Dodaj do ulubionych

Moje miasto

08.10.07, 08:27
Wątek podpinam do wątku. Skąd każde z nas, ależ to proste. Wystarczy
uważnie czytać, polecam także archiwum, najłatwiej przejść na priv,
tam każdy się przyzna.

Moje miasto ma duszę. Cholera mnie stąd nie ruszy. Przeżyło tyle
pożarów i wojen, a ja mam tu sen spokojny. Ciekawe jak ja mam to
zrobić, gdy z każdego kąta wyziera smutek, tęsknota za dawnymi
czasy, gdy było zasobne mądrością kilku narodów. Dzisiaj się dusi w
granicach narzuconych przez urbanistów, a jeśli ktoś coś powie, na
pewno uczyni to po angielsku. Kocham to miasto za przestrzeń,
szerokie ludne ulice( czasami lubię ludzi). A to co, co
najważniejsze - ono jest podobne do mnie albo i ja do niego: ma
duszę szeroką, rozlewną i nieuporządkowaną. Nie widać, by totalny
bałagan mogli zmienić rajcowie.(Na kogo ja mam głosować?) Uroda
mojego miast to park po środku stary i ... i rzeka z odnogami,
niektóre są fałszywe, ale nie o to chodzi. Barbarzyńcy niszczyli tu
pomniki kultury. Nigdy nie braknie wody nad rzeką wielką i czystą. A
to co najważniejsze - przemawia do wyobraźni; struposzałe kamienice,
pamiętające Wilusia albo i jego żonę, zapsiałe, śmierdzące podwórza,
rozparci menele na ławce. Nigdzie się stąd nie ruszę, chyba że mnie
wystawią. Wszyscy krytukują mój gród, ja nie. To miasto to mój dom.
Rodziców się nie wybiera. To miasto to moja rodzina.

Kto dalej?
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: Moje miasto 08.10.07, 08:48
      Niedawno w mieście teraz na wsi w przyszłości może jeszcze gdzieś indziej .
      Najgorzej to sie przywiązać i wmawiać sobie że gdzie indziej mieszkać się nie da.
      • a.niech.to Re: Moje miasto 08.10.07, 09:08
        Da się. Wszędzie są jakieś zabytki, ale to już nigdy nie będzie to.
        PPamiętasz "Sen o Warszawie"? Czy jesteś ciutka za młody?
        • aron95 Re: Moje miasto 08.10.07, 09:25
          ha ha Już zapomniałem .
          Zachwytem do Warszawy nie pałam , innych ciekawszych miejsc jest od liku
    • z_mazur Moje miejsce...? 08.10.07, 09:27
      Coś w tym jest, ja jestem trochę kosmopolityczny, ale...
      Z urodzenia jestem góralem sudeckim, jednak praktycznie w ogóle nie
      mieszkałem w miejscu urodzenia i byłem w tamtych terenach tylko
      kilka razy w życiu. W ogóle nie czuję związku emocjonalnego z tamtym
      miejscem. Przez krótki czas we wczesnym dzieciństwie mieszkałem na
      Mazurach, potem po wyprowadzce na Śląsk spędzałem na Mazurach
      praktycznie każde wakacje, te strony kojarzą mi się z dzieciństwem,
      jednak mimo pewnego związku emocjonalnego nie czuję, żeby to było
      moje miejsce.

      Śląsk? Tak to jest moje miejsce, chociaż ortodoksyjni Hanysi nie
      uznaliby mnie za swojego, bo w sumie to jestem Gorol, bo przyjezdny.
      Mieszkam jednak na Śląsku od wczesnego dzieciństwa, wychowywałem się
      w bardzo śląskim mieście jakim jest Ruda Śląska.
      Paskudne i brzydkie miasto, poryte kopalniami i zasmrodzone hutą,
      ale moje. W ogóle na Śląsku w tej wielkiej Aglomeracji czuję się jak
      w domu. Zmieniałem parę razy miejsce zamieszkania, nawet miasta, ale
      zawsze to był Śląsk. Rozumiem i czuję problemy tego miejsca, trudną
      i niejednoznaczną historię, etos pracy górniczej i trudności jakie
      teraz wiążą się ze zmianami jakie przechodzi ten region.

      Tak, to jest moje miejscie.
      Chociaż nie czuję się bardzo silnie związany z tym miejscem,
      wyobrażam sobie to że mógłbym zamieszkać gdzie indziej, ale tu chyba
      zawsze będę się czuł u siebie.
      • sylwiamich Re: Moje miejsce...? 08.10.07, 09:40
        Moje miejsce jest we mnie.Miasto to ludzie wokół mnie."Moi ludzie"
        zostali w Warszawie.Nawet obecne-znienawidzone, było
        oswojone.Ale "moich ludzi" już w nim nie masad((
        • 374.4w Chłopaku 08.10.07, 10:09
          Śląst to nie aglomeracja, to jakoś inaczej się nazywa, muszę Młodego
          zapytać, bo uczył się o tym w ub roku szkwink
          • cien_wiatru Re: Chłopaku 08.10.07, 12:00
            Zgadzam sie z Aronem. Ja tak wlasnie mialam - przywiazalam sie do miasta, w
            ktorym mieszkalam, nie wyobrazalam sobie zycia poza nim i wierzylam, ze bede w
            nim mieszkac do konca zycia. 6 lat temu meza wyrzucili z prycy a nowa znalazl w
            innym miescie. Dla mnie to byla tragedia. Obecne miasto totalnie odrzucalam.
            Jeszcze przez rok po przeprowadzce myslami bylam tam i kombinowalam jak tam wrocic.
            Teraz w moim otoczeniu nie ma ludzi, ktorzy by mieszkali cale zycie w jednym
            miescie. Kazdy, kogo spotykam, przeprowadzal sie po kilka razy. Ludzie co kilka
            lat zmieniaja nie tylko miasto ale i kraj albo nawet kontynent. I wszedzie
            znajduja znajomych , wszedzie koncentruja sie na tym co najlepsze.
            • a.niech.to Re: Chłopaku 08.10.07, 12:08
              Jesteś już warszawianką?
    • ivone7 Re: Moje miasto 08.10.07, 14:15
      a ja kocham moje miasto...mimo tego ze tez jest czasami szare-choc
      teraz coraz mniej..kocham za to ze nie jest nudne..ze ciagle
      odkrywam cos nowego..ze mam chec poznac jego historie..
      ze jest mieszanina roznych kultur..
      mieszkam tutaj od urodzenia..i w Łodzi czuje sie jak w domu..nie
      ciagnie mnie do zminy miejsca zamieszkania..
      • a.niech.to Re: Moje miasto 08.10.07, 14:20
        Ode mnie na rzut kamieniem. Zamachnij się, może doleci, może.
    • a.b1 Moje miasto - Kraków i tylko Kraków 08.10.07, 15:47
      Moje miasto to Kraków.
      Chwile mysłałam o zamianie Go na Gliwice, ale pomysł szybko prysł,
      tak szybko jak osoba która takie myśli wywołała.
      Dziś wiem, dla nikogo nie zamienie Krakowa...
      • aron95 Re: Moje miasto - Kraków i tylko Kraków 08.10.07, 16:12
        A wytłumaczysz mi dlaczego w Krakowie prawie w każdym miejscu jest kebab
        • a.b1 Re: Moje miasto - Kraków i tylko Kraków 09.10.07, 10:30
          aron95 napisał:

          > A wytłumaczysz mi dlaczego w Krakowie prawie w każdym miejscu jest
          kebab
          tak...ale nie w każdym mieście są planty po zmierzchu, nie w każdym
          miescie jest kopiec Krakusa, nie w kazdym miescie znam tyle
          zakamarków, nie w kazdym mieście są moi znajomi, jest jeszcze setka
          innych powodów wink
          A kebabów nie lubie....
    • lilyrush Re: Moje miasto 08.10.07, 15:48
      Dziećinstwo i młodosc wczesna, do końca studiów w jednym, jednym
      znajpieknieszych w tym kraju smile
      Od 9 lat w stolycy....wkurza, denerwuje, ale sama juz biegam po
      ruchomych schodach wink
      Kiedy przerowadziam tu rodizcó i moj rodiznny dom prestał istnieć,
      bo mieszkanie sprzedalismy mój dom jest terz tu. Woradze jeszcze nie
      wytrzymyłam pod jendym adresem dłuzj iz 3 lata, ale jeszcz nic
      straconego. W sumie biorac pod uwagę wielkosc obecnej norki 3 lata
      to długa perspektywa....ale ta norka jest taka bardzo moja. I dobrze
      mi tam smile
      • jasminowo Re: Moje miasto 08.10.07, 18:12
        Od urodzenia w jednym, nadmorskim mieście. Miasto jedno, mieszkań -
        nie zliczę. Przeprowadzki od urodzenia wciąż i wciąż... Ma urok ale
        ciąży mi już... i tak nie ma nikogo chętnego, kto wstałby latem o 3
        rano na wschód słońca...
        Od trzech lat regularnie przejazdem w stolicy... i jakoś tak
        zaczynam się przywiązywać. Obrzydzają ją jak mogą, że głośna,
        szybka, zapracowana do nocy. Mnie jednak przyciąga, może tym, że
        czuję się tam niewidzialna nawet gdy setki ludzi wokół?
        • a.niech.to Re: Moje miasto 09.10.07, 08:06
          jasminowo napisała:

          > Od urodzenia w jednym, nadmorskim mieście. Miasto jedno, mieszkań -

          > nie zliczę. Przeprowadzki od urodzenia wciąż i wciąż... Ma urok
          ale
          > ciąży mi już... i tak nie ma nikogo chętnego, kto wstałby latem o
          3
          > rano na wschód słońca...
          Dlaczego tak poźno? Jest niezwykle piękna perłowa godzina, dwa razy
          na dobę. A wyznaczać północ z kompasem o drugiej próbowałaś? I
          rzeczywiście Wielki Wóz jest tam, gdzie powinien. To dopiero frajda,
          że człowiek taki mądry i już wie, na którą stronę świata mu okna
          wystają.
          > Od trzech lat regularnie przejazdem w stolicy... i jakoś tak
          > Mnie jednak przyciąga, może tym, że
          > czuję się tam niewidzialna nawet gdy setki ludzi wokół?
          To się leczy, uważaj. Depersonalizacja - według pewnego słownika.
          Też lubię, szczególnie gdy wokół mnie nie ma nikogo, kto by umiał
          rozmawiać w ludzkim języku.
          • jasminowo Re: Moje miasto 09.10.07, 10:44
            a.niech.to napisała:

            > > Dlaczego tak poźno? Jest niezwykle piękna perłowa godzina, dwa
            razy
            > na dobę. A wyznaczać północ z kompasem o drugiej próbowałaś? I
            > rzeczywiście Wielki Wóz jest tam, gdzie powinien.

            Kurcze - to tyle do zrobienia... ale samemu - jestem za leniwa...

            To dopiero frajda,
            > że człowiek taki mądry i już wie, na którą stronę świata mu okna
            > wystają.

            Moje wystają na trawnik... dosłownie...

            > To się leczy, uważaj.

            A żeby tylko to. Jak się postaram to znajdę dużo więcej smile
    • anja_pl Re: Moje miasto 09.10.07, 00:08
      ładnie opisałaś swoje miasto,
      nie potrafię tak poetycko opisać swoje, ale moje jest dla mnie
      najpiękniejsze na świecie,
      jest zielone, tolerancyjne, uśmiechnięte i nie można w nim sie
      nudzić,
      jak wracam z podróży, to sama tabliczka z nazwą "Wrocław" budzi we
      mnie uczucie bezpieczeństwa, jestem już w domu,
      • a.niech.to Re: Moje miasto 09.10.07, 08:08
        anja_pl napisała:

        > to sama tabliczka z nazwą "Wrocław" budzi we
        > mnie uczucie bezpieczeństwa, jestem już w domu,
        Ostrów Tumski jest nie do pobicia: fontanna i bluszcz, gotycka
        katedra...Ech...Wzięło mnie na wspominki, a muszę do pracy.
        • ladyhawke12 Re: Moje miasto 09.10.07, 10:40
          Kraków, ma w sobie urok, ciepło lamp wieczorkiem, mase miejsc gdzie moge sie zaszyć, masę miejsc gdzie mozna przysiąść i zadumać sie nad czymś ważnym lub nie. Lubie spacer wieczorkiem po rynku, lubie nasze teatry. Lubie odkrywać uliczki, jeszcze nie odkryte, i herbate na gołębiej.
        • jasminowo Re: Moje miasto 09.10.07, 10:47
          a.niech.to napisała:

          >> Ostrów Tumski jest nie do pobicia: fontanna i bluszcz, gotycka
          > katedra...Ech...Wzięło mnie na wspominki, a muszę do pracy.

          A swoją drogą - przypomniało mi się, że podróżując znad morza do
          stolicy uwielbiam w nocy otwierać oczy w pewnym małym miasteczku,
          gdzie podświetlona malutka fontanna wygląda wręcz bajecznie na małym
          skwerze... cudo... tylko zimą zakrywają ją plandeką i wtedy z
          utęsknieniem czekam do wiosny...
          • i33 Re: Moje miasto 09.10.07, 13:56
            a czemu nie przyznać się , moi znajomi raczej tu nie pisują nie
            znajdą mnie...
            kocham Gdańsk i większość życia nie wyobrażałam sobie żyć gdieś tam
            podróże tak ale wracać na stare śmiecie
            Neptun nie rozgromił trójzebem menelstwa... czasem za ludno ...mam
            tu swoje święte miejsca....,woda jest mi niezbędna do "moczenia" się
            więc ewentualnie chętnie opcja na Hawaje--tylko
            pozdrawiam ziomów ancieci goroli ....zewsząd
    • akacjax Re: Moje miasto 09.10.07, 18:43
      Kilka razy się przeprowadzałam(w młodości), a teraz być może nie ruszając się z domu przeprowadzą mnie do nowego megalopolis, no i zaczną nazywać silesjanką. A ja z drugiej strony rzeki.sad
      Choć tu mieszkam, to odnawiam swoją moc tylko w Krakowie.

      Ale tak naprawdę mogłabym mieszkać wszedzie tam, gdzie mi się podoba. Kiedyś miałam pomysł, by uczynić miejsce gdzie mieszkam ponad dwie dekady moim...niestety, nie udało się. Chyba nie ma takiego miejsca.
      Ale zawsze jak wracam do domu z podróży, mówię sobie: nie ma jak w domusmile
    • nangaparbat3 Re: Moje miasto 10.10.07, 08:19
      Pamietam, ze jako nastolatka nie lubiłam mego miasta, wstydzilam sie go. Było
      ciemne, brudne, ponure, straszace pustymi kwartalami, wysypiskami gruzu. Kiedy
      jechalam do Krakowa, skrecałam sie z zazdrości.
      Teraz zdarza mi sie wsiadac do auta i jeździc po moim miescie ot tak, zeby
      popatrzec, zwłaszcza wieczorem, po mostach, wzdłuż rzeki - moje miasto jest
      rozświetlone, radosne, co dzień piękniejsze.

      Ale - nigdzie nie czułam sie tak bardzo "u siebie" jak w waskich zaułkach
      miasteczek wschodniej Polski, na zapyzialych podworeczkach kieleckich
      kamieniczek zanim zacżeto je remontować, na przemyskim pagórkowatym rynku. Deja vu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka