Dodaj do ulubionych

"Dla dobra dziecka"...

20.08.07, 18:45
... zrobiło sie strasznym sloganem. Wręcz ręcznikiem do buzi.

Dla dobra dziecka rodzice sie kłócą i sądzą, choć publicznie mówią, że łagodni
jak baranki. Dla dobra dziecka robimy coś wbrew sobie, a potem jęki na forum,
aż echo niesie...

A chyba najlepiej nie udawać nikogo innego tylko byc najzwyczajniej sobą. By
dziecko miało w nas oparcie i stabilność - w rodzicach mądrych i głupich -
jaki kto jest.
Obserwuj wątek
    • czarnaandzia Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 19:00
      Zrobiło się sloganem to fakt i to nie od dziś.Ja się może nie
      powinnam wypowiadać bo moje dziecko to juz kobieta,ale faktycznie
      jak czytam teksty że rodzić dowala ,ewentualnie stara się coś
      egzekwować( a widać w tym tylko i wyłącznie rodzica ineters) to nóż
      mi się otwiera.
      • anka262 Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 19:36
        No tak, w sytuacjach, gdy dzieciak stoi z boku i jakoś nie ma dziś
        ochoty patrzec znów na pijanego ojca, albo na matkę w papilotach
        wrzeszczącą do swojego ślubnego - to święta racja. Ale co z dziećmi,
        które miesiącami przesiadują u psychologa lub pedagoga z powodu
        traumy rozwodu swoich rodziców? Rodziców, którzy akurat mieli łeb na
        karku i nie skakali sobie do gardeł przy dzieciach. Pewnie żarli się
        gdzies w zaciszu albo jak dzieciak spał...to chore, jasne, ale nie z
        punktu widzenia dzieci. Myślę, że nie należy tego obracać całkiem w
        tę drugą stronę, bo jakąś mądrość w stwierdzeniu "dla dobra dziecka"
        można dostrzec. Choć nie każdy ją widzi...
        Ale zgadzam się, że ogólnie przyjęte, potoczne "dla dobra dziecka"
        jest czasem żałosne. Chciałam tylko dodać swoje "ale" w kierunku
        dzieci, które naprawdę cierpią. Pracowałam kiedyś w podstawówce,
        takich dzieci jest wiele..wierzcie.
        • czarnaandzia Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 19:50
          Wiem,że wiele dzieci cierpi za to,że rodzice postanowili robić coś
          dla "dobra dziecka"
          Dzieki Bigu ja tego nie widzę,moje tego nie ma ale fakt jest
          faktem.I dziwią mnie te spory ,kłotnie i awantury.Ok ,nie zawsze ma
          się partera normalnego,trafi się powaleniec który bedzie traktował
          dziecko jako tarczę.I wszystko to w imię jego dobra oczywiście.
    • rafanetka Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 19:23
      Popieram. Postanowiłam być sobą i robić to co uważam za słuszne.
      Mała była dzisiaj u mojej koleżanki i jutro też chce tam iść.I mam w
      nosie ,że cała rodzina męza do niej wydzwania gdzie ona jest i co
      robi ,bo przeciez miała być gdzie indziej (u nowej pani tatusia).Mam
      w nosie telefony już nie męża. Jego gadania mi w słuchawke jaka to
      ja wredna jestem. Tak sobie uzmysłowiłam, ze jak byliśmy małżeństwem
      to czasu dla Małej nigdy nie miał, zawsze zajęty,zabiegany,
      zapracowany. A teraz chce ją brać w każdy weekend, chce żeby u niego
      spała. Tylko jakoś dziwnie po powrocie córci okazuje się że była tam
      ona. Choć niby miał byc sam z dzieckiem. I wiecie co jakoś
      odechciałomi się tego mojego byłego, bo takie same jazdy mi robił w
      trakcie rozwodu. Tylko ja jakbym o tym gdzieś po drodze zapomniała.
      Teraz pamięć wróciłasmile
      • ala0503 Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 19:32
        Również usłyszałam od mojego męża, że powinniśmy tak dla "dobra dziecka" znowu
        być razem. Ale czy dobrem dla dziecka jest przebywanie z chorym psychicznie
        ojcem? A tak w ogóle gdzie w tym wszystkim jest miejsce na moje dobro, na moje
        szczęcie, na mój spokój?
      • tricolour Dałas numer telefonu do koleżanki? 20.08.07, 19:45
        No nie wierzę...
        • beata407 Re: Dałas numer telefonu do koleżanki? 20.08.07, 19:47
          Dzieci miewają komórki... Czasem nawet bardzo małe dzieci, naprawdę.
          • tricolour Aaaaa... to zmienia postac rzeczy... 20.08.07, 19:50
            ... kochająca mamusia zostawia komórke dziecku, by sie męczyło odbieraniem
            nerwowych telefonów. Zimny wychów cieląt?
            • em120777 Re: Aaaaa... to zmienia postac rzeczy... 20.08.07, 19:53
              Tri dzieci miewają też własne komórki, które na przykład opłacają tatusiowie,
              żeby móc o każdej porze dnia i nocy zadzwonić i pogadać z dzieckiem.
              • tricolour Poważnie piszesz? 20.08.07, 19:56
                Serio są tacy powaleni tatusiowie, co opłacają dzieciom telefon, by dzwonić...
                uwaga!... o KAŻDEJ porze dnia i NOCY?

                Wywallic taki telefon do śmieci, a ojca opierdzielić.
                • em120777 Re: Poważnie piszesz? 20.08.07, 20:00
                  No według mojej wiedzy są tacy ;P
                  • ala0503 Re: Poważnie piszesz? 20.08.07, 20:05
                    Tak są są. Mój mąż (jeszcze) właśnie zakupił naszej 5-letniej córce telefon. Ale
                    według mnie to chory pomysł.Oczywiście swoimi spostrzeżeniami podzieliłam sie z
                    szanownym M. Nie zrozumiał. Ciekawe dlaczego?smile
                    • tricolour Zrozumial, zrozumiał... 20.08.07, 20:09
                      ... ale chce mieć dziecko w garści. I Tobie na złość.
                  • rafanetka Re: Poważnie piszesz? 20.08.07, 20:07
                    dzięki, hehe a po dzisiejszym masz dobrą, bardzo dobrą wiedzę smile
                • czarnaandzia Re: Poważnie piszesz? 20.08.07, 20:01
                  Nie wiem czy o każdej porze.Są tacy tatusiowie,którzy opłacają
                  dziecku telefon i się z nim kontaktują włąsnie za jego
                  pośrednictwem. Skłony,że nie podaja numeru rodzinie.Plus dla mego
                  byłego chłopasmile
                • szydlo_z_worka Re: Poważnie piszesz? 20.08.07, 22:58
                  Sa... niestety... Moj byly dal telefon i nakazal mi go ladowac, zeby zawsze byl wlaczony wink Na moje "Chyba zglupiales" (dzieci maja prawie 3 i prawie5 lat), rzekl "A co? czyzbys chciala ograniczyc mi kontakty?", a poza tym "Corki Pysi (nowa pani) dostaly swoje komorki jak mialy 3 lata"... Rece opadaja...
                  Oczywiscie zadzwonil kilka razy wink Od ponad miesiaca cisza haha

                  Takze widzisz, tacy kretyni rowniez sa wink
                  • satelitka1 Re: Poważnie piszesz? 21.08.07, 08:06
                    mój ex - dzwoni do synka, ale na moja komórke wink nadmieniam, ze mały ma 7,5 m-ca
                    więc raczej sobie nie pogadaja, a mnie diabli biora jak musze odbierac ten
                    cholerny telefon - bo inaczej "ograniczam kontakty z dzieckiem". Przy okazji -
                    malego nie widzial juz prawie miesiac czasu i sie nie wybiera w najblizszym
                    okresie wink Wiec chyba mu podpowiem, zeby kupil malemu komorke wink
        • rafanetka Re: Dałas numer telefonu do koleżanki? 20.08.07, 20:04
          Nie. Tatus kupił Małej telefon.
          • tricolour Telefon to nie jest lalka... 20.08.07, 20:08
            ... przez telefon można uradować i zranić do krwi. Telefon może być środkiem
            przymusu, przemocy i kontroli.

            Takie zakupy MUSZĄ być konsultowane z matką i MUSZĄ mieć jej zgodę. Rozumiem, że
            tak było, prawda?
            • rafanetka Re: Telefon to nie jest lalka... 20.08.07, 20:18
              zgadzam się. tylko jakoś dzisiaj nie służył ratowaniu życia. Przy
              następnej takiej sytuacji postaram się, zeby dziecko przez przypadek
              zapomniało telefonu. Przypadki wszak chodzą po ludziachsmile
              • tricolour Przykro mi to pisać... 20.08.07, 20:22
                ... ale odwalasz tandetę. Ex udaje, że Was szanuje i robi, co chce. Ty udajesz,
                że umiesz się bronić.

                Naprawdę nie sprawia mi żadnej przyjemności pisanie takich rzeczy, ale uważam,
                że sama sobie fundujesz kiepską jakość życia - ja to tylko nazywam.
                • rafanetka Re: Przykro mi to pisać... 20.08.07, 20:28
                  Nie zamierzam się bronić. Zamierzam żyć. Ot tak poprostu. Moje życie
                  nigdy nie było kiepskie. Chwilowo mnie zaślepiło. Ex szanuje tylko
                  tych którzy sa po jego stronie i robią to co on chce. Ja jakby nie
                  spełniam tych warunków.
                  • tricolour Na razie uważam... 20.08.07, 21:22
                    ... że dalsze "przyciskanie" Ciebie nie ma sensu. Nie masz pomysłów ani na
                    własne zycie, ani na bycie matką.

                    Na szczęście ex zmusza Cię do przyspieszonego kursu więc jest nadzieja, że za
                    jakis czas powrócimy do tego tematu...

                    smile)
              • tricolour Jak "zapomni" drugi raz, to będzie awantura... 20.08.07, 20:24
                ... wszak macie chodzić jak po sznurku!
                • rafanetka Re: Jak "zapomni" drugi raz, to będzie awantura.. 20.08.07, 20:30
                  Wiem, że będzie. I coz tego. Ja dam rade. A sznurek czas
                  przeciąc,najwyższy czas.
              • elein Re: Telefon to nie jest lalka... 20.08.07, 20:37
                rafanetka napisała:

                > zgadzam się. tylko jakoś dzisiaj nie służył ratowaniu życia. Przy
                > następnej takiej sytuacji postaram się, zeby dziecko przez
                przypadek
                > zapomniało telefonu. Przypadki wszak chodzą po ludziachsmile


                mam wrażenie, że się boisz reakcji exa. I to jest najwazniejsze.
                A dla dziecka jest najwazniejsze żeby wiedziało konkretnie na czym
                stoi. I wiedziało czy ma telefon, czy wolno mu z niego korzystać i
                na jakich zasadach, itd. , kombinatorstwo i unikanie się chyba tu
                nie sprawdza..
                A po pierwsze - wychowaj sobie exa. Powiedz mu wprost stanowczo, że
                robi źle rozwalając małą emocjonalnie ciągłymi telefonami, ze mała
                cierpi. Ze albo przestanie przesadzac albo telefon pójdzie do
                kosza. I tyle.
                • rafanetka Re: Telefon to nie jest lalka... 20.08.07, 20:44
                  Ja mu w kółko powtarzam, ale on w jakims amoku jest. dzisiaj darł mi
                  się do telefonu (mimo mojego spokojnego tonu i rzeczowej rozmowy),
                  że jak taka jestem to moge sobie robic z Małą to co uważam, skoro
                  taka mądralińska jestem. Zrozumiałm jedno, muszę mu dać czas.
                  • elein Re: Telefon to nie jest lalka... 20.08.07, 20:50
                    Zawsze mogłas mu powiedzieć, że nie życzysz sobie wysłuchiwania jego
                    wrzasków. I ma zadzwonić nie wcześniej niz gdy się nauczy normalnie
                    rozmawiać. I odłożyć sluchawkę. I odkładać aż się nauczy.
                    • tricolour Rafanetka jeszcze nie myśli ani o sobie... 20.08.07, 21:18
                      ... ani o dziecku. Póki co najważniejszy jest ex i jego potrzeby...

                      Ale to niedługo się skończy - nie można stać okrakiem z odsłoniętym podbrzuszem...
    • nangaparbat3 Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 22:07
      tricolour napisał:

      > ... zrobiło sie strasznym sloganem. Wręcz ręcznikiem do buzi.
      >
      > Dla dobra dziecka rodzice sie kłócą i sądzą, choć publicznie mówią, że łagodni
      > jak baranki. Dla dobra dziecka robimy coś wbrew sobie, a potem jęki na forum,
      > aż echo niesie...
      >
      > A chyba najlepiej nie udawać nikogo innego tylko byc najzwyczajniej sobą. By
      > dziecko miało w nas oparcie i stabilność - w rodzicach mądrych i głupich -
      > jaki kto jest.

      a własciwie o co chodzi? z tego powyzej nic nie wynika.
      • madii77 Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 22:17
        Ex kupił na 9 urodziny córce telefon, który opłaca.
        To była powiedzmy "wspólna decyzja", i wiecie potem żałowałam tej
        decyzji, bo zapowiedział,ze jest to telefon do kontaktowania się z
        nią o każdej porze dnia i nocy.

        Kiedyś przypomniała mu sie córka o godz. 23.30!!
        Zwróciłam mu uwage ,że to nie wypada i wspomnialam o zasadach
        dobrego wychowania...

        wiecie co dostałam "baty",ze on ma prawo dzwonić kiedy chce!!
        ale w ten sposób ja wiem jaka jest częstotliwość jego kontaktów z
        córką...żałosne...
        • nangaparbat3 Re: "Dla dobra dziecka"... 20.08.07, 22:35
          Bo dorosłemu człowiekowi nie przypomina się zasad dobrego wychowania - chyba ze
          chce się go obrazic lub/i rozwscieczyć.
          Trzeba było zwyczajnie powiedzieć, ze o tej porze juz spicie . a jeszcze lepiej
          nauczyc córke wyłączania komorki przed pojsciem spać.
          • tricolour To jest właśnie udawanie... 20.08.07, 22:47
            ... które proponujesz: ojciec może dzwonic kiedy chce, ale dziecko ma wyłączać
            telefon - i to jest "jeszcze lepsze" zachowanie.

            Znaczy złodzieje mogą kraść w biały dzień, ale jeszcze lepiej chować rzeczy
            przed nimi... no niezłe.

            Albo inaczej: mężowie mogą gwałcić 16-latki, ale jeszcze lepiej, jakby te
            16-latki nosa z domów nie wyściubiały.
            • aron95 Re: To jest właśnie udawanie... 20.08.07, 23:07
              tricolour napisał:

              > ... które proponujesz: ojciec może dzwonic kiedy chce, ale dziecko ma wyłączać
              > telefon - i to jest "jeszcze lepsze" zachowanie.

              A pewnie że ma wyłaczyć , bo jak spi to dlaczego ma odbierac telefony.
              Tak samo jak bedąc w szkole czy na innych organizowanych zajęciach .
              To nie są pory ani miejsca na odbieranie telefonów .
              Dzwoniący powinien miec wiedzę i wyczucie kiedy może a kiedy nie wypada dzwonić .
              • tricolour To może samochód na noc sprzedawać, co? 20.08.07, 23:09
                Na jaką cholerę w nocy samochód jak sie śpi?
                • aron95 Re: To może samochód na noc sprzedawać, co? 20.08.07, 23:18
                  Ty sobie możesz robić co chcesz .
                  Ale dziecko w nocy powinno spać .
                  A jak nie śpi bo odbiera telefony to jest to nienormalne .
                  • tricolour Jeśli dziecko w nocy odbiera telefony... 20.08.07, 23:22
                    ... to znaczy, że jakiś debil dzwoni. I to ten debil jest nienormalny...
                    • aron95 Re: Jeśli dziecko w nocy odbiera telefony... 20.08.07, 23:25

                      I w ten sposób doszliśmy do zgodnych poglądów
              • nangaparbat3 Re: To jest właśnie udawanie... 21.08.07, 00:10
                aron95 napisał:

                > tricolour napisał:
                >
                > > ... które proponujesz: ojciec może dzwonic kiedy chce, ale dziecko ma wył
                > ączać
                > > telefon - i to jest "jeszcze lepsze" zachowanie.
                >
                > A pewnie że ma wyłaczyć , bo jak spi to dlaczego ma odbierac telefony.
                > Tak samo jak bedąc w szkole czy na innych organizowanych zajęciach .
                > To nie są pory ani miejsca na odbieranie telefonów .
                > Dzwoniący powinien miec wiedzę i wyczucie kiedy może a kiedy nie wypada dzwonić.


                No i własnie. W tym rzecz.
            • nangaparbat3 Re: To jest właśnie udawanie... 21.08.07, 00:09
              tricolour napisał:

              > ... które proponujesz: ojciec może dzwonic kiedy chce, ale dziecko ma wyłączać
              > telefon - i to jest "jeszcze lepsze" zachowanie.


              A czy ja mówię, ze ojciec moze dzwonic kiedy chce? Właśnie wszak przecież
              proponuje przypomnieć mu, ze o tak poźnej porze dziecko juz spi (i w domyśle -
              budzi je, a to źle).
              >
              > Znaczy złodzieje mogą kraść w biały dzień, ale jeszcze lepiej chować rzeczy
              > przed nimi... no niezłe.
              >
              ????????????
              > Albo inaczej: mężowie mogą gwałcić 16-latki, ale jeszcze lepiej, jakby te
              > 16-latki nosa z domów nie wyściubiały.

              Poniosło Cie????????????????
              • tricolour Z Tobą się nie da rozmawiać... 21.08.07, 06:49
                ... gdy odnosisz się tylko do połowy swoich wypowiedzi.

                napisałas także "Bo dorosłemu człowiekowi nie przypomina się zasad dobrego
                wychowania - chyba ze chce się go obrazic lub/i rozwscieczyć."

                Ten niewygodny fragment pominęłaś, bo on oczywiście głupi jest...
                • nangaparbat3 Re: Z Tobą się nie da rozmawiać... 21.08.07, 10:58
                  tricolour napisał:

                  > ... gdy odnosisz się tylko do połowy swoich wypowiedzi.
                  >
                  > napisałas także "Bo dorosłemu człowiekowi nie przypomina się zasad dobrego
                  > wychowania - chyba ze chce się go obrazic lub/i rozwscieczyć."
                  >
                  > Ten niewygodny fragment pominęłaś, bo on oczywiście głupi jest...

                  Niektórzy lubią - rozmawiać ze mną.

                  A fragment w ogole nie jest głupi - moze niejasno sformulowany. Chodzilo mi o
                  FORMĘ ZWROCENIA UWAGI EXOWI, NIE O TREść.
            • satelitka1 Re: To jest właśnie udawanie... 21.08.07, 08:18
              chyba cos cie dzisiaj ugryzlo? wink a moze masz po prostu niehumor? wink Co to w
              ogóle za porównania?
              Zbastuj nieco. Każdy z nas jest narazony na kontakty z osobami, z którymi nie
              chce miec nic do czynienia. ALe musi - bo sa dzieci, jakies inne sprawy
              rodzinne. I trzeba jakos to znieść.A jezeli takiemu tatusiowi brak wyobrazni, bo
              zapomnial ile dziecko ma lat i ze chodzi do szkoly i musi sie wyspac - to
              dziecko ma ponosic konsekwencje jego amnezji? Ja tez mam telefon (do szkoly juz
              nie chodze wink tel w nocy wylaczam (lubie swoich przyjaciol, znosze jakos ex-a
              (dopust bozy)- ale spanie- rzecz swieta).Wiec co to za udawanie?
            • z_mazur Re: To jest właśnie udawanie... 21.08.07, 09:40
              Trochę nietrafne porównanie.

              Gwał czy kradzież o każdej porze dnia są przestępstwem.

              Natomiast telefon do dziecka w godzinach popołudniowych jest jak
              najbardziej ok. Jeśli ojciec z jakichś przycznyn nie ma wyczucia
              czasu to nie rola matki, czy tym bardziej dziecka jest uczyć go tego
              wyczucia. Dlatego telefon można po prostu wyłączyć w momencie gdy
              kontakt jest z jakichś względów niewskazany (np. popołudniowe
              zajęcia, poobiednia drzemka, romantyczna randka, wyjście do kina,
              czy nocny sen)
      • tricolour Dla mnie wynika... 20.08.07, 22:29
        Z faktu, że ludzie udają innych wiele wynika. Najczęściej nieszczęścia.
        • nangaparbat3 Re: Dla mnie wynika... 20.08.07, 22:42
          Ale jacy ludzie? Jakich innych?
          A kto NIE udaje?
          a jak odróznic, czy udajemy, czy staramy się postępować zgodnie z zasadami,
          które uznajemy za słuszne, a niekoniecznie wspołgraja z naszymi pragnieniami? To
          co - mam na ten przykład powstrzymac świerzbiacą reke od zlania po tyłku, ale
          zeby nie udawać, krzyczeć głośno jaka to mam ochotę przywalić? a moze lepiej
          zlać - zeby nie udawać, ze nie chcę zlać?
          • tricolour Lubisz gmatwać... 20.08.07, 22:48
            ... ja nie lubię - nie dogadamy sie.
            • sbelatka chcę dodać 20.08.07, 23:13
              że tez nie zczaiłam o co sie rozchodzi...

              myślisz o kims konktretnym i tak cie naszlo.. czy coś...

              ale ja czasem czytam i nie rozumiem - a inni robia miny jakby
              rozumieli..
              to nie wiem.. może mi się czasem cos zacina..

              • tricolour Nie myślałem o niczym konkretnym... 20.08.07, 23:21
                ... ale rzeczywiście lepiej wyjaśnić to na przykładzie.

                Ex kupuje dziecku komórkę. Pytanie: po co? Odpowiedź: by dzwonić poza wiedzą matki.

                Udawanie polega na tym, że tatus kręci i kombinuje, by wytłumaczyć się z zakupu,
                a mamusia udaje ślepą. No chyba, że rzeczywiście slepa, a to jeszcze gorzej...
                • nangaparbat3 Re: Nie myślałem o niczym konkretnym... 21.08.07, 00:16
                  a ja KAZAłAM exowi kupic dziecku komórke. To co udawałam? a co ex udawał? a co
                  dziecko?
                  • tricolour To dobrze... 21.08.07, 06:51
                    .... była potrzeba, by dziecko miało komórkę. Poprosiłas męża o zakup (bo kazać
                    możesz psu) i jest OK.

                    Nie rozumiesz tematu wątku.
                    • nangaparbat3 Re: To dobrze... 21.08.07, 11:05
                      tricolour napisał:

                      > .... była potrzeba, by dziecko miało komórkę. Poprosiłas męża o zakup (bo kazać
                      > możesz psu) i jest OK.

                      Pan wszystkowiedzący.

                      >
                      > Nie rozumiesz tematu wątku.

                      Cały czas powtarzam, ze nie rozumiem, bo bez sensu.
                      Ludzie różnie uzasadniaja swoje postępowanie, na przykład "dla dobra ojczyzny"
                      czy "dla dobra ludzkości".
                      A liczą sie czyny.
                      Jak ktos dla dobra dziecka jest sobą i woli byc bezrobotnym czy nawet siedzieć w
                      pierdlu zeby nie płacic alimentów to jest OK?
          • aron95 Re: Dla mnie wynika... 20.08.07, 23:14
            Zlać . Z krzyku nic nie wynika i zreguły nie wiadomo o co chodzi bo w nerwach
            różne słowa się wykrzykuje nie koniecznie spójne .
            A tak . jest przewinienie - jest kara .
            • sbelatka Aron 20.08.07, 23:26
              jasne, szcególnie, że lanie jest bardzo wpelnione trescia - i na
              pewno wiadomo za co sie leje..

              szczegolnie wiadomo dzicku, że leje mamusia czy taus bo go szef
              wku.. albo ex albo i kto inny...

              zreszta wreszczy często dokladnie z tego samego powodu...

              i spodziewam sie Aron, ze ciebie lalai i wyszedles na ludzi.. no nie?
              • aron95 Re: Aron 20.08.07, 23:39
                sbelatko
                Ja nie leję, na szczęscie rozmowa wystarczy . Natomiast sam obrywalem
                , zawsze wiedziałem za co i nigdy nie mialem o to pretensji .
                Gdyby mój mi wywijał takie numery ja ja swoim rodzicom to tez bym
                go sprał .
                Chodziło mi o to że pomiedzy krzykiem a laniem jest lepiej lanie dostać bo dla
                lanego jest prostsze w zrozumieniu czego mu nie wolno niz krzyk .

                Nie leje sie za to że coś tam nie wyszlo
                I nie leje się sadystycznie że pręgi wyskakują
                • nangaparbat3 Re: Aron 21.08.07, 00:19
                  aron95 napisał:

                  >
                  >
                  >
                  > Nie leje sie za to że coś tam nie wyszlo
                  > I nie leje się sadystycznie że pręgi wyskakują


                  Zalezy kto. I kogo.
                  Masz u mnie plusa wielkiego za to, ze sie nie leje jak cos nie wyszło.
                  ale znam takich, co leją, i takich, co obrywają. Za to ze cos nie wyszlo też.
    • menab Re: "Dla dobra dziecka"... 21.08.07, 08:34
      tricolour napisał:

      > A chyba najlepiej nie udawać nikogo innego tylko byc
      najzwyczajniej sobą. By> dziecko miało w nas oparcie i stabilność -
      w rodzicach mądrych i głupich -> jaki kto jest.

      Gorzej jak to bycie sobą nijak ma się dla dobra dziecka.
      • jasmin.dor Re: "Dla dobra dziecka"... 21.08.07, 09:07
        dokładnie, nie zawsze bycie sobą wychodzi dziecku na dobre,
        szczególnie w przypadkach, kiedy rodzić swoje naganne, wręcz
        momentami "debilskie" zachowanie usprawiedliwia " byciem sobą".
        Nie chodzi o to ,aby udawać kogoś kim się nie jest ,ale o to aby
        pracować nad sobą , bo wiadomo nikt nie jest idealny .

        Faktycznie, dziecko musi mieć w nas oparcie, jakimi byśmy nie byli,
        znać nasze zalety i szanować pomimo wad.
        Jednak nie usprawiedliwiajmy swich wad ,czy też "kretyńskiego"
        zachowania byciem sobą.
        • nangaparbat3 Re: "Dla dobra dziecka"... 21.08.07, 11:12
          jasmin.dor napisała:


          > Jednak nie usprawiedliwiajmy swich wad ,czy też "kretyńskiego"
          > zachowania byciem sobą.

          Dokładnie tak.
        • tricolour Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 11:22
          ... którzy napiszą takie zdanie:" Jednak nie usprawiedliwiajmy swoich wad ,czy
          też "kretyńskiego" zachowania byciem sobą" i zatrzymają swoje mysli w pół drogi,
          to sam nie wiem, co myśleć o ich intelekcie.

          Z tego zdania wprost wynika, że bycie sobą polega na kretyńskim zachowaniu czyli
          mamy do czynienia z kretynem - i to jest clou problemu, którego część tu nie
          rozumie - by nazwać kretyna kretynem i traktować adekwatnie do jego statusu.
          • z_mazur Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 11:34
            No i to jest przykład na to, jak zbytnie uproszczanie problemu
            prowadzi do błędnych wniosków.

            Bycie nieodpowiedzialnym (nieudolnym) rodzicem nie jest podstawą do
            tego żeby uznać kogoś za kretyna i w taki sposób go traktować.

            Sprowadza się to jedynie do tego, że nieodpowiedzialnie zachowujący
            się rodzic jest nieodpowiedzialnym rodzicem, co w momencie gdy
            rodzice przestają być małżeństwem i opieka powierzana jest
            naprzemiennie tylko jednemu rodzicowi stwarza pewne problemy, bo
            wpływ odpowiedzialnego rodzica na tego drugiego, jego zachowanie i
            sposób postępowania z dzieckiem, po ustaniu związku jest znikomy.
            • tricolour Nie naciągaj znaczenia słów... 21.08.07, 11:38
              ... "Bycie nieodpowiedzialnym (nieudolnym) rodzicem nie jest podstawą do tego
              żeby uznać kogoś za kretyna i w taki sposób go traktować" - to jest oczywiste.
              Bycie nieudolnym uprawnia do nazywania takiego gościa nieudolnym, a nie kretynem.

              I z tego płyną bardzo konkrtetne wnioski. Nieudolnemu exowi nie daję się kredytu
              pełnego zaufania, patrzy się na jego postepowanie wobec dziecka i traktuje nieufnie.

              Kapujesz? Nie zmieniamy nieudolnego exa na kogoś bardziej gramotnego, nie
              udajemy, że ex jest bardzo fajny, tylko traktujemy jak nieudolnego.
              • z_mazur Re: Nie naciągaj znaczenia słów... 21.08.07, 11:51
                Chodziło mi o to, że w przypadku gdy jedno z rodziców nie jest już
                życiowym partnerem drugiego z rodziców i brak między nimi
                komunikacji (nie jest to wcale tak rzadkie zjawisko), oboje rodziców
                ma bardzo znikomy wpływ wzajemnie na siebie.

                To co dla jednej ze stron będzie skrajną nieodpowiedzialnością, dla
                drugiej może być standardowym sposobem postępowania z dzieckiem
                uczącym np. samodzielności itp.

                Dlatego takie uproszczenie niczego nie wyjaśnia.
                • tricolour Zaraz, zaraz... 21.08.07, 11:57
                  ... ja nie piszę, żeby jedno zmieniało drugiego.

                  Piszę, żeby znać siebie. Piszę w kółko, by walka na noże w sądzie "o dobro
                  dziecka" była nazwana chęcią dopieprzenia exowi, zgnębienia i podeptania... itp.
          • jasmin.dor Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 12:19
            wybacz ,ale rodzic który bez powodu dzwoni do dziecka o 23.30 śmiało
            może byc nazwany "kretynem ", bo chyba nieudolnoś to nie jest ?
            chyba ,że za nieudolność weźmiesz fakt,iż nie bardzo on pojmuje
            różnice między dniem a nocą... ale czy to nie jest "kretynizm"? hm...

            Ale miejmy nadzieję ,że to tylko jego wyjątkowa nieudolność , więc
            jak popracuje nad swoim zachowaniem , to może nie zostanie nazwany "
            kretynem"

            Wobec powyższego, należy ostrożnie podchodzić to faktu "bycia
            sobą ", gdyż nie każdemu wychodzi" bycie sobą" na dobre , a
            szczególnie cierpią na tym dzieci , których rodzice są włąśnie sobą
            i nie widzą ,że robią coś źle a tylko zasłaniają się tym, iż "są
            sobą"
            • z_mazur Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 12:27
              Wiesz, strasznie nie lubię generalizowania w kwestiach relacji
              międzyludzkich.

              Ważne, żeby to bycie sobą było połączone z autentyczną miłością do
              dziecka i działania były podejmowane właśnie w związku z tą
              miłością, oczywiście pewna odpowiedzialność jest potrzebna.

              A co powiesz o ojcu, typie szalonego naukowca spędzającego godziny w
              laboratorium niespecjalnie orientując się jaka jest pora dnia, który
              nagle w przerwie pomiędzy doświadczeniami, akurat będzie to ta
              magiczna 23.30 zadzwoni do dziecka by powiedzieć mu, że je kocha???
              • tricolour Jak się kogoś kocha... 21.08.07, 12:29
                ... to się go szanuje i dba. "Dojrzała miłośc domaga się używania rozumu"
                • jasmin.dor Re: Jak się kogoś kocha... 21.08.07, 12:31
                  tricolour napisał:

                  > ... to się go szanuje i dba. "Dojrzała miłośc domaga się używania
                  rozumu"
                  o i z tym sie moge w zupełności zgodzić.
                • z_mazur Re: Jak się kogoś kocha... 21.08.07, 12:47
                  No i tu możnaby zaczać dyskusję na temat tego czy wybicie ze snu i
                  zwiany z tym ubytek fizyczny jest istotniejszy od ubytku
                  emocjonalnego w przypadku gdyby dziecko zostało tego wyznania uczuć
                  pozbawione.

                  Dbanie o emocje i świadomość, że się jest kochanym to też dbałość.
                  • tricolour Pozbawione do kiedy? 21.08.07, 12:53
                    Ten walnięty naukowiec musi wyznac uczucie w nocy, bo juz nigdy tego tego nie
                    zrobi? Do kitu z taką miłością...

                    Nie może palant poczekać do rana, zastać dzieciaka świeżego, wyspanego,
                    radosnego i pięknie zacząć mu dzień takim wyznaniem?
                  • jasmin.dor Re: Jak się kogoś kocha... 21.08.07, 12:53
                    z_mazur napisał:

                    > No i tu możnaby zaczać dyskusję na temat tego czy wybicie ze snu i
                    > zwiany z tym ubytek fizyczny jest istotniejszy od ubytku
                    > emocjonalnego w przypadku gdyby dziecko zostało tego wyznania
                    uczuć
                    > pozbawione.
                    >
                    > Dbanie o emocje i świadomość, że się jest kochanym to też dbałość.
                    >


                    Oczywiście i to jak najbardziej, emocje i świadomośc bycia kochanym
                    to podstawa .

                    Ale należy unikac skrajności i tyle.
                  • tricolour Wymyśliłeś lekko chory przykład... 21.08.07, 12:56
                    ... dajmy spokój z "dowodzeniem" że naukowiec (???) może dzwonić w środku nocy...

                    No bez przesady z pokrętnymi konstrukcjami...
                    • z_mazur Re: Wymyśliłeś lekko chory przykład... 21.08.07, 13:13
                      Ta pokrętna konstrukcja miła jedynie za celu przedstawienie, że w
                      odniesieniu do relacji międzyludzkich ocenianie pewnych zachowań,
                      które nie są jednoznacznie złe (jak np. przemoc), w tak kategoryczny
                      sposób nie ma sensu.

                      Dzwonienie do dziecka może po prostu być wyrazem miłości, a może być
                      próbą manipulacji na drugim rodzicu poprzez manipulowanie dzieckiem
                      i nie pora telefonu jest tutaj istotna tylko inetncje dzwoniącego.
                      • tricolour Intencje dzwoniącego... 21.08.07, 13:17
                        ... wyrażają sie nie tylko słowem mówionym "kocham cie" ale także stylem, sposobem.

                        Uważam, że dzwonienie w środku nocy z wyznaniem miłości jest zaposkojeniem
                        własnej, nieodpartej potrzeby i ma mały związek z uczuciem, którego deklaracja
                        tak łatwo przyszła.

                        I tyle...
                        • sylwiamich Re: Rozmowa pt. 21.08.07, 21:42

                          • sylwiamich Re: Rozmowa pt. 21.08.07, 21:46
                            Jak ja mogę przejechać moją matkę, jak moja matka siedzi z tyłusmile
              • jasmin.dor Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 12:34
                z_mazur napisał:
                hm jak ma sie się dziecko to nie tylko pewna ,ale absolutna
                odpowiedzialnośc jest potrzeba, bynajmniej w stosunku do tego
                dziecka.

                > Wiesz, strasznie nie lubię generalizowania w kwestiach relacji
                > międzyludzkich.
                >
                > Ważne, żeby to bycie sobą było połączone z autentyczną miłością do
                > dziecka i działania były podejmowane właśnie w związku z tą
                > miłością, oczywiście pewna odpowiedzialność jest potrzebna.
                >
                > A co powiesz o ojcu, typie szalonego naukowca spędzającego godziny
                w
                > laboratorium niespecjalnie orientując się jaka jest pora dnia,
                który
                > nagle w przerwie pomiędzy doświadczeniami, akurat będzie to ta
                > magiczna 23.30 zadzwoni do dziecka by powiedzieć mu, że je kocha???
                >
                • z_mazur Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 12:51
                  > hm jak ma sie się dziecko to nie tylko pewna ,ale absolutna
                  > odpowiedzialnośc jest potrzeba, bynajmniej w stosunku do tego
                  > dziecka.

                  Nie żyjemy w idealnym świecie. Nikt nie robi testów z
                  odpowiedzialności na to czy się może zostać rodzicem czy nie.
                  No i rodziców się nie wybiera. Z faktu posiadania dziecka nie wynika
                  odpowiedzialność, te rzeczy nie są ze sobą skorelowane.
                  • jasmin.dor Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 12:57
                    z_mazur napisał:

                    > > hm jak ma sie się dziecko to nie tylko pewna ,ale absolutna
                    > > odpowiedzialnośc jest potrzeba, bynajmniej w stosunku do tego
                    > > dziecka.
                    >
                    > Nie żyjemy w idealnym świecie. Nikt nie robi testów z
                    > odpowiedzialności na to czy się może zostać rodzicem czy nie.
                    > No i rodziców się nie wybiera. Z faktu posiadania dziecka nie
                    wynika
                    > odpowiedzialność, te rzeczy nie są ze sobą skorelowane.
                    >

                    Niestety ,ale masz racje . Dzisiaj na psa potrzebne jest pozwolenie
                    a na dziecko ... wiadomo róznie z tym bywa . Dla tego też jest tyle
                    nieszczęśliwych i zranionych przez rodziców dzieci.
            • jasmin.dor Re: Gdy czytam dorosłych ludzi... 21.08.07, 12:28
              jasmin.dor napisała:

              > wybacz ,ale rodzic który bez powodu dzwoni do dziecka o 23.30
              śmiało
              > może byc nazwany "kretynem ", bo chyba nieudolnoś to nie jest ?
              > chyba ,że za nieudolność weźmiesz fakt,iż nie bardzo on pojmuje
              > różnice między dniem a nocą... ale czy to nie jest "kretynizm"?
              hm...
              >
              > Ale miejmy nadzieję ,że to tylko jego wyjątkowa nieudolność , więc
              > jak popracuje nad swoim zachowaniem , to może nie zostanie
              nazwany "
              > kretynem"
              >
              > Wobec powyższego, należy ostrożnie podchodzić to faktu "bycia
              > sobą ", gdyż nie każdemu wychodzi" bycie sobą" na dobre , a
              > szczególnie cierpią na tym dzieci , których rodzice są włąśnie
              sobą
              > i nie widzą ,że robią coś źle a tylko zasłaniają się tym, iż "są
              > sobą"

              no i teraz widze jak jestem bardzo nieudolna , gdyz nie załączyłam
              Twojego postu Tri, ale z racji tego ,że jesteś inteligentnym
              mężczyzną na pewno będziesz wiedział , do czego on sie odnośi.
      • nangaparbat3 Menab 21.08.07, 11:07
        menab napisała:

        > tricolour napisał:
        >
        > > A chyba najlepiej nie udawać nikogo innego tylko byc
        > najzwyczajniej sobą. By> dziecko miało w nas oparcie i stabilność -
        > w rodzicach mądrych i głupich -> jaki kto jest.
        >
        > Gorzej jak to bycie sobą nijak ma się dla dobra dziecka.

        Podpisuje sie obiema rekami.
        wlasnie cos podobnego napisalam trochę wyzej, tyle ze mniej jasno, jak to ja.
    • jp66 Re: "Dla dobra dziecka"... 22.08.07, 19:00
      pewnie w brew sobie zabrałem dzieci na wakacje (na pewno wbrew "żonie)udawałem
      więc kogoś kim chyba nie jestem, bo nigdy przedtem nie byłem sam z dziećmi na
      urlopie. Udaję tego dobrego ojca odkąd pamietam i jakoś nie bardzo rozumiem
      intencje tego wątku bo dla dobra dziecka (w/g mnie) walczyłem o te wakacje , a
      moja "żona" też dla tego samego dobra odwołała się do Białegostoku- nic nie
      wskórała.i chyba nikt w takiej sytuacji nie znajdzie odpowiedzi co tak naprawdę
      jest tym "dobrem" a może chodzi o "mniejsze zło"? Wakacje udane.. córka
      szczęsliwa,syn zadowolony, ja ... zmęczony jak jasna cholera ale nie zamieniłbym
      tych 2 tygodni na żadne inne.Co do telefonu - mój nie był wyłączony nigdy od 10
      lat i tylko dlatego mogłem mieć jakis kontakt z synem kiedy uciekał od mamy i
      mogłem mu pomóc lub tylko pocieszyć, chociaż "kretyńsko" dzwoniłem czasem po 23.
      • nangaparbat3 Re: "Dla dobra dziecka"... 22.08.07, 23:53
        >>>ja ... zmęczony jak jasna cholera ale nie zamieniłbym
        tych 2 tygodni na żadne inne.

        Kiedy ex po raz pierwszy pojechał z córką na dłużej, po powrocie
        powiedział: poznałem smak ojcostwa.
        Był wykonczony. I szczęsliwy. Ona tez. szczęsliwa (i ze była, i ze
        wrociła).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka