21.02.09, 13:43
witam.
Pisałam juz nie raz o tym ale i mialam juz dawno wnieść pozew o
alimenty tylko zawsze powstrzymywala obawa przed popsuciem dobrych
stosunkow miedzy mna a eks...jakby nie bylo dogadujemy sie tylko
jakos zawsze jak mowie o tym by sie na cos zlozyl(wiekszy wydatek)
to wychodzi z tego klotnia poniewaz zawsze mowi ze nie ma....a kurna
mieszka z rodzicami w domu jednorodzinnym i kazdy ma swoje
auto,studiuje podyplomowo(a to tez kosztuje) wiec jakos nie chce mi
sie w to wierzyc...a no i oczywiscie on nie pozyczy bo nie
lubi.Twierdzi ze zarabia 2000brutto czyli na reke 1400 i go nie
stac...oplaca przedszkole malej 350 zl i to juz jest duzy wydatek na
niego.chcialam sie umowilc z nim na 500-600zl to mnie wysmial i
powioedzial ze nawet jakby mial to mi tyle nie da ze on woli dawac
na konkretna rzecz-zlozyc sie tylko ze potem twierdzi ze nie ma
kasy...uuff...i takie pytanie:czy wsadzie przyznaja mi alimenty w
wysokosci 600zl kiedy on zarabia teoretycznie 2000brutto ale mieszka
z rodzicami a ja sama z mala,oplaty na dom u mnie to 600zl
czynsz,prad powiedzmy 150na 2 miesiace ,gaz 300 w okresie zimowym
600zl na 2 miesiace,przedszkole 350zl miesiecznie,zajecia dodatjkowe
100zl miesiecznie, czesto wyjezdzam z mala:za nocleg co prawda nie
place wtdy ale 200zl w jedna strone dojazd(a jak wyjezdzam to on
placi mniej za przedszkole wtedy),lekarstwa jak mala jest chora to
jest wydatek ok 70zl wizyta w aptece,ciuchy,buty itd ja kupuje (tzn
oni maja swoje ale mi sie nie podobaja-jak z darow dla powodzian nie
obrazajac nikogo),na wakacje ja z mala wyjezdzam (w tym roku np
chorwacja,a oni tez ja zabrali na miesiac 60km od miasta naszego na
pole nad jeziorem do przyczepy kempingowej-ich pole wiec za to nie
placa) no i jak sa wakacje to on nic nie placi bo nie przedszkola
, no i jedzenie ale to wiadomo,dojazd do lekarza malej-drugi koniec
miasta(ale ten w koncu zajal sie porzadnie mala) no i jak mala jest
chora to ja najczesciej z nia zostaje bo on nie moze.
Poprostu boje sie ze pojde do sadu a on zrobi z siebie biedaka a ja
dostane 200zl alimentow....no ale podobno biora mozliwosci zarobkowe
pod uwage,tak??a nie zarobki.....a on ma studia skonczone,mgr, teraz
podyplomowe robi...a ja studiuje na V roku,pracuje ale w sumie to
tak jakby na czarno(nie jestem zarejestrowana) u taty w
firmie....Opłaca mi się iść do sądu??nie wyjde na tym gorzej?teraz
placi 350zl na przedszkole i raz od poczatku roku poza to dal mi
100zl smile
Obserwuj wątek
    • zuza-anna Re: alimenty 21.02.09, 15:53
      Prowadź rachunki. Wszystko co wydajesz na dziecko i nie tylko.
      Wszystko co wydajesz na wspólne z dzieckiem życie. Potem dodaj do
      tego 350 zł płacone przez tatusia, podziel na dwa i będziesz
      wiedziała czy warto. Napewno wyjdzie, że tak, chociaż różnie to
      bywa.Może sie okazać, że wydajesz na dziecko 700 zł, z czego on ci
      daje właśnie 350. Ale może wyjść więcej, wtedy bedziesz miała
      argumenty, że albo zwiększy alimentów dobrowolnie o ... albo podasz
      go do sądu. I jeszcze jedno - sąd często bierze pod uwage nie
      faktyczne zarobki a możliwości. Jak facet po studiach zarabia
      najniższą płace, a w okolicy tacy jak on zarabiaja powyżej średniej
      krajowej, to sąd może uwzględnić to co sie zarabia, a nie to co on
      podaje.
      Jak dobrze poszperasz w wątkach, to znajdziesz link do arkusza
      kalkulacyjnego, opracowanego przez kancelarię adwokacka właśnie na
      takie potrzeby. Albo znajdź przez google. Arkusz prawników jest o
      tyle fajny, że zawiera wwszystko - łącznie z biletami tramwajowymi
      na dojazdy np do ZOO czy teatru dla dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka