Dodaj do ulubionych

Zdrada i co...

19.05.08, 11:55
dalej?Wyspowiadał mi sie przyjaciel-przespał sie z panienką.Jedna
noc,nic wiecej.Sumienie go gryzie.Jest w drugim związku i niewie czy
sie przyznać do tego kobieciesmile.A ja nie mogłem mu pomóc. Bo niby
jak?To co dobre dla mnie niekoniecznie może być zbawieniem dla
niego.Wiem że za pare dni wróci z tym do mnie.Niechce zabierać głosu
w jego sprawie.Zdrada nie dla każdego oznacza to samo-teoretyczniesmile
Mam swoje wartości i one mojemu koledze nie koniecznie moga pomóc...
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas znów problem z GW i polem "temat":/ 19.05.08, 13:11
      Zanim zrzuci Twoj kolega problem na Ciebie a swoje wyrzuty sumienia
      zrzuci na kobietę, niech się chwile zastanowi czy kocha swoją obecna
      partnerkę i czy warto...jesli to był jednorazowy, okupiony wyrzutami
      sumienia bład.
      Jemu bedzie lżej. Jej niekoniecznie.
      Ale to moje zdanie.
      • niutka Re: znów problem z GW i polem "temat":/ 20.05.08, 18:36
        Zgadzam sie.... Jeli byl to tylko jeden raz, to chyba nie powinien partnerce nic
        mowic.
    • z_mazur Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:18
      No ale co do tego mają wartości.
      Mówimy o fakcie. Zdradził, a nie zastanawia się czy zdradzić.
      Jeśli chce być nadal z tą kobietą, to morda w kubeł i przemyśleć
      sobie, czy następnym razem mu się też znowu zdarzy.

      Jeśli nie chce z nią być, to odejść i też morda w kubeł i absolutnie
      nie wspominać o zdradzie.

      Jeśli zrobił już to co zrobił, to żadne słowa nie zmienią tego
      faktu, a próby ulżenia własnemu sumieniu dzieląc się tą informacją z
      kobietą z którą jest, to zwyczajne świństwo.
      • ajmj Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:40
        mimo wszytko JA wolałabym wiedziec o zdradzie.
        • z_mazur Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:45
          A ja myślę, że Ci się WYDAJE, że chciałabyś wiedzieć.

          Ta wiedza Ci nie jest do niczego potrzebna, a może sprawić ogromny
          ból.
        • panda_zielona Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:03
          ajmj napisała:

          > mimo wszytko JA wolałabym wiedziec o zdradzie.

          I co byś z tą wiedzą zrobiła?
          Ja tam wolałabym nie wiedzieć,jeśli to jednorazowy wyskok i wiecej
          nie ma sie go zamiaru powtórzyć.
        • niutka Re: Zdrada i co... 20.05.08, 18:37
          watpie....
      • panda_zielona Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:59
        Absolutnie zgadzam się z z_mazurem.
      • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:03
        Myślę że nie da rady siedzieć z tym faktem cicho.Kocha ją-tak
        myślę.Jest jeden mały szczegół-za podobny wyskok zostawił swoją
        żonę.Niepotrafie się wczuć w jego sytuację,nie chcę nawet myśleć co
        bym zrobił bedąc na jego miejscu bo niedopuszczam do siebie myśli że
        idę do łóżka z inną kobietą niż ta która kocham.Chyba ociekne gdzieś
        na kilka dni...smile
        • z_mazur Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:07
          To jako kumplwi powiedz właśnie to. Jeśli kocha tą swoją kobietę, to
          powienien milczeć, wystarczy już jedno świństwo które zrobił,
          powiedzenie jej tego, będzie drugim jeszcze większym świństwem.

          Jeszcze może kurde będzie z tego dumny, że z miłości jej powiedział?
          A numer na boku też z miłości może robił?
          • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:17
            pewnie mógłbym mu to powiedzieć.On to przyjmie jak wyrocznie.Tylko
            ja nie moge być drogowskazem bo nie znam drogi.Przynajmniej
            naraziesmile)
    • yoma Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:42
      Poradź mu, żeby poszedł do spowiedzi.
      • manderla Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:45
        yoma napisała:

        > Poradź mu, żeby poszedł do spowiedzi.

        I niech sam sobie wymysli najcięższą z kar. I to odpokutuje. Ciężko.
        I się zastanowi przy okazji, czego sam chce.
      • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:09
        A to odpada.Nie moge go namawiać do czegoś w co sa niewierze
        • manderla Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:15
          ogrodnik69 napisał:

          > A to odpada.Nie moge go namawiać do czegoś w co sa niewierze

          Pokuta nie musi sie wiązać z wiarą. Tylko z oceną własnego
          postępowania, postanowien i przestrzegania tych postanowien na
          przyszlosc. Z wyciągnięcia wniosków ze swojego zachowania.
          Nie trzeba byc wierzącym, aby móc ocenić samego siebie.
          • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:22
            i co,10 razy zdrowaś i po sprawie?Wyciągnąć wnioski,postanowić sobie
            że się zmienię -oki.Ale są ludzie których głowa to nie twardy dysk
            który można sformatować.Boje się o niego.O nich.
            • to.ja.kas Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:26
              Nie "po sprawie"...bo sprawa była i jego wyrzuty sumienia sa jego
              wyrzutami sumienia. Cierpi? i słusznie. Zasłużył na to.
              Ale czy dlatego, że cierpi on musi cierpiec i ona?
              Bo co? Cierpienie uszlachetnia? Kogo?

              Mysle, ze facet jest tchórz.
              Piszesz....zdradził wbrew sobie.
              Po pierwsze jak zdradził to nie wbrew sobie tylko dlatego, że
              chciał. To jego bład, a nie osoby z która zdradził.
              Zwala odpowiedialnośc na to co sie stało.
              Na Ciebie.
              Na osobę z która zdradził.
              I zastanawia sie nad podzieleniem sie ta "dobra nowiną" i zrzuceniem
              odpowiedzialnosci na partnerkę.
              Czyli ja "zgrzeszyłem" ale pokute odwalajcie ze mną wszyscy.

              Smutne.
        • yoma Re: Zdrada i co... 19.05.08, 17:04
          A widzisz. Mnie chodziło o to, że kumpel wyraźnie myśli, że jak zacznie kłapać
          pyskiem, to mu ulży. Tobie już wykłapał, teraz chce wykłapać kobiecie. Jak nie
          umie pyska stulić, to jest do tego dobra instytucja - konfesjonał i wiara czy
          niewiara nie ma nic do rzeczy...
    • bet.66 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:51
      to wszystko zalezy, czy przespał z nią całą noc, czy tylko zrobił
      numerek.
      • mary171 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 13:56
        Jeżeli zdarzyłą mu się jednorazowa zdrada, kocha żonę i żałuje bo
        wie, że źle zrobił to niech jej nie mówi. To boli, stracone zaufanie
        będzie cieżko im odbudowac. Ale nie może pod żadnym pozorem zdradzić
        po raz kolejny.
        • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:07
          pewnie wiecej tego nie zrobi-pewniesmiletylko to typ człowieka który
          umiera w własnej głowie gdy coś zrobi wbrew sobie.I chyba ma
          świadomość że coś stracił
          • to.ja.kas Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:09
            Wbrew sobie ją zdradził???
            I teraz on umiera to żeby nie umierał samotnie zwierzy sie
            partnerce?
            Nie , no zawsze można i tak...we dwoje lżej,. w koncu po to partner
            by dzielic sie swoimi problemami.
          • panda_zielona Re: Zdrada i co... 19.05.08, 14:55
            ogrodnik69 napisał:

            > pewnie wiecej tego nie zrobi-pewniesmiletylko to typ człowieka który
            > umiera w własnej głowie gdy coś zrobi wbrew sobie.I chyba ma
            > świadomość że coś stracił

            Tylko dlaczego myśli i umiera jak zrobił,a nie myślał przed.
            Przciez chyba nie myśli,ze ktoś mu powie "tak przynaj się".
            Wszystko zależy od jego kobiety,zna ją i jej stosunek do zdrady.
      • manderla Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 13:56
        bet.66 napisała:

        > to wszystko zalezy, czy przespał z nią całą noc, czy tylko zrobił
        > numerek.

        ....np. na szybko w knajpie w kiblu.

        Rozumiem, ze była to ironia... (?)
        • bet.66 Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:00
          jest róznica w przespaniu całej nocy z wieloma numerkami, a
          zaliczeniem jednego numerku.
          Jeden numerek się nie liczy , jako zdrada.
          • sylwiamich Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:02
            bet.66 napisała:

            > jest róznica w przespaniu całej nocy z wieloma numerkami, a
            > zaliczeniem jednego numerku.
            > Jeden numerek się nie liczy , jako zdrada.


            Słyszałam...
            1.Po pijaku się nie liczy.
            2.Jak żona ma miesiączke się nie liczy.
            3.Powyżej 150 km od domu się nie liczy
            4.Jak się ucharakteryzujesz się nie liczy.
            5.Od tyłu się nie liczy
            6.Co jeszcze?
            • z_mazur Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:05
              ...
              7. Po francusku się nie liczy
              8. Z prostytutką się nie liczy
              9. Bez wytrysku się nie liczy
              ...

              smile))
              • bet.66 Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:08
                10. analnie tez się nie liczy, bo z tego nie ma ciązy
            • niutka Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 20.05.08, 18:55
              Niestety wszystko sie liczy.... wg mnie of course.
          • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:13
            Taaaa-to jak ktoś ukradł tylko raz to niekoniecznie jest złodziejem?
            Bo może ukradł dla głodnych dzieci?Może rozgrzeszać okoliczność?
            • z_mazur Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:16
              Grzech to kwestia teologiczna.
              Czyn może być nieetyczny, jego kontekts może tłumaczyć przesłanki,
              co nie znaczy, że usprawiedliwia czyn.
            • sylwiamich Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:16
              Ogrodniku...tak sugestywnie mówisz o swoim porządnym kumplu że
              normalnie szkoda mi go...już prawie płaczęwink))
              • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:27
                No taksmilemnie wcale go nieszkoda.Nie wiem jak przejśc nad jego
                problemem do porządku dziennegosmile)
                • to.ja.kas Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:28
                  To nie Twój problem.
                  Ty mozesz spac spokojnie i zwyczajnie przejsc nad tym do porządku
                  dziennego.smile)))
                  • ogrodnik69 Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:36
                    no to zrobie sobie kawe a puzniej pobiegne latawcca puszczaćsmile
            • to.ja.kas Re: Zdrada i co... No tak, no tak.... 19.05.08, 14:17
              Tu nie chodzi o rozgrzeszenie...bo kto ma go rozgrzeszyć? Ona?
              Tu chodzi o niezwalanie swoich problemów i swoich błedów na kogoś.
              A okoliczności w przypadku jaki podałes sa wazne?
              Gdy dziecko kradnie bułke bo przymiera głodem inaczej się ocenia niż
              kogos kto kradnie bo nie ma na prochy.
              Okoliczności sa ważne.
              jak zabijesz w obronie własnej bo ktos do Twojego dziecka z nozem
              inaczej sie patrzy niz jak Ty z nożem zaatakujesz dziecko by komórkę
              mu wyrwać.
              Tylko, że to nic nie ma do tego co jest meritum problemu o jakim
              piszesz w pierwszym poscie.
              facet zrobił bład i cierpi.
              To sa jego konsekwencje.
              I tylko jego powinny pozostac. A nie zrzucac je na barki bogu ducha
              winnej kobiety.
          • manderla To jest relatywizm, oportunizm, jak zwał tak zwał. 19.05.08, 14:17
            bet.66 napisała:

            > jest róznica w przespaniu całej nocy z wieloma numerkami, a
            > zaliczeniem jednego numerku.
            > Jeden numerek się nie liczy , jako zdrada.
    • aron95 Taka zdrada to nie zdrada 19.05.08, 14:17
      raczej chwila słabości , zdarzyć może się każdemu .
      Ważne to co jest po , jeśli żal to ok , jeśli powtórka z rozrywki to to nie .

      Nie mówić i szybko zapomnieć
      • manderla Było raz, będzie i drugi, nie ma co się czarować. 19.05.08, 14:20
        aron95 napisał:

        > raczej chwila słabości , zdarzyć może się każdemu .
        > Ważne to co jest po , jeśli żal to ok , jeśli powtórka z rozrywki
        to to nie .
        >
        > Nie mówić i szybko zapomnieć
        • to.ja.kas To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n/txt 19.05.08, 14:21

          • manderla Re: To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n 19.05.08, 14:27
            Może. Mówię o swoim podejsciu do tej konkretnej kwestii.

            Brzydzilabym sie takich facetem. I jako czlowiekiem. I jako
            mężczyzną.
            Tak mam.
            • bet.66 Re: To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n 19.05.08, 14:29
              manderla napisała:
              > Brzydzilabym sie takich facetem. I jako czlowiekiem. I jako
              > mężczyzną.
              > Tak mam.



              a ty tylko z męską dziewicą ?
              • manderla Re: To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n 19.05.08, 14:32
                bet.66 napisała:

                > manderla napisała:
                > > Brzydzilabym sie takich facetem. I jako czlowiekiem. I jako
                > > mężczyzną.
                > > Tak mam.
                >
                >
                >
                > a ty tylko z męską dziewicą ?


                Nie. Nie interesuje mnie przeszlosc faceta z którym jestem, tylko
                terazniejszosc, kiedy z nim jestem.
                Tylko tyle, i aż tyle. Jak dla niektórych
            • to.ja.kas Re: To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n 19.05.08, 14:30
              I masz prawo powiedziec "brzydzilabym się takim facetem".
              To jest jak najbardziej w porzadku.
              Ale wygłaszanie prawd pt." zdradził raz zdradzi i drugi" jest chyba
              zbyt pochopne kiedy faceta nie znasz, Ogrodnik twierdzi ze facet ma
              ogromne wyrzuty sumienia po zdradzie, badan na temat "czy pierwsza
              zdrada zawsze prowadzi do kolejnych ?" tez nie prowadziłas
              podejrzewam.
              smile)))
              • manderla Re: To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n 19.05.08, 14:34
                to.ja.kas napisała:

                > I masz prawo powiedziec "brzydzilabym się takim facetem".
                > To jest jak najbardziej w porzadku.
                > Ale wygłaszanie prawd pt." zdradził raz zdradzi i drugi" jest
                chyba
                > zbyt pochopne kiedy faceta nie znasz, Ogrodnik twierdzi ze facet
                ma
                > ogromne wyrzuty sumienia po zdradzie, badan na temat "czy pierwsza
                > zdrada zawsze prowadzi do kolejnych ?" tez nie prowadziłas
                > podejrzewam.
                > smile)))



                Nie prowadziłam i nie mam takich doswiadczen jezeli o to chodzi.
                Ale mam zasady.
                Faceta nie osądzam, tylko wyrazam swoje zdanie na temat pewnego
                zjawiska, poruszonego przez autora wątku.
                • to.ja.kas Re: To jest generalizowanie bez żadnych podstaw n 19.05.08, 14:38
                  a ja odebrałam, że wygłaszasz prawdy piszac "zdradził raz zdradzi i
                  drugi". Ale widocznie źle to odczytałam smile))))
                  • manderla Spoko. Nigdy nie wygłaszam prawd. 19.05.08, 14:52
                    Tylko to, co myslę i czuję. moja prawda, nie musi być prawdą dla
                    kogoś innego. I nie jest wyrocznią jakąś w zadnym wypadku.
                    moze to tak zabrzmiało. Popracuję nad stylem wypowiedzi wink


                    to.ja.kas napisała:

                    > a ja odebrałam, że wygłaszasz prawdy piszac "zdradził raz zdradzi
                    i
                    > drugi". Ale widocznie źle to odczytałam smile))))
                    • to.ja.kas Re: Spoko. Nigdy nie wygłaszam prawd. 19.05.08, 14:53
                      manderla napisała:
                      Popracuję nad stylem wypowiedzi wink

                      Po co? Zawsze mozna się dopytac smile)))))
                      • manderla Re: Spoko. Nigdy nie wygłaszam prawd. 19.05.08, 14:58
                        to.ja.kas napisała:

                        > manderla napisała:
                        > Popracuję nad stylem wypowiedzi wink
                        >
                        > Po co? Zawsze mozna się dopytac smile)))))

                        Można. Tylko jest to forum pisane, a nie mówione. A czasami sie nie
                        chce za wiele klepać w te klawisze, aby wszystko przeżuć dokladnie.
                        Chodzi mi o precyzje wypowiedzi pisanej smile Bo ustnie bym sobie
                        poradzila wink
                        >
        • sylwiamich Re: Było raz, będzie i drugi, nie ma co się czaro 19.05.08, 14:22
          To akurat nieprawdasmile)
          Na innym forum pisąła pani która powiedziała że nigdy więcej...po
          prostu było gorzej niż z własnym beznadziejnym (o tym tez pisała)
          mężemsmile))
          • bet.66 Re: Było raz, będzie i drugi, nie ma co się czaro 19.05.08, 14:24
            kobiety nie są takie konsekwentne, jak faceci
        • z_mazur Re: Było raz, będzie i drugi, nie ma co się czaro 19.05.08, 14:23
          Ja tam wierzę w resocjalizację. smile))
      • manderla Wszystko można sprowadzić do powiedzenia.. 19.05.08, 14:23
        okazja czyni złodzieja.

        A facet był niepoczytalny? Nieświadomy?
        Wiedział co robi.
        Może i wolałabym nie wiedziec w takiej sytuacji. Bo jakbym sie
        dowiedziała - facet skreślony. Bezpowrotnie. Nie ma gościa. Zero.



        aron95 napisał:

        > raczej chwila słabości , zdarzyć może się każdemu .
        > Ważne to co jest po , jeśli żal to ok , jeśli powtórka z rozrywki
        to to nie .
        >
        > Nie mówić i szybko zapomnieć
        • aron95 Re: Wszystko można sprowadzić do powiedzenia.. 19.05.08, 14:38
          manderla napisała:

          > okazja czyni złodzieja.
          >
          > A facet był niepoczytalny? Nieświadomy?
          > Wiedział co robi.
          > Może i wolałabym nie wiedziec w takiej sytuacji. Bo jakbym sie
          > dowiedziała - facet skreślony. Bezpowrotnie. Nie ma gościa. Zero.
          >
          >
          >
          Ja wiedziałem ,o czymś może i nie wiedziałem , ale nie żałuję
          tego okresu do następnej zdrady którą bym i też wybaczył gdyby była zwykłą chucią
          • bet.66 Re: Wszystko można sprowadzić do powiedzenia.. 19.05.08, 14:46
            tak ,
            okazja czyni złodzieja.
            ta panienka wyraznie go uwiodła, wbrew jego woli,
            oddziaływując na jego męską podświadomość , która nakazuje rozsiewać
            swoje geny.
            • manderla Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 14:55
              chyba że niektórzy nie są. A niektórzy są.


              bet.66 napisała:

              > tak ,
              > okazja czyni złodzieja.
              > ta panienka wyraznie go uwiodła, wbrew jego woli,
              > oddziaływując na jego męską podświadomość , która nakazuje
              rozsiewać
              > swoje geny.
              • z_mazur Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 14:57
                Mnie się osobiście wydaje, że jesteśmy zwierzętami.
                Jako gatunek mamy kilkadziesiąt tysięcy lat, a nasza kultura i etyka
                jakieś paręset. Jak myślisz co nas bardziej determinuje...?
                • to.ja.kas Wiedziałam Mazur :-)))) 19.05.08, 14:59
                  Wiedziałam, że to powiesz. nawet juz post o tym napisałam, ze zaraz
                  mazur sie odezwie i udowodni, ze duzo w nas ze zwierząt smile)))
                • manderla Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 15:01
                  z_mazur napisał:

                  > Mnie się osobiście wydaje, że jesteśmy zwierzętami.
                  > Jako gatunek mamy kilkadziesiąt tysięcy lat, a nasza kultura i
                  etyka
                  > jakieś paręset. Jak myślisz co nas bardziej determinuje...?


                  Kultura ma paręset lat???
                  To sie pójdę chyba douczę do szkoły podstawowej, boś mnie zaskoczył.

                  A ze Twoim zdaniem jestesmy zwierzętami....Coż, u niektorych cechy
                  recesywne jak widać biorą górę.
                  A o sobie powiem, mam mózg, i z niego korzystam. Staram się w każdym
                  razie go uzywać jak najczęsciej. Wychodząc z zalożenia, że organy
                  nie używane ulegają atrofii.

                  wink

                  >

                  >
                  • sylwiamich Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 15:04
                    manderla napisałasuspicious A ze Twoim zdaniem jestesmy zwierzętami....Coż,
                    u niektorych cechy
                    > recesywne jak widać biorą górę.
                    > A o sobie powiem, mam mózg, i z niego korzystam

                    A co jest tą cechą recesywną? Bo się pogubiłamwink)
                    • manderla Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 15:12
                      sylwiamich napisała:

                      >
                      > A co jest tą cechą recesywną? Bo się pogubiłamwink)


                      Zwierzęcy instynkt to zapładniania (proby), bądź, ze tak powiem
                      ordynarnie, ruchania, wszystkiego, co się rusza.
                  • sylwiamich Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 15:06
                    manderla napisała: Wychodząc z zalożenia, że organy
                    > nie używane ulegają atrofii.


                    Hihi...ja poza mózgiem mam tez inne organy.I tez nie chcę aby
                    zanikły...chociaż na to potzreba pokoleń ponoćwink))
                  • z_mazur Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:11
                    No a ileż to lat ma nasza chrześcijańska kultura i etyka z kultem monogamii?

                    Do tej pory na ziemi w wielu kulturach (jeśli wziąć pod uwagę populację to chyba nawet w liczniejszych od naszej), ilość posiadanych przez samca partnerek jest zależna tylko i wyłącznie od jego statusu społecznego.

                    Szacunkowo samiec człowieka ma w życiu co najmniej kilka partnerek seksulanych, więc trudno tu mówić o jakiejś wrodzonej monogamii (któa rzeczywiście występuje u niektórych gatunków zwierząt, szczególnie ptaków), a instynkty nami rządzące dotyczące prokreacji, są najsilniejszymi jakie nas motywują.
                    • manderla Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:23
                      Po pierwsze, nie wspomniałam słowem o monogamii. Ani słowem.

                      Chodziło mi tylko i wyłącznie o przewagę rozumu (w jaki człowiek
                      jest wyposazony, w odróznieniu od zwierzęcia. O umiejetności
                      cechowania, stopniowania, wartościowania, oceniania, analizowania,
                      wyciągania konsekwencji etc) , nad innstynktami i popędami.
                      Płciowymi przede wszystkim. Bo tego wątek dotyczy.

                      Ponadto, mówiliśmy też o tym, że mężczyzna, któremu to
                      się "przydarzylo" jest w związku z kobietą. Nie jest sam. I nie jest
                      wolnym strzelcem. Monogamia w tym kontekscie nie ma nic do rzeczy.
                      • z_mazur Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:28
                        No skoro nie mówimy o monogamii, to jaki problem w ogóle w tym skoku w bok widzimy? Chyba się pogubiłem. To co to znaczy, że jest w związku z kobietą?

                        A ja uważam, że nasze instyntky częściej biorą górę nad naszym rozumem niż nam się zdaje i jesteśmy skłonni się do tego przyznać, i często przeceniamy rolę naszego rozumu.
                        • manderla Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:35
                          z_mazur napisał:

                          > No skoro nie mówimy o monogamii, to jaki problem w ogóle w tym
                          skoku w bok widz
                          > imy? Chyba się pogubiłem.

                          Uzyłam bardzo kocnego skrotu myślowegowink. Faktycznie, moglo sie to
                          stać niezrozumiałe nieco.

                          Jeszcze raz zatem. nawiązując też do innych postów, które napisałam
                          w tym wątku.
                          Nic nie mam przeciwko braku monogamii i nie neguje tego jako czegoś,
                          co jest zgodne z natura czlowieka(czyli, naturalna cehca człowieka
                          jest poligamia,. powiedzmy).
                          ALE, jeżeli człowiek jest w związku z drugim człowiekiem, to
                          poligamia nie wchodzi w rachubę. Bo nie.! I w tym własnie kontekscie
                          chodziło mi o przezwyciężenie instynktów płciowych. Bo rozum
                          człowiek ma. I człowiek potrafiący korzystać z tego rozumu, mógłby
                          się powstrzymać. Pomyśleć "przed", anie "po". Bo takie wyrzuty
                          sumienia, mto jak dla mnie, o kant d... mozna rozbić.
                          Uf. Ale sie naklepałam ....
                          • z_mazur Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:43
                            Ależ ja to wszystko rozumiem, nawet się z Tobą zgadzam. smile))

                            Chodzi mi tylko o to, że jeśli już ktoś uległ instynktowi (nie chodzi mi o szukanie usprawiedliwień), to niech teraz przynajmniej po fakcie zacznie używać rozumu. smile)))
                            • manderla No to gicio-majonez :) 19.05.08, 18:44
                              i doszlismy do sedna sprawy smile
                      • zielona_ropucha Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:28
                        Masz rację,człowiek ma rozum,i nie jest świnią,a jak jest swinią,to
                        nie jest człowiekiem,choć też inteligentnym stworzeniemsmile
                        • zielona_ropucha Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 18:29
                          Oczywiście powinno być pod Manderlą...
                      • z_mazur A i jeszcze jedno 19.05.08, 18:30
                        Co rozumiesz przez "rozum"?

                        Uważasz, że naczelne np. nie mają rozumu?
                        Albo walenie, albo delfiny?
                        To że nie są tak intelektualnie rozwinięte jak my, to nie znaczy, że "nie mają rozumu". To kolejny wywodzący się z dawnego chrześcijaństwa "przesąd".
                        • manderla Re: A i jeszcze jedno 19.05.08, 18:39
                          z_mazur napisał:

                          > Co rozumiesz przez "rozum"?
                          >

                          Ok, uproszczenie. Umiejętnośc uzywania tego rozumu. Zwierzęta nie
                          potrafią wyciągać konsekkwencji, nie potrafią analizowac, nie
                          potrafią mieć wyrzutów sumienia itp. To co wczesniej napisałam.
                          Działają zwierzeta na zasadzie odruchu Pawłowa. I na tej tylko
                          podstawie się uczą innych zachowań.
                          Mam nadzieje ze czlowie, poszedł nieco dalej, i nie tylko odruch
                          Pawlowa zachowanie czlowieka determinuje.
                          • z_mazur Przeoczyłem i nie odniosłem się :) 21.05.08, 12:45
                            Badania prowadzone na naczelnych dowodzą czegoś innego. Szympans czy
                            goryl bez problemu osiąga rozwój intelektualny kilkulatka. Potrafi
                            kojarzyć fakty, wyciągać wnioski, analizować.

                            Kiedyś na ziemi żyło kilka gatunków (nie ras) ludzi.

                            Wywodząca się z religii judeo-chrześcijańskiej teoria duszy, tak
                            mocno jest wryta w naszą kulturę i tam mocno w nas tkwi, że trudno
                            nam się pogodzić z myślą, że jesteśmy po prostu tylko jednym z
                            gatunków w bogatym świecie zwierząt zamieszkujących naszą planetę.
                            Oczywiście na swój sposób wyjątkowym, ale każdy z tych gatunków jest
                            na swój sposób wyjątkowy.
                            • sylwiamich Re: Przeoczyłem i nie odniosłem się :) 21.05.08, 19:07
                              z_mazur napisał:

                              > Badania prowadzone na naczelnych...


                              Z-mazur...gdzie Ty pracujesz?smile)))
                            • tricolour Religia nie stoi w sprzeczności z nauką. 21.05.08, 19:18
                              Nawet posiadanie duszy nie zakłóca dokonań naukowych. Zresztą współczesna nauka
                              nie posiada jednego słowa na ludzki (i tylko ludzki) mechanizm odróżniający
                              dobro od zła.
                              • z_mazur Re: Religia nie stoi w sprzeczności z nauką. 21.05.08, 23:15
                                Nie zrozumieliśmy się, ja nie mam nic przeciwko wierze w ludzką duszę. Ja wiem, że współczesny kościół radzi sobie z najnowszymi odkryciami i wcale one nie stoją w sprzeczności z wiarą.

                                Jednak wpływ wychowania w duchu chrześcijańskim, nie pozostaje bez wpływu na postrzeganie człowieka w sposób wyjątkowy (co jeszcze jest naturalne) i stawiając go ponad innymi stworzeniami. Co z punktu widzenia biologicznego jest trochę uzurpacją.

                                Chodzi mi bardziej o myślenie takimi stereotypami jak właśnie ten, że tylko człowiek posiada rozum i że w sensie biologicznym jest tworem wyjątkowym (nie piszę tutaj o wyjątkowości ludzkiej w sensie religijnym).

                                Z punktu widzenia biologii Homo sapiens to po prostu gatunek zwierzęcia z pewnymi przypisanymi mu cechami fizycznymi i z pewnymi charakterystycznymi dla niego zachowaniami. Wyjątkowy na tyle na ile wyjątkowy jest każdy inny gatunek na ziemi.
                                • tricolour Masz w zupełności rację... 21.05.08, 23:56
                                  ... ze zwierzęcą naturą ludzką.

                                  Zastanawiam się na "stawianiem się ponad" innymi stworzeniami. Nasz wyjątkowość
                                  polega bardziej na życiu emocjonalnym. Możemy żyć samymi myślami - to jest chyba
                                  ta wyjątkowość, której nie ma nic innego na świecie.
                                  • sylwiamich Re: Masz w zupełności rację... 22.05.08, 08:50
                                    tricolour napisał:
                                    Nasz wyjątkowość
                                    > polega bardziej na życiu emocjonalnym. Możemy żyć samymi myślami -
                                    to jest chyb
                                    > a
                                    > ta wyjątkowość, której nie ma nic innego na świecie.

                                    Zwierzęta też żyją życiem emocjonalnym.Tyle że pewnie nie
                                    naprodukowali tylu zasad, żeby się potem szmatławie czuć.
              • sylwiamich Re: Daj spokój. Nie jesteśmy zwierzętami. No... 19.05.08, 15:00
                ja to na przykład jestem zwierzęciem.A czasami bywam
                człowiekiem...zawsze się wtedy wstydzęsmile))
      • niutka Re: Taka zdrada to nie zdrada 20.05.08, 19:01
        To tez jest zdrada. Tyle, ze nie powinien o niej mowic partnerce.
    • yoma Re: Zdrada i co... 19.05.08, 17:05
      Ty, Ogrodnik

      a to na pewno kumpel... czy ty sam?
      • manderla Re: Zdrada i co... 19.05.08, 17:15
        yoma napisała:

        > Ty, Ogrodnik
        >
        > a to na pewno kumpel... czy ty sam?

        Każdy pomyślał, Yoma powiedział(a). ;-DDD
        • yoma Re: Zdrada i co... 19.05.08, 17:17
          No właśnie się zdziwiłam, że nikt przede mną... smile
    • kurka_wodna2 Re: Zdrada i co... 20.05.08, 19:49

      Bezsprzecznie należy powiedzieć, przecież partnerka powinna też się tak
      dowartościować, nie da jej takiej szansy?
      Przecież tak bardzo ją kocha i zagrodzi jej drogę trzymając taką wiadomość w
      tajemnicy?

      A nich się dowie, że teraz sypiając ze swoim osobistym zdradzaczem ma niebywałą
      okazję przespać się z setkami partnerów panienki, partnerkami jej partnerów i
      jeszcze innych powiązanych ze sobą w najróżniejsze sposoby.
      Może nawet mieć okazję w ten sposób skoligacić się z tym murzyńskim rozsiewaczem
      HIV.
      Pozwólcie jej, panowie wejść na wyżyny światowych znajomości.
      • sylwiamich Re: Zdrada i co... 21.05.08, 08:13
        kurka_wodna2 napisała:
        > Może nawet mieć okazję w ten sposób skoligacić się z tym
        murzyńskim rozsiewacze
        > m
        > HIV.
        > Pozwólcie jej, panowie wejść na wyżyny światowych znajomości.


        Kurna...może nawet Łyżwińskiego?smile)
        • yoma Re: Zdrada i co... 21.05.08, 13:40
          Nie przy jedzeniu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka