vstrom-10
04.05.09, 05:28
Jestesmy kilkanascie lat malzenstwem,raz bylo lepiej,raz gorzej.Dzieci sa
prawie dorosle,tzn jedno jest,a drugie tuz,tuz przed.Po coz wiec pisze na tym
forum?Bo mam problem...zakochalem sie.Brzmi moze smiesznie lecz dla mnie jest
to sytuacja z ktora nie potrafie sobie poradzic.Mysle o rozwodzie lecz
przeraza mnie swiadomosc,ze moje dzieci potepia moja decyzje.Zal mi takze
zony,bo mam dla niej duzy szacunek.Nie potrafie jednak wyrzucic z serca
uczucia do drugiej kobiety,ktora nie naciska,nie pogania,tylko czeka.Czy moge
budowac zwiazek,kosztem wlasnej rodziny?Zapewne nie.Czy jednak moge oszukiwac
siebie i zone,gdy w sercu pustka?Gdy sa tylko wspomnienia?Stoje teraz na
srodku i spogladam raz w jedna,raz w druga strone.Czuje odpowiedzialnosc za
swoich bliskich,za rodzine i spedza mi to sen z powiek.Jednak jak sobie
poradzic,gdy czlowiek tak bardzo kocha?Druga kobieta ma dziecko,jest po
rozwodzie.Boje sie relacji z jej nastoletnim dzieckiem,bo nie odpowiada mi
jego sposob zachowania,a jednak nie potrafie sie od niej oderwac.Jestesmy jak
uszyci na miare dla siebie...