nangaparbat3
07.03.09, 10:44
Nie tak dawno temu mialam szczęście byc świadkiem otwierania sie wielu roznych
osob - mowili o tym - z tego co dało się powiedziec - najtrudniejszym,
najgłebszym.
Słuchałam i okazywało się, ze jestem w każdej z tych historii, jakas częsc
mnie, mojego zycia, moich doświadczeń. Nie miala znaczenia roznica płci,
wieku, pogladow.
Okazało się, że koniec końcow jestesmy tacy sami, od tego co nas rożni -
nieskończenie wiecej łaczy.
Tak czy owak - nalezymy do jednego gatunku, a byc moze - jesteśmy częścią tej
samej całosci.
Wydaje mi sie, że forum nie sluzy opowiadaniu zajmujacych historii, a raczej
dzieleniem sie kawalkiem wlasnej prawdy. Przynajmniej to forum.
Wszystko jest schematyczne, podobne - poród, seks, śmierc. Modlitwa.
Czy dlatego miałyby byc mniej warte? Mniej ważne?
Kazdy ich doswiadcza po swojemu, dla każdego są jedyne i ważne.
Wszyscy mamy te same oczy, dłonie, stopy. Czy powtarzalnośc w najmniejszym
chocby stopniu umniejsza ich wartosc?
Żyjemy w kulturze, w ktorej niebywałego znaczenia doczekały sie blichtr, pozór
oryginalności, zmiennosc. W biegu przepuszczamy przez palce rzeczywisty swiat,
często naszą wlasna prawdę. NIby zawsze tak było, "pogoń za wiatrem", ale
wydaje mi sie, ze szaleństwo techniki sprawia, ze przyspieszylismy ponad
miarę. Szukamy wciąż nowego, bo niczemu - lub prawie niczemu - nie potrafimy
podarowac prawdziwej uwagi. Świadomie piszę - "podarowac", bo moze wlaśnie
uwaga jest najwiekszym z darow.
Powtarzalnosc - to nasz kontekst naturalny. Zaraz bedzie wiosna.