Dodaj do ulubionych

artykuł w "Polityce"

01.11.08, 10:03
Do poczytania.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5870942,Zona_zuzyta.html

Trochę schematyczne, jak to zazwyczaj ostatnio w mediach, ale jakiś
wycinek problemu to to jest.

**********************
No man is worth your tears, but when you find the one that is, he
won't make you cry.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: artykuł w "Polityce" 01.11.08, 12:27
      No jak na tak krótki artykuł, to rzeczywiście ciekawy. No i potwierdza kilka tez które postawiłem ostatnio na forum. smile
    • anetta75 Re: artykuł w "Polityce" 07.11.08, 19:10
      zdołował mnie ten artykuł. Statystycznie nie mam wielkich szans na powodzenie w
      życiu.
      Ale, jak mawiał ponoć Bismarck "statystyka to takie sieci, że mała muszka
      wpadnie a bączek przeleci"smile
      ech,,,
    • woman-in-blue Re: artykuł w "Polityce" 08.11.08, 09:21
      A mnie ten atykul wkurzyl!!!

      Porzucona kobieta zaniedbuje dzieci lub leczy sie ich kosztem! Albo
      wchodzi w role dziecka i pozostaje pod opieka rodzicow! Z wiekiem
      jej szanse na nowy zwiazek zblizaja sie do zera. Koszmarne
      uproszczenie!

      Tez jestem po czterdziestce, maz mnie zostawil dla mlodszej, wiem co
      to znaczy depresja.
      Ale u mnie wynikala ona ze swiadomosci, ze 20 lat inwestowalam swoje
      uczucia w kogos kto nie byl ich wart! Stracony czas, stracone szanse
      na ulozenie sobie zycia z kim innym!

      Minal rok odkad maz odszedl i powoli zaczynam doceniac wolnosc smile))
      Radze sobie coraz lepiej i nareszcie nie jestem wykorzystywana!
      Co do zwiazkow: nie jestem z nikim ale otwieram sie na przyjacol i
      nie czuje sie juz samotna.
      To raczej maz z jego "fochami" ograniczal moje zycie towarzyskie.

      Smieszy mnie tylko jak podstarzaly facet wciaga brzuszysko, wypina
      watla klate, zaczesuje lysine i udaje macho! Poza tym mloda kochanka
      jest kosztowna, wiec trzeba zaoszczedzic na dzieciach! I kto tu jest
      zalosny?
      • nangaparbat3 Re: artykuł w "Polityce" 08.11.08, 09:43
        A czy ktokolwiek w artykule pisal, ze ktos jest żalosny? Nikt.
        Czy nie jest prawdą, ze relacje rozwiedzionej (zwłaszcza porzuconej) kobiety z
        dziecmi są trudne i pelne pulapek? Jest.
        A moze na samotne panie w srednim wieku czekaja zastępy zachwycajacych amantow i
        kandydatow na małżonka bis? Nie czekają.
        A czy nie jest tak, ze dopiero po rozwodzie wiele kobiet zaczyna sie rozwijac i
        realizowac - w pracy, działalnosci politycznej, spolecznej, etc? Dbac o siebie,
        uprawiac hobby, na ktore dotąd nigdy nie miało czasu ani siły? Dokladnie tak jest.

        Ale jesli ktoś, jak jedna z przedmowczyń, utożsami "powodzenie w zyciu"
        wyłącznie z nowym malzeństwem (i żeby ono jeszcze udane było, domniemywam) - to
        wtopa. I już.
        • woman-in-blue Re: artykuł w "Polityce" 08.11.08, 11:55
          I znowu same stereotypy i uogolnienia.
          Ja znam wiele kobiet ktore dbaja o to, by dzieci jak najmniej
          odczuly skutki rozwodu rodzicow. Wlasnie one zachecaja ojcow do
          czestych spotkan z dziecmi, do uczestnictwa w ich zyciu i
          wychowaniu. Lagodza skutki traumy ktora przezyly dzieci w zwiazku z
          rozstaniem.
          Znam rowniez wiele mlodych kobiet na ktore nie czeka kolejka
          kandydatow na malzonka. Wiec jakby niekoniecznie od wieku zalezy
          atrakcyjnosc kobiety.
          Moim zdaniem jednym z najwazniejszych kryterium zadowolenia z zycia
          jest posiadanie dobrych relacji z innymi ludzmi, a poczucie
          szczescia daje posiadanie udanego zwiazku: formalnego, czy nie. Jest
          calkiem naturalne ze chcemy kochac i byc kochane.
          Zgadzam sie natomiast, ze latwiej realizowac swoje marzenia i plany
          bedac samej niz w chorym i toksycznym zwiazku. Za duzo energii traci
          sie na ratowanie czegos co sie nie da uratowac.
          • nangaparbat3 Re: artykuł w "Polityce" 08.11.08, 14:46
            woman-in-blue napisała:

            > I znowu same stereotypy i uogolnienia

            Słucham???????
            > Ja znam wiele kobiet ktore dbaja o to, by dzieci jak najmniej
            > odczuly skutki rozwodu rodzicow. Wlasnie one zachecaja ojcow do
            > czestych spotkan z dziecmi, do uczestnictwa w ich zyciu i
            > wychowaniu. Lagodza skutki traumy ktora przezyly dzieci w zwiazku z
            > rozstaniem.

            JA tez znam wiele takich kobiet, a nawet jedna z nich jestem.
            Ale to nie znaczy, ze kontakty samotnej matki z dziecmi nie są trudne i pelne
            pulapek - zawsze są. Róznie tylko matki (i dzieci) sobie z nimi radzą.


            > Znam rowniez wiele mlodych kobiet na ktore nie czeka kolejka
            > kandydatow na malzonka.

            Chodzilo mi głownie o to, ze mezczyzn, nie kobiety, dotyka to co nazywamy
            "nadumieralnoscią", wiecej wśród nich osob zorientowanych "homo", no i wiekszy
            wybór mają (bodo rowieśniczek dochodzą jeszcze liczne mlodsze roczniki, niestety
            w przypadku kandydatów na ewentyualnego meza tak nie jest)- zwyczajnie: podaż
            maleje z roku na rok, i to są fakty.


            Wiec jakby niekoniecznie od wieku zalezy
            > atrakcyjnosc kobiety.

            Jasne.
            Ale jakis zwiazek jednak jest, nie sądzisz?
            Poza tym: Z wiekiem wymagania rosną, możliwosci maleją.
            I to jest naprawde prawda.
            Co z tego wynika? Ano ze trzeba sie liczyc z sytuacją, ze bedziemy juz zawsze
            samotne. I tak zyc, zeby ta ewentualnosc nie przypominala koszmaru, ale na
            odwrót, owocne, szczęsliwe życie.
            A jeśli sie zdarzy, ze to szczęsliwe zycie będzie mozna przezyc z kimś - cudownie.


            > Moim zdaniem jednym z najwazniejszych kryterium zadowolenia z zycia
            > jest posiadanie dobrych relacji z innymi ludzmi,

            Oczywiscie. Ale "ludzie" nie sprowadzaja sie do jednego egzemplarza rodzaju
            ludzkiego.

            a poczucie
            > szczescia daje posiadanie udanego zwiazku: formalnego, czy nie.

            Dokładnie na odwrot: będąc szczęsliwą masz szanse stworzyc szczęśliwy zwiazek.

            Jest
            > calkiem naturalne ze chcemy kochac i byc kochane.

            Zgoda bez zastrzeżeń.


            > Zgadzam sie natomiast, ze latwiej realizowac swoje marzenia i plany
            > bedac samej niz w chorym i toksycznym zwiazku. Za duzo energii traci
            > sie na ratowanie czegos co sie nie da uratowac.
            >

            ano właśnie smile
            • woman-in-blue Re: artykuł w "Polityce" 08.11.08, 15:59
              nangaparbat3 teraz sie moge z Toba zgodzic. Oczywiscie, ze mozna
              wiesc satysfakcjonujace zycie samotnie....tylko nie nazwalabym tego
              szczesciem. Co najwyzej... swietym spokojem.
              Odnosnie podazy facetow, nie bylabym taka pesymistka. Zapomnialas o
              rozwodnikach, ktorych z roku na rok przybywa smile)
              Tak sie zlozylo ze mieszkam w Anglii i nikt tutaj nie
              uwaza kobiety 40, 50 letniej za stara. Moja znajoma Angielka w wieku
              52 lat wyszla za maz po raz trzeci i byla najszczesliwsza panna
              mloda jaka kiedykolwiek w zyciu widzialam. Czego wszystkim
              porzuconym serdecznie zycze smile
    • farukh2 Re: artykuł w "Polityce" 08.11.08, 15:47
      Raczej pod swoim katem widzenia kazdy czyta ten artykul. Mysle
      jednak,ze dosc obiektywnie przedstawia rzeczywistosc. Nie dotyczy
      mnie jedynie sytuacja 20/40

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka