Dodaj do ulubionych

Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny problem.

19.06.09, 16:50
Wiek odpowiedni do nicku. Staż małżeński baardzo długi. Mąż
zdradzał mnie od 15lat. Kiedy pytałam ,co to jest? wskazując na śady
szminki na bieliżnie lub koszuli ,śmiał sie mówiąc mi ---to Twoje
ślady .Moje reakcje były rózne -wrzeszczałam ,płakalam ,prosilam -
kiedy wychodził wieczorami po otrzymaniu głuchego telefonu.W efekcie
tego albo za karę bił mnie, bądz wykręcał bezpieczniki/ od światła./
Zrobiłam obdukcje -kilka- załozyłam sprawę o znęcanie sie fizyczne i
psychiczne. Otrzymał wyrok w zawieszeniu + kuratora.Złożyłam sprawę
o rozwód i ograniczenie praw rodzicielskich nad małoletnim
dzieckiem / miałam ku temu przesłanki / i tutaj zaczęło się .Do sądu
wpłyneły pisma /od męża/w ktorych to zawarta była prośba o
skierowanie mnie na leczenie psychiatryczne,ponieważ tak
niedorzeczne były moje żądania. Dowiedziałam się również na
pierwszej sprawie że NIGDY nie zgodzi sie na rozwód. Nie
pracowałam ,tzn- byłam praczką ,sprzątaczką,dozorcą ,popychadłem -
Obserwuj wątek
    • kami_hope Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 19.06.09, 21:12
      Pierwszą rzeczą jaka mi przychodzi na myśl, w odpowiedzi na Twoje
      pytanie: „jak rozwiązać straszny problem”, jest zaproponowanie Ci
      spotkania z psychiatrą. Potrafię sobie wyobrazić, że w skojarzeniu
      ze słowami Twojego męża, może to Ci się wydawać karą, niemniej
      jednak, namawiam. Trudno byłoby mi w tej chwili zaproponować Ci
      jakiś złoty środek lub gotowy plan działania. Uważam, że terapia
      dopiero może stworzyć podłoże na którym można snuć jakieś plany. Nie
      mów mężowi o swoich planach odnośnie spotkań z terapeutą. Teraz,
      Twoje zdrowie psychiczne powinno stać się najważniejszą sprawą. O to
      powinnaś się teraz troszczyć… Moim skromnym zdaniem, nie powinno się
      układać żadnej strategii jeśli nie ma się narzędzi do jej realizacji
      (takie działanie prędzej zrodzi frustrację, zniechęcenie, poddanie
      się, a nie o to tu chodzi).

      P.S. Nie zniechęcaj się jeśli nie uda Ci się złapać kontaktu z
      pierwszą poznaną osobą. Nie każdy psychiatra ma talent do współpracy
      z ofiarami przemocy. I pamiętaj! To nie jest Twoja porażka. To krok
      na drodze powrotu do zdrowia.

      • jesiennadziewczyna3 Re: do kami_hope 19.06.09, 22:29
        O rany ,a co ja mam opowiadać na spotkaniu z psychiatrą? że moj
        mąż bił mnie, aja nie miałam sily uwierzyć że to prawda? że
        wykorzystywał cały swój spryt, aby jego kłamstwa i zdrady nie
        ujrzały światla dziennego? Czy powód że nie mam już ochoty, tak
        dłużej żyć, kwalifikuje mnie na terapie?
        kam_hope, to on uważa sie ze jest ofiarą przemocy -i ja jako
        sprawca powinnam sie leczyć.
        Powiem szczerze -na jakakolwiek terapie ,wspominki i dociekanie
        dlaczego - szkoda mi czasu.
        Dziękuję za wskazówki.
        • nangaparbat3 Re: do kami_hope 19.06.09, 23:14
          jesiennadziewczyna3 napisała:

          > O rany ,a co ja mam opowiadać na spotkaniu z psychiatrą? że moj
          > mąż bił mnie, aja nie miałam sily uwierzyć że to prawda? że
          > wykorzystywał cały swój spryt, aby jego kłamstwa i zdrady nie
          > ujrzały światla dziennego? Czy powód że nie mam już ochoty, tak
          > dłużej żyć, kwalifikuje mnie na terapie?
          Dokladnie tak.
          Skoro przez cale lata tkwilas w tak niszczącym zwiazku, samodzielnie sie z niego
          nie wyrwiesz, a jesli nawet, to tylko pozornie - pewnie po chwili wpadlabys w
          podobny lub inny, za to rownie zly dla Ciebie uklad.



          > kam_hope, to on uważa sie ze jest ofiarą przemocy -i ja jako
          > sprawca powinnam sie leczyć.
          > Powiem szczerze -na jakakolwiek terapie ,wspominki i dociekanie
          > dlaczego - szkoda mi czasu.

          Na pewno Twoj mąż powinien sie leczyc - ale zmusic go do tego raczej nie mozesz.
          Zadbac mozesz tylko o siebie.
          Nie skorzystac z pomocy tylko dlatego, ze Twoj maz wysylal Cie do psychiatry ,
          żeby Cie upokorzyc, to zupelnie w stylu "na zlosc mamie odmrożę sobie uszy".
          Po prostu kazda osoba po zwiazku z przemocowcem powinna - wyłacznie dla wlasnego
          i swych najbliższych dobra - przejsc terapie. Jesli nie umiesz sie na nia
          zdecydowac, bo ON Cie wysylal - to znaczy, ze wciąz jesteś od niego całkowicie
          zalezna. Nie podejmujesz wlasnych autonomicznych decyzji, tylko reagujesz na
          JEGO działanie. On wciąż przesłania Ci świat.
        • niutka Re: do kami_hope 19.06.09, 23:20
          Po pierwsze uwazam, iz nie jest Ci potrzebny psychiatra , tylko psycholog.
          Ale.... nie wiem, jakie zasady panuja w Twoim miescie. U mnie jest tak, ze aby
          dostac skierowanie do psychologa (z NFZ oczywiscie), najpierw trzeba odbyc
          wizyte u psychiatry. A u psychologa mozesz mowic na poczatku o wszystkim. Po
          pewnym czasie wyjdzie to, na co trzeba zwrocic szczegolna uwage. I na to
          naprawde nie zaluj czasu, bo pomaga. Bynajmniej mnie....
        • kami_hope Re: do kami_hope 19.06.09, 23:54
          jesiennadziewczyna3 napisała:

          > O rany ,a co ja mam opowiadać na spotkaniu z psychiatrą?
          A o czym opowiadasz na forum?
          Od Ciebie zależy, czy sobie pomożesz, czy nie. Twoje życie, Twoje
          wybory.

          >to on uważa sie ze jest ofiarą przemocy -i ja jako
          >sprawca powinnam sie leczyć
          To za kogo uważa się Twój mąż, nie jest podmiotem rozważań. To już
          jego problem i to, jak sobie z tym poradzi.

          >Powiem szczerze -na jakakolwiek terapie ,wspominki i dociekanie
          >dlaczego - szkoda mi czasu.
          Rozumiem. Domyślam się, że opracowałaś inną strategię działania.
          Chętnie posłucham, co zamierzasz zrobić?

          Przeczytaj jeszcze raz argumentację Nangaparbat3 – słuszna.

          Wiem, że na nic nakłanianie do leczenia. Nieświadomość problemu =
          nie rozwiązywanie problemu. Jednym słowem, nie ma co leczyć. To
          pacjent zgłasza się do lekarza kiedy coś mu dolega, a nie odwrotnie.
          Psychiatra nie biega za ludźmi i doszukuje się problemów
          psychicznych. To Ty idziesz i prosisz w swoim imieniu, dla siebie –
          taka jest zależność. To Ciebie boli! Innych nie powinno boleć to, że
          Ciebie boli. Mogą Ci współczuć – ale to już inny temat. Inni mają
          swoje bóle (problemy), które muszą ścierpieć lub chcieć je wyleczyć.
          Nie chcesz wyzdrowieć – nie wyzdrowiejesz. Ja to szanuję.



          • kami_hope Re: do kami_hope 20.06.09, 00:17
            Dodam do powyższego jedną myśl, która chyba Ci umknęła z mojej
            pierwszej odpowiedzi na Twój post (dziewczyny też Ci o tym
            wspominały).
            Mianowicie, jest różnica pomiędzy tą "chorobą", którą dostrzega u
            Ciebie Twój mąż, a tym, co zobaczy u Ciebie osoba, która jest biegła
            w tej dziedzinie. Mąż odsyła Cię do psychiatry "za karę". Tymi
            słowami, chce umniejszyć Twoją wartość, ustawić Cię w pozycji z
            którą nie trzeba się liczyć. I Ty w to uwierzyłaś...
            Teraz działa u Ciebie mechanizm wyparcia. Będziesz chciała
            udowodnić, że nie jesteś chora (broniąc tak naprawdę poczucia
            własnej wartości) i nie będziesz się leczyć. W efekcie
            zamanifestujesz swoją wartość (która - my wiemy - jest mocno
            stłamszona) i poczujesz chwilową satysfakcję, podczas gdy problem
            hodowany przez kilkanaście lat (domyślam się, że grubo więcej!)
            będzie uszczelniał się pod nawarstwiającą siłą wyparcia.
    • triss_merigold6 Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 19.06.09, 21:22
      Nie bardzo rozumiem co przez 15 lat powstrzymywało Cię od podjęcia
      pracy zawodowej zwłaszcza w sytuacji gdy wiedziałaś doskonale o
      zdradach męża i rozważałaś odejście.Rracjonalnie rzecz biorąc Twój
      mąż może być zdziwiony nagłą decyzją o rozwodzie - dotąd bił Cię,
      zdradzał i olewał i nie było to dostateczną motywacją więc czemu
      akurat teraz? Ryzyko, że on odejdzie pierwszy i zostaniesz goła i
      wesoła?
      Nie bardzo też rozumiem dlaczego nagle zaczęło Ci przeszkadzać, że
      mąż się nie odzywa. Mnie by tak bardzo nie zależało na salonowej
      konwersacji z człowiekiem, który mnie walił w rogi 15 lat i ma wyrok
      za znęcanie się.
      Możesz spokojnie skorzystać z pomocy psychologicznej i
      psychiatrycznej bez wiedzy męża i w Twojej sytuacji byłoby to
      rozsądne wyjście.
      Jedyne komu współczuję to waszym dzieciom - przy takich wzorcach
      rodzinnych po osiągnięciu pełnoletności powinny uciekać możliwie
      najdalej od ukochanych starych.
      • jesiennadziewczyna3 Re: do triss_merigold6 19.06.09, 23:07
        Dlatego teraz ,bo uznałam ze dzieci potrafią już samodzielnie
        ocenić sytuacje. Są na tyle silne ,że każde rozwiązanie sytuacji w
        domu,przyjmą spokojnie. Masz rację ,mąż moze być zdziwiony moją
        decyzją o rozwodzie i faktycznie ma podstawy, twierdzić że jestem
        chora psychicznie. Już od roku pracuję,czas mam wypełniony " pod
        brzegi".
        Nie mam czasu i pomysłów ,na podkladanie podsłuchów,/jak on to
        czyni /,konwersacje z nim nie są mi potrzebne. ale odpowiedzieć na
        jakieś pyt. dot. spraw domowych uważam -powinien.Kiedyś powiedział
        że tak sie zachowuje -milczy-aby mnie zdenerwować.
        Rozważałam opuścić mieszkanie - wyjść z dziećmi jak najdalej,ale
        one nie chcą.Jakich mam użyć argumentów , aby je przekonać?
        Uważam ,że sama ,doskonale dałabym sobie rade z dziećmi.Są wspaniałe
        i mądre, Bardzo ubolewam nad tym, że wybrałam im za ojca
        człowieka ,który nie posiada kręgosłupa moralnego.
        • nangaparbat3 Re: do triss_merigold6 19.06.09, 23:19
          Dzieci zyja w domu, gdzie ojciec zneca sie nad matką, i nie chcą uciec?
          I jeszcze jedno - masz przeslanki, by ograniczyc prawa rodzicielskie mężowi, a
          jednoczesnie tkwisz z dziecmi pod jednym dachem z czlowiekiem, ktory je krzywdzi?
          To JEST szaleństwo.
          • crazyrabbit Re: do triss_merigold6 19.06.09, 23:43
            Nango, moje dziecko też przez jakiś czas nie chciało sie zgodzić na
            wyprowadzke i na rozwód... Groziło nawet samobójstwem...
            Dzieci muszą do tego dojrzeć, tak samo jak dorośli. Musi nadejść ta
            chwila, kiedy zrozumieją...

            Do autorki wątku:
            Moja droga, jak dla mnie, to jesteś typowym przykładem osoby
            uzależnionej od przemocowca. Dlatego może zwlekałaś kilkanaście lat.
            Uważam, że dziewczyny mają rację - potrzebujesz fachowej porady
            psychiatry, albo psychologa. Jesteś tak zagubiona, że nie myślisz
            jeszcze logicznie. On wmówił Ci, że jesteś chora psychicznie - idź
            do lekarza, on Ci powie, jak to naprawdę wygląda.
            Powodzenia!
            • nangaparbat3 Re: do triss_merigold6 20.06.09, 00:01
              Crazy,
              jesli ojciec szkdzi dziecku - a musi to byc cos powaznego, skoro jest przeslanka
              dla ograniczenia mu praw rodzicielskich - to po pierwsze biore dziecko pod pache
              i w nogi.
              A cała reszta to juz dodatek.
              • crazyrabbit Re: do triss_merigold6 20.06.09, 00:23
                Czasem dziecka zmusić się nie da. Przerabiałam, wiem sad
                • nangaparbat3 Re: do triss_merigold6 20.06.09, 15:54
                  crazyrabbit napisała:

                  > Czasem dziecka zmusić się nie da. Przerabiałam, wiem sad
                  E?
                  Nie pamietam, zebys ograniczala prawa rodzicielskie.
                  • crazyrabbit Re: do triss_merigold6 20.06.09, 17:39
                    Chodziło mi o wyprowadzkę z domu...
        • panda_zielona Re: do triss_merigold6 20.06.09, 17:44
          Jeśli już pracujesz od roku,to nie rozumiem co Cię powstrzymuje od
          postawienia granic przemocowcowi.Do tego jednak potrzebna jest
          solidna terapia i współpraca z psychologiem.Sam sobie nie poradzisz.
    • gallama Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 09:52
      Musisz isć na terapię, po związku przemocowym - a właściwie cały czas tkwiąc w
      uzaleznieniu od oprawcy- nie podejmujesz racjonalnych działań, nie dbasz o
      siebie, tylko dajesz sobą jemu manipulować.
      Nie wiem skąd jesteś, w necie możesz poszukac bezpłatnych konsultacji, przy
      ośrodkach pomocy kobietom, ofiarom przemocy, przy ośrodkach wspomagania rodziny,
      itd
      wstukujesz w google psycholog przemoc pomoc rodzinie i szukasz wśród adresów
      najbliższych sobie, albo w gminnych ośrodkach pomocy rodzinie.
      w moim rejonie choćby tu
      www.krakow.po.gov.pl/info,99,organizacje-niosace-pomoc-ofiarom-przestepstw.html
      a polecam Ośrodek Interwencji Kryzysowej - bezpłatna całodobowa pomoc
      psychologiczna dla osób w kryzysach życiowych - Kraków, ul. Radziwiłłowska 8b:
      012-421-92-82 można dzwonić, można z ulicy isć po poradę, Znajomą rok
      namawiałam na wizytę zanim się odważyła, a wyszła szczęsliwa jak wróbelek , bo
      bała się że psycholog stwierdzi że "to ona jest ta zła" i ją potępi w czambuł.
      Psycholog nie jest od tego, ale wskazuje Ci jak odnaleźć prawdziwą siebie,
      skorygować błędne myslenie i iść lepiej przez życie. Pewnie będzie potrrzbna
      długa terapia żeby odkręcić naście lat niszczącego wzorca. Więc idź proszę,
      szukaj pomocy dla siebie, Ty sama dla siebie, nie dla męża ani przez męża. To
      ważne.
      Byś była stabilna emocjonalnie, spokojna, pewna swoich racji i celow, nie dawała
      sie manipulować, nie była uzależniona jak wiatrak na wietrze od humorów męża,
      potrafiła zawalczyć o siebie - bo przykład takiej matki będzie dla dzieci cenny,
      i pozwoli postawić granice oprawcy poza które nie będzie miał wstępu.
      • adela38 Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 11:04
        Z tego co napisalas rozumiem, ze facet cie utrzymywal i nadal to robi.W sumie on
        ma racje.Jesli chcesz rozwodu to powinnas sie wyprowadzic.Przed tym zadbac o
        swoja samodzielnosc finansowa czyli poszukac pracy.Jak jestes sprzataczka i
        gosposia dla swojej rodziny mozesz robic conajmniej te sama prace za pieniadze i
        czuc sie szanowana.Najwyrazniej in cie nie kocha i nie szanuje, a ty podpierasz
        sie dzieckiem, by odwlec od siebie koniecznosc wziecia odpowiedzialnosci za
        wlasne zycie.Bo to tylko od ciebie zalezy co robisz ze swoim zyciem.
        • elegia Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 16:22
          czytam odpowiedzi i nie moge uwierzyc, facet zarabia- facet moze...
          to jakies szalenstwo, NIKT NIE MOZE UZYWAC PRZEMOCY!
          oczywiscie dzieci wedle moje przedmowczyni to twoja sprawa, bierz dzieci pod pache i wyprowadz sie z domu...co to za rady?
          adela38 gdzie ty zyjesz bo chyba nie w polscewink
          jasne, ze zycie autorki watku zalezy od niej...ale zeby osiagnac "ten stopien wtajemniczenia" trzeba byc silna jednostka.
          jestescie kobietami, przeciez same wiecie co to znaczy rodzic dzieci, wychowywac, plujecie w swoje wlasne gniazdo. wydaje wam sie, ze was cos takiego nigdy nie spotka, ze jestescie takie samodzielne, ze zawsze bedziecie miec prace, nigdy nie doswiadczycie np. kalectwa..
          co jesli kiedys wasz sen runie a inni na pocieszenie dadza wam kopa w doope...bo przeciez trzeba byc kowalem swojego losu!!!!!

          • adela38 Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 16:32
            Kurcze...a co ona jest kaleka? Chyba zyciowa...
            Chce odejsc- to niech odejdzie a nie dzwiaga o tym jemu, bo sprawia tylko to ze
            on uwaza ja za osobe niepowazna i wariatke...i najwyrazniej nie tylko on, a
            wtedy warto sie zastanowic...
            Owszem... wiem co to znaczy miec dziecko, rozwiezc sie, byc samotna matka i
            utrzymywac siebie i swoja rodzine samodzielnie.
            Kop w dupe na przebudzenie jest czasem jak najbardziej na miejscu i naprawde
            jestesmy kowalami swojego losu...Prawie wszystko co nas w zyciu spotyka zawsze
            jest konsekwencja naszych wyborow, dzialan badz ich zaniechania...
            • elegia Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 17:49
              adela38 napisała:


              naprawde
              > jestesmy kowalami swojego losu...Prawie wszystko co nas w zyciu spotyka zawsze
              > jest konsekwencja naszych wyborow, dzialan badz ich zaniechania...

              taaak kowalko swojego losu, bo przeciez nasze otoczenie (dom), edukacja, srodowisko..nie ma zadnego wplywuwink
              rodzimy sie i stajemy sie kowalami....tzn. ty tak uwazasz, bo ja bym nazwala to niewolnictwem plaskiego widzenia swiata.

            • mysterious777 Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 18:04
              adela38 napisała:

              > Kurcze...a co ona jest kaleka? Chyba zyciowa...
              > Chce odejsc- to niech odejdzie a nie dzwiaga o tym jemu, bo
              sprawia tylko to ze
              > on uwaza ja za osobe niepowazna i wariatke...i najwyrazniej nie
              tylko on, a
              > wtedy warto sie zastanowic...
              > Owszem... wiem co to znaczy miec dziecko, rozwiezc sie, byc
              samotna matka i
              > utrzymywac siebie i swoja rodzine samodzielnie.
              > Kop w dupe na przebudzenie jest czasem jak najbardziej na miejscu
              i naprawde
              > jestesmy kowalami swojego losu...Prawie wszystko co nas w zyciu
              spotyka zawsze
              > jest konsekwencja naszych wyborow, dzialan badz ich zaniechania...



              Droga Adelo mam nadzieję, że gdy twój stary porządnie cię pobije
              (tak że wylądujesz na pogotowiu) to z równie wielką ochotą uniesiesz
              się honorem i tak jak sama radziszwyniesiesz się z dziećmi z domu
              zostawiając mu wszystko. Jako samodzielna, zaradna i przedsięborcza
              kobieta poradzisz sobie świetnie
              Serdecznie pozdrawiam
          • triss_merigold6 Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 16:39
            Najwyraźniej nie czytasz ze zrozumieniem.
            Autorka nigdzie nie wspomniała, że nie pracowała wiele lat z powodu
            kalectwa, wspominała natomiast, że przemoc i zdrady trwają od 15
            lat. Zadziwiająca jest jej niechęć do terapii, zwłaszcza, że do
            psychiatry nie potrzebne jest skierowanie, do psychologa również nie
            i mogłaby spokojnie skorzystać z pomocy bez wiedzy męża.
            Twierdzi też, że kochała męża bardziej niż dzieci mimo wszystkich
            jego zachowań. Cóż, widać. To się nazywa uzależnienie albo toksyczna
            miłość i leczy.
            • elegia Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 18:02
              triss_merigold6 napisała:

              > Najwyraźniej nie czytasz ze zrozumieniem.
              > Autorka nigdzie nie wspomniała, że nie pracowała wiele lat z powodu
              > kalectwa, wspominała natomiast, że przemoc i zdrady trwają od 15
              > lat. Zadziwiająca jest jej niechęć do terapii, zwłaszcza, że do
              > psychiatry nie potrzebne jest skierowanie, do psychologa również nie
              > i mogłaby spokojnie skorzystać z pomocy bez wiedzy męża.
              > Twierdzi też, że kochała męża bardziej niż dzieci mimo wszystkich
              > jego zachowań. Cóż, widać. To się nazywa uzależnienie albo toksyczna
              > miłość i leczy

              tak, od toksycznej milosci trzeba sie uwolnic. kazdy kto doswiadczyl przemocy wie jak trudno sie z tego podniesc i paradoksalnie kat wydaje sie byc "ostatnia deska ratunku". ona nie moze rzucic wszystkiego i zajac sie soba...w przeciwienstwie do niego, on facet moze miec wszystko gdzies, nasz polski dawca nasienia, pan i wladca, ktory pracuje wiec jest szanowanym obywatelem!
              to on powinien wypieprzyc z domu, po pierwszej interwencji policji, BO DZIECI SA NAJWAZNIEJSZE nie kasa!

              ps. rozumiem, ze autorka nie jest kaleka, jak rowniez rozumiem, ze pierwsze w nia rzuca kamieniem inne kobietywink
              beee, beeee, beeee, beeee...do stada!
              • scindapsus Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 20.06.09, 18:18
                ale czego ty sie tak rzucasz?
                a co do uwolnienia sie od toksycznej milosci to w przypadku
                założycielki wątku niewykonalne gdyż, pani neguje sens terapii i kpi
                z pomysłu aby poszukac pomocy u specjalisty.
                Wiec będzie tkwic w tym związku kolejne 15 lat bo nie zrobi nic.

                Raz na czas pofuka i pokryzczy na męza ale nie zrobi nic.

          • nangaparbat3 Jak to: co za rady? 20.06.09, 17:48
            >>>oczywiscie dzieci wedle moje przedmowczyni to twoja sprawa, bierz dzieci pod
            pache i wyprowadz sie z domu...co to za rady?

            Jesli matka uważa, ze ma podstawy do ograniczenia mezowi praw rodzicielskich, to
            rozumiem, ze jest pewna, ze maz dzieci krzywdzi, i nie ma innej rady niz
            ograniczyc jego prawa.
            A jesli krzywdzi i nie mozna temu zapobiec - to trzeba wiac.
            • elegia Re: Jak to: co za rady? 20.06.09, 17:52
              nangaparbat3 napisała:

              > >>>oczywiscie dzieci wedle moje przedmowczyni to twoja sprawa, bier
              > z dzieci pod
              > pache i wyprowadz sie z domu...co to za rady?
              >
              > Jesli matka uważa, ze ma podstawy do ograniczenia mezowi praw rodzicielskich, t
              > o
              > rozumiem, ze jest pewna, ze maz dzieci krzywdzi, i nie ma innej rady niz
              > ograniczyc jego prawa.
              > A jesli krzywdzi i nie mozna temu zapobiec - to trzeba wiac.
              a moze tak pomyslec o zmianie prawa?
              ma zwiac pod most?
              • nangaparbat3 Re: Jak to: co za rady? 20.06.09, 18:10
                Nim prawo zmienią, on dzieci wykończy.
    • konstancja351 Re: Witam wszystkich. Jak rozwiązać straszny pro 21.06.09, 15:49
      zagladnij na forum ; przemoc w rodzinie, tam jest wiecej takich osób
      jak Ty,,,i tych , które przeszły podobne historie.
      forum.gazeta.pl/forum/f,24028,Przemoc_w_rodzinie.html
      • jesiennadziewczyna3 Re: Dziękuję. 21.06.09, 18:14
        Wszystkie wypowiedzi przeczytałam uważnie. W wielu przypadkach
        piszecie o tym ,o czym ja doskonale wiedziałam- że to uczucie mnie
        zabija, że czas najwyzszy uciekać, że najbliższy człowiek jest
        toksyczny. Wyjaśnienie- nie jestem kaleką ,od dłuższego czasu
        pracuję.
        Szkoda ze wcześniej nie trafilam na to forum. Byłabym kobietą
        silniejszą i mądrzejszą poprzez Wasze rady i spostrzeżenia.
        Ja nie kpię z rad o skorzystaniu z pomocy lek. psychiatry bądz
        psychologa. Ja tylko uważałam że jest to strata czasu.W najbliższym
        czasie zobaczę co i jak mogę zrobić w tej kwesti. Jeżeloi idzie o
        wyprowadzenie sie - to nie ja jestem zdrajcą w tym zwiazku, nie ja
        doprowadziłam do rozpadu rodziny - to dlaczego ja mam zostawic
        wszystko i wyprowadzić się ? Gdybym była sam - nie ma
        sprawy,naciskam czape,zamykam drzwi i koniec, ale jeszcze sa dzieci.
        Dziękuję za wypowiedzi ,za wszystkie słowa,którymi otworzyliscie mi
        oczy na niektóre tematy.
        Zajrzę tutaj znowu gdy tylko uporządkuję, mniej lub wiecej, swoje
        zycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka