Dodaj do ulubionych

"Kara" za zdradę

02.12.07, 13:26
Po wątku Nangi mam taką refleksję: czy jeżeli małżeństwo rozpada się z powodu
zdrady jednego z małżonków, to powinien on/ona ponieść karę w postaci utraty
(zrzeczenia się) większości majątku, którego się wspólnie dorabiali?
Przyznaję się do pewnej stronniczości w moim podejściu do tego tematu, bo
jakoś tak łatwiej mi uznać, że mężczyzna zdradzający i odchodzący do innej
powinien zostawić więcej kobiecie, z tej racji, że ona na ogół zostaje z
dziećmi i że kobiecie trudniej ułożyć sobie życie.
Ale może nie mam racji?

Przepraszam jeśli taki wątek już był.
Obserwuj wątek
    • majkel01 Re: "Kara" za zdradę 02.12.07, 13:50
      hmmm... ale wydaje mi się że tego rodzaju "karą" są już alimenty płacone przez
      małżonka wyłącznie winnego na rzecz niewinnego, z tytułu istotnego pogorszenia
      jego sytuacji materialnej.
      • libra22 Re: "Kara" za zdradę 02.12.07, 14:28
        No właśnie tak mi się zdaje, że powinnam zweryfikować swoje przekonania.
        Chociaż bywa tak, że zdradzona strona nie chce procesu z orzekaniem o winie.
        Ja nie chciałam.

        Za to koleżanka, od której mąż odszedł do innej kobiety wykorzystała moment, gdy
        jeszcze czuł się winny i podpisali z jeszcze mężem papiery przepisujące całe
        mieszkanie i wszystko co w nim jest na nią. Mieszkanie jest na kredyt, który
        teraz ona sama będzie spłacała.
        Ona ma satysfakcję, ale czy to uczciwe? Dzieci nie mają.
        • elein Re: "Kara" za zdradę 02.12.07, 14:46
          po to są środki prawne żeby zabezpieczać różne sytuacje... tylko, że
          u nas prawa nie wykorzystuje się wtedy kiedy się powinno i to
          wszystko rozgrywa się na poziomie emocji i "odpłacania z zemsty"...

          kobieta zostawiona z GODZIWYMI alimentami na dziecko łatwiej zniesie
          ból rozstania jesli dodatkowo nie będzie musiała się martwic za co
          dzieci wyżywi bo mąż się miga od płacenia...
          są alimenty na małżonka od strony jedynie winnej...dla strony której
          po rozstaniu się pogarsza sytuacja. wystarczy nie bać się czy
          wstydzić egzekwować prawa w swoim przypadku...

          co do koleżanki - jeśli mąż się na to zgodził to jego wola jeśli go
          na to stać. mieszkanie na kredyt więc i tak ona je spłaci w
          pozostałej części. moj expartner zostawił mi dvd którego wcale nie
          chciałam smile) ale jeśli przez to poczuł się lepiej to się poświęcę i
          czasem zetrę z niego kurz.
        • majkel01 Re: "Kara" za zdradę 02.12.07, 17:19
          no tak, ale w dalszym ciągu wiązało by się to z koniecznością udowodnienia winy
          takiej osobie (bo zdrada, nie jest wyłączną domeną facetów). Zauważyć można że w
          wielu przypadkach ceną za rozwód bez orzekania o winie jest zrzeczenie się przez
          osobę winną znacznej częsci majątku. Ale to już zależy od dogadania się stron.
        • z_mazur Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 07:48
          Tak, ale jakoś domyślnie zakładamy tu sytuację, że to mąża zdradza
          odchodzi i zostawia kobietę z dzieckiem i wtedy jakaś rekompensata.

          A co jeśli to zdradza kobieta i odchodzi z dzieckiem? Sytuacja wcale
          nie taka teoretyczna.

          Co miałby zrobić facet w kontekście odszkodowania?
          • sylwiamich Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 09:53
            Ja myslę że w takich sytuacjach karę nakłada sobie
            zdradzający...chętnie dość.Traktuje to potem jako oczyszczenie,
            zadośćuczynienie...jest mu/jej łatwiej przebaczyć sobie.
          • sylwiamich Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 09:53
            Ja myslę że w takich sytuacjach karę nakłada sobie
            zdradzający...chętnie dość.Traktuje to potem jako oczyszczenie,
            zadośćuczynienie...jest mu/jej łatwiej przebaczyć sobie.
            • z_mazur Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 10:09
              Tak ale Ty myślisz tutaj o emocjach, a ja (i chyba Panie również)
              piszę o wymiarze praktycznym. Zdrada jako swego rodzaju przewina i
              kara za nią.

              Tylko co jeśli zdradza kobieta i odchodzi z dzieckiem. W myśl
              sprawiedliwości, to ona musiałaby jakoś zrekompensować mężczyźnie tą
              zdradę (jak sprawiedliwość, to sprawiedliwość), tylko że w takiej
              sytuacji odczułoby to również dziecko. Gdyby w wyniku zdrady dziecko
              zostało przy ojcu to dopiero Panie by tutaj podniosło larum, że nie
              można w ten sposób karać kobiety. A skoro nie można ukarać
              sprawiedliwie każdego to chyba sam pomysł karania upada.
              • sylwiamich Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 10:23
                ja piszę o tym, że sytuacja jest uregulowana przez prawo.A reszta to
                juz moralny obowiązek, poczucie winy.I tak jak moralność, tak i
                poczucie winy każdy ma inne.Są sytuacje gdy kobieta odchodzi "do
                nikąd, z niczym".Czasami robi to mężczyzna.Nie wiem skąd u Ciebie
                pewność że kobiety maja inne prawa dla siebie, inne dla mężczyzny?
                • z_mazur Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 10:58
                  Oj Sylwio masz tendencję do odchodzenia od tematu.

                  Nie mówimy tu o odchodzeniu do nikąd, tylko o "karze za zdradę".
                  Taki jest temat wątku.

                  Padła taka teza "Facet zdradza, kobieta zostaje z dzieckiem i należy
                  jej się rekompensata". Ja zadałem pytanie o inną sytuację, kobieta
                  zdradza, mąż się wyprowadza, kobieta zostaje z dzieckiem, co z
                  rekompensatą dla faceta?
                  • sylwiamich Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 11:29
                    Było pytanie CZY należy jej się rekompensata.I tu wyjaśniłam że jest
                    to dobra wola zdradzajacego.Bo jest to juz uregulowane prawem.A
                    raczej Ty odchodzisz od tematu uważając że kobiety inną miarą mierzą
                    siebie i mężczyzn.
                    • z_mazur Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 12:45
                      Ale to właśnie nie jest w żaden sposób uregulowane prawnie.
                      Nie ma czegoś takiego jak "odszkodowanie za zdradę", są jedynie
                      alimenty w przypadku udowodnienia wyłącznej winy za rozpad małżeńtwa.
                      Konia z rzędem temu kto jest w stanie udowodnić kobiecie w przypadku
                      jej zdrady wyłączną winę.
                      Orzeczenie wyłącznej winy kobiety za rozpad małżeństwa, to w
                      polskiej praktyce sądowej kilka procent ogółu spraw z orzeczoną
                      wyłączną winą. Jeśli wierzyć badaniom statystycznym, z których
                      wynika, ze odsetek zdradzających kobiet jest tylko niewiele niższy
                      od zdradzających mężczyzn, widać tu już pewną dysproporcję.
                      Z góry przyjmuje się, ze jak kobieta zdradziła, to pewnie dlatego,
                      że była biedna i skrzywdzona w małżeństwie i musiała szukać ukojenia
                      w ramionach innego mężczyzny. W analogicznej sytuacji jeśli zdradza
                      meżczyzna, a kobiecie nie da się przypisać ewidentnej winy w postaci
                      zaniedbań w obowiązkach małżeńskich, to zawsze winny jest mężczyzna.

                      Czyli jeśli, żona prowadzi dom i opiekuje się dziećmi to jest
                      wszystko ok i jest dobrą żoną i zdradzający ją mężczyzna jest be i
                      nikt nie będzie dociekał jakichś głębszych przyczyn zdrady.

                      Natomiast jeśli zdradza kobieta, to mimo że mężczyzna na pierwszy
                      rzut oka wypełniałby swoje obowiązki, te społecznie uznawane za jemu
                      przypisane, to i tak będzie się doszukiwało, że pewnie nie dbał o
                      jakieś głębsze potrzeby emocjonalne kobiety i ona mogła go zdradzić
                      jeśli ich zaniedbał.
                      • tricolour Dysproporcje w orzecznictwie... 03.12.07, 14:38
                        ... sądowym są oczywiste choćby z tego powodu, że ilość zdradzjących
                        mężczyzn jest równa ilości zdradzających kobiet. Wynika to z faktu,
                        że mężczyźni obcują z kobietami - ten szczegół jakoś umyka i
                        powszechnie uważa się, że kobiety mniej zdradzają.

                        Powody dysproporcji ująłeś bardzo trafnie.
                      • natasza39 Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 14:45
                        z_mazur napisał:
                        > Natomiast jeśli zdradza kobieta, to mimo że mężczyzna na pierwszy
                        > rzut oka wypełniałby swoje obowiązki, te społecznie uznawane za jemu
                        > przypisane, to i tak będzie się doszukiwało, że pewnie nie dbał o
                        > jakieś głębsze potrzeby emocjonalne kobiety i ona mogła go zdradzić
                        > jeśli ich zaniedbał.

                        Bo samiec, jeśli idzie na boki ulega własnym chuciom.
                        Samica, jako ta zdobywana przez samca, zasadniczo jest po prostu obiektem chuci
                        innego samca.
                        Zdradzony samiec jest godny politowania i żałosny, bo odebrano mu samicę.
                        Zdradzona samica jest ofiarą, którą chutliwy samiec porzuciłsmile

                        Ot i cała tajemnica.
                        Kobitki nigdy nie są winne. Zawsze są ofiarami!
                        ---------------------------------------------------------------------
                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                        głupcami.
        • zawsze.malina06 Re: "Kara" za zdradę 04.12.07, 14:28
          Mam podibn a sytuację mąz przyznał się do winy. Chce przepisac mieszkanie z
          kredytem na mnie. Jak to załatwić. Najpierw do abnku trzeba iść czy do
          notariusza. Proszę mi napisać !!!
    • mindsailor Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 11:25
      ja się tak sama ukarałam i z dzisiejszej perspektywy było to głupie
      i bez sensu. chciałam tak uspokoic wyrzuty sumienia.

      nie mielismy dzieci i większośc majątku była moja.
      polak mądry po szkodzie
    • aron95 np. spadek 03.12.07, 14:06
      dzielisz z dzieckiem .
      Też uważam że powinno być więcej ale.... ??
    • kurka_wodna2 Re: "Kara" za zdradę 03.12.07, 15:12
      libra22 napisała:

      > Po wątku Nangi mam taką refleksję: czy jeżeli małżeństwo rozpada
      się z powodu
      > zdrady jednego z małżonków, to powinien on/ona ponieść karę w
      postaci utraty
      > (zrzeczenia się) większości majątku, którego się wspólnie
      dorabiali?
      > Przyznaję się do pewnej stronniczości w moim podejściu do tego
      tematu, bo
      > jakoś tak łatwiej mi uznać, że mężczyzna zdradzający i odchodzący
      do innej
      > powinien zostawić więcej kobiecie, z tej racji, że ona na ogół
      zostaje z
      > dziećmi i że kobiecie trudniej ułożyć sobie życie.
      > Ale może nie mam racji?
      > Przepraszam jeśli taki wątek już był.


      Moja droga marzycielko...
      W tym kraju nie ma ochrony nawet dla bitych, głodzonych i śpiących
      pod stogiem dzieci. To one muszą uciekać przed rodzicem katem i
      tyranem.
      W naszym kraju to ofiary odchodzą z domów i tułają się po dworcach-
      nie uregulowano dotychczas nawet już uprawomocnionych wyroków
      sądowych aby nadać im klauzulę natychmiastowej wykonalności i
      traktować jako bezwzględny nakaz. Chroni sie oprawcę ustawą o
      ochronie praw lokatorów, a to prawem meldunkowym a to innym bzdetem.
      A dlaczego??
      Bo wsród tych katów też są osoby na tych właśnie decyzyjnych
      stanowiskach, stróże prawa, i same sobie nie ustanowia prawa aby
      kiele własnego pióra sobie narobić.

      Odnośnie jednak tego wątku, to majątek powinien być dzielony wg
      składu rodziny, na rodziców i dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka