aga-t-ka
08.09.07, 09:08
Jestem mama dziewczynki (1,5 roku). Maz ma dwie corki z pierwszego malzenstwa
(8 i 10 lat). Zanim miedzy mna a moim mezem narodzilo sie cos powaznego, dalam
mu do zrozumienia, ze nigdy nie bylam zwiazana z mezczyzna z przeszloscia, ze
nie bardzo mam ochote sie pakowac w taki zwiazek. Trudno byloby mi
zaakceptowac fakt, ze mial zone i ze ma dieci. Bylam z nim szczera do bolu.
Powiedzialam, ze raczej jego corek nie pokocham i ze absolutnie niech nie
liczy, ze bede matkowac jego dzieciom. On mimo to nalegal, byl bardzo we mnie
zakochany, powiedzial, ze jego przeszlosc to bedzie wylacznie jego sprawa, ze
mnie to nie bedzie dotyczylo, ze chce stworzyc ze mna nowa rodzine. Z biegiem
czasu wiec zaczelam coraz bardziej ulegac, spotykalismy sie coraz czesciej i
narodzilo sie rowniez we mnie uczucie do tego mezczyzny. Powstala na tyle
silna wiez miedzy nami, ze dzis jestesmy malzenstwem i mamy coreczke.
Tak jak bylo ustalone na poczatku, ja nie bardzo wnikam w relacje meza z jego
corkami. Tzn toleruje je, czasem zjawiaja sie u nas na weekend, czasem zdarza
mi sie wyjsc gdzies wspolnie z mezem i jego corkami, jednak bez entuzjazmu z
mojej strony. Ale generalnie toleruje to wszystko. Rowniez alimenty. Kochamy
sie z mezem, mamy cudowne dziecko i tylko to sie liczy.
A teraz moj maly problem, o ktorym chcialam napisac. Kilka dni temu wygralam
spora sume pieniedzy. Mamy z mezem zasade, ze wszystkie dobra, jakie posiadamy
sa wspolne. Ja obecnie nie pracuje, postanowilam zajmowac sie dzieckiem i
domem jeszcze przez jakis czas. Maz zarabia dobrze. Nie przelewa sie nam, ale
tez nie brakuje pieniedzy na godne zycie. Moj maz jednak jest osoba nieco
skapa. Tzn jezeli cos jest niezbedne, to kupujemy to bez wahania. Natomiast
juz jakies ekstrasy, jakis drozszy ciuch, kosmetyk dla mnie, to kreci nosem –
“A czy to jest Ci naprawde niezbedne?”. Gdy pracowalam moglam sobie pozwolic
na takie drobne luksusy, odkad jestem na utrzymaniu meza, nie jest juz tak
ciekawie.
No i ta wygrana , o ktorej wspomnialam. Bardzo mnie uradowala. Wreszcie bede
mogla zaszalec, duza czesc przeznacze na zachcianki, na ktore nie moglam sobie
wczesniej pozwolic, bo maz krecil nosem. Oczywiscie na ekstrasy dla meza i
coreczki rowniez pieniedze przeznacze. Reszte chce trzymac na koncie.
Postanowilam, ze ani grosz z tych wygranych pieniedzy nie pojdzie na corki
meza. Nie powiedzialam mu tego wprost, ale mam nadzieje, ze znajac moj
stosunek do jego przeszlosci, nie przyjdzie mu do glowy, abysmy cos za te
pieniadze im kupili. Czy Waszym zdaniem maz ma prawo ode mnie oczekiwac, ze
przeznacze jakas sume na jego corki? Jezeli odmowie, to czy ma prawo sie
obrazac? A jezeli juz sie obrazi, top o czyjej stranie bedzie racja? W koncu
to ja wygralam te pieniadze.