Dodaj do ulubionych

mama na rauszu

12.07.09, 13:23
Witam. W czasie weekendowych spotkań z synem coraz częściej słyszę od niego
,że była żona nadużywa alkoholu. Próbowałem delikatnie ustalić czy chodzi o
lampkę wina wieczorem czy o coś więcej. Okazuje się, że potrafi zacząć dzień
od piwka przed wstaniem z łóżka. Alimenty przeznacza na alkohol. Ona zaprzecza
mimo konfrontacji z synem. Na podst. własnych obserwacji uważam, że syn mówi
prawdę. Niepokoi mnie wpływ jaki może wywrzeć taka mama na 14-sto latka. Co ja
mogę zrobić? Jak mogę stwierdzić czy pieniądze przeznaczane są na syna?
Dzięki.Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: mama na rauszu 12.07.09, 13:36
      > Alimenty przeznacza na alkohol.

      tego nie wiesz i nie bardzo jest jak sprawdzić. Jesli potrzeby syna wszelkie
      życiowe (wyżywienie, ubrania, wychowanie, kultura, edukacja itp) są zaspokojone,
      to nie masz podstaw by tak twierdzić.
      A jesli tak nie jest plus alkoholizm matki = wystap do sadu o przejęcie opieki
      nad synem.
      • superzgredzik Re: mama na rauszu 12.07.09, 13:46
        chalsia napisała:

        > > Alimenty przeznacza na alkohol.
        >
        > tego nie wiesz i nie bardzo jest jak sprawdzić. Jesli potrzeby syna wszelkie
        > życiowe (wyżywienie, ubrania, wychowanie, kultura, edukacja itp) są zaspokojone
        > ,
        > to nie masz podstaw by tak twierdzić.
        > A jesli tak nie jest plus alkoholizm matki = wystap do sadu o przejęcie opieki
        > nad synem.
        To opinia syna. Nic mu nie brak, ale on twierdzi, że obkupuje go babcia od
        strony mamy. Bardzo chciałbym przejąć opiekę. Obawiam się jednak, że w obliczu
        sprawy sądowej syn może zmienić zdanie pod wpływem byłej.
        • scindapsus Re: mama na rauszu 12.07.09, 13:58
          Polecam tekst z sobotnich WO
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6806675,Zwiazanie.html
        • akacjax Re: mama na rauszu 12.07.09, 16:38
          A czy syn chciałby mieszkać z Tobą? Czy tylko tak mówi, czy widzisz jak garnie
          się do Ciebie, nie ma ochoty wracać do domu itp.
          • superzgredzik Re: mama na rauszu 12.07.09, 23:27
            akacjax napisała:

            > A czy syn chciałby mieszkać z Tobą? Czy tylko tak mówi, czy widzisz jak garnie
            > się do Ciebie, nie ma ochoty wracać do domu itp.

            Nie lubi jej jak jest pijana. Zresztą nie dziwię mu się. Nie dość, że nie ma
            ochoty wtedy wracać to zdarzało się, że przyjeżdżał do mnie bez jej wiedzy
            (mieszkamy w jednej dzielnicy). Jednak jako dziecko dość łatwo zmienia zdanie i
            kiedy była się trochę postara to jest ok. Tak zapewne będzie w razie wniesienia
            o opiekę.
            • sauber1 Re: mama na rauszu 13.07.09, 03:40
              superzgredzik napisał:


              > Nie lubi jej jak jest pijana.

              Byłbym wielkim niewdzięcznikiem, gdybym i tu nie dorzucił nikomu niepotrzebnych
              swoich trzech groszy. Uzależnienie i niekoniecznie od alkoholu jest czymś
              potwornym dla dzieci. Sądząc po tym jak piszesz jest to trochę tendencyjne, ale
              nic nierobienie kiedy jest jak mówisz to bardzo widoczne, kiedyś może się
              odwrócić przeciwko Tobie, a i dziecko tez Cię odpowiednio podsumuje. Widzę, że
              rozważasz możliwość przejęcia sprawowania opieki nad małoletnim synem, z
              doświadczenia wiadomym mi jest że to graniczy z cudem, niemniej jednak mi po
              wieloletnich uporczywych staraniach udało się, na jak długo nie wiem?
              Nieodgadnione są losy ludzkie, a walka rozsądku z głupotą często śmieszy, bardzo
              przypomina elemetarzowe rozwiązania z przed wielu laty, z innej rzeczywistości
              otaczającej nas...
              Ok. ale jak Ty poradzisz sobie z małym jeszcze dzieckiem, zapewne kawalerski
              żywot wiedziesz, lubisz sobie popracować, czasem pochlać z kumplami, zabawić w
              damskim towarzystwie na luzie do białego rana?
              Nie piszę tego by Ci dokuczyć, tylko po to by uprzedzić tych co tak tylko
              facetów postrzegać potrafią, nie będąc samemu innym.
              Z czystej ciekawości i by dodać Ci skrzydeł będę tu zaglądał, w razie potrzeby
              być może i coś mądrego dorzucę. Jeżeli jest to wszystko prawdą ja mówisz,
              niechaj Ci Bóg sprzyja w słusznej walce o dobrobyt własnego dziecka i tak
              trzymać, tylko pozytywne myślenie może do sukcesu doprowadzić i nie ma co się
              martwic o ludzi których na własne życzenie dążeniem do samo destrukcji tylko.
              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:43
                > Ok. ale jak Ty poradzisz sobie z małym jeszcze dzieckiem, zapewne kawalerski
                > żywot wiedziesz, lubisz sobie popracować, czasem pochlać z kumplami, zabawić w
                > damskim towarzystwie na luzie do białego rana?

                Dziecko już nie jest małe. Niedługo sam zacznie dziewczyny przyprowadzać. Nie
                jestem typem pasującym do przedstawionego stereotypu. Po prostu taką mam naturę.
                A na pewno nie zaczynam dni od puszki piwka.
                Za życzenia nie dziękuję, żeby nie zapeszyć wink
                • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 09:41
                  superzgredzik napisał:

                  > Dziecko już nie jest małe. Niedługo sam zacznie dziewczyny
                  przyprowadzać.

                  Puknij się w głowę. Wbrew temu co sądzisz, 14 latek jest dzieckiem.
                  Wymaga oprania, gotowania, rozmów, zainteresowania. Nie widzę w
                  tobie takiej gotowości.

                  Świetną mu postawę sprzedasz: "dziewczyny przyprowadzać". Nie dość,
                  że sam nie dałeś rady utrzymać rodziny jako całości, to jeszcze
                  dzieciaka naucz, ze kontakty mężczyna-kobieta to taka fraszka.
    • lena575 Re: mama na rauszu 12.07.09, 16:59
      A ile tych pieniędzy przeznaczasz na syna?
    • pelagaa Re: mama na rauszu 13.07.09, 08:05
      > Alimenty przeznacza na alkohol.
      > Jak mogę stwierdzić czy pieniądze przeznaczane są na syna?

      No to co jest wazne? Czy pije za alimenty, czy jaki to ma wplyw na
      dziecko, ze matka pije nalogowo?
      Na cos trzeba sie zdecydowac.
      Jesli chodzi o dziecko to wzywa sie policje, kiedy matka jest pijana
      i w majestacie prawa bada sie poziom alkoholu, skoro pije od rana do
      wieczora i od tana znowu, to tuz po wstaniu nadal bedzie miala
      wysoki poziom alkoholu we krwi. Zada sie od policji zabrania na
      komisariat i badania alkomatem, lub badania z krwi. Spisanie notatki.
      Tego samego dnia zakladasz sprawe w sadzie o przynanie opieki i o
      zabezpieczenie na czas trwania sprawy. Majac takie dowody nie ma
      wiekszych problemow z uzyskaniem zabezpieczenia.
      A wyrok ostateczny zalezec bedzie do tego, jak wypadna badania w
      RODKu, czego bedzie chcialo dziecko i od tego, jak sie przygotujesz
      do sadu.
      No ale to trzeba chciec wychowywac dziecko, a nie zastanawiac sie na
      co ida alimenty, choc dziecko ma niby wszystko zapewnione.
      • chalsia Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:22
        Pelaga, czapka z głowy.
        smile
      • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:29
        pelagaa napisała:
        > No to co jest wazne? Czy pije za alimenty, czy jaki to ma wplyw na
        > dziecko, ze matka pije nalogowo?
        > Na cos trzeba sie zdecydowac.

        Nie wydaje mi się, żeby troska o dziecko, która tu jest sprawą absolutnie
        podstawową i najważniejszą wykluczała wściekłość jaką wywołuje fakt przepijania
        pieniędzy, które nie bez wysiłku płacę na utrzymanie dziecka. To się wzajemnie
        nie wyklucza w moim przypadku.

        > Jesli chodzi o dziecko to wzywa sie policje, kiedy matka jest pijana
        > i w majestacie prawa bada sie poziom alkoholu, skoro pije od rana do
        > wieczora i od tana znowu, to tuz po wstaniu nadal bedzie miala

        Nie można zmusić nikogo do badania alkomatem jeżeli jest we własnym domu i
        okoliczność bycia pod wpływem nie jest zasadnicza (tak jak po wypadku
        samochodowym np). Jeżeli nie urządza awantur słyszalnych dla sąsiadów, nie
        zatacza się na ulicy itp. to jedynymi świadkami będzie syn oraz jej rodzice, ale
        oni słowa przeciw córce nie zeznają.
        • pelagaa Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:05
          > Nie można zmusić nikogo do badania alkomatem jeżeli jest we
          > własnym domu

          BZDURA. Schemat postepowania, ktory opisalam znam z doswiadczenia,
          przeprowadzil go jeden z moich znajomych, kiedy exia zaczela
          naduzywac alkoholu. Dziecko jest pod jego opieka. Prawo nie pozwala
          na opieke nad dziecmi przez osoby uzaleznone od alkoholu, bo one nie
          zapewniaja odpowiedniej opieki. Tylko, ze drugi rodzic musialby
          chciec opiekowac sie dzieckiem i musialby mu zapewnic lepsze
          warunki, niz rodzic uzalezniony.

          Ale skupiaj sie dalej na wyliczankach alimentacyjnych, skupiaj, bo
          najwyrazniej to one sa dla ciebie najwazniejsze. A opieka nad
          dzieckiem wcale jakos cie nie pociaga. Koniec spokojnego zycia,
          panienek, wypadow spontanicznych z kolegami. Ot... zycie RODZICA.
          Malo widac atrakcyjne, skoro wygodniej pomedzic, zamiast zadzialac
          skutecznie.
          • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:12
            pelagaa napisała:
            > Ale skupiaj sie dalej na wyliczankach alimentacyjnych, skupiaj, bo
            > najwyrazniej to one sa dla ciebie najwazniejsze. A opieka nad
            > dzieckiem wcale jakos cie nie pociaga. Koniec spokojnego zycia,
            > panienek, wypadow spontanicznych z kolegami. Ot... zycie RODZICA.

            Chyba pomyliłaś wątki i piszesz o kimś innym.
            Odpowiadam na pytania, a że większość dotyczy alimentów......
            • pelagaa Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:15
              A ile tych alimentow placisz? Przyznasz sie?
              Bo jesli jest to 300-400 zl to wszystko bedzie juz to tlumaczylo.
              Nie wydaje mi sie, abym pomylila watki.
              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:18
                a jak płacę 100 to może to przepić?
                • sauber1 Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:30
                  superzgredzik napisał:

                  > a jak płacę 100 to może to przepić?

                  O pieniądzach nie należy rozmawiać, jest dobrze je mieć. A co do tego, że nie
                  można wezwać policji kiedy dziecko pod opieką pijanej matki wcale się nie
                  zgodzę, śledząc media było można zauważyć policyjno-medialna nagonkę na właśnie
                  takie przypadki uprawiania bandytyzmu!!!
                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:35
                    sauber1 napisał: A co do tego, że nie
                    > można wezwać policji kiedy dziecko pod opieką pijanej matki wcale się nie
                    > zgodzę, śledząc media było można zauważyć policyjno-medialna nagonkę na właśnie
                    > takie przypadki uprawiania bandytyzmu!!!

                    Nie wiedziałem. Bardzo mnie to cieszy. Tak też mam zamiar zrobić.
                    • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 09:51
                      superzgredzik napisał:

                      > Nie wiedziałem. Bardzo mnie to cieszy. Tak też mam zamiar zrobić.

                      Ty naprawdę zamierzasz tylko żonie dopieprzyć.
                • lena575 Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:18
                  superzgredzik napisał:

                  > a jak płacę 100 to może to przepić?

                  Jesli płaciłbyś 100 PLN i obawiałbyś się czy twoja była ich nie
                  przepija zamiast wydawać na dziecko przy czym jedyny problem to
                  fakt,ze była wolny dzień od piwka zaczyna bo dziecko zadbane to
                  brzmiałoby jak dowcip roku smile))))))))))))
                  Ja dałabym ci 100PLN i dziecko i rozliczała cię z tych pieniędzy.
                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:25
                    lena575 napisała:
                    > Jesli płaciłbyś 100 PLN i obawiałbyś się czy twoja była ich nie
                    > przepija zamiast wydawać na dziecko przy czym jedyny problem to
                    > fakt,ze była wolny dzień od piwka zaczyna bo dziecko zadbane to
                    > brzmiałoby jak dowcip roku smile))))))))))))

                    Brnijmy dalej:
                    Jak płacę 100 zł na dziecko to powinna wydać 100 zł na dziecko. Alimenty na byłą
                    żonę wygasły 11 lat temu.
                    Mam prośbę. Przeczytaj najpierw dokładnie coś do czego się odnosisz. Nie chodzi
                    o jeden wolny dzień z piwkiem w ręku.
                    • lena575 Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:31
                      Przeczytałam.
                      Twoja ex pracuje czy żyje z twoich alimentów na twoje dziecko?
                    • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 09:54
                      Brnijmy dalej:
                      > Jak płacę 100 zł na dziecko to powinna wydać 100 zł na dziecko.

                      No niemogę, jednak naprawdę myslisz tak prymitywnie. Tobie naprawdę
                      chodzi o to, że ona ma wydać ten konkretny banknot. Uśmiałam się.
        • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 09:49
          > Nie wydaje mi się, żeby troska o dziecko, która tu jest sprawą
          absolutnie podstawową i najważniejszą wykluczała wściekłość jaką
          wywołuje fakt przepijania pieniędzy, które nie bez wysiłku płacę na
          utrzymanie dziecka.

          Kurna to w końcu chodzi ten mały głodny? Bo dopiero co pisałeś, że
          nie...Nie bez wysiłku, to kobieta musi utrzymac nastoletnie dziecko
          mając 500 zł. Jak sądzisz, ile kosztuje utrzymanie twojego syna? A
          ze mu babcia kupuje ciuchy? No jak tatus tego nie robi, to ktoś
          musi. Matka sama nie zarobi na wszystko.
    • majkel01 Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:20
      a skąd wiesz że pije właśnie za alimenty ?
      przecież ma też zapewne swoje pieniądze które może przeznaczyć na dowolny cel.

      Nie zmienia to faktu że rodzic "pod wpływem" nie powinien zajmować się dzieckiem.
      • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:33
        majkel01 napisał:

        > a skąd wiesz że pije właśnie za alimenty ?
        > przecież ma też zapewne swoje pieniądze które może przeznaczyć na dowolny cel.

        Nie wiem czy posiadasz dzieci, a jeśli tak to w jakim wieku.
        14 latek z zaskakującą dokładnością potrafi policzyć ile pieniędzy wydała na
        niego mama w ciągu miesiąca.
        • chalsia Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:39
          > 14 latek z zaskakującą dokładnością potrafi policzyć ile
          pieniędzy wydała na
          > niego mama w ciągu miesiąca.

          Rozumiem, że dokłądnie wie, ile poszło na jego ciuchy, gadżety,
          telefony, rozrywkę. Ale czy aby na pewno wie ile wynosi jego udział
          w czynszu, mediach, kosztach wyżywienia itp?
          • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 10:48
            chalsia napisała:

            > Rozumiem, że dokłądnie wie, ile poszło na jego ciuchy, gadżety,
            > telefony, rozrywkę. Ale czy aby na pewno wie ile wynosi jego udział
            > w czynszu, mediach, kosztach wyżywienia itp?

            Może Cie zdziwię, ale czekałem na to pytanie.
            Tego nie wie i nie musi wiedzieć. Wystarczy, że ja to sobie obliczę, dodam do
            wydatków, które są znane, a sumę odejmę od alimentów pomnożonych x2. Nawet nie
            ociera się o połowę.
            • chalsia Re: mama na rauszu 13.07.09, 11:08
              > Nawet nie
              > ociera się o połowę.

              Bo nie musi. NIGDZIE nie jest powiedziane, ze finansowy wkład matki
              ma wynosić dokładnie tyle samo, co alimenty od ojca. Zwłaszcza,
              jeśli były zasądzane dawno temu.
              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 11:19
                chalsia napisała:
                > Bo nie musi. NIGDZIE nie jest powiedziane, ze finansowy wkład matki
                > ma wynosić dokładnie tyle samo, co alimenty od ojca. Zwłaszcza,
                > jeśli były zasądzane dawno temu.

                Były zasądzone 10 m-cy temu.
                Owszem było wyraźnie powiedziane, że mój wkład to połowa. Nawet wyliczane były
                na podstawie kosztów utrzymania podanych przez byłą i dzielonych przez pół(na
                sali rozpraw).
                • akacjax Re: mama na rauszu 13.07.09, 13:17
                  Na chwile obecna bardziej skupiasz się na pieniadzach niż na problemie alkoholowym.
                  Dziecko zawsze wierzy, że rodzic przestanie pić! Że jutro problem sam zniknie.
                  (I dorośli współuzależnieni dokładnie tak samo). A tak w nałogu nie ma.
                  Rozumiem, że problem Cie przerasta i to jest wystarczający powód, byś działał z
                  pomoca profesjonalistów. Dla matki być może Twoje działania będą siłą do walki z
                  nałogiem.
                  Ile lat ma dziecko?
                  Jeżeli przyjeżdża do Ciebie, gdy matka jest pijana-wracasz z nim, pewnie tym
                  sposobem możesz wejść i zobaczyc, co się dzieje. Policja, albo świadkowie. Ale
                  trzeba działać. Informacja, ze małoletnie dziecko jest w domu z osobą pijaną i
                  to już jest zagrożenie to coś innego dla policji niż informacja : u sąsiada piją
                  po cichu alkohol.

                  Jeżeli ogarnia Cię bezmoc działania-sam idź po wsparcie do profesjonalisty.
                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:17
                    Już pisałem w tym wątku, większość pytań dotyczy alimentów. Ja tylko odpowiadam,
                    podkreślając, że najważniejsze jest dobro dziecka.
                    • scindapsus Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:38
                      spoko
                      jak syn podrosnie i
                      jak sie zepnie i znajdzie dobrą terapię dla DDA, to ma szanse wyjsc
                      na ludzi.
                      A ty nie rob nic
                      Pofukaj sobie na ex, zrob przelew i chodz w aureoli tatusia ktory
                      tak bardzo chcialby ale sądy przeciez nie dadzą mu dziecka
                      i nawet nie probuj sprawdzic czy aby na pewno nie dadzą.

                      Po co
                      w doopie miej dobro dziecka
                      w koncu chodzi tylko o alimenty
                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 14:51
                        > w doopie miej dobro dziecka
                        > w koncu chodzi tylko o alimenty

                        w dupie to możesz mieć swoje dzieci o ile w ogóle je masz.
                        • scindapsus Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:12
                          Czyli cos dotarlo i ruszyło Wacpana?
                          To teraz przyjmij do wiadomosci ze to nie ja krzywdze twoje dziecko,
                          tylko ty i twoja ex.
                          I zacznij dzialac
                          • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:17
                            scindapsus napisała:

                            > Czyli cos dotarlo i ruszyło Wacpana?

                            Jeżeli sądzisz, że to Twoja zasługa, że zwróciłem uwagę i opisałem tu całą
                            sytuację to masz przerośnięte mniemanie o sobie.
                            • scindapsus Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:22
                              Słuchaj, nie interesuje mnie co ty o mnie sądzisz.
                              założyłes wątek i dostałes duzo bardzo zyciowych i sprawdzonych
                              porad.Ale zamiast walczyc i uchronic syna przed byciem DDA wolisz
                              fukac na forumowiczów.
                              jak dla mnie dziwne
                              Ale rozumiem że są problemy które przerastają innych.Takie np
                              przemeblowanie zycia aby świadczyc całodobową opiekę nad synem do
                              łatwych nie należy.
                              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:33
                                scindapsus napisała:

                                > Słuchaj, nie interesuje mnie co ty o mnie sądzisz.
                                > założyłes wątek i dostałes duzo bardzo zyciowych i sprawdzonych
                                > porad

                                Część postów jest wartościowych i za nie dziękuję. Twoje do nich nie należą.
                                Podobnie jak przedstawianie każdego rozwodnika jako imprezowicza codziennie z
                                inną panienką w łóżku w wolnych chwilach żalącego się na zły los na forach
                                internetowych, bo alimenty za wysokie.
                              • rikol Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:04
                                Syn jest juz prawie dorosly, wiec nie wymaga opieki. Wymaga pieniedzy i to duzo.
                                Nastolatki sa bardzo kosztowne: duzo jedza (szczegolnie chlopak, bo rosnie),
                                chca miec modne ciuchy, gadzety (bo to daje pozycje w grupie), no i konieczne
                                jest wyksztalcenie. Na samo jedzenie wyjdzie kilkaset zlotych miesiecznie.
                                • asdaa Re: mama na rauszu 14.07.09, 17:30
                                  rikol napisała:

                                  > Syn jest juz prawie dorosly, wiec nie wymaga opieki

                                  prawie robi wielką różnicę. 14-latek nie wymaga opieki takiej jak niemowlę czy
                                  przedszkolak, ale wymaga wychowania i wzorców do naśladowania (najlepiej jak są
                                  nimi rodzice). A jakim wzorcem jest matka popijająca pyffko od rana. Jakie będą
                                  w przyszłości jego relacje z kobietami?
                                  Sprawą drugorzędną jest fakt, czy matka przepija alimenty czy nie, jeśli
                                  dzieciak nie chodzi obdarty i głodny.
                                  Radziłabym podyskutować, co ma zrobić jego ojciec otrzymując tak niepokojące
                                  sygnały.
                                  • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 17:48
                                    asdaa napisała:

                                    > rikol napisała:
                                    >
                                    > > Syn jest juz prawie dorosly, wiec nie wymaga opieki
                                    >
                                    > prawie robi wielką różnicę. 14-latek nie wymaga opieki takiej jak niemowlę czy
                                    > przedszkolak, ale wymaga wychowania i wzorców do naśladowania (najlepiej jak są
                                    > nimi rodzice). A jakim wzorcem jest matka popijająca pyffko od rana. Jakie będą
                                    > w przyszłości jego relacje z kobietami?
                                    > Sprawą drugorzędną jest fakt, czy matka przepija alimenty czy nie, jeśli
                                    > dzieciak nie chodzi obdarty i głodny.
                                    > Radziłabym podyskutować, co ma zrobić jego ojciec otrzymując tak niepokojące
                                    > sygnały.

                                    No tak, ale czy bez emocji da się tu podyskutować???
                                  • kicia031 Re: mama na rauszu 14.07.09, 21:11
                                    > Syn jest juz prawie dorosly, wiec nie wymaga opieki

                                    moj starszysyn ma 17 lat i wymaga mniostwo opieki, wiecej niz 4
                                    latek. Te dyskusje o nauce, wyborze drogi zyciowej, obowiazkach, to
                                    zajmuje wieksza czesc doby.
                                • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 10:13
                                  rikol napisała:

                                  > Syn jest juz prawie dorosly, wiec nie wymaga opieki.

                                  Z tym się nie zgodzę, 14 latek wymaga innej opieki niż 7 latek, ale
                                  wymaga. Potrzeba poświęcić mu duzo czasu na rozmowy i wspólne
                                  zajęcia, aby nie stracić z nim kontaktu, potrzeba bardzo mądrze
                                  prowadzonego nadzoru rodzica nad tym co taki nastolatek robi,
                                  kontroli i pomocy w nauce, bo w tym wieku własnie dzieci czują że
                                  traca nadzór i przestają się uczyć, za to ch etnie popalaja
                                  trawkę.Dodam, ze nadal trzeba prowadzić dom: sprzatac, pracgotowac
                                  robic zakupy...

                                  > Wymaga pieniedzy i to duzo.

                                  Z tym się zgodzę.
                                  > Nastolatki sa bardzo kosztowne: duzo jedza (szczegolnie chlopak,
                                  bo rosnie),
                                  > chca miec modne ciuchy, gadzety (bo to daje pozycje w grupie), no
                                  i konieczne
                                  > jest wyksztalcenie. Na samo jedzenie wyjdzie kilkaset zlotych
                                  miesiecznie.

                                  Ano prawda. Na to jeszcze daj na kino, daj na basem, Jolka ma
                                  urodziny, daj na skladkę...
                                  • sauber1 Re: mama na rauszu 15.07.09, 10:27
                                    twojabogini napisała:


                                    > za to chetnie popalaja trawkę.

                                    A kto tego co na siłę zabronione nie próbował?

                                    Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Bóg kocha nas takich jakimi
                                    jesteśmy ...
                            • lena575 Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:29
                              Niepotrzebnie naświetliłeś sprawę alimentów. Jesli twoja ex zarabia
                              i może pić za swoje to twoje alimenty nic nie mają do sprawy.
                              Poruszanie ich w takim wątku a jeszcze bardziej w życiu rzuca
                              światło na twój a nie na dziecka problem. Jakby problemem dla ciebie
                              było (nie)płacenie alimentów. Gdybyś ich nie płacił to problem
                              miałbys mniejszy?
                              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 15:37
                                lena575 napisała:

                                > Niepotrzebnie naświetliłeś sprawę alimentów. Jesli twoja ex zarabia
                                > i może pić za swoje to twoje alimenty nic nie mają do sprawy.

                                Pisałem, że wydaje na syna dużo mniej niż dostaje ode mnie. A to tylko połowa.
                                Była pracuje "na swoim".
                                • lena575 Re: mama na rauszu 13.07.09, 16:43
                                  Jesli już jesteśmy przy wyliczeniach to wiesz ile kosztuje wypity
                                  dziennie 4-pak piwa? Ja dzisiaj za 4-pak Żubra zapłaciłam 8,8 PLN.
                                  Przeciętnie zarabiającego człowieka na to stać, przynajmniej
                                  finansowo. Jesli człowiek nie pija w tygodniu a tylko w
                                  weekendy ? ... to są nezbyt duże kwoty. Palacze przepalają więcej.
                                  Kruszysz kopie nie o to o co powinieneś.
                                  Ja też uważam,że nie wiesz ile kosztuje dziecko, jego ksiazki do
                                  szkoły, lektury, przybory, pomoce, czasem wydatki na leki i to co
                                  poza markowymi ciuchami człowiek dla niego musi kupić. A jeszcze 14-
                                  latek rośnie i je a potęgę. Jesli ma zajęcia dodatkowe np.
                                  angielski, basen, tenis, o korepetycjach nie wspominam itd. to są
                                  to następne wydatki.
                                  Pewnie nie podasz nam kwoty alimentów
                                • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 10:21
                                  superzgredzik napisał:

                                  > Pisałem, że wydaje na syna dużo mniej niż dostaje ode mnie. A to
                                  tylko połowa.
                                  > Była pracuje "na swoim".

                                  Skrupulatnie policzona kwota potrzebna na utrzymanie nastolatka
                                  mieszkającego w mieście, uczęszczającego do szkoły, prowadzącego
                                  umiarkowane życie towarzyskie, korzystającego z jednych zajęć
                                  pozalekcyjnych, satarającego się ubierac markowo, ale noszącego tez
                                  i ciuchy niemetkowe, dwa razy w roku wyjeżdżającego, bądź ze szkołą,
                                  bądź na jakiś obóz, wynosi 2300 zł miesięcznie. Czyli jak rozumiem
                                  płacisz żonie połowę kosztów utzrymania w kwocie 1150 zł. Chylę
                                  czoła, zarówno przed tobą, bo rzadko się zdarzają ojcowie płacący
                                  takie kwoty, ale i przed twoją żoną, bo nie wiem jak utrzymuje
                                  dziecko za mniej niz 1150 zł. Kurna połowa czynczu i opłat, to juz
                                  trzy stówy, 700 stów zarcie - i zostaje 150 zł na resztę. Daj mi do
                                  niej kontakt, może będę mogła obniżyć byłemu alimenty, jak się
                                  zrobię taka gospodarna?
                • majkel01 Re: mama na rauszu 13.07.09, 16:26
                  alimenty NIE SĄ matematyczna wyliczanką połowy kosztów utrzymania.
                  Obowiązek alimentacyjny spełniany jest też poprzez osobiste starania. No chyba
                  że ty pierzesz (i wiesz ile kosztuje proszek do prania), gotujesz (i wiesz ile
                  dokładnie gazu zużywasz na ugotowanie porcji dziecka a ile gazu idzie na porcję
                  matki), sprzątasz pokój, idziesz do lekarza z dzieckiem, idziesz na wywiadówki a
                  jak jest dziecko chore to podajesz mu lekarstwa. Oczywiście wiesz też ile zimą
                  dziecko zużywa ciepła, a ile zużywa go matka. Długo by wymieniać. Reasumując
                  alimenty NIE SĄ zasądzoną połowa kosztów utrzymania.
                  A ty nie masz uprawnień do rozliczania byłej z tego na co wydaje swoje
                  pieniądze, bo widać że o to ci najbardziej chodzi.
                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 16:37
                    majkel01 napisał:

                    > alimenty NIE SĄ matematyczna wyliczanką połowy kosztów utrzymania.

                    Chcesz powiedzieć, że skład orzekający był niedouczony? Odważne stwierdzenie.

                    > pieniądze, bo widać że o to ci najbardziej chodzi.
                    Kolejny post o alimentach z obowiązkowym dopiskiem, że to mi chodzi tylko o
                    alimenty. Napiszże człowieku jak wpłynąć na matkę,żeby przestała chlać, albo jak
                    odebrać dziecko to nie będzie o alimentach!
                    • akacjax Re: mama na rauszu 13.07.09, 17:19
                      Napiszże człowieku jak wpłynąć na matkę,żeby przestała chlać, albo ja
                      > k
                      > odebrać dziecko to nie będzie o alimentach!

                      Ja napisałm jak działać. Na alkoholika nie ma się wpływu, to musisz przyjąć do
                      wiadomości, bo to jest info sprawdzone i potwierdzone. Tylko konkretne
                      zdarzenia, odebranie komfortu picia, wstrząsy życiowe itp. moga spowodować, że
                      alkoholik podejmie próbę walki z nałogiem, ale większość z nich przegrywa!
                      Skup się na dziecku. Na oko wynika, że nie jestes gotowy przejąć opieki, może
                      jest inaczej, ale to się czyta z Twoich postów.
                      Czasem uświadomienie bliskim typu-rodzice uzaleznionego czym jest nałóg, daje
                      szanse na współpracę. Ale tu na cuda bym nie liczyła.

                      Każda osoba, która styka się wśród bliskich z alkoholizmem ma podobne do Ciebie
                      reakcje, wiedza w naszym kraju o przebiegu tej choroby jest znikoma.
                      Zastanów się dokładnie, czego chcesz, specyzuj na czym Ci zależy, tak bardzo, że
                      możesz poświęcić coś innego dla realizacji tego celu.
                      Jeżeli będzie to syn, to na pewno znajdziesz metody, sposobność, by uratować
                      dziecko.
                    • zmeczona100 Re: mama na rauszu 13.07.09, 17:21
                      superzgredzik napisał:

                      > Kolejny post o alimentach z obowiązkowym dopiskiem, że to mi chodzi
                      tylko o
                      > alimenty.

                      No a o co?? Dlaczego uważasz czytających za niedorozwinięte istoty?
                      Ja np. pamiętam Twój wątek sprzed paru dni o bezrobociu i wysokości
                      alimentów.

                      Napiszże człowieku jak wpłynąć na matkę,żeby przestała chlać

                      A co ona - obcy Ci człowiek- Cie obchodzi??

                      albo ja
                      > k
                      > odebrać dziecko to nie będzie o alimentach!

                      Tiaaaaa.... I Ty- bezrobotny- dasz radę zabezpieczyć potrzeby
                      nastolatka...
                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 18:30
                        > No a o co?? Dlaczego uważasz czytających za niedorozwinięte istoty?
                        > Ja np. pamiętam Twój wątek sprzed paru dni o bezrobociu i wysokości
                        > alimentów.

                        Skąd przekonanie, że chciałem to ukryć i ten ton jakbyś nie wiadomo co odkryła?
                        Dla mnie udawanie, że pieniądze nie mają znaczenia jest hipokryzją. Mają
                        znaczenie i wściekam się, jak przepija alimenty. Wiem, że ja wydałbym te
                        pieniądze na dziecko. Zresztą po "zdemaskowaniu" mnie nie wpadłaś na to, że o
                        alimentach wypisałem się w wątku, który specjalnie po to założyłem a tu chodzi o
                        pijaną matkę?

                        > A co ona - obcy Ci człowiek- Cie obchodzi??

                        tyle mnie ona obchodzi co obchodzi mnie większość staczających się ludzi, tylko
                        tak się składa,że ona wychowuje naszego syna.

                        > Tiaaaaa.... I Ty- bezrobotny- dasz radę zabezpieczyć potrzeby
                        > nastolatka...

                        Zasiłek + alimenty - na krótką metę dałbym radę. Zawsze to lepsze niż siedzenie
                        z założonymi rękoma, jak to sugerujesz.
                        • zmeczona100 Re: mama na rauszu 13.07.09, 18:54
                          superzgredzik napisał:

                          >
                          > Skąd przekonanie, że chciałem to ukryć i ten ton jakbyś nie wiadomo
                          co odkryła?
                          Skąd więc twoje oburzenie, że niektórzy widzą Twoją walkę o wyrwanie
                          każdego grosza?

                          > Dla mnie udawanie, że pieniądze nie mają znaczenia jest hipokryzją.
                          Mają
                          > znaczenie i wściekam się, jak przepija alimenty.

                          Daruj sobie- nie masz pojęcia o tym, ile kosztuje wychowanie dziecka,
                          zwłaszcza, jak co sezon musisz kupic mu nowe ciuchy czy buty.

                          Wiem, że ja wydałbym te
                          > pieniądze na dziecko.

                          A skąd wiesz, że ona nie wydaje na dziecko? Że przepija twoje
                          alimenty?
                          Może po prostu wystąp o obniżenie zasądzonej kwoty? Co- boisz się, że
                          sąd Cię smiechem potraktuje?


                          Zresztą po "zdemaskowaniu" mnie nie wpadłaś na to, że o
                          > alimentach wypisałem się w wątku, który specjalnie po to założyłem
                          a tu chodzi
                          > o
                          > pijaną matkę?

                          hehe, i tych spraw absolutnie nie mozna połączyć. LOL
                          >
                          >
                          >
                          > tyle mnie ona obchodzi co obchodzi mnie większość staczających się
                          ludzi, tylko
                          > tak się składa,że ona wychowuje naszego syna.

                          No to w czym problem? Chyba, że chodzi Ci o to, by to ona nadal
                          wychowywała dziecko, tylko za mniejszą kwotę alimentów.


                          > Zasiłek + alimenty - na krótką metę dałbym radę.

                          Jasne.
                          Wychowanie dziecka to akurat bieg długodystansowy- strategię musisz
                          mieć na kilkanaście lat naprzód, a nie do jutra.


                          Zawsze to lepsze niż siedzenie
                          > z założonymi rękoma, jak to sugerujesz.

                          Na razie tak własnie robisz.
                          O, przepraszam- szukasz sposobu na obniżenie alimentów.
                          A nie na zapewnienie dziecku odpowiednich warunków- o ile Twoja ex ma
                          faktycznie problem z alkoholem. Mnie to wygląda najnormalniej na
                          szukanie haka na byłą, abyś płacił mniejsze alimenty.

                          PS Od jakiegoś czasu przygotowuję się do złożenia pozwu i pozwoliłam
                          sobie na gromadzenie wszelkich rachunków- z ostatnich 4 miesięcy. Nie
                          uwierzysz, ale np. zjada 3 razy więcej, niż ja i na ciuchy tez
                          wydałam 3 razy więcej. Ja nie rosnę, a on- jak najbardziej.
                          • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:08
                            > Skąd więc twoje oburzenie, że niektórzy widzą Twoją walkę o wyrwanie
                            > każdego grosza?

                            Po raz któryś tam: nie śpię na forsie i jak widzę, że przepija pieniądza na
                            dziecko to szlag mnie trafia.

                            > Daruj sobie- nie masz pojęcia o tym, ile kosztuje wychowanie dziecka,
                            > zwłaszcza, jak co sezon musisz kupic mu nowe ciuchy czy buty.
                            > A skąd wiesz, że ona nie wydaje na dziecko? Że przepija twoje
                            > alimenty?

                            Mówisz co Ci ślina na język przyniesie. Dobrze wiem ile kosztuje dziecko, ale
                            nie wiem co to ma do rzeczy? Była nie wydaje pieniędzy na dziecko i to jest
                            istotne. Widzę co mu kupuje, a tym bardziej on wie co ona mu kupuje.

                            > uwierzysz, ale np. zjada 3 razy więcej, niż ja i na ciuchy tez
                            > wydałam 3 razy więcej. Ja nie rosnę, a on- jak najbardziej.

                            Załóż wątek i porusz ten temat.
                            • zmeczona100 Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:43

                              Szkoda klawiatury.
                              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:51
                                zmeczona100 napisała:

                                >
                                > Szkoda klawiatury.

                                Chyba już jesteś zmęczona uncertain..............
                          • twojabogini do zmęczona 100 15.07.09, 10:39
                            zmeczona100 napisała:
                            > PS Od jakiegoś czasu przygotowuję się do złożenia pozwu i
                            pozwoliłam
                            > sobie na gromadzenie wszelkich rachunków- z ostatnich 4 miesięcy.
                            Nie
                            > uwierzysz, ale np. zjada 3 razy więcej, niż ja i na ciuchy tez
                            > wydałam 3 razy więcej. Ja nie rosnę, a on- jak najbardziej.

                            Jeśli chcesz podeślę ci na priv wyliczankę średnich rocznych kosztów
                            utrzymania dziecka, z uwzględnieniem tych o których kobiety w
                            pozwach zazwyczaj zapominają. Daj tylko znać w jakim dziecko jest
                            wieku i jakiej płci. Wyliczanka jest przygotowana profesjonalnie,
                            średnia alimentów na dzieci 10-15 lat jak dotąd wynosi 500-800 zł.
                            • zmeczona100 Do Boginii 17.07.09, 12:36
                              > Jeśli chcesz podeślę ci na priv wyliczankę średnich rocznych
                              kosztów
                              > utrzymania dziecka, z uwzględnieniem tych o których kobiety w
                              > pozwach zazwyczaj zapominają. Daj tylko znać w jakim dziecko jest
                              > wieku i jakiej płci. Wyliczanka jest przygotowana profesjonalnie,
                              > średnia alimentów na dzieci 10-15 lat jak dotąd wynosi 500-800 zł.

                              Bardzo chętnie- poproszę w takim razie. Mój ma 12 lat, własnie
                              zaczyna rosnąć i jeść na potęgę.
                              A do tego średni miesięczny koszt jego leczenia wynosi ok. 2500 PLN
                              (dolar spada, więc będzie taniej). Ja nawet tyle nie zarabiam.
                        • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 10:33
                          superzgredzik napisał:

                          > Zasiłek + alimenty - na krótką metę dałbym radę. Zawsze to lepsze
                          niż siedzenie
                          > z założonymi rękoma, jak to sugerujesz.

                          Pewnie, zawsze łatwiej utrzymać się z zasiłku i alimentów, niż z
                          samego zasiłku. I jak jest dziecko to jeszcze opkieka społeczna
                          dopłaty do mieszkania da, a dziecko zamiast w adidasach do szkoły
                          pójdzie w butach z bazaru. Że to smierć towarzyska? najwazniejsze,
                          ze teraz tatuś będzie mogł sobie wypis piwka. skrupulatnie wydając
                          kasę z zasilku, broń boże nie z alimentów.
                    • majkel01 Re: mama na rauszu 13.07.09, 18:13
                      superzgredzik napisał:

                      > majkel01 napisał:
                      >
                      > > alimenty NIE SĄ matematyczna wyliczanką połowy kosztów utrzymania.
                      >
                      > Chcesz powiedzieć, że skład orzekający był niedouczony? Odważne stwierdzenie.

                      Nie będzie odważnym stwierdzenie że absolutnie nie znasz treści art. 135 kodeksu
                      rodzinnego i opiekuńczego.

                      Żaden z artykułów ww kodeksu nie daje ci prawa do rozliczania sposobu
                      wydatkowania alimentów, a już zwłaszcza sposobu rozporządzania swoimi dochodami
                      matki dziecka.
                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 18:34
                        majkel01 napisał:
                        > Nie będzie odważnym stwierdzenie że absolutnie nie znasz treści art. 135 kodeks

                        Nie znam tego art, ani żadnego innego szczerze mówiąc i nie potrzebuje ich znać,
                        żeby wiedzieć ,że alimenty płacę na utrzymanie dziecka. Trochę się chyba
                        zagalopowałeś.
                        • zmeczona100 Re: mama na rauszu 13.07.09, 18:55
                          superzgredzik, Twoja ignorancja dla osoby Majkela mnie powala .
                          • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:09
                            zmeczona100 napisała:
                            > superzgredzik, Twoja ignorancja dla osoby Majkela mnie powala .

                            Nie znam "osoby Majkela", widzę tylko co pisze.
                        • majkel01 Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:34
                          superzgredzik napisał:

                          > majkel01 napisał:
                          > > Nie będzie odważnym stwierdzenie że absolutnie nie znasz treści art. 135
                          > kodeks
                          >
                          > Nie znam tego art, ani żadnego innego szczerze mówiąc i nie potrzebuje ich znać
                          > ,
                          > żeby wiedzieć ,że alimenty płacę na utrzymanie dziecka. Trochę się chyba
                          > zagalopowałeś.

                          no właśnie piszę że go nie znasz, bo gdybyś go znał wiedziałbyś jakie są
                          przesłanki do ustalenia wysokości płaconych alimentów, oraz o tym że obowiązek
                          alimentacyjny jest również realizowany poprzez starania osobiste. Tym samym byś
                          wiedział że alimenty to nie żadne koszty utrzymania dzielone na pół.
                          Alimenty płacisz na dziecko i zapewne koszt utrzymania dziecka to więcej niż to
                          co płacisz. Pozostała kwota + starania osobiste, to obowiązek alimentacyjny
                          matki dziecka. A co ona robi z własnymi dochodami, po zaspokojeniu potrzeb
                          dziecka to już jest jej sprawa.
                          • zmeczona100 Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:42
                            majkel, chyba szkoda w tym wątku Twojego czasu wink
                            Zaraz zgredzik Ci napisze, że to dziecko jest już duże, wiec o jakich
                            staraniach osobistych Ty piszesz wink))
                          • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 19:47
                            A co ona robi z własnymi dochodami, po zaspokojeniu potrzeb
                            > dziecka to już jest jej sprawa.
                            W tym sęk, że ona nie zaspokaja żadnych potrzeb dziecka. Nie znam żadnej innej
                            sprawy tak dobrze jak swojej, ale na mojej sprawie alimenty zostały ustanowione
                            przez podzielenie na pół kosztów utrzymania dziecka. Ja na tym bazuję. Nie znam
                            żadnych przepisów, ale żeby 1000 osób napisało, że alimenty nie powinny być
                            przeznaczona na dziecko to ja 1000 razy napiszę, że to bzdura.
                            • gallama Zgred 13.07.09, 19:59
                              Zapytałes w temacie "Jak mogę stwierdzić czy pieniądze przeznaczane są na syna?"

                              podaj wysokość alimentów jakie płacisz na dziecko a odpowiem Ci na pytanie smilesmilesmile
                              • superzgredzik Re: Zgred 13.07.09, 20:05
                                Podaj dla 100 a ja se pomnożę sad.
                                Dowcipniś się, cufa, znalazł.........
                              • zmeczona100 Re: Zgred 13.07.09, 20:12
                                gallama, w innym swoim wątku zgred napisał tak:

                                "Jaka jest sytuacja prawna osoby która zgodnie z postanowieniem sądu
                                płaci alimenty i traci pracę, a następnie rejestruje się jako
                                bezrobotny.
                                Przez 3 miesiące nie dostaje zasiłku, a następnie otrzymuje zasiłek
                                niższy niż
                                suma zasądzonych alimentów?"

                                Czyli kwota zasądzonych alimentów jest niższa, niz zasiłek. No to
                                faktycznie kokosy wydaje na dziecko.

                                • superzgredzik Re: Zgred 13.07.09, 20:33
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > gallama, w innym swoim wątku zgred napisał tak:
                                  >
                                  > "Jaka jest sytuacja prawna osoby która zgodnie z postanowieniem sądu
                                  > płaci alimenty i traci pracę, a następnie rejestruje się jako
                                  > bezrobotny.
                                  > Przez 3 miesiące nie dostaje zasiłku, a następnie otrzymuje zasiłek
                                  > niższy niż
                                  > suma zasądzonych alimentów?"
                                  >
                                  > Czyli kwota zasądzonych alimentów jest niższa, niz zasiłek. No to
                                  > faktycznie kokosy wydaje na dziecko.
                                  >
                                  Ty już na prawdę jesteś zmęczona.

                                  zasiłek
                                  > niższy niż
                                  > suma zasądzonych alimentów

                                  > Czyli kwota zasądzonych alimentów jest niższa, niz zasiłek

                                  Odsapnij trochę, bo już czeskie błędy zaczynasz robić.
                                • young-and-bored Re: Zgred 13.07.09, 20:33
                                  Chyba alimenty są wyższe jak zasiłek niższy ? Czyli wynikałoby z
                                  tego, że facet płaci powyżej 575 zł. Zresztą nieważne, wartość
                                  alimentów i tak niedługo spadnie jak NBP druknie rządowi trochę
                                  waluty na zapchanie deficytu.
                                  • zmeczona100 Re: Zgred 13.07.09, 20:44
                                    jasne, o to mi chodziło, tylko odwrotnie napisałam wink

                                    Tak czy siak- bajońska suma jak na utrzymanie nastolatka (nawet, jeśli
                                    pomnożona przez dwa).
                                    • superzgredzik Re: Zgred 13.07.09, 20:47
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > jasne, o to mi chodziło, tylko odwrotnie napisałam wink
                                      >
                                      > Tak czy siak- bajońska suma jak na utrzymanie nastolatka (nawet, jeśli
                                      > pomnożona przez dwa).

                                      O jakiej sumie Ty, przepraszam, mówisz?
                                      • zmeczona100 Re: Zgred 13.07.09, 20:50
                                        Gdyby to była normalna, adekwatna do potrzeb kwota, to po prostu
                                        podałbyś ją, a nie owijał w bawełnę.
                                        Z tego wnioskuję, że ledwo przekracza wysokość zasiłku.
                                        • superzgredzik Re: Zgred 13.07.09, 21:01
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > Gdyby to była normalna, adekwatna do potrzeb kwota, to po prostu
                                          > podałbyś ją, a nie owijał w bawełnę.
                                          > Z tego wnioskuję, że ledwo przekracza wysokość zasiłku.

                                          Nie uważam, żeby to miało jakikolwiek wpływ na ten problem. Próbujesz coś
                                          dowieść, ale nie bardzo wiadomo co. Po chwili zastanowienia uzmysłowiłem sobie,
                                          że chcesz powiedzieć, że te powiedzmy 600 zł, które płacę to za mało na dziecko
                                          i nie pozostaje jej nic innego jak je przepić. Pogratulować sposobu rozumowania.
                                          • zmeczona100 Re: Zgred 13.07.09, 21:08
                                            Pudło.
                                            • superzgredzik Re: Zgred 13.07.09, 21:14
                                              zmeczona100 napisała:

                                              > Pudło.
                                              Wyprowadź mnie z błędu.
                                • gallama Re: Zgred 13.07.09, 21:36
                                  Forum się swojego zgreda dorobiło a ty stroisz jakieś fochy smilesmilesmile

                                  Bo, jakby się zastanowić nad logiką, to nie płacąc wcale alimentów na dziecko
                                  doprowadzić można do abstynencji żony! ha! Podwójna korzyść i plakietka ze
                                  szczytnym hasłem "zasłużony w przeciwdziałaniu alkoholizmowi". fanfary. wink
                                  • superzgredzik Re: Zgred 13.07.09, 21:47
                                    gallama napisała:
                                    > Bo, jakby się zastanowić nad logiką, to nie płacąc wcale alimentów na dziecko
                                    > doprowadzić można do abstynencji żony!

                                    A może coś na temat dla odmiany?
                            • majkel01 Re: mama na rauszu 13.07.09, 21:16
                              Matka dziecka pierze mu, sprząta, gotuje, odrabia z nim lekcje, chodzi do
                              lekarza... i to juz wystarczy do spełnienia obowiązku alimentacyjnego.
                              Ty lepiej zajrzyj do przepisu który ci podałem a nie czekaj na 1000 osób, bo już
                              kilkadziesiąt ci napisało że nie masz racji.

                              <<EOT>>
                              • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 21:29
                                majkel01 napisał:

                                > Matka dziecka pierze mu, sprząta, gotuje, odrabia z nim lekcje, chodzi do
                                > lekarza... i to juz wystarczy do spełnienia obowiązku alimentacyjnego.
                                > Ty lepiej zajrzyj do przepisu który ci podałem a nie czekaj na 1000 osób, bo ju
                                > ż
                                > kilkadziesiąt ci napisało że nie masz racji.
                                >
                                > <<EOT>>
                                >
                                Twierdzisz, że kilkadziesiąt osób tu napisało, że nie mam racji martwiąc się, że
                                matka dziecka nadużywa alkoholu i przepija alimenty?
                                Z całym szacunkiem, ale grubo się mylisz.
                                • akacjax Re: mama na rauszu 13.07.09, 22:42
                                  Szkoda, że martwisz się o dziecko.
                                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 22:46
                                    akacjax napisała:
                                    > Szkoda, że martwisz się o dziecko.

                                    A o co w/g Ciebie powinienem się martwić?
                                    • akacjax Re: mama na rauszu 13.07.09, 23:02
                                      popatrz miało być-nie martwisz się...a napisałam inaczej....

                                      Tylko samo martwienie się to za mało. Z jednej strony rozumiem, że to Cię
                                      przerasta, bo na taki obrót sprawy może nie byłeś przygotowany. A z drugiej
                                      zawsze mi się wydawało, że sprawa dziecka jest najważniejsza, ale co ja
                                      pisze...przecież sama przekonałam się jak sprawa dziecka była mało ważna dla ojca...
                                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 13.07.09, 23:44
                                        akacjax napisała:

                                        > zawsze mi się wydawało, że sprawa dziecka jest najważniejsza, ale co ja
                                        > pisze...przecież sama przekonałam się jak sprawa dziecka była mało ważna dla oj
                                        > ca...

                                        Zachowaj ten sarkazm dla niego.
                                • tricolour Zgredziu, więcej luzu... 13.07.09, 23:16
                                  ... to jest bardzo fajne forum. Ma jedną wielką zaletę: wszystko, co
                                  powiesz pokrętnego zostanie wykorzystane przeciwko Tobie.

                                  Dzięki temu masz to, czego brakuje nam w większości: bezinteresowną
                                  prawdę między oczy i kurs asertywności w jednym.

                                  Nie zniechęcaj się pierwszymi kopniaczkami. Zapewniam Cię, że wiele
                                  osób, które odchodziły stąd z hukiem, po cichu czyta, a nawet czasem
                                  coś napiszą, bo nie mogą wytrzymać milczenia.
                                  • superzgredzik Re: Zgredziu, więcej luzu... 13.07.09, 23:42
                                    tricolour napisał:
                                    > Dzięki temu masz to, czego brakuje nam w większości: bezinteresowną
                                    > prawdę między oczy i kurs asertywności w jednym.

                                    Jak na razie oprócz rzeczowych, cennych, konkretnych rad nic oprócz insynuacji
                                    tu nie znalazłem.
                                  • sauber1 Re: Zgredziu, więcej luzu... 14.07.09, 01:51
                                    tricolour napisał:

                                    > ... to jest bardzo fajne forum. Ma jedną wielką zaletę: wszystko, co
                                    > powiesz pokrętnego zostanie wykorzystane przeciwko Tobie.
                                    >
                                    > Dzięki temu masz to, czego brakuje nam w większości: bezinteresowną
                                    > prawdę między oczy i kurs asertywności w jednym.
                                    >
                                    > Nie zniechęcaj się pierwszymi kopniaczkami. Zapewniam Cię, że wiele
                                    > osób, które odchodziły stąd z hukiem, po cichu czyta, a nawet czasem
                                    > coś napiszą, bo nie mogą wytrzymać milczenia.



                                    I to mi się bardzo podoba, słowo potężnym narzędziem w ustach fachowca ... wink
                                • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:30
                                  > Twierdzisz, że kilkadziesiąt osób tu napisało, że nie mam racji martwiąc się, ż
                                  > e
                                  > matka dziecka nadużywa alkoholu i przepija alimenty?

                                  martwić to się można do usranej śmierci i nic z tego martwienia się nie wynika.
                                  Najwyżej wrzody żołądka.
                                  Już Ci napisano, że masz ZEROWY wpływ na picie matki syna. Jedyne co możesz
                                  zrobić, to starać się przejąć sądownie opieke nad synem. I to jak najszybciej.
                                  Napisano Ci równiez DOKŁADNIE jak się do tego zabrać, jak to zacząć (policja i
                                  alkomat i wniosek do sądu).

                                  Co do alimentow. No to pójdźmy Twoim torem myslenia.
                                  Płacisz ca. 600 zł. Zgodnie z wyrokiem jaki TY masz, matka powinna dołożyć tez
                                  600zł. Czyli koszty utrzymania nastolatka wyceniono niecaly rok temu na 1200 zl
                                  (nie komentuję tej kwoty).
                                  Ponadto twierdzisz, że synowi niczego nie brakuje czyli wszystkie jego potrzeby
                                  są zaspokojone.
                                  Ergo - czyli ktos w jakiś sposób wydaje na niego te 1200zł.
                                  Piszesz, że to rodzice matki obkupują wnuczka.

                                  Czyli możliwości są trzy:
                                  1. Twoja eks przepija Twoje 600zł, za swoje 600 zł zaspokaja 50% potrzeb syna,
                                  pozostałe 600 zł dają dziadkowie.
                                  2. Twoja eks za Twoje 600zł zaspokaja 50% potrzeb syna, eksia swoje 600zł
                                  przepija, pozostałe 600 zł dają dziadkowie.
                                  3. Twoja eks przepija i Twoje 600zł i swoje 600zł, a dziadkowie dają całe
                                  potrzebne 1200 zł

                                  Jak myślisz, która opcja jest najbardziej prawdopodobna? Bo dla mnie nr. 2.
                                  Summa summarum nie ma większego znaczenia, czy to Twoje 600 zł, czy swoje 600zł
                                  eksia przepija, skoro synowi niczego nie brakuje.
                                  Tak jak pisałam nie masz jakichkolwiek podstaw do stwierdzenia, że ona nie
                                  wydaje alimentów na syna, musiałbyś znaczyć pieniądze swoje a potem śledzić na
                                  co kazdy grosz wydała. Przeciez nie trzyma Twoich pieniędzy w osobnym portfelu i
                                  na zakupach dla dziecka nie wyciaga połowy z jednego portfela, a drugiej połowy
                                  z drugiego.

                                  I zgadzam się, że więcej zainteresowania i energii wkladasz w temat kasy niż w
                                  temat przejęcia opieki nad synem (i dostosowania swojego życia do wymogów z tym
                                  związanych).

                                  PS. uważam, że nicki jakie ludzie przyjmują na forach mnóstwo o nich samych mówią.
                                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:50
                                    > PS. uważam, że nicki jakie ludzie przyjmują na forach mnóstwo o nich samych mów
                                    > ią.

                                    no comment

                                    Po raz któryś tam : (widocznie do Ciebie tak trzeba) Najważniejsze jest dla mnie
                                    dobro dziecka, co nie przeszkadza mi wściekać się na przepijanie alimentów.
                                    Skoro on czuje się pokrzywdzony to chyba jest coś nie tak. Mogłabyś zadać sobie
                                    odrobinę trudu i użyć szarych komórek. Na pewno wpadłabyś wtedy na to, że syn
                                    wie, że jeżeli babcia nie musiałaby wydawać pieniędzy na jego podstawowe
                                    potrzeby, które powinna zaspokajać mama, to mógłby liczyć na zaspokajanie przez
                                    nią swoich zachcianek.

                                    Za rzeczowe rady już podziękowałem. Do mnie dociera po 1 przeczytaniu, więc
                                    niepotrzebnie się trudziłaś przepisując drugi raz to samo. Tego nawet netykieta
                                    zabrania.
                                    • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:55
                                      Superzgredzik teraz mam tylko jedno pytanie, na ile to jest wszystko prawdą i
                                      dotyczy bezpośrednio Ciebie, co tu opisujesz ???
                                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:58
                                        sauber1 napisał:

                                        > Superzgredzik teraz mam tylko jedno pytanie, na ile to jest wszystko prawdą i
                                        > dotyczy bezpośrednio Ciebie, co tu opisujesz ???

                                        Mam wrażenie, że wyskoczyłeś jak Filip z konopi. Jesteś pewien, że to miało
                                        tutaj trafić?
                                        • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:33
                                          superzgredzik napisał:

                                          > Mam wrażenie, że wyskoczyłeś jak Filip z konopi. Jesteś pewien, że
                                          > to miało tutaj trafić?

                                          Gdybyś był kobietą, z czystej grzeczności nigdy bym Cię o to nie zapytał, a ile
                                          to sobie wiosenek liczysz kolego?
                                          Ale tylko jak zechcesz i się nie wstydzisz, podać możesz - prawda ? A co do
                                          wrażenia często bywają pomyłki i sztuką jest się do nich przyznać. Już zaczynam
                                          myśleć, że ta kasa bardzo Cię boli i coś kombinujesz, a nade wszystko jak nie
                                          dać na zaspokojenie podstawowych i najważniejszych potrzeb dziecku, choć chcę
                                          się mylić ... A co do zasady staram się każdemu wierzyć i wiem że kłamać trzeba
                                          ale to super potrafić .... wink
                                          • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:39
                                            sauber1 napisał:

                                            > superzgredzik napisał:
                                            >
                                            > > Mam wrażenie, że wyskoczyłeś jak Filip z konopi. Jesteś pewien, że
                                            > > to miało tutaj trafić?
                                            >
                                            > Gdybyś był kobietą, z czystej grzeczności nigdy bym Cię o to nie zapytał, a ile
                                            > to sobie wiosenek liczysz kolego?
                                            > Ale tylko jak zechcesz i się nie wstydzisz, podać możesz - prawda ? A co do
                                            > wrażenia często bywają pomyłki i sztuką jest się do nich przyznać. Już zaczynam
                                            > myśleć, że ta kasa bardzo Cię boli i coś kombinujesz, a nade wszystko jak nie
                                            > dać na zaspokojenie podstawowych i najważniejszych potrzeb dziecku, choć chcę
                                            > się mylić ... A co do zasady staram się każdemu wierzyć i wiem że kłamać trzeba
                                            > ale to super potrafić .... wink

                                            A czy mógłbym wiedzieć do czego zmierzasz? Bo tak sondujesz "z cicha pękł", a to
                                            z jednej strony zachodzisz, a to z drugiej......
                                            • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:49
                                              superzgredzik napisał:


                                              > A czy mógłbym wiedzieć do czego zmierzasz? Bo tak sondujesz "z cicha pękł", a t
                                              > o
                                              > z jednej strony zachodzisz, a to z drugiej......


                                              Nie zachodzę w głowę, tylko chwilami mam wrażenie jakby to kobieta z wielką
                                              nieśmiałością pisała i z góry przepraszam jak jest inaczej.
                                              • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:52
                                                sauber1 napisał:
                                                > Nie zachodzę w głowę, tylko chwilami mam wrażenie jakby to kobieta z wielką
                                                > nieśmiałością pisała i z góry przepraszam jak jest inaczej.

                                                Pozostawię Cię sam na sam z Twoimi wrażeniami.
                                                • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 03:00
                                                  superzgredzik napisał:


                                                  > Pozostawię Cię sam na sam z Twoimi wrażeniami.

                                                  Ok. niech Ci będzie, ale wspomniałeś tu, że 1000 alimentów płacisz, czy był
                                                  jakiś konflikt wtedy w sądzie, czy sam obstawałeś za tym? Pytam, bo widzę że
                                                  dość awanturny jesteś ? Niby coś chcesz się dowiedzieć, a na wszystkich sadzisz
                                                  się tak jakoś dziwnie? wink
                                                  • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 03:13
                                                    sauber1 napisał:
                                                    że 1000 alimentów płacisz, czy był
                                                    > jakiś konflikt wtedy w sądzie, czy sam obstawałeś za tym? Pytam, bo widzę że
                                                    > dość awanturny jesteś ?

                                                    Widzę, że Twoje podchody przybierają coraz to nowe formy wink.

                                                    Niby coś chcesz się dowiedzieć, a na wszystkich sadzisz
                                                    > się tak jakoś dziwnie? wink

                                                    To Twoja opinia. Masz do niej prawo. Może Ty lubisz jak Ci ktoś "przyprawia
                                                    gębę". Ja nie. Na nikogo się nie sadzę. Cokolwiek to znaczy.
                                              • gallama Re: mama na rauszu 14.07.09, 10:37
                                                sauber1 napisał:

                                                > Nie zachodzę w głowę, tylko chwilami mam wrażenie jakby to kobieta z
                                                wielkąnieśmiałością pisała i z góry przepraszam jak jest inaczej.
                                                >


                                                proszę tu kobiet nie obrażać wink
                                    • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:58
                                      > Skoro on czuje się pokrzywdzony to chyba jest coś nie tak. Mogłabyś zadać sobie
                                      > odrobinę trudu i użyć szarych komórek. Na pewno wpadłabyś wtedy na to, że syn
                                      > wie, że jeżeli babcia nie musiałaby wydawać pieniędzy na jego podstawowe
                                      > potrzeby, które powinna zaspokajać mama, to mógłby liczyć na zaspokajanie przez
                                      > nią swoich zachcianek.

                                      moje szare komórki dawno mi już powiedziały, że Twoje alimenty tak NAPRAWDĘ nie
                                      zaspokajaja 50% rzeczywistych kosztów utrzymania dziecka. Czego dowodem Twoje
                                      wyzej zacytowane zdanie.

                                      > Po raz któryś tam : (widocznie do Ciebie tak trzeba)

                                      No do Ciebie to samo można skierować bo Ty dalej swoje, że ona przepija
                                      alimenty. A tego nie wiesz, bo może jednak przepija swoje.

                                      Rozumiem natomiast złośc na sytuację, gdy rodzic w ogóle trwoni bez sensu
                                      pieniądze (alkohol, hazard, narkotyki, zakupoholizm, nałogowe korzystanie z
                                      agencji towarzyskich, etc), zamiast wydawac je na potrzeby i zachcianki rodziny.
                                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:01
                                        chalsia napisała:
                                        (alkohol, hazard, narkotyki, zakupoholizm, nałogowe korzystanie z
                                        > agencji towarzyskich, etc), zamiast wydawac je na potrzeby i zachcianki rodziny
                                        Takie "wrzutki za kołnierz" to zachowaj dla kogo innego "pani mądralińska"
                                        • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:06
                                          > Takie "wrzutki za kołnierz" to zachowaj dla kogo innego "pani mądralińska"

                                          a to bardzo ciekawe, że poczułes się osobiście dotknięty tym tekstem.
                                          Który mówi jedynie o tym, ze usprawiedliwiona jest złośc i niezadowolenie jak
                                          generalnie ktoś w rodzinie trwoni kasę.
                                          • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:08
                                            no bardzo sprytne, bardzo. Tak na wszelki wypadek jakby ktoś nie załapał co
                                            sugerowałaś za pierwszym razem.
                                            • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:11
                                              superzgredzik napisał:

                                              > no bardzo sprytne, bardzo. Tak na wszelki wypadek jakby ktoś nie załapał co
                                              > sugerowałaś za pierwszym razem.

                                              a co sugerowałam? Może ty wiesz lepiej, co JA MIAŁAM na mysli?
                                              Bardzo jestem ciekawa.
                                              • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:12
                                                chalsia napisała:

                                                > a co sugerowałam? Może ty wiesz lepiej, co JA MIAŁAM na mysli?
                                                > Bardzo jestem ciekawa.
                                                Nie brnij, proszę Cię
                                                • lena575 Re: mama na rauszu 14.07.09, 10:19
                                                  W świetle nowych faktów (podanych przez czujnych uczestników forum)
                                                  przypuszczam,że chodzi ci o obniżenie alimentów. Jako dorosły
                                                  człowiek z doświadczeniem wiesz,że nie odbierzesz byłej żonie
                                                  dziecka na podstawie tego,że ona czasem popija piwo z rana.
                                                  Do tego, by to jej udowodnic musisz w to wciągnąć syna, bazować
                                                  jedynie na jego zeznaniach. Pewnie niczego nie osiągniesz a stosunki
                                                  z dzieckiem tylko sobie pogorszysz, bo dzieciak poczuje się przez
                                                  ciebie wykorzystany i wmanewrowany (zeznania przeciw matce i mniej
                                                  pieniędzy na niego). Jesli chodzi ci o pieniądze to staraj się o
                                                  obniżenie alimentów w inny sposób a nie za pomocą syna, bo to
                                                  świństwo.
                                                  • akacjax Re: mama na rauszu 14.07.09, 12:43
                                                    Jako dorosły
                                                    > człowiek z doświadczeniem wiesz,że nie odbierzesz byłej żonie
                                                    > dziecka na podstawie tego,że ona czasem popija piwo z rana.

                                                    Na moje oko odebraniem dziecka, czy inaczej-zadbaniem o dziecko to on nie jest
                                                    wg mnie zainteresowany.
                                                  • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:13
                                                    lena575 napisała:

                                                    > Jako dorosły
                                                    > człowiek z doświadczeniem wiesz,że nie odbierzesz byłej żonie
                                                    > dziecka na podstawie tego,że ona czasem popija piwo z rana.
                                                    > Do tego, by to jej udowodnic musisz w to wciągnąć syna, bazować
                                                    > jedynie na jego zeznaniach. Pewnie niczego nie osiągniesz a stosunki
                                                    > z dzieckiem tylko sobie pogorszysz, bo dzieciak poczuje się przez
                                                    > ciebie wykorzystany i wmanewrowany (zeznania przeciw matce i mniej
                                                    > pieniędzy na niego).



                                                    Ale tu nie o prostytucji, tylko o alkoholizmie dywagujemy i myślę że w tym
                                                    przypadku jest jednak wszystko możliwe, a i wiatry sprzyjające, a wybory
                                                    niedługo, nie wiadomo na kogo znów padnie ?
                                                  • lena575 Re: mama na rauszu 14.07.09, 14:33
                                                    sauber1 napisał:

                                                    > Ale tu nie o prostytucji, tylko o alkoholizmie dywagujemy i myślę
                                                    że w tym
                                                    > przypadku jest jednak wszystko możliwe, a i wiatry sprzyjające, a
                                                    wybory
                                                    > niedługo, nie wiadomo na kogo znów padnie ?


                                                    Nie rozmawiamy też o homoseksualiźmie, narkomanii, lekomanii,
                                                    hazardzie i o innych -tucjach czy -izmach. Bo tak samo się to ma do
                                                    tematu jak prostytucja.
                                                    Nie jest (nie musi być) alkoholikiem człowiek który wypija piwo czy
                                                    dwa przed wstaniem z łóżka, który na rauszu posnuje sie po własnym
                                                    domu od czasu do czasu. Nie wiem ile i jak często pije żona naszego
                                                    autora wątku i przypuszczamy,ze i on nie wie. Wiemy tylko,ze
                                                    chciałby przeciwdziałać piciu przez zone za pomocą ograniczenia
                                                    alimentów na dziecko bo na jakiekolwiek propozycje załawtiwienia
                                                    prawnie spraw reaguje odmownie. Ponieważ jedyną osobą która cos o
                                                    rzeczywistym czy domniemanym alkoholiźmie exżony może powiedziec
                                                    jest syn, tatuś musiałby go wciągnąć w policyjno-sądowy proces
                                                    obcięcia na niego kasy. Czyli chciałby wyrolowac syna jego własnymi
                                                    rękami. I pewnie chciałby porad od nas jak to zrobić. I jeszcze
                                                    wmówić synowi,ze to wina mamy.
                                                    Pewrfidny plan.
                                                • morekac Re: mama na rauszu 14.07.09, 12:37
                                                  przejmij opiekę nad synem, będziesz mógł przehulać alimenty
                                                  otrzymane od ekszony na dziecko. I sam nie będziesz jej musiał
                                                  płacić. Jakieś 1200 zł do przodu, jak nic.
                                                  • czarna9610 Re: mama na rauszu 14.07.09, 22:26
                                                    Chyba dziecko 15 letnie może się już wypowiedzieć z którym rodziców chce
                                                    mieszkać. Więc może jak skończy 15 lat zawalcz żeby zamieszkał z tobą
                                                  • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 23:19
                                                    czarna9610 napisała:

                                                    > Chyba dziecko 15 letnie może się już wypowiedzieć z którym rodziców chce
                                                    > mieszkać. Więc może jak skończy 15 lat zawalcz żeby zamieszkał z tobą


                                                    W sumie tak, ale tu jest się warto zastanowić, czy gra warta świeczki i jak tak
                                                    nerwowy człowiek poradzi sobie z dzieckiem, z którym od lat nie mieszka?
                                                  • morekac Re: mama na rauszu 15.07.09, 08:36
                                                    Już 13-latek ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych -sądzę,
                                                    że może też wypowiedzieć, z którym rodzicem chce mieszkać. Jeśli
                                                    SuperZ. chciałby zająć się synem - ma pełne pole do popisu i w
                                                    dodatku uzyskanie opieki nie powinno być problemem takim jak w
                                                    przypadku opieki nad czterolatkiem z niepijącą matką. Ale oczywiście
                                                    wtedy koszty (finansowe i czasowe) utrzymania młodzieńca będą
                                                    zapewne dla niego większe niż teraz... Więc dużo lepiej jest
                                                    ponarzekać na byłą, że przepija alimenty (znaczył pieniądze i
                                                    znalazł je potem w monopolowym, że wie?) niż coś z tym fantem
                                                    zrobić. Poza tym to pierwsze słyszę, żeby alkoholizm matki leczy się
                                                    poprzez obniżanie alimentów na dziecko. Ale mam wrażenie nie chodzi
                                                    tu o dobro dziecka,a wydawanie na syna niejszej ilości pieniędzy...
                                                  • jumanji_7 Re: mama na rauszu 17.07.09, 14:05
                                                    morekac napisała:

                                                    > Poza tym to pierwsze słyszę, żeby alkoholizm matki leczy się
                                                    > poprzez

                                                    Tu tylko niemiecka instytucja, oficjalnie służąca do pomagania dzieciom -
                                                    Jugendamt by się przydał, szybko było by po problemie!
                                    • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 02:00
                                      > Skoro on czuje się pokrzywdzony to chyba jest coś nie tak

                                      wiesz, moje dziecko czuje się pokrzywdzone, bo nie chcę mu kupić ani quada, ani
                                      nawet takiego samochodu małego na akumulator. To chyba coś nie tak?
                      • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:40
                        > > Chcesz powiedzieć, że skład orzekający był niedouczony? Odważne stwierdze
                        > nie.

                        Bardzo częsty przypadek. Dlatego istnieje instytucja apelacji.

                        I taki zapis w wyroku (że koszty utrzymania na pól między rodziców) byłby dla
                        mnie wystarczającym powodem do wniesienia apelacji - własnie z powodu nie
                        uwzglednienia przez sąd I instancji tzw. osobistego wkładu rodzica, z którym
                        dziecko mieszka. A tenże wkład jest także formą alimentacji.

                        Wiesz, wiedza nie boli, warto znać prawo, a zwłaszcza takie paragrafy, które
                        bezpośrednio wpływają na nasze/naszych dzieci życie.
                    • pelagaa Re: mama na rauszu 14.07.09, 08:11
                      > Napiszże człowieku jak wpłynąć na matkę,żeby przestała chlać,

                      I o to chodzi przeciez. Niech sie babsko wezmie w garsc i wychowuje
                      bachora i placi cale jego koszty utrzymania, zeby tatus mogl
                      spokojnie byc na bezrobociu i jeszcze, zeby byl zadowolony ze
                      sposobu wychowywania dziecka. Cudzymi raczkami gorace kasztanki z
                      ogniska wyjmuje sie najlatwiej.

                      > albo jak odebrać dziecko to nie będzie o alimentach!

                      A te rade z DOKLADNA, wyprobowana instrukcja juz dostales.
                      Ale jestem PEWNA, ze sie nie zastosujesz, bo opieka nad dzieckiem
                      cie nie interesuje.

                      A alimenty na exie wygasly, czyli bezstronny tekst Chalasi o
                      trwonieniu kasy na bzdety i agencje towarzyskie nie bez powodu autor
                      odczytal jako osobisty przytyk wink Rozwod z winy, alimenty na zone.
                      I pultanie sie o alimenty na dziecko.
                      Taaaakkk idealny nick wink

                      Drogi autorze jak ci jedna osoba mowi, ze jestes oslem, to mozna to
                      olac, ale jak wszyscy dookola to pisza, a ty sie nawet nie
                      zastanowisz nad tym, to nadszedl czas, aby zaczac chodzic do
                      weterynarza wink
                      Milego zgredowego dnia wink
                      • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 08:28
                        pelagaa napisała:

                        > bla bla bla

                        ha ha ha ha ha ja też Cię lubię pelagaa wink)
                      • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:06
                        pelagaa napisała:

                        > > Napiszże człowieku jak wpłynąć na matkę,żeby przestała chlać,
                        >
                        > I o to chodzi przeciez. Niech sie babsko wezmie w garsc i
                        > wychowuje bachora

                        Nie wiedzieć czemu wszyscy krążą wokół sprawy, ale jeżeli nadużywa babsko
                        alkoholu to jak mówi stare chińskie przysłowie, alkohol, hazard i prostytucja na
                        jednym jedzie wozie, może nie do rymu wyszło mi tu, ale chyba wszyscy wiedza co
                        autor miał na myśli - prawda?
                        • gallama Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:23
                          Sauber. Czy ty byś zostawił dziecko z alkoholiczką czy starał sie dziecko zabrać
                          z takiego srodowiska i sam zapewnic mu lepsze życie?

                          Bo autor się martwi o
                          1. jak zmusić byłą!zonę by żyła tak jak autorowi sie podoba
                          2. jak zabezpieczyć swoje pieniadze a nie dac tej...pipipi

                          Autor nie jest zainteresowany osobistą opieką nad dzieckiem. Wcale. To za dużo
                          zachodu. Chce jedynie nadal kontroli nad zyciem byłej zony i zrobi to kosztem
                          dziecka(zamiast zabrać dziecko od alkoholiczki to chce obniżac alimenty na
                          dziecko argumentując, że to właśnie te pieniądze są przepijane).

                          Ciekawa jestem z jakiego tytułu płacił na nią alimenty. wink Bo dość
                          kłótliwo-agresywny zgredzik się tu wydajewink
                      • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:40
                        > A alimenty na exie wygasly, czyli bezstronny tekst Chalasi o
                        > trwonieniu kasy na bzdety i agencje towarzyskie nie bez powodu
                        autor
                        > odczytal jako osobisty przytyk wink Rozwod z winy, alimenty na
                        zone.

                        aaaa, teraz już rozumiem, he he.
                        Bo ja nie kojarzyłam (do teraz), że płacił ali na żonę = rozwód z
                        jego winy był.
                      • rikol Re: mama na rauszu 14.07.09, 14:04
                        Zgadzam sie. zalozyciel watku to cwaniak, najpierw udalo sie zonie doprowadzic
                        do rozwodu z jego winy (czyli musial sobie niezle nagrabic), a teraz kosztem
                        swojego dziecka chce jeszcze dowalic zonie. Gdyby to byl zatroskany ojciec, to
                        wpis brzmialby 'jak zabrac dziecko alkoholiczce', a tymczasem najwazniejsze
                        jest, ze ona alimenty przepija. O sobie nie napisze, ile przehulal w czasie
                        malzenstwa - a to jest oczywisty wniosek, po tym, jak sie oburzyl, bo ktos
                        napisal, ze wkurzajace jest jak wspolmalzonek trwoni wspolny majatek.

                        Zreszta znam podobna sytuacje: tatus mial pieniadze na wszystko, a zonie i
                        dzieciom wypominal kazdy wydatek, nawet jedzenie. Po rozwodzie rzecz jasna nie
                        dostal opieki nad dzieckiem i udaje wielce pokrzywdzonego tatusia. Prawda jest
                        taka, ze nawet do dziecka nie dzwoni - a dziecko ma swoja komorke, wiec nie moze
                        powiedziec, ze matka nie pozwala na rozmowy.
                    • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 10:29
                      superzgredzik napisał:

                      > majkel01 napisał:
                      >
                      > > alimenty NIE SĄ matematyczna wyliczanką połowy kosztów
                      utrzymania.
                      >
                      > Chcesz powiedzieć, że skład orzekający był niedouczony? Odważne
                      stwierdzenie.

                      Skład orzekający orzeka na podstawie zgłoszonych dowodów. Słyszałam
                      już kilka razy, ze sędzia mając policzone przez matkę tylko koszt
                      jedzenia i ubrania, aż się skręcał, żeby kobieta pomyslała i
                      powiedzial coś chociaż o opłatach za mieszkanie.

                      > alimenty. Napiszże człowieku jak wpłynąć na matkę,żeby przestała
                      chlać, albo jak odebrać dziecko to nie będzie o alimentach!

                      Tobie w zyciu nie poradzę jak odebrac dziecko matce, bo tym
                      dzieckiem manipulujesz, boli cię kasa wydawana na to dziecko, choc
                      nie masz pojęcia ile tak naprawdę kosztuje, mało tego uważasz że
                      jest prawie dorosłe (14-latek). Juz lepiej niech zostanie z matką.
                      Jakoś z twojego opisu nie widzę, ze jest alkoholiczką. Mi też się
                      zdarzyło poimprezowac ze znajomymi tak, żeby nastepny dzień zacząć
                      od klina. dziecko zyje i ma się dobrze. Krzywda mu się nie dzieje.
                      problemem twojej byłej zony jestes po prostu ty - nadmiernie
                      interesujesz się tym na co wydaje, ile pije i jeszcze wciagasz w to
                      dziecko...
                      • sauber1 Do superzgredzika 15.07.09, 10:45
                        Nie pozwól karmić się malinami i nie ulegaj widocznym tu wpływom lichego
                        wyszkolenia psychomanipulantów, tylko jak wiesz i jesteś pewien, i już masz
                        dowody na to, że to twoje byłe babsko jest w ciągu, to nie przepuść jej tego i
                        nie miej litości, gdy byłołoby odwrotnie to na banku już byś był skończony, a
                        takie potrafią pamiętaj !!!

                        Walcz o dziecko by kiedyś też nie musiało kończyć w rynsztoku, z powodu
                        narzuconego uzależnienia, jak nic nie zrobisz zgrzeszysz ciężko!!!
                        • superzgredzik Re: Do superzgredzika 15.07.09, 11:14
                          sauber1 napisał:

                          > Nie pozwól karmić się malinami i nie ulegaj widocznym tu wpływom lichego
                          > wyszkolenia psychomanipulantów

                          lichego, to fakt
                          ale za to śmiesznie jest wink. w takiej sytuacji każdy powód do śmiechu jest na
                          wagę złota.
                          • sauber1 Re: Do superzgredzika 15.07.09, 11:25
                            superzgredzik napisał:


                            > ale za to śmiesznie jest wink. w takiej sytuacji każdy powód do śmiechu jest na
                            > wagę złota.

                            I niechaj ktoś teraz powie, że po rozwodzie nie ma powodów do śmiechu? wink
        • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 10:06
          superzgredzik napisał:

          >> Nie wiem czy posiadasz dzieci, a jeśli tak to w jakim wieku.
          > 14 latek z zaskakującą dokładnością potrafi policzyć ile pieniędzy
          wydała na niego mama w ciągu miesiąca.

          14 latek na pomysł takiego liczenia wpadnie tylko w jednym
          przypadku, jak go tatus palant do tego namówi. A policzyc na pewno
          nie umie, bo większośc kobiet występujacyh o alimenty nie potrafi
          tego poprawnie policzyć. Liczą ciuchy i koszty jedzenia (zaniżone).
          czasem stałe opłaty związane ze szkołą czy zajęciami dodatkowymi. A
          gdzie przypadająca część czynszu, opłat za media, interneciki, prąd?
          Gdzie koszt kosmetyków, proszkow do prania? Wydatki roczne tez
          trzeba uwzględnić, podzielić na 12 i dorzucic do kwoty miesięcznej.
          Przykład:zielona szkoła (1400), wyprawka do szkoły (800), 15 wyjść z
          kolegami/prezentów dla nich na urodziny (15*25), ubrania kupione w
          ciagu roku (700 zł), leki, wizyty u lekarzy (150), akcesoria do domu
          typu nowa posciel, kołdra, co roku co innego, ale zawsze coś
          potrzeba (100). Sumujemy: 3525/12=293 zł. Czy twój zdolny 14 latek
          dorzucił ta kwotę do sumy miesięcznej? Jeśli nie, to nie tylko
          jesteś okropny, ze wciągasz małe (wbrew temu co twierdzisz) 14-
          letnie dziecko w takie rzeczy, to jeszcze nie uczysz go gospodarnego
          zarządzania pieniędzmi.
    • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 01:39
      superzgredzik napisał:

      > Witam. W czasie weekendowych spotkań z synem coraz częściej słyszę od niego
      > ,że była żona nadużywa alkoholu. Próbowałem delikatnie ustalić czy chodzi o
      > lampkę wina wieczorem czy o coś więcej. Okazuje się, że potrafi zacząć dzień
      > od piwka przed wstaniem z łóżka.

      Nie wiedzieć czemu na tej części wypowiedzi skupiłem szczególną uwagę. Teraz
      mam dziwne uczucie, a wątek się tak rozrasta, że niewiele brakuje, a dyskusja
      jak niegdyś na portalu " W stronę ojca" w jeden bełkot się przepoczwarza,
      malowane scenariusze i wielkie gdybanie, a jak sądzę chodzi tu tylko o bardzo
      prostą sprawę, jak poradzić sobie z rodzica uzależnieniem, co bez uzasadnionej
      wątpliwości ma olbrzymi zły wpływ na rozwój psychiczny młodego organizmu. Raczej
      nikt nie zaneguje tego jak wielkie sieje spustoszenie w psychice dziecka
      alkoholizm i z tym związane inne aspekty życia.
      Wcale się nie dziwie Superzgredzikowi że tak usilnie się opędza obstając przy
      swoim, widząc wielkie realne zagrożenie dla własnego dziecka, któremu jest jak
      widać w stanie zagwarantować bardziej poprawne wychowanie, a wiadomo, czym
      skorupka za młodu nasiąknie ...
      Teoretycznie wszytko jest możliwe, ale życie często pokazuje zęby i
      niekoniecznie kąsa tego co trzeba. Ciekawe jak to teraz wygląda w świetle prawa,
      kiedy mniejsze odgórne przyzwolenie na spożywanie trunków wyskokowych i ta
      medialna nagonka, wielka walka z choroba zwana alkoholizmem ???
      www.youtube.com/watch?v=SmdZdH-DPbk&feature=related
      • zmeczona100 Re: mama na rauszu 14.07.09, 10:27
        sauber, daj spokój.
        Ojciec, któremu zależy na dobru dziecka, nie rozlicza matki z
        alimentów, nie zastanawia się, jak spowodować, by matka nie piła,
        tylko staje na głowie, by jak najszybciej zapewnić swojej pociesze
        warunki do prawidłowego rozwoju. Czyli w podskokach leci do sądu z
        wnioskiem o zmianę miejsca zamieszkania syna.

        Zgredzik po prostu szuka sposobu, jak ukarać matkę dziecka przez
        obniżenie zasądzonych alimentów.
    • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 11:02
      Tak dla pełnej jasności : była nawet rachunków nie płaci, bo tamten dom
      utrzymuje drugi były mąż. Alimenty przepija. Dziecko jest w 90% na utrzymaniu
      dziadków.
      • zmeczona100 Re: mama na rauszu 14.07.09, 11:11
        Zmień płytę, bo ta już się dawno temu nudna zrobiła.
      • pelagaa Re: mama na rauszu 14.07.09, 11:15
        > Alimenty przepija.
        > Alimenty przepija.
        > Alimenty przepija.
        > Alimenty przepija.
        > Alimenty przepija.
        > Alimenty przepija.
        > Alimenty przepija.


        Jassssssne. To tak naprawde jedyny problem, ktory mozna dostrzec we
        wszystkich twoich wypowiedzach. Pracuje, zarabia, ale to alimenty
        wlasnie przepija wink Nawet jesli jest to 600 zl, w co nie wierze
        zbytnio, raczej stawiam na jakies 300 zl, to utrzymanie nastolatka
        kosztuje duzo wiecej.
        Dziecko ma zabezpieczone potrzeby materialne. Szkoda, ze potrzeb
        emocjonalnych i duchowych nie ma mu kto zapewnic, zakladajac
        oczywiscie, ze matka faktycznie popija.

        > Dziecko jest w 90% na utrzymaniu dziadków.

        A gdzie ty jestes? Jako rodzic masz obowiazek utrzymywac dziecko, a
        nie zrzucac 90% kosztow jego utrzymania na dziadkow.
        Co zrobiles, zeby zmienic sytuacje, poza fukaniem na forumowiczow,
        ze ci wytkneli, ze nic nie zrobiles, tylko sie uzalasz nad soba, ze
        TWOJE pieniadze ktos przepija, co i tak prawdopodobnie nie jest
        prawda. Zamiast siedziec przed kompem na bezrobociu rusz tylek i
        zarob jakas kase, tez cie bedzie stac na piwko wieczorem, polecam w
        weekendy, zeby sie nie uzaleznic wink
        No i wyszlo szydlo z wora.
        Szkoda pradu.
      • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:30
        superzgredzik napisał:

        > Tak dla pełnej jasności : była nawet rachunków nie płaci, bo tamten dom
        > utrzymuje drugi były mąż. Alimenty przepija. Dziecko jest w 90% na utrzymaniu
        > dziadków.

        To nie mogłeś tak od razu mówić? Słusznie że się buntujesz i burzysz na
        wszystkich, jak kasę dla dziecka przechlewa Ci ze swoim gachem, ale jako ojcieć
        powinieneś jeszcze zwrócić szczególną uwagę czy oby dziecka Ci seksualnie nie
        wykorzystują, bo z tego mógłbyś dziś pojechać ostro. Lepiej nic nie mów, wiesz
        jacy są ludzie, i do czego zdolni jak wychleją, a czasem nawet gotowi iść na
        różne ustępstwa dla innych udziwnień, byt żyć sobie wygodniej...
      • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:43
        > utrzymuje drugi były mąż. Alimenty przepija. Dziecko jest w 90%
        na utrzymaniu
        > dziadków.

        aaa, czyli jednak scenariusz nr 3 czyli matka przepija i twoje 600
        zł i swoje 600zł a dziadkowie za 1200 utrzymują wnuka.
        Oj, biedny Ty.
        • gallama Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:45
          chciałam zauważyć, że autor się wyraził "powiedzmy 600zł"... wink a do
          faktycznej kwoty nadal się nie przyznał smilesmile
          • gallama Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:53
            Albowiem pytał:
            "Jaka jest sytuacja prawna osoby która zgodnie z postanowieniem sądu
            płaci alimenty i traci pracę, a następnie rejestruje się jako
            bezrobotny.Przez 3 miesiące nie dostaje zasiłku...",

            jeśli przez 3 miesiące nie otrzymuje zasiłku, to znaczy, że przyczyna zwolnienia
            z pracy nie leży po stronie pracodawcy bo wtedy zasiłerk by dostał po 7 dniach a
            nie po 3 miesiącach.
            (czyżby to chęć ucieczki przed alimentami?)

            "a następnie otrzymuje zasiłek niższy niż suma zasądzonych alimentów?"

            rozważmy słowa "suma zasądzonych alimentów" wink
            suma to aby nie alimenty od obojga rodziców na co się Zgred dość uparcie
            powołuje wyżej , że alimenty były w sądzie równo po pół.. wink
            więc jego "pół".....to może 300zł?

            Ale pewnie nie mam racjismile
            Zdred przyjdzie i wszystko wyprostuje tak jak faktycznie jest. smilesmilesmile

            • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:57
              > "a następnie otrzymuje zasiłek niższy niż suma zasądzonych
              alimentów?"

              a może chodziło o sumę alimentow na dziecko i alimentów na eksię ??
              • gallama Re: mama na rauszu 14.07.09, 13:59
                e, na exię juz podobno nie musi płacić wink ale nie mogę znaleźć postu gdzie to
                wyznaje smile
      • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 11:00
        superzgredzik napisał:

        > Tak dla pełnej jasności : była nawet rachunków nie płaci, bo
        tamten dom
        > utrzymuje drugi były mąż. Alimenty przepija. Dziecko jest w 90% na
        utrzymaniu
        > dziadków.

        To fajni dziadkowie. Poprzednio utzymywali w 50 % . Pewnie jak
        poczytali o tym, ze jak mama alimenty przepija, to nie ma na
        zachcianki wnuczka, zwiększyli kwotę dofinanoswania.
    • young-and-bored Re: mama na rauszu 14.07.09, 11:11
      Jak już pewnie zauważyłeś ta pogadanka do niczego konstruktywnego
      Cię nie doprowadzi. Nie masz wpływu na przeznaczenie alimentów przez
      matkę, a jeśli uważasz, że płacisz za dużo, to złóż do sądu wniosek
      o obniżenie alimentów. Jako osoba pozostająca na zasiłku i
      poszukująca pracy masz do tego podstawy. A synowi powiedz żeby
      przychodził po szkole do Ciebie jak matka podpita i koniec.
    • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 11:39
      Reasumując i prostując:
      Syn jest na utrzymaniu dziadków (potrzeby) i drugiego byłego męża (rachunki).
      Jest pod opieką wiecznie podpitej mamy i nie jest z tego powodu zadowolony.
      Była przepija pieniądze (w tym alimenty).
      Alimenty mogłyby być przeznaczone na syna, gdyby nie trafiały w ręce alkoholiczki.
      • pelagaa Re: mama na rauszu 14.07.09, 12:19
        > Syn jest na utrzymaniu dziadków (potrzeby) i drugiego byłego męża
        > (rachunki).Jest pod opieką wiecznie podpitej mamy i nie jest z
        > tego powodu zadowolony.
        > Była przepija pieniądze (w tym alimenty).

        A ojciec tegoz syna siedzi na bezrobociu, krytykuje sytuacje i
        kombinuje, jakby nie placic alimentow, skoro dziadkowie i obcy facet
        utrzymuja JEGO syna w 100%, ale nie zamierza nic z owa sytaucja
        zrobic.
        Brawo, pieknie to wyprostowales wink)))
    • amona13 Re: mama na rauszu 14.07.09, 12:45
      coś mi tu nie gra jeżeli płaciłeś alimenty na żonę przez pewien czas ( przy nie
      orzekaniu o winie - 5 lat po rozwodzie ) to 11+ 5 daje 16 alt temu rozwód a
      dziecko ma 14 smile
    • krystyna2662 to nie Twoja sprawa !!!!!!!! 14.07.09, 13:28
      raczej twój syn powinien zainteresować się czy jego dziecko ma
      właściwA opiekę.
    • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 14:29
      Uff. Ależ zaległości uncertain.
      Posty o alimentach na syna OLEWAM! smile))))))
      A z nowości (kreatywność ok):
      -alimenty parę lat przed rozwodem
      -rozwód bez orzekania
      -alimenty na byłą - bo nie pracowała jako jedyna opiekunka (do podjęcia pracy)
      -syn nie okazuje symptomów jakby go przelotny ojczym molestował seksualnie, ani
      nie wspomina o tym, ale jestem czujny.
      -mój syn nie ma jeszcze dzieci, tak przynajmniej twierdzi wink
      To chyba wszystko na tą chwilę.
      Dzięki za liczne zainteresowanie.
      • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 14:35
        > -alimenty parę lat przed rozwodem
        > -rozwód bez orzekania
        > -alimenty na byłą - bo nie pracowała jako jedyna opiekunka (do
        podjęcia pracy)

        co mi to mówi ?
        Ano z punktu widzenia stanu prawnego widzimy faceta, ktory nie łoży
        w trakcie małżeństwa (i to parę juz lat przed rozowodem) na
        zaspokojenie potrzeb rodziny (i rozumiem już teraz, czemu go tak
        mocno sieknął mój calkowicie ogólny komentarz). I ówczesna żona
        wniosła do sądu o zaspokojenie tych potrzeb - alimenty dla syna i
        dla niej zostały od MĘŻA zasądzone. A potem dopiero był rozwód.
        • chalsia Re: mama na rauszu 14.07.09, 14:42
          > > -alimenty na byłą - bo nie pracowała jako jedyna opiekunka (do
          > podjęcia pracy)

          chalsia napisała:
          > I ówczesna żona
          > wniosła do sądu o zaspokojenie tych potrzeb - alimenty dla syna i
          > dla niej zostały od MĘŻA zasądzone. A potem dopiero był rozwód.

          bowiem nie jest możliwe zasądzenie alimentów na byłego małżonka
          przy braku orzeczenia winy jesli tenże nie znajduje się w
          niedostatku NIE ZE SWOJEJ WINY. Jedynie opieka nad ciężko chorym
          lub niepełnosprawnym dzieckiem byłaby w takiej sytuacji podstawą do
          przynania na eks żonę alimentów po rozowodzie bez orzekania o winie.
        • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 15:55
          chalsia napisała:


          > Ano z punktu widzenia stanu prawnego


          > widzimy faceta, ktory nie łoży w trakcie małżeństwa


          >cryingi to parę juz lat przed rozowodem) na
          > zaspokojenie potrzeb rodziny (i rozumiem już teraz, czemu go tak
          > mocno sieknął mój calkowicie ogólny komentarz). I ówczesna żona
          > wniosła do sądu o zaspokojenie tych potrzeb - alimenty dla syna i
          > dla niej zostały od MĘŻA zasądzone. A potem dopiero był rozwód.

          Z całym szacunkiem do Ciebie Chalsiu powiem tylko jednym słowem, niekoniecznie ...
    • kicia031 Biedne, biedne dziecko 14.07.09, 15:55
      Ojciec awanturnik nie lozacy na rodzine, idacy fikcyjnie pracowac na
      czarno by obnizyc alimenty i matka alkoholiczka.
      • sauber1 Re: Biedne, biedne dziecko 14.07.09, 15:59
        kicia031 napisała:

        > Ojciec awanturnik nie lozacy na rodzine, idacy fikcyjnie pracowac na
        > czarno by obnizyc alimenty i matka alkoholiczka.

        Brawo Kicia031, bardzo ładne podsumowanie i coraz częstsze przypadki radzenia
        sobie w każdej sytuacji, nawet sądy można pięknie wykołować , a i niekoniecznie
        ojciec musi być tym "bohaterem" zawsze, niemniej i kobietki potrafią - prawda?
    • superzgredzik Re: mama na rauszu 14.07.09, 17:58
      Na posty typu "rzucił pracę i robi na czarno, żeby obniżyć alimenty" (w domyśle:
      został bez zusu <dziecko też>,
      bez zdolności kredytowych i z możliwością podziękowania za współpracę z dnia na
      dzień) nie mam możliwości odpowiadać
      bo opadają mi ręce.

      Co do wspominek sprzed 14 lat (dla niektórych, jak widać, kluczowych):
      nie miałem możliwości wykazać się w kwestii chęci łożenia
      na dziecko ponieważ wniosek został złożony "na wszelki wypadek", za plecami,
      gdybym nie chciał płacić.
      • sauber1 Re: mama na rauszu 14.07.09, 18:17
        superzgredzik napisał:


        > nie miałem możliwości wykazać się w kwestii chęci łożenia
        > na dziecko ponieważ wniosek został złożony "na wszelki wypadek", za plecami,
        > gdybym nie chciał płacić.

        Ale jakie to ma znaczenie? Jak znam życie to tu akurat Twoja wola jest bez
        większego znaczenia. Gdy zaś chodzi o zagrożenie demoralizacji dziecka
        alkoholizmem matki, to masz wielkie pole do popisu, a i chcieć też musisz...
    • twojabogini Re: mama na rauszu 15.07.09, 09:32
      superzgredzik,

      Jeśli faktycznie zależy ci na dziecku i na byłej żonie, to któregoś
      dnia w miłej atmosferze (i poza domem) rozpocznij luźną rozmowę
      na "drażliwy temat" z byłą żoną - bez obecności dziecka. Spytaj się
      kobiety, czy nie potrzebuje pomocy, może ją odciążyć, może zabrać
      syna na urlop, zeby mogła odpocząć, może opłacić wizytę u terapeuty,
      może pomóc zmienić pracę.

      Jeśli kobieta jest totalną alkoholiczką, to powinieneś wziąć syna do
      siebie. Dla syna powinieneś zawalczyć o zdrowie jego matki - czyli
      wspomóc ją w walce z nałogiem - j.w.

      Ja jednak odnoszę wrażenie, ze tak naprawdę to chcesz byłej żonie
      dopieprzyć. Zrobić z niej wyrodną matkę i alkoholiczkę. Uczucia syna
      tez masz gdzieś - najpierw "delikatnie go wypytujesz" (jakby 14-
      latka nie można było wprost zapytać, o to ile mama pije), co za
      subtelność, a potem...urządzasz mu konfrontację z mamą! Uważasz, że
      to w porządku? Wiesz jak czuje się dzieciak postawiony w takiej
      sytuacji.
      Co to znaczy, że kobieta alimenty przepija? Dziecko chodzi głodne,
      książek nie ma do szkoły, ubrań, mieszkanie jest zapuszczone,
      dziecko nie ma mebli, poscieli, firanek? Jeśli ma to wszystko, to
      znaczy, że matka wydaje na dziecko nie tylko równowartość alimentów
      (zgaduję:300-500 zł?), ale znacznie więcej. A czy wydaje ze swojej
      pensji, a alimenty które dostanie pocztą/do ręki/czy w jakiej jej
      tam formie płacisz, wydaje na kosmetyki, dziwki i alkohol, to już
      nie twoja sprawa. Co ty byś chciał, zeby wydawała konkretnie te
      banknoty, które są z alimentów? Nie masz nadmiernej potrzeby
      kontroli?
    • sauber1 Re: mama na rauszu 15.07.09, 09:59
      superzgredzik napisał:


      > Okazuje się,

      To jest jednak trzeba przyznać mocne i typowo po polskiemu.
      Gościu wspomniał, że w czasie weekendowych spotkań z synem coraz częściej
      słyszy od niego, że była żona nadużywa alkoholu.
      Ale co ważne myślę, że i jakby taka informacja dotarła do kół zbliżonych, gdzie
      mowa o sprawiedliwości to mogło by się miesiącami toczyć dochodzenie, a nawet
      przypisano by komuś winę; a tak na serio nawet nie wiemy czy ta osoba lubi
      alkohol i czy to czasem nie jest tak, że młody jak pokorne ciele dwie matki
      próbuje ssać?

      "potrafi zacząć dzień od piwka przed wstaniem z łóżka" - ale nawet jak nie, to
      doskonale by mogła - prawda?
    • superzgredzik Re: mama na rauszu 15.07.09, 11:33
      Po 1.Jaki sens ma takie dopowiadanie swoich 3 groszy w kwestiach, które już
      zostały omówiony i to żywiołowo? Widocznie taki prawo pisemnej dyskusji, ale
      przypomina to wchodzenie do pustego pokoju gdzie wczoraj ktoś z kimś wymieniał
      poglądy i wykrzykiwanie swoich racji.
      Po 2. Osoby, o wysokim statusie społecznym i materialnym powinny mieć
      świadomość, że taki posiadają i w swoich wypowiedziach uwzględniać ewentualne
      różnice z tym związane.
      • sauber1 Re: mama na rauszu 15.07.09, 12:16
        superzgredzik napisał:

        > Osoby, o wysokim statusie społecznym i materialnym powinny mieć
        > świadomość, że taki posiadają i w swoich wypowiedziach uwzględniać ewentualne
        > różnice z tym związane.

        Ludzie o takim statusie społecznym dziś wygrzewają się gdzieś na plażach w
        gorących krajach i nie piszą raczej na forach, czy czatach, takie rzeczy są po
        za ich zasięgiem myślowym, ale też nie ma ich co za to winić, to ich wybór i
        wola wink
    • brunia27 Re: mama na rauszu 17.07.09, 13:51
      zanim cokolwiek zrobisz, zastanów się, czy na pewno chcesz sam wychowywać swoje
      dziecko, czy będzie to lepsze dla niego i czy kwota, którą płacisz teraz byłej
      będzie dla Ciebie satysfakcjonująca smile
      w zamian dostaniesz całe dobrodziejstwo wychowywania syna łącznie z jego za lub
      niezadowoleniem z faktu przejęcia opieki,

      zanim wezwiesz policję i zrobisz z matki swojego dziecka alkoholiczkę przed
      własnym synem, spróbuj przeprowadzić z nią rozmowę "ostrzegającą"

      wszystkich namawiam do "ochłonięcia" !!!
      W zwyczajnych rodzinach zdarza się używać alkoholu, nie mówię o nadużyciu ani
      alkoholiźmie, rodzice piją sami ze sobą w obecności dzieciaków, piją na
      imprezach, czasem w domu
      I NIE JEST TO ZAKAZANE !!!!
      i TYLKO W SZCZEGóLNYCH SYTUACJACH odbierana jest im opieka nad dziećmi,

      dziecko 14-letnie jest w stanie dużo zrozumieć, należy z nim porozmawiać,

      uważam, że autor trochę przerysował sytuację - synowi nie dzieje sie krzywda,
      jedynie "nie lubi, kiedy mama jest pijana"

      na tym etapie należy chyba zacząć od cywilizowanych rozwiązań,
      przejmowanie opieki jest krokiem zdecydowanie ostatecznym
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka