Dodaj do ulubionych

Czy to jest już kretyn chory psychicznie...

27.06.07, 19:04
...czy tak mi się tylko wydaje?
Ja nie żartuję, muszę to wiedzieć bo chyba zatraciłam wartości moralne, nie
wiem już przez niego,co wybiega poza normy a co nie.
Mam nadzieję, że chociaż 1 procent tego forum zna moją sytuację. Aktualnie,
potajemnie odkładam kasę by wynając jakieś mieszkanko dla mnie i dzieci, no i
troche czasu mi to zajmie.
Ogólnie oznajmiłam mu, że jeśli on sie nie wyprowadzi ja to zrobię itp.
W ubiegły weekend musiałam wyjechać na 4dniowe szkolenie z pracy. Oporów
żadnych nie było z jego strony. Jadę i już. On również był na podobnym
wcześniej, tylko że na całe 4 dni wyłączył komórkę, więc kontaktu żadnego z
nim nie miałam.
2 tyg Przed moim wyjazdem znalazłam w jego telefonie smsy do pani, z która
widuje się w miarę regularnie w pracy. Wyczytałam jak to ona go kocha, on jej
na to że też ja bardzo kocha. Skarbie i te inne pierdy których cytować nie
chcę bo zanudzę.
Pojechałam. No i zaczął pisać, ciekawe kim sie teraz zajmujesz, pewnie jestes
pijana więc uważaj co robisz, żeby Ci to na zdrowie nie wyszło itp. (nigdy
nie puściłam go bokiem )
Gdy przyjechałam, (jezu aż nie wiem jak to napisać, debil!!)wsunął mi do
nierozpakowanej jeszcze torby rozwiniętą prezerwatywę do której w dodatku
czegoś nalał!!!! on jest grubo po 30!! czy można być aż tak pierd......czy ja
przesadzam. Poczułam się jak tania brudna dziwka. Wieczorem była audycja, po
co to zrobiłeś, poniżyłeś mnie tym ble ble ble.
Za dwie godziny opierniczył mnie, dlaczego nie chcę się z nim przespać, on
chce i już. Ja na to, że mam do niego żal, jestem wkurzona itp, na co
odpowiedział, to idź spać do dzieci....................

To straszne mieć pod bokiem psychola, który za cholerę nie chce się
wyprowadzić...
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 27.06.07, 19:14
      smile
    • magda210682 Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 27.06.07, 19:17
      Współczuje. Tyle moge tylko powiedziec.
      • pszczolkalodz tak on jest chory.. 27.06.07, 20:09
        nic wiecej Ci nie powiem, przypisuje Tobie swoje zachowania. Wspolczuje, bo
        jeszcze dlugo bedziesz przezywac takie jazdy. Trzymaj sie. Przytulam mocno.
    • 374.4w Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 27.06.07, 20:20
      anka262 napisała:


      > To straszne mieć pod bokiem psychola, który za cholerę nie chce się
      > wyprowadzić...



      moje doświadczenie wskazuje,że nie masz co liczyć na jego wyprowadzkę.
      współczuję
      • jagoda4444 Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 27.06.07, 22:02
        Dobrze, że zbierasz te pieniążki. Bez względu na to co się jeszcze wydarzy.
        Mądrzy ludzie mawiają, że pieniądze szczęścia nie dają, ale wolność tak.
        • alexdelpierrro Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 28.06.07, 01:22
          chyba jedynym sensownym wyjsciem byłoby sie wyprowadzic natychmiast od tego
          pana.
          mysle ze pasuje do niego tylko jedno slowo: DEBIL

          współczuje ci bo jesteś kobietą, nie masz jakis kumpli, temu panu wyraźnie
          pomoglaby jakas terapa szokowa, pozdrawiam
          • geo_v Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 28.06.07, 09:26
            Terapia szokowa byłaby bardzo na miejscu, tylko potem trzeba odpowiedzieć jak
            za człowieka uncertain

    • 13monique_n Re: Czy to jest już kretyn chory psychicznie... 28.06.07, 08:46
      Boże jedyny, tylko wyprowadzka resztę zdrowych zmysłów Ci uratuje. Im szybciej,
      tym lepiej. Ale nie zwlekaj zbyt długo, bo potem jeszcze będziesz musiała
      zdrowiec i normalnieć, już sama dla siebie.
      Trzymaj się mocno i ciepło.
      • delika1 skąd ja to znam.. 28.06.07, 10:17
        zbieraj dowody, zainwestuj w dyktafon, bo później jak bedzie w szoku, kiedy
        odejdziesz, będzie wszystkiemu zaprzeczał, kłamał jak z nut, robił winną z
        ciebie.A Ty mu wtedy pokazesz jak wariował. Przygotuj się na to,że będzie
        Cie ,nekał, "kochał", i błagał o jeszcze jedną szansę.
        • anka262 Re: skąd ja to znam.. 28.06.07, 20:27
          dziękuję Wam bardzo za odp. Jednak chyba nie zwariowałam do końca, jesli uważam
          że to chore. Myślałam o nagrywaniu, bo po dwóch godzinach od jakiegokolwiek
          numeru słyszę "dlaczego się znów gniewam". On wypiera się wszystkiego po
          mistrzowsku, nic sie przecież nie dzieje..."mamy dzieci i mamy byc razem" i już.
          Wiem, że jak się wyprowadzę to będę tą najgorszą, wstrętną a on biedny
          porzucony. Tyle razy jego rodzicom mówiłam, co synuś wyprawia, chciałam by
          kiedyś nie mieli do mnie żalu że odeszłam. Ale teściowa odpowiada "hmm ciesz
          się, mogłaś mieć gorszego". Ręce opadają...
          Zaczęłam się zastanawiać juz dawno nad tym, jak udowodnić fakt,że się znęca
          psychicznie (bo to już chyba znęcanie????)jak to udokumentować, pokazać nawet
          jemu...ale wówczas również usłyszałam, że jestem niezrównoważona i powinnam sie
          leczyć idiotka.
          A kocha...on mnie strasznie "kocha". Jak zapytał z kim się puszczałam, za dwie
          godziny chciał mi zrobić masaż, tak mnie kocha, a później zaproponował spacer,
          tak mnie kocha. Nawet jak kiedyś w nerwach rozwalił laptopa, bo siedziałam na
          necie - to też mnie za chwile kochał, i jak połamał stół w kuchni bo go
          zdenerwowałam, to też mnie kochał. Teraz nawet kocha bardziej chyba, bo juz nie
          rozwala mebli. Ba! nic ostatnio nie rozwalił, nic nie zrobił przemocowego bo
          mnie przeciez kocha. Tylko ciągle słyszę, że kogoś napewno mam a on......tak
          bardzo mnie kocha....
          • geo_v Re: skąd ja to znam.. 28.06.07, 21:03
            anka262 napisała:
            Nawet jak kiedyś w nerwach rozwalił laptopa, bo siedziałam na
            > necie - to też mnie za chwile kochał, i jak połamał stół w kuchni bo go
            > zdenerwowałam, to też mnie kochał.

            Myślałaś o interwencji policji w takich wypadkach? O skontaktowaniu się z
            instytucjami zajmującymi się przemocą w rodzinie?
            • anka262 Re: skąd ja to znam.. 28.06.07, 22:22
              myślałam, ale tego nie zrobię, ponieważ.............się wstydzę. Banalne ale
              prawdziwe. Wiem, że to on powinien się wstydzić, wiem wiem co teraz by każdy
              napisał, ale taka jest proza życia. Fakt faktem ja nie obrywam, dzieci też nie,
              ale mimo wszystko ... Wolę odejść nie boję się tego. Nie mam tylko środków. Ale
              sądzę, że już bliżej jak dalej. Trzymajcie kciuki
              • tricolour To nie jest banalne tylko żałosne. 28.06.07, 22:46
                I to nie jest proza życia tylko strach przed konfrontacją z rzeczywistością. Bo
                nagle musiałabys coś konkretnego zrobić więc lepiej wymyślić zgrabne słówka.

                A dzieci patrzą i uczą sie bierności wobec przemocy. Wyrosną nowi przemocowcy
                albo ofiary...
              • geo_v Re: skąd ja to znam.. 29.06.07, 11:33
                Anka, o czym Ty mówisz? On nie musi się wstydzić, on powinien za to
                odpowiedzieć, a Ty i dzieci powinniście odzyskać święty spokój.Na co czekasz?
                Aż facet zamiast stołu połamie Ciebie??? Aż dzieci w przyszłości obsypią Cię
                pretensjami, że nic nie zrobiłaś??? Skoro chcesz coś zrobić, to gnaj do
                psychologa na dobry początek, niech Ci wytłumaczy, że tu NIE MA MIEJSCA na
                wstyd!
              • menab Re: skąd ja to znam.. 29.06.07, 11:44
                Albo może być tak, że dzieci będą Ciebie poniżać, bo widziały jak tata to robi,
                a Ty nie reagowałaś.
                • anka262 Re: skąd ja to znam.. 29.06.07, 19:08
                  reaguję, ale w miarę moich możliwości. Macie wszyscy rację.Gdyby mnie ta
                  sytuacja nie dotyczyła, z pewnością radziłabym to samo. I nie
                  wymyślam "zgrabnych słówek", bo nie jestem osobą, która oszukuje samą siebie. A
                  tym bardziej dzieci. One wiedzą, że będziemy mieszkać same we trzy. I mają czas
                  by się z tym oswoić. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej, ale taka jest sytuacja.
                  Wiem, że to była przemoc i nie łudze się niczym. Mimo, że już tego nie robi -
                  dla mnie już nie ma żadnych szans. Ja nie czekam, żeby się zmienił, ja z reguły
                  nie wybaczam - to mnie chyba troche niszczysmile
                  Nie czekam, by poszedł po rozum do głowy i nie jestem w stanie zdobyć się na
                  żaden miły gest w jego stronę.
                  Ja po prostu kombinuję, bysmy miały gdzie mieszkać! A to chyba różnica. Cała
                  moja wypłata idzie na przedszkole i chore dziecko, a mimo tego zaraz dzwonię w
                  sprawie mieszkania do wynajęcia, w poniedziałek zaś umówiłam się na kolejną
                  ofertę. Czy to naprawdę jest tak niezrozumiałe...
                  Nie chodzi o to, że boję się "zrobić coś konkretnego" jak napisał Tricolour.
                  Uważam, że to co przed nami, ta niepewność i to, na co się decyduję, jest
                  bardziej konkretne od telefonu do policjanta, który przyjdzie, zapisze i
                  pójdzie. Jeżeli już wyjdę z tego domu, nigdy tu nie wrócę. Taka juz jestem,
                  dlatego musze się porządnie przygotować.
                  Pozdrawiam.
                  • lilczur ja nie widze problemu 01.07.07, 22:27
                    Zachowanie Twojego meza jest typowe dla faceta ktory czuje instynktownie ze to
                    jakis koniec jest, cos sie dzieje, cos knujesz ale nie ma bladego pojecia co
                    rozgrywasz, choc moze podejrzewac ze odchodzisz z dziecmi
                    Miota sie nic wiecej. A pierdy o kochaniu z pania w smsach to zwykla zabawa,
                    odskocznia, proba znalezienia poczucia bezpieczenstwa u innej kobiety gdyz nie
                    ma tego we wlasnym domu, watpie czy realnie cos bylo miedzy nimi...
                    W sumie smutne. Twoj maz nie czuje sie bezpieczny we wlasnym domu
                    Stad tez moze agresja w stosunku do ciebie
                    MOze przerasta go opieka nad chorym dzieckiem?
                    Poza tym nie widze zadnego znecania sie. Rozwalka mebli to nie znecanie sie
                    tylko furia inaczej: doprowadzasz go do szewskiej pasji
                    • ajmj Re: ja nie widze problemu 02.07.07, 09:59
                      To zamiast w stół niech się pierdo..ie w swój łeb.
                      • delika1 ... 02.07.07, 15:41
                        wiesz, ja cię doskonale rozumiem z tym wstydem.Wiem jak to jest kiedy nie
                        chcesz być (Ty , a zwłaszcza nie chcesz tego robić dziecku)wytykana palcami,
                        pokazywana.Chcesz tworzyć pozory normalnego domu.Wiem, wiele z nas tak ma.
                        Tylko powiem Ci z perspektywy osoby , która odeszła, uwolniła się (nie wiem czy
                        Ci to pomoże).To jest straszny błąd, teraz mam problemy z rozwodem, on
                        zarzuca ,ze sobie poszłam, odeszłam i zabrałam dziecko..Gdybym miała świadków
                        na przedmioty, które rozwalił w szale, obdukcję na oko, które mi podbił, czy
                        choćby siniaki...dziewczyno, przełam wstyd.A to kochanie ich , to wiem jakie
                        jestsad.Odejdź, bo Cie wykończy.Masz dokąd?
                        • anka262 Re: ... 02.07.07, 18:08
                          "(.Odejdź, bo Cie wykończy.Masz dokąd?"

                          Deliko kochana, właśnie nie mam dokąd. Gdybym miała ani minuty dłużej bym tu
                          nie została. Wczoraj znów się dobiłam, średnia cena wynajmu to 600 plus opłaty.
                          Ja zarabiam 700 i opłacam przedszkole. Taka była umowa między nami, że
                          rezygnuję z dobrze płatnej pracy by zająć się domem i dziećmi.
                          I tak Dałabym radę sie utrzymać, ale na wynajem nie pociągnę. Tylko o to chodzi.

                          "Gdybym miała świadków
                          > na przedmioty, które rozwalił w szale, "

                          Pare miesięcy temu, jak rzucił mi w głowę przedmiotem, który się o moja głowę
                          roztrzaskał, zadzwoniłam od razu do teściów...impulsywnie, by w końcu nie kryć
                          jaki jest... Teściowa ok, stanęła okoniem, a później stwierdziła "brudów to ty
                          nie wyciągaj, załatwiajcie je po cichu w 4 ścianach". Przemilczę...

                          Ja też teraz jestem tą złą, wczoraj się dowiedziałam, że to moja wina. Ale już
                          nauczyłam się to olewać. Chociaż może autorka dwóch postów wcześniej..hmm..mój
                          mąz nie czuje się bezpiecznie. Jasne, doprowadzam go do szewskiej pasji...
                          W sobotę wrócił pijany o 4 rano. No i usłyszałam, że się sprzedałam, że ciągle
                          się sprzedaję. Kiedyś za to dostał by może w pysk, teraz....przytuliłam
                          dzieciaki, by nie usłyszały, bo oczywiście je obudził i przemilczałam. W
                          końcu doprowadzam go do szewskiej pasji...

                          Kombinuje na wszelkie sposoby, gdzie zamieszkać, jak to zrobić..ale
                          kurde..brakuje mi sił chyba. Pierwszy raz w życiu brakuje mi sił.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka