jak ja mam sie bronić?

16.04.08, 09:45
Mąż jest w szpitalu psychiatrycznym. Ponieważ nie powiedział mi na co sie
leczy, nie dałam mu dziecka na kontakt sam na sam. Pozwoliłam mu na kontakt z
małą tylko przy mnie. Ten jednak błyskawicznie wsadził ją w samochód,
zablokował drzwi i odjechał. Oczywiście powiadomiłam policje ( bo bez
fotelika) a dodatkowo kilka godzin wcześniej wyszedł ze szpitala na przepustkę.
teraz mówi, ze pojedzie po małą z policją i kuratorką, do niani.
A to , ze mu nie daje małej wykorzysta w sądzie przeciwko mnie.
Nie wiem co mam robić. W pracy siedzę jak na szpilkach, boje się, ze zaraz
niania zadzwoni, że on przyjechał po małą.
Wcześniej nie zabraniałam spotkań, brał małą. Ale teraz kiedy wykorzystuje
szpital psychiatryczny przeciwko mnie (wysłał do sądu wniosek o odroczenie
sprawy rozwodowej, a termin jeszcze nie jest ustalony, a on jutro już
wychodzi) nie pozwolę mu na osobisty kontakt z tak małym dzieckiem.
czy jest jakaś rada na niego? Ja chce normalnie żyć, spokojnie. Czy w sądzie
naprawdę mogą mi zarzucić to, ze nie chce aby moja córka była sam na sam z
ojcem? ja sie o nia boję.
    • kajda28 Re: jak ja mam sie bronić? 16.04.08, 10:09
      nie wiem jak to dokładnie jest, ale chyba możesz wystąpić teraz do sądu o
      ograniczenie mu praw rodzicielskich, właśnie dlatego że leczy sie
      psychiatrycznie i boisz się o dziecko. ja kilka razy o tym myślałam, ale jakoś
      nie mam odwagi sad. Bez tego wyroku nie możesz nic zrobić, chyba że utrudniając w
      ten sposób że "chować " przed nim dziecko. Jesteś jeszcze jego żoną, może
      spróbuj pogadać z jego lekarzem, jak on widzi jego kontakt z dzieckiem, czy jest
      pewny że pod jego opieką nie stanie mu się krzywda.
      Trudna sytuacja. sad
      • agni-76 Re: jak ja mam sie bronić? 16.04.08, 12:38
        Witam ponownie
        Proponowałabym ograniczenie władzy rodzicielskiej. Możesz złożyć pozew do sądu
        rodzinnego niezależnie od tego że jest sprawa rozwodowa w toku uzasadniając
        właśnie obawą o dziecko z powodów zdrowotnych męża podając jako dowód pobyt w
        szpitalu psych. Ponadto iż pragniesz za;ewnić dziecku w miarę spokojne
        wychowanie bez ekscesów męża. W pozwie zaznacz do jakiś określonych obowiązków
        będzie zobowiązany i kiedy mają odbywac się i w jakiej formie kontakty z dzieckiem.
        W chwili obecnej macie oboje takie same prawa do dziecka
        • aron95 A gdyby się nie leczył ? 16.04.08, 16:23
          To byłby dobry ojciec ?
          To że sie ktoś leczy nie może go eliminować z życia o tym decyduje lekarz ,
          skoro go wypuszczają to znaczy że nie zagraża nikomu .
          Może po prostu stresy leczyć związane z Twoim podejściem .
          Może czy nie ?
          • krolowazla Re: A gdyby się nie leczył ? 17.04.08, 08:03
            Mąż jest po wypadku, mieszkałam z nim ponad rok od czasu wypadku i wiem, że nie
            jest chory. Owszem wcześniej leczył się , ale wtedy kiedy miał takie potrzeby,
            chodziło o dokumentacje do Zusu i Pzu. Nawet sam psychiatra mu powiedział, ze
            żaden lekarz nie wejdzie mu w głowe i nie zobaczy czy się faktycznie cos dzieje
            czy nie. Chory mówi co mu dolega, lekarz na podstawie objawów stwierdza
            chorobę. Ja to wiem, ale obcy ludzie nie . Problem w tym, że mąż cały czas mówi,
            ze bedzie przeciagał celowo rozwód, będzie robił wszystko, żeby mnie jak
            najdłużej dręczyć.
            To co przeszłam w małżeństwie - to było znęcanie psychiczne, ale zobaczyłam to
            dopiero jak złożyłam pozew i przejżałam na oczy.
            ja nie mówię, ze on jest złym ojcem. Nie wiem tylko jak mam sie bronić? czy jemu
            wolno wszystko a mi nic?
            Wczoraj nie wytrzymałam i zadzwoniłam do lekarza prowadzacego. Dowiedziałam sie,
            ze mąż jest wypisywany w stanie dobrym i w gruncie rzezcy jest zdrowy
            psychicznie. Nawet się ucieszyłam. Ale gdy przyszedł do mnie do pracy, to znowu
            było to samo , ubliżanie, wyzywanie, straszenie co mi grozi jak nie dam mu córki.
            Z takim typem człowieka nie można się dogadać. Chociaż tak było by lepiej dla
            wszystkich.
            Stres to on może i leczy, ale nie przeze mnie. Generalnie jest tak, ze ze mną
            np. rozmawia miło, potem jest konsultacja z matką i odwraca kota ogonem.
            • sylwiamich Re: A gdyby się nie leczył ? 17.04.08, 09:12
              Królowo....może na początku zadasz sobie pytanie czy Twój mąż jest
              złym ojcem, który może skrzywdzić dziecko.Jeśli tak jest, do czasu
              sprawy o ograniczenie,zabranie praw rodzicielskich nie musisz mu
              dawać córki.Polska to taki kraj w którym lepiej być sprawcą niż
              ofiarą.
              Jeśli natomiast nie robi jej krzywdy, pozwól mu się z nią widywać i
              rozgranicz dziecko od siebie.
Pełna wersja