Dodaj do ulubionych

tęsknota lub..

20.07.08, 12:03
mało doprecyzowany cel .
A nie wiem zupełnie.

Zastanowię się - jak zabiorę się za prace "gospodarskie".
Nic mnie wreszcie nie boli- to mogę skupiać się spokojnie na
konkretnym czymś tam.
I czuję jedno.
Tak by się chciało stale utrzymać równy poziom- móc spokojnie przez
cały czas wyrażać swoje myśli i przekonania.
Staram się- i myślę że paradoksalnie, w jakiś sposób mój krach
rodzinny pomógł mi w tym- bo samodzielnie teraz stoję i podejmuję
decyzje bez poczucia- że jakby coś to jest ktoś kto za mnie to
zrobi.Nigdy nie robił ale był i to starczało.
Teraz odczuwam że mam osiągnięcia- umiem się sprawniej spokojem
posługiwać w swojej pokręconej sytuacji życiowej. Raz na
kwartał "zdaję egzamin" stawiając się na kolejnych rozprawach, nie
pozwalając się wzburzyć i nie pozwalając emocjom kierować sobą- nie
wywijam mieczem ani niczym innym. To cenię dość mocno- a
uprzedzająco wyjaśniam że nie jestem wyrachowana i na zimno nic nie
robię- bo nie potrafię w odwecie itd. Tak po odpoczynku stadnym na
działce znajomych, poczytałam sobie tutaj to i owo i mnie refleksja
naszła. Ze muszę doskonalić się w spokoju- bo nigdy nie mogę puścić
wodzy fantazji- a raczej emocjom bo fatazji to czasami he można.
Z pewnośćią nie każdy będzie wiedział co miałam na myśli zakładając
ten temat, wiele osób się nie zgodzi- i ich prawo- ale takie
dyskusje- od jakiegoś czasu powodują że umacniam się w przekonaniu
że muszę spokojnie.Nieco egoistycznie- ale mobilizują do starań aby
nie pozwolić się prowokować- bo wprost przekłada się na real potem
umiejętnośc opanowania.

Dyskomfort odczuwam czasami- bo z jednej strony chcę wytłumaczyć i
skierować w stronę nurtu swojego a z drugiej wiem że nie powinnam
tracic energi na jałowe coś tam, bo powinnam ją koncetrować na
wybranym celu- nie mam jej jeszcze w wystarczającej na wszystko
ilości.
Stąd czasami wytracam tę cenną energię swoją.
Myślę że ustabilizuję kiedyś i tę tęsknotę- aby sił starczyło na
wszystko co mnie frapuje- nawet na dyskusję czysto teoretyczną.Taką
która nie ma wpływu na życie a jedynie na odczucia.

He he- no dobra- spadam-coś pokręciłam- zbyt dużo haseł i za mało
tłumaczenia czego dotyczą.

w większości postów zawarta jest racja- tylko inaczej obudowana- idę
ćwiczyć wychwytywanie meritum.
Miłej niedzieli wszystkim bez wyjątku.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:13
      A ja nawet jeśli nie do końca zrozumiałem, to jakoś mimo wszystko mi się sympatyczniej zrobiło. smile))

      Rzeczywiście każdy przeważnie ma jakieś swoje racje w jego ocenie jak najbardziej uzasadnione i właściwe. No i jak tu o takie racje nie walczyć...

      Niestety czasem w tej walce się zatracamy. Tracimy meritum sporu i pozostaje sama walka. Nie ważne jest po co się ją toczy, a ważniejsze staje się to jak. Kto komu mocniej przyłoży, a kto się ładniej zasłoni. A w tle to przekonanie wynikające z "posiadania racji", ono niby jest i zasłaniamy się z nim jak ktoś nas nawołuje do zaprzestania, no bo jak mamy przestać skoro robimy coś co uważamy za słuszne (chociaż na dobrą sprawę to już nie ma znaczenia), ale nie o rację już tu chodzi, tylko najczęściej o ambicję. smile))
    • sbelatka Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:14
      a nawet mam poczuie, ze pojęłam - i nawet się zgadzam...
      niech niedzielka bedzie miła...ament
      • zielona_ropucha Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:24
        Ja chyba nie rozumiem,ale odbieram "wibracje"...życzliwe, i się
        uśmiechnę do Ciebiesmile Chyba zacznę medytować,bo tęsknię za
        spokojem.Duszy. Właśnie jestem cholernie roztrzęsiona,sama nie
        wiem,po co.Jak zwykle pewnie...bez powodu.
        • zuza145 Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:30
          kurczę- to cieram się o medytację?

          Hm- jakoś nie czułam, ale czemu nie?

          Cholernie roztrzęsiona mówisz jesteś?
          Musi być powód- jak znam swoją upierdliwość- to bym rozstrząsać
          zaczęła- aby spacyfikować galaretowatość. To może i z tym powalczyć
          trzeba?
    • akacjax Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:29
      Nie jest dobre ćwiczenie się w trzymaniu emocji na wodzy.
      Lepsza jest umiejętność życia korzystając z informacji i mocy jaką uczucia-emocje niosą.

      Trzeba rozróżnić, czy idę do sądu obojętna, czy tylko mam stłumione emocje. Bo o ile mnie mój ex-m.jest obojętny, to to, co on robi dzieciom burzy mi krew. Ale jestem tego świadoma, energie z tych emocji zamieniam na pracęsmile Ot, fizycznie wyszłowink
      • zuza145 Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:32
        Znaczy się żle się wyzewnętrzniłam- też mam świadomośc i dwoje
        dzieci mam.
        Przekładam na działanie- kontroluję zaś reakcje niektóre- bo by
        drzazgi mogły zostać.
        • akacjax Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:37
          Tak sobie myślę, że spokój zupełny nie jest dobrym celem wink
          A poza tym posługuje się takim drogowskazem: im więcej kontroli w życiu, tym mniej zostaje do kontrolowania...wink
          Może ja już lepiej pożyczę Wam miłej niedzieli i wreszcie pojadę do pracy...taki mój los na dziś.
          • z_mazur Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:43
            To współczuję, bo niedziela tak fajna, spacerowa.
            Ja jestem umówiony z córką, wyskoczymy za miasto. Pewnie w Jurę. Pewnie będzie to fajne popołudnie... I cieszę się i uśmiecham.
      • zielona_ropucha Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 12:52
        no właśnie..uwolinić się od byłego mozna,ale zawsz bedzie obecny w
        życiu dziecka,jako postać dla mnie jednoznacznie negatywna,dla
        dziecka wytęskniona i oczekiwana...przekuć emocje na pracę...to jest
        wspaniała umiejętność,tylko taka rozlazła przez to jestem,że żadna
        praca nie da mi satysfakcji.To nie jest lenistwo,które mnie ogarnia
        czasem i jest zdrowym objawem.To jest coś paskudnego,co wyłazi nie
        wiadomo kiedy i czego nie cierpię.Po prostu nie znoszę tego uczucia.
        • zuza145 Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 13:00
          czemu poczucie wolności kojarzyć z byłym?

          Emocje na pracę piszesz- przekuć. Raczej nazywam- wyzwalają
          działanie. Nie doszłam do innych wniosków jak taki że bopje się to
          niweluję strach, potem sie okazywało czasami że z lenistwa działać
          też potrafię i dobrze zorganizować- bo dążę do wolnego czasu- więc
          muszę raz a dobrze, dokładnie aby nie poprawiać- tak w pracy robię -
          generalizując oczywiście bo lubię bardzo swoją pracę i daje mi wiele
          satysfakcji- ta praca.

          Ale widzisz- rozedrganie nie jest chyba nogdy bez powodu.


          Ropucho- a czy ty przypadkiem nie przyspioeszasz? Podobno wszystko
          ma swój czas, można sobie pomóc ale jak człowiek nie jest gotowy to
          jak przyspieszyć chce- to się miota- albo robi wyrzuty.


          to coś paskudnego- czasami rozumiem że wyłazi- więc nie zawsze. To
          chyba normal- tak mi się widzi- że czasami tchu brak i radości-
          pozornie z niczego radości.
    • zuza145 teorię 20.07.08, 12:38
      fajną usłyszałam na wyjeżdzie- bo spędziłam 3 dni z przyjaciółmi-
      otóż życie mnie zmechaciło lekko ale nie sfilcowało he he he .
      Mnie się podoba ta teoria- pilnować będę abym się nie sfilcowała.
      • zuza145 spokój 20.07.08, 12:49
        fajna sprawa - ale nie całkowity- bo to nudne.

        A za 3 tygodnie rozpocznę urlop- wersja wiejska będzie. Ot dla
        odmiany- góry i morze- muszą zaczekać.

        Jura- hm- fajna sprawa.
      • panda_zielona Re: teorię 20.07.08, 13:29
        zuza145 napisała:

        > fajną usłyszałam na wyjeżdzie- bo spędziłam 3 dni z przyjaciółmi-
        > otóż życie mnie zmechaciło lekko ale nie sfilcowało he he he .
        > Mnie się podoba ta teoria- pilnować będę abym się nie sfilcowała.

        Teoria fajna,już ją kiedyś słyszałam i jak dotąd udaje mi się
        uniknąć całkowitego sfilcowania.Jeszcze podoba mi się,że nie ma
        takiego dna,od którego nie można się odbić.Zuza mądra dziewczynka
        jesteś,a Twoje refleksje dają do myślenia.
        • zuza145 Re: teorię 20.07.08, 13:31
          Sztaudynger napisał kiedyś: "a kiedy znalazłem się na dnie-
          usłyszałem pukanie od spodu"

          he he he- to jest piękne.
    • dzul1 Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 19:00
      Tesknie za tym spokojem, pozadam go. Jeszcze pare m-cy temu myslalam
      ze on nigdy nie nadejdzie. I nadszedl choc wciaz macony przez
      trudna sytuacje okolorozwodowa, przez uczucie, z ktorego nie mozna
      sie jeszcze wyzwolic. Coraz czesciej jednak potrafie sie nie dac
      zlym myslom i emocjom, a to juz duzy sukces. Z natury jestem:
      narwana, roztrzepana, niecierpliwa, wszystko musi byc juz, tu i
      teraz. Zycie jednak uczy pokory i tego dna bylo mi chyba potrzeba,
      nie mam jednak wrazenia ze juz sie odbilam. Ale probuje, falowanie i
      spadanie...
      W kazdym razie zrozumialam twoj post i czuje podobnie.
      • zuza145 Re: tęsknota lub.. 20.07.08, 19:32
        odbijać to ja się będę czas jakiś jeszcze- ale się tym nie przejmuję.
        I tak idzie całkiem chyba- no nieźle.
        A czy ja się muszę spieszyć?
        Całe życie przede mną jeszcze.
        Kiedyś się złościłam a potem śmiałam jak czytałam- dajcie czas
        czasowi.
        ale coś w tym jest kurczę, coś w tym jest.

        • to.ja.kas Re: tęsknota lub.. 21.07.08, 13:10
          Zuza kiedyś mieszkałam z Zakopcu w rodzinnym domu
          Sztaudyngera...emanował spokojem i on i jego domownicy smile))

          Miły watek....jesteś taką nostalgicznie, rozczochraną niepoukładaną
          swojsko kobieta która ma wszystko na swoim miejscu....wiem, wiem
          jedno wyklucza drugie ale tak cię widze.

          Miłego poniedziałku mimo, ze deszczowy. smile
          • zuza145 Re: tęsknota lub.. 22.07.08, 17:59
            he- mnie się podoba jak mnie widzisz .
            Bardzo.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka