nangaparbat3
01.06.08, 17:25
1. Był naprawdę piekny i wzruszajacy, mlodzi mocno zaangazowani w swoim - i
nie byle jakim - duszpasterstwie, dla ksiedza panna mloda jak corka - wszystko
było zindywidualizowane i pełne ciepła i radosci. Do tego schola też nie byle
jaka - tak pieknie wyspiewanego Kyrie.. w zyciu nie słyszałam.
2. Spóźnilam sie chwilke i siadlam na pierwszej z brzegu ławce, na ktorej
drugim końcu siedzial jakiś pan. Dopiero poxniej okazalo się, że to ex mojej
najlepszej przyjaciołki, który wzłozyl plecak i wyszedł z domu do swej
studentki, zostawiajac żonę i 3 dzieci, nie mówiąc, ze odchodzi.
Ich rozstanie obróciło zycie dzieci w perzynę i wpłynęło na moja decyzje
rozstanie z exem "poki jeszcze czujemy do siebie cos dobrego i da się zbudowac
sensowne porozwodowe stosunki".
Wtedy tego pana nienawidziłam moze niewiele mniej mocno niż przyjaciółka.
Teraz czulam obojetna zyczliwośc i czysto intelektualne zainteresowanie,
chetnie bym z nim pogadała, jak to bylo z jego punktu widzenia?
3. Zaskoczył mnie mój spokoj i pogodny nastrój, i wiara, ze moze sie udac,
pomyślalam, ze to dobrze że z małzeństwa odeszłam w samotnośc, to sie okazał
dobry czas zeby przemyślec, przerobic, poukładac w sobie.
4. KAzanie - zaluje, ze nie mogłam nagrac. Że małżeństwo to teatr samodzielnie
ograniczonej wolnosci. Że potrzebna wytrwalosc, pokora i miłosierdzie.
5. Na koniec chyba diabeł, co koło świetosci sie kręci, zamieszał w głowie
ksiedzu: kiedy pan mlody sie zajaknąl, ksiadz zażartowal: co masz tremę - ale
to tylko za pierwszym razem.