Najpierw ojciec alkoholik, który lał moja Mame, potem ojczym
wojskowy, który najpierw lał mnie, a potem i moja Mamę. 3 tygodnie
temu mój mąż zakomunikoał mi koniec naszego małżeństwa (cios w samo
serce). Od kilku dni wyprowadza sie "na raty" - co jest dołujące i
bolesne. A przedwczoraj... jak juz myslałam, że chyba sięgnęłam dna
i juz nic więcej złego zdarzyć sie nie może... okazało sie, że
samoistnie poroniłam 8-tygodniowa ciążę pozamaciczną, o której nie
miała pojęcia (a staralismy sie z mężem o dziecko od póltora roku,
jeździlismy po klinikach, itp. A tu nagle, ni z tego, ni z
owego "udało się"...). Boże, co jeszcze mnie spotka...? ja naprawde
juz więcej nie dam rady znieść... Ja nie jestem złym człowiekiem,
więc dlaczego mnie to wszystko spotyka...?

Jestem załama,
zrozpaczona, zdruzgtana, samotna, nieszczęśliwa i taka... pusta
Nie dam rady dłużej życ, po prostu nie dam rady... To wszystko jest
ponad moje siły...