a.niech.to
08.10.07, 08:27
Wątek podpinam do wątku. Skąd każde z nas, ależ to proste. Wystarczy
uważnie czytać, polecam także archiwum, najłatwiej przejść na priv,
tam każdy się przyzna.
Moje miasto ma duszę. Cholera mnie stąd nie ruszy. Przeżyło tyle
pożarów i wojen, a ja mam tu sen spokojny. Ciekawe jak ja mam to
zrobić, gdy z każdego kąta wyziera smutek, tęsknota za dawnymi
czasy, gdy było zasobne mądrością kilku narodów. Dzisiaj się dusi w
granicach narzuconych przez urbanistów, a jeśli ktoś coś powie, na
pewno uczyni to po angielsku. Kocham to miasto za przestrzeń,
szerokie ludne ulice( czasami lubię ludzi). A to co, co
najważniejsze - ono jest podobne do mnie albo i ja do niego: ma
duszę szeroką, rozlewną i nieuporządkowaną. Nie widać, by totalny
bałagan mogli zmienić rajcowie.(Na kogo ja mam głosować?) Uroda
mojego miast to park po środku stary i ... i rzeka z odnogami,
niektóre są fałszywe, ale nie o to chodzi. Barbarzyńcy niszczyli tu
pomniki kultury. Nigdy nie braknie wody nad rzeką wielką i czystą. A
to co najważniejsze - przemawia do wyobraźni; struposzałe kamienice,
pamiętające Wilusia albo i jego żonę, zapsiałe, śmierdzące podwórza,
rozparci menele na ławce. Nigdzie się stąd nie ruszę, chyba że mnie
wystawią. Wszyscy krytukują mój gród, ja nie. To miasto to mój dom.
Rodziców się nie wybiera. To miasto to moja rodzina.
Kto dalej?