Dodaj do ulubionych

Co nazywamy szczęściem ?

13.04.08, 13:16
Co niektórzy z Was wiedzą że mam problem z pojęciem - szczęścia .
Dlaczego ? Ex odchodząc młodemu powiedziała - Synku ,przecież chcesz aby
mamusia była szczęśliwa .
Siedziały mi te słowa, długo a teraz się z nimi rozprawiam .
Szczęście to takie dziwne pojęcie,bo im bardziej do niego dążymy tym dalej od
niego jesteśmy .
Mówimy sobie jeśli to czy tamto będziemy mieć, wreszcie będziemy szczęśliwi
,ale gdy już to osiągamy , okazuje się że dalej nam czegoś do szczęścia brakuje .
A materialnie ? Im więcej mamy tym bardziej czegoś nam brakuje .
Więc czym jest szczęście ?
Doszedłem do wniosku że jest akceptacją / polubieniem siebie i swego otoczenia
. A to chyba takie trudne nie jest ?
Więc co siedzi w nas że ciągle gonimy to szczęście ?

A ex ? Po prostu goni to uciekające szczęście tak jak wielu Waszych exów i nie
ma tu co szukać winy u siebie ani u nich .
Tak już na tym świecie jest .
Obserwuj wątek
    • manderla Szczęśliwi są tylko dzieci. Albo idioci. 13.04.08, 13:21
      jw
    • manderla Może rozwinę, zeby nie było... 13.04.08, 13:29
      Co rozumiem pod zadaniem "szczesliwi sa tylko dzieci, albo idioci".
      Otóż jak wiemy, dzieci do pewnego wieku nie mają nawet świadomości
      swojego istnienia. Bowiem taka swiadomosc pojawia się z czasem. Jak
      juz nawet maja tę świadomość swojego istnienia, to przez długi czas
      nie mają swiadomości o roznych zagrozeniach, niepowodzeniach,
      porównaniach, ocenach wystawianych im przez innych, nie maja słowem
      problemów, bo ich po prostu nie widzą. A więc są szczześliwi.
      Co do idiotów natomiast, to idiota nigdy nie ma i nie pozna czym
      jest swiadomosc wlasnego zycia i istnienia. Mówię to uczywiście o
      idiotach w sensie medycznym, psychiatrycznym, a nie o ludziach,
      ktorzy sa kretynami na własne życzenie.
      • bozenadwa Re: Może rozwinę, zeby nie było... 13.04.08, 13:41
        Tutaj rowniez sie podpisuje .Dzieckiem juz nie jestem.Natomiast moj
        m. czasami mowil do mnie TY idiotko .SZkoda ze nia nie jestem tak
        naprawde ,moze bylabym wowczas szczesliwa caly czas ??? (((((((((
      • aron95 manderla 14.04.08, 10:17
        "szczesliwi sa tylko dzieci, albo idioci"

        szczęście dzieci zależne jest od nas dorosłych , jakie środowisko im tworzymy
        tak one sie zachowują
        tak samo z osobami starszymi , mówi się że dziecinnieją na starość
        uważam że nie dziecinnieją tylko mają szczęśliwą starość
        A cała reszta ugania sie za szczęściem i w tej gonitwie nie dostrzegają
        elementów które mogą im przynieść szczęście .
        Kto jest wiekszym idiotą ten kto ugania się za czymś tam , czy ten nazwany przez
        Ciebie idiota ?
        • manderla Re: manderla 14.04.08, 10:46
          aron95 napisał:
          Pozwolę sobie nie zgodzić z Tobą. ale bo nie dokońca pojąłeś co
          napisałam , alebo rozmawiamy na innych płaszczyznach.
          >
          > szczęście dzieci zależne jest od nas dorosłych , jakie środowisko
          im tworzymy > tak one sie zachowują


          - Nieprawda. Mówiłam o wiecznej sczesliwości dzieci, które JESZCZE
          nie maja siwadomości własnego istnienia. To my rodzice mamy taka
          swiadomość ze ono jest, to dziecko. A dziecka takowej nie posiada
          przynajmniej do pewnego etapu rozwoju. A zatem, jezeli niemowlak
          cierpi na notoryczne kolki, płacze, jest mu xle - my jakao dorośli
          czujemy, ze nasze dziecko w tym momencie jest głęboko nieszczesliwe.
          Bo chyba nie powiesz, że rozdzierajacy płacz nowonarodzonego dziecka
          jest oznaką szcześcia - mimo że my, jako rodzice stworzyliśmu mu
          wszelkie warunki był był szczesliwy. Ale dziecko samo o tym nie wie,
          ze jest nieszczesliwe.
          > tak samo z osobami starszymi , mówi się że dziecinnieją na starość
          > uważam że nie dziecinnieją tylko mają szczęśliwą starość

          Jezeli czlowiek traci swiadomosc swojego ja wskutek choroby czy
          innego nieszczescia - to tez nie moze odczuwac ani szczescia ani
          nieszczesia. Ty zewnetrzny obserwator moze powiedziec zupelnie
          subiektywnie, - o, usmiechnął/wykrzywił sie przez sen,- pewnie jest
          szczesliwy/ nieszczesliwy.

          > A cała reszta ugania sie za szczęściem i w tej gonitwie nie
          dostrzegają elementów które mogą im przynieść szczęście.
          - Nadal bede twierdzić, iż szczeście u prawidłowo funkcjonującego
          człowieka nie jest i nie mozę byc stanem permanentnym.

          > Kto jest wiekszym idiotą ten kto ugania się za czymś tam , czy ten
          nazwany przez Ciebie idiota ?

          - a tego to juz zupełnie nie zrozumiałam
          Pisałam o idiotach w kontekscie nomenklatury psychiatrycznej. A ci z
          kolei są jak niemowlaki nie majacy swiadomosci wlasnego istnienia.

          A ci idioci o których Ty piszesz, to są właśnie ci w moim mniemaniu
          którzy jak to powiedziales "idiotą ten kto ugania się za czymś tam",-
          skoro juz mówimy o szczesciu przyziemnym.

          pozdrawiam
          • aron95 Re: manderla 14.04.08, 10:57
            manderla napisała:

            >
            >
            > - Nieprawda. Mówiłam o wiecznej sczesliwości dzieci, które JESZCZE
            > nie maja siwadomości własnego istnienia. To my rodzice mamy taka
            > swiadomość ze ono jest, to dziecko. A dziecka takowej nie posiada
            > przynajmniej do pewnego etapu rozwoju. A zatem, jezeli niemowlak
            > cierpi na notoryczne kolki, płacze, jest mu xle - my jakao dorośli
            > czujemy, ze nasze dziecko w tym momencie jest głęboko nieszczesliwe.
            > Bo chyba nie powiesz, że rozdzierajacy płacz nowonarodzonego dziecka
            > jest oznaką szcześcia - mimo że my, jako rodzice stworzyliśmu mu
            > wszelkie warunki był był szczesliwy. Ale dziecko samo o tym nie wie,
            > ze jest nieszczesliwe.



            Miałem na myśli starsze dzieci na etapie rozumienia




            > Jezeli czlowiek traci swiadomosc swojego ja wskutek choroby czy
            > innego nieszczescia - to tez nie moze odczuwac ani szczescia ani
            > nieszczesia. Ty zewnetrzny obserwator moze powiedziec zupelnie
            > subiektywnie, - o, usmiechnął/wykrzywił sie przez sen,- pewnie jest
            > szczesliwy/ nieszczesliwy.


            Może być chory a szczęśliwy , inaczej pogodzony ze swoimi bólami


            > > Kto jest wiekszym idiotą ten kto ugania się za czymś tam , czy ten
            > nazwany przez Ciebie idiota ?
            >
            > - a tego to juz zupełnie nie zrozumiałam
            > Pisałam o idiotach w kontekscie nomenklatury psychiatrycznej. A ci z
            > kolei są jak niemowlaki nie majacy swiadomosci wlasnego istnienia.


            To w tej chwili ludzi chorych nazywasz idiotami

            >
            > A ci idioci o których Ty piszesz, to są właśnie ci w moim mniemaniu
            > którzy jak to powiedziales "idiotą ten kto ugania się za czymś tam",-
            > skoro juz mówimy o szczesciu przyziemnym.
            >
            > pozdrawiam
            >
            >
            • manderla Re: manderla 14.04.08, 11:07
              aron95 napisał:


              > Miałem na myśli starsze dzieci na etapie rozumienia

              - ja w pierwszym poscie wyraznie napisalam o dzieciach nie
              posiadajacych jeszcze swiadomosci wlasnej.
              >
              > Może być chory a szczęśliwy , inaczej pogodzony ze swoimi bólami

              - bez komentarza, bo znowu nie zrozumialeś o czym mowie. Widocznie
              mam problem z logicznym ujeciem swoich myśli.
              >
              > To w tej chwili ludzi chorych nazywasz idiotami

              - Pojecie idiota i kretyn to sa pojecia z dziedziny psychiatrii.
              Rowniez o tym wspomnialam.



              ps. nie zrozumiales mnie jednak. Przykro mi.

              > >
              • aron95 Re: manderla 14.04.08, 16:39
                manderla napisała:


                >
                >
                >
                >
                > ps. nie zrozumiales mnie jednak. Przykro mi.




                No tak - nie rozumię kobiet . Bom z Marsa
                >
                > > >
                >
                >
                • manderla Re: manderla 14.04.08, 16:44
                  aron95 napisał:

                  > manderla napisała:

                  > > ps. nie zrozumiales mnie jednak. Przykro mi.

                  > No tak - nie rozumię kobiet . Bom z Marsa

                  Tu nie chodzi o rozumienie kobiet "Boś z Marsa".
                  Ale to już jest nieważne, niewazne... wink
                  > >
                  > > > >
                  > >
                  > >
            • jasminowo Re: manderla 14.04.08, 17:44
              aron95 napisał:

              > manderla napisała:
              >
              > > To w tej chwili ludzi chorych nazywasz idiotami
              >
              >
              "idiota", "kretyn", "debil" to słowa rodem z psychiatrii. Niestety -
              społeczeństwo nadało im wydźwięk negatywny i nam kojarzą się tylko z
              czymś obraźliwym. A kiedyś były to tylko określenia medyczne.
              • manderla Re: manderla 14.04.08, 17:55
                jasminowo napisała:

                > aron95 napisał:
                >
                > > manderla napisała:
                > >
                > > > To w tej chwili ludzi chorych nazywasz idiotami
                > >
                > >
                > "idiota", "kretyn", "debil" to słowa rodem z psychiatrii.
                Niestety -
                > społeczeństwo nadało im wydźwięk negatywny i nam kojarzą się tylko
                z
                > czymś obraźliwym. A kiedyś były to tylko określenia medyczne.

                Toż dlatego powiedziałam kilkakrotnie, ze w sensie medycznym, a nie
                potocznym. Ale Aron nie chciał tego zrozumieć.
                • aron95 Re: manderla 15.04.08, 12:31
                  manderla napisała:


                  > Toż dlatego powiedziałam kilkakrotnie, ze w sensie medycznym, a nie
                  > potocznym. Ale Aron nie chciał tego zrozumieć.


                  Boś z Wenus
      • jasminowo Re: Może rozwinę, zeby nie było... 14.04.08, 17:40
        manderla napisała:

        > Mówię to uczywiście o
        > idiotach w sensie medycznym, psychiatrycznym, a nie o ludziach,
        > ktorzy sa kretynami na własne życzenie.
        >
        Jeżeli już usilnie chcesz używać słowa "idiota" w sensie
        psychiatrcznym to nie jako równoznaczne z "kretynem". Ponieważ
        znaczą one co innego...
        • manderla Re: Może rozwinę, zeby nie było... 14.04.08, 18:02
          jasminowo napisała:

          > manderla napisała:
          >
          > > Mówię to uczywiście o
          > > idiotach w sensie medycznym, psychiatrycznym, a nie o ludziach,
          > > ktorzy sa kretynami na własne życzenie.
          > >

          Zwroc uwage na to co powiedziałam. Idioci - w sensie medycznym.
          Kretyni na własne zycznie.


          ps. pewnie zagłębiam się za bardzo. Juz nie chce mi sie tego
          tłumaczyć. Wiedziałam ze tak bedzie. Powiem coś - a potem bede
          musiala rozkladac to na czynniki pierwsze.
          Ok, dobra, ucinamy dyskusję, bo ja nie potrafię przekazać w sposob
          zrozumialy tego co myśle.
          Taki półgłów ze mnie.

          ps ps. przypomniało mi sie . w zwiazku z tym co powiedziałam
          powyzej, takie powiedzonko: (aczkolwiek pewnie niedorzeczne
          zupełnie): - z dwóch półdupkwók może być dupa, ale juz z dwóch
          półgłowków - głowa raczej nie powstanie. ( a to tak na marginesie
          tylko) smile
          pozdrawiam
          > Jeżeli już usilnie chcesz używać słowa "idiota" w sensie
          > psychiatrcznym to nie jako równoznaczne z "kretynem". Ponieważ
          > znaczą one co innego...
          >
          >
          • jasminowo Re: Może rozwinę, zeby nie było... 16.04.08, 16:19
            manderla napisała:

            > >
            > Zwroc uwage na to co powiedziałam. Idioci - w sensie medycznym.
            > Kretyni na własne zycznie.
            >
            >
            >
            A ja czasem lubię się poczepiać szczegółów, taki minus - w życiu po
            rozwodowym nie mam kogo smile))
            Nie można być kretynem w sensie medycznym na własne życzenie smile tak
            jak nie można mieć wodogłowia na własne życzenie. smile
    • bozenadwa Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 13:38
      Aron ja tez tak mysle ,ze moze nie do koncz szczesliwi ,ale
      zaakceptowanie samego siebie ,swojego otoczenia ,i roznych
      sytuacji ,ktore nas spotykaja ,pozwala nam uniknac uczucia ,ze
      jestesmy nieszczesliwi .A poniewaz najtrudniej przychodzi nam
      zaakceptowanie samego siebie i potem calej reszty....To ciagle
      szukamy i szukamy .
    • nangaparbat3 Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 14:05
      Doszedłem do wniosku że jest akceptacją / polubieniem siebie i swego otoczenia
      . A to chyba takie trudne nie jest ?


      Alez to własnie jest tak cholernie, diabelsko trudne.
      I od tego wszystko zalezy.
      a jak juz sie komuś w pełni uda (możliwe w ogole?), to zostaje buddą albo
      (prawdziwym) świetym, i szczęście oraz akceptacja samego siebie juz go nic, ale
      to nic nie obchodzi.
      • pc_maniac Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 15:21
        Łoo matko, temat rzeka. Pewnie i pracę magisterską można by o tym napisać, a nie
        zgłębiłoby się całego tematu.

        Dla każdego szczęście oznacza co innego i to w różnym wieku.
        Dla mnie szczęście to uśmiech dzieciaka, gdy wygłupiam sie z nim podczas zabawy
        czy na sankach. Gdy w łazience podczas mycia zębów robimy głupie miny do lustra.
        Gdy wracam do domu, a mała biegnie do mnie i przytula się krzycząc "tatuś wrócił".
        Dla innego będzie to kupno telewizora, czy samochodu.
        Inna osoba szczęściem nazwie wyjazd z rodziną na zagraniczne wczasy.
        Co człowiek to inna definicja szczęścia.
    • salsa13 Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 15:26
      Tak łatwo z rąk wymyka się
      Ucieka wciąż, znika we mgle
      A Ty je chcesz na własność mieć
      Chcesz zamknąć na klucz
      Przed światem schować
      Skryć - jak skarb swój
      Prywatny skarb... niemożliwe

      Bo szczęście to przelotny gość
      Szczęście to piórko na dłoni
      Co zjawia się, gdy samo chce
      I gdy się za nim nie goni

      Tym więcej chcesz im więcej masz
      Wymyślasz proch, chcesz sięgnąć gwiazd
      Lecz to nie to, nie - to nie tak
      I ciągle czegoś nam brak do szczęścia
      Wciąż nam brak, tak zachłannie brak
      Otwórz oczy...

      Szczęście to ta chwila co trwa
      Niepewna swojej urody
      To zieleń drzew, to dzieci śmiech
      Słońca zachody i wschody

      Więc nie patrz w dal,
      Bo szczęście jest tuż obok w nas
      W zwyczajnym dniu, w zapachu domu
      Wśród chmur, w ciszy traw
      Jest blisko nas, blisko tak, blisko tak...

      Bo szczęście to przelotny gość
      Przebłysk słonecznej pogody
      I dużo wie, kto pojął, że
      Szczęście to garść pełna wody

      Szczęście to ta chwila co trwa
      Szczęście to piórko na dłoni
      Co zjawia się, gdy samo chce
      I gdy się za nim nie goni
      • manderla Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 15:43
        salsa13 napisała:

        > Tak łatwo z rąk wymyka się

        też lubie tę piosenkę.

        Jak widać, nie tylko z piosenki ale rozniez z wypowiedzi powyzej.
        Poczucie bycia szczesliwym trwa chwilę. Nie da się być wiecznie
        szczesliwym chyba że sie jest dzieckiem, albo idiotą. szczegolnie u
        tego drugiego to trwa wiecznie, bo dziecko z takiego stanu wiecznej
        szczesliwosci tez kiedys wyrasta.

        Ah aron, uwazam ze Twoja ex nieładnie powiedziała synowi. Bardzo
        nieładnie.
    • dsz27 Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 15:55
      Usiadłam po przeczytaniu tego posta i myślałam...Nigdy nie miałam ani parcia na
      kasę ani na karierę więc te rzeczy szczęścia mi nie dają. Fajnie mieć nowy TV
      ale to mi szczęścia nie daje.
      Kiedyś to mój M. sprawiał, że byłam szczęśliwa i wiem, że on też był...
      A teraz szczęście mi daje mój syn i nadzieja, że ta druga dzidzia jeszcze w
      brzuchy urodzi się zdrowa i będę miała dwójkę wspaniałych dzieci. To dla syna
      wstaje codziennie i dzięki niemu się uśmiecham.

      Na razie chyba jestem jeszcze daleka od zaakceptowania siebie a co dopiero od
      polubienia siebie. Więc jak dla mnie to na razie jest bardzo trudne.
    • a.niech.to Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 16:23
      Zdrowie, spokój, dobre związki z ludźmi, parę miłych drobiazgów.smile
      • sylwiamich Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 18:08
        Aronku...nie zgadzam się z Tobą.W sprawie szczęścia może trochę się
        zgadzam.Ale w sprawie żony już nie.Ponad 90 % naszego życia to
        codzienność zabarwiona nieszczęściem.I sądzę że ona zajęła się
        zmianą tych 90%.Żeby w tym było mniej nieszczęścia niż
        codzienności.A szczęście? Chwila ulotna...trzeba mieć dobre oko i
        chęć do łapania.Jak się na w tych 90% przewagę nieszczęścia....głowa
        zajęta mniej ulotnymi sprawami.
    • panda_zielona Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 20:48
      robaczek1982.wrzuta.pl/audio/cv7VpHEamq/
      Czy można zdefiniować pojęcie szczęścia? Niezależnie jak banalnie to
      brzmismirkzczęście jest celem każdego z nas,chociaż znaczy zupełnie coś
      innego,bo mamy inne cele,inne ambicje i pragnienia.
      Dla mnie osobiście będzie to zdrowie moje i mojej rodziny.
    • sadaga Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 20:51
      >Doszedłem do wniosku że jest akceptacją / polubieniem siebie i
      swego otoczenia

      też tak myślę.
    • z_mazur Re: Co nazywamy szczęściem ? 13.04.08, 20:54
      Bo życie nie składa się z oddychania. Prawdziwe życie, to te momenty które zapierają nam dech w piersiach.

      smile))
      • pc_maniac Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 21:15
        Wiecie co?
        Jak czytam wiele Waszych wypowiedzi, to zauważam jedną prawidłowość. Przy tak
        wielkiej ilości nieszczęść jakie Was spotyka (i goryczy, która z tego powodu w
        każdym z nas siedzi) zapewne nawet nie zauważacie, ze wiele szczęśliwych chwil z
        Waszego życia Wam umyka.

        Dziecko zaczyna mówić nowe słowa, dzieciak przynosi dobrą ocenę ze szkoły,
        nauczy się czegoś nowego, dostaniecie podwyżkę w pracy, czy cokolwiek innego.
        Macie w sobie tak wiele żalu do świata, ze umykają Wam te malutkie szczęścia! I
        myślicie, ze po prostu Wam się one nie zdarzają.

        Pamiętajcie, że Wasze nastroje odziaływują na resztę rodziny i jeśli nie
        zaczniecie się uśmiechać, przestać być zgorzkniałymi, to i Wasze dzieci takie
        się staną!

        Więc marsz do swych najbliższych, przytulić, ucałować A NAJWAŻNIEJSZE UŚMIECHNĄĆ
        SIĘ DO NICH. A zobaczycie, że w tym momencie sami staniecie się choć na tę jedną
        malutką chwilę szczęśliwi jak już dawno nie byliście.

        Ja czasem zaglądam do sypialni dziecka i jak widzę uśmiech małej przez sen, to
        już mi lepiej na sercu. Bez względu na to jak byłem chwilę wcześniej zniechęcony.
        • bozenadwa Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 21:29
          pc maniaku dziekuje Ci za te slowa.Pozdrawiam
          • libra22 Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 21:43
            Bywam szczęśliwa. Tak. Ale do Buddy mi daleko, co niespecjalnie mnie nie martwismile

            Pc - jakby do mnie ktoś tak gadał w momencie, kiedy jestem zdołowana to bym
            chyba pogryzłasmile
            • pc_maniac Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 21:46
              > Pc - jakby do mnie ktoś tak gadał w momencie, kiedy jestem zdołowana to bym
              > chyba pogryzłasmile

              Jakby miało to pomóc na Twój stres to czemu nie?!
              Czasem fajnie pójść gdzieś do lasu i wywrzewszczeć sie, puścić siarczystą wiąchę.

              Po prostu poza stresem wzbiera się w nas agresja, która nie ma gdzie się wyładować.
        • sylwiamich Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 22:18
          pc_maniac napisał:

          > Wiecie co?
          > Jak czytam wiele Waszych wypowiedzi, to zauważam jedną
          prawidłowość. Przy tak
          > wielkiej ilości nieszczęść jakie Was spotyka (i goryczy, która z
          tego powodu w
          > każdym z nas siedzi) zapewne nawet nie zauważacie, ze wiele
          szczęśliwych chwil
          > z
          > Waszego życia Wam umyka.


          Głupoty gadasz...
          Po pierwsze nie odcinaj się od Nas.Wejdż w ten nurt nieszczęścia i
          szczęścia który tu płynie i czerp do woli.Niczego nie poczujesz
          jeśli będziesz patrzył z góry.A tak ładnie mówisz o szczęściu.Bo
          szczęscie można sobie projektować.Patrząc na zmiany które zachodzą w
          ludziach na tym forum.Na stałych bywalców którzy są bo chcą, nie
          dlatego że muszą.Na nowych którzy irytują, a po kilku miesiącach
          nawet się ich lubi.Gdy patrzę jak z ogłupiałej kobiety, mężczyzny
          robi się człowiek zdolny do humoru, dystansu, do wiary...serce
          rośnie.
          Szukać szczęścia wokół siebie.....
          • pc_maniac Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 22:26
            Może po prostu to co piszę wynika z tego, że okres, kiedy żyłem w depresji mam
            już za sobą.
            Długo trwał, w pewnym momencie skończył się dla mnie bardzo źle, gdy parę lat
            temu po otrzymaniu wypowiedzenia z pracy, dostałem paraliżu i prosto z firmy
            trafiłem do szpitala.

            Ale może właśnie to przenicowało całe moje podejście do życia?!
            Może po osiągnięciu punktu krytycznego już przestałem żyć przeszłością (choć
            czasem mnie ona jeszcze ściga), ale już nie krępuje i nie zmusza bym żył pod
            dyktando tego co za mną pozostało.

            Teraz cieszę się każdą chwilą obecną.
            Rozumiem wszystkich tych, którzy czują te więzy przeszłosci, które krępują
            ruchy, łapią za gardło. Bo sam to przeżyłęm, ale szczęśliwie wyzwoliłęm się z
            tego i ważne, ze żyję, ważne, że mam dla kogo żyć.
            • sylwiamich Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 22:37
              Nie chcę Ci tu analizy robić...ale chyba sie trochę zasupłałeś.Nie
              zyje się dla dzieci.Dzieci dostarczają przyjemności, szczęścia.Ale
              jeśli nie nauczysz się żyć dla siebie....niczego dziecku nie
              dasz.Zresztą,......idę spać.Nie mam siły na wzniosłe
              analizy.Papatkismile)I uśmiechnij się czasami do faceta w lusterku, nie
              tylko do córysmile
              • libra22 Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 22:46
                Pc, pisz o swoich przeżyciach i o tym, czego Cię nauczyły, bo to brzmi
                wiarygodnie. Ale nie pouczaj ex katedra, bo to wkurza.
                Nikogo, kto akurat przeżywa najgorsze chwile w jego życiu, nie przekona Twoja
                odezwa dlatego, że Ty coś takiego przeżyłeś. Nawet jeśli masz rację, każdy musi
                doświadczyć jej sam. Na własnej skórze. I tyle.
              • pc_maniac Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 23:06
                > sylwiamich 13.04.08, 22:37 Odpowiedz

                > Nie chcę Ci tu analizy robić...ale chyba sie trochę zasupłałeś.Nie
                > zyje się dla dzieci.Dzieci dostarczają przyjemności, szczęścia.

                Każdy sam sobie wybiera cel życia.
                Dla mnie celem życia jest właśnie rodzina. Owszem miałem ...dzieścia lat temu
                inne cele - domek, drogi samochód, własna firma, przynosząca pokaźne dochody.
                Fakt, domku nie zdążyłem mieć (ma go moja była), ale pozostałe cele
                zrealizowałem i to z nawiązką. Własny biznes przynosił mi tak dobre dochody, ze
                za miesięczny zysk kupiliśmy sobie nowiusieńkiego Forda Sierrę. Nigdy nie
                zastanawialiśmy się z żoną czy stać nas na coś.
                Coś nam się podobało, to sięgaliśmy do portfela i to kupowaliśmy.
                Na 11 urodziny córki pojechaliśmy z nią do Disneylandu.
                I to były nasze ostatnie miłe chwile. Pół roku później żona wraz z córką,
                pieniędzmi, samochodem i moim "najlepszym przyjacielem" znikli.
                Znikła rodzina, znikły luksusy, znikło poczucie bezpieczeństwa i sensu życia.
                Zostałem z olbrzymimi długami do spłacenia, bo okazało się, że żona na tą chwilę
                przygotowywała się już od dłuższego czasu.

                Czemu o tym piszę?
                Ponieważ to właśnie wydarzenie zmieniło całkowicie moje wartości. Wiem, że mam
                do dzisiaj urazę do prowadzenia własnej działalności i żeby mnie wszyscy święci
                namawiali, to do śmierci nic własnego już nie poprowadzę. Ot uraz,z którego się
                nie uwolniłem i jakoś nie chcę.
                Napisałaś, że nie żyje się dla dziecka. Ale ja właśnie z dziecka, z obserwowania
                jak rośnie czerpię największą siłę do życia i jest mi z tym dobrze.
                Napisałaś "Dzieci dostarczają przyjemności, szczęścia."
                Szczęścia tak, ale przyjemność wolę czerpać z seksu z żoną.
                Może moje podejście jest wykoślawione, złe, czy nieprawidłowe. Ale o ile nie
                robię nim nikomu krzywdy, a mnie daje radość i sens życia, to uważam, że jest to
                dobry sposób na życie.
                To wszystko. Myślę, że dam sobie spokój z pisaniem czegokolwiek więcej, bo
                widzę, że niektórzy uważają, że pisać w tym wątku mogą jedynie osoby
                nieszczęśliwe. A ja niestety do takich obecnie nie należę.
                • libra22 Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 13.04.08, 23:31
                  No właśnie chyba miały pisać osoby, które potrafią być szczęśliwesmile
                • sylwiamich Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 14.04.08, 07:42
                  Czerpiesz radość z seksu z żoną, która odeszła z przyjacielem.Masz
                  uraz od którego nie chcesz się uwolnić.Kosmiczne długi.Córka, którą
                  zabrała żona, jest dla Ciebie jedynym żródłem szczęscia.I jesteś
                  sszczęśliwy, bo przewartościowałeś swoje priorytety.To rzeczywiście
                  napisz NAM, jak to się robi.Bo to cudowne.
                  No chyba że ukrywasz się w głębokich Bieszczadach, sam wychowujesz
                  córkę, a martwa żona leży w chłodnej piwnicy.To fakt...masz co
                  chciałeś.
                  • nicol.lublin Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 14.04.08, 08:20
                    oj, sylwia, gafa!!! nie czytasz dokładnie.
                    chodzi o obecną żonę i nowe dziecko - 3 letnie. stara zona odeszła
                    dawno, stare dziecko ma 24 lata, więc nowych słów raczej nie mówi
                    (chyba, że w obcym języku smile
                    ale to nic smile odrobisz lekcje i bedzie ok
                    • sylwiamich Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 14.04.08, 08:42
                      To w zasadzie nie ma znaczenia...smile)
                      Chodziło mi bardziej o formę głoszenia "dobrej nowiny".Jak dla mnie
                      facet się odcina, wywyższa tym swoim "jestem ponad to", "poznałem
                      sens", " wy-ja".A juz obrażanie się za to że nikt jakoś nie zauważył
                      tego jego szczęścia to już mnie dobiło.No i gdy mowa o innych
                      powiodach do szczęścia niż dzieci (te odchodzą), to wymienia
                      materialne...ble.
                      Wierzę że możesz być szczęsliwy.Ale nie wierzę że Cię Twoje
                      przeżycia wzbogaciły duchowo.No chyba że z piętra 1 na 1a.Zresztą
                      już kiedyś pisałam o odcinaniu się od przeszłości.Przypomina mi to
                      zakopywanie dziurawych pojemników z substancją radioaktywną we
                      własnym ogródku.
                      • manderla Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 14.04.08, 08:46
                        Oj, laska, jak ja Cię lubię! wink
                        • sylwiamich Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 14.04.08, 09:06
                          manderla napisała:

                          > Oj, laska

                          Dzidzia...to że po rzuceniu fajek przytyłam 15kg, że z powodów
                          rodzinnych od pół roku nie byłam u fryzjera, nie znaczy, że masz
                          prawo mnie wyzywać!!
                          Wczoraj to sobie pomalowałam paznokcie:
                          1.Lakierem wypełaniającym
                          2.Lakierem utwardzającym.Z teflonem chyba...
                          smile))
                          • manderla Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 14.04.08, 16:51
                            sylwiamich napisała:

                            > manderla napisała:
                            >
                            > > Oj, laska
                            >
                            > Dzidzia...to że po rzuceniu fajek przytyłam 15kg, że z powodów
                            > rodzinnych od pół roku nie byłam u fryzjera, nie znaczy, że masz
                            > prawo mnie wyzywać!!
                            > Wczoraj to sobie pomalowałam paznokcie:
                            > 1.Lakierem wypełaniającym
                            > 2.Lakierem utwardzającym.Z teflonem chyba...
                            > smile))
                            >
                            To może zostawmy to tak, jak jest. Bo jak zacznę mówić co
                            zrobiłam.... a raczej czego nie zrobiłam....


                            ps.lakier z teflonem? no to ja dopiero jestem dépassée zupełnie. Bom
                            myślała, że to tylko na patelniach ten teflon wink
                • aron95 pc_maniac 14.04.08, 10:03
                  nie chowaj głowy w piasek .
                  Masz swoje zdanie i musisz go tu argumentami przeforsować .
                  Do jednych trafisz do innych nie .
                  Jedni Cię poprą inni nie zrozumieją i to jest forum - różnorodność zdań
                  • jasminowo Re: pc_maniac 14.04.08, 17:52
                    pc - do mnie trafiłeś. Prosto o prostych radościach życia. Uczciwie
                    i bez owijania w bawełnę. Wiem, że gdy źle to takie pocieszanie na
                    nic się zda ale to Twoje podejście. Nie daj się wykurzyć.
                    • aron95 Re: pc_maniac 15.04.08, 12:28
                      Chyba nie posłuchał
                      • jasminowo Re: pc_maniac 16.04.08, 16:20
                        aron95 napisał:

                        > Chyba nie posłuchał

                        No cóż. Trudno.
                      • pc_maniac Re: pc_maniac 16.04.08, 20:00
                        aron95 napisał:

                        > Chyba nie posłuchał

                        To nie chodzi o to czy posłuchał czy nie.
                        Chciałem dać do zrozumienia, że szczęśliwe drobne chwile często nas omijają, bo
                        ich nie zauważamy, gdyż nasze problemy nas zniewalają i więżą.

                        Zostałem sprowadzony na ziemię, że jestem przemądrzały.
                        Więc postanowiłem "nie drażnić rekina".

                        Ot tyle.
                        Nic nie poradzę, że nie potrafię pisać tak kwieciście jak np. Tricolour i często
                        walę to co myślę zbyt bezpośrednio.
                        • aron95 Re: pc_maniac 17.04.08, 11:58
                          Nie przejmuj się, na mnie też lecą gromy z jasnego nieba .
                          Przeważają tu kobiety a tym nie zawsze jesteśmy w stanie trafić do przekonania .
        • sadaga Re: Szczęście trzeba umieć zauważyć 16.04.08, 18:38
          pc_maniac napisał:

          > Wiecie co?
          > Jak czytam wiele Waszych wypowiedzi, to zauważam jedną
          prawidłowość. Przy tak
          > wielkiej ilości nieszczęść jakie Was spotyka (i goryczy, która z
          tego powodu w
          > każdym z nas siedzi) zapewne nawet nie zauważacie, ze wiele
          szczęśliwych chwil
          > z
          > Waszego życia Wam umyka.
          >
          > Dziecko zaczyna mówić nowe słowa, dzieciak przynosi dobrą ocenę ze
          szkoły,
          > nauczy się czegoś nowego, dostaniecie podwyżkę w pracy, czy
          cokolwiek innego.
          > Macie w sobie tak wiele żalu do świata, ze umykają Wam te malutkie
          szczęścia! I
          > myślicie, ze po prostu Wam się one nie zdarzają.
          >
          > Pamiętajcie, że Wasze nastroje odziaływują na resztę rodziny i
          jeśli nie
          > zaczniecie się uśmiechać, przestać być zgorzkniałymi, to i Wasze
          dzieci takie
          > się staną!
          >
          > Więc marsz do swych najbliższych, przytulić, ucałować A
          NAJWAŻNIEJSZE UŚMIECHNĄ
          > Ć
          > SIĘ DO NICH. A zobaczycie, że w tym momencie sami staniecie się
          choć na tę jedn
          > ą
          > malutką chwilę szczęśliwi jak już dawno nie byliście.
          >
          > Ja czasem zaglądam do sypialni dziecka i jak widzę uśmiech małej
          przez sen, to
          > już mi lepiej na sercu. Bez względu na to jak byłem chwilę
          wcześniej zniechęcony


          masz rację. bo wiele zależy od nas. optymizm i pogoda ducha się
          udzielają. ja jestem optymistką i tego nie zamierzam zmieniać. bo w
          tym jest moja siła smile)

          ktoś powiedział, że "życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo
          tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko".
          to trochę banalne i przejaskrawione ale mamy dookoła siebie wiele
          takich małych cudów. wystarczy je dostrzegac smile))
    • z_mazur Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 08:56
      A może wystarczy się pogodzić ze świadomością, że szczęśliwym się
      nie JEST, tylko się BYWA.

      Nie można być cały czas szcześliwym, to byłby stan nienaturalny.
      Wystarczy od czasu do czasu zrobić coś takiego co wywoła w nas to
      uczucie, a że dla różnych ludzi są to różne rzeczy, więc nie ma
      recepty. Róbmy po prostu od czasu do czasu coś co powoduje, że
      czujemy się szczęśliwi, a jeszcze jak przy okazji robienia tego nie
      ranimy innych osób, to już jest w ogóle super. smile))
      • sylwiamich Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 09:01
        z_mazur napisał:a jeszcze jak przy okazji robienia tego nie
        > ranimy innych osób, to już jest w ogóle super. smile))
        >

        Moja odpowiedż:
        pl.youtube.com/watch?v=5jVHqcJwqME
        • z_mazur Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 09:05
          Tiaaa, a progesteron to taki niewinny. smile))))))))
          • sylwiamich Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 09:07
            z_mazur napisał:

            > Tiaaa, a progesteron to taki niewinny. smile))))))))


            Ja tam nie wiem co to progesteron.Ja o sobie mówiłam z tym
            testosteronemwink))
    • menab Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 10:41
      Wszytko ewoluuje. Również to szczęściesmile Zmieniają nam się
      priorytety to i dośćignięcie szczęścia też.
      • ewa009 Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 10:55
        Człowiek, który posiadł definicję szczęscia, nie rozumie szczęścia. Szczęścia
        nie da się zdefiniować. Szczęście często jest mylone z radością.
        * mieć szczęście oznacza:
        o sprzyjający zbieg, splot okoliczności;
        o pomyślny los, fortuna, dola, traf, przypadek;
        o powodzenie w realizacji celów życiowych, korzystny bilans
        doświadczeń życiowych

        * odczuwać szczęście oznacza:
        o (chwilowe) odczucie bezgranicznej radości, przyjemności, euforii,
        zadowolenia, upojenia,
        o (trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem;
        ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego
        Pozdrawiam.
    • ewa009 Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 11:39

      A ex ? Po prostu goni to uciekające szczęście

      Aronie dlaczego tak uważasz (oceniasz) czy możesz mi to wyjasnic bo nie bardzo
      rozumiem. Sorki ,że na forum. Co mi ucieka i skąd wiesz co dla mnie jest
      szczęściem?Pozdrawiam.
      • zuza145 Wszyscy macie rację 14.04.08, 12:09
        a po zsumowaniu- definicja słowa szczęście została opisana może
        w 30-40%. Tyle definicji- ile ludzi i sytuacji.
      • aron95 Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 16:58
        ewa009 napisała:

        >
        > A ex ? Po prostu goni to uciekające szczęście
        >
        > Aronie dlaczego tak uważasz (oceniasz) czy możesz mi to wyjasnic bo nie bardzo
        > rozumiem. Sorki ,że na forum. Co mi ucieka i skąd wiesz co dla mnie jest
        > szczęściem?Pozdrawiam.


        Często powtarzałem - Do szczęścia nic mi wiecej nie potrzeba , aby tylko było
        tak jak jest . Ty uważałaś inaczej , szukałaś .
        Znalazłaś ?
        Sądzę że dalej jesteś na etapie szukania i nie chodzi mi tu o facetów
        Jak znajdziesz to też powiesz - Nic mi wiecej do szczęścia nie potrzeba
        • ewa009 Re: Co nazywamy szczęściem ? 15.04.08, 15:26
          Ja jestem osobą ,która zawsze bedzie marzyć i dążyć do celów, lubię ruch i
          działanie- więc szczęściem jest dla mnie ciągłe szukanie, uczenie się. Taka już
          jestem, że stagnacja mnie przeraża.
    • ewa009 Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 12:40
      Co nazywamy szczęściem ?
      Przyszła Baba do lekarza..
      a lekarz też Baba smile
      Ot cała prawda a dzisiaj dla mnie ...Oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie
      potrzeba...
    • soniaaa Re: Co nazywamy szczęściem ? 14.04.08, 13:29
      "... to dostac czasem jeden usmiech
      i zwrocic jeden wiersz..."

      W.Broniewski
    • tricolour Jestem szczęśliwy... 14.04.08, 16:46
      ... Jestem zdrowy. Kocham i jestem kochany. Mam zajęcie, które lubię i jeszcze
      za to mi płacą - nawet dobrze. Czasem dźwigam na barkach "niepokój świata" ale
      to trwa krótko i tylko uświadamia mi pozytywną resztę.

      smile
      • manderla Re: Jestem szczęśliwy... 14.04.08, 17:00
        tricolour napisał:

        > ... Jestem zdrowy. Kocham i jestem kochany. Mam zajęcie, które
        lubię i jeszcze
        > za to mi płacą - nawet dobrze. Czasem dźwigam na barkach "niepokój
        świata" ale
        > to trwa krótko i tylko uświadamia mi pozytywną resztę.

        Tri!!!!, no takiego jeszcze Twojego komentarza nie czytałam na tym
        forum, a czytam...ho-ho juz pare lat by było.

        To powiało....pozytywizmem.... znaczy sie optymizmem, chciałam
        powiedzieć smile

        pozdrawiam
        >
        > smile
        • tricolour Bo wątek taki... 14.04.08, 17:05
          ... to i ja się dopisałem. Ale już sie poprawiam...


          smile)
          • manderla Re: Bo wątek taki... 14.04.08, 17:13
            tricolour napisał:

            > ... to i ja się dopisałem. Ale już sie poprawiam...
            >
            >
            > smile)

            hehehehe, kurde facet, twoja laska to powinna być z ciebie dumna!
            mam nadzieje ze cie docenia jak należy! Boś dużo wart! smile
          • manderla Re: Bo wątek taki... 14.04.08, 22:11
            tricolour napisał:

            > ... to i ja się dopisałem. Ale już sie poprawiam...
            > smile)

            Się popraw, koniecznie! Bo tak to , wiesz, nie przystoi...!
        • aron95 Re: Jestem szczęśliwy... 15.04.08, 12:26
          I powiało optymizmem .
          Ilu ludzi potrafi powiedzieć o sobie - jestem szczęśliwy ?

          Hm ...z kobiet to chyba żadna bo panie to mają wrodzony dar szukania problemów
          • sadaga Re: Jestem szczęśliwy... 16.04.08, 18:50
            aron95 napisał:
            aron95 napisał:

            > I powiało optymizmem .
            > Ilu ludzi potrafi powiedzieć o sobie - jestem szczęśliwy?
            > Hm ...z kobiet to chyba żadna bo panie to mają wrodzony dar
            szukania problemów

            czyżby mała prowokacja wink
            btw każdy ma większe lub mniejsze problemy. ale trzeba pamietac ze
            po każdym dołku jest górka. no i zawsze można łopatkę wyrzucić i z
            kopania nici wink
          • ada_ps Re: Jestem szczęśliwy... 17.04.08, 14:17
            nie zgadzam się!!!!
            dar szukania problemów i dziury w całym ma "płeć brzydka"!!!!
            mój M właśnie mi to udowadnia od jakiegoś czasu, szuka pretekstów
            dlaczego zdradził żonę w 8 mies a w 9 już ją opuścił... jego
            tłumaczenia to jedem wielki debilizm, cóż jest infantylnym
            dzieciuchem... przez 10 lat wszystkim mówił jaki to jest szczęśliwy
            a teraz kiedy zrobił co zrobił został petępiony nagle mu się
            odmienia, nagle szuka problemów ale mam to szczęście że nikt jużmu
            nie wierzy...

            ja nawet dziś mówię że byłam szczęśliwa, więc....
            • aron95 Re: Jestem szczęśliwy... 17.04.08, 16:48
              ada - to nie jest szukanie problemów tylko próba wytłumaczenia swoich słabości
    • zdziwiona.2 Re: Co nazywamy szczęściem ? 15.04.08, 10:06
      Ten Epikur miał rację. Szczęście, to brak nieszczęść. Jestesmy
      szczęśliwi choć o tym nie wiemy. Dopiero jak dopadnie nas coś
      strasznego-wypadek, choroba, strata...uświadamiamy sobie, że
      wcześniej przed tym byliśmy szczęśliwi, choć łatwo nie było.
      Przynajmniej ja tak mam.
    • lookbill Re: Co nazywamy szczęściem ? 15.04.08, 13:31
      Dla mnie szczęściem jest cieszenie się tym, co mam.
    • myblues Re: Co nazywamy szczęściem ? 18.04.08, 00:54
      dla mnie szczęście to poczucie, że jest się komus potrzebną, ze jest sie tą
      najwazniejszą osobą, ze jest się akceptowaną, że druga osoba potrafi ze mnie
      wydobyc co cudowne a to co we mnie nie najlepsze potrafi uznac za urocze, ze
      ktos o mnie mysli, ze ktos sie mna interesuje, dopytuje, rozmawia ze mna, ze
      potrafi mi sprawiac drobne przyjemności: miłe słowo, komplement, przytulenie ot
      tak bez powodu... tak naprawdę to drobiazgi, ale z nich składa się zycie i z
      tych drobinek własnie powstaje poczucie szczęścia... Ja tego wszystkiego nie
      mam, mój mąż (mam nadzieje, ze niebawem juz ex) raczy mnie dokładnie
      odwrotnoscia tego wszystkiego co uznaje za szczęscie, więc smiało mogę
      powiedziec że szczęscie mnie opusciłosad Ale wierzę, ze gdzies jest...
      • otylka24 Re: Co nazywamy szczęściem ? 18.04.08, 14:55
        KOCHAĆ I BYĆ KOCHANYM
        • a.niech.to Re: Co nazywamy szczęściem ? 18.04.08, 15:33
          ZDROWĄ miłością
          • myblues Re: Co nazywamy szczęściem ? 18.04.08, 16:45
            no tak mozna to podsumowaćsmile
        • z_mazur Re: Co nazywamy szczęściem ? 18.04.08, 18:00
          > KOCHAĆ I BYĆ KOCHANYM

          Dobrze jeszcze jak się kocha tą samą osobę przez która jest się kochanym. wink
          • aron95 Re: Co nazywamy szczęściem ? 18.04.08, 22:03
            z_mazur napisał:

            > > KOCHAĆ I BYĆ KOCHANYM
            >
            > Dobrze jeszcze jak się kocha tą samą osobę przez która jest się kochanym. wink
            >
            O tak ! Trafna uwaga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka