Dodaj do ulubionych

To wszystko nie jest takie proste....

02.05.08, 15:55
Radzicie zdołowanym (i ja też tak radzę) aby zajęli się sobą, nauczyli się
spędzać czas ze sobą i dziećmi. I to jest ok, bo wiadomo, że to podstawa
podźwignięcia się po rozwodzie. Nauczyłam się spędzac czas ze sobą i z
synkiem. Dziś mieliśmy fajny dzień, byliśmy na basenie, za chwile spacer i
jest ok smile. Ale jest coś jeszcze..strach, że sama z synem zostanę do końca. On
podrośnie i bedzie miał swoje towarzystwo, nie bedę mu tak potrzebna. Zresztą
nie jestem zeschizowaną matką i wiem, że nie wychowuję go dla siebie ale dla
innych. Nie chcę aby był moją podporą, to ja powinnam być jego. Na razie nie
szukam związku na stałe, bo rozwód był pod koniec lutego i chyba jeszcze nie
do końca doszłam do siebie. Wiele pracy przede mną..wiem o tym. Ale robię
studia podyplomowe, chcę zmienić pracę. Robię wiele rzeczy dla siebie samej.
Wszystko fajnie, tylko wieczorami, szczególnie w weekendy brakuje męskiego
ramienia na którym mogłabym się oprzeć, z kim mogłabym porozmawiać, obejrzeć
film... I ten lęk, że tak będzie już do końca mojego życia. Wiem jestem młoda
mam zaledwie 32 lata może ułożę sobie życie, ale...jakos tak smutno mi....
P.S.
Musiałam sie wygadać po prostu...
Obserwuj wątek
    • ewelka01 Re: To wszystko nie jest takie proste.... 02.05.08, 16:08
      Ja mam rodzine , ktora mnie nie opuszcza tzn mama, siostry.A jednak czasem tez
      brakuje kogos blizszego.Ale jak tak sobie przypomne, co przeszlam, to boje sie
      ze gdzybym jeszcze raz miala przezyc to samo, to az mi rece opadaja, czy dalabym
      rade??
    • leptis ... 02.05.08, 16:23
      ...
    • zielona_ropucha Re: To wszystko nie jest takie proste.... 02.05.08, 16:27
      Co za wiosna...a tak chce sie życ...poczekajmy do następnej,co Ty na
      to?
      • maza15 Re: To wszystko nie jest takie proste.... 02.05.08, 17:19

        mary...jeśli mogę coś doradzić,to nie wybiegaj myslami tak daleko.
        To nie poprawia nastroju.
        Musimy miec nadzieję,że w międzyczasie spotka nas coś fajnego...
        Wiem co czujesz,będzie lepiej,musi być.
        Trzymaj się,słoneczko świeci!
    • mini_me Re: To wszystko nie jest takie proste.... 02.05.08, 17:39
      Mary najwyżej za jakieś 20-30 lat zamieszkamy razem i będziemy hodować koty -
      takie stare rozwódki z kotami!!! a chłopcom damy spokój i nie będziemy ich
      martwić naszym smutnym życiem wink
      • mary171 Mini_me 3 mam za słowo ;))), tylko 02.05.08, 18:16
        ja wolę pieska big_grinD Koniecznie kundelka.
        • mini_me Re: Mini_me 3 mam za słowo ;))), tylko 02.05.08, 18:34
          No dobra przyznaję się też wolę psy (mamy 2) ale jakoś z kotami brzmi
          dramatyczniej smile
          to niech będzie - stare rozwódki z kundlami - hmmmm też wyszło dramatycznie wink
          A co do poniższych sprzeczności to przyznam się szczerze że ja jestem chodzącą
          sprzecznością i z ręką na sercu - sama nie wiem czego chcę ani czego nie chcę sad
          hmmmm typowa baba???
          • mary171 Mini_me jasne że typowa 02.05.08, 18:48
            kobitka z Ciebie. W końcu ..."kobieta zmienną jest" A z tymi kundelkami wyszło
            baaardzo dramatycznie, jeszcze tylko fotele bujane trza załatwić i kocyki ;DD
            • mini_me taaaaaaaaaaa 02.05.08, 19:19
              kundelki z wielkiej miłości będziemy przekarmiać więc będą się ledwo toczyć a my
              będziemy się przykrywać kocykami w kratkę wink
              phi to już się nie boję starości smile
    • tricolour Od lutego minęły dwa miesiące... 02.05.08, 18:00
      ... czyli bardzo mało - to po pierwsze.

      Po drugie tęsknisz za męskim ramieniem, ale jednocześnie "na razie nie szukam
      związku na stałe". Wynika z tego, że chciałbyś faceta niezobowiązująco jeżeli w
      ogóle byś chciała. Związek niezobowiązująco nie ma sensu.
      • mary171 Re: Od lutego minęły dwa miesiące... 02.05.08, 18:14
        Wiem, że mało, pisałam o tym. Tak na razie nie szukam związku na stałe, bo chyba
        bym się bała, ale z drugiej strony brakuje mi tego "męskiego" ramienia.
        Sprzeczność sama w sobie, masz rację Tri smile...pewnie w głebi duszy chciałabym z
        kimś być.
        Byłam z młodym nas spacerze, graliśmy w klasy, bawiliśmy się, nawet na
        zjeżdżalni zjechałam dla dzieci wink. Jest fajnie...ale...pozostaje to małe ale...
        To chyba wina tego długiego weekendu...Dzięki Wam. jak poczytałam wasze posty od
        razu lepiej mi sie zrobiło smile)
      • z_mazur Re: Od lutego minęły dwa miesiące... 02.05.08, 20:16
        > Związek niezobowiązująco nie ma sensu.

        To prawo, twierdzenie, czy prawda objawiona?
        Jeśli ktoś takiego związku potrzebuje, to ma jak najbardziej sens.
        • tricolour To zależność.... 02.05.08, 20:33
          ... wypływająca ze znaczenia słowa "związek".

          Dla mnie związek wiąże się ze zobowiązaniami - nawet rdzeń słowotwórczy jest ten
          sam.
          • z_mazur Re: To zależność.... 02.05.08, 20:41
            > Dla mnie

            Tego właśnie brakowało w poprzednim poście. smile
        • mary171 Z_mazur 02.05.08, 20:36
          jak ktos potrzebuje to ma sens. ja bym potrzebowała, ale chyba nie nadaję sie na
          taki zwiazek. Nie byłabym sobą wtedy....
          • z_mazur Re: Z_mazur 02.05.08, 20:38
            To dobrze, że masz tego świadomość. smile
          • akacjax ha! 02.05.08, 23:04
            Tri napisał:
            Po drugie tęsknisz za męskim ramieniem, ale jednocześnie "na razie nie szukam
            związku na stałe". Wynika z tego, że chciałbyś faceta niezobowiązująco jeżeli w
            ogóle byś chciała. Związek niezobowiązująco nie ma sensu.

            Co to znaczy wg Tri facet niezobowiązująco? I dlaczego od razu wynika to z lekkiego rozdwojenia jakie jest w świeżo rozwiedzionej kobiecie?
            Może tęsknota za ramieniem jest bardziej pierwotna, emocjonalna, a niechęć do wiązania kogoś ze sobą bardziej rozumowa, racjonalna?

            • tricolour Czy mnie o coś pytasz? 02.05.08, 23:21
              • mary171 Nie Tri to chyba było do mnie i 02.05.08, 23:27
                odpowiedziałam powyżej. Dokładnie o to mi chodziło smile
              • akacjax Re: Czy mnie o coś pytasz? 02.05.08, 23:27
                Niezgrabnie wyszło-ale dopiero, co wróciłam z pracy i nie ma na tym forum opcji popraw po wysłaniu. Jeżeli zechcesz odpowiedzieć dlaczego tak to wynika-będzie mi miło.
                • tricolour Proszę bardzo... 02.05.08, 23:33
                  ... uważam, że nie ma związków, które nie są jednocześnie zobowiązaniem.

                  Nie nazwę związkiem relacji z sympatią, bo to słaba i powierzchowna relacja.

                  Przyjaźń też nie jest związkiem, bo w przyjaźni nie ma wspólnoty celu - może być
                  wręcz przeciwnie.

                  Związek jest dopiero wtedy gdy osoby czują sie wzajemnie odpowiedzialne - a to
                  dyskwalifikuje "na razie nie chciałbym kogoś na stałe".
                  • akacjax Re: Proszę bardzo... 02.05.08, 23:46
                    Zgadzam się, że związek to rodzaj zobowiązania-wzajemnego.
                    Jednak słowa: nie szukam kogoś na stałe chyba miały inne znaczenie.
                    Dla mnie to informacja: nie chcę ślubu, czy deklaracji paramałżeńskich, dzieci.
                    Gdy obie strony mówią; rozumiem, czego teraz oczekujesz, i chcę tegoż samego, ale gdy zmienisz poglądy-daj znać, sprawdzę, czy i moje się zmieniły-związek nie na stałe może ewoluować.

                    Ale może ja jako kobieta inaczej czytam teksty kobiet, inaczej interpretuję, po swojemu?
                    I stąd tyle niejasności?
                    • tricolour Jeżeli obie strony tego chcą... 02.05.08, 23:52
                      ... to rzeczywiście można stworzyć niezobowiązujący związek. Uważam jednak, że
                      to utopia, by obie strony szukały kogoś tak samo luźno. Z własnego doświadczenia
                      wiem, że ktoś chce bardziej...
                      • akacjax Re: Jeżeli obie strony tego chcą... 03.05.08, 00:28
                        Może na tym polega znalezienie tego właściwego partnera(ki). I przyjęcie założenia-nie przyjmujemy dziś wizji naszej relacji, ale jatworzymy i zobaczymy, co nam sie uda.

                        Ale faktem jest, że nie jest to propozycja dla wszystkich. Na pewno nie dla zbyt młodych, bezdzietnych, niesamodzielnych. To dobre dla osób,które potrafią być same, bo to nie związek daje im poczucie bezpieczeństwa.
            • mary171 Re: ha! 02.05.08, 23:24
              Akacjax lepiej ująć bym tego nie mogła....
              • tricolour To bedzie problem... 02.05.08, 23:26
                ... bo relacje oparte na rozumie, to raczej układ niż związek.
                • akacjax Re: To bedzie problem... 02.05.08, 23:32
                  Jeżeli nie użyję rozumu mogę wpaść z deszczu pod rynnę,moje emocje nie są na tyle idealne, zdrowe, by działały bez zarzutu i wybierały kandydatów do związków "na zawsze".

                  I to zdanie:
                  ... bo relacje oparte na rozumie, to raczej układ niż związek.

                  poniekąd zaprzecza to Twoim Tri poglądom, na dojrzałość wyboru.
                  • tricolour MYślę, że nie zaprzecza... 02.05.08, 23:35
                    ... bo kryteria wyboru partnerki były pierwotnie bardziej rozumowe. Poważne
                    uczucie pojawiło się znacznie później więc są to czasowo mocno rozłączne rzeczy.
                    • mary171 Tri z całym szacunkiem 02.05.08, 23:47
                      może Ty wybierałeś partnerkę rozumowo. Ja exia pokochałam mając 21 lat. Nie był
                      moim I facetem, ale to była miłość. A ze sie potem popierzyło.. Za dużo
                      przeszłam z jego strony. A on jeszcze dzwoni ze ma doła...A ja go pocieszam. A
                      w miłości rozum i tak zawodzi smile
                      • tricolour Owszem... 02.05.08, 23:50
                        ... wybierałem partnerkę rozumowo, bo uczuciowo cały wybór można ująć w pięciu
                        słowach: chcę kochać i być kochanym.

                        Ale kryteria wyboru były rozumowe i klarowne.
                    • akacjax Re: MYślę, że nie zaprzecza... 02.05.08, 23:54
                      Czyli uważasz dokładnie odwrotnie niż ja. Wg mnie najpierw jakieś emocje muszą zadziałać( w ogóle działaja, bo tak jesteśmy stworzeni) , ewentualnie rozum może włączyć się po drodze.

                      Ale dla uproszczenia nie zmieniajmy sytuacji:
                      piszesz:
                      . bo kryteria wyboru partnerki były pierwotnie bardziej rozumowe. Poważne
                      > uczucie pojawiło się znacznie później więc są to czasowo mocno rozłączne rzeczy
                      A autorka wątku nie wie jeszcze, czy pojawi się uczucie, czyli musi użyć rozumu, by wybrać partnera.
                      • tricolour U mnie emocje działają... 02.05.08, 23:57
                        ... już z samego faktu, że ktoś jest kobietą...

                        smile)
                      • mary171 Re: MYślę, że nie zaprzecza... 03.05.08, 00:00
                        Autorka wątku może wybrać partnera nie wytłaczając ani rozumu ani uczuć....
                        smileInaczej sobie nie wyobrazam
                • mary171 Re: To bedzie problem... 02.05.08, 23:35
                  Ale czy ja napisałam ze chce relacji bez emocji? Nie sprowokujesz mnie. Nie
                  potrafiłabym być w związku bez uczucia...emocji...A ze się na teraz boję
                  zaangażować to jedno, a że bym chciała kogoś mieć i nie bać się zranienia to
                  drugie. Póki co stąpam twardo po ziemi..znam siebie smile
                  • tricolour Dlaczego uważasz, że Cię prowokuję? 02.05.08, 23:37
                    Dlaczego uważasz, że moje pisanie ma inny cel niż przekazanie treści?

                    Napisałem, co uważam bez podtekstów.
                    • mary171 Re: Dlaczego uważasz, że Cię prowokuję? 02.05.08, 23:55
                      Nie napisałam że nie przekazujesz treści. Po prostu nie napisałam nic az tak
                      rozbieżnego. Jestem i kobietą i napisałam co myślę. A Ty i tak wiele razy
                      napisałeś mądre rzeczy. Nie w formie..może, ale w treści...
                      smile
                  • akacjax Re: To bedzie problem... 02.05.08, 23:58
                    Zastanawia mnie taki szybki brak męskiego ramienia. Nie warto w związkach posługiwać się metodą klina lub zakładki.
                    • mary171 Re: To bedzie problem... 03.05.08, 00:06
                      Nie chodzi o klina. Dlatego nie szukam ani nie biorę jak ktoś chce. Po prostu
                      jestem normalną kobietą. Brakuje mi..co nie znaczy ze jestem w desperacji. A jak
                      tak to zabrzmiało to nie o chodziło...
                      • tricolour Nie, nie zabrzmiało :))) 03.05.08, 00:08
                        ... i nie martw się na zapas...

                        smile
                        • mary171 Nie martwie się ;) 03.05.08, 00:14

                      • akacjax Re: To bedzie problem... 03.05.08, 00:21
                        Czasem obcy czytają więcej, niż niby chciało się powiedzieć. Ponoć to podświadomość wycina nam numer i obnaża prawdy ukryte.

                        Może czas dla Mery nie powinien liczyć się od rozwodu.smile
                        • mary171 Re: To bedzie problem... 03.05.08, 00:30
                          dokładnie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka