie patrzą na tych którzy mają już rozwód a potem się udają
          po uniewżnienie małżeństwa.
          Pozdrawiam
          • tricolour Ty wiesz od koleżanki... 20.06.07, 18:50
            ... ja wiem od sędziego, który mnie przesłuchiwał. Nie pytano mnie o separację,
            rozwód, natomiast pytano mnie, a także świadków o kobietę.

            Pytano szczegółowo, bo fakt, że jesteśmy parą nie jest tajemnicą. Pytano
            świadków, czy mieszkamy razem, czy mamy dziecko, czy mamy ślub cywilny. Bo co
            innego być w stanie wolnym i mieć nawet ukochaną, a co innego być w nowym
            małżeństwie i mieć dziecko.

            W takm przypadku dla katolika jest rzecz bardzo trudna, bo co nie zrobi żyje w
            grzechu śmiertelnym: z nową żoną popełnia grzech cudzołóstwa, żeby nie
            cudzołożyć, to musi porzucić nową żonę i dziecko - jeszcze gorzej.

            To dlatego pytanie o stan cywilny podczas procesu jest ważne, bo człowiek
            stojący "pod ścianą" nie ma wolnej woli.
            • la.loba Re: Ty wiesz od koleżanki... 20.06.07, 18:58
              hmmm czyli tak jak ta moja koleżanka mówiła - każda sprawa jest rozpatrywana
              oddzielnie. Wiem że oni nie mają dzieci, wiec pewnikiem u nich inaczej to bedzie
              wygladac. Ergo dla huli musi isc do KURIIsmile
              • tricolour Taaaak... do Kurii... 20.06.07, 19:10
                ... i jak spojrzę wstecz, to przypomina mi sie jeden z kanonów "Obowiązek
                udowodnienia spoczywa na tym, który coś twierdzi".

                W sumie można chcieć od Sądu Duchownego cokolwiek, ale trzeba swoje zdanie
                udowodnić. W rzeczy samej w niczym nie pomagają...
              • marie.walewska Re: Ty wiesz od koleżanki... 21.06.07, 18:45
                Ano!
                Pierwsza uwaga, ktora mi sie narzuca, skoro watek "rozwodu koscielnego" juz tri przerobil smile To kwestia
                nowej kobiety i dziecka - czyli huli wlasnie. Mala rada hula! Twoj mezczyzna powinien do kurii isc sam.
                Na tle etosu slubu koscielnego, obecnosc kochanki podczas stawiania pytan w waznosc jego
                malzenstwa, to chyba nie jest dobry pomysl.
                Ergo hula nie powinna isc do kurii. Jej mezczyzna powinien tam isc sam, ew. z byla swoja zona.
                • jonna38 Re: Ty wiesz od koleżanki... 22.06.07, 15:13
                  oczywiscie- to on powinien tam isc sam i zlozyc wniosek o uniewaznienie
                  malzenstwa.i niech sie dobrze zastanowi nad przyczynami, dlaczego zwiazek jest
                  niewazny- np ze zostal oszukany, nie wiedzial, ze pani nie chce miec dzieci, nie
                  podchodzil powaznie do tego malzenstwa z gory uwazajac, ze sie rozstana jak beda
                  klopoty... itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka