Dodaj do ulubionych

Niedziela rozwodników

25.05.08, 09:31
Jak u Was upływa niedziela?
Spotkania rodzinne?
Wyjścia z przyjaciółmi?
Różnią się te niedziele od tych które spędzaliście będąc jeszcze w
związku małżeńskim?
Są lepsze, czy wręcz przeciwnie?
Ja odkryłem nową/starą pasję.
Konie.
Zaraz biegnę do stajni.
Zawsze lubiłem tam przebywać tylko czasu miałem mało.
Teraz pochłonęło mnie to bez reszty.
Dziś Kamoinos mój
smile
Obserwuj wątek
    • teuta1 Re: Niedziela rozwodników 25.05.08, 09:49
      W każdą niedzielę od rana Miniminiwink. Potem przerwa na śniadanie i
      zabawę. Dziś atrakcją dnia stanie się spotkanie z tatą, który
      przyjdzie pożegnać starszego przed zieloną szkołą. Za to po południu
      Muzeum Ewolucji. No.
    • d234 Re: Niedziela rozwodników 25.05.08, 10:56
      Dzieci moje pojechały do tatusia, ja przygotowałam obiad, zrobiłam sobie kawkę i
      usiadłam przed komputerem żeby jak zwykle naładować akumulatory na jutro.
      Niedziela pusta, trzeba się czymś zająć bo inaczej lodówka będzie non stop
      otwierana z nudów.
      Ja planuję samotne popołudnia przeznaczyć na moje jeszcze szkolne marzenia (ot,
      te sprzed dwudziestu kilku lat) - pójdę na kurs stepowania. Podyskutowałam ze
      swoimi córkami i wyobraźcie sobie, że moje panny chcą dzielnie kroczyć przy moim
      boku i też mają chętki na taki kurs. Czyli lepiej później niż wcale.
    • mala30latka Re: Niedziela rozwodników 25.05.08, 15:12
      A powiem wam, że moje niedziele jak na razie kiepsko... Sobota
      jeszcze zleci (generalne porządki w ramach darmowego aerobiku - pół
      dnia zajęte jak się ma dużą chatę wink
      W niedzielę bywa gorzej... czasem kompletne doły i trochę płaczu
      (wtedy trzeba sobie po tyłku najlepiej dać wink rodzina jest gdzieś
      tam w tle, przyjaciele zajęci własnymi rodzinami, dziećmi już na
      świecie lub w drodze (cholera, jak na złość nikt oprócz mnie w
      najbliższym otoczeniu się nie rozwodzi uncertain - no w sumie to nikomu nie
      życzę smile
      Czasem jakiś wypad do marketu na zakupy albo ot, tak, połazić.
      Ostatnio stwierdziłam, że chyba w końcu kupię rower żeby nie
      siedzieć bez przerwy przy kompie i choć trochę na powietrze wyjść smile
      potrzebuję motywacji do działania!!! a z tym coś kiepsko...
    • ivone7 Re: Niedziela rozwodników 25.05.08, 16:51
      hmmm teraz moje niedziele wygladaja odrobine inaczej..kiedys na
      poczatku jak mloda byla u taty-depresja total..teraz wysypiam sie..w
      lozeczku poslucham Moniki Olejnik..potem kawka..kapiel z duza
      iloscia piany..potem Kawa na Lawe..spacer, spotkania z przyjaciolmi,
      czasem solarium, basen...
      generalnie wolna niedziela jest dla mnie..robie to co sprawia mi
      przyjemnosc i relaks..
      jak niedziele spedzam z corka..to we dwie robimy to co lubimy, bez
      przymusy, bez nagonki..sniadanko w lozeczku przygotowane przez
      core..tv do poludnia, wspolne gotowanie, spacer, rolki..lub szalona
      wycieczka..a czasem totalne lenistwo..
    • julka1800 Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 00:11
      Konie? czemu nie.
      Kiedys okiełznalam niezlego zlosliwca. Huron mu bylo na imie. Do
      dzis go pamietam.
      A niedziele.. Moge napisac jak bylo dzis. W pizamie do prawie 12tej
      po wczorajszym malowaniu. W miedzyczasie kakao dla dzieci, jakies
      grzanki. Potem lekcje z synem, obiad, wycieczka rowerowa na lody.
      Odwiedzilam tez jedna Pania co tu bywa, w zaszczytnym celu, z corka
      i koniec dnia...
      Pewnie z Exem spedzialibysmy takie niedziele na wyjazdach na
      jezioro.
    • jp66-2 Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 00:28
      msza o 9, 11, 14,i 16 smile
      A poważnie- budowa domu pochłania resztki wolnego czasu którego wystarczyło
      jeszcze na odwiedziny znajomych, lody, i ..... na łonie natury... Niedziela jak
      kazda inna....
      • panda_zielona Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 00:44
        O matko kochana,a cos Ty taki święto....bliwy. Żywcem do nieba
        chcesz? smile)))))
        A poważnie fajnie,że wraca normalność u Ciebie.
        • jp66-2 normalnie chyba nigdy nie bedzie... 26.05.08, 01:07
          jeśli chodzi o córkę- to jak napisał Z-mazur jestem tylko bankomatem... nie
          widuje jej, dzwonie tylko, musi mi to wystarczyc- nie wiem na jak dlugo.
          odpuściłem, nie mam siły, checi. Zobaczę co przyniesie czas. Dzis ide do szkoły
          na wystep z okazji dnia matki i podobno tez ojca- zaproszenie córki- cieszę sie
          ,ze o mnie pamietała.
    • pelagaa Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 07:43
      Konie... Kocham smile Mialam nawet takie postanowienie noworoczne, ze
      od wiosny zaczne znowu jezdzic reularnie i jakos mi nie wychodzi uncertain
      Przyzwoita stajnia jest az 40 km ode mnie, daleko troche. A ja
      chcialabym jakas atmosfere tez, a nie tylko wsiasc pojezdzic i
      wrocic do domu.
      Jezdzilam od dziecka do momentu ciazy regularnie, w fajnej stajni,
      nawet po 4 razy w tygodniu. Teraz sporadycznie... Sprzet nadaje sie
      do wymiany uncertain
      Ale moze w koncu sie zmobilizuje. Syn moj tez lubi konie i chetnie
      jezdzi, tylko brak mu treningu, bo tej regularnosci brakuje.

      A niedziela, mila, w milym towazystwie, jak caly dlugi weekend.
      Nawet dinopark zaliczylismy wink
      • leptis Pelcia :)) 26.05.08, 07:50
        Wy sobie tam..PO PRZEJŚCIACH...nie dworujcie..
        bo juz byłem tam z rana u Was smile)..mysląc...że ściagnę...za
        tunikę...tego zagubionego Mazura....do Nas smile)))

        widać...jeszcze debatują...

        pozdrawiam cieplutko...WSZYSTKIE MAMY smile))

    • z_mazur Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 08:37
      W niedzielę rozwodnik czasem dochodzi do siebie po ślubie i weselu
      brata. I po pewnym czasie od rozwodu czyjeś śluby nie wywołują już w
      nim żadnych negatywnych emocji. Nawet cynizm trochę maleje i nie
      doszukuje się już w dniu ślubu pierwszych oznak tego, że młoda para
      kiedyś się rozwiedzie. smile
      • to.ja.kas Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 08:43
        Leżakowanie do południa a potem miłe spotkanie towarzyskie co miało
        trwać godzinę a przeciągnęło się do poznych godzin wieczornych smile
        • mary171 Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 09:23
          Z rodzinką, pzryjaciółmi. W długi weekend exio wpadł do mlodego i na
          spacer poszliśmy, zjedliśmy razme obiad. jak za staryxch dobrych
          czasów, tylko kłótni nie było i jakoś tak bardziej sympatycznie
          chyba było. Niedziele nie są złe.. Ja nie lubię np. sobotnich
          wieczorów, gdy młody śpi.
        • leptis Kacha :))) 26.05.08, 09:25
          rzeczywiscie...w Emiratach...sluby trwaja dlugo...dni nie
          zlicze...lokalni leżakują...cudzoziemcy pracują...

          Co Ty Kaska smile)) przeszłaś do mnie smile))
          Cyz piłaś...napój izotoniczny smile)))

          już się smerfuję....nie chciałem prowokować..

          Pa Kochanie smile)) Czy mogę odejść smile)

          PS
          Kaśka smile) nie rób mi takich wystawek...bo nigdy...dzisiaj...
          do reala...nie wrócę...a akurat...muszęsmile))
          • to.ja.kas Re: Kacha :))) 26.05.08, 09:52
            Leptis, jak ja bym Cie chociaż rozumiała smile))))

            Napój izotoniczny pic bedze dzis...mój prywatny sadysta da mi pewnie
            wkosc po dlugim weekendzie smile
            • dsz27 U mnie było ciekawie... 26.05.08, 10:23
              Rano bez pośpiechu, śniadanko z Kubusiem, bajka w telewizorni, potem naszła nas
              babcia i dosyć trudna. Zaczęło się od wzajemnych wyrzutów a skończyło na chyba
              szczerej rozmowie. Może to początek lepszych relacji między nami. Obie mamy
              swoje za uszami, oczywiście ona uważa, że ja więcej ja podobnie myślę o niej.
              Tak czy inaczej padło mocne postanowienie poprawy z obu stron. Będę czujna ale
              jakoś mi z tym lepiej.
              Zaliczyliśmy spacer i buszowanie w piaskownicy. Kuba zadowolony. Ja jakby
              bardziej spokojna.
      • panda_zielona Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 10:36
        Chrzciny nowego potomka w rodzinie zaliczyłam.Kurcze prawie małe
        wesele.I oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nie odwaliła.
        Otóż już pod koniec kiedy goście się rozchodzili no to
        rozchodniaczka jeszcze;a ja: no to za zdrówko Boryska....i
        konsternacja,bo Borysek to sznaucer olbrzym rodziców,a dziecieciu na
        imię dano Oskar.smile)))))
    • cathy_bum Re: Niedziela rozwodników 26.05.08, 10:45
      U mnie weekendy zwykle bardzo intensywne. Ta niedziela stanowczo
      należała do wyjątków.smile) Może dlatego, że była zwieńczeniem
      fantastycznego i bardzo naładowanego wydarzeniami weekendu.
      Najpierw leniwe i nieśpieszne śniadanie z pewnym fantastycznym
      mężczyzną. Potem wpadłam do rodziców na kawkę i plotki. I wreszcie
      parę godzin absolutnego spokoju bez żadnego towarzystwa we własnym
      domu - normalnie bajka: kawa, książka i dobra muzyka.smile)) Zanim
      zdążyłam się znudzić tym brakiem aktywności, wróciła z weekendu moja
      córa. Niemal równocześnie z nią zjawiła się pewna przesympatyczna
      foremka z potomstwemsmile. Wieczorem oglądałyśmy z Młodą zdjęcia,
      śpiewałyśmy polskie przeboje na dwa głosy i plotkowałyśmy o
      chłopakach.tongue_outP A dziś znów poniedziałek.....
      A czy moje weekendy różnią się od tych "małżeńskich"? Zależy, czy od
      tych spędzanych razem czy osobno... Osobne niewiele różniły się od
      obecnych: znajomi, szalone wyprawy z małolatą, a czasem słodkie
      lenistwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka