Dodaj do ulubionych

Na czym właściwie polega "szczęście małżeńskie"?

17.04.08, 11:10
Od 2-óch dni przechodze prawdziwe katusze, od kiedy to mojemu M
zebrało się na podsumowania i postawnowił przysyłać mi mail'e ze
swoimi przemysleniami. Z mail'i dowiedziałąm sie, że byłam wspaniałą
żona, dbającą o dom, o niego, o to, żeby niczego mu nie brakowało,
żeby wszystko miał, spełniałam wszystkie jego zachcianki zanim
jeszcze zdążył o tym powiedziec, do tego realizowałam się zawodowo i
zawsze wyglądałam pieknie. Ale... okazuje się, że to nie o
takie "szczęście małżeńskie" mojemu M chodziło, bo... nie jeździłam
z nim na nartach, nie lubiłam chodzić na dicho i na stadion na
meczyki piłkarskie... No ręce mi po prostu opadły... Na jego mail'e
odpowiadałam sucho, zdawkowo. Więc On w kolejnym mail'u wyraził
swoje zdziwienie jak to możliwe, że z takiej wielkiej miłości nagle
taka nienawiść ze mnie emanuje...? I że on nie chce sie w nienawiści
rozstawac, bo... NIGDY NIC NIE WIADOMO... Czyli co - teraz sobie
pohula, zazna kawalerskiego życia, a jak mu się znudzi - to zostawia
sobie uchyloną furteczkę...? Na to jakby za późno...

A jeszcze dzisiaj zapowiedział swoją wizyte w domu, bo musi podpisać
PITa (tak, wiem, jestem głupia, ale zgodziłam sie na wspólne
rozliczenie za zeszły rok) no i chce porozmawiać... O czym
kuźwa...?! Chyba już wszystko mi powiedział. Jestem od wczoraj znowu
chodzącym kłębkiem nerwów sad

A jeśli nastepna wybranka mojego M będzie chciałą go uszczęsliwić to
mogę podpowiedzieć jej 3 sposoby:
1. mecze
2. narty
3. dicho
Obserwuj wątek
    • danagr Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 11:25
      jesssoooo, sorki ale facet w krotkich spodenkach tylko wiaderka i piaskownicy
      brak...hehe niech mi kaktus na rece wyrosnie jak nie chodzi o przymknieta
      furtke....fajnie, ze masz dystans do sytuacji i trzymaj tak dalej.
      • bozenadwa Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 11:49
        Bulitie jak ja Ci wspolczuje,wyobrazam sobie co czujesz .Trzymam za
        ciebie kciuki ,zaby Cie nie zkolowal.Kolejny dowod na to jakim jest
        egoista .Jesli chcesz naturalnie ,mozesz mu powiedziec ,ze to nie
        chodzi o nienawisc,tylko o to ze Ci skrzywdzil ,oszukal i nie nie
        masz ochoty z takim czlowiekiem miec nic wspolnego i tyle ,Sciskam
        Cie mocno .Trzymaj sie i nie daj soba manipulowac .
        • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 12:26
          Bożenko, mam nadzieje, że nie dam się skołować, ani zmanipulować -
          teraz mam takie silne postanowienie, nie wiem tylko jak to będzie
          kiedy go zobaczę - pewnie serce zabije mocniej, bo niestety pomimo
          tego co zrobił i co mówił - ja nadal go kocham... Nie zamierzam
          wdawać się w żadne dyskusje - bo i o czym...? Wszystko co miał
          powiedzieć - powiedział i napisał wczoraj i przedwczoraj w
          soczystych mail'ach... Jedyna kwestia jaka została do uzgodnienia to
          kwestia mieszkania, ale to jeszcze nie teraz. Niech przyjdzie,
          podpisze PITa i idzie w pizdu! Wiem jedno - ja muszę wyglądać
          zabójczo i trzymać fason. Żebym sie tylko przy nim nie popłakała sad
          • aron95 A ja w kwesti formalnej 17.04.08, 12:32
            To "idzie w pizdu" czyli gdzie ?
            • dsz27 Re: A ja w kwesti formalnej 17.04.08, 12:35
              No jak to gdzie...w pizdu! ech...
            • bolutiebolutie Re: A ja w kwesti formalnej 17.04.08, 12:43
              Czyli do swojego 40-metrowego wynajętego mieszkania w "Pruszkowie"
              (czytaj w Poznaniu), gdzie - jak się ostatnio w mail'u skarżył - śpi
              w nieswoim niewygodnym łóżku...
              • aron95 Re: A ja w kwesti formalnej 17.04.08, 13:00
                A w Pruszkowie to rozumię że.... w pizdu .
      • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 12:27
        wiem, duży dzidziuś...
    • anbale Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 12:45
      Pewnie jakbyś z nim jeździła na narty, chodziła na dicho i na mecze to dla
      odmiany odszedłby z powodu uczucia zniewolenia i dusznej symbiozysmile
      Jak ktoś chce odejść, to każdy powód może się okazać bardzo dobrym powodem,
      nawet to, że partner był "zbyt idealny"smile
      Jego gra jest chyba dość łatwa do przejrzenia. Chyba się jednak boi przyszłości
      i na wszelki wypadek chce mieć w rezerwie byłą żonę jako plan B...Ja bym to w
      każdym razie tak odebrała.
      • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 12:48
        I ja dokładnie tak to odbieram jak opisałaś - będę Planem B,
        wyjściem awaryjnym, furtką... Ale nie ze mną te numery, Brunerku...
        • anbale Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 17.04.08, 12:54
          I słusznie. Jest taki rodzaj ludzi- ja w każdym razie parę takich osób
          spotkałam- którzy chcą sobie innych "odkładać na półkę", żeby w odpowiedniej
          chwili po nich sięgnąć. I to się objawia właśnie tak, że niby utrzymuje kontakt,
          niby przyjacielski, niby mu nawet zależy- ale zawsze gdzieś czmychnie, gdy się
          starasz zeskoczyć do niego z tej półkismile
          I w tak w kółko, Ty się musisz dostosować- bo inaczej jesteś "niedobra i
          niesprawiedliwa"...I tak można pogrywać z kimś do samej śmierci, jeśli ktoś jest
          podatnysmile
    • tricolour Takiego sobie męża wybrałaś... 17.04.08, 17:27
      ... sama z wolnej woli. Może nie wiedziałaś, co dla niego jest ważne, ale wtedy
      warto zadać sobie pytanie dlaczego wyszłam za mąż za faceta, o którym tak mało
      wiedziałam - to jeden punkt widzenia.

      Drugi jest taki, że facet sam nie wie o co mu chodzi więc wymyślił narty i
      meczyki żeby było jakieś wytłumaczenie. No ale też pojawia sie pytanie po co
      wychodzić za faceta, który nie wie o co mu chodzi...

      Jednym słowem: ponosisz konsekwencje swojego wyboru.
      • scriptus Re: Takiego sobie męża wybrałaś... 17.04.08, 18:41
        Tri, zgadzam się tutaj z Tobą, jak rzadko kiedy big_grinbig_grinbig_grin


        --
        Winne rozwodu są zawsze dwie strony - żona i teściowa tongue_out
      • panda_zielona Re: Takiego sobie męża wybrałaś... 17.04.08, 19:11
        Jak by na to nie patrzeć,ten facet szuka wytłumaczenia dla siebie,a
        najłatwiej obarczyć winą żonę.
        Czasem całego życia mało aby poznać co siedzi w tym drugim /ej/.
        • sylwiamich Re: Takiego sobie męża wybrałaś... 17.04.08, 19:13
          Ale etos pokutników jest nadal dość atrakcyjny.Dziewczyny!!!!
          Włosiennice a grzbiet!!!!
          • anula36 Re: Takiego sobie męża wybrałaś... 17.04.08, 19:24
            ciekawe jaka bylaby reakcja jakbys przestala w ogole odpowiadac na te zalosne maile , poza automatycznym replay'em " przyjelam do wiadomoscismile
          • aron95 Ki cholera 17.04.08, 22:46
            te "włosiennice" ??
      • bolutiebolutie Re: Takiego sobie męża wybrałaś... 18.04.08, 09:03
        Dokładnie jest tak jak piszesz - dokonałam wyboru i ponosze teraz
        tego bolesne konsekwencje...
      • koralik4o Re: Takiego sobie męża wybrałaś... 20.04.08, 20:17
        tri.....czy Ty znasz całkowitą odpowiedź, co do losu i przyszłości swojego
        życia...?/
        Naprawdę jesteś, aż tak genialny by przewidzieć przyszłość......poznać do głębi
        drugiego człowieka.....?! hmmmmmmm......
    • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 09:17
      No i jestem po wizycie mojego M. Mam mieszane uczucia... Nie wiem co
      w nim i w jego głowie siedzi... Ale od początku - zrobiłam się na
      bóstwo i czekałam na M, z silnym postanowieniem, że po pierwsze będe
      silna, po drugie - nie dam sie wciągnąc w bezsensowne dyskusje i
      słowne przepychanki i po trzecie - nie rozpłaczę się... No i
      niestety nie udało się... Jak tylko zobaczyłam M - wszystkie
      wspomnienia wspólnych lat odżyły, serce zaczęło mocniej kołatać,
      motylki w brzuchu szalały (a może to było tylko zwykłe zatrucie
      pokarmowe...? wink ). On był w ciężkim szoku jak mnie zobaczył, widać
      było, że podoba mu się to na co patrzy, wzroku ode mnie nie odrywał,
      jak nie patrzyłam - to łypał w mój dekolt, który notabene mocno
      wyeksponowałam, ukazując skrawek pieknej bielizny za którą sam
      zapłacił, ale nie miał okazji jej obejrzeć wink Wiem co na niego
      działa i perfidnie to wykorzystałam (zła kobieta jestem...). No i
      zaczął mówić... Byłam w ciężkim szoku jak usłyszałam, że
      niepotrzebnie składałam pozew, że na ten moment to on nie widzi
      możliwości dalszego wspólnego życia, bo wiadomo jaka ja jestem (?),
      ale chce, żebym JA coś wymyśliła i mu zaproponowała jak możemy to
      poskładać, że do pierwszej rozprawy mamy dużo czasu i wszystko
      jeszcze może sie zdarzyć, bo tak naprawde nie możemy przewidzieć co
      poczujemy za miesiąc, dwa, czy za pół roku... Dowiedziałam sie tez,
      że ma propozycję zmiany pracy i przeprowadzki do Poznania, ale
      odwleka to jak może, bo nie wiadomo co z nami, itp. Byłam twarda,
      odpowiadałam konkretnie i rzeczowo, jednak jest jeden temat, który
      po prostu mnie rozwala i którego to tematu mój M nie omieszkał
      poruszyć - mianowicie straty naszego Maleństwa sad Wtedy od razu
      momentalnie się rozkleiłam i nie mogłam łez powstrzymać... Prosiłam
      go kilka razy, żeby juz poszedł, ale on siedział i się we mnie
      wpatrywał jak sroka w gnat. Widać było, że chce cos powiedzieć, ale
      coś mu nie pozwala - duma? honor? nie wiem... nie wiem co o tym
      wszystkim mysleć. Głowa mówi - ten facet tak cię skrzywdził, tyle
      złych rzeczy zrobił i powiedział - nie jest ciebie wart... Ale
      kochające serce podpowiada co innego... Jestem naprawdę w kropce,
      nie wiem o co mu chodzi, czego chce... Mój M zawsze mi powtarzał, ze
      mężczyźni sa prosto skonstruowani i nie mają tak pokrętnej psychiki
      jak kobiety, ale ja naprawde za nim nie nadążam. Może za głupia na
      to wszystko jestem...?
      • sylwiamich Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 09:35
        No i miała racjęsmile)Mężczyżni są mało skomplikowani.Facet zobaczył
        wystrojoną, wyeksponowaną kobitkę to zareagował jak chłopsmile)
        A Ty czego chcesz kobieto? Bo czasami odnoszę wrażenie że babki same
        się całe życie we własny tyłek kopią.Chcesz odejść najmniej boleśnie?
        Nie strój się i unikaj kontaktów.Chcesz żeby wrócił?Wystrój się i
        zmajstruj dzidzię.Chcesz się zemścić?Wystrój się i pogoń.Chcesz go
        znienawidzieć?Nie strój się i błagaj o powrót.
        • anula36 Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 10:02
          chce miec chlopak zaplecze no to sie stara, moze w koncu przez najblizsze pol roku przenosiny do POznania nie wypala, zadna nowa pannica sie nie znajdzie, no to wtedy poczuje znow miete do zony i bedzie mial gdzie wrocic.
          Jesli sie naprawde miedzy wami pouklada, mozna do sibie wrocic i po rozwodzie,no ale do tego to musisz wymyslec naprawde dobry scenariusz, najlepiej kilka wersji zeby maz mogl wybrac ktora mu odpowiada.
          Tylko ze tam gdzie sie konczyl szacunek do drugiego czlowieka , trudno zbudowac cos dobrego.
        • anbale Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 14:21
          Sylwia ma rację, zaczynasz najwyraźniej prowadzić jakąś gręsmile
          Tylko, jeśli chcesz pogrywać, to musisz się zdecydować o co grasz, co chcesz
          zyskać. Przyjmując jakiegokolwiek faceta w koronkowej bieliźnie i zmysłowej
          pozie sprawisz, że będzie siedział i patrzył jak sroka w gnat i pewnie
          kombinował, jak Cię zaciągnąć do łóżkasmile Tylko czy o to Ci chodzi?
        • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 15:25
          Uwierz mi, że ja sama chciałabym wiedzieć czego chcę, czego pragnę i
          czego oczekuję... Rozum mówi jedno, ale serce cos diametralnie
          innego. Którego organu posłuchać..? Do wczorajszej Jego wizyty
          wiedziałam co chcę - kopnąć go w dupę i niech spada w siną dal. Ale
          te jego wczorajsze niejednoznaczne, zawoalowane stwierdzenia, może
          by tak spróbowac, a może nie, chce być z Tobą, ale sam nie wiem... W
          co on gra? - nie wiem. A czego JA bym chciała...? Chciałabym
          odzyskać swoja rodzine, połatać małżeństwo i nie popełniać więcej
          starych błędów. Pragne ciepłego, bezpiecznego, prawdziwego domu,
          jakiego nigdy ja sama nie miałam... Chce dać szanse sobie i mojemu
          M. Tylko jak mówię o tym mojej najbliższej przyjaciółce, która wie
          wszystko ze szczegółami - to on puka się w głowę i powtarza: POGOŃ
          DZIADA!!! Wiem, że nie znajdę tu jednoznacznej odpowiedzi, bo nie
          znacie mnie, mojego M, naszej historii, przeżyć, charakterów i
          ciężko Wam cos doradzić... Nie poda mi tez gotowego rozwiązania pani
          psycholog. A ja sie miotam. Na razie pozwolę jemu i sobie ochłonąć,
          co potem...? Chciałabym wiedzieć. Nawet gdybyśmy jakimś cudem
          powalczyli o małżeństwo - to jak zacząć|? |Od czego|? On się
          wprowadzi, będzie spał ze mną w sypialni, będziemy jeść śniadanka i
          udawać, że ostatnie miesiące nie miały miejsca...? Jest mi to sobie
          trudno wyobrazić... Może któraś albo którys z Was weszli drugi raz
          do tej samej rzeki i udało się posklejać związek...?
          • tricolour Tracisz czas... 18.04.08, 15:45
            ... Gdy się o tym dowiesz, to będziesz narzekać dlaczego tyle zwlekałaś...

            No ale każdy ma swoją drogę.
          • a.niech.to Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 15:45
            bolutiebolutie napisała:

            > sama chciałabym wiedzieć czego chcę, czego pragnę i
            > czego oczekuję...
            Zacznij od odpowiedzi na postawione pytania, i to bardzo dokładnych.
            > W
            > co on gra? - nie wiem.
            Najpierw on musi się tego dowiedzieć, następnie Ty.
            > Chciałabym
            > odzyskać swoja rodzine, połatać małżeństwo i nie popełniać więcej
            > starych błędów. Pragne ciepłego, bezpiecznego, prawdziwego domu,
            > jakiego nigdy ja sama nie miałam... Chce dać szanse sobie i mojemu
            > M.
            Czy on chce tego samego? A jeśli nawet, czy znaczy to dla niego to
            samo, co dla Ciebie?
            > ciężko Wam cos doradzić... Nie poda mi tez gotowego rozwiązania
            pani
            > psycholog.
            Ale się zdobędziecie na wysiłek pomoże każdemu z Was poznać swoją
            osobowość i wynikający z niej styl funkcjonowania w związku.
            > Nawet gdybyśmy jakimś cudem
            > powalczyli o małżeństwo - to jak zacząć|? |Od czego|?
            Bezwzględnie od samopoznania.


          • sylwiamich Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 15:56
            Ja miałam podobny dylemat rok temu.I miałam w nosie co mówiła moja
            najserdeczniejsza koleżanka...wiedząc że ma 100% racji.Chciałam mu
            wierzyć.Ale wiedziałam że nie będzie tak jak ja chcę.Bo była
            szansa.Ale on musiałby:
            1.
            2.
            3.
            4.
            Oj, za dużo musiałby.Ale ja miałam czas.I chciałam sprawdzić kim on
            jest naprawdę.
            Trudno się nie przyznać że żadnej próby nie przeszedłsmile))
            Obserwowałam go.Potem chciałam żeby sobie poszedł, ale nie
            chciał.Powoli, z myślą że to koniec, oswajałam się z tym że nic z
            tego nie będzie.A potem dał mi spokój.I jest dobrze.Dałam sobie czas.
            -Nie zabijaj tej miłości, daj spokojnie umrzeć jej.
            O ile wytrzymasz.Obserwuj go...zobaczysz prawdziwego.
            • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 20:16
              Ja juz nieraz zobaczyłam go prawdziwego i nie podobało mi się to co
              zobaczyłam... Nie umiał się zachowac w chwili,kiedy najbardziej go
              potrzebowałm, gdy straciłam moje Maleństwo. Nawet sie nie
              zinteresował jak sie czuję i czy niczego mi nie trzeba. Jednak mimo
              wszystko to jest mój mąż. Jak każdy ma swoje wady i zalety - wady
              zaakceptowałam, a zalety doceniam. Dla mnie małżeństwo to nie
              zabawa - znudziło mi sie, to zabieram zabawki do innej
              piaskownicy... Nie chce sie poddać, nie chcę za kilka lat pluć sobie
              w brode, że nie próbowałam ratować małżeństwa... Sęk w tym, że do
              tanga trzeba dwojga, a mój M nie wie czego chce... Patowa sytuacja...
              • sylwiamich Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 21:01
                A kim dla Ciebie ma być mąż?
                • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 21:56
                  Kim ma być? Partnerem, przyjacielem, wsparciem, radością, miłością,
                  podporą...
                  • anbale Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 22:10
                    Akurat rada "pogoń dziada" nie wydaje mi się szczególnie mądra...No właśnie tak
                    do końca nie wiadomo co faceta boli, choć mimo wszystko zachowuje się dziwnie i
                    niedojrzale...
                    Ty też masz swoje oczekiwania- i jak widać też niespełnione. W podbramkowej
                    sytuacji zostałaś sama, więc dość fatalnie to świadczy o tym waszym związku.
                    Może nie jesteście dla siebie nawzajem "właściwymi ludźmi" i teraz jest ten
                    moment kiedy to zaczyna wychodzić w całej jaskrawości? Może wasze oczekiwania i
                    pragnienia się rozjeżdżają i on pierwszy to poczuł? Mimo, że coś was łączy, może
                    przywiązanie, może nawet jeszcze uczucie- to jednak nie potraficie znaleźć
                    takiej głębszej wzajemnej więzi, punktu porozumienia?
      • bozenadwa Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 10:00
        Bolutie myslalam o Tobie jak po wizycie m.sie czujesz i wlasnie
        mialam do Ciebie napisas . Powiem tak w tej chwili tez mam mieszane
        uczucia .Zupelnie go nie rozumniem .Nie chce zle oceniac.Mysle
        ze,nie jestpewien tego ,co go spotka w Poznaniu cokolwiek by to nie
        bylo.I zostawia sobie uchylona furtke .Dalej toba manipuluje,ibez
        skrupulow wyciaga atuty ponizej pasa w osobie dziecka .Paskudne
        iegoistyczne.Ktos tu nie dawno napisal jesli ma sie watpliwosci,to
        znaczy ze nie mama milosci.Bardzo Ciwspolczuje bo znowu nakarmil Cie
        nadzieja .Cuda sie zdarzaja ijesli on Cie kocha naprawde to nie
        bedzie mialo znaczenia czy ten rozwod sie odbedzie czy
        nie .Niestety ,ale ja mysle ,jesli sie kogos kocha to nie krzywdzi
        sie tej osoby tak jak skrzywdzil Cie twoj m.Bolutie trzymaj sie
        mysle oTobie ,Nie dawaj soba manipulowac .Zycze CI jasnosci i spokoju
      • danagr Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 10:01
        z twoich postow wynika, ze pokrecona to nie jestes, raczej w tej chwili rozdarta
        bo kochasz, a serce z rozumem sie kloci, on sam nie wie czego chce. Jesli
        widzisz jakas szanse i chcesz jeszcze powalczyc to terapie mozesz zaproponowac
        chodz uwazam, ze powinien sie bardziej wysilic i sam postarac zeby jakos to
        wszystko posklejac niz mowic zebys to ty cos wymyslila. Zapytalas jaka jestes w
        jego oczach? i trzeba bylo zapytac czego ON chce.
        Mialam dokladnie to samo z patrzeniem, ukratkowym zerkaniem, adorowanie, mile
        komplementy itd. zreszta jest tak do tej pory, widzi, ze jestes atrakcyjna
        kobieta mimo wszystko no i zakazany owoc smakuje lepiej chodz jeszcze jestescie
        malzenstwem......chcialby znowu gonic kroliczka ale czy on sie da?....wszystko
        wyglada jak podjazdowa gra, jak dasz sie wciagnac to bedzie dlugo bolalo. Na
        twoim miejscu prowadzilaby wszystko wedlug swojego planu, ktores z was musi miec
        jaja ale jak postapisz dalej to juz twoja decyzja.
        • sadaga Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 21:10
          uwazam ze jezeli Twój m chce wrócić to powinien się starać. na razie
          to wygląda dziwnie. Ty masz podejmować kroki? a on co? przeciez to
          on rozwalił Wasz związek jednym cięciem. jezeli uwaza ze sie pogubił
          i popełnił błąd to od niego i od Ciebie zalezy czy dacie sobie drugą
          szansę. w to nie winikam. sama musisz sobie odp. czy jesteś gotowa
          na ewent. ryzyko ze znów sie nie uda. na pewno takie powroty łatwe
          nie są.
          niemniej jedno jest pewne - on musi faktycznie chciec powrotu, dawac
          Ci dowody na to, a nie sobie furtki zostawiać. (oczywiście nie
          chodzi mi o to ze masz być nieprzystępną królową ale pamiętaj o
          sobie) wiem że Ci łatwo nie jest. dlatego staraj się nie post.
          pochopnie. daj sobie czas. a jemu pozwól na wykazanie się. zastanów
          się nad tym co nie było dobre w waszym związku. jeżeli faktycznie
          będziecie chcieli wrócic do siebie na pewno nie obędzie sie bez
          trudnych rozmów.
          wiem jedno. na Twoim miejscu nie nastawiałabym się na powrót. bo on
          do tej pory nie zdlekarował się jednoznacznie. a poza tym pamiętaj
          ze nie mozesz zrezygnowac ze swoich potrzeb czy przymykać oczy byle
          się udało. bo jeśli ma być dobrze to musi być mega szczerosć +
          dojrzałość. mam nadzieję ze nie kadzę zbytnio. trzymaj się.
          • bolutiebolutie Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 18.04.08, 22:03
            Zgadzam się - to wygląda bardzo dziwnie. Całą wine za zaistniałą
            sytuację zrzucił na mnie, dlatego oczekuje jakiegos kroku i
            propozycji z mojej strony. Jak zwykle - to ja mam mieć jaja w tym
            związku - a on będzie sobie płynął z prądem jak gówno w kanale...
            Nie wiem co mam zrobić, przede wszystkim musze chyba ochłonąć i
            racjonalnie pomyślec sprawy, choć o zdrowy rozsądek gdy emocje biorą
            górę - jest trochę ciężko... Poza tym jak tu mysleć o naprawie
            małżeństwa skoro on nie potrafi się jasno zdeklarować..? Zachowuje
            się jak podlotek, który boi się pierwszy wydusić z siebie "kocham
            cię". Ale bryndza, a juz myslałam, że wyszłam na prostą.. A tu
            zamiast prostej - równia pochyła...
            • koralik4o Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 20.04.08, 20:57
              och bolutie... kocham Cię za tą dojrzałość ! trzymaj sie i podejmuj jasne
              decyzje! nie daj się omamić iluzji!
    • mala30latka Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 20.04.08, 19:24
      och, skąd ja to znam... jak zlożyłam pozew i poinformowałam o tym
      jego, to uslyszałam, że mnie wciąz kocha wink i na rozwód się zgadza,
      ale chce żebyśmy się widywali do rozwodu i potem też, bo drugiej
      takiej jak ja nie znajdzie smile hehee, kobietki, trzymajcie mnie. On
      nie ma z kim pizzy jeść, filmów oglądać, na spacerek pójść... Nudzi
      się mojemu panu to sobie o żonie przypomniał. poleciały wyznania,
      wspomnienia, takie nasze powiedzonka, rozwaliło mnie to
      emocjonalnie, ale wytrzymałam i spotykac się nie zamierzam. Chcę
      zacząć nowe życie a nie tkwić w błędnym kole. I wiecie co... jak to
      powiedziałam to zaczęły się od nowa wyzwiska (skąd ja to znam...),
      czyli wszystko wraca do normy, człowiek się nigdy całkiem nie
      zmieni... Aż mi samopoczucie poprawił tymi ostatnimi tekstami (choć
      chyba to zrobił nieświadomie wink bo już myślałam żeby dac szansę -
      ale jak widac nie ma po co. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej
      wody (a przyjaciółka mawia nieładnie: w to samo g....)
    • koralik4o Re: Na czym właściwie polega "szczęście małżeński 20.04.08, 20:09
      bolutiebolutie...........to TY tyle już lat żyjesz na tym świecie, i nie
      wiesz...że menszcyśni som z Marsa......a kobietki z Wenus!:/? big_grin
      Trzymaj się słońca najsilniej jak możesz! !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka