satoofka
27.09.07, 08:35
Kochani, kiedys cos tu pisalam ale to bylo dawno.W skrocie napisze
cos o sobie.Rok temu rozwiodlam sie ze swoim mezem po 13 latach
wspolnego zycia.To maz zlozyl pozew o rozwod poniewaz poznal inna
kobiete podczas swojego wyjazdu do pracy w Anglii.Wtedy gdy
wyjezdzal moja coreczka miala 5 mc, teraz ma 5 lat.I tylko te 5mc
byl z nami, pozniej zdecydowalismy wspolnie o jego wyjezdzie,
poniewaz nie mial pracy od 2 lat.Przez 2 lata ukrywal przede mna ta
znajomosc z tamta kobieta, pomimo ze mieszkali ze soba. Mysle, ze
wtej chwili szczegoly tamtej sprawy nie sa juz istotnie tak
bardzo.Jeszcze tylko nalezaloby dodac, ze w momencie rozwodu rok
temu jego dziecko z tamtego zwiazku mialo miesiac. Zdecydowalam sie
jednak na rozwód bez orzekania o winie.Doszlismy do pewnych
porozumien w kwestii mieszkania i alimentow.Wszystko skonczylo sie
po 20 minutach i jednej rozprawie na ktorej oczywiscie go nie bylo,
byl tylko jego adwokat. Wszystkim ktorzy przeszli przez cos takiego
jak zdrada, rozpad i rozwod nie musze opowiadac co
przezylam.Praktycznie 2 lata w depresji sama z malym dzieckiem.
Troche jednak chcial mi pomoc i na otarcie lez wyremontowal mi i
urzadzil cale mieszkanie.Wysyla tez regularnie w miare alimenty,
czesto tez sa jakies bonusy.Dobrze mu sie w Anglii powodzi.Od
momentu kiedy urodzilo mu sie dziecko z tamtego zwiazku, do naszej
corki przyjezdza troche rzadziej.W czasie swojego pobytu mieszkal w
hotelu, nie ograniczalam mu kontaktow z corka, odbieral ja z
przedszkola, bywal czestym gosciem w naszym domu. Chodzilismy razem
na zakupy, z mala do Mc Donalda itd.Teraz sytuacja troche sie
zmienila, poniewaz ja poznalam kogos po 5 latach samotnosci i po
rozwodzie. Problem pojawil sie w momencie kiedy moj ex sie o nim
dowiedzial. Na poczatku zachowal sie spokojnie, wlasciwie nawet nie
zareagowal.Planowal przyjazd na corki urodziny, ktore wypadaja na
poczatku listopada. Dokladnie sam nie wiedzial kiedy bo mial jakies
problemy biznesowe. Tak sie zlozylo ze moj obecny partner rowniez
pracuje w Anglii, spedzilismy razem wakacje nad morzem, mam nadzieje
ze nasz zwiazek idzie w dobrym kierunku.Zaplanowalismy nasze
spotkanie na poczatek pazdziernika, zarezerwowal duzo wczesniej
lot.Postanowilismy ze na czas swojego pobytu zamieszka u nas...to
jakies 10 dni.Czekalam i cieszylam sie na to spotkanie, wiec
grzecznie poprosilam swojego exa zeby nie przyjezdzal w wyzej
wymienionym czasie bo mam swoje sprawy. Zgodzil sie, po czym pare
razy przesuwal termin swojego przyjazdu a wczoraj zadzwonil i
oswiadczyl ze przyjezdza dokladnie w takim terminie o jaki go
prosilam zeby nie przyjezdzal!!

No i sie zdenerwowalam, troche mu nagadalam a on powiedzial ze nie
zyczy sobie zeby jego dziecko zadawalo sie z jakims"lujem".
Chyba troche przegial. Jestem cala roztrzesiona...nie wiem co on
kombinuje, co ja mam robic??W sekundzie rozwalil mi moje plany, moja
radosc i juz zniszczyl mi tych kilka dni, ktore mialy byc szczesliwe.
Powiedzcie mi, czy to przypadek, czy celowe dzialanie?Jesli tak to
po co?Czy ja nie mam prawa ulozyc sobie zycia bo jestem matka?Mam do
konca zycia zostac sama?Jak organizowac jego spotkania podczas jego
pobytu?Bo przeciez nie bede mogla juz go zaprosic do mieszkania
jesli bedzie w nim przebywal moj facet?Cala sie trzese, jakie sa
granice ingerowania w moje zycie?On wprawdzie twierdzi ze nie chodzi
o mnie ale ze przyjezdza do dziecka bo akurat tak mu pasuje z wielu
wzgledow, ale nie moge sie oprzec wrazeniu, ze to celowe
dzialanie.Tylko czemu ma ono sluzyc?Zostawil mnie z dzieckiem dla
innej kobiety, zalozyl z nia rodzine, z nasz corka ma znikomy
kontakt i tak jak powiedziala pani psycholog nie ma wiezi
emocjonalnej bo nie miala sie kiedy wytworzyc.Niby wiem jak mam
postepowac, ale bardzo prosze Was o rade...bo mam metlik w glowie.