Najchętniej poszłabym spać i obudziła się już jutro. Młoda choruje -
od razu wiem, że się szkoła zaczęła. Do tego akurat dziś postanowiła
dostać napadu wściekłości i żalu do całego świata. Na jej "cudny"
nastrój trafił ex, który wysłuchał zażaleń na niedobrą i wredną
matkę. Pewnie Młodej przyklasnął

Poza tym wolałabym kamienie na budowie rąbać, niż jej matmę
tłumaczyć. Małpie się nawet pomyśleć nie chce, bo "zadanie jest
głupie".
W pracy totalnie dziś nawaliłam, wyłącznie przez własną głupotę i
roztrzepanie. Rozeszło się po kościach, ale współpracownicy nieźle
się teraz ze mnie nabijają. I słusznie. W dodatku kogoś moja
nieprzytomność kosztowała stratę czasu. Sama nie cierpię, jak mnie w
bambuko robią

No żesz! Co za dzień! A do wieczora daleko...