tiny54 Re: Rozwod? 07.05.09, 15:35 to właściwiee o co chodzi ,przecież nie ważne jest czy doradzający są rozwiedzeni czy nie ,czy są złośliwi czy nie ,cokolwiek tu napisali ,masz co chciałeś ,każdy wyraził swoją opinię ,było i o pojsciu na terapię ,i o tym co może cię czekać ,wybor należy do ciebie. I żadną złośliwością nie jest opinia ,że to banalna historia ,to fakt ,nie żadna osobliwość , wstaw się w sytuację swojej żony ,ciekawe czy ucieszyłbyś się ,jak by ci powiedziała ,że od roku cię zdradza. Na kogo jeszcze chcesz zrzucić odpowiedzialność za to co robisz? Odpowiedz Link
allaas2 Re: Rozwod? 07.05.09, 16:33 dO AUTORA WONTKU Ja mam radę ale dla Twojej żony- lepszy jest koszmarny koniec niż koszmar bez końca , a uważam, że Ci co raz sie dopuścili zdrady bedą to robić bo zawsze sie znajdzie dla nich jakieś wytłumaczenie. Odpowiedz Link
soledad_28_09 Vstrom-10 07.05.09, 17:05 Trafiles na Forum "Rozwód i co dalej..." wiec zdecydowana uczestników ma za soba przezycia bolesne, niejednokrotnie wlasnie rozbicie rodziny poprzez zdrade. Nie powinien cie dziwic ton wypowiedzi. Ale nie w tym rzecz. Przemysl bardzo gleboko czy to uczucie, które cie dopadlo to napewno milosc. Jestes pewien, ze nie jest to gleboka fascynacja, namietnosc? Sprawdziles to uczucie poprzez codziennosc, problemy, bóle, klopoty? Jest tak silne to uczucie, ze nie ugnie sie pod ciezarem wyrzutów sumienia, poczucia wyrzadzenia krzywdy zonie, zalu dzieci, necheci pasierba, ostracyzmu spolecznego i codziennych uciazliwosci i klopotów? Jestes pewien, ze jak spadna rózowe okulary to i tak to bedzie ta jedyna? Piszesz, ze znacie sie rok i ze ona pracuje za granica. Jak czesto zatem sie widujecie i na jak dlugo? Zadaje te pytania nie po to by otrzymac odpowiedz. To sa tylko sugestie do twoich przemyslen. Rozwaz dobrze czy nie jest to klasyczny przypadek zakochania, olsnienia, idealizowania partnerki, bo przeciez widujecie sie malo, momenty sa intensywne i nie zauwaza sie nawet wad, a one sa napewno. Kazdy je ma, wiec tamta kobieta tez. Znasz i akceptujesz jej wady? Nie beda ci przeszkadzaly w zyciu codziennym? Masz juz doswiadczenie i wiesz, ze związek kobiety i mezczyzny na ogól zaczyna sie od romantycznej fazy uniesienia, a takze - co za tym idzie - namietnego seksualnego zauroczenia. Jest to stan emocjonalny, wyjatkowy, niosacy ozywienie i radosc. Kto go raz przezyl, bedzie to wspominal i skrycie, pewnie nawet kolo osiemdziesiatki, marzyl o powtórce. Ale fakty sa bezlitosne (badania psychologów tez): intensywna namietnosc trwa okolo ndwóch - trzech lat. Potem dokonuje sie energetycznej inwestycji w inne priorytety, jak praca, dzieci czy bogacenie się (stabilizacja materialna) i jesli zwiazek opieral sie na rzetelnych przeslankach to zakochanie przeradza sie w milosc, zazylosc, wsparcie, odpowiedzialnosc za druga osobe. Ale jesli przeslanka byla watla, to spadaja rózowe okulary, uginamy sie pod ciezarem trudnej codziennosci i nijak nie mozemy zrozumiec rozczarowujacej przemiany w partnerze (on/a sie nie zmienil/a tylko wczesniej zadurzenie nie pozwalalo nam zabaczyc parnera/ke takim jakim jest w rzeczywistosci). A my wciaz nie wiemy co sie stalo z tym uroczym facetem /ta cudowna kobieta... Jesli potrafisz, cofnij sie pamiecia do poczatku twojego zwiazku z zona. Przeanalizuj uczciwie jak to bylo na poczatku i spróbuj zobaczyc gdzie pogubiliscie sie, w którym momencie rutyna doprowadzila do jalowego zoobojetnienia. Zakladam, ze kiedys, zreszta pewnie nie tak dawno, byles zakochany w zonie. Teraz, w fazie zakochania w innej kobiecie wydaje ci sie moze wrecz niewiarygodne, ze to zona byla kiedys tak wazna i mogla tak na ciebie dzialac. Teraz, po latach znasz ja tak jak czesc siebie, a wiadomo, ze wlasna noga czy reka nie stanowi atrakcji, nie jest magnesem. Ale kazda nowosc mija. W sumie tylko ty mozesz wiedziec czy wasze malzenstwo da sie uratowac. Jesli warto walczyc to spróbuj, porozmawiaj powaznie z zona (od ciebie zalezy czy powiesz jej calkowita prawde, sa kobiety które wola szczerosc nawet jesli sprawia ból, ale sa tez i takie dla których zdrada jest ciosem nie do zniesienia), powiedz, ze oczekujesz wiecej od zycia, zaproponuj terapie... Ale jesli jestes calkowicie przekonany, ze nowa kobieta jest ta jedna jedyna, wez ciezar winy na siebie i przygotuj sie na to co przyniesie przyszlosc. Przyniesie duzo bólu ale, jesli milosc jest prawdziwa, to takze spelnienie. Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: Vstrom-10 07.05.09, 19:41 Tak wie,ze na tym forum wiekszosc ma bolesne przezycia i szanuje to,staram sie nie byc uszczypliwym,jednak nie da sie tak calkowicie.Drogi lub droga soledad,porownaj swoj komentarz do komentarzy wiekszosci,widac ogromna roznice.Co tak naprawde moze przekazac naprawde potrzebujacej osobie ta wiekszosc?Ja taka osoba nie jestem.To co opisalem,zdarzylo sie naprawde i bylo dla mnie bardzo silnym przezyciem.Powiedzialem o wszystkim zonie(nie jest to wedlug mnie kwestia posiadania jaj), i dostalem druga szanse.Walczymy o nasz zwiazek razem,takze dzieci po poczatkowym buncie,wspieraja nas.Zmieniamy sie z zona oboje i kazdy dzien przynosi mile niespodzianki.Okazuje sie bowiem,ze nie bylismy od siebie wcale tak daleko.Wiem,ze skrzywdzilem te druga kobiete,kazde jednak wyjscie powodowalo ofiary.Dlaczego napisalem na tym forum?Bylem ciekaw,czy ktos,kto liczy na pomoc,nie w rodzaju znalezienia adwokata,czy istytucji lub spraw zwiazanych z sadem i pozwami,moze faktycznie na te pomoc liczyc?Moim zdaniem nie,lecz podkreslam,jest to tylko moja subiektywna ocena.Czy naprawde uwazacie,ze obrzucajac kogos drobnymi epitecikami,pomagacie?Jestem przekonany,ze osoba ktora trafi tu z podobnym problemem bardzo sie rozczaruje.Wypowiedz soledad byla bardzo rzeczowa,bez emocji i faktycznie pozwolila odczuc,ze jestesmy partnerami w rozmowie.Takich komentarzy bylo zaledwie kilka.Dla wiekszosci z was sprawa ratowania malzenstwa jest oczywista,lecz zapytam sie was,czy kobieta,ktora jest zona alkoholika,jest bita i maltretowana,od razu radzi sobie z tym problemem?A przeciez dla swiata sprawa jest oczywista,jest to zly zwiazek i nalezaloby go zakonczyc.Dlaczego jednak tak sie nie dzieje?Dlaczego trzeba takiej kobiecie powtarzac setki razy to,co jest dla wszystkich jasne.Dlaczego jej mezowi takze trzeba tlumaczyc fakt tak bardzo dla wszystkich jasny?Warto jednak,zawsze warto.Czesc z was probuje zastapic psychologa,a nie macie ku temu kwalifikacji.Wiekszosc wrzuca wszystko do jednego worka.Los was doswiadczyl ale nie macie,moim zdaniem,prawa do takiego traktowania kogos,kto prosi o pomoc.Nie skupiacie sie,moim zdaniem,dostatecznie nad problemem,a nad ocena postawy danej osoby.Ciesze sie,ze nie musialem faktycznie korzystac z waszej pomocy,czy porad,ktorych wiekszosc z was mnie uraczyla.Moze jestem dupkiem,poradzilem sobie jednak sam.Budujemy z zona nasz nowy zwiazek,bo tamten nie sprawdzil sie.Zrobie wszystko,by moja zona i dzieci nie zalowaly decyzji dania mi szansy.Wazne,by czlowiek uczyl sie na bledach,najlepiej innych i wyciagal ztego wnioski.Moim zdaniem nie wypadlem przy wiekszosci z was blado,choc przeciez dupek zawsze pozostanie dupkiem.Nie dajecie szansy,by ktos faktycznie zrozumial cokolwiek.Wiec po co tak naprawde uczestniczycie w dyskusji na tym forum?Moze po prostu dajecie upust swoim frustracjom.Przepraszam jesli kogos urazile,wiekszosc z was byla w stosunku do mnie rownie"delikatna".Pozdrawiam,to byla naprawde dobra lekcja.Mam nadzieje,ze ktos nastepny po przeczytaniu tych naszych rozmow,zastanowi sie,czy warto oczekiwac na tego typu poscie,czegos wiecej niz tego jak napisac pozew,jak znalezc adwokata itd.?Nie jestescie jedynymi sprawiedliwymi... Odpowiedz Link
lima bleeeeeeee 07.05.09, 20:18 kobieca intuicja znowu mnie nie zawiodła, od początku wyglądałeś "nieszczerze" w swoich wypowiedziach i czuć było, że kręcisz a nie opisujesz przeżycia faktycznie kogoś potrzebującego wsparcia i uczucia, które masz tu i teraz. to i się nie dziw, że komentarze dostałeś adekwatne do tego co z wypowiedzi (sposobu, stylu, treści) wyziera. a teraz idż grzecznie bawić się na inne forum bo tu nie miejsce na twoje zabawy. -----> drzewo Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: bleeeeeeee 07.05.09, 21:23 "Odpowiedzi adekwatne do wypowiedzi","intuicja kobieca"no coz,ja takze bym tak napisal w tejsytuacji,a czy wstretne?Ja takze to samo moglbym napisac o wypowiedziach niektorych z was.Nie sztuka jest jezdzic po kims i udawac madrego.Moze i niektorzy z was powinni zastanowic sie,co wnosza do tego forum. Odpowiedz Link
lima Re: bleeeeeeee 07.05.09, 21:31 Facet, pogrążałeś się każdą pokrętną wypowiedzią która nastąpiła w tym temacie po tej pierwszej. Socjolog z ciebie żaden, raczej socjopata że śmiałeś przyjśc na forum rozwodowe i robić m.in. tym świeżo zdradzonym i porzuconym operacje na otwartej ranie. Przez takich przypałów jak ty na forum coraz więcej milczenia gdy ktoś faktycznie potrzebuje pomocy, bo to co zrobiłeś zabija zaufanie do ludzi i kolejne wątki będą traktowane jak zabawa na emocjach. Idź sobie testuj żonę w ten sam sposób, skoro wam tak świetnie a ty taki w tym ,pożal się boże, uczciwy. Tfu. Odpowiedz Link
useless00 Re: bleeeeeeee 07.05.09, 21:58 Wstrętne jest manipulowanie ludzmi, a to zrobiłeś. Po co pisać na forum skoro już rozwiązałeś swój problem. Współczuję żonie. Moze też ją zmanipulowałeś? Wszyscy uświadamiali Ci jedno - prędzej czy później kochanka kopnie Cię w tyłek, a żony tak nie porzuca jak śmiecia dla nowej zabawki. Tylko, że nikt nie powiedział Ci tego jak Ty oczekiwałeś, a to znaczy że nie umiesz słuchać innych - tylko słyszysz siebie. Żegnam Pana. Odpowiedz Link
woman-in-blue Re: bleeeeeeee 07.05.09, 22:29 Jeszcze nie spotkalam na tym forum tak wstretnego i obrzydliwego goscia! Jestes pusty jak wydmuszka: manipulujesz, oszukujesz i ranisz ludzi. Nie sadze abys byl zdolny do jakichkolwiek uczuc. Badz laskawy nie traktowac ludzi przedmiotowo. Zycze wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: bleeeeeeee 07.05.09, 23:34 Problem byl rzeczywisty,nie wymyslony.Czy ja nie potrafie zniesc krytyki?A jak znosi ja wiekszosc was?Jak zachowujecie sie,gdy nie nie idzie wszystko po waszej mysli?Uwazacie,ze bezmyslna krytyka pomaga?Na jakiej podstawie tak uwazacie?Wiekszosc zarzuca mnie manipulowanie,sztuczne wywolywanie tematu,co moze skutkowac waszym brakiem zaufania do takich postow.Ludzie,po co wy jestescie na tym forum?Chcecie pomoc,czy ulzyc sobie?Spelnic swoje oczekiwania wzgledem siebie?Czy ma znaczenie kto pisze,czy jaki ma problem?Latwo jest zarzucac komus cos,z czym tak naprawde nie radzimy sobie sami.Chyle czola przed nielicznymi osobami,ktore pokazaly klase na tym forum,ktore faktycznie zainteresowane sa problemami innych ludzi,a nie skupiaja sie tylko na wlasnych doznaniach.Kto dal wam prawo patrzenia na innych z gory?Nauczmy sie kochac ludzi,a jesli nie potrafimy sie na to zdobyc,szanujmy ich... Odpowiedz Link
vstrom-10 kami_hope 07.05.09, 23:51 Ogromny szacunek dla Ciebie za kulture jezyka,za to,ze jestes jedna z nielicznych osob,ktore ratuja honor tego postu.Jest on na pewno potrzebny,lecz osoby udzielajace na nim rad innym,powinny sie zastanowic,ze choc przytoczona sprawa przeze mnie jest banalna,to rozwiazanie wcale nie jest proste.Gdyby tak bylo,ten problem do dzis by nie istnial.A jednak jest,bo wedlug mnie ta sama sprawa nie jest wcale taka sama,a kazdy czlowiek jest inny.Nauczcie sie sami sluchac,by moc zarzucic to innym.Kami,to naprawde wielka rzecz miec odwage powiedziec cos,co nijak sie ma do zdania ogolu.Wedlug waszych zasad,czlowiek ktory zbladzil,jest nikim i nie ma szansy naprawic zla jakie wyrzadzil.Trzymajcie sie ich nadal i oszukujcie,ze jesli juz czynimy dobro,to tylko my nie oni... Odpowiedz Link
tricolour Przestań kręcić... 07.05.09, 23:57 ... trzy dni temu chciałeś rozwodu. Dziś piszesz, że wszystko poukładane z żoną. Przestań skomleć i prosić o zrozumienie jednocześnie kręcąc. Odpowiedz Link
vstrom-10 tricolour 08.05.09, 00:07 Prawda jak to ciezko,gdy cos nie idzie po naszej mysli,wymyka nam sie ze scenariusza?Czy naprawde trzeba prostactwem zapelniac brak zrozumienia i checi pomocy innym?Z tego co przeczytalem jestes moderatorem tej strony?Co chcesz dac innym,co przekazac i w jaki sposob?Czy chamskie uwagi,prostackie skojarzenia dotra do ludzi,ktorzy odwazyli sie wam wyjawic co ich boli,z czym sobie nie radza?Otworzyli sie przed wami. Odpowiedz Link
tricolour Chcesz podyskutować? 08.05.09, 00:18 Bardzo chętnie zacytuję Twoje słowa. Proszę: - napisane przed trzema dniami: "Mysle o rozwodzie", "w sercu pustka", "Jestesmy jak uszyci na miare dla siebie..." - to ostatnie o kochance. - napisane dziś: "Powiedzialem o wszystkim zonie(nie jest to wedlug mnie kwestia posiadania jaj), i dostalem druga szanse.Walczymy o nasz zwiazek razem,takze dzieci po poczatkowym buncie,wspieraja nas.Zmieniamy sie z zona oboje i kazdy dzien przynosi mile niespodzianki.Okazuje sie bowiem,ze nie bylismy od siebie wcale tak daleko". Kolego, nałgałeś w pierwszym poście sprzed trzech dni albo kręcisz teraz, bo jeden post przeczy drugiemu. Za to łgarstwo dostajesz od ludzi po nosie. Przyjmij zatem na klatę negatywna ocenę i nie marudź. Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 01:47 Jasne,ze powinienem przyjac wszystko na klate i nie marudzic nieomylnemu tricolourowi.Nie mozesz przyjac do wiadomosci,iz taki fakt mial miejsce,bo nie pasuje to do twojego scenariusza.Nie zgadzasz sie z tym czego tak naprawde nie rozumiesz.Pouczasz nie tylko mnie,wymyslajac hasla do swoich teorii.Tylko,ze za tymi postami stoja ludzie,jeszcze niezmanierowani.Dlaczego tak latwo przychodzi tobie krytykowanie innych?To co zarzucasz mnie,jest twoim problemem.Ten post to nie twoj prywatny folwark,ani moj,ani nikogo innego.Zanim zaczniesz oczerniac innych spojrz w lustro i przyjrzyj sie sobie.Punkt widzenia wiekszosci na tym poscie,jest jedynym slusznym i dopuszczalnym.Kazde inne zdanie jest zawziecie krytykowane.To przykre... Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 01:51 Krytyka nie jest czyms zlym,niestety chamstwo jest conajmniej niesmaczne. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 12:52 chamstwo jest conajmniej niesmaczne Zgadzam sie calkowicie - jest niesmaczym chamstwem przychodzi tu i wypisywac brednia,a nastepnie zaprzeczac wypisanym bredniom wypisujac jeszcze wieksze brednie. I och ach jak ty sie domagasz szacunku dla siebie - a uszanowales innych? Zone? Kochanke? Uczestnikow tego forum? Trudno oczekiwac ze sie dostanie cos, czego sie samemu nie ma w ofercie. Moge tylko skopiowac z postu limy: -----> drzewo Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 14:26 Kicia, nie masz racji - czym innym jest wikłanie sie w trudne emocje i sytuacje, "plątanie sie w zeznaniach", uniki podczas odpierania ataków,czy nawet obrona przez atak, a czym innym zwykle, najprymitywniejsze chamstwo. To prymitywne chamstwo pojawia sie w tym wątku w postach niejednej osoby, w takim natężeniu jeszcze tego na tym forum nie widzialam. Przykro. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 14:33 Ja szczerze mowiac nie dopatrzylam sie tu chamstwa. Chyba mamy inne definicje. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 14:49 Uzywanie (przez różne osoby) słowa "skamlesz", nazywanie "dupkiem", tudziez mnóstwo róznych najzwyczajniej mowiac pogrózek - nie chce mi sie w to na powrót wczytywac, ale chamstwo wylewa sie po prostu bokami. I trudno mi uwierzyc, ze akurat Ty tego nie widzisz - to jest dla mnie kolejna Wielka Tajemnica. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 15:31 Jak to co? Długo prawie nie zagladalam na to forum, mam skleroze, wszystko prawda - ale takiego jezyka w takim natężeniu nie pamietam. Odpowiedz Link
mariefurie Re: Chcesz podyskutować? 08.05.09, 15:59 Oj Nanguś, bywało gorzej, nawet za mojej niedługiej tu bytności. O tych wczesniejszych nie wspominając. Odpowiedz Link
scindapsus Re: Przestań kręcić... 08.05.09, 14:54 ktoś te gacie prać musi.A kochanka jest do wyższych celów stworzona.Bywa Odpowiedz Link
kami_hope Re: kami_hope 08.05.09, 22:25 Vstrom-10, dziękuję Ci bardzo za słowa uznania. I ja chciałabym dać wyraz szacunku do Ciebie. Odebrałam Cię jako świadomego mężczyznę. Nie jest wstydem błądzić, upadać. Ułomność dotyczy każdego z nas. Nieliczni podejmują autentyczną, świadomą walkę z własną słabością. Wyparcie – jest automatyczną reakcją na czynniki trudne do przyjęcia. Pewna część ludzi utrwala sobie ten mechanizm, inna – stara się rozprawić z ukrytymi problemami. Twoje teksty ukazały lustrzane odbicie tego, czego nie widać (podobnie jak rzecz się ma z pamięcią własnej twarzy, nie jesteśmy wstanie jej zobaczyć własnymi oczami, a jedynie w lustrze) – co sprawia trudność wielu, tu na forum. Stworzyły szansę przyjrzenia się wypieranym problemom. Z mojej perspektywy - to bardzo cenne. Nie chodzi o to aby komuś unaocznić problem (na marginesie dodam, że to „unaocznienie” i tak wynikałoby z subiektywnej opinii), a umożliwić spojrzenie na samego siebie, ocenę siebie przez siebie, i w końcu wydanie osądu o sobie przez siebie. Doceniam Twoją umiejętność rozwiązywania problemów. Rozumiem stopień trudności w podjęciu Twojej decyzji. Myślę, że wartą przeczytania i przeanalizowania byłaby Twoja historia o tym, w jaki sposób przewartościowałeś, co czułeś, co ostatecznie zdeterminowało decyzję, i in.? A także Twoje uczucia i myśli o tym doświadczeniu z perspektywy czasu? Podziwiam Twoją motywację - tworzenie jakościowego związku (a nie związku, dla samego związku). Postrzegam Ciebie jako człowieka kulturalnego, a przede wszystkim – mądrego. Odpowiedz Link
chalsia Re: kami_hope 09.05.09, 00:30 > Doceniam Twoją umiejętność rozwiązywania problemów. Rozumiem stopień > trudności w podjęciu Twojej decyzji. Myślę, że wartą przeczytania i > przeanalizowania byłaby Twoja historia o tym, w jaki sposób > przewartościowałeś, co czułeś, co ostatecznie zdeterminowało > decyzję, i in.? A także Twoje uczucia i myśli o tym doświadczeniu z > perspektywy czasu? > Podziwiam Twoją motywację - tworzenie jakościowego związku (a nie > związku, dla samego związku). popieram. Bowiem cieszy mnie, że można pokazać przykład, że da się odbudować więź, która się gdzieś tam w codzienności zawieruszyła. W ostatnim chyba Zwierciadle jest taki artykuł "kwiaty dla kochanki" (czy jakoś tak). Jak najbardziej adekwatne do przeżyc autora wątku - jesli zrobił to, co mu tu radzono - zastanowił się co daje kochanka, a czego w małżeństwie brakuje - i potem postarał się wspólnie z żoną to odbudować. I uważam też, że autor uciekł od wzięcia problemu "po męsku" (się tak mówi) na swoje bary informując żonę o sytuacji. Mógl, podobny do aktualnego, efekt osiągnac bez infomowania żony o tym, że się zakochal i zdradzal. No chyba, że żonie zawsze zależało na tym, by znać prawdę (by miała wybór w swoich rękach). Odpowiedz Link
tiny54 Re: Vstrom-10 08.05.09, 08:09 najpierw skamlesz o pomoc ,poźniej rzucasz słowem "prostak" ,bo nikt nie pogłaskał cię po głowce ,poza kami hope ,ktora tu gloryfikowała egoizm i wyzwolenie choćby po trupach ,to tobie nie odpowiadała krytyka twego postępowania ,nie zastanawiasz się ,że może coś w tym jest ,i rzuciłeś się na wszystkich ,ktorzy przeciw tobie . Sam nie potrafisz przyjąc krytyki,i zacząłeś pluć na prawo i lewo . Owszem nie jesteśmy fachowcami od udzielania porad ,ale ty własnie tu przylazłeś ,czy dzięki temu zwaliłeś się na kolana przed rodziną. Po czym gloryfikujesz swoją osobę i zaczynasz nas pouczać. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Vstrom-10 08.05.09, 20:51 >kami hope ,ktora tu gloryfikowała egoizm i wyzwolenie choćby po trupach , Tiny54, proszę o dowody (słowa prze zemnie napisane) Odpowiedz Link
karolina331 Re: Vstrom-10 08.05.09, 14:02 A ja sądzę, że bardzo Ci pomogliśmy. Uświadomiliśmy Ci, ile naprawdę kosztuje rozwód i jak postąpiłby PRAWDZIWY mężczyzna, gdyby się zakochał w innej. Przeliczyłeś sobie, że powrót do żony jest tańszy. I dobrze. Nie muszisz mi dziękować, nie zależy mi. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Vstrom-10 08.05.09, 14:29 A Ty co? PRAWDZIWA KOBIETO? Kazdy ocenia wg siebie. Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: Vstrom-10 08.05.09, 14:54 Nie dziekuje karolino331,bo nie mam za co.Z tym problemem poradzilem sobie tak jak umialem,kilka miesiecy temu.Moim zdaniem tego typu wypowiedziami i stylem,nie jestescie w stanie pomoc nikomu.Zaznaczam,ze moja opinia dotyczy tylko tego tematu,ktory poruszylem.Wymagacie od kogos,by uderzyl sie w piersi i spojrzal prawdzie w oczy,jedynie te kryteria nie dotycza was.Prawda jest jedna,lecz dochodzi sie do niej roznymi drogami.Wybraliscie droge przez bagnisty teren,akurat w moim poscie,a udajecie,ze jechaliscie autostrada.Tylko ska to bloto na nogawkach? Odpowiedz Link
mariefurie Re: Vstrom-10 08.05.09, 15:03 Vstrom, a w ogóle o co Ci chodziło, jak zakładałeś ten wątek? bo ja cos nie kapu.... z tego wszystkiego, co piszesz... Chodziło Ci o rozwiązanie juz rozwiązanego problemu, czy o przetestowanie społeczności forum i wydanie swojej opinii na jej temat? Tak szczerze.... Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: Vstrom-10 08.05.09, 15:52 Trafilem tutaj zupelnie przypadkiem.Zaintrygowaly mnie tematy i zaczalem sie wczytywac,ot tak zwyczajnie przez ciekawosc.Nie znalazlem takiego jaki sam przezylem,wiec postanowilem opisac go na tym forum.Moze faktycznie nie byl to najlepszy wybor,bo ja po rozwodzie nie jestem,w trakcie takze nie,ale stalo sie.Zaskoczyly mnie komentarze wiekszosci z was,moze bardziej poziom.Co bylo dalej sami wiecie.Ktos z was napisal,ze moja historia jest"stara jak swiat",ze to"banal".Jesli tak jest,to dlaczego wywoluje takie emocje,dlaczego reakcje wiekszosci z was byly tak chamskie,a slownictwo tak ubogie.Nie uwazam siebie za kogos lepszego,lecz nie ja zaczalem was obrazac.Moze i w tym jest jakas metoda,tylko czy wszystkich mamy mierzyc jedna miara?Mistrzostwem swiata bylo wplatanie w watek idei faszyzmu.Pojawiaja sie tu ludzie dotknieci przez los,czesto bez wiary w siebie,latwo takim ludziom prawic impertynencje,bo nie odpowiedza.Dlaczego mam pozwolic wylac na siebie wiadro pomyj komus,kto tak naprawde nie jest lepszy ode mnie?Chyba,ze we wlasnym mniemaniu. Odpowiedz Link
mariefurie Re: Vstrom-10 08.05.09, 16:05 vstrom-10 napisał: to najlepszy wybor,bo ja po rozwodzie nie jestem,w trakcie takze nie,ale stalo ---Na takie klimaty lepsze jest forum pt Niełatwe miłości. Tam by Cie podtrzymali i dodali otuchy > Ktos z was napisal,ze moja historia jest"stara jak swiat", --bo tutaj sa ludzie poranienie, skrzywdzeni, zdradzeni i oszukani. Dla nich te bajki to jak stara spiewka ze znanym zakończeniem. > to"banal".Jesli tak jest,to dlaczego wywoluje takie emocje, ---jw. >>Dlaczego mam pozwolic wylac na siebie wiadro pomyj komus,kto tak > naprawde nie jest lepszy ode mnie?Chyba,ze we wlasnym mniemaniu. --mozna oczywiście dyskutować kto jest ten "lepszy", kat czy ofiara. Tu są w wiekszości ofiary, a Ty zaprezentowałeś się jesli nie jak kat, to co najmniej jako oszust i krzywdziciel. Stąd takie reakcje. Odpowiedz Link
lima kłamca na etacie 08.05.09, 16:18 vstrom-10 napisał: > Trafilem tutaj zupelnie przypadkiem.Zaintrygowaly mnie tematy i zaczalem sie > wczytywac,ot tak zwyczajnie przez ciekawosc.Nie znalazlem takiego jaki sam > przezylem,wiec postanowilem opisac go na tym forum. Nie opisałeś swojego tematu na forum. Okłamałeś forumowiczów fałszywym tematem by móc na nich najeżdżać gdy zaczęli mówić nie tak jak chciałeś. (a może właśnie na to liczyłeś szukając tematu przy którym zagrają emocje a ty będziesz zadowolony wbijał igły) Gdybyś był człowiekiem uczciwym i chciał komuś tu opisem swojego przypadku pomóc, to zacząłbyś od prawdy -czyli swojej sytuacji na dziś i tego jak do niej doszedłeś. Ale jako etatowy manipulant wolałes udawac w tym momencie skołowanego sytuacją z żoną w łóżku a kochanką za drzwiami tudzież porzucanymi dzieciątkami by pograć na cudzych emocjach i mieć pożywke do zmieszanie forumowiczów z błotem. Trenuj się w kłamstwach nadal. Widać inaczej zyć nie umiesz. a co na to twoja rodzina to daj znać za parę lat. Odpowiedz Link
vibe-b Re: Vstrom-10 08.05.09, 18:19 Jesli tak jest,to dlaczego wywoluje takie emocje,dlaczego reakcje > wiekszosci z was byly tak chamskie,a slownictwo tak ubogie.Nie uwazam siebie za > kogos lepszego,lecz nie ja zaczalem was obrazac.Moze i w tym jest jakas > metoda,tylko czy wszystkich mamy mierzyc jedna miara koles, wyobraz sobie ze wchodzisz na forum pt. Milosnicy zwierzat i tam wyznajesz ze miales psa ale zdechnal z glodu przez twoje zaniedbania. A potem sie cieszysz jak glupi do sera, ze udalo ci sie sprowokowac tychze uczestnikow forum do niepochlebnych komentarzy. Na koniec wyznajesz ze to byl zart i oburzenie adwersarzy przedstawiasz jako argument na ich plytkosc i malostkowosc, bo przeciez ty tylko zartowales. To jest wlasnie to, co tu zrobiles. I jeszcze smiesz innych pouczac. Czy ty aby na pewno masz po kolei w glowie? Odpowiedz Link
kicia031 Re: Vstrom-10 08.05.09, 15:09 nie jestescie w stanie pomoc nikomu Hmm, no popatrz, a mi to forum pomoglo i nadal pomaga, nawet Tri czasami przemawia ludzkim glosem i to nie w wigilie. Odpowiedz Link
tricolour Dziękuję za uznanie... 08.05.09, 15:11 ... miło mi się zrobiło, że mnie czasem doceniasz. Odpowiedz Link
vibe-b Re: Vstrom-10 08.05.09, 18:10 vstrom-10 napisał: > Nie dziekuje karolino331,bo nie mam za co.Z tym problemem poradzilem sobie tak > jak umialem,kilka miesiecy temu. Aha. Kilka miesiecy temu. Wiesz kim jestes i jak sie nazywa sztuka , ktora uprawiasz? Trollowanie. Za wikipedia: Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów Jests trollem. Ile masz lat? Ze tez starym prykom chce sie trollowac. Myslalam ze to zabawa dla gimnazjalistow. Odpowiedz Link
vstrom-10 Re: Vstrom-10 08.05.09, 19:25 Nie zamierzalem nikogo obrazac,ani na nikogo wplywac,to jest twoja interpretacja.Opisalem rzeczywisty problem,w nieterazniejszym czasie.Nie byla moim zamiarem klotnia z kimkolwiek.Jesli ktos pozwala sobie na uszczypliwosci,powinien liczyc sie z taka sama reakcja strony przeciwnej.Jestem po raz pierwszy na tego typu forum i mam nadzieje,ze ostatni.Jak mozna pisac do kogokolwiek o"robieniu loda"na forum publicznym?No ale jesli to jest w porzadku,jesli to maja byc argumenty? Odpowiedz Link
tricolour Jeżeli jesteś pierwszy raz... 08.05.09, 19:35 ... to potraktuj zamieszanie jako nauczkę. 1. Jeśli piszesz w czasie teraźniejszym, to czytelnik traktuje, że rzecz się właśnie dzieje teraz, a nie przed kilkoma miesiącami. 2. Jeśli prosisz o pomoc i zajęcie się swoim problemem, to czytelnik pomaga jak umie, a gdyby wiedział, że problem rozwiązałeś, to by wcale się nie odezwał, bo po co. 3. Jeśli piszesz wieloznacznie, to otrzymujesz wieloznaczne odpowiedzi, ale to Ty jesteś źródłem zamieszania i tracisz wiarygodność. 4. Jak można pisać o "robieniu loda"? Zwyczajnie - bierzesz i piszesz. Może dla Ciebie to nienormalne, ale dla innych jest nienormalne pukanie żony i kochanki. Zamiast kombinować jak wyjść z niezręcznej sytuacji, którą potępia kilka osób zastanów się na przyszłość jak pisać, by wzbudzać zaufanie. Odpowiedz Link
chalsia no własnie 09.05.09, 00:19 > 4. Jak można pisać o "robieniu loda"? Zwyczajnie - bierzesz i piszesz. Może dla > Ciebie to nienormalne, ale dla innych jest nienormalne pukanie żony i kochanki. amen. To nawet, szczerze mówiac, trąci hipokryzją. Odpowiedz Link
nangaparbat3 bym sie sprzeczała 09.05.09, 00:43 Bo "robienie loda" padlo tu w wyjatkowo wrednym kontekscie. Niewolniczym, powiedzialaby. I to było ohydne, odrzucilo mnie w pierwszej chwili (nie sam "lod", ale to w co sie wpisał) - szukalam tego, zeby zacytowac, ale cos trudno mi znaleźc. Odpowiedz Link
zdradzona37 Vstrom-10 08.05.09, 16:42 vstrom-10 napisał: >Powiedzialem o wszystkim zonie(nie jest to > wedlug mnie kwestia posiadania jaj), i dostalem druga szanse Nie no... Dech w piersi mi zaparło z wrażenia. Facet naważył piwa, ale nie wypije go sam, tylko poprosił zonę, by mu pomogła. Gościu, żonie powinienes powiedzieć, jeśli zdecydowałbys się odejść. W przeciwnym razie świadczy to nie o jajach, ale o wydmuszkach, których jestes właścicielem! Ale czytając Cię dalej wiem, po co to zrobiłeś. Teraz masz haka na zonę. Żono, staraj się, rób dobrego loda, przebieraj się w fatałaszki, bo jak nie, to widzisz, na co mnie stać- znajde sobie inna, bo jak widzisz- nie jestem taki ostatni. A fe! A jak się nie uda, to będzie wina żony. Bo bo ona przeciez wiedziała, co się stało, dała drugą szansę... Gościu, każdy, kto pisze w necie na forach, wystawia się na ocenę swojego postępowania. Czyli nie masz się co oburzać, żeś nazbierał, co posiałeś. Po drugie- przedtsawiłes tu dobrze przebrane fragmenty Twojego "problemu", a nie całość, więc się nie dziw, żeś otzrymał diagnozę- jak chory, który nie mówi prawdy całej swemu lekarzowi. Los was doswiadczyl ale nie macie,moim zdaniem,prawa do takiego > traktowania kogos,kto prosi o pomoc.Nie skupiacie sie,moim zdaniem,dostatecznie > nad problemem,a nad ocena postawy danej osoby. Ty nie prosiłeś o pomoc. Ty napisałeś, że się rozwodzisz, bo to z kochanką jesteś uszyty na miarę. Gdzie w Twoim poście są dylematy? Gdzie analizujesz swoją sytuację i prosisz o pomoc? Ty wystawiłes swoją postawe na ocenę- i to otzrymałeś. A że nie pasuje Ci ona, to teraz obracasz kota ogonem! Strasznie współczuję Twojej zonie... Bo nie sądzę, abyś tak nie kręcił w realu. Chyba, że jesteście siebie warci... >Moze jestem dupkiem,poradzilem sobie jednak sam. Sam??? A nie z zoną?? To na zonę zepchnąłeś ciężar wyciągnięcia Was z sytuacji, w która Ty Was wepchnąłeś.. Gdzie tu miejsce na jaja, honor faceta, by zwalać na kogos innego efekty swojej głupoty? Budujemy z zona nasz > nowy zwiazek,bo tamten nie sprawdzil sie. Tamten, czyli który? Ten z kochanką? czy ten z żoną? A jesli ten drugi, to co zrobiłeś, aby ten związek naprawić, nim polazłeś do kochanki? Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Vstrom-10 08.05.09, 18:19 Że tez Ci sie chce takie elaboraty do trolla wypisywac. Dla mnie to jest tak: albo wierzę albo kwestię prawdy/fikcji biore w nawias albo sie nie odzywam. Na wszystko inne szkoda energii i czasu. Odpowiedz Link
useless00 Re: Rozwod? 07.05.09, 19:30 To mnie zastanowiło: >sex z zona > jest atrakcyjniejszy. >kocham dwie kobiety... I z obiema sypiasz? Pięknie. Zawsze wydawało mi się, ze jeśli się prawdziwie kocha (jak podkreślasz) to ma się tą JEDYNĄ! I jej dochowuje wierności. Czyli skoro kochasz tą drugą, to żona na Ciebie nie działa i nie sypiacie ze sobą. Zgadza się, czy może się mylę? Ale ja może niedzisiejsza jestem. Odpowiedz Link
tiny54 Re: Rozwod? 07.05.09, 23:33 najlepsze co spotka twoją żonę ,to gdy ją rzucisz ,a kiedy oprzytomnieje ,nie uwierzy ,że czas poświęciła dupkowi takiemu jak ty. Może daj jej do poczytania te wszystkie wypowiedzi,to tak na wstępie. Reszta się sama rozkręci. Skoro jest dobra i w seksie nie marnuj jej dla siebie. Odpowiedz Link
vstrom-10 tiny54 07.05.09, 23:58 Jestes naprawde urocza.Piszac w ten sposob znizasz sie do niebezpiecznego poziomu,uwazaj bys tam nie pozostala.Mam nadzieje,ze to tylko prostactwo jezyka,a w rzeczywistosci jestes ciepla osoba. Odpowiedz Link
dorata351 Re: tiny54 08.05.09, 08:56 Wybacz chłopie, ale do takiego poziomu jaki reprezentują ludzie którzy zdradzają i oszukują to raczej trudno się zniżyć. Jeżeli jest Ci z tym lepiej to bluzgaj sobie na wszystkich, którzy pisząc wyrażali swoje zdanie. Innych można oszukiwać, ale siebie raczej nie. Każdy ma prawo dostać kolejną szansę, nie można nikogo skreślać, ale czego Ty oczekiwałeś? Zrobiłeś skurwysyństwo i szukasz akceptacji? Może zamiast się usprawiedliwiać zacznij wkładać energię w to żeby Twoja rodzina poczuła się bezpieczna. Ty nie masz szacunku do żony, dzieci ani do kochanki. Krzywdzisz bo myslisz o sobie i bardzo boli to, ze przeczytałes tu parę przykrych słów. Weź się w garść, jest cos takiego jak zadośćuczynienie. Może na tym się skoncentruj. Może kiedys znowu będziesz mógł spojrzeć w lustro bez żenady i wyrzutów sumienia. Powodzenia. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Rozwod? 08.05.09, 14:32 Mylisz się. I z "dzisiejszoscią" niewiele to ma wspólnego. Ani w ogóle z niczym. Okazuje się, ze kiedy jedno z partnerow stalego zwiazku ma romans, bardzo często jakośc seksu w dotychczasowym zwiazku rosnie. Nie chce przez to zachecac do zdrad, ale tak jest - zapewne dopoki sie nie wyda. Odpowiedz Link
useless00 Re: Rozwod? 08.05.09, 16:32 Kwestia zasad - ja bym nie mogla sypiać z dwoma, niezależnie od jakości związku. Albo naprawiam co mam i akceptuję, albo rezygnuję całkowicie i szukam czegoś innego. Tu na forum często słyszałam zakończ jedno nim zaczniesz drugie i to prawda. Łapanie kilku srok za ogon nie opłaca się w sumie. Co zaś do autora wątku: >Nie potrafie jednak wyrzucic z serca uczucia do drugiej kobiety,ktora nie naciska,nie pogania,tylko czeka.. i >Jednak jak sobie poradzic,gdy czlowiek tak bardzo kocha? A potem powrót do żony. Włożył kij w mrowisko patrząc jak mróweczki biegają zdenerwowane. Współczułam żonie, ale teraz zaczynam współczuć i kochance. A tak kochał? A ona tak pięknie czekała... On bawi się ludźmi patrząc na reakcje. Nie analizował swojego postępowania, ale wypowiedzi ludzi na forum. Dokonywanie wiwisekcji szalenie go bawiło. Ale powiedz Vstorm co chciałeś forumowiczom pokazać? Czego nauczyć? Co unaocznić? Że reagują zbyt emocjonalnie? Że potrafią przyłożyć? A jak jest w realu kiedy rozmawiasz z ludzmi, każdy jest grzeczny, wyważony i miły? Wersal? Zdrada pozostaje zdradą. Choćby nie wiem w jaki papierek ją ubrać. I jako taka zasługuje na potępienie. A od okolicznosci i zachowania człowieka w nią uwikłanego zależy, czy należy potępić w czambuł, czy próbowac usprawiedliwić i zrozumieć. Czy zasługuje na to. A reakcje wynikały z naszych własnych doświadczeń, bo z czego innego? To nie jest forum filozoficzno-etyczne gdzie abstrahujemy od własnych doświadczeń i zagłębiamy się w tematy abstrakcyjne. Mnie to forum bardzo pomogło. Tobie widac nie musi. Odpowiedz Link