szydlo_z_worka 11.10.07, 08:54 Kochani, pomyślcie o mnie po 10-tej. Zaraz wychodzę na pierwszą rozprawę. Trzęsę się jak osika... Kto mnie duchowo potrzyma za rękę? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
a.niech.to Re: Idę na bój... 11.10.07, 09:01 Dobrze, żeby z Tobą był ktoś rzeczywisty. Nie masz nikogo takiego? Odpowiedz Link
kaczorek13 Re: Idę na bój... 11.10.07, 09:03 Gdy ja wchodziłam na rozprawę, nikt nie mógł mi towarzyszyć. Może coś się zmieniło? Ale fakt, dobrze mieć przyjazną duszę tuż za drzwiami sądu... Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Idę na bój... 11.10.07, 09:07 dla mnie największą traumą był fakt że nie mogłam być na kacu...zawsze mi się najlepiej zdawało egzaminy)Nie stresuj się tak...nie produkuj go więcej niz Ci potrzeba... Odpowiedz Link
z.odzysku Re: Idę na bój... 11.10.07, 09:05 Wspieram mentalnie! ...niestety zdalnie. Trzymaj się!! Odpowiedz Link
z_mazur Re: Idę na bój... 11.10.07, 09:09 Wspieram wirtualnie. Pewnie nie będzie tak źle. Odpowiedz Link
milkachocolate Re: Idę na bój... 11.10.07, 09:27 jestem z toba alym sercem prosze napisz potem jak bylo ja ide za 5 dni a juz sie boje. Odpowiedz Link
mamba234 Re: Idę na bój... 11.10.07, 10:01 Możesz liczyć na duchowe wsparcie Górnego Śląska Trzymam za Ciebie ! Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Idę na bój... 11.10.07, 10:23 Nie zapomnij komórki i uzgodnij, kto ma być z drugiej strony. To pomaga. Sprawdziłam, wiem. Odpowiedz Link
cathy_bum Re: Idę na bój... 11.10.07, 12:21 Nie zdązyłam potrzytmać kciuków, ale mam nadzieję, że wszystko poszło w miarę gładko. Daj znać! Odpowiedz Link
szydlo_z_worka ojezusmaria... nie wierzę! :D 11.10.07, 12:45 Jestem rozwódką! Poszłam z mamą, bo wiedziuałam, że sama tam osiwieję. Maglowali nas cały kwadrans Potem Sędzia powiedział, że za chwilę nas poproszą na przeczytanie orzeczenia. Byłam w szoku. Przecież mamy dwa kurdupelki! Myślę, że sprawę przyspieszyło to, że ja, mimo wyprowadzenia się i wynajmowania mieszkania, jestem samowystarczalna finansowo, a ex biedny bezrobotny (haha) płaci alimenty dzięki swoim rodzicom... No i to, że dogadaliśmy się co do dzieci i są szczęśliwe i nie płaczą przy tacie (o to pytali). Także, dziękuję Wam ogromnie za kciuki Widać podziałały! A teraz idę się wznieść toast Odpowiedz Link
cathy_bum Re: ojezusmaria... nie wierzę! :D 11.10.07, 12:49 To ja wznoszę toast za Ciebie kubkiem kawy... nic innego nie mam pod ręką Dobrze, że masz to za sobą. Witaj na nowej drodze życia Odpowiedz Link
a.niech.to Re: ojezusmaria... nie wierzę! :D 11.10.07, 12:56 cathy_bum napisała: > Witaj na nowej drodze życia To nie wesele, wyhamuj. Odpowiedz Link
sylwiamich Re: ojezusmaria... nie wierzę! :D 11.10.07, 12:51 Widzisz...lęki sami produkujemy.Teraz się upij a "jutro" popłacz nam jakie to straszne jest teraz życie, potem będziemy trzymac kciuki za nową miłość...potem......))) Odpowiedz Link
a.niech.to Re: ojezusmaria... nie wierzę! :D 11.10.07, 12:55 Wyrok musi się uprawomocnić, co trwa 2 tygodnie od orzeczenia rozwodu. Odpowiedz Link
ivone7 Re: ojezusmaria... nie wierzę! :D 11.10.07, 14:52 no szydelko...ciesze sie ze tak bezbolesnie przeszlo..wazne ze bez szarpania i bez nerwow..a teraz cala energie przeloz na Nowe Zycie... Odpowiedz Link
luciii niech z porankiem nowe nastanie równie radosne 12.10.07, 00:01 i bez kaca ;D dobijam do toastu szklaneczką coli ech... po cichutku zazdroszczę, póki co się trzęsę na samą myśl rozprawy, a ta juz niebawem... Odpowiedz Link