26.07.08, 18:10
W pierwszej fazie mojej obecnej sytuacji, jednym z problemów było
to, że nie mogłam spać, dostałam od przemiłej pani w aptece
Estazolam. Ponieważ dziećmi zajęła się babcia, bez wyrzutów sumienia
przez kilka dni znieczulałam się połową tabletki. Efekt - szybki
słodki sen, w miare przytomne przebudzenie.
Czy wspieraliście się jakimiś takimi cudami?
Dzieci wróciły, więc nie biore nic na sen, boję się, że nie
usłyszałabym czegoś w nocy. Ale wróciły też koszmary. Nie mogę
zasnąć, a jak już spię walcze, krzycze, cierpie, przebudzenia są
cieżkie. To co odsuwam w ciągu dnia, bo staram się skupić na
działaniu powraca wyolbrzymione w nocy. Nie wiem czy lepiej to
przeżyć bo i tak trzeba, czy przez jakiś czas pomóc sobie, ale
ryzukując nieprzytomny sen (dzieci!) ... ciężko mi się ostatnio
podejmuje decyzje, może to banalne o co pytam, ale może coś
doradzicie.
Obserwuj wątek
    • sbelatka Re: Sen 26.07.08, 18:20
      pamietam swoej bezesenne noce - to byl koszmar...

      ja nie wspomagałam sie niczym
      uznałam, ze to co trzeba przezyc to przezywam.. bez znieczulenia
      ale! nie wszyscy sa jednakowego konstruktu - ja mogłam sie obejśc
      bez tabletek, bez terapii - wystarczyły mi wsparcie ludzkie i moja
      chyba siła...

      pewnie mozemy Ci najwyżej poopowiadac jak bylo z nami - coi nam
      pomoglo. Ty i tak sama musisz podjąc decyzje..choćbys nie wiem jak
      bardzo tego nie chciala.
      Nikt z nas nie włozy Ci tabletki do ust ani jej z ręki nie wyjmie

      Raczej zastanawiam sie jak moglabys "świadomie" zacząć radzic sobe z
      tym co Cie gnębi. Bo odsuwanie wszystkiego - w ostatecznym
      rozrachunku prowadzi do nikąd.

      Ale oczywiście jak zwykle zastzregam, ze moge sie mylić smile
      • zuza145 Re: Sen 26.07.08, 19:15
        ja się wspierasłam- farakologicznie- bo mi somatyka siadła a nasenne
        to nadal niestety jadę.
        były przerwy- ale teraz jadę nasennymi.
        Paradoksalnie terapeutka oznajmiła że mam mocna psychikę- bo
        burzliwie acz szybko fazy przechodzę.
        Nie wiem- czy mocną.
        ale wiem jedno- akurat z tego powodu sobie nie robię żadnych
        wyrzutów- tak mam i trudno.
        Potrzebuję snu niestety.
        • iranka_1 Re: Sen 26.07.08, 19:55
          To są jakieś fazy???

          zuza145 napisała:
          > Paradoksalnie terapeutka oznajmiła że mam mocna psychikę- bo
          > burzliwie acz szybko fazy przechodzę.
          • zuza145 Re: Sen 26.07.08, 20:05
            pierwsze uderzenie- u mnie było zaskoczenie i totalny brak tchu-
            czyli rozpacz- kołdra była zbyt cięzka nawet, depresja- początek
            proszenie- brrr- źle wspominam- ale podobno standard raczej
            żal pomieszany ze wścikłością- depresja
            pierwsze objawy myślenia oraz analizy, - na terapię i farmakologia
            opanowanie strachu
            działania- znowu gotowanie, ogranianie hcaty, odzyskiwanie
            sprawności jeśli chodzi o organizację życia codziennego i
            dochodzenie do biegłości w pracy- bo było ciężko ze skupieniem
            doskonalenie w konsekwentnym realizowaniu postanowień- dalsza nauka
            opanowania strachu

            i wszystko przeplatane dołami
            a teraz- życie
    • przed.brama Re: Sen 26.07.08, 21:45
      Przemiła pani dopuściła się wykroczenia, gdyż estazolam jest lekiem
      wydawanym wyłącznie na receptę. Ciekawe, czy zastanowiła się, kto
      weźmie odpowiedzialność w razie atypowej reakcji na lek. Bywa.
    • lampka_witoszowska Re: Sen 26.07.08, 22:06
      a próbowałas przed snem, będąc jeszcze przytomną, pomyślec o którejs
      ze spraw, która Cię boli, przeraża i oslabia? i wyryczec się tak
      porządnie, do ostatniej łzy na ten dzien?
      spróbuj
      najwyżej nei pomoże

      choc ja sypiam potem jak dziecko
    • dsz27 Re: Sen 26.07.08, 22:42
      Też miałam dylemat: wspomóc się czymś czy nie spać. Bo w domu malutki synek a ja
      w rozsypce i spać nie mogę, ciężko było. W aptece babka poleciła mi valerin sen
      (dodam, że mówiłam jej o tym, że muszę jak by coś usłyszeć w nocy dzieciaczka).
      Skorzystałam i mi pomogło. Wstawałam bez problemów.
      Jak się okazało że jestem w ciąży tego typu specyfiki odpadały zupełnie. Została
      mi melisa, chyba troszkę mnie wyciszała i chyba tego mi było potrzeba. Z resztą
      nadal od czasu do czasu ją pije.

      pozdrawiam
    • kaja-p Re: Sen 27.07.08, 11:56
      witam, ja po "zawaleniu mi się wszystiego, co wydawało mi się
      oczywiste i ustabilizowane" wspomagałam sie przez długi czas
      specyfikami ziołowymi, niestety po jakimś czasie nabawiłam się dość
      mocnej depresji i musiałam sięgnąć po leki przepisane przez
      specjalistę, brałam je ok. 8 miesięcy, obecnie od prawie roku nie
      biorę żadnych leków, chyba że bardzo sporadycznie ziołowe tabletki
      uspokajające.
      • jumanji_7 Re: Sen 27.07.08, 22:13
        Czasem ten koszmarny sen to tylko nasze życie, ciężkie jest przebudzenie .
    • a.b1 Re: Sen 29.07.08, 16:18
      iranka_1 napisała:


      > Czy wspieraliście się jakimiś takimi cudami?
      tak
      najpierw białym i czerwonym winem
      potem martini
      potem wiskaczem, ale bez koli nie szedł, chociaż raz osiągnełam
      stan, że nawet bez koli wchodził
      a potem przyszło opamiętanie
      w ostatniej chwili...
      • to.ja.kas Re: Sen 29.07.08, 16:19
        dobrze też działa piwo i książka w której opisy przekraczają 5 stron.
        Gwarantuję zaśnięcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka