Dodaj do ulubionych

To koniec:((( POMOCY!!!

12.12.08, 19:22
Mam taki problem. Mieszkałem z żoną przez 2 lata u jej matki i od
samego początku żona traktowała mnie jak uzupełnienie, bo na
pierwszym miejscu była mamusiasad W pewnym momencie zaczęła robić
wszystko by się ze mną kłócićsad zabraniała mi spotykać się ze
znajomymi rodzina.Zrobiłem tak by nie dawać jej powodów do
kłutni.Wymyśliła nowy patent by przy każdej kłótni mnie bić
prowokując bym i ja ją uderzył a ja i tym razem jej ustępowałem
wychodząc do pokoju jej matki czy z domu.Wtedy nadszedł etap
oskarżania o zdradę najpierw jak wychodziłem z dziećmi wiecznie mnie
ktoś widział z jakąś kobietą, ale nie chciała mi przedstawiać
świadków.Przestałem sam wychodzić z dziećmi to widywano mnie tym
razem przed pracą i stwierdziła, że ma zdjęcia świadków. W styczniu
już nie wytrzymałem i się wyprowadziłemsad żona w maju złożyła pozew
bez orzekania o winie. Dwa dni temu mieliśmy 1szą rozprawę.Mamy dwie
córeczki 1 i 3latka żąda 1000zł alimentów ja zarabiam 1800zł. Na
rozwód się nie zgodziłem i poprosiłem o negocjatora.Żona po sprawie
mnie wyśmiała, że nic mi to nie dasad(, Co mam teraz robić??? Czy
mogę zadąć o jej winie? Błagam pomóżcie, co mam robićsad((
Obserwuj wątek
    • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 13.12.08, 09:43
      Mozesz zadac o ustalenie jej winy i zadac by dzieci zostaly przy tobie.Masz
      takie samo prawo by wychowywac swoje dzieci jak i ona...
      • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 13.12.08, 17:17
        Cześć adela38. Ja niestety nie moge wziąść dzieci, bo nie mam
        mieszkania i nie stać mnie na niesad A nawet jesli bym je mial to ja
        jestem sam nie mam tu rodziny i co bym zrobił z dziećmi jak bym
        poszedł do pracy teraz mieszkam na pokojusad
        Teraz czekamy na negocjatora, bo ja się nie zgodziłem na rozwód i
        wszcząłem postępowanie mediacyjne. Orientujesz się jak to wszystko
        wygląda dalej?? Kiedy ja mogę powiedzieć sadowi ze chce o jej winie??
        Pozdrawiam cześćsmile
      • alfika Re: To koniec:((( POMOCY!!! 13.12.08, 23:36
        tak, tak, Adela
        równe prawa do wychowywania roczniaka i trzylatka moga w sumie
        oznaczac równe prawa do karmienia piersią

        do autora wątku: albo przeczekasz, bo kochasz żonę
        albo chcesz mediatora
        albo chcesz orzekania o jej winie

        ciężko pogodzic dwie ostatnie kwestie...
        więc najpierw zajrzyj w swoje uczucia i jak będziesz wiedział, czy
        kochasz, to podejmij decyzję
    • ask77 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 13.12.08, 23:49
      ale o co chodzi? czy,że nie chcesz tego rozwodu? czy,że za dużo alimentów chce żona?czy,że pogłaskać ciebie trzeba, bo nie wiesz co będzie dalej?
      Bo jak nie chcesz tego rozwodu to przygotuj się solidnie do mediacji- argumenty znajdż i propozycje rozwiązania waszych problemów- może własne mieszkanie na ten przykład?Bo jak za dużo alimentów chce, to przygotuj sobie zestawienie twoich kosztów (opłata za pokój, jedzenie, dojazdy do pracy) i zastanów się/przypomnij sobie ile wynoszą koszty związane z utrzymaniem dziewczynek.
      Bo jak pogłaskania chcesz to mówię: nie będzie to łatwe, będą doły i mega doły ale da się przeżyć.Czas jest potzrebny.
    • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 00:39
      Słuchajcie... Jest tak. Kocham swoją żonę i zależy mi na tym by z
      nią być tylko jest problem, bo ona nie chceL Jak tylko zaczęło się
      coś dziać ona nawet nie chciała rozmawiać szukać rozwiązania by było
      ok.Wychodzi na to, że woli być ze swoja matką niż ze mną.Poprosiłem
      w sądzie o mediatora, bo mam nadzieje, że on jej wytłumaczy, że czas
      odciąć pępowinę...

      alfika ask77 piszecie abym się zdecydował i określił, czego chcę,
      ale przyznam, że mam mentlik w głowie... Chciałbym by się wszystko
      ułożyło i tęsknie za żoną, ale mam w głowie też to, co z nią miałem(
      chodzi o jazdy).Jeśli chodzi o orzekanie o jej winie to chcę to
      zrobić tylko, dlatego żeby jej kiedyś i dziewczynkom pokazać ze ja
      walczyłem starałem się a skoro ona, czyli mama tak chciała to ok.
      jak mam ja zmusić do bycia ze mną...
      Pozdrawiam
      • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 08:54
        Mozesz zwyczajnie poszukac sobie mieszkania i wynajac.Tak jak to robia inni
        ludzie.Zadasz by zona odciela pepowine od matki a jednoczenie nie macie gdzie
        sie od niej wyprowadzic? Tak naprawde jesli chcesz miec swoja rodzine to
        powinienes sie zatroszczyc o samodzielne mieszkanie.
        Jak bedziesz mial mieszkanie mozesz starac sie o dzieci.Co do opieki nad nimi-
        jak myslisz funkcjonuja samotne matki? Dzieci moga chodzic do zlobka,
        przedszkola itp.To normalne zycie.W takim wypadku zadasz od zony dokladnie
        takichsamych alimentow co ona.I to mozesz przedstawic pozniej dzieciom.Gdybys
        jednak zostawil dzieci z matka to nic nie przeszkadza bys sie nimi opiekowal i
        je spotykal.Co do wysokosci alimentow- szukaj przede wszystkim swojego
        mieszkania.W sadzie mozesz pokazac ile zarabiasz, ile kosztuje mieszkanie i na
        jakie alimenty cie stac.Sad to tez czlowiek.
        • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 11:05
          Adelo38... Wszystko ładnie pięknie napisałaś tylko, że ja zarabiam
          1800zł a wynajęcie mieszkania kosztuje min.1100zł. Do tego policz
          sobie miesięczne wydatki to niby jak mam żyć do czasu aż żona się
          zdecyduje??? Mam jej powiedzieć, że od dziś nie daje na dzieci, bo
          wynająłem mieszkanie i czekam na ciebie??Na razie daje 400zł jak coś
          wynajmę to ile mam dać 100??? zabije mnie śmiechem... Teraz widzisz,
          dlaczego potrzebuje pomocy i rady i jak co robić, bo sam nie
          wiem... sad((
          • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 12:35
            To nie daj jej nic, wynajmij mieszkanie i powiedz, ze to mieszkanie dla waszej
            rodziny.Jesli chce ozwodu to tylko z jej winy.Ona ma tez obowiazek dokladac sie
            do finansowania rodziny.Inaczej zyjecie z tego co macie wspolnie.I tak krawiec
            kraje jak mu materialu staje.Badz stanowczy.A do tego rozejrzyj sie za lepiej
            platnym badz dodatkowyn zajeciem...
          • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 15.12.08, 18:07
            Dziękuję wszystkim za to, co piszecie i myślicie o mojej sytuacji.
            Chciałbym dodać, że moja żona pracuje i stać by było nas na
            wynajęcie mieszkania i życie tylko problem jest w tym, że ona tego
            nie chce. Nigdy nie zarzucała mi, że jej nie pomagam ani że nie
            zajmuję się dziećmi, bo jestem opiekuńczy, co do nich i jej samej,
            ale nie ukrywajmy nie będę codziennie prał gotował sprzątał i
            prasował zajmował się dziećmi, bo to i jej obowiązek a ona mam z tym
            problem... Mówiąc krótko ma lenia... Na moje ona się tego boi
            macierzyństwo ją przerasta. Piszecie że mam wynająć mieszkanie i jej
            powiedzieć że to dla nas ale zapominacie że ona tego nie chce więc
            co zrobię z tym mieszkaniem ja dojdzie do rozwodu i sąd dowali mi
            500 czy więcej alimentów?? Sam nie będę w stanie go utrzymać.
            Young-and-bored sąd stwierdził, że sam chciał to zaproponować i
            skierować sprawę do mediatora. Powiedz naprawdę myślisz, że lepiej
            się poddać i zgodzić się na rozwód bez orzekania winy??? Nie szarpać
            się z nią?
            Pozdrawiam wszystkichsmile
    • young-and-bored Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 16:00
      Jeśli chodzi o rozwód z winy żony, to moim zdaniem nie masz szans i
      w Twojej sytuacji nie ma sensu się w to pakować. Przypuśćmy że na
      kolejnej rozprawie zażądasz rozwodu z jej winy. Sędzia zapyta Cię o
      środki dowodowe. Jaki masz pomysł na wykazanie winy żony, skoro
      nie masz nic poza własnymi słowami ? Twoje słowa - przeciwko
      słowom żony i jej matki - to wszystko co masz.
      A swoją drogą to jak sąd zareagował na Twoje żądania prowadzenia
      mediacji ?
      • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 16:16
        Slowa przeciw slowom sa po obu stronach...ale on na swoje poparcie moze miec jej
        odmowe wyprowadzenia sie do samodzielnego mieszkania..
        • young-and-bored Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 17:50
          Odmowa wprowadzenia się do wynajmowanego mieszkania nie wskazuje na
          winę żony. Zresztą ona odpowie, że on jest nieodpowiedzialny, nie
          pomaga przy dzieciach i gdyby nie matka to nie dałaby sobie rady, że
          nie stać ich na wynajem, a w ogóle to mąż wyprowadzając się w
          styczniu porzucił rodzinę, więc o żadnym małżeństwie nie ma mowy. I
          gdzie tu jej wina ?
          • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 20:20
            Malzenstwo znaczy wyprowadzke "na swoje" od rodzicow.Znaczy samodzielne zycie.On
            jest odpowiedzialny- pracuje, znalazl samodzielne mieszkanie- ona tez moze
            pracowac.Jesli matka chce pomagac- prosze bardzo-ale nie musza z nia
            mieszkac.Owszem moze pomagac im finansowo, popilnowac dzieci jak mama idzie do
            pracy...Odmowa podjecia samodzielnego zycia oddzielnie z rodzicami jest wina
            rozpadu malzenstwa.Jak sie chce zyc z rodzicami to nie wychodzi sie za maz.
            • young-and-bored Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 21:20
              Piszesz składnie i do rzeczy, ale nadal jestem zdania, że na gruncie
              KRiO ciężko będzie wykazać, że jeden małżonek powinien się
              przeprowadzić za drugim do wynajmowanego mieszkania, szczególnie
              jeśli toczy się już sprawa rozwodowa.

              Art. 23.
              Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie.
              Są obowiązani do wspólne-go pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności
              oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek
              założyli.
              Art. 24.
              Małżonkowie rozstrzygają wspólnie o istotnych sprawach rodziny;
              w braku porozumienia każdy z nich może zwrócić się o rozstrzygnięcie
              do sądu.

              Czyli teoretycznie powinni wspólnie dojść w tym temacie do
              porozumienia, a w każdym razie jeśli jeden się wyprowadza, a drugi
              przestaje go kochać, składa pozew o rozwód i nie ma zamiaru
              wyprowadzać się za nim, to ciężko mu będzie na podstawie braku chęci
              przeprowadzki przypisać wyłączną winę za rozkład pożycia.
              A szczególnie, jeśli ten drugi jest matką z dwójką dzieci i sąd
              patrzy na niego nieco łaskawszym okiem.
            • useless00 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 21:39
              Ja przez 10 lat walczyłam o wyprowadzenie się męża od rodziców i życie na swoim. Biednie, ale razem we dwoje, a nie w kołchozie. To może być przyczyna rozpadu związku.
            • kami_hope Re: To koniec:((( POMOCY!!! 14.12.08, 23:58
              Lepiej bym tego nie napisała.
              Nie mogę oprzeć się zadaniu pytania (poniekąd do autora wątku):
              Dlaczego ludzie podejmują decyzję o zawarciu małżeństwa, założeniu
              rodziny... kiedy nie mają ku temu odpowiednich warunków, ani choćby
              planu? Jak dla mnie - to jedna wielka pomyłka! Oboje z bohaterów nie
              dojrzeli do małżeństwa. I jak zwykle... najgorzej mają ci najmniejsi.

              Do autora wątku: Nie wiem jak to zrobisz, możesz stanąć na głowie,
              ale Twoje dzieci powinny mieć zapewniony byt i bezpieczeństwo.
              Jesteś za nie odpowiedzialny! I na nic tłumaczenia, że mało
              zarabiasz, żona bije, nie ma mieszkania... Jakoś inni mogą...
              Myśl!!!
              Jeśli do tej pory byłeś niedojrzały (i jakoś to uchodziło), to już
              najwyższa pora stać się mężczyzną (bo nie uchodzi ojcu dwojga
              dzieci)!
    • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 15.12.08, 18:08
      Dziękuję wszystkim za to, co piszecie i myślicie o mojej sytuacji.
      Chciałbym dodać, że moja żona pracuje i stać by było nas na
      wynajęcie mieszkania i życie tylko problem jest w tym, że ona tego
      nie chce. Nigdy nie zarzucała mi, że jej nie pomagam ani że nie
      zajmuję się dziećmi, bo jestem opiekuńczy, co do nich i jej samej,
      ale nie ukrywajmy nie będę codziennie prał gotował sprzątał i
      prasował zajmował się dziećmi, bo to i jej obowiązek a ona mam z tym
      problem... Mówiąc krótko ma lenia... Na moje ona się tego boi
      macierzyństwo ją przerasta. Piszecie że mam wynająć mieszkanie i jej
      powiedzieć że to dla nas ale zapominacie że ona tego nie chce więc
      co zrobię z tym mieszkaniem ja dojdzie do rozwodu i sąd dowali mi
      500 czy więcej alimentów?? Sam nie będę w stanie go utrzymać.
      Young-and-bored sąd stwierdził, że sam chciał to zaproponować i
      skierować sprawę do mediatora. Powiedz naprawdę myślisz, że lepiej
      się poddać i zgodzić się na rozwód bez orzekania winy??? Nie szarpać
      się z nią?
      Pozdrawiam wszystkich smile)

      • young-and-bored Re: To koniec:((( POMOCY!!! 15.12.08, 20:25
        Myślę, że Twoje żądanie jej winy tylko wywoła jej skrajną irytację i
        dalsze niepotrzebne spięcia między Wami, a powinieneś patrzeć na
        sprawę długofalowo - na całe życie masz z nią dwójkę dzieci.
        Sam piszesz, że macierzyństwo ją chyba przerasta - jest pewnie na to
        za młoda, inaczej sobie wyobrażała swoje życie i to może być powodem
        jej niechęci do Ciebie. Skoro dziewczyna reagowała agresją fizyczną
        i wmawiała Tobie (i być może sobie też), że ją zdradzasz - to chyba
        ma ze sobą jakieś problemy.
        Odpuść trochę, przychodź do dzieci, zaoferuj jakąś pomoc ale nie
        wchodź z nią w przepychanki słowne i nie nalegaj na wspólne pożycie.
        Może jak zobaczy, że zacząłeś się zachowywać bardziej dojrzale,
        to sama zacznie się zastanawiać czy nie warto by było odbudować tego
        związku.
        Skoro sąd przychylił się do mediacji to wygląda na to, że masz sporo
        czasu - zaczną przesyłać akta, wzywać Was na mediacje, pisać jakieś
        opinie - to wszystko powinno się z parę miesięcy potoczyć, a żonie
        może się coś w tym czasie odmieni.
      • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 15.12.08, 21:05
        Jesli zona tez pracuje to wszystkie obowiazki domowe i wzgledem dzieci
        powinniscie dzielic po polowie.To mogloby byc jej obowiazkiem gdybys ty
        samodzielnie utrzymywal rodzine na odpowiednim poziomie materialnym, ale nie w
        takiej sytuacji.
        • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 15.12.08, 23:21
          Pisałem już wcześniej, że ja jej pomagałem i nie było mi ciężko to
          robić tylko nie na tym rzecz polega jako facet mogę pomagać a nie
          robić za nią, bo niby jak...?
          • alfika Re: To koniec:((( POMOCY!!! 16.12.08, 00:25
            hahahahhaa
            tak samo ona robi za Ciebie, bo Ciebie to przerasta i się
            najzwyczajniej tego boisz smile))))
            fajnie się ocenia, naprawdę... w imię miłości, zresztą
            ciekawe, co ją tak w Tobie wkur...rzało smile)))))))

            na moje oko, kipi w Tobie nienawisc pod jej adresem, nie opisujesz
            ponadto sytuacji, w których ona się wsciekała (chyba, że
            uśmiechnięty z pracy wracałes z różą w dłoni, a ona Ci manto smile))))
            ot, tak, nie wiadomo za co smile i chciałbys uchodzic za biednego
            misia, ale od siebie co post dokładasz, jaka ona zła jest

            może jednak nei zastanawiaj się nad uczuciami do niej
            nie widac miłosci
            a dalej to juz wiadomo, co należy
    • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 16.12.08, 19:10
      alfika kompletnie nie masz pojęcia, co czuję do swojej żony i co się
      działo między nami i jeśli tak trudno Ci zrozumieć, że ona tak się
      naprawdę zachowywała bez powodu to albo jesteś taka sama jak ona i
      jest to dla Ciebie normalne albo przeżyłaś coś, co spowodowało Twój
      uraz do facetów i ich wszystkich uogólniasz. Pytasz, dlaczego się
      wścieka?? Bo wracając z pracy, po 12 godz. chcę zjeść obiat, którego
      nie ma, bo zwracam jej uwagę, że nie można prać trzech par skarpet i
      podkoszulki w automacie, który bierze prąd i 50litrów wody, bo
      wracając po nocce do domu chciałbym się przespać, bo miałem do niej
      żal, że odstawiła obydwie córeczki od piersi mogąc je karmić, bo ja
      chcę kąpać dziewczynki a nie ma tego robić jej mamusia, bo bawiąc
      się z nimi robię im karuzele czy biorę na barana, bo jak idziemy na
      zakupy to trzeba coś mamusi kupić, bo siedząc w domu musimy siedzieć
      z mamusią nie sami żeby sobie pogadać poprze bywać razem bo nie
      pozwalam by nasze starsze dziecko żeby było cicho faszerowane jest
      słodyczami bo jak mam wolne chcę iść oczywiście z nią do mojej
      rodziny na wódkę bo miałem przykurcz stawu barkowego i chodziłem na
      rehabilitację bo wiecznie miała urojenia że ją zdradzam lecz nie
      potrafiła tego udowodnić ani przedstawić rzekomych świadków którzy
      mnie widzieli bo nie pozwalałem jej nabijać rachunków na tel. po
      200zł. bo robiłem hałas, że czy miała 20 czy 50 czy 100zł wracała z
      pustą kieszenią robiąc praktycznie te same zakupy. Naprawdę długo by
      tak wymieniać... Mimo wszystko były i piękne chwile w naszym życiu,
      które mi bynajmniej pozwoliły ja bardzo pokochać i wiem, że jest w
      niej to coś, co sprawia, że za nią tęsknie, że mi jej brakuje i
      zrobię wszystko, co w mojej mocy by do tych chwil wrócić i byśmy
      tylko takie mieli, bo może problem tkwi w naszym braku tłumaczenia
      sobie pewnych spraw może ja to źle robiłem a może to ona źle
      odbierała. Mam nadzieje, że mediator nam w tym pomoże i dowiemy się,
      co tak naprawdę robimy źle. Moim zdaniem nie masz pojęcia o miłości,
      dlatego z taką łatwością przyjmujesz, –jeśli jest coś nie tak albo
      ktoś do kogoś z partnerów coś ma to jest to oznaką braku miłości-
      NIE moja droga to oznacza, że ktoś tą osobę KOCHA i mu na niej i na
      relacjach z nią zależy.
      Trzymaj się cześć.
      • adela38 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 16.12.08, 21:03
        Wiesz co... gdy ona tez chodzi do pracy jesli przychodzisz z pracy i chcesz
        obiad to go robisz...jesli tak sie sklada, ze ona ma wolne i jest w domu to ja
        prosisz czy nie moglabt zrobic obiadu...Inna opcja- proponujesz jej, ze wspolnie
        zrobicie obiad...
        Co do prania- mozna rzecz wyjasnic z usmiechem i bez pretensji przekonujac, ze
        po co placic niepotrzebnie dodatkowo za prad- jak oszczedzisz bedziesz miala
        wiecej na fatalaszki...
        Jak ona pracuje i zarabia i chce wydawac kase na telefon to ma do tego
        prawo...Co do wyjscia na zakupy...nie wierze, ze kupila za 20, 50 i 100 zl to
        samo- kupila to co byla w stanie- na ile jej wystarczylo, ale i tak bylo za malo
        w stosunku do jej potrzeb...
        A jak chcesz byscie byli dalej od jej mamusi, to badz facet z jajami i zapewnij
        rodzinie samodzielny dom, a przynajmniej mieszkanie...
      • young-and-bored Re: To koniec:((( POMOCY!!! 16.12.08, 23:26
        Łatwo się dajesz prowokować - skoro jakiejś nieznanej osobie
        przychodzi to z łatwością, to co dopiero żonie, która zna Cię
        doskonale ?
        Za bardzo chcesz i za bardzo nakręcasz się na tą mediację. Nie
        spodziewaj się cudów - jeśli żona będzie zablokowana na wszelkie
        kompromisy, to mediator nic nie zdziała. Ona widzi, że chcesz ją
        koniecznie zatrzymać i tylko uzyskujesz efekt odwrotny do
        oczekiwanego. Więc może spróbuj w drugą stronę, spróbuj poudawać, że
        Ci trochę na dzieciach zależy, trochę na niewielkich alimentach - a
        na jej samej już nie bardzo.


        --
        There's this parish priest and he goes before the Pope weeping and
        begging for forgiveness: "Holy Father, Holy Father ! What am I to
        do, oh what am I to do ? I do not believe in God anymore !" And you
        know what the pope said ? "Fake it"... I couldn't fake it anymore...
        • radas80 Re: To koniec:((( POMOCY!!! 17.12.08, 20:32
          Yong-and-bored wszystko, co piszesz jest tym, czego chciałem się
          dowiadywać zakładając to forum i reakcją, na jaką liczyłem DZIĘKIsmile
          Dzisiaj byłem u dzieci i rozmawiałem z żoną... Bardzo mnie
          zaskoczyła, bo zapytała się czy już sobie odpuściłem tą walkę o nią,
          na co ja odp. jej, że raczej tak, że nie chcę jej zmuszać i jak
          mediator nic nie da zgodzę się na bez orzekania o winie i powiem Ci,
          że to faktycznie koniec, bo wypaliła –w końcu zrozumiałeś... Dzięki
          za wszystkie wskazówki i zainteresowanie moją sprawą niestety mój
          czas się skończył na tym forum i chyba czas się wybrać do jakiegoś
          psychologa, co by mi poukładał w głowie i wyleczył mnie z tęsknoty
          depresji i pomógł mi stanąć znowu na nogi otrząsnąć się i znaleźć
          nowy cel w życiusad( Pozdrawiam cześć.
          • alfika Re: To koniec:((( POMOCY!!! 18.12.08, 01:33
            bosze, kolejny wątek z cyklu: liczyłem na....

            ja naprawdę wnioskuję serio - piszcie ludziska od razu, na co
            liczycie i jak mają obowiązek w waszych wątkach pisac ci, co
            poświęcą chwilkę i zechcą odpowiedziec... zaoszczędzi nam wszystkim
            to nieco czasu, trudu, a co niektórym nerwów, których i tak nadto
            zapewne mają w życiu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka