Wku.....iłam się...

31.05.08, 17:51
Mam 19 czerwca.Wkuta jestem na maxa.Pomimo ewidentych dokumenów,dowodów ze jest
alkoholikiem padaczka alko,zaburzenia psychiczne i osobowości ,nawet ośwadczen
przedszkolanek ze mąz przychodzi po
dziecko pijany(nie wydały dziecka),wyrwałam mu nawet wypracowania które pisał na
terapii zamknietej(opisuje tam jak chlał juz przed małżenstwem do dnia
dzisiejszego)jego adwokat wniósł o rozwó z wyłącznie mojej winy,lub winy obu
stron,he,he .Uduszę tą babę.Mało tego zarzucaja mi ,ze zaniedbuję dzieci i
jestem agresywna i nerwowa-a jak mam nie być jak 17 lat z alkoholikiem żyję.Nie
mogę.Stary lezy na kanapie i najchętniej bym mu przypieprzyła,a nie mogę.


Poradzcie mi coś.....sama nawet nie wiem co.....sad(
    • teuta1 Re: Wku.....iłam się... 31.05.08, 18:19
      Z twojej winy? Ja tam nie wiem, ale w sądach to chyba w miarę
      normalni mimo wszystko ludzie pracują i wiedzą, że pijak robi z
      rodziny jeden strzępek nerwów. trzymam kciuki.
    • burza4 Re: Wku.....iłam się... 31.05.08, 18:48
      nic dziwnego, że się wkurzasz, ale patrząc od strony adwokata - jest
      od tego żeby jak najwięcej ugrać dla swojego klienta. Gra jest o to,
      żeby ON nie został wyłącznie winnym rozpadu małżeństwa. Każdy
      preteks dobry, a przy takich kwitach jakie masz - sąd zapewne nie da
      temu wiary.

      na twoim miejscu poszłabym do prawnika, żeby zorientować się, czy
      nie powinnaś się jakoś ustosunkować do tego pozwu, czy też
      cierpliwie czekać na sprawę.

      szkoda, że sama nie wniosłaś pozwu. Zresztą - co tak naprawdę chcesz
      ugrać? ważniejsze jest uwolnić się od gnoja, czy jednak postawić
      kropkę nad "i" słysząc w sądzie że to jego wina?
      • twoje_marzenie Re: Wku.....iłam się... 31.05.08, 19:03
        Ja sama wniosłam pozew!Najpierw bez orzekania potem w efekcie jego złosliwosci
        zmieniałam na z orzekaniem bo skoro pozunał się do róznosci nie omieszka podac
        mnie o alimenty skoro wywalili go z pracy.Tak tak się mści.No cóż tłumaczę sobie
        ze adwokat tak musi ale na początku się wkurzyłam....Co do Sadów to nie
        wiem....rózności tu juz czytam wiec kto wie co będzie...
    • zielona_ropucha Re: Wku.....iłam się... 31.05.08, 20:52
      Dobrze,że się wkur...łaś,gorzej jakbys się załamała,z alkoholizmem
      jest tak,że wszyscy żałują chorego człowieka a nikt nie popatrzy na
      to,jakim wrakiem człowieka jest osoba,która z nim żyje...nie
      przejmuj się,ja byłam ta najgorsza bo przeze mnie pił...a ja głupia
      C...nie odeszłam,tylko prosiłam,płakałam,błagałam...aż kopnięto mnie
      w d...bo nie akceptowałam chlania...to juz piciem nie było.Teraz
      nowa pani ma powtórkę z rozrywki...powinnam jej współczuć,cóż nie
      potrafię.
    • plujeczka Re: Wku.....iłam się... 31.05.08, 22:38
      czy jego adwokatka nie jest czasami adwokatką mojego
      męża.SŁUSZNIE ,ZE SIE W.....bo nagorsze przed toba i niech cie nie
      zmyli ,ze sąd wie co to alkoholizm i jakie sa jego skutki nie tylko
      dla alkoholika ale przede wszystki dla jego rodziny.Twój post jest
      częścia mojej historii oj współczuje Ci =moja sedzina widziała na
      tyle lat 1 raz mojego meża , wciaż go obdarza ogromna estymą i mimo
      dokumentów od lekarzy, begłych sadowych, świadków mam nieodparte
      wrazenienie ,że jest jej wciaz z przyczyn dla mnie bliżej nieznanych
      bliski.To trudna walka ale zyfcze Ci wygranej,tylko iekło
      alkoholizmu znaja Ci , którzy jako rodzina alkoholika przez nie
      przeszli.A dla sądu to takie trudne do zrozumienia, u mnie sąd 4 rok
      nic z tego nie rozumie.
Pełna wersja