Dodaj do ulubionych

Tymczasowość?

02.06.09, 19:26
Albo jednonarazowość?
Mam bezpośrednie spostrzeżenia między całą światową produkcją a nasileniem się
rozwodów.
Całkiem prymitywne przemyślenia..
Otóż dopiero co pękło pode mną kółeczko w drogim skórzanym fotelu do komputera
(to w biurze starawe, ale nie pęka).. Padła elektronika w nowym aucie na
gwarancji( w 10-letnim poza przeglądami nic nie padało- marka jednaka). Nowy
telefon do naprawy, stary działał i działał.. Padł nowy monitor LCD,
kilkumiesięczny(stary dawał radę wiele lat), dziś poczytałem na Gazecie o
oszustwach w knajpach i co było kiedyś.. Itd..
A może śluby i szybkie rozwody to jak te coraz bardziej kiepskie sprzęty?
Staniało i sparciało to wszystko trochę? I to co kupujemy w sklepach i to co
sobie obiecujemy i jak się z tego wywiązujemy?
PS. Jestem zły na to kółko, w końcu ważę jedynie około setki..
Ilu ważnych prezesów waży więcej?
Obserwuj wątek
    • mariefurie Re: Tymczasowość? 02.06.09, 19:32
      Chińszczyzna opanowała świat, zarówno w sferze dóbr materialnych jak i mentalności.
      Szybko, łatwo, przyjemnie,na smietnik i ...nowy towar.
      I tak ...w kółko smile)

      ps. Długo będziesz tak ubolewał nad kółkiem?
      psps. A czy to było kółko na gwarancji? wink
    • tricolour Kiedy zaczniesz patrzeć do przodu... 02.06.09, 19:36
      ... zamiast boleć na małżeństwem, którego nie ma, kółkiem, które pękło czy innym
      szrotem, który już dawno sczezł?
      • jarkoni Re: Kiedy zaczniesz patrzeć do przodu... 03.06.09, 17:34
        Drogi Tri, już nie boleję nad byłym małżeństwem, nad kółkiem tym bardziej.
        Ale zauważyłem, że ostatnio coś nie w sosie jesteś, stało się coś?
        Dziś rano prawie 2 godziny jechałeś mocno po reemigrantach,głównie z UK,
        poczytałem w pracy, ale się nie odzywałem..
        Czy coś jest nie tak?
        • tricolour Jestem bardzo w sosie... 03.06.09, 18:12
          ... i to ciągle tym samym: to jest sos odpowiedzialności za własne czyny.

          Nie jest istotne czy emigrant pojechał biedny czy wrócił bogaty czy całkiem
          odwrotnie. Ważne jest, że za życie emigranta nikt poza nim nie jest
          odpowiedzialny, a mówiąc dosadniej: mają go w głębokim poważaniu. Jest to
          zjawisko zdrowe i pożądane, bo czasy dzieciństwa kiedyś się kończą.

          Tymczasem emigrant bolał na emigracji, że będąc absolwentem prawa układał
          kiełbasy w angielskim Tesco i nie realizował się zawodowo. Po powrocie do PL
          nikt jednak nie padał na kolana przed jego umiejętnością układania kiełbasy, bo
          tylko to umiał niczego innego nie robiąc, o prawie nawet nie wspomnę.

          Mówiąc krótko: emigrant cierpi i będzie cierpiał, bo taka jest konsekwencja jego
          decyzji.
          • jarkoni Re: Jestem bardzo w sosie... 03.06.09, 21:09
            A i z tym się absolutnie zgadzam..
            Sam udzielam korepetycji z angielskiego.
            A taki reemigrant w CV napisze: znam angielski, rozkładałem towary w Tesco(czy
            pracowałem na portierni i mijałem Boba Gedolfa), a tak w ogóle mam wyższe
            wykształcenie, o co dziś łatwo w Wyższej Szkole Marketingu i Wyciągania Czesnego
            w Pcimiu Górnym..
            Bardzo proszę o pracę(np Pana Prezydenta Szczecina)
            Miałeś rację, ale wkurzenie też dało się zauwazyć..
    • brunia27 Re: Tymczasowość? 02.06.09, 20:35
      i dziesięć lat temu nie było forum, na którym mógłbyś się pożalić ani
      sex-portali...

      każdy "patrzał" swojej żony i pilnował gawiedzi, a z roboty szedł prosto do domu !

      p.S. JESTEM ZA NAPRAWĄ GOSPODARKI smile
      • flyingjulka Re: Tymczasowość? 02.06.09, 21:35
        Nowoczesne społeczeństwo, życie bez stresu, ludzie chcący iść do przodu, nie oglądając się za siebie. Zużyła się, w odstawkę, nie ta to inna...smile Dokąd zmierzamy?
        • triss_merigold6 Re: Tymczasowość? 02.06.09, 21:49
          Proponuję poczytać klasyków, od starożytności przez średniowiecze,
          tak mniej więcej do czasów współczesnych - narzekania na negatywne
          zmiany w obyczajowości, upadek morale, rozwiązłość etc. są dość
          starym zjawiskiem.
    • chalsia Re: Tymczasowość? 02.06.09, 23:16
      liczy się zysk, udział w rynku i inne takie wskaźniki.
      I aby na nasyconym rynku producent miał "osiągi", to skrócił "przezywalność"
      swoich produktów.
    • arkac123 Re: Tymczasowość? 03.06.09, 07:59
      Jeśli chodzi o światową produkcję - Chalsia to świetnie wyjaśniła.

      Jeśli chodzi o rozwody - jestem bardzo szczęśliwa, że żyjemy w takich, a nie innych czasach, kiedy mogę pracować, być niezależna, nie potrzebuję mężczyzny do zapewnienia bytu sobie i dzieciom. Zdrady były, są i będą - jednak żyjąc kilkadziesiąt lat temu mogłabym jedynie płakać w poduszkę, a teraz po prostu wymieniłam męża na nowszy i lepszy modelwink.
      • aron95 Tymczasowość po angielsku 03.06.09, 12:36
        Świat przyjął model angielskiej jednorazowości który chinczycy
        do perfekcji doprowadzili . Model niemieckiej solidności został wyparty .
        Jednorazowe kubki ,sztućce , urządzenia jak sie zepsują to wyrzucić
        Taki styl wywodzi się z Anglii miało to na celu pobudzenie przemysłu .
        Tak sie to wszystko wymieszało że nawet jakość nie jest już proporcjonalna do ceny .

        A i wymieniany model nie zawsze jest lepszy od starego .
        • jarkoni Re: Tymczasowość po angielsku 03.06.09, 17:37
          "A i wymieniany model nie zawsze jest lepszy od starego ."

          To jest dobre, choć nie do końca się zgodzę.
          A mianowicie teraz coraz częściej jeśli już wymieniamy, to zwracamy baczniejszą
          uwagę na jakość nowego, niezależnie czasem od ponoszonych kosztów..
          • agi40 Jarkoni 03.06.09, 19:20
            bardzo ciekawa myślwink Podoba mi się...


            A ja od 15 lat jako żona używam modelu z rocznika 1959, naprawdę bardzo się
            sprawdza, solidna niemiecka robota, NIGDY nie nawalił, ani w małych ani w dużych
            sprawach. Niestety takie egzemplarze już się nieczesto trafiają...
            • flyingjulka Re: Jarkoni 04.06.09, 13:43
              Raczej się już nie trafiają...sad
            • jarkoni Re: Jarkoni 04.06.09, 19:01
              agi40 napisała:

              > bardzo ciekawa myślwink Podoba mi się...
              >
              >
              > A ja od 15 lat jako żona używam modelu z rocznika 1959, naprawdę bardzo się
              > sprawdza, solidna niemiecka robota, NIGDY nie nawalił, ani w małych ani w dużyc
              > h
              > sprawach. Niestety takie egzemplarze już się nieczesto trafiają...

              Bardzo mi się to podoba.
              Jestem młodszym modelem, ale też z tych "solidnych" czasów..
    • sadaga Re: Tymczasowość? 04.06.09, 20:11
      Dużo racji jest w tym co piszesz. Bylejakość nas ogarnia. Zarówno jeśli chodzi o
      sprzęt, jak i kontakty międzyludzkie. Obserwuję ludzi i często słucham tego, o
      czym mówią. Przeważnie są to bardzo płytkie rozmowy. Dlaczego? Wygląda na to, że
      coraz mniej nam się chce. Szybko, szybko, szybko i tylko ja. To dewiza naszych
      czasów. Na szczęście są wyjątki od reguły. I tych staram się "trzymać" wink


      Jedyne, czego mężczyznom zazdroszczę, to - wbrew temu co głosił
      Freud - nie penis, ale zdolność do zasypiania wszędzie, w każdych
      warunkach i na czas dowolny./KG
    • zuzka712 Re: Tymczasowość? 05.06.09, 10:32
      a ja myślę, że to 'coś w powietrzu wisi' bo mam podobne nastawienie
      do życia i świata w tym tygodniu...
      Czyżby np.układ planet, albo inne cholerstwo poprzez pęknięte śrubki
      itp wpływało na nasze samopoczucie?
      Ja rozumiem, że gorsze dni są potrzebne, ale Do CZEGO?????
      No właśnie, niezadowolenie jest pierwszym krokiem do ZMIANY?
      Ty masz fajnie, fotel łatwo zmienić smile
    • megan_1 Re: Tymczasowość? 05.06.09, 12:35
      wiesz, czytam to co napisałeś i jakbym czytała o sobie. Czuję się
      zawieszona i czekam na coś, wydaje mi się, że ten stan zawieszenia
      jest chwilowy i mienie, przyjdzie coś nowego, lepszego. Ale co
      będzie, jeśli nic się nie wydarzy? Minął rok i nic się nie
      wydarzyło, chodzę do pracy, mam różne zainteresowania, ale nie mam
      gdzie poznać kogoś interesującego. W pracy wszyscy zajęci, wśród
      znajomych pary lub samotne kobiety a znajomości , które próbowałam
      nawiązać przez internet okazały się niewiele warte. Faceci byli
      żonaci i szukali przygód lub wolni i chcieli zaliczyć kolejną
      zdobycz.... czy tak to ma wyglądać? Czy nie ma szansy na normalny
      zdrowy związek, wzajemne zaufanie, uczucie, wsparcie i szacunek?
      • aron95 Re: Tymczasowość? 05.06.09, 12:54
        megan_1 napisała:
        Faceci byli
        > żonaci i szukali przygód lub wolni i chcieli zaliczyć kolejną
        > zdobycz.... czy tak to ma wyglądać?

        A .. -Chcę zaliczyć kolejną - mieli wypisane na czołach ?
        Czy jak to stwierdziłaś ?
        • megan_1 Re: Tymczasowość? 05.06.09, 13:11
          to proste, chcieli bliskości i intymności na pierwszym spotkaniu,
          pytali o szczegóły z intymnego życia a gdzy widzieli, że nie będzie
          nic więcej poza zwykły uścisk ręki tracili zainteresowanie. Potem
          jeszcze była próba umówienia się u nich lub u mnie na kolację ....
          coś więcej jest potrzebne, by to stwierdzić? To się po prostu
          czuje....
          • aron95 Re: Tymczasowość? 05.06.09, 15:56
            Na kolację trzeba było się umówić w neutralnym miejscu .
            A to że tracili zainteresowanie , może nie byłaś w ich typie .
            Tylko idiota ciągnie kobiete na pierwszym spotkaniu do wyrka .
            Inni wiedzą że kobieta musi poczuć to.... coś.
            A i sam facet musi czuć "pociąg"
            • adaria38 Re: Tymczasowość? 05.06.09, 16:04
              > Tylko idiota ciągnie kobiete na pierwszym spotkaniu do wyrka


              dobry wniosek wink idiotów nie brak, szczególnie na randkowych portalachsmile)
              • aron95 adaria 05.06.09, 16:11
                To jeszcze zależy ile klika i o czym przed takim spotkaniem .
                Jeśli rok , to niczemu się nie dziwię .
                • megan_1 Re: adaria 05.06.09, 18:19
                  kiedyś wyszło spontaniczne spotkanie po kilku zdanach, bo okazałó
                  się, że mieszkamy blisko i niestety, to była porażka ;-( Poza tym to
                  się czuje, widać po oczach, po tym, co kto mówi....
                  • jarkoni Re: No nie wiem.. 05.06.09, 18:39
                    Czyżby jak od wieków była tzw. "stara szkoła" mężczyzn szarmanckich, ambitnych,
                    dbających i starających się o kobietę?
                    A teraz jest pokolenie nażelowanych, ogolonych, opalonych i mówiących po polsku
                    trochę "inaczej"?
                    Nie wierzę, choć widzę na ulicach głównie tych młodych ogolonych w sportowych
                    butach z jasną marką, głównie Nike(nigdy innych,jakby się brzydzili), ale może
                    niektórzy wyrosną z tego lansu, chociaż obawiam się, że większość nie..
                    Będą szpanować, kraść, będą mieli czasowo trochę kasy, poznają dziewczynę, będą
                    imponować, ona się zwiąże, potem ją pobije, ona pomyśli, że to tylko raz..
                    Będzie go bronić, potem spokój, małżeństwo i dziecko, albo i ze trzy, potem ona
                    zacznie mysleć, potem rozwód..
                    Przesadzam? Chyba wcale nie..
                • adaria38 Re: adaria 05.06.09, 18:42
                  Na tych portalach bywa wszelki śmietnik. Zdarzają się rodzynki, owszem. Ale jako
                  rodzynki. 3/4 maili ze strony męzczyzn to oferty seksu wprost, albo
                  zakamuflowane. A odmowa, lub krytyczna ocena sposobu myslenia, spotyka się z
                  agresja i niewybrednym obrażaniem. Trzeba bardzo dokładne sito przyjąć, żeby
                  plewy odsiać jeszcze na etapie maili i nie tracić czasu na ten niesmak gdy ktoś
                  cie zaczyna na pierwszym spotkaniu obmacywać wbrew twojej woli, albo denerwować
                  się bo za trzecim spotkaniem jeszcze cię nie przeleciał więc ciągle się wprasza
                  na odwiedziny w mieszkaniu. Kiedyś bywałam na takich portalach i mam stamtąd 2
                  przyzwoitych kolegów i wiele niesmaku do innych tez.. Ale udało mi się tych
                  nastawionych wyłącznie na seks odsiać na poziomie maili. Choć takich , którzy
                  spotykali się a jakbym tylko chciała dać to by wzięli bo przynajmniej na to
                  liczyli tez przerobiłam wink
                  • jarkoni Re: adaria 06.06.09, 00:48
                    Kobieto, a kto szuka na portalach? Desperat?
                    Ale czasem się udaje..
    • ewa009 Re: Tymczasowość? 06.06.09, 13:52
      A wszystko to bo taka moda bo to kool być w ciągłym biegu, wszystko szybko i na
      chwilę. Stary model poszedł w kąt. Tylko gonitwa za sukcesem i kasą, ciągłe
      zmiany aby mieć dopalacz do tej gonitwy, smutne ale tak większość z nas żyje i
      często jako piękne chwile wspomina jak nic nie mieli i byli na początku drogi,
      było skromniej, spokojniej i bardziej ze sobą.


      Z całych sił muszę gonić, złapać czas
      Wszystko pędzi, a w tym ja
      Twoja twarz, nie pamiętam kiedy, jak
      I nie znaczysz dla mnie nic

      Cały świat dopada z tyłu, gryzie w kark
      Atak szału, zwykła rzecz
      Muszę biec, odurzony męczę się
      Dewastacja, znika sens

      Kilka chwil chcę mieć by słuchać jak pada deszcz

      Gubię się, ponaddźwiękową prędkość mam
      Zaraz się roztrzaskam w pył
      Niszczy mnie, tracę przytomność
      Próbuję wstać, chyba nie nadaję się

      Kilka chwil chcę mieć by słuchać jak pada deszcz
      Na ulicy siąść, właśnie tak, tylko ja, więcej nic
    • z_mazur Re: Tymczasowość? 06.06.09, 20:48
      Oj już nie przesadzajcie, zaczynacie narzekać jak dziadkowie pod hasłem "za naszych czasów...", to śmieszne.

      Zawsze byli solidni rzemieślicy i partacze (teraz te słowo trochę zmieniło znaczenie) i można to porównać do produkcji markowych firm i chińczyków. Co do Anglików i niemców, to nie zgodzę się, to Anglia jest ojczyzną wielu firm z tradycjami, które najwyższą wagę przywiązują do jakości produktu, wystarczy tylko wymienić kilka ich marek samochodów jak Jaguar, Aston Martin, Rollse-Royce, Bentley. Tu pierwszorzędnego znaczenia nie ma cena. Jest wiele podobnych angielski marek w dziedzinie konfekcji, czy AGD.

      Co do podejścia mężczyzn i kobiet... śmieszą mnie zastrzeżenia, że facetom chodzi tylko o jedno. Obu płciom chodzi o jedno, tak jesteśmy uwarunkowani, mężczyźni jedynie mniej pokrętnie do tego podchodzą. Oczywiście samotnej kobiecie idącej na spotkanie z facetem, którego poznała na portalu dla ludzi którzy poszukują drugiej osoby płci przeciwnej, pewnie nawet nie przejdzie przez myśl, że może kiedyś będzie z nim uprawiała seks, to w takim razie po co idzie na takie spotkanie. Nie mówię, że ma obowiązek iść do łóżka na pierwszym spotkaniu, ale ludzie nie bądźmy hipokrytami. smile))

      W badaniach nad fantazjami seksualnymi kobiet, jedną z najczęstszych fantazji jest seks z nieznajomym. Ale oczywiście oficjalnie to seks na pierwszej randce musi być potępiony. smile))
      • mikaela656 Re: Tymczasowość? 06.06.09, 21:03
        tak naprawdę wszystko jest względne. Szuka się partnera, żeby razem
        żyć, spędzać czas, dzielić się radościami i smutkami , wsierać się a
        także uprawiać seks. Ale nie można układać sobie życia od końca i
        opartego tylko na seksie, bo kiedy pożądanie mija nie będzie nawet o
        czym porozmawiać. Sztuką jest równowaga między wieloma aspektami
        zycia a o takich facetów teraz trudno. Wszystcy chcą zaraz, szybko i
        na maksa, all inklusive a potem dziękuję, następna proszę. No może
        nie wszyscy, ale tych, o których warto zabiegać ze świeca
        szukać .... a kobiecie idącej na spotkanie z kimś poznanym w sieci
        przyjdzie do głowy, że kiedyś będzie uprawiała seks, ale nie zaraz w
        krzakach , w samochodzie, albo, że go zaprosi do siebie po kawie i
        wskoczą do łóżka. Nie wiem jak inne kobiety, ale mnie najbardziej
        podnieca intelekt, dowcip i klasa a kiedy to jest, to nie trzeba
        konsumować znajomości po 15 minutach....
        • jarkoni Re: Tymczasowość? 07.06.09, 09:43
          mikaela656 napisała:
          "Nie wiem jak inne kobiety, ale mnie najbardziej
          > podnieca intelekt, dowcip i klasa"

          Nie kliknęło Ci się przypadkowo "l"?
          Może miało być "kasa"..
          Takie tam sobie rozważania..
          Myślę, że większość "portali randkowych" to pomyłka.
          Tam wyżelowani kolesie liczą na szybki seks, a roznegliżowane panienki na kasę
          (zauważyliście, że kobiety na tych portalach raczej nie prezentują normalnych
          fotek, tylko jak najbardziej obnażone i w wyrafinowanych pozach- po co- na
          zasadzie "weź mnie, jestem łatwa"- bez sensu)
          Nażelowani też mało sobą reprezentują, to internet, rządzi żel i szybki związek,
          szybki seks i szukamy następnej/ następnego..
          Dziwię się, że poważni i dorośli ludzie szukają poważnego związku na portalach
          dla małolatów..
          • z_mazur Re: Tymczasowość? 07.06.09, 13:28
            No właśnie a po czym poznać tą klasę, która jest taka podniecająca dla kobiet?

            Czy jednym ze składników tej klasy nie jest przypadkiem to, że facet jest zadbany? Czy to, że facet pójdzie do fryzjera po coś więcej niż przystrzyżenie włosów maszynką na jeża, to już przejaw jakiegoś "nażelowania".

            Momentami mam wrażenie, że wizerunek "nażelowanego" osiłka z siłowni, to celowo przerysowany przez leniwych facetów obraz.

            Bo czy ktoś, kto potrafi sobie kupić dobry ciuch w markowym sklepie, pójśc do porządnego fryzjera i wydać więcej niż 10 zł na dobrą fryzurę, popołudniu wskoczyć na siłownię i od czasu do czasu na basen żeby utrzymać formę i nie dostawać zadyszki po wejściu na drugie piętro po schodach, to już zaraz nażelowany bezmózgi "koleś"?

            I czy nie tego czasem oczekują wymagające kobiety od faceta, żeby potrafił się ubrać, i zadbać o swoją fizyczność? smile

            Nie oczekuję od kobiety tego żeby była łatwa, nie oczekuję tego żeby była trudna. Oczekuję tego żeby była normalna i żeby była sobą.

            Portale randkowe... Na najbardziej popularnych jest zalogowanych po kilka milionów uczestników. IMHO to już na tyle reprezentatywna grupa, że można tu znaleźć najróżniejsze typy osobników obu płci. Równie licznie są reprezentowane różne przedziały wiekowe zdecydowanie nie tylko małolaty. Większość udanych związków zawiązywanych ostatnio przez moich równolatków, to znajomości zawiązane przez internet, w tym w dużym stopniu przez portale randkowe. A że niektórzy faceci robią sobie z nich teren łowiecki, to już inna sprawa, podobnie jak to, że niektóre kobiety są na nich tylko po to, żeby podbudować swoje ego i upajać się ilością wielbicieli. Ale takie osoby znajdujemy nie tylko w wirtualnym świecie, więc nihil novi.
          • ewa009 Re: Tymczasowość? 07.06.09, 15:47
            No cóż większość z nas to wzrokowcy i najpierw zwracamy uwagę na wygląd. Nie
            dziwi mnie, że kobiety pokazują więcej a faceci mięśnie bo właśnie chodzi o to
            aby zainteresować a potem dopiero ew oczarować intelektem. Większość z nas
            przeglądając fotki zwraca właśnie na takie uwagę potem ew, czyta opis.Ja uważam
            ,że desperaci szukają na takich portalach partnerów. Kiedyś z czystej ciekawości
            założyłam takie konto, ubawiłam się i dziwiło mnie ,że czasem kobiety do mnie z
            propozycjami pisały, nigdy nie wpadłoby mi do głowy taką znajomość przenieść na
            grunt realny. Lubię podczytywać różne fora i wiem jedno, że ta tzw. szczerość
            jest tylko iluzją bo większość przedstawia siebie i problemy tak jak im to
            pasuje, więc trzeba zachować dystans. Nie zgadzam się z tym ,że wszyscy faceci
            to tylko na sex a kobiety tylko na kasę.
            • megan_1 Re: Tymczasowość? 09.06.09, 18:48
              ... jednak nie pomyliło mi się....myślałam klasa, pisałam klasa,
              faceci z kasą szukają kobiet do lat 25 z nogami do szyi i móżdżkiem
              wielkości orzeszka a ja się nie łapię na te parametry.... dla mnie
              klasa to interesująca rozmowa, brak natarczywości i wścibstwa i
              takie tam przestrzeganie zasad dobrego wychowania, a jeśli przy
              okazji facet jest zadbany, umyty i ostrzyżony to pięknie. Warunkiem
              koniecznym jest też umyty i w czystym ubraniu, ale już metki nie są
              konieczne... wszak nie szata....a uroda przemija, głupota zostaje ;-
              )
          • mayenna Re: Tymczasowość? 10.06.09, 13:07
            Solidnośc to chyba nie kwestia rocznika a wykonania. Ja jestem
            rocznik z początku lat siedemdziesiątych, ale raczej pociąga mnie to
            co mają starsze roczniki.Priorytetem jest możliwośc liczenia na
            swojego mężczyznę w każdej sytuacji.Jakos tak jest, że młodsze
            roczniki przy pierwszych problemach uciekają.

            Moja bratowa wyjeżdżając z parkingu zaczepiła samochód pewnego pana.
            pan wysiadł i z wielkim oburzeniem krzyczał na nią. Mój brat wysiadł
            z samochodu, zapytał na ile gość wycenia szkodę, wyjął podana kwotę
            i zapłacił - żeby jego kobieta miała spokój.Ilu jest dziś takich
            mężczyzn?
      • crazyrabbit Re: Tymczasowość? 07.06.09, 10:06
        > W badaniach nad fantazjami seksualnymi kobiet, jedną z
        najczęstszych fantazji j
        > est seks z nieznajomym. Ale oczywiście oficjalnie to seks na
        pierwszej randce m
        > usi być potępiony. smile))

        Bo seks to dopiero na dziesiątej randce tongue_out
        Po kolacji, kinie, spacerach w świetle księżyca, coś tam jeszcze...
        Pamiętam taką dyskusję na forum smile)))
        • to.ja.kas Re: Tymczasowość? 10.06.09, 09:40
          Też pamietam. Wyszłam na hedonistkę niemalże smile
          • jarkoni Re: Tymczasowość? 10.06.09, 21:41
            Gwoli jasności:
            po pierwsze nie mówiłem nic o zadbanych i dobrze ubranych facetach, bo to
            powinna być norma.
            Co innego nażelowany koleś w spodniach z krokiem na wysokości kolan lub w wonder
            dresie (no chyba, że właśnie ćwiczył). Dla mnie to już nie jest norma..
            A tak w ogóle to żelowanie się facetów na potęgę i stawianie włosów na sztorc to
            już norma?
            Plus dwudniowy zarost albo zostawianie sobie "koziej bródki"?
            Nie tam, że zazdroszczę, też tak mógłbym, tylko po co? To ma być oryginalny i
            wyróżniający wygląd? Symbol zadbania? Buty sportowe Nike, rozwleczone spodnie,
            włosy na żel, nieogolony i często stercząca jak pędzel bródka? Tak wygląda ten
            "macho"?
            A co do kobiet prezentujących swoje zdjęcia w negliżu i prężacych się jak kotki
            w trakcie sr... Przepraszam, nie wypowiem się.
            Wiem, że chciały dobrze..
            • mariefurie Re: Tymczasowość? 10.06.09, 21:56
              Jarkoni, co się z Tobą dzieje ostatnio? Baba Cie rzuciła czy co?
              Czy może eks-żona za mąż wyszła i Cie to denerwuje?
              Czy jesteś na etapie tzw podsumowania dokonań życiowych?
              A może też po prostu wspolnik Cie okłamał? Czy pani w sklepie?

              No weź, nie łam sie - przełam się i powiadaj tu jak na spowiedzi, dlaczego Ci do głowy ta "tymczasowość" przyszła, że sie tak nad nia rozwodzisz i Cie tak zadręcza ona w swoich roznych odmianach? Hę?
            • z_mazur Re: Tymczasowość? 11.06.09, 02:34
              Oj Jarkoni chyba trochę przesadzasz. smile)))

              Chyba już łapiesz się na starsze pokolenie skoro pewne rzeczy u młodych Ci przeszkadzają.

              Spodnie z krokiem w kolanach u 18-latka słuchającego hip-hopu i tańczącego breakedance, to jak dla mnie norma, wręcz śmiesznie wyglądałby w spodniach w kancik, koszuli i sweterku w serek.

              Żel na włosach? Mając naście lat na włosach nosiłem różne patenty, żeby pankowy czub utrzymać, o żelu mogłem pomarzyć. Pewnie gdyby wtedy był internet i takie fora, to jakiś ówczesny Jarkoni pomstowałby na takich dziwolągów jak ja, w wąskich rurkach, glanach i kurtkach ramoneskach.

              Wtedy byli skinheadzi, teraz są goście w dresach, też nic nowego.

              Młodzi zawsze chcą się wyróżniać.

              I nie porównuj stylu młodzieżowego z dojrzałym. To o czym piszę powyżej u nastolatka, to dla mnie norma, u 40 latka byłoby to przegięcie, ale nie znam takich 40 latków. Znam za to wielu, dla których porządna fryzura to fanaberia, dobra marynarka to zbędny wydatek, podobnie jak porządne skórzane buty. Żeby jeszcze nosili Nike, to byłoby IMHO lepsze, niż buty z supermarketu za parę złotych.
              • jarkoni Re: Tymczasowość? 11.06.09, 08:05
                Wiesz co chłopaku z_mazur?
                Tak sobie usiadłem i zupełnie poważnie zacząłem analizować dlaczego mnie to(o
                czym powyżej pisałem) drażni.
                Tak bezstronnie i obiektywnie przemyślałem.
                I wyszły mi, cholerka, straszne rzeczy..
                A mianowicie, że facet po 40-stce IM wszystkim po prostu, podświadomie,
                zazdrości tego luzu i przede wszystkim młodości.
                Jedyny plus jest taki, że w 90% są mniejszymi lub większymi hmm..miałem napisać
                "jełopami", ale chyba nie wypada.
                W każdym razie jak czytam różne posty "młodych" to tylko sobie wyrwać resztę
                włosów. Błąd na błędzie, zdania bez ładu i składu, myślenie czasem na poziomie
                volvox, czyli toczka..
                Czytałem jakiś artykuł o tym, że podobno teraźniejsi studenci to najgorszy
                materiał od... zawsze, czyli pewnie od założenia UJ pod koniec XIV wieku..
                No to ja już nie chcę się żelować, może ktoś kiedyś odkryje jakiś wpływ żelu na
                pracę mózgu. I tą prymitywną ironią kończę zbyt długi wpis...
                • leptis ... 11.06.09, 08:38
                  To jest cena wolności. Ale wszyscy ją strasznie kochamy
                  i nie widzimy świata z ograniczeniami.
                  Już jest za póżno żeby wrócić do innego świata.

                  Stąd w imię wolności można epotować swoim egoizmem.
                  Bo czy a nie tym jest tekst Twojego moderatora do mnie z wczoraj-
                  mówię o poświęcanym czasie forum a nie przyszłej żonie.

                  Młodsi od Nas rozumieją to jeszcze lepiej od Nas.
                  Cieszę się tymi czasami. To jest wyzwanie przejść przez wolność,
                  przez możliwe wybory-każdy resztę sobie doda.


                  Cały czas cieszę przyjaźnią z Pewną Panią-bardzo trudny test
                  wolności,
                  szacunku dla czyiś wyborów przez duże W, nie koloru włosów.

                  Chyba tyle.
                  • tricolour Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 08:58
                    ... i zdecyduj się czy agresja czy branie na litość.

                    Jeśli już piszesz coś o egoizmie, to nie pisz "Nas" z dużej litery.
                    • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 09:36
                      Czasami brakuje leptisa, nie wiem czy to na plus czy na minus..
                      • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 10:42
                        PS. Mimo wszystko za cholerę nie będę się żelował.
                        I już.
                        Bo żelowanie się to obciach, ktoś myśli inaczej?
                        • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 11:28
                          Mniejsza o obciach. Jak to to dotknąć? A nuż się rozsypie?
                          Obślizgłe… (jak dla mnie)

                          • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 11:43
                            Większość kosmetyków do modelowania włosów nie powoduje aktualnie uczucia oślizgłości. Fryzury sprawiające zmoczonych aktualnie nie są modne (u kobiet jest podobnie, "mokra włoszka", to odległa przeszłość) i jako takie rzeczywiście są obciachowe, ale nie ze względu na żel na włosach tylko zwyczajnie ze względu na bycie passe.

                            To tak jak marynarki dwurzędowe, albo jednorzędowe zapinane na 4 guziki, albo szerokie wzorzyste krawaty itp.
                            • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 14:14
                              >Większość kosmetyków,
                              - jak to określiłeś – ma różnorakie zastosowanie. Począwszy od
                              pielęgnacji po tzw. make-up (tu wszelkie farby do włosów, lakiery,
                              żele i in.) – gdzie liczy się efekt „barokowy”, a nie naturalne
                              piękno smile.
                              Tu była mowa konkretnie o żelu (fr. gelee’ – galareta) i jego
                              przyczepności. Chodzi o hydrokoloidy (glukany, galaktany, gumy,
                              śluzy, poliuronidy, pektyny), które wykazują konkretne efekty, (tj.
                              uczucie oślizgłości, ew. sztywności, nadmierny połysk <jak przy
                              nieumytych włosach> i ciężkość, itp., itd.).
                              Cała mądrość polega na zastosowaniu preparatu zgodnie z jego
                              przeznaczeniem.
                              Reasumując: obciach polega na niewłaściwym zastosowaniu
                              (nieodpowiednim wykorzystaniu właściwości) danego preparatu.

                              • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 14:37
                                W tej chwili paleta środków do stylizacji włosów jest tak bogata, że można na włosach uzyskać dowolny efekt, łącznie z matowością, lekkością, puszystością, sztywnością i miękkością i co sobie tylko człowiek zamarzy, więc pisanie o oślizgłości jest nietrafione. smile)))

                                Żel podobnie jak brylantyna wyszedł już z mody i rzeczywiście efekt oślizgłości jest w tej chwili obciachowy, ale jak dla mnie bardziej dlatego, że jest zwyczajnie niemodny, a nie z powodu samej obślizgłości, bo kiedyś ta obślizgłość była bardzo trendy i wtedy jakoś kobietom nie przeszkadzała, do tego stopnia, że same robiły sobie takie fryzury.
                                • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 15:33
                                  Chyba nie bardzo się rozumiemy.
                                  Choć w sumie mówimy o tym samym.
                                  Żel, to żel. Zastosowanie żelu wywiera określony efekt.
                                  I chodzi o ten efekt właśnie. Obciachowy efekt! (już mniejsza o
                                  specyfik, który był użyty).

                                  z_mazur napisał:
                                  >bardzo trendy i wtedy jakoś kobietom nie przeszkadzała
                                  Zgadza się, są ludzie (obojga płci), którzy pojmują
                                  wartość/jakość/piękno na zasadzie przyjętego ogólnie trendu.
                                  I o to chodzi, z_mazur, że to jest właśnie obciach!
                                  • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 18:05
                                    No to się chyba nie rozumiemy.

                                    Śledzenie trendów, nie należy do prostych rzeczy i jak każda umiejętność, sama w sobie nie może być obciachowa. Obciachowy może być stosunek do tej umiejętności i do korzystania z niej.

                                    W modzie są zawsze osoby, które idą w awangardzie, pierwsze próbują nowości, nie boją się eksperymentowania, czasem przeszarżują i wywołuje to mieszane uczucia, ale nigdy nie jest obciachowe. Potrafię docenić taką odwagę.

                                    Są osoby, które są mniej odważne. Podążają z trendem wtedy gdy jest akceptowany przez aprobowalną dla nich grupę osób. To jest pójście na łatwiznę, ale jak dla mnie nie jest to obciachowe, ale trudno cenić coś takiego.

                                    Jest trzecia grupa, która przyjmuje trend dopiero wtedy gdy jest już absolutnie akcpetowany przez wszystkich, a w zasadzie już powoli odchodzi do lamusa. Te osoby już dla mnie dotykają obciachu.

                                    Jest też grupa osób, które nie są w stanie śledzić trendów, brak im takiej umiejętności. Obroną takich osób jest obśmiewanie i krytykowanie trendów i dla mnie to jest właśnie obciachowe.

                                    Takie osoby, to dla mnie ktoś, kto patrząc na obrazy Picassa komentuje, "że takie bohomazy, to on by tez namalował", ale zarazem brak mu umiejętności i odwagi, żeby namalować takie "bohomazy".
                                    • mariefurie Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 18:25
                                      z_mazur napisał:

                                      > No to się chyba nie rozumiemy.
                                      >
                                      > Śledzenie trendów, nie należy do...

                                      Z Mazur, jest jeszcze - klasyka. Ponadczasowość. Niezależnie od trendu i mody, i
                                      czasu - wygląda się dobrze i już smile
                                      To się nazywa - dobry gust.
                                      smile
                                      • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 19:39
                                        No nie do końca się zgodzę.

                                        Pewne rzeczy są po prostu zachowawcze.

                                        Klasyką najczęściej staje się coś nowatorskiego i obrazoburczego, ale z czasem zaakceptowanego przez wszystkich.

                                        Większośc rzeczy, które w tej chwili uważamy za klasykę, kiedyś przełamywała schematy.
                                    • nangaparbat3 Bravo 12.06.09, 19:29
                                      Włoski na żel i Picasso - dalibóg, odważna analogia wink
                                      • z_mazur Re: Bravo 12.06.09, 21:16
                                        Biorąc pod uwagę stawki najlepszych stylistów za rzecz tak nietrwałą w porównaniu z obrazem olejnym jak fryzura, analogia nie jest aż tak odległa.

                                        Żeby zostać przy tych porównaniach. Za pomocą farb olejnych można namalować wiekopomne dzieło, albo landszaft, analogicznie jest z żelem i fryzurą. smile))
                                        • nangaparbat3 Re: Bravo 12.06.09, 21:23
                                          W naszych czasach stawki są ostatnim kryterium, jakim mozna kierowac sie przy
                                          ocenie sztuki.
                                          To tak jakbys Guernike sprzedawał na jarmarku w Górze Kalwarii.
                                        • kami_hope Re: Bravo 13.06.09, 00:01
                                          z_mazur napisał:

                                          > Żeby zostać przy tych porównaniach. Za pomocą farb olejnych można
                                          namalować wie
                                          > kopomne dzieło, albo landszaft, analogicznie jest z żelem i
                                          fryzurą. smile))

                                          Można rzeźbić w (...) niezbyt atrakcyjnym materiale i wystawić owo
                                          dzieło w galerii sztuki. Powiemy o tym, że to sztuka?

                                          Nawet gdyby sam Picasso dokonał tego dzieła, dla mnie będzie to
                                          (...) rzeźba wykonana w niezbyt atrakcyjnym materiale.
                                    • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 00:30
                                      z_mazur napisał:
                                      > Śledzenie trendów, nie należy do prostych rzeczy i jak każda
                                      umiejętność, sama
                                      > w sobie nie może być obciachowa. Obciachowy może być stosunek do
                                      tej umiejętnoś
                                      > ci i do korzystania z niej.

                                      Ach, no jak to? Jak każda umiejętność nie może być obciachowa?
                                      Powiedzmy, że doprowadziłeś do perfekcji umiejętność sznurowania
                                      butów. Gdyby zorganizowano zawody w tej konkurencji, miałbyś szansę
                                      na medal. Gratuluję! Ale jednak… Nie szkoda było tego czasu
                                      poświęconego na trening? Trochę obciach, nie sądzisz?

                                      Jest wiele rzeczy, których nie potrafię zrobić. Pośród nich znajdą
                                      się takie, których nic a nic nie żałuję. W tej grupie znajdzie się
                                      również tak skomplikowana umiejętność, jak śledzenie trendów. Nie
                                      wiem czemu, ale jakoś tak nie czuję się uboższa z tego powodu.

                                      z_mazur napisał:
                                      >Obciachowy może być stosunek do tej umiejętności
                                      Zgoda, więc mój stosunek do wyżej opisanych umiejętności jest
                                      obciachowy.
                                      Fajnie. Lubię ten obciach smile
                                      • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 04:16
                                        > Ach, no jak to? Jak każda umiejętność nie może być obciachowa?
                                        > Powiedzmy, że doprowadziłeś do perfekcji umiejętność sznurowania
                                        > butów. Gdyby zorganizowano zawody w tej konkurencji, miałbyś szansę
                                        > na medal. Gratuluję! Ale jednak… Nie szkoda było tego czasu
                                        > poświęconego na trening? Trochę obciach, nie sądzisz?

                                        Szczerze? Nie. Nadal podtrzymuję zdanie, że umiejętność jak każda nie może być obciachowa, tylko stosunek do niej. Jeśli ktoś ze sznurowania butów robi sens swojego życia, to może to być obciachowe.

                                        > Jest wiele rzeczy, których nie potrafię zrobić. Pośród nich znajdą
                                        > się takie, których nic a nic nie żałuję. W tej grupie znajdzie się
                                        > również tak skomplikowana umiejętność, jak śledzenie trendów. Nie
                                        > wiem czemu, ale jakoś tak nie czuję się uboższa z tego powodu.

                                        Tiaaaa, i pewnie kupując ostatnią parę butów kompletnie nie istotne było dla Ciebie jak wygladają, sugerowałaś się wyłącznie ceną i funkcjonalnością? Ok, i tak nie uwierzę. smile))))

                                        Obciachowe może być również obnoszenie się ze swoim "byciem ponad". smile)))
                                        • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 09:58
                                          z_mazur napisał:

                                          > Tiaaaa, i pewnie kupując ostatnią parę butów kompletnie nie
                                          istotne było dla Ci
                                          > ebie jak wygladają, sugerowałaś się wyłącznie ceną i
                                          funkcjonalnością? Ok, i t
                                          > ak nie uwierzę. smile))))

                                          I dobrze, że nie wierzysz. Bo. Sugerowałam się, i owszem. Ale
                                          wyłącznie swoim gustem. (dobrym czy niedobrym, ale własnym - taka
                                          subtelna różnica)

                                          z_mazur napisał:
                                          > Obciachowe może być również obnoszenie się ze swoim "byciem
                                          ponad". smile)))
                                          Aluzja? Ponoś wyraża agresję.
                                          Obok! Obok, szanowny z_mazur. To też różnica.
                                          Sięgając do mojej filozofii...
                                          Powiem, że my-ludzie jesteśmy równi. Tak wiec, w moim świecie
                                          wartości nie istnieje "pod" ani "ponad". Istnieje niezliczona ilość
                                          możliwości na obranie własnego toru. Przy czym, żadna z tych dróg
                                          nie lokuje nas na pozycji "wyższej" lub "niższej".
                                          (póki co, taki właśnie pogląd u mnie funkcjonuje smile)
                                          • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 10:12
                                            Ależ oczywiście, że aluzja, ale żartobliwa i uszczypliwa, a nie wroga i kąsająca. wink

                                            A co do gustu. Gust nie funkcjonuje w próżni. Coś może być w Twoim guście lub nie, ale nie Ty to kreujesz. Idąc do sklepu wybierasz z oferty to co jest wykreowane przez inne osoby i najczęściej (jeśli nie zawsze) jest dla tych osób ich własną interpretacją trendów, które są w modzie. Więc jakby nie patrzeć Twój gust jest również interpretacją trendu, od czego tak usilnie starasz się odciąć. Jakby fakt zwracania uwagi na aktualną modę był czymś wstydliwym. smile
                                            • chalsia Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 11:08
                                              > ie, ale nie Ty to kreujesz. Idąc do sklepu wybierasz z oferty to
                                              co jest wykreo
                                              > wane przez inne osoby i najczęściej (jeśli nie zawsze) jest dla
                                              tych osób ich w
                                              > łasną interpretacją trendów, które są w modzie.

                                              no i tu się mylisz. Bywają takie lata (chodzi o 365 dni a nie porę
                                              roku), gdy nie mogę kupić ani jednej pary butów z tzw. aktualnej
                                              oferty, bo nie sa w MOIM guście. Podobnie ze spodniami - od
                                              dzieciństwa nie znosze ( i nie noszę) biodrówek.
                                              I NIKT we mnie tego nie wykreował - po prostu jest mi w nich
                                              niewygodnie i nie podobają mi się na moim ciele/moje ciało mi się w
                                              nich nie podoba.
                                              Tak więc gust kreuje sie samemu - poprzez branie tego co z zewnątrz
                                              ale przefiltrowane przez potrzeby własnego ciała/umysłu - a tego
                                              duża część jest wrodzona a inna też bardzo spora - nasiąknięta w
                                              otoczeniu rodzinnym.
                                              • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 12:58
                                                Nie wybranie niczego jest również wyborem.
                                                No tak, sama piszeszesz "mi się nie podoba", czyli dokonujesz oceny estetycznej, czyli nie bierzesz tylko i wyłącznie pod uwagę funkcjonalności stroju (ma osłaniać i ogrzewać ciało), a skoro jest ocena estetyczna, to jest ona oparta o pewne wzorce (jakie to już inna sprawa) i właśnie te nasze wybory dokonane na podstawie własnej oceny estetycznej są przez innych oceniane jako (w ich ocenie) dobry lub zły gust.

                                                W pewnym stopniu można przyjąć, że są grupy ludzi, którzy mają podobne odczucia estetyczne i w ich ocenie podobne wybory będą traktowane jako dobre, a inne złe, w innej grupie oceny mogą być dokładnie odwrotne.
                                            • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 13.06.09, 22:21
                                              z_mazur napisał:
                                              >Ależ oczywiście, że aluzja, ale żartobliwa i uszczypliwa, a nie
                                              wroga i kąsająca. wink
                                              Kąsająca? Zapachniało Kamasutrą… Hm.
                                              Rzecz jasna, nie gniewam się. Sama Ci dokuczam, więc gotowam na
                                              odwet.

                                              >Coś może być w Twoim guście lub nie, ale nie Ty to kreujesz.
                                              A kto kreuje, Stwórca? W pewnym sensie zgodzę się z Tobą. Jeśli
                                              weźmiemy pod rozwagę archetyp i inne determinanty kształtujące naszą
                                              psychikę. Ten rodzaj wpływów jest niezależny od naszej woli. Ale
                                              jeśli mowa o kreacji, to ta jest (wybitnie!) zależna od naszej woli
                                              i przejawia się w sposób aktywny. Pomóż mi więc zrozumieć; jeśli mój
                                              gust nie wynika z mojej woli, to czymże jesteśmy w ogóle jako ludzie
                                              (jako istoty obdarzone wolną wolą i świadomością)?? I dalej, jeśli
                                              człowiek nie ma wpływu na swój gust, to na co może mieć wpływ?

                                              >wybierasz z oferty to co jest wykreowane przez inne osoby
                                              Tak, bo nie sposób być producentem, sprzedawcą, transporterem, itd.,
                                              jednocześnie. Społeczeństwo funkcjonuje dobrze, kiedy działa
                                              harmonijnie wymiana pomiędzy ludźmi danego społeczeństwa. W bardzo
                                              dużym stopniu jesteśmy od siebie wzajemnie zależni. Jednak te
                                              zależności są bardzo pozytywnym zjawiskiem. Kiedy współpracujemy, to
                                              ułatwiamy sobie wzajemnie życie (i in.).
                                              Kiedy idę na zakupy i ku mojemu rozczarowaniu nie odnajduję niczego
                                              co zaspokoiłoby moje potrzeby estetyczne, mam dwa wyjścia: 1. nie
                                              kupię nic i decyduję jednocześnie chodzić w tym co mam, 2. kupuję
                                              coś najbliżej mojego gustu (ryzykuję, że jednak nigdy tego nie
                                              założę), wybierając tzw. mniejsze zło. Mogę oczywiście jeszcze
                                              spróbować sama sobie coś uszyć lub wybrać się do krawcowej… i
                                              pomyśl, jak wiele czasu to pochłania?! Przecież muszę kiedyś spać smile

                                              >Więc jakby nie patrzeć Twój gust jest również interpretacją trendu,
                                              od czego tak usilnie starasz się odciąć.
                                              Myślę i myślę i nie mogę wymyślić, jakim to sposobem mój gust jest
                                              interpretacją trendu, bądź w jakikolwiek sposób zależny od niego.
                                              Zapomnijmy o butach, żelu, itd.
                                              Jeśli ja (np.) gustuję w mężczyznach, którzy lubią rozmawiać, i w
                                              żadnym wypadku nie mogą mieć zarostu na twarzy (też wąsy i inne tego
                                              typu wynalazki), to czy nagle zmieni się mój gust, bo w tym roku na
                                              topie jest kozia broda, a synonimem męskości jest powściągliwość
                                              werbalna. Jakim sposobem pokocham owłosionego milczka?

                                              >Jakby fakt zwracania uwagi na aktualną modę był czymś wstydliwym. smile
                                              Wstydliwym nie jest, ani po jednej stronie ani po drugiej.
                                              Ideałem jest, kiedy piękno (estetyka w szerokim jej znaczeniu)
                                              współpracuje z rozumem. I tu jest trochę problem. Bo dbałość o urodę
                                              (czy o wizerunek w ogóle) pochłania masę czasu. Sama to wiem, kiedy
                                              każdego dnia zmagam się z włosami aby je rozczesać. Ale obciąć ich
                                              nie obetnę!! Mimo, że pochłaniają czas i jakby nie było – pieniądze
                                              też. Są w moim guście. Lubię je. I choć moda na wygryzione grzywki,
                                              ja pozostanę przy swoim. Gdybym jednak miała poświęcić kolejne
                                              godziny na prasowanie, dobieranie pasków, torebek, lakierowanie
                                              paznokci i full make-up, to gdzie byłby czas na życie…??
                                              Wracając do żelu… smile
                                              Jeśli wyobrażę sobie faceta, który poświęca swojemu wizerunkowi
                                              więcej czasu niż ja… Pierwsze nad czym się zastanawiam: kiedy on ma
                                              na to czas? Czy on w ogóle gdzieś pracuje? Chyba musi, bo skąd by
                                              miał pieniądze na żel. A jeśli jednak pracuje i jeszcze ma tyle
                                              czasu aby się lansować, to pewnie nic w domu nie robi
                                              ? Albo u mamusi mieszka, albo żona… ech! Współczuję jej. I tak myśl
                                              za myślą… i nie. Nie interesuje mnie ten facet.



                                              • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 14.06.09, 04:24
                                                Ok, żeby pozostać w kręgu owłosienia. Wyobraźmy sobie, że jesteś żydówką hasydką, albo amiszką i co wtedy byś zrobiła ze swoją niechęcią do zarostu? smile)))

                                                To tak w kwestii tego, czy tylko i wyłącznie nasz gust się liczy i otoczenie zewnętrzne nie ma na niego w ogóle wpływu. smile)))

                                                Nasz gust moim zdaniem jest zdecydowanie bardziej kreowany przez wpływy zewnętrzne niż świadome wybory. Gdyby tak nie było to jakim cudem 200 lat temu wszyscy faceci nosili obrzydliwe bokobrody, a kobiety zabójcze gorsety. Wszyscy pewnie świadomie i niezależnie wybierali taki styl. smile)))

                                                Nie wiem ile czasu potrzebuje kobieta, żeby zadbać o swój wizerunek, ale przeciętnemu facetowi prysznic, ogolenie się, nastroszenie "żelem" włosów i zawiązanie krawata uda się zmieścić w 15-20 minut. Jeśli do tego doliczyć prasowanie i podjęcie trudnej decyzji jaką koszulę połączyć z jakim krawatem osiągamy zawrotne 30 minut na dzień, rzeczywiście ten lans jest strasznie czasożerny. smile))

                                                Oczywiście są faceci, którzy uznają, że nie warto poświęcać tych 30 minut na takie pierdoły, lepiej je spędzić przed telewizorem oglądając mecz. smile))) Rzeczywiście takie osobniki są zdecydowanie lepszym wyborem dla kobiet. smile)))))
                                                • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 14.06.09, 22:37

                                                  Haha… Przeuroczy humor! smile

                                                  z_mazur napisał:
                                                  >Ok, żeby pozostać w kręgu owłosienia. Wyobraźmy sobie, że jesteś
                                                  żydówką hasydką, albo amiszką i co wtedy byś zrobiła ze swoją
                                                  niechęcią do zarostu? smile)))
                                                  To tak w kwestii tego, czy tylko i wyłącznie nasz gust się liczy i
                                                  otoczenie zewnętrzne nie ma na niego w ogóle wpływu. smile)))
                                                  Co bym zrobiła? Wypisałabym się z danej społeczności. I abym nie
                                                  była gołosłowna, powiem Ci w tajemnicy, że już raz to zrobiłam. Nie
                                                  wiem, czy na zawsze, bo jednak korzenie amiskie dają znać o sobie co
                                                  jakiś czas. smile Zgadzam się, że otoczenie ma nas wpływ, ale
                                                  ostateczne wybory są zależne od naszej woli (tu – gustu smile)

                                                  >wszyscy faceci nosili obrzydliwe bokobrody, a kobiety zabójcze
                                                  gorsety. Wszyscy pewnie świadomie i niezależnie wybierali taki styl.
                                                  Domyślam się, że ów męski zarost działał niczym dermabrazja (co w
                                                  konkretnych przypadkach ma swoje zalety), zaś gorsety mogły być
                                                  powodem frustracji, gdyż ówczesny mężczyzna miał rzeczywiście
                                                  problem aby ujrzeć piersi w pełnej okazałości. Potrzeba matką
                                                  wynalazków. W końcu człowiek wypracował sobie systemy ułatwiające
                                                  bliższy kontakt z płcią przeciwną. (jakby nie było chodzi o sex! tj.
                                                  moda=sex).

                                                  >Oczywiście są faceci, którzy uznają, że nie warto poświęcać tych 30
                                                  minut na takie pierdoły,
                                                  Nie, nie… To bardzo imponujący czas! Zazdraszczam.
                                                  Taki lans jest bardziej niż mniej pociągający. Życzyłabym sobie
                                                  jeszcze (to w ramach mojego gustu) aby mycie było wykonane z większą
                                                  troską niż nastroszenie żelem włosów i dobór krawata.



                                                  • mariefurie Kami, kocham Cię :)) n/t 14.06.09, 22:44
                                                  • kami_hope Re: Kami, kocham Cię :)) n/t 15.06.09, 22:11
                                                    Dziękuję pięknie Marie!
                                                    I odwzajemniam uczucia...

                                                    www.youtube.com/watch?v=W6r1175w_lM
                                                  • mariefurie Re: Kami, kocham Cię :)) n/t 15.06.09, 22:20
                                                    Celinke lubie, ale tu nieco towarzystwo podfałszowalo : Rozumiem, że LIVE!
                                                    Odwzajemniam, również live:
                                                    mariefurie.wrzuta.pl/audio/6iOrAtHU455/eric_clapton_-_hard_times
                                                    ścisk
                                                    m
                                                  • kami_hope Re: Kami, kocham Cię :)) n/t 15.06.09, 22:47
                                                    mariefurie napisała:
                                                    >tu nieco towarzystwo podfałszowalo
                                                    No tak bardziej naturalnie; nie "posh"; czyli, że my też tak możemy
                                                    sobie zaśpiewać...
                        • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 11:36
                          > Bo żelowanie się to obciach, ktoś myśli inaczej?

                          Żelować się nie żeluję, są lepsze kosmetyki do utrzymywania w nieładzie mojej fryzurki. smile))

                          Ale nie uważam, że używanie żelu czy innych kosmetyków do włosów, to obciach. Podobnie jak używanie przez facetów innych kosmetyków niż tylko płyn po goleniu, pasta do zębów i szare mydło.
                          • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 12:09
                            z_mazur napisał:
                            Ale nie uważam, że używanie żelu czy innych kosmetyków do włosów, to obciach. P
                            > odobnie jak używanie przez facetów innych kosmetyków niż tylko płyn po goleniu,
                            > pasta do zębów i szare mydło.

                            No jasne, a wiesz co to facet "metroseksualny"?
                            Dla mnie ci nażelowani kolesie to prawie geje..
                            Cóż, może to tylko moja opinia, choć parę znajomych osób się z tym zgadza.
                            Wolałem to szare mydło i pastę do zębów.
                            Z ciekawości zacznę zaczepiać "nażelowanych", ciekawe co będzie..
                            • z_mazur Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 12:46
                              Tiaaaa, koronny argumetn. Zadbany facet, to pewnie gej. smile))

                              Szczerze mówiąc nie poczuwam się, ale przemyślę to jeszcze. smile))

                              Dla mnie jednym z męskich archetypów jest postać Bonda, myślę, że pewnie nie byłby postrzegany jako taki super facet, gdyby właśnie nie to, że potrafi o siebie zadbać w sensie swojej fizyczności. Urocze nastroszenie grzywki u Davida Craiga pewnie nie byłoby możliwe gdyby nie odrobina "żelu", podobnie jak gładko uczesana fryzurka Pierce'a Brosnana, że już nie wspomnę o ich garniturach, czy innych ciuchach.

                              Myślę, że wszystko jest tylko kwestią dobrania odpowiednich wzorców.
                              Ale momentami mam wrażenie, że takie obśmiewanie pewnych rzeczy, to swego rodzaju reakcja obronna.
                              • panda_zielona Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 15:00
                                > Myślę, że wszystko jest tylko kwestią dobrania odpowiednich
                                wzorców.
                                > Ale momentami mam wrażenie, że takie obśmiewanie pewnych rzeczy,
                                to swego rodza
                                > ju reakcja obronna.

                                I tu sie całkowicie zgadzam z Z-mazurem.Nie ma co żelować jak się ma
                                np.trzy włosy w pięciu rzędach smileDla mnie np.kompletnym obciachem
                                jest facet w odkrytych sandałach i skarpeteczkach
                              • altea7 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 15:17
                                Życzyłabym sobie więcej zadbanych mężczyzn, takich, którzy wiedzą po co i
                                dlaczego, i nie przesadzają w żadną ze stron. Wyśmiewanie, zgadzam się z
                                Z_mazur, to najprostszy sposób, by czasami usprawiedliwić siebie i swoje
                                "niechcenie". Czas panów w dresach pseudo-Adidasa i skarpetek do sandałów minął,
                                choć jak rzeczywistość pokazuje nie wszędzie smile)

                                Autor wątku, chyba ma rację, że wszystko trwa na chwilę, tylko , czy w przypadku
                                uczuć to nie jest nasza wina? Za łatwo odpuszczamy? Poddajemy się? Znacznie
                                prościej jest powiedzieć bye bye, niż zawalczyć...
                              • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 18:13
                                z_mazur napisał:
                                Ale momentami mam wrażenie, że takie obśmiewanie pewnych rzeczy, to swego rodza
                                > ju reakcja obronna.

                                Ależ oczywiście że tak. Masz absolutną rację, że to reakcja obronna.
                                Człek się starzeje i się "czepia". Pamiętasz serial "Wojna domowa"? Jakie tam
                                były kanony i jak się czepiali? Wyobraź sobie co by było gdyby Paweł(jak
                                pamiętam) się żelował, nawet był odcinek o fryzjerze.. A już nie mówię o tym
                                gdyby notorycznie przynosił dwóje z polskiego- za ortografię np. Wtedy jeszcze
                                na dysleksję-dysortografię papierów nie było... Po prostu trzeba się było uczyć,
                                albo iść do szkoły specjalnej, albo do OHP, albo do wojska na zawodowego
                                podoficera(bo poza normalnymi inaczej nikt nie chciał, a teraz się o to biją)
                                A co do wywołanego tematu żelu i zadbanych facetów..
                                Oglądam z dziką przyjemnością serial "House MD", i ten facet mi się bardzo
                                podoba, mimo, że ciągle nieogolony.
                                Ale ma mózg...
                                • altea7 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 20:05
                                  Jarkoni, ale nie sugerujesz, że zadbany = bezmózgi smile
                                  • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:59
                                    altea7 napisała:

                                    > Jarkoni, ale nie sugerujesz, że zadbany = bezmózgi smile

                                    Ależ skąd, obejrzyj sobie parę odcinków Dr House'a..
                                    Każdy zadbany jest normalny, bo każdy powinien być zadbany.
                                    Ale wytłumacz mi dlaczego kiedy widzę wybitnie nażelowanego mam ochotę krzyknąć:
                                    "cześć panienko, pójdziemy do mnie?"
                                    • altea7 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 19:03
                                      jarkoni napisał:

                                      > Ależ skąd, obejrzyj sobie parę odcinków Dr House'a..
                                      Też go lubię smile

                                      > Każdy zadbany jest normalny, bo każdy powinien być zadbany.
                                      Zgadza się smile

                                      > Ale wytłumacz mi dlaczego kiedy widzę wybitnie nażelowanego mam ochotę
                                      krzyknąć:"cześć panienko, pójdziemy do mnie?"

                                      Sam musisz odpowiedzieć na to pytanie. Ale czy naprawdę chciałbyś zaprosić go do
                                      siebie? big_grin Moim zdaniem, jeśli komuś to odpowiada, to niech robi, co chce. Mnie
                                      się to może nie podobać, ale szanuję innych, nawet jeśli nie mają racji.
                                      Oczywiście, jeśli to nie krzywdzi nikogo. W tym przypadku cierpi jedynie
                                      poczucie estetyki - z tym da się żyć.

                                      Odkryłam to miejsce przypadkiem, ale jeśli pozwolicie będę tu zaglądać.
                        • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 15:09
                          Jakis czas temu byl w Tv żelowany dziennikarz Semka.
                          Najlepszy dowód dla Twojej tezy.
                          • panda_zielona Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 15:44
                            Może to o Siejkę chodzi,faktycznie był gejem i niestety juz nie żyje.
                            • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 15:58
                              Nie nie, Semka, Piotr semka.
                              O tu:
                              www.niedziela.pl/gifs/n200906_027.jpg
                              Jak go ostatnio widzialam, wloski mial stojace pieknie nazelowane - efekt latwo
                              sobie wyobrazic.
                              • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 20:00
                                wyobraziłam sobie i... mowę mi odjęło

                                Masz Nango talent do zapamiętywania twarzy (tudzież wizerunków) smile
                                • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 21:20
                                  Na odwrot, cierpie na prozopagnozję. Naprawdę.
                                  Ale nażelowany Semka to ni byle co, przebic by go mogl tylko moj ulubiony
                                  europosel, gdyby sie nażelowal:
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/51,67690,6437038.html?i=4
                                  • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 22:15
                                    ...byłby prześwit

                                    a tu polska wersja Heathcliff'a (Ralph Fiennes/"Wichrowe wzgórza")
                                    deser.pl/deser/1,97052,6382402,Janusz_Palikot_i_jego_wszystkie_fryzury.html
                                    • nangaparbat3 :))) 12.06.09, 00:47
                                      Nic nie działa na mnie rownie odpychająco jak falujace pukle (u mężczyzny). A tu
                                      sam szczyt:
                                      img.interia.pl/rozrywka/nimg/z/t/Zbigniew_Wodecki_Wodecki_3297672.jpg
                                      • kami_hope Re: :))) 12.06.09, 01:36
                                        Tego się nie da przebić smile
                                        No chyba, że ten powalczy w anielskiej konkurencji
                                        www.lansik.pl/4438/rubik-zmienia-fryzure/
                                  • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:09
                                    Przepraszam, ale nażelowany Kamiński jest odrażający.
                                    Zresztą nienażelowany również..
                                    I to co gada i jak się podlizuje też jakieś odrażające, i to nie ma mieć nic
                                    wspólnego z polityką. Facet jest jak dla mnie ogólnie be..
                                    • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 14:15
                                      Ale za co przepraszasz?
                      • llilly Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 10:51
                        Bo zapominamy, że wolność kończy się tam, gdzie zaczyna krzywda
                        drugiego człowieka.Poza tym problem z jakością świata to też kwestia
                        braku odpowiedzialności, nie prawnej bo z tej każdego wybroni dobry
                        adwokat, ale jednostkowej, wynikającej z systemu wartości.
                        • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 18:25
                          llilly napisała:

                          > Bo zapominamy, że wolność kończy się tam, gdzie zaczyna krzywda
                          > drugiego człowieka.Poza tym problem z jakością świata to też kwestia
                          > braku odpowiedzialności, nie prawnej bo z tej każdego wybroni dobry
                          > adwokat, ale jednostkowej, wynikającej z systemu wartości

                          Lilly, do czyjej wypowiedzi się odniosłaś?
                          Bo Twoje twierdzenie jest generalnie ludzkie i piękne.
                          Tylko o co chodzi?
                          • llilly Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 21:43
                            Do Twojej pierwszej, moim zdaniem odpowiedzialność za dobre kółko i
                            za budowanie związku, a raczej jej brak to jeden i ten sam problem.
                            • jarkoni Re: 12.06.09, 00:49
                              llilly napisała:

                              > Do Twojej pierwszej, moim zdaniem odpowiedzialność za dobre kółko i
                              > za budowanie związku, a raczej jej brak to jeden i ten sam problem.

                              Racja, nic dodać..
                        • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 20:17
                          Czyli tak – popraw mnie jak źle zrozumiałam – jakość świata jest
                          wprost proporcjonalna do poczucia odpowiedzialności poszczególnych
                          jednostek, tj. ich systemów wartości.
                          I jeśli właściwie odczytałam to założenie (wybacz – „założenie” –
                          ale jako idea/filozofia to funkcjonować nie może, jako, że z
                          powyższego jeszcze nic nie wynika)
                          to marzy Ci się świat na podobieństwo systemów przedstawionych
                          w „Matrix”, „Truman show”, „Equilibrium”, itp., czy tak?
                          • llilly Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 21:53
                            Niezupełnie, raczej na jakość świata, wśród wielu innych elementów,
                            składa się suma poczucia odpowiedzialności jednostek.
                            Żadne to założenie, raczej moje przemyślenia powiązane z tematem
                            głównym wątku; jasne że nie marzy mi się utopia, chodzi raczej o
                            pewną "staranność działań" w żadnym wypadku "misyjność".
                            • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 23:20
                              Llilly, niestety nie wiem co się kryje pod określeniem „misyjność”,
                              a cokolwiek się domyślam, to nie łączy mi się w logiczną całość.
                              E = a(n) + x (E – Ziemia/jakość świata; a(n) – zwielokrotniona
                              jednostka (tj. ta sama myśl <tu: poczucie odpowiedzialności> do
                              potęgi ‘n’wink; x – bliżej nieokreślone elementy) – tak?

                              To ja powiem tak. Miewaliśmy już „pewną staranność” działań (tu
                              patrz: np. eugenika, ) w różnych systemach politycznych czy
                              filozoficznych (wspomnę np. „nadczłowieka” u Nietzsche’go). I jeśli
                              tego by było mało, przypomnę o pewnym nurcie rewolucyjnym, gdzie to
                              ewolucja miała zależeć od kolektywnej jedności.
                              I kiedy napisałaś:
                              >Bo zapominamy, że wolność kończy się tam, gdzie zaczyna krzywda
                              drugiego człowieka
                              To wiedziałam, że funkcjonujemy w zupełnie różnych systemach
                              wartości. Z pozoru u Ciebie wszystko szlachetnie wygląda… i niby
                              intencjonalnie także (ta „krzywda drugiego człowieka” – znaczy, że
                              Ty nie krzywdzisz). Bo jeśli wyżej wyszczególnione ideologie są git,
                              a wolność ( zakamuflowana aluzja) prowadzi wprost do krzywdy
                              ludzkiej, to jest to teoria dalece nielogiczna (dla ścisłości:
                              poszczególne zagadnienia sobie przeczą). A tym, co mi się tu
                              najbardziej nie podoba jest pozorna szlachetność (i mądrość).

                              • chalsia Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 11.06.09, 23:42
                                > >Bo zapominamy, że wolność kończy się tam, gdzie zaczyna krzywda
                                > drugiego człowieka
                                > To wiedziałam, że funkcjonujemy w zupełnie różnych systemach
                                > wartości. Z pozoru u Ciebie wszystko szlachetnie wygląda… i niby
                                > intencjonalnie także (ta „krzywda drugiego człowieka” – znacz
                                > y, że
                                > Ty nie krzywdzisz).

                                kazdy widzi to, co chce czyli przez własny pryzmat.
                                To ciekawe, że zakładasz pozorność takiej postawy. I w dodatku deprecjonujesz w
                                ten sposób autorkę tych słów.
                                Z tego co napisałaś jakoś tak wychodzi, że jakoś nie cenisz innych niż swój
                                systemów wartości.
                                • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:30
                                  chalsia napisała:
                                  > Z tego co napisałaś jakoś tak wychodzi, że jakoś nie cenisz innych
                                  niż swój
                                  > systemów wartości.
                                  Tak Chalsiu, nie cenię systemów wartości, które odbierają prawo do
                                  systemu wartości.

                                  chalsia napisała:
                                  > To ciekawe, że zakładasz pozorność takiej postawy
                                  Starałam się wyjaśnić pozorność takiej postawy. Najwyraźniej nie
                                  dość skutecznie. Jeszcze raz (czarno na białym): krzywda ludzka
                                  prędzej wynika ze zniewolenia, z odebrania indywidualnych praw,
                                  swobody wypowiedzi lub prawa do życia wg. WŁASNEGO systemu wartości.
                                  Dalej - każdy system jest więc zaprzeczeniem wolności (jednostki), a
                                  idea kolektywnej jedności jest jej dobitnym zaprzeczeniem.
                                  Każda forma ujednolicenia, ograniczania autonomii, itp., budzi mój
                                  sprzeciw.
                                  Wszelki ucisk zaś JEST krzywdą dla drugiego człowieka.
                                  Innej koncepcji nie jestem w stanie zaakceptować (póki co). Ale
                                  jestem chętna i gotowa do nauki... to też proszę o wyjaśnienie tego,
                                  czego nie rozumiem (czego nie akceptuję).

                                  chalsia napisała:
                                  >I w dodatku deprecjonujesz w ten sposób autorkę tych słów.
                                  A tu mówię stanowcze "nie". Podważam teorię, dyskutuję na temat,
                                  polemizuję z opinią/poglądami, etc. Nie deprecjonuję autorki. Jeśli
                                  człowiek utożsamia swoje "ja" ze swoimi poglądami, to ma problem...
                                  Nie wiem czy Llilla ma ten problem, ale z tego co napisałaś jakoś
                                  tak wychodzi, że Ty możesz mieć.
                                  • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:36
                                    też pomyślalam, ze deprecjonujesz Autorkę:

                                    >Z pozoru u Ciebie wszystko szlachetnie wygląda… i niby
                                    intencjonalnie także (ta „krzywda drugiego człowieka” – znaczy, że
                                    Ty nie krzywdzisz).
                                    • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:53
                                      to nie tak
                                      jeśli tak wyszło, to przykro mi z tego powodu i przepraszam za
                                      nieudolność
                                      Myślałam że sformułowanie "z pozoru u Ciebie" (z naciskiem na "u",
                                      czyli nie na osobę a na to, co od osoby pochodzi) wskazuje na
                                      pogląd, acz konkretnej osoby.

                                      Faktycznie inaczej ma się myśl "„krzywda drugiego człowieka” –
                                      znaczy, że Ty nie krzywdzisz" - tu pojechałam. To przeciwko pewnej
                                      często stosowanej postawie, gdzie następuje epatowanie
                                      cierpieniem/krzywdą. Ostatnio często można było (tu) przeczytać
                                      opinie ludzi, nawołujące aby to przyjrzeć się samemu sobie i temu,
                                      jak to my sami jesteśmy kreatorami krzywd. To nie wolność krzywdzi.
                                      To my krzywdzimy. I to miałam na myśli pisząc te słowa.
                                      • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:05
                                        Bo wolnosci w ogole nie ma - to abstrakt.
                                        Tylko my jestesmy.
                                        I nasze czyny.
                                        smile
                                        • mariefurie Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:08
                                          nangaparbat3 napisała:

                                          > Bo wolnosci w ogole nie ma - to abstrakt.
                                          > Tylko my jestesmy.
                                          > I nasze czyny.
                                          > smile

                                          Skoro wolnośc i krzywda to to samo Nango, to krzywdy też ....nie ma.

                                          Zatem niech zostaną - czyny. I ich świadectwo.
                                          • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 14:16
                                            Chyba niejasno się wyraziłam - chodzilo mi o cos dokladnie na odwrot: ze
                                            naruszanie czy ograniczanie wolnosci innych jest krzywdzeniem ich.
                                        • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:27
                                          Tak. smile
                                          I (pewnie) w ten sposób zrodziła się filozofia.
                                          • mariefurie Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:30
                                            kami_hope napisała:


                                            > I (pewnie) w ten sposób zrodziła się filozofia.

                                            Z ust mi to wyjęłaś.


                                            ps. Czyli rozpracowalismy tym samym wyższość żelu nad innymi kosmetykami i vice
                                            versa wink)
                                            • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:59
                                              mariefurie napisała:

                                              > kami_hope napisała:
                                              >
                                              >
                                              > > I (pewnie) w ten sposób zrodziła się filozofia.
                                              >
                                              > Z ust mi to wyjęłaś.
                                              >
                                              >
                                              > ps. Czyli rozpracowalismy tym samym wyższość żelu nad innymi kosmetykami i vice
                                              > versa wink)

                                              Konkluzja jedna: niech żyje żel..
                                              Nic innego się nie liczy.
                                              • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 02:23
                                                jarkoni napisał:

                                                > mariefurie napisała:
                                                >
                                                > > kami_hope napisała:
                                                > >
                                                > >
                                                > > > I (pewnie) w ten sposób zrodziła się filozofia.
                                                > >
                                                > > Z ust mi to wyjęłaś.
                                                > >
                                                > >
                                                > > ps. Czyli rozpracowalismy tym samym wyższość żelu nad innymi
                                                kosmetykami
                                                > i vice
                                                > > versa wink)
                                                >
                                                > Konkluzja jedna: niech żyje żel..
                                                > Nic innego się nie liczy.

                                                I tymi oto siłami kolektywu, zrodziła się nowa myśl
                                                filozoficzna.
                                            • rybak Nie bijcie Porfiriona Osiełka!:) 12.06.09, 02:13
                                              ...Przychodzi Porfirion Osiełek i wykonując kilka prostych tzw.
                                              czynności zduńskich, naprawia piecyk. A przy okazji fotel Jarkoniego.
                                              Dzwony biją:
                                              Bum bum tedeum!
                                              Zebrani:
                                              Nasz piecyk cudem zreperowany, lecz Porfirion Osiełek to gość
                                              podejrzany!
                                              Rzucają się i bija Osiełka.
                                              Kurtyna.

                                              Jarkoni. Jak Cię smuga cienia dopada, napisz do mnie na priva,
                                              pójdziemy na wódkę i golonkę - do Golonki..smile. Tylko uprzedzam
                                              lojalnie - jak mnie poznasz - w szoku będziesz.
                                              • kami_hope ??? 12.06.09, 02:28
                                                img.interia.pl/rozrywka/nimg/z/t/Zbigniew_Wodecki_Wodecki_3297672.jpg
                                                • rybak Re: ??? 12.06.09, 14:13
                                                  He, he!
                                                  Nie. Ale próbuj, Kami, próbuj
                                                  Sorki, coś wesoło mi dziś.
                                                  (Co niezbyt pasuje na tym forum)
                                                  smile
                                                  • kami_hope podpisano "Rybak" 13.06.09, 00:54
                                                    www.digart.pl/praca/785483/i.html

                                                    (po prostu - człowiek i morze
                                                    wzruszyłam się...)
                                                  • rybak Re: podpisano "Rybak" 13.06.09, 01:11
                                                    Mój Boże...
                                                    Ja też
                                                    smile
                                                    Człowiek był kiedyś taki młody...
                                                    Ale jednak... nie towink
                                                    I może niech tak pozostaniesmile
                                                  • kami_hope Re: podpisano "Rybak" 13.06.09, 01:32
                                                    Zdradź proszę tajniki swej urody.
                                                    No tak chociaż w przybliżeniu smile

                                                    rybak napisał:
                                                    > Człowiek był kiedyś taki młody...
                                                    Chcesz, to możesz (spróbować smile)... zachować młodość.
                                                    Coś tak czuję, że Z_mazur jest w tym niezły. Pogadajcie...
                                                    (czy aby on nie jest kosmetyczką/kosmetykiem?
                                                    *niepotrzebne skreślić)
                                                  • rybak Re: podpisano "Rybak" 14.06.09, 08:36
                                                    Nie znam się na urodzie swej.smile
                                                    Poza tym - przypominam żródłosłów słowa uroda - w staropolszczyznie
                                                    miało ono baaaardzo pejoratywne znaczeniesmile))
                                                    ......
                                                    Kami... nie kuś!;D
                                              • jarkoni Re: Nie bijcie Porfiriona Osiełka!:) 13.06.09, 05:05
                                                rybak napisał:
                                                > Jarkoni. Jak Cię smuga cienia dopada, napisz do mnie na priva,
                                                > pójdziemy na wódkę i golonkę - do Golonki..smile. Tylko uprzedzam
                                                > lojalnie - jak mnie poznasz - w szoku będziesz.

                                                Rybaku, nie miałem przez cały dzień tzw. internetu, dostarczanego mi przez
                                                słynną firmę "duży może więcej".. Ale wstałem po 4 rano i, o dziwo, internet już
                                                był..
                                                Co do meritum: niestety czuję, że dopada mnie ta smuga cienia, jakiś czepliwy
                                                się zrobiłem..
                                                Ale w jednym mnie zaskoczyłeś. Historyczny bar "Golonka" jest w Łodzi na
                                                początku ulicy Wschodniej, od Narutowicza.
                                                O tej "Golonce" mówiłeś? Mijamy się codziennie?
                                                • jarkoni Re:Rybak 13.06.09, 05:31
                                                  No i szto, pakuszajem? Wmiestie? Nikakowa "szoka" nie budiet'..
                                                  • rybak Re:Rybak 14.06.09, 08:37
                                                    O tej, o tej, Jarkonismile
                                                    ale to na privasmile
                                                  • jarkoni Re:Rybak 15.06.09, 23:32
                                                    Już był priv smile
                                    • chalsia Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 11:41
                                      nangaparbat3 napisała:

                                      > też pomyślalam, ze deprecjonujesz Autorkę

                                      ciekawe, nie smile


                                      Kami hope napisała:

                                      > A tu mówię stanowcze "nie". Podważam teorię, dyskutuję na temat,
                                      > polemizuję z opinią/poglądami, etc. Nie deprecjonuję autorki.

                                      to super, niestety - jak widać nie tylko ja tak odczytałam Twoje
                                      słowa - forma wypowiedzi nie potwierdziła Twoich intencji.

                                      > Jeśli człowiek utożsamia swoje "ja" ze swoimi poglądami, to ma
                                      > problem...
                                      > Nie wiem czy Llilla ma ten problem, ale z tego co napisałaś jakoś
                                      > tak wychodzi, że Ty możesz mieć.

                                      Nijak nie wychodzi. Bo wlasnie dlatego zwróciłam uwagę na to, co
                                      napisalaś, ze dokładnie rozróżniam jedno od drugiego. A Twoja
                                      wypowiedź została tak skonstruowana, że nie wykazywała tego
                                      rozróżnienia.
                                      • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 13:02
                                        nangaparbat3 napisała:
                                        >
                                        > > też pomyślalam, ze deprecjonujesz Autorkę
                                        >
                                        > ciekawe, nie smile
                                        Koniecznie potrzebujesz wtórującego głosu? Ja rozumiem, że co dwie
                                        głowy to nie jedna… Mimo wszystko potrafię odczytać każdy osobny
                                        głos, a dodając je, wcale a wcale nie nabierają siły(tj. 1+1 będzie
                                        zawsze 2).
                                        Kami hope napisała:
                                        >
                                        > > A tu mówię stanowcze "nie". Podważam teorię, dyskutuję na temat,
                                        > > polemizuję z opinią/poglądami, etc. Nie deprecjonuję autorki.
                                        >
                                        > to super, niestety - jak widać nie tylko ja tak odczytałam Twoje
                                        > słowa - forma wypowiedzi nie potwierdziła Twoich intencji.
                                        Odpowiedź jak wyżej. (podobna odpowiedź na podobny komentarz)

                                        > Jeśli człowiek utożsamia swoje "ja" ze swoimi poglądami, to ma
                                        > > problem...
                                        > > Nie wiem czy Llilla ma ten problem, ale z tego co napisałaś
                                        jakoś
                                        > > tak wychodzi, że Ty możesz mieć.
                                        >
                                        > Nijak nie wychodzi. Bo wlasnie dlatego zwróciłam uwagę na to, co
                                        > napisalaś, ze dokładnie rozróżniam jedno od drugiego. A Twoja
                                        > wypowiedź została tak skonstruowana, że nie wykazywała tego
                                        > rozróżnienia.
                                        Wykazywała. Przyznałam jednak, że mogło to być nie dość wyraźne.
                                        Wyjaśniłam więc dalej:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=96126254&a=96531521
                                        I czego Chalsiu dalej oczekujesz? Mam się krzyżem rozłożyć?
                                        Przeczytałam sobie dzisiaj, cyt.: „Polscy katolicy nie chcą
                                        Madonny”. Skoro tak, to nie dziwi, że konwersarz może poczuć się
                                        osobiście atakowany (choć jego osoba atakowana nie była) przez
                                        opozycję do jego poglądów.
                                        Przepraszam za nieudolność wypowiedzi, której konstrukcja nie
                                        wykazuje rozróżnienia osoby od jej poglądów.

                                        Z wyrazami szacunku –
                                        - kami_hope


                                  • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:43
                                    No i w oczywisty sposob zniewolenie, ktore jest zlem, zgoda, jest wlasnie
                                    wynikiem nieuznawania zasady, ze moja wolnosc konczy sie tam, gdzie krzywda
                                    drugiego zaczyna.
                                    A jak z odpowiedzialnosci poszczególnych jednostek przeskoczyc do eugeniki,
                                    kolektywizmu, matrixa i Marxa - nie pojmuję.
                              • mariefurie Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:47
                                kami_hope napisała:

                                > I kiedy napisałaś:
                                > >Bo zapominamy, że wolność kończy się tam, gdzie zaczyna krzywda
                                > drugiego człowieka


                                Kami, spierasz się o słowa. (może o pojecią, nie wiem)
                                W oryginale bowiem zdanie brzmi: moja wolność kończy się mtam, gdzie zaczyna się
                                Twoja wolność.
                                I , przypuszczam, ze autorce o to chodzilo. aczkolwiek przykręcając słowa
                                sentencji - zmieniła (chcący czy nie ) jej sens.

                                Bo zastępując słowo "wolność" słowem "krzywda" zmienia całkowicie sens zdania.
                                Gdyż pojecie "krzywda" - jest pojęciem wielce subiektywnym;
                                Zatem jezeli autorka celowo przeformułowała znaną sentencję uzywając zamiast
                                "wolność" słowa "krzywda" - to w tym przypadku przyznaję CI Kami rację.
                                Jezeli ta zamiana wyszla niechcący - to nie rozumiem, o co sie spieracie.

                                • nangaparbat3 Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:52
                                  A "wolnośc" nie jest subiektywna, Marie?
                                  Dla mnie na przyklad miedzy "wolnoscią" a "krzywdą" nie ma specjalnej róznicy,
                                  jest chyba za to dla osob na przyklad fundamentalistycznie wierzacych, ktore
                                  chetnie beda innych ratowac, by sami siebie nie krzywdzili.
                                  Masz racje, wciąż sie spieramy o słowasmile
                                  • mariefurie Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 00:57
                                    Dla mnie jest różnica.
                                    Nie jestem w stanie się wysłowić logicznie w tej kwestii, tym niemniej,
                                    podskórnie i intuicyjnie mówię - jest. Dla mnie.

                                • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:15
                                  Istotnie te słowa mają inny sens:
                                  mariefurie napisała:
                                  > W oryginale bowiem zdanie brzmi: moja wolność kończy się tam,
                                  gdzie zaczyna się Twoja wolność.

                                  mriefurie napisała:
                                  > Zatem jeżeli autorka celowo przeformułowała znaną sentencję
                                  używając zamiast "wolność" słowa "krzywda"
                                  Ja biorę pod rozwagę/dyskusję słowa, które są napisane. Jeśli ktoś
                                  miał na myśli coś innego niż napisał, to ja nie mogę tego wiedzieć.
                                  Nie mam mocy czytania w czyimś umyśle. Oczywiście, mogę się
                                  domyślać. Jednak domysł, to już nie fakt, a jego interpretacja.

                                  Spieranie się o słowa, to już inna kwestia. Czasami (my tu)
                                  żartujemy, czasami staramy się doradzić lub opowiadamy o sobie,
                                  czasami wymieniamy się poglądami lub spieramy. Ot taka forumowa
                                  (wirtualna) rzeczywistość.
                              • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:31
                                kami_hope napisała:
                                To ja powiem tak. Miewaliśmy już „pewną staranność” działań (tu
                                patrz: np. eugenika, ) w różnych systemach politycznych czy
                                filozoficznych (wspomnę np. „nadczłowieka” u Nietzsche’go).

                                Nie wiem co powiedzieć. Nietzsche mnie nie przekonuje, mimo, że za dawnych
                                czasów po finale olimpiady z filozofii myślałem o studiach na tym kierunku.
                                Okazało się, że filozofia jest nawet na medycynie. A nawet ekonomia polityczna
                                socjalizmu, z jej bazą i nadbudową..
                                A co do myśli generowanych jako sztandarowe to powiem tak: "Nie ma wolności bez
                                solidarności."Czy też "Solidarności". Może być?
                                A kółko jak zepsute, tak zepsute..
                                • mariefurie Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:35
                                  jarkoni napisał:


                                  > A kółko jak zepsute, tak zepsute..

                                  Masz dwa wyjścia:
                                  1.naprawić kółko.
                                  2.wywalić na śmietnik fotel.

                                  I nie użalać się.

                                  • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:44
                                    mariefurie napisała:

                                    > jarkoni napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > A kółko jak zepsute, tak zepsute..
                                    >
                                    > Masz dwa wyjścia:
                                    > 1.naprawić kółko.
                                    > 2.wywalić na śmietnik fotel.
                                    >
                                    > I nie użalać się.
                                    >
                                    Kobieto, ja się nie użalam, piszę tylko o tymczasowości..
                                • jarkoni Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:40
                                  bez urazy, kami_hope, a schabowego umiesz zrobić, plamę wyprać ze spodni, oleju
                                  dolać, wymienić koło, zrobić matę tatami 1x2m grubość 4 cm?
                                  Życie nie polega jedynie na filozofii...
                                  • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 02:10
                                    i kto to mówi?!
                                    ten co kółko naprawia od kilku dni smile

                                    Odpowiedź brzmi: z wyżej wymienionych - dam sobie radę ze schabowym
                                    (choć ta umiejętność nie zajmuje najwyższego miejsca moich
                                    priorytetów), na plamę zastosuję środek powierzchniowoczynny,
                                    samochód oddam na leczenie do warsztatu, a mata...hm? nie
                                    mówię "nie", może za 30 lat?

                                    Życie nie polega na filozofii. Filozofia kształtuje się na podstawie
                                    życia. Jedni żyją i nie myślą... Inni żyją i myślą... Zarówno jedni
                                    jak i drudzy tworzą życie i jako tacy są równie ważni.
                                    • chalsia Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 11:47
                                      > Życie nie polega na filozofii. Filozofia kształtuje się na
                                      podstawie
                                      > życia. Jedni żyją i nie myślą... Inni żyją i myślą... Zarówno
                                      jedni
                                      > jak i drudzy tworzą życie i jako tacy są równie ważni.


                                      no i jeszcze są tacy co nie myślą i nie żyją i tacy, co myślą, że
                                      nie żyją.
                                • kami_hope Re: Nie płacz tak od rana w cudzy rękaw... 12.06.09, 01:46
                                  Haha... Kółko można zreperować. Ale po co? Leży, jeść nie woła, a my
                                  tu sobie... smile
                                  Od filozofii to był taki specjalista, niejaki Katafiass (mniejsza o
                                  jego tytuły). Ekonomia też była. Zaś "polityczna" - to już taka
                                  naleciałość po przodkach. Nie chcem, ale muszem. Jung miałby tu coś
                                  do powiedzenia, jednak nie będę go budzić do tak błahej sprawy.
                • mariefurie Re: Tymczasowość? 11.06.09, 21:06
                  jarkoni napisał:

                  > Wiesz co chłopaku z_mazur?
                  > Tak sobie usiadłem i zupełnie poważnie zacząłem analizować dlaczego mnie to(oczym powyżej pisałem) drażni.
                  > Tak bezstronnie i obiektywnie przemyślałem.


                  Raczej nie bezstronnie i nie obiektywnie, Jarkoni.
                  Masz złe samopoczucie dlatego, ze ktoś sie ubiera lub wygląda niezgodnie z Twoim wzorcem i wyobrażeniem tzw "poprawności"???
                  Najważniejsze chyba w tym wszystkim (dla własnego spokoju i równowagi wewnętrznej) zdać sobie sprawę , że istnieją różne typy. Paradoksy natury też. I przyjąć to do wiadomości. Nic ponad to. Zaakceptować, ze sa ludzie inni, nie tacy jak my. I tyle. Czy warto się tak zadręczać i denerwować innością "innych"?
                  Sam fakt, ze potrafimy ludzi "selekcjonować" na tych "naszych" i "innych" świadczy o pewnej zdolności do analizy i oceny - przede wszystkim siebie. A to z kolei, pomaga nam dokonywać najbardziej poprawnej selekcji, na zasadzie: z "innymi" nie chcę mieć do czynienia, a z "naszymi" jak najbardziej. Dzieki temu unikamy wielu porażek.
                  Tym niemniej, ci "inni" maja takie same prawo do życia/bycia, jak i my. "Inni" sie łączą" z "innymi", a "nasi" z "naszymi".
                  Gorzej - kiedy z jakichs powodów "inny" łączy się z "naszym". Wtedy jest bardzo duże prawdopodobienstwo, że ....kółka w fotelu jednak odpadną. I to prędzej, niż później.
                  smile
                  • jarkoni Re: Tymczasowość? 12.06.09, 01:48
                    Zbyt ogólne. Tych "innych" zwalczają neofaszyści np. Musisz z tym iść do Farfała..
                    • mariefurie Re: Tymczasowość? 12.06.09, 01:52
                      jarkoni napisał:

                      > Zbyt ogólne. Tych "innych" zwalczają neofaszyści np. Musisz z tym iść do Farfała..


                      Wcale się nie dziwię, że to... "kółko" Ci odpadło.
                      Już nie.
                      • jarkoni Re: Tymczasowość? 15.06.09, 23:35
                        mariefurie napisała:

                        > jarkoni napisał:
                        >
                        > > Zbyt ogólne. Tych "innych" zwalczają neofaszyści np. Musisz z tym iść do
                        > Farfała..
                        >
                        >
                        > Wcale się nie dziwię, że to... "kółko" Ci odpadło.
                        > Już nie.

                        Przepraszam za Farfała, emocje..
    • tricolour Tymczasowość, rozwody i żel. 11.06.09, 22:12
      Kto widział w Ikei (albo gdzie indziej) fotel, drzwi kuchenne lub inne sprzęty
      eksploatowane przez roboty? Obok zawsze jest licznik, który pokazuje ile razy
      sztuczna pupa usiadła na fotelu, a on cały czas nieprzetarty. Gawiedź cieszy
      się, że będzie służył lata całe więc zakup opłacalny jak cholera. Znacie, prawda?

      Ten licznik służy manipulacji, by klient pomyślał, że producent chce stworzyć
      jak najbardziej TRWAŁY produkt, a potem kupił. Owszem... ale trwały inaczej.
      Celem takich badań jest wyprodukowanie fotela, w którym materiał przetrze się w
      tym samym czasie, co odpadnie noga, urwie ozdobny guzik, a cały design
      zestarzeje. Tak jest najtaniej, a klient zadowolony wyrzuca opatrzonego grata i
      leci kupić nowy. Nowy, ale wyliczony na 2e8 sekund (czyli 7 lat) życia
      technologicznego. Identycznie jest w samochodach, w których blachę zeżre rdza w
      tym samym roku, co odpadnie klamka i zacznie zwisać podsufitka. Klient ma
      radochę, że w końcu kupi coś nowego, a producent ma radochę, że sprzedał nową rzecz.

      Podobnie jest pewnie i ze związkami, bo ludzie nauczyli się posługiwać rzeczami
      marnej jakości.

      Żelu czasem używam, gdy włosy chcą tam, a ja chcę siam.
      • crazyrabbit Re: Tymczasowość, rozwody i żel. 11.06.09, 23:17
        > Żelu czasem używam, gdy włosy chcą tam, a ja chcę siam.

        Tri, jesteś passe, nie czytałeś "wontka"?
      • jarkoni Re: Tymczasowość, rozwody i żel. 12.06.09, 01:56
        tricolour napisał:
        Podobnie jest pewnie i ze związkami, bo ludzie nauczyli się posługiwać rzeczami
        > marnej jakości.

        Pewnie tak.
        Z całości wywodów nie zdziwię się, że niektóre laski poleciały na żel..
        Na wrednego wychodzę, ale co tam.
        Wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy idiotami..
    • iskia75 Re: Tymczasowość? 09.07.09, 15:01
      Masz racje ...moze wszytko w zyciu ma swoj czas...jak to bylo w
      piosence"nic nie moze przeciez wiecznie trwac"..a szkoda...a moze i
      dobrze ...bo jakby na to nie patrzec nie moze w zyciu byc zawsze zle
      lub dobrze...Ja walsciwie nie wiem dlaczego moej małzenstwo sie
      rozpadlo...wydawalo mi sie ze bylam tolerancyjna i wyrozumiala
      zona,a moj maz to wieczny chlopioec..znudzily mu sie obowazki domowe
      i nie bylo chyba ratunku...mam jednak nadzieje ze jakos sobie
      poradze ....Tobie rowniez tego zycze...pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka