Dodaj do ulubionych

10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-(

07.08.08, 09:29
a ja nie mam powodu do radości...
Ponad rok przed ślubem było już dobrze, tzn. nie było tyle alkoholu
co wcześniej, nie było picia przez kilka dni. Wziął się za siebie,
zadeklarował się że z tym koniec... dałam się omamić jego
obietnicom. Przez 10 lat spędzonych wspólnie i 9 lat wspólnego
mieszkania, nadmierne picie było powodem dwóch może trzech prób
rozstań. Polegało ono na kilkudniowym upiciu się raz na kilka
miesięcy... wtedy nie ma go po prostu... nie robi żadnych awantur...
po prostu pije i śpi, pije i śpi. Nie interesuje go nic... nie ma
kontaktu z rzeczywistością...
Ponad rok temu miał powiedziane, że kolejnego razu nie dam rady
przetrwać i odejdę od niego.... Ja wiem, że ciężko jest to komus
zrozumieć, że skoro już tak wcześniej było to po jaką cholerę za
niego wychodziłam?! Proszę - nie oceniajcie mnie pod tym kątem, bo
normalnie, na co dzień jest w porządku... ale kiedy widzę go takiego
znoranego przez alkohol to go nienawidzę!
Chciałam się tylko wygadać... nie oczekuję niczego od Was... jest mi
bardzo źle... czuję żal i trzepię się w swoją łepetynę! Jak mogłam
być tak naiwna... on jest chory... decyzja co zrobić dalej należy do
mnie... wiem o tym.
Trafiłam na to forum przypadkiem i Wasze wypowiedzi są normalne tzn.
piszecie z wlasnego doświadczenia a nie wyimaginowanych stereotypów
typu "wyrzuć go z domu!" "kopnij go w du... tyłek!"... to nakłoniło
mnie żeby napisać i się trochę poużalać nad sobą smile
Pozdrawiam Was serdecznie
i życzę powodzenia w rozwiązywaniu problemów...
Obserwuj wątek
    • karolina331 Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 07.08.08, 09:56
      Twój mąż jest ALKOHOLIKIEM.
      To, że się upija przez kilka dni, ale co kilka miesięcy - o niczym
      nie świadczy. Mój ojciec był takim alkoholikiem.
      Twój mąż sam sobie nie poradzi, potrzebne jest mu leczenie.
      Wejdź na internetową stronę miasta w którym mieszkasz i sprawdź, czy
      miasto prowadzi pomoc osobom uzależnionym. Taka pomoc jest
      całkowicie bezpłatna, a w niektórych miastach nawet płaci się
      uczestnikom programu dla alkoholików (około 400zł miesięcznie).
      Jeśli to dobry człowiek, to warto mu pomóc.
      Bez Ciebie i Twojego wsparcia nic z tego nie będzie i człowiek się
      zmarnuje. Koniecznie szukaj dla niego profesjonalnego programu
      wyjścia z uzależnienia.
      • truskawa171 czas leczy rany 07.08.08, 10:15
        popieram-ON JEST ALKOHOLIKIEM. Masz 2 wyjscia- 1.albo on pojedzie na
        leczenie,tylko ze on musi zdawac sobie sprawe z tego ze jest chory i
        musi wykazac checi do leczenia. 2.odejdz od niego, on sie NIGDY
        nie zmieni.Bedzie Ci za kazdym razem obiecywal ze przestanie a to
        bedzie zawsze wracac ijak i te obietnice.Tez to przechodzilam tylko
        tak min 2-3 razy w msc i za kazdym razem bylo ze to koniec ,juz nie
        bedzie pic,tylko zapominal dodac-do nastepnego tygodnia. wierzylam w
        te puste slowa ale powiedzialam w pewnym momencie KONIEC.To ze bylam
        z nim po slubie nie oznaczalo ze mam mu pozwolic spieprzyc sobie
        zycie.minelo pol roku,teraz jestem szczesliwa,czas leczy rany-to
        prawda. Co postanowisz Twoja sprawa ale trzymam za Ciebie mocno
        kciuki.buziaki
        • bla.blaa.blaaa Re: czas leczy rany 07.08.08, 10:28
          dziękuję bardzo za słowa otuchy...
          właśnie przygotowuję się na odejście... ale obawiam się, że nie
          wytrwam w postanowieniu i w ten sposób sama spieprzę sobie życie..
          jestem niby twarda ale gdy on jest trzeźwy to jestem pod jego silnym
          wpływem i "urokiem" i po prostu wymiękam - paradoks co nie?
          tak jak piszesz - ślub niczego nie zmienia i kiedy o nim myślę to
          ten jedynie fakt mnie mobilizuje do odejścia, bo spieprzył wszystko
          już na samym początku...
          • lampka_witoszowska Re: czas leczy rany 07.08.08, 13:13
            jesli sie boisz, że nie wytrwasz, to może sama idź na terapie dla
            współuzaleznionych albo dla rodzin AA - odnajdziesz wówczas w sobie
            odpowiedź, co i jak dalej
            i siłę do konsekwencji

            mocno trzymam za Ciebie - i za niego też - kciuki, żebys owocnie i
            szczęśliwie przeżyła swoje życie
      • bla.blaa.blaaa Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 07.08.08, 10:19
        Dlatego wcześniej napisałam, że jest chory, bo ja to wiem...
        próbowałam z nim rozmawiać... niestety w jego oczach to są moje
        urojenia. On nie widzi problemu. Podobno tak jest z alkoholikiem, że
        dopóki on sam nie zobaczy problemu to nikt mu nie pomoże.
        • truskawa171 Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 07.08.08, 10:51
          Kochana,mi tez mowil ze to moje urojenia ,ze on wcale nie musi pic..
          To dlaczego pil??Prosilam by poszedl na leczenie i co?? zwyczajnie
          mnie wysmial!! Zostaw go bo jeszcze sobie zmarnujesz zycie,nie
          oczekuj ze sie zmieni skoro on nie widzi powodu by mogl sie zmienic.
        • eszir Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 10.08.08, 09:09
          moj tez nie widzial/nie widzi problemu uncertain

          moja rada - odejsc, i nie brac do serca slow tych, ktorzy twierdza, ze przez Ciebie, jak odejdziesz, to on sie dopiero rozpije. Zrobilby to i przy Tobie, tylko moze mniej widowiskowo.
          Bedzie ciezko, ale dasz rade smile

          Jak dla mnie alkoholik musi siegnac dna, zeby sie od niego odbic. Inaczej juz zawsze bedzie twierdzic, ze jego choroba to tylko urojenie otoczenia.
    • 1czarodziejka Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 10.08.08, 10:37
      Blabla, jako eks żona uzależnionego potwierdzam. Zachowania typowe dla
      alkoholika. Postaw mu ultimatum: albo niech się leczy, albo odejdziesz od niego.
      Nie brnij w to, co już masz i znasz, bo marnujesz życie i tracisz czas.
    • ronja.r Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 10.08.08, 11:09
      Tak, Twoj maz jest alkoholikiem ktory kontroluje ta zaleznosc i ma nawroty raz
      na kilka miesiecy. Patrzac na to z boku to lepsze niz jakby pil co tydzien.
      Miedzy nawrotami wszystko jest w porzadku, piszesz. To znaczy co? Jest
      wspanialym, czulym kochanym mezem? Dba o siebie, pracuje...Kochasz go?
      To jest wazne!
      Piszesz ze nie mozesz patrzec na jego upodlenie mimo ze on tylko pije i spi. Nie
      awanturuje sie.
      Czy to znaczy ze te nawroty to jego jedna wada? Jezeli tak to dziwie sie Tobie
      bo idealow nie ma. Moze powinnas nauczyc sie miec to w nosie? Sa kobiety ktore o
      wiele gorsze rzeczy toleruja.
      Idz do terapeuty ktory pomoze Tobie borykac sie z tym. Dostalas dobra rade, isc
      do AA gdzie sa ludzie z ktorymi mozesz porozmawiac.


      • sbelatka Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 10.08.08, 11:24
        ronja.. wszytko byłoby pieknie gdyby nie fakt, ze nie zatzrymany
        alkoholizm do droga tylko w jedna strone... To nie stoi - to sie
        posuwa...
        Z czasem pije sie więcej, częsciej, dłużej... albo sie nie pije...
        Nie ma innych dróg..

        choc oczywiscie w tym przypadku wydaje sie, ze mozna z tym zyc..
        pewnie nawet dobrze..przez iles tam kolejnych lat

        szkoda, ze tak wielu fajnych ludzi straciło kontrole nad alkoholem.
        i wielu jeszcze straci

        • ronja.r Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 10.08.08, 11:34
          Jest wielu tak zwanych trzezwych alkoholikow. Czasem maja nawroty i moim zdaniem
          jesli to jest "czasem" to mozna nauczyc sie z tym zyc.
          Tym bardziej ze bla pisze ze facet nie awanturuje sie tylko pije i spi a
          normalnie jest wszystko w porzadku. Jak rozumiem jest wartosciowym czlowiekiem.
          Jeszcze raz, bez porad z terapeuta (psychologiem), bez rozmow z AA nie
          radzilabym jej odejsc.
    • mellera Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 03.12.08, 19:04
      a ja wiem że można kochać alkoholika i dlatego wciąż brakuje siły do odejścia. Ja nie odeszłam, postawiłam ultimatum - "idziesz na leczenie albo odchodze"
      poszedł i od 5 lat nie pije. jesteśmy na prawde szczęśliwi. Urodził nam się mały chłopczyk (jego oczko w głowie). Mój mąż skończył poźniej terapie dla Dorosłych Dzieci Alkoholików.

      pisze to żebyś wiedział że jest nadzieja i że to nie wstyd kochać uzależnionego...szczerze wierze w ciebie
      • marzenamil Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 03.12.08, 19:10
        jasne że nie wstyd kochać uzależnionego.... który nie pije, zmoblizował się do
        leczenia i nie złamał warunkow ultimatum...

        w zdecydowanej większości jednak nalogowcy mają ultimatum za nic, pomaga na
        krótko i piją dalej i wyżebrują kolejne szanse u współmałżonka...
        • nangaparbat3 Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 03.12.08, 19:30
          Wszystko prawda, ale to naprawdę nie wstyd kochac, uzależnionego też. I nawet
          takiego, ktory sie nie chce leczyc. Nie wstyd, ból.
    • bazyliada Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 03.12.08, 22:02
      blabla rozumiem Cie , sama przez to przechodziłam, moje wychodzenie
      ze wspóluzależnienia zeczeło sie tutaj :

      www.timi.jawnet.pl/serwis/index.php
      później była terapia w przychodni dla osób wspóluzależnionych i juz
      coraz lepiej smile
      pogody ducha życzę smile
    • kami_hope myśl o sobie 03.12.08, 23:44
      Dołączam się do osób, które radzą terapię TOBIE. Na jego
      uzależnienie nie masz wpływu. Jedyne co możesz zrobić to ratować
      siebie/leczyć siebie (niepotrzebne skreślić). Musisz sobie głęboko
      uświadomić, że Twoją chęcią, dobrocią, miłością i czymkolwiek tam
      jeszcze nie jesteś w stanie mu pomóc. Żadne ultimatum... (być może
      zadziała raz, dwa... ale nie uleczy!) I wiedz, że z tego
      uzależnienia się nie wychodzi. Alkoholik może jedynie własną
      determinacją i ciężką pracą przestać pić. Jednak czas (lata...) bez
      alkoholu nie oznacza, że alkoholikiem przestaje się być.

      Współczuję Ci bardzo. Rozumiem jaki ciężar nosisz na swoich barkach.
      Zrozum!! Że choćbyś miała wiarę, która przenosi góry; wytrzymałość i
      siłę na miarę Herkulesa... - nie dasz rady! Spożytkuj resztę energii
      jaka Ci pozostała, na uleczenie własnej duszy (Twoje -tzw.-
      współuzależnienie wymaga terapii, można by rzec, że jesteś
      uzależniona od "złego" - a to zniekształca Twoje widzenie
      rzeczywistości, a także postrzeganie samej siebie).
      Życzę Ci powrotu do zdrowia!

      P.S. Nie czekaj z terapią. Jeszcze będzie normalnie... (wiesz jak to
      jest żyć normalnie??
      ...no właśnie...)
    • triss_merigold6 Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 04.12.08, 09:45
      Jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą d..ę. Idź na terapię
      dla współuzależnionych. I przypadkiem nie rób sobie z panem dziecka,
      bo wtedy będzie Ci trudniej odejść. Chcesz mieć dziecko? - zmień
      pana na inny model, bardziej odpowiedni.
      • jarkoni Re: 10 lat razem - 3 tygodnie po ślubie :-( 06.12.08, 13:29
        Blabla, podobno jak Ci parę osób mówi, że jesteś pijana - to idź spać.
        Może to stare powiedzonko jest nie na miejscu.
        Ale dostałaś kilka DOBRYCH rad.
        Jeśli on jest dla Ciebie kimś ważnym to zacznij leczenie od siebie, tzn. od
        terapii dla współuzależnionych, bo taką osobą jesteś...
        Zrób ten pierwszy krok, potem powinno być już tylko lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka