kobieta_na_pasach 27.07.09, 09:07 czy po rozwodzie zmniejszylo sie wasze poczucie wartosci? czy wrecz przeciwnie, wzmonilo was to przezycie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mayenna Re: poczucie wartosci 27.07.09, 12:27 Wiesz, to jest ciekawe bo jako kobieta czuję się nic nie warta, ale jako człowiek właśnie odwrotnie. Moja sytuacja zyciowa jest na tyle skomplikowana, ze wiem doskonale, ze moje szanse na tzw. ułożenie sobie życia są zerowe więc w sumie nic na niskiej samoocenie nie tracę Odpowiedz Link
jarkoni Re: poczucie wartosci 27.07.09, 12:34 Trudne.. Na pewno zmieniony, ale czy bardziej albo mniej wartościowy? Odpowiedz Link
ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:24 Czuję podobnie jak Ty. Życie w zgodzie z własnym sumieniem, w prawdzie, z dala od upokorzeń uczyniło mnie osobą, z której jestem zadowolona. Na swoją fizyczność uczę się wyrażać zgodę. Przyglądałam się niedawno parom w pewnym ludnym miejscu. Niczym się nie różnię od innych kobiet w moim wieku, a przecież one kroczyły przy boku swoich mężczyzn. To nie mój wiek i fizyczność zdyswalifikowały mnie jako kobietę; mój m. przedkładał po prostu grubo młodsze osoby. Jest taki typ mężczyzn i pechowo związałam się z jednym z nich. Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 13:04 Moje jest zerowe. I lezy sobie na dnie i kwiczy. Choc juz jest lepiej bo na poczatku tylko lezalo i sie nie odzywalo. Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 13:32 Ja swoje poczucie własnej wartości odbudowałam wiele lat temu długą i żmudną pracą nad sobą. Dlatego rozwód w żaden sposób nie wpłynął na moje poczucie własnej wartości. Choć na pewno mnie zmienił, ale to raczej (z mojego punktu widzenia) na korzyść bo po tym doświadczeniu mam jeszcze więcej wiary w siebie i swoje możliwości. Odpowiedz Link
tiresias Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:10 po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć, gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym scyzorykiem wykastrował. nigdy nie myślałem, że mogę się tak czuć. na razie pomaga mi prozac. jeszcze ze dwa miesiące a potem zacznę 'odbudowywać'. tylko jak? pzdr Odpowiedz Link
fragile66 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 15:43 tiresias napisał: > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć, gorzej nawet, > wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym scyzorykiem wykastrował. Też to miałem. Przez trzy miesiące przychodziłem do pracy, siadałem i tępo się gapiłem w ekran komputera. Nie wyrzucili mnie tylko z uwagi na wcześniejsze zasługi, choć jak teraz na to patrzę, to powinni mnie wywalić na zbity pysk - w końcu ile prywatna firma może znosić nieróbstwo? > jeszcze ze > dwa miesiące a potem zacznę 'odbudowywać'. > tylko jak? Po jakimś czasie zauważysz, że największą satysfakcję przynosi zemsta smakowana na zimno, bez emocji. Jak już pisała jedna z koleżanek - na poczucie własnej wartości nie ma to wpływu, bo to poczucie nie zależy od tego co robią inni. Ale na dobre samopoczucie - jak najbardziej! Odpowiedz Link
zuzka712 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 16:33 tiresias napisał: > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć, gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym scyzorykiem wykastrował. Ważne, że zostało Ci poczucie humoru i umiejętność przedstawienia sytuacji w komiczny sposób. To uratowało wielu ludzi przed szaleństwem. Kiedyś będziesz się z tego naprawdę śmiał... Po rozwodzie zrozumiałam co miała na myśli Eleanor Roosevelt mówiąc: "Bez Twojego przyzwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy." Odpowiedz Link
fragile66 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 16:41 zuzka712 napisała: > tiresias napisał: > > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć, > gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym > scyzorykiem wykastrował. > > > > Ważne, że zostało Ci poczucie humoru i umiejętność przedstawienia > sytuacji w komiczny sposób. Zuzka! na Jowisza! co ty w tym widzisz zabawnego??? Dobrze że mnie w swoim czasie nikt w ten sposób nie pocieszył... Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 22:22 fragile66 napisał: > zuzka712 napisała: > > > tiresias napisał: > > > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć, > > gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym > > scyzorykiem wykastrował. > > > > > > > > Ważne, że zostało Ci poczucie humoru i umiejętność przedstawienia > > sytuacji w komiczny sposób. > > > Zuzka! na Jowisza! co ty w tym widzisz zabawnego??? > > Dobrze że mnie w swoim czasie nikt w ten sposób nie pocieszył... Ja tam widze. Jakby tak naostrzonym, czystym scyzorykiem kastrowal to sie nawet poskarzyc nie mozna bo przeciez higienicznie jest! . Ironia i poczucie humoru trzyma przy zyciu. Czarna rozpacz odpycha . Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 23:56 Babo moja droga, wiem że Ty masz ochotę wykastrować swojego ex (i nie dziwię się ), ale tu masz do czynienia z facetem, którego wykastrowała żona zdradzając go. A to niestety dla żadnego mężczyzny śmieszne nie jest. Nawet po upływie czasu. Odpowiedz Link
tiresias Re: poczucie wartosci 28.07.09, 08:18 'metafora zardzewiałego (i tępego!) scyzoryka była może nieco myląca, ale tak naprawdę, to gdyby nie (trudne) zdystansowanie się od całej sytuacji, trochę ironii i krytycznego spojrzenia na samego siebie - pewnie trudniej byłoby mi przetrwać. najbardziej drażni mnie to, że (to chyba normalne jak czytam to forum) przenosi się żal i pretensje do ex/exa na całą płeć przeciwną. więc codziennie wieczorem, po 'aniele boży stróżu mój ty zawsze przy mnie stój' powtarzam sobie: 'nie wszystkie kobiety są takie jak ona'. ale kobiet i tak nie rozumiem, zupełnie wtedy jak miałem 17 lat - nic nie kumałem. pzdr Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 09:58 tiresias napisał: > ale kobiet i tak nie rozumiem, zupełnie wtedy jak miałem 17 lat - nic nie kumał > em. Nie ma mężczyzn, którzy rozumieją kobiety. Są tylko tacy, którym się wydaje, że je rozumieją Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:18 Tire, Doskonale rozumiem. Wysmiewanie calej sytuacji, spojrzenie przez pryzmat krzywego zwierciadla daje sily na przezycie godziny, dnia, tygodnia. Mnie najbardziej bawilo kiedy ex dzwonil, zrzucalam go, przychodzil sms : Kto tam? A ja odpowiadalam HIPOPOTAM! Glupie ale mnie smieszylo do lez! Odpowiedz Link
mayenna Re: poczucie wartosci 28.07.09, 12:55 Jak takie zdanie odnośnie mężczyzn powiedziałam do kolegi to przysłał mi " Mężczyżni są z Marsa..". Jak chcesz mogę Ci na maila podesłać Odpowiedz Link
tiresias Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:18 Przeczytałem na temat kobiet wszystko (?) co można, że są z Wenus, że 'płeć mózgu', że Simone de Beauvoir druga płeć, że Camille Paglia i modliszki a moją ulubioną powieścią jest "Pani Bovary", o kobiecie, która sama siebie nie rozumie (jak rozumiem). i dalej nic. nie rozumiem tez rachunku różniczkowego, ale mniej mnie on pociąga niż miła i niepretensjonalna kobieta. pozdrawiam Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:42 Przestan czytac te pierdoly. O wiele ciekawszy Kubus Puchatek jest i bardziej prawdziwy niz te wszystkie poradniki. Posluchaj sobie piosenki o kwiatach, ktora Marek Roman spiewa. Dobrze Ci zrobi. Zenska wersja Chylinskiej " goraca prosba" balsamem na ma dusze jest . Odpowiedz Link
tiresias Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:49 Kubuś Puchatek był ze mną zawsze, chociaż jeżeli chodzi o postaci kobiece, to Mama Kangurzyca, nadopiekuńcza, wszystkowiedząca i bardziej przemądrzała niż Sowa, zawsze mi dziwnie przypominała ex teściową. brrr Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 14:13 Nie to zeby sie czepiala ale Kangurzyca Kangurzatko w wersji meskiej miala! Tak sie chlopców psuje... Odpowiedz Link
ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:04 Zdaj się na intuicję. Tak właśnie podchodzę do całek i różniczek. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:00 tiresias napisał: > Przeczytałem na temat kobiet wszystko (?) co można, że są z Wenus, że 'płeć > mózgu', że Simone de Beauvoir druga płeć, że Camille Paglia i modliszki a moją > ulubioną powieścią jest "Pani Bovary", o kobiecie, która sama siebie nie rozumi > e > (jak rozumiem). > i dalej nic. > nie rozumiem tez rachunku różniczkowego, ale mniej mnie on pociąga niż miła i > niepretensjonalna kobieta. > pozdrawiam Masz jeden problem. Nawet jeśli Ty rozumiesz (lub przeczytałeś wszystko i przyswoiłeś tę wiedzę) kobiety, to trafiasz na takie, co nie rozumieją mężczyzn. I...zagwozdka, i kwadratura koła - też Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 21:49 tiresias napisał: > Przeczytałem na temat kobiet wszystko (?) Kiedyś dostałam od kolegi bardzo fajną książkę. Nie pamiętam autora, ale był to mężczyzna, tytuł "Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach" czy jakoś tak. Ładna okładka, na pierwszej stronie długie podziękowania dla iluś tam ludzi, którzy autorowi pomogli tą książkę napisać. A w środku... około 200 pustych, białych kartek I tak a propos przypomniało mi się takie fajne zdanie, które gdzieś kiedyś przeczytałam - 'W udanym związku kobieta powinna mężczyznę trochę kochać i starać się go zrozumieć a mężczyzna kobietę powinien bardzo kochać i nie starać się jej zrozumieć'. I ja się z tym jak najbardziej zgadzam Odpowiedz Link
insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 21:57 mola1971 napisała: 'W udanym związku kobieta powinna mężczyznę trochę kochać i starać s > ię go zrozumieć a mężczyzna kobietę powinien bardzo kochać i nie starać się jej zrozumieć'. No! i na tym można by zakończyć tę dyskusję Odpowiedz Link
mayenna Re: poczucie wartosci 29.07.09, 08:52 W takim razie pora na praktykę Słyszałam ostatnio taką myśl, że mężczyznę trzeba trochę kochać i bardzo rozumieć, a kobietę trochę rozumieć i bardzo kochać. Odpowiedz Link
ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:02 tiresias napisał: > najbardziej drażni mnie to, że (to chyba normalne jak czytam to forum) przenosi > się żal i pretensje do ex/exa na całą płeć przeciwną. ... > powtarzam sobie: 'nie wszystkie kobiety są takie jak ona'. > ale kobiet i tak nie rozumiem Nie rozumiesz konkretnej pani X lub Y.)) Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:02 A nic z tych rzeczy! Robota rzeznicka nie moja bajka . Zdrada nigdy i dla nikogo smieszna nie jest. Ale nabjanie sie z tego, przedstawianie z ironia pomaga, przynajmniej mi . Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:12 No zdrowy dystans do sprawy jeszcze nikomu nie zaszkodził No a poza tym coś z czego człowiek umie się śmiać z czasem przestaje być straszne. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:03 mola1971 napisała: > No zdrowy dystans do sprawy jeszcze nikomu nie zaszkodził > No a poza tym coś z czego człowiek umie się śmiać z czasem przestaje > być straszne. Fakt, Mola, jak jest śmieszno, to straszno nie jest Odpowiedz Link
zuzka712 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:28 fragile66 napisał: > Zuzka! na Jowisza! co ty w tym widzisz zabawnego??? > Dobrze że mnie w swoim czasie nikt w ten sposób nie pocieszył... Hmm, widocznie akurat Ty nie masz tego poczucia humoru i dystansu. Na szczęście widzę ponizej, że Tiresias ma, bo trochę się zestresowałam Twoim postem Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:14 Mola, u mnie rozwodu nie bylo, na korzysc wiec mnie nie zmieni choc wciaz licze ze pojde w Twoje slady . Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:25 Pierwsza i podstawowa zasada - to jest JEGO strata a nie Twoja. Jak już to naprawdę zrozumiesz to potem będzie już z górki A poza tym trzeba zrozumieć, że ŻADEN inny człowiek i jego choćby najpodlejsze zachowanie w stosunku do nas nie świadczy o naszej wartości. Na naszą wartość pracujemy sami i to nie tylko w relacjach damsko-męskich. Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:37 mola1971 napisała: > Pierwsza i podstawowa zasada - to jest JEGO strata a nie Twoja. > Jak już to naprawdę zrozumiesz to potem będzie już z górki > A poza tym trzeba zrozumieć, że ŻADEN inny człowiek i jego choćby > najpodlejsze zachowanie w stosunku do nas nie świadczy o naszej > wartości. Na naszą wartość pracujemy sami i to nie tylko w relacjach > damsko-męskich. Zapisalam to sobie. Kartke do monitora przykleilam i bede sobie jak mantre czytac . Dodam tylko, ze zadne kontakty z exem nie wskazane, zeby mi do glowki nie klad, ze to moja wina. Bo w pokrecony stanie psychicznym we wszystko mozna uwierzyc. Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:45 Na razie rzeczywiście kontakty z exem nie są wskazane, ale za jakiś czas, gdy już całkiem się wyleczysz to Cię to jego obwinianie będzie po prostu śmieszyło. A wtedy zaśpiewasz sobie "co ja w tobie widziałam?" Odpowiedz Link
ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 17:07 Bladze na drodze do smiechu, oj bladze jak sie patrzy. Tak np.dzis to szarpie mi dusze ... Odpowiedz Link
rozjechana Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:31 lezy i nawet nie kwiczy Ale coś mi dał-pokazał realizm życia, co może mnie chroni ale innych odpycha Odpowiedz Link
rozjechana Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:56 żle napisałam-rozwód mi nie dał, on mi zabrał- zaufanie do ludzi i chyba mam już napisane na czole- nikomu nie zaufam Odpowiedz Link
mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 15:21 Jeśli nikomu nie zaufasz to Ty na tym stracisz. Nikt inny. Nie jest łatwo zaufać, gdy ktoś nas skrzywdził, ale jest to możliwe. Trzeba tylko zrozumieć, że brak zaufania należy się od nas osobom, które nas skrzywdziły a nie wszystkim ludziom, którzy nas otaczają. Odpowiedz Link
mayenna Re: poczucie wartosci 28.07.09, 08:13 Dodałabym do tego jeszcze celowe zniechęcanie każdego do kogo coś zaczyna się czuć - tak na wszelki wypadek... Odpowiedz Link
ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:10 W tę stronę popycha lęk przed odrzuceniem. Jeśli masz rozpoznanie co swoich poczynań, zapanujesz nad nimi. Odpowiedz Link
joanna9969 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 15:56 Myślę ze mnie paradoksalnie wzmocniło , po zdradzie początkowo byłam zupełnie załamana , tak jak ktoś napisał moje poczucie własnej wartości leżało i nawet nie kwiczało , nic a nic , ani mru mru , potem nastąpił długi , bardzo długi i bolesny okres rekonwalescencji , po dwóch latach wyszłam z tego silniejsza , mądrzejsza i wierze ze potrafię przejąc kontrole nad własnym życiem i ze nie potrzebuje M do niczego efekt - rozwód , wiec to takie trochę od końca jest , ale w końcu wierze ze jestem na to gotowa Odpowiedz Link
dsz27 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 20:28 U mnie podobnie. Zdrada i jego szybkie odejście a następnie samotna ciąża to najtrudniejszy moment mojego życia. Poczucie mojej wartości spadło do zera a nie raz było zapewne na minusie. Dodatkowo ciąża sprawiła, że nie czułam się ani dobrze ani kobieco. Tak niestety było. Paradoksalnie decyzja o rozwodzie, napisanie pozwu i jego złożenie było punktem zwrotnym. W tym samym czasie pierwsze sukcesy w pracy, nowi ludzie plus fakt, że to ja się z tym panem rozwiodłam, sprawiło, że wszystko wróciło do normy, do mojej normy Dlatego w moim skromnym przypadku rozwód to była jedna z lepszych decyzji jakie podjęłam w życiu. Może dlatego nasze relacje są teraz takie jakie są. Donia Odpowiedz Link
ani_chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:12 Kiedy mąż przyznal sie do romansu z panienką w wieku naszej córki moje poczucie wartosci spakowało go ,zabralo mu klucze i wykopalo z domu nie zapominając za nim splunąć z pogardą. Głupi jakiś,zdradził najlepszą z żon! Ulicą moje poczucie wartosci chodzilo ze wstydu ze spuszczonym łbem i zażenowane nie patrzylo znajomym w oczy.Głupia jakaś , wymienil ją na inną! Potem przez dwa lata jadło uspokajacze i antydepresanty żeby zmienić gabaryty. Teraz wydaje sie byc w sam raz. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:05 dsz27 napisała: > U mnie podobnie. Zdrada i jego szybkie odejście a następnie samotna ciąża to najtrudniejszy moment mojego życia. A Ciebie Donia, podziwiam bezgranicznie. Odpowiedz Link
kasiapfk Re: poczucie wartosci 28.07.09, 09:26 Hmm, jestem "w trakcie". Poczucie mojej wartości troszeczkę jeszcze wzrosło. Czemu? Bo mam poczucie sprawczości w życiu, podjęłam ostateczną decyzję, której nie podejmowałam przez wiele lat. Wypiękniałam, odetchnęłam i z optymizmem jednak patrzę w przyszłość. I jestem na etapie, że nie mam ciągąt by dowalić eksowi. A to jest suuuukces niesamowity. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:07 kasiapfk napisała: >Czemu? Bo mam poczucie sprawczości w życiu No i to jest ten motor, co daje moc . Przede wszystkim to. Odpowiedz Link
kobieta_na_pasach po ilosci wpisow widze... 28.07.09, 19:21 ...ze to jest spory problem. ja mysle,ze to dlatego , bo za duzo dawalismy z siebie partnerowi zapominajac o sobie. i nie mysle tu o wygladzie , ale o wnetrzu. pewnie nasi partnerzy powiedzieliby to samo o swoim poczuciu wartosci. to smutne,ze odczuwamy podobnie, a jednak nie potrafimy sie z tym uporac inaczej, jak przez rozstanie. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: po ilosci wpisow widze... 28.07.09, 22:15 Róznie bywa, ja tam dawałam zdecydowanie za mało - teraz tak to widzę - ale też tyle, ile wtedy mogłam. Wydaje mi się, ze ktos kto sądzi,że sawał za dużo, byc moze dawał nie to co było potrzebne - mogło tak sie zdarzyc. Poczucie wartości mi wzrosło po rozwodzie i dalej rosnie, nieustajaco, niedługo zmienie sobie nick na "Słoneczko Ludzkości" albo "Genialny Językoznawca". Odpowiedz Link
kasiapfk Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 07:25 Nanga, trafnie zauważyłaś, że może dawaliśmy nie to, co potrzeba. Zdecydowanie w moim przypadku tak było. Ćwicze uważność w kontaktach z ludźmi i coraz lepiej mi wychodzi odpowiadanie na ich potrzeby. A przy tym, nie mam poczucia, że się poświęcam. Daję z siebie i sprawia mi to frajdę Odpowiedz Link
kobieta_na_pasach Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 09:10 kasiapfk napisała: > Nanga, trafnie zauważyłaś, że może dawaliśmy nie to, co potrzeba. ale czy to Twoja wina? moze ta druga osoba za slabo protestowala,albo nie mowila ci,ze nie o to jej chodzi? a ty teraz siebie obwiniasz. komunikacja powinna dzialac w obie strony. moj maz dobrych pare lat temu, po kolejnej awanturze powiedzial mi,ze jako matce nie ma mi nic do zarzucenia,ale jako zonie tak.ale kiedy chcialam zeby sprecyzowal , o co konkretnie mu chodzi to wyrazil sie oglednie. i badz tu madry. Odpowiedz Link
kobieta_na_pasach Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 09:06 nangaparbat3 napisała: > Róznie bywa, ja tam dawałam zdecydowanie za mało - jezeli tak twierdzisz to znaczy,ze jednak masz nadal niskie poczucie wartosci. i nadal siebie obwiniasz. Odpowiedz Link
kasiapfk Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 10:10 Kobietko, nie - nie moja wina. Rozpatruję to w kategoriach doświadczenia zyciowego. Poprawiam to, co moge, reszta nie zalezy ode mnie ))))) Uważam, że komunikacja w obie strony to podstawa. To tylko fakt: dawałam nie to, czego potrzebował. I tyle. Wyrzutów sumienia jakoś specjalnie nie mam. Mnie rozwala tekst Eksa: powinnaś się domyslić. Inna sprawa, że ja nie uważam, że ktoś powinien się domyślać czego ja chcę. Potrzebuje, to mówię, albo biorę sama. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 15:54 Dla mnie nie znaczy. Rozrózniam poczucie winy i swiadomość wlasnego wkladu w. Podobnie pisząc,że moze ktoś dawal nie to co trzeba, nie uwazam, by było to WINĄ. Jesli już, to moze raczej pomyłką, niezrozumieniem, niedogadaniem się. Odpowiedz Link
kasper254 Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 15:58 Nango, napisałaś wcześniej najpiękniej, jak można i nie musisz nic więcej tłumaczyć i rozwijać. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 16:16 Mnie tak trudno znaleźć słowa dla tego co chcę wyrazić, tyler azy bywalam zrozumiana zupelnie opacznie - jak mam nie wyjasniać? W kazdym razie - miło mi Odpowiedz Link