Nowa

19.03.08, 20:40
Witajcie,

Mam na imię Dominika i obecnie mam 29 lat. W styczniu odszedł ode mnie mąż,
zaraz po tym jak wrócił z 3 m-cznego wyjazdu do Niemiec. Potem kolejno
nieplanowana ciąża, powrót do domu i teraz znowu wyprowadzka.
Po krótce tak wygląda moja historia:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=76123637
Jestem w rozsypce, raz czuję ulgę a raz straszny strach i złość, że nie mam
wpływu na własne życie, jego uczucia, swoje...
Nie wiem jak dam radę sama z dwójka dzieci, finansowo, emocjonalnie...

Pozew o rozwód ma złożyć On. Wcześniej u notariusza mamy podpisać umowę.
Zdeklarował że będzie płacił 1000, więcej nie jest w stanie mi dawać , ma
pomagać ale i tak sama zostanę z tym wszystkim.
Jestem przerażona.

Pozdrawiam
    • mary171 Re: Nowa 19.03.08, 21:46
      Witaj smile
      Widać, że jesteś silną kobietą i poradzisz sobie. Zastanawiam się czy wcześniej,
      przed wyjazdem psuło się między wami, czy po prostu po powrocie stwierdził, że
      nie chce być z Tobą. Niestety jak widać po wielu historiach mężczyźni rzadko
      odchodzą w "próżnię" . Pozdrawiam
      • wania46 Re: Nowa 19.03.08, 22:18
        Przytulam Cie mocno i mam nadzieje, ze wokol Ciebie sa osoby, ktore Ci udziela wsparcia. Na tamtym forum pytalas o terapie malzenska. Teraz przydalby sie psycholog, ktory pomoze zrozumiec ,odnalezc w sobie sile i przezyc spokojnie ten trudny okres.
        • made-net Re: Nowa 19.03.08, 22:33
          Sciskam! Ja dopero dziś zrobiłam pierwszy krok! Spakowałam,
          wyrzuciłam- precz mojego! Cały czas nie potrafie sobie wyobrazic
          dalszego zycia bez niego, ale z nim tym bardziej, nie jestem w
          stanie zyc w niepewnosci, ze strachem ze kazdy dzien moze przyniesc
          rozstanie, Bardzo Mocno Przytulam, i przy okazji Bardzo Dziekuje
          wszystkim na Forum bardzo mi pomogli w szczegolności Moja Kochana
          Boule!!! dobrze trafiłaś Dziewczyno! Damy Rade! Made83
          • dsz27 Re: Nowa 19.03.08, 22:40
            Dzięki wielkie za wszystkie słowa otuchy, nawet nie macie pojęcia jakie one są
            dla mnie ważnesmile szczególnie teraz.
            Właśnie powiedziałam mojemu jeszcze Mężowi, że po świętach chcę, żeby mi oddał
            klucze od domu. Skoro się wyprowadza na amen nie widzę powodu, żeby nimi
            dysponował.

            Acha i od razu odpowiem. Przed jego wyjazdem było wszystko ok, jak jechał do
            Dortmundu płakaliśmy oboje...taki lajf...jak widać pewne w życiu są tylko dwie
            rzeczy...śmierć i podatki!

            Jutro tutaj zajrzę i jak tylko załapię doła (a to pewne) od razu coś skrobnę.

            Papa
            Donia
            • mini_me Re: Nowa 20.03.08, 10:34
              dsz27 napisała:

              > Acha i od razu odpowiem. Przed jego wyjazdem było wszystko ok, jak jechał do
              > Dortmundu płakaliśmy oboje...taki lajf...jak widać pewne w życiu są tylko dwie
              rzeczy...śmierć i podatki!

              Pacjent przezyje skoro żartuje smile))

              Trzymaj się ciepło!
              Jak w dół wpadniesz to pisz podamy drabinę cobyś wylazła smile))
              • dsz27 Re: Nowa 20.03.08, 10:57
                Hej,

                Pacjent żartuje ale przez łzy czasamismileTak czy inaczej dzisiaj jak na razie mam
                chyba lepszy dzień. Jutro będzie gorszy i tak na zmianę.
                Boję się bardzo, o wszystko, o dzieci jak to zniosą, o to czy tym razem dotrzyma
                słowa, o to jak dam sobie radę z 2,5 latkiem i małym niemowlakiem. O to, że
                nadal palę, popalam i nie mam w sobie na tyle dużo siły żeby rzucić ten syf, o
                to, że finansowo polegnę, o to, że nie znajdę dobrej pracy, lepszej niż tak
                którą mam teraz, o to, że rodzice będą pomagać i jednocześnie będą chcieli
                wpływać na moje decyzje (tacy niestety są...bezwzględni jeśli chodzi o różnice
                zdań, zamęczą mnie...).

                Jak widać jest wiele rzeczy, których się boję, przyszłość to dla mnie jeden
                wielki znak zapytania. Druga ciąża też nie jest powodem do szczęścia. Mam
                wyrzuty sumienia, że skoro jest niechciana to nie będę kochać tego
                dzidziusia...że będę złą matką. Kubusia kocham nad życie. Popaprane to wszystko.
                • bozenadwa Re: Nowa 20.03.08, 11:46
                  kochana Doniu przede wszystkim przytulam Cie bardzo bardzo
                  mocno .Jak zaszlam bardzo szybko drugi raz w ciaze,a niby w rodzinie
                  ok itp.tez zastanawialam sie czy bede potrafila kochac drugie
                  dziecko.bo mojego pierwszego syna kochalam ponad zycie.Kocha sie tak
                  samo.Bardzo szybko zaszlam trzeci raz.,zalamalam sie zupelnie nie
                  planowana ciaza.Glupie mysli.Moja coreczka ma w tej chwili 24
                  lata .Jest bardzo wartosciowym czlowiekiem.I kocham ja ponad
                  zycie.Nie wyobrazam sobie jak wygladalo by moje zycie gdyby jej nie
                  bylo.Doniu pokochaj tego malego czlowieczka,nie bez powodu przyszedl
                  do ciebie .Bedziesz miala jeszcze duza pocieche .zobaczysz.Trzymam
                  kciuki.Rodzicow traktuj ze zrozumieniem beda Ci potrzebni .
    • a.b1 Re: Nowa 20.03.08, 11:03
      najgorsze są początki, zobaczysz dasz rade, nigdy nie jest aż tak
      źle jak sobie wyobrażamy
    • calawtrawie2 Re: Nowa 20.03.08, 13:52
      Mam podobną sytuację. Rok temu, jak byłam w ciąży z drugim dzieckiem
      (pierwsze 4 lata), mąż się wyprowadził. Tydzień przed porodem
      wprowadziłam się do mieszkania, które kupili mi rodzice (miało być
      dla nas). Rodzice pomogli mi bardzo, w urządzaniu, przeprowadzce,
      finansowo też. Moje relacje z rodzicami też nie były za ciekawe, też
      bałam się dyktatury, skoro mi pomagają, bo wcześniej tak było, ale
      jest w miarę w porządku. Moja mama bardzo mi pomagała, zwłaszcza po
      porodzie. Najgorsze były pierwsze trzy miesiące, kiedy młodszy
      płakał z kolką, ja padałam ze zmęczenia a starszy był zazdrosny o
      młodszego. Teraz już z górki, wróciłam do pracy po macierzyńskim,
      młodszy z opiekunką, starszy w przedszkolu, czasami u babci nocuje
      bo lubi, a ja mam wtedy odpoczynek. Idzie wiosna, więc łatwiej
      będzie, bo można wyjść na dwór z dwójką, zresztą teraz oni się już
      trochę kontaktują ze sobą, starszy młodszego zabawia, razem się
      kąpią i jakoś idzie. Przede mną złożenie pozwu i rozprawa rozwodowa.
      Mój jeszcze mąż daje mi na dzieci, odwiedza ale to raczej w kratkę.
      Daj starsze dziecko do żłobka albo przedzkola (najlepiej przed
      porodem, by się nie czuł wypchnięty z domu), będziesz miała trochę
      odpoczynku jak go nie będzie. Nie myśl za bardzo o tym, co się teraz
      dzieje, skup się na sobie, by odpoczywać dużo, nie denerwować się,
      bo to odbije się na dziecku (u mnie niestety się odbiło). Postaraj
      się teraz, zanim urodzisz, pozałatwiać różne sprawy prawne i inne,
      by później nie być w wielu rzeczach zależnym od rodziców. Wiem, że
      trzeba prosić o pomoc, ale głupio też z każdą rzeczą lecieć i
      prosić, a nie można się z dwójką dzieci o byle pierdołe ciągać po
      mieście. Załóż sobie jak nie masz konto internetowe w banku, to nie
      będziesz też z rachunkami i opłatami stała na poczcie w kolejkach,
      tylko spokojnie w domu to zrobisz. Ja już powoli wychodzę na prostą,
      potrafię wieczorem dzieci spać położyć bez czyjejś pomocy (bo
      wcześniej, jak młodszy miał kolkę, to moja mama niestety musiała
      przychodzić i pomagać, sama bym nie opanowała tego). Jak wróciłam do
      pracy, to już w ogóle jest lepiej, bo choć jej nie lubię za bardzo i
      finansowo mi wychodzi praktycznie na zero, to jednak jestem między
      ludźmi, mogę przez jakiś czas odpocząć od dzieci i nie mam czasu, by
      myśleć o swoich problemach. Jak możesz, to staraj się spotykać z
      innymi ludźmi, by nie siedzieć w domu i nie myśleć, poszukaj
      wsparcia u znajomych, to bardzo dużo daje. Dbaj o siebie, bo musisz
      mieć dużo siły, by dać radę. Na pewno dasz. Ja dałam i jak miałam
      gorszy dzień, gdy wieczorem nie dałam rady już się umyć nawet ze
      zmęczenia, myślałam sobie, że gorzej już nie będzie, może być tylko
      lepiej. No i jest lepiej.
      Jakby co, pisz na priv.
      Pozdrawiam smile
      • dsz27 Re: Nowa 21.03.08, 09:11
        Witajcie,

        Bardzo dziękuję za Wasze posty, za wszystkie! Calawtrawie2 podziwiam, że tak
        świetnie dałaś sobie radę. Jedno do przedszkola drugie z opiekunką...naprawdę
        podziwiam. Dobrze, że wychodzisz już na prostą, to zarazem bardzo pokrzepiające
        dla mnie, może i ja za rok będę wspominać ten okres jako kryzys, z którego
        wyszłam zwycięsko. Mnie raczej nie będzie stać na opiekunkę więc z pomocy
        rodziców będę musiała przynajmniej przez jakiś czas korzystać. Jestem też pewna,
        że moja matka i ojciec nie odpuszczą...znam ich za dobrze. Za wiele razy
        pokazali jacy potrafią być. Toksyczna matka to idealne określenie mojej...
        No cóż ale decyzja została podjęta i nie ma już odwrotu. On chce przychodzić do
        dziecka jak tylko będzie miał zmiany poranne czyli wieczory wolne. Mi na razie
        to chyba nie przeszkadza więc może Kuba nie odczuje tego tak bardzo. Ale
        pamiętam jak mój mąż wyprowadziła się z domu 1 stycznia, przez kolejny miesiąc
        musiałam prostować dziecko praktycznie na każdym kroku. Ataki złości, kopanie,
        rzucanie zabawkami i wszystkim co popadnie...to było na porządku dziennym. Teraz
        spodziewam się, że może być podobnie.
        Na szczęście finansowymi sprawami u nas zajmowałam się ja, czyli temat kont
        internetowych mam za sobą. Kuba albo pójdzie do przedszkola teraz we wrześniu
        albo poczekam jeszcze troszkę i oddam go nieco później. Nie chcę żeby poczuł się
        "wypchnięty" z domu a poród mam wyznaczony właśnie na wrzesień. Może jak
        pobędzie ze mną z maluszkiem w domu łatwiej zaakceptuje nowego lokatora w domu.
        Ja chyba powoli zaczynam akceptować to, że będę drugi raz mamą. Z resztą
        powolutku zaczyna być widać.

        Miłego dnia, dla wszystkich no i wesołych świat.
        Domi
Pełna wersja