Dodaj do ulubionych

poczucie wartosci

27.07.09, 09:07
czy po rozwodzie zmniejszylo sie wasze poczucie wartosci? czy wrecz
przeciwnie, wzmonilo was to przezycie?
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: poczucie wartosci 27.07.09, 12:27
      Wiesz, to jest ciekawe bo jako kobieta czuję się nic nie warta, ale
      jako człowiek właśnie odwrotnie. Moja sytuacja zyciowa jest na tyle
      skomplikowana, ze wiem doskonale, ze moje szanse na tzw. ułożenie
      sobie życia są zerowe więc w sumie nic na niskiej samoocenie nie
      tracę smile
      • jarkoni Re: poczucie wartosci 27.07.09, 12:34
        Trudne..
        Na pewno zmieniony, ale czy bardziej albo mniej wartościowy?
      • ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:24
        Czuję podobnie jak Ty. Życie w zgodzie z własnym sumieniem, w
        prawdzie, z dala od upokorzeń uczyniło mnie osobą, z której jestem
        zadowolona.
        Na swoją fizyczność uczę się wyrażać zgodę. Przyglądałam się
        niedawno parom w pewnym ludnym miejscu. Niczym się nie różnię od
        innych kobiet w moim wieku, a przecież one kroczyły przy boku swoich
        mężczyzn. To nie mój wiek i fizyczność zdyswalifikowały mnie jako
        kobietę; mój m. przedkładał po prostu grubo młodsze osoby. Jest taki
        typ mężczyzn i pechowo związałam się z jednym z nich.
    • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 13:04
      Moje jest zerowe. I lezy sobie na dnie i kwiczy. Choc juz jest
      lepiej bo na poczatku tylko lezalo i sie nie odzywalo.
    • mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 13:32
      Ja swoje poczucie własnej wartości odbudowałam wiele lat temu długą
      i żmudną pracą nad sobą. Dlatego rozwód w żaden sposób nie wpłynął
      na moje poczucie własnej wartości. Choć na pewno mnie zmienił, ale
      to raczej (z mojego punktu widzenia) na korzyść bo po tym
      doświadczeniu mam jeszcze więcej wiary w siebie i swoje możliwości.
      • tiresias Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:10
        po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć, gorzej nawet,
        wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym scyzorykiem wykastrował.
        nigdy nie myślałem, że mogę się tak czuć. na razie pomaga mi prozac. jeszcze ze
        dwa miesiące a potem zacznę 'odbudowywać'.
        tylko jak?
        pzdr
        • fragile66 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 15:43
          tiresias napisał:

          > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć,
          gorzej nawet,
          > wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym scyzorykiem
          wykastrował.

          Też to miałem. Przez trzy miesiące przychodziłem do pracy, siadałem
          i tępo się gapiłem w ekran komputera. Nie wyrzucili mnie tylko z
          uwagi na wcześniejsze zasługi, choć jak teraz na to patrzę, to
          powinni mnie wywalić na zbity pysk - w końcu ile prywatna firma może
          znosić nieróbstwo?

          > jeszcze ze
          > dwa miesiące a potem zacznę 'odbudowywać'.
          > tylko jak?

          Po jakimś czasie zauważysz, że największą satysfakcję przynosi
          zemsta smakowana na zimno, bez emocji.

          Jak już pisała jedna z koleżanek - na poczucie własnej wartości nie
          ma to wpływu, bo to poczucie nie zależy od tego co robią inni.

          Ale na dobre samopoczucie - jak najbardziej!
        • zuzka712 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 16:33
          tiresias napisał:
          > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć,
          gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym
          scyzorykiem wykastrował.

          smile smile smile

          Ważne, że zostało Ci poczucie humoru i umiejętność przedstawienia
          sytuacji w komiczny sposób. To uratowało wielu ludzi przed
          szaleństwem. Kiedyś będziesz się z tego naprawdę śmiał...

          Po rozwodzie zrozumiałam co miała na myśli Eleanor Roosevelt mówiąc:
          "Bez Twojego przyzwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się
          gorszy."
          • fragile66 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 16:41
            zuzka712 napisała:

            > tiresias napisał:
            > > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć,
            > gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym
            > scyzorykiem wykastrował.
            >
            > smile smile smile
            >
            > Ważne, że zostało Ci poczucie humoru i umiejętność przedstawienia
            > sytuacji w komiczny sposób.


            Zuzka! na Jowisza! co ty w tym widzisz zabawnego???

            Dobrze że mnie w swoim czasie nikt w ten sposób nie pocieszył...
            • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 22:22
              fragile66 napisał:

              > zuzka712 napisała:
              >
              > > tiresias napisał:
              > > > po urośnięciu rogów moje poczucie wartości przestało istnieć,
              > > gorzej nawet, wydawało mi się, ze mnie ktoś tępym, zardzewiałym
              > > scyzorykiem wykastrował.
              > >
              > > smile smile smile
              > >
              > > Ważne, że zostało Ci poczucie humoru i umiejętność przedstawienia
              > > sytuacji w komiczny sposób.
              >
              >
              > Zuzka! na Jowisza! co ty w tym widzisz zabawnego???
              >
              > Dobrze że mnie w swoim czasie nikt w ten sposób nie pocieszył...

              Ja tam widze. Jakby tak naostrzonym, czystym scyzorykiem kastrowal to sie nawet
              poskarzyc nie mozna bo przeciez higienicznie jest! wink.
              Ironia i poczucie humoru trzyma przy zyciu. Czarna rozpacz odpycha smile.
              • mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 23:56
                Babo moja droga, wiem że Ty masz ochotę wykastrować swojego ex (i nie dziwię się wink), ale tu masz do czynienia z facetem, którego wykastrowała żona zdradzając go. A to niestety dla żadnego mężczyzny śmieszne nie jest. Nawet po upływie czasu.
                • tiresias Re: poczucie wartosci 28.07.09, 08:18
                  'metafora zardzewiałego (i tępego!) scyzoryka była może nieco myląca, ale tak
                  naprawdę, to gdyby nie (trudne) zdystansowanie się od całej sytuacji, trochę
                  ironii i krytycznego spojrzenia na samego siebie - pewnie trudniej byłoby mi
                  przetrwać.
                  najbardziej drażni mnie to, że (to chyba normalne jak czytam to forum) przenosi
                  się żal i pretensje do ex/exa na całą płeć przeciwną.
                  więc codziennie wieczorem, po 'aniele boży stróżu mój ty zawsze przy mnie stój'
                  powtarzam sobie: 'nie wszystkie kobiety są takie jak ona'.
                  ale kobiet i tak nie rozumiem, zupełnie wtedy jak miałem 17 lat - nic nie kumałem.
                  pzdr
                  • mola1971 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 09:58
                    tiresias napisał:
                    > ale kobiet i tak nie rozumiem, zupełnie wtedy jak miałem 17 lat -
                    nic nie kumał
                    > em.

                    Nie ma mężczyzn, którzy rozumieją kobiety. Są tylko tacy, którym się
                    wydaje, że je rozumieją wink
                  • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:18
                    Tire,
                    Doskonale rozumiem. Wysmiewanie calej sytuacji, spojrzenie przez
                    pryzmat krzywego zwierciadla daje sily na przezycie godziny, dnia,
                    tygodnia.
                    Mnie najbardziej bawilo kiedy ex dzwonil, zrzucalam go, przychodzil
                    sms : Kto tam? A ja odpowiadalam HIPOPOTAM! Glupie ale mnie
                    smieszylo do lez!
                  • mayenna Re: poczucie wartosci 28.07.09, 12:55
                    Jak takie zdanie odnośnie mężczyzn powiedziałam do kolegi to
                    przysłał mi " Mężczyżni są z Marsa..". Jak chcesz mogę Ci na maila
                    podesłać smile
                    • tiresias Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:18
                      Przeczytałem na temat kobiet wszystko (?) co można, że są z Wenus, że 'płeć
                      mózgu', że Simone de Beauvoir druga płeć, że Camille Paglia i modliszki a moją
                      ulubioną powieścią jest "Pani Bovary", o kobiecie, która sama siebie nie rozumie
                      (jak rozumiem).
                      i dalej nic.
                      nie rozumiem tez rachunku różniczkowego, ale mniej mnie on pociąga niż miła i
                      niepretensjonalna kobieta.
                      pozdrawiam
                      • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:42
                        Przestan czytac te pierdoly. O wiele ciekawszy Kubus Puchatek jest i
                        bardziej prawdziwy niz te wszystkie poradniki.
                        Posluchaj sobie piosenki o kwiatach, ktora Marek Roman spiewa.
                        Dobrze Ci zrobi.
                        Zenska wersja Chylinskiej " goraca prosba" balsamem na ma dusze
                        jest big_grin.
                        • tiresias Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:49
                          Kubuś Puchatek był ze mną zawsze, chociaż jeżeli chodzi o postaci kobiece, to
                          Mama Kangurzyca, nadopiekuńcza, wszystkowiedząca i bardziej przemądrzała niż
                          Sowa, zawsze mi dziwnie przypominała ex teściową.
                          brrr
                          • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 14:13
                            Nie to zeby sie czepiala ale Kangurzyca Kangurzatko w wersji meskiej
                            miala! Tak sie chlopców psuje...
                          • deleine Re: poczucie wartosci 28.07.09, 20:25
                            a sowa to Pan Sowa wink
                      • ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:04
                        Zdaj się na intuicję. Tak właśnie podchodzę do całek i różniczek.smile
                      • insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:00
                        tiresias napisał:

                        > Przeczytałem na temat kobiet wszystko (?) co można, że są z Wenus, że 'płeć
                        > mózgu', że Simone de Beauvoir druga płeć, że Camille Paglia i modliszki a moją
                        > ulubioną powieścią jest "Pani Bovary", o kobiecie, która sama siebie nie rozumi
                        > e
                        > (jak rozumiem).
                        > i dalej nic.
                        > nie rozumiem tez rachunku różniczkowego, ale mniej mnie on pociąga niż miła i
                        > niepretensjonalna kobieta.
                        > pozdrawiam


                        Masz jeden problem. Nawet jeśli Ty rozumiesz (lub przeczytałeś wszystko i przyswoiłeś tę wiedzę) kobiety, to trafiasz na takie, co nie rozumieją mężczyzn.
                        I...zagwozdka, i kwadratura koła - też wink
                      • mola1971 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 21:49
                        tiresias napisał:
                        > Przeczytałem na temat kobiet wszystko (?)

                        Kiedyś dostałam od kolegi bardzo fajną książkę. Nie pamiętam autora, ale był to mężczyzna, tytuł "Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach" czy jakoś tak. Ładna okładka, na pierwszej stronie długie podziękowania dla iluś tam ludzi, którzy autorowi pomogli tą książkę napisać. A w środku... około 200 pustych, białych kartek wink

                        I tak a propos przypomniało mi się takie fajne zdanie, które gdzieś kiedyś przeczytałam - 'W udanym związku kobieta powinna mężczyznę trochę kochać i starać się go zrozumieć a mężczyzna kobietę powinien bardzo kochać i nie starać się jej zrozumieć'.
                        I ja się z tym jak najbardziej zgadzam wink
                        • insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 21:57
                          mola1971 napisała:
                          'W udanym związku kobieta powinna mężczyznę trochę kochać i starać s
                          > ię go zrozumieć a mężczyzna kobietę powinien bardzo kochać i nie starać się
                          jej zrozumieć'.


                          No! i na tym można by zakończyć tę dyskusję smile
                      • mayenna Re: poczucie wartosci 29.07.09, 08:52
                        W takim razie pora na praktykę smile

                        Słyszałam ostatnio taką myśl, że mężczyznę trzeba trochę kochać i
                        bardzo rozumieć, a kobietę trochę rozumieć i bardzo kochać.
                        • mayenna Re: poczucie wartosci 29.07.09, 08:55
                          Mola1971 - lepiej jeszcze ujęte.

                    • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:38
                      Bym chciala smile.
                  • ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:02
                    tiresias napisał:

                    > najbardziej drażni mnie to, że (to chyba normalne jak czytam to
                    forum) przenosi
                    > się żal i pretensje do ex/exa na całą płeć przeciwną.
                    ...
                    > powtarzam sobie: 'nie wszystkie kobiety są takie jak ona'.
                    > ale kobiet i tak nie rozumiem
                    Nie rozumiesz konkretnej pani X lub Y.smile))
                • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:02
                  A nic z tych rzeczy! Robota rzeznicka nie moja bajka wink.
                  Zdrada nigdy i dla nikogo smieszna nie jest.
                  Ale nabjanie sie z tego, przedstawianie z ironia pomaga,
                  przynajmniej mi smile.
                  • mola1971 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:12
                    No zdrowy dystans do sprawy jeszcze nikomu nie zaszkodził smile
                    No a poza tym coś z czego człowiek umie się śmiać z czasem przestaje
                    być straszne.
                    • insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:03
                      mola1971 napisała:

                      > No zdrowy dystans do sprawy jeszcze nikomu nie zaszkodził smile
                      > No a poza tym coś z czego człowiek umie się śmiać z czasem przestaje
                      > być straszne.

                      Fakt, Mola, jak jest śmieszno, to straszno nie jest wink
            • zuzka712 Re: poczucie wartosci 28.07.09, 13:28
              fragile66 napisał:

              > Zuzka! na Jowisza! co ty w tym widzisz zabawnego???
              > Dobrze że mnie w swoim czasie nikt w ten sposób nie pocieszył...

              Hmm, widocznie akurat Ty nie masz tego poczucia humoru i dystansu.
              Na szczęście widzę ponizej, że Tiresias ma, bo trochę się
              zestresowałam Twoim postem sad
      • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:14
        Mola,
        u mnie rozwodu nie bylo, na korzysc wiec mnie nie zmieni choc wciaz
        licze ze pojde w Twoje slady smile.
        • mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:25
          Pierwsza i podstawowa zasada - to jest JEGO strata a nie Twoja.
          Jak już to naprawdę zrozumiesz to potem będzie już z górki smile
          A poza tym trzeba zrozumieć, że ŻADEN inny człowiek i jego choćby
          najpodlejsze zachowanie w stosunku do nas nie świadczy o naszej
          wartości. Na naszą wartość pracujemy sami i to nie tylko w relacjach
          damsko-męskich.
          • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:37
            mola1971 napisała:

            > Pierwsza i podstawowa zasada - to jest JEGO strata a nie Twoja.
            > Jak już to naprawdę zrozumiesz to potem będzie już z górki smile
            > A poza tym trzeba zrozumieć, że ŻADEN inny człowiek i jego choćby
            > najpodlejsze zachowanie w stosunku do nas nie świadczy o naszej
            > wartości. Na naszą wartość pracujemy sami i to nie tylko w
            relacjach
            > damsko-męskich.


            Zapisalam to sobie. Kartke do monitora przykleilam i bede sobie jak
            mantre czytac smile.
            Dodam tylko, ze zadne kontakty z exem nie wskazane, zeby mi do
            glowki nie klad, ze to moja wina.
            Bo w pokrecony stanie psychicznym we wszystko mozna uwierzyc.
            • mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:45
              Na razie rzeczywiście kontakty z exem nie są wskazane, ale za jakiś
              czas, gdy już całkiem się wyleczysz to Cię to jego obwinianie będzie
              po prostu śmieszyło.
              A wtedy zaśpiewasz sobie "co ja w tobie widziałam?" wink
              • ekscytujacemaleliterki Re: poczucie wartosci 27.07.09, 17:07
                Bladze na drodze do smiechu, oj bladze jak sie patrzy.
                Tak np.dzis to szarpie mi dusze ...
    • rozjechana Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:31
      lezy i nawet nie kwiczy
      Ale coś mi dał-pokazał realizm życia, co może mnie chroni ale innych
      odpycha
      • rozjechana Re: poczucie wartosci 27.07.09, 14:56
        żle napisałam-rozwód mi nie dał, on mi zabrał- zaufanie do ludzi
        i chyba mam już napisane na czole- nikomu nie zaufam
        • mola1971 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 15:21
          Jeśli nikomu nie zaufasz to Ty na tym stracisz. Nikt inny.
          Nie jest łatwo zaufać, gdy ktoś nas skrzywdził, ale jest to możliwe.
          Trzeba tylko zrozumieć, że brak zaufania należy się od nas osobom,
          które nas skrzywdziły a nie wszystkim ludziom, którzy nas otaczają.
        • mayenna Re: poczucie wartosci 28.07.09, 08:13
          Dodałabym do tego jeszcze celowe zniechęcanie każdego do kogo coś
          zaczyna się czuć - tak na wszelki wypadek...
          • ani.chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 16:10
            W tę stronę popycha lęk przed odrzuceniem. Jeśli masz rozpoznanie co
            swoich poczynań, zapanujesz nad nimi.
    • joanna9969 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 15:56
      Myślę ze mnie paradoksalnie wzmocniło , po zdradzie początkowo byłam zupełnie
      załamana , tak jak ktoś napisał moje poczucie własnej wartości leżało i nawet
      nie kwiczało , nic a nic , ani mru mru , potem nastąpił długi , bardzo długi i
      bolesny okres rekonwalescencji , po dwóch latach wyszłam z tego silniejsza ,
      mądrzejsza i wierze ze potrafię przejąc kontrole nad własnym życiem i ze nie
      potrzebuje M do niczego efekt - rozwód , wiec to takie trochę od końca jest ,
      ale w końcu wierze ze jestem na to gotowa
      • dsz27 Re: poczucie wartosci 27.07.09, 20:28
        U mnie podobnie. Zdrada i jego szybkie odejście a następnie samotna ciąża to
        najtrudniejszy moment mojego życia. Poczucie mojej wartości spadło do zera a nie
        raz było zapewne na minusie. Dodatkowo ciąża sprawiła, że nie czułam się ani
        dobrze ani kobieco. Tak niestety było. Paradoksalnie decyzja o rozwodzie,
        napisanie pozwu i jego złożenie było punktem zwrotnym. W tym samym czasie
        pierwsze sukcesy w pracy, nowi ludzie plus fakt, że to ja się z tym panem
        rozwiodłam, sprawiło, że wszystko wróciło do normy, do mojej normywink Dlatego w
        moim skromnym przypadku rozwód to była jedna z lepszych decyzji jakie podjęłam w
        życiu. Może dlatego nasze relacje są teraz takie jakie są.

        Donia
        • ani_chybi Re: poczucie wartosci 28.07.09, 10:12
          Kiedy mąż przyznal sie do romansu z panienką w wieku naszej córki
          moje poczucie wartosci spakowało go ,zabralo mu klucze i wykopalo z
          domu nie zapominając za nim splunąć z pogardą. Głupi jakiś,zdradził
          najlepszą z żon!
          Ulicą moje poczucie wartosci chodzilo ze wstydu ze spuszczonym łbem
          i zażenowane nie patrzylo znajomym w oczy.Głupia jakaś , wymienil ją
          na inną!

          Potem przez dwa lata jadło uspokajacze i antydepresanty żeby zmienić
          gabaryty.
          Teraz wydaje sie byc w sam raz.
        • insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:05
          dsz27 napisała:

          > U mnie podobnie. Zdrada i jego szybkie odejście a następnie samotna ciąża to
          najtrudniejszy moment mojego życia.

          A Ciebie Donia, podziwiam bezgranicznie.
    • kasiapfk Re: poczucie wartosci 28.07.09, 09:26
      Hmm, jestem "w trakcie".
      Poczucie mojej wartości troszeczkę jeszcze wzrosło. Czemu? Bo mam
      poczucie sprawczości w życiu, podjęłam ostateczną decyzję, której
      nie podejmowałam przez wiele lat. Wypiękniałam, odetchnęłam i z
      optymizmem jednak patrzę w przyszłość.
      I jestem na etapie, że nie mam ciągąt by dowalić eksowi. A to jest
      suuuukces niesamowity.
      • insula.incognita Re: poczucie wartosci 28.07.09, 18:07
        kasiapfk napisała:

        >Czemu? Bo mam poczucie sprawczości w życiu


        No i to jest ten motor, co daje moc . Przede wszystkim to. smile
    • kobieta_na_pasach po ilosci wpisow widze... 28.07.09, 19:21
      ...ze to jest spory problem. ja mysle,ze to dlatego , bo za duzo dawalismy z
      siebie partnerowi zapominajac o sobie. i nie mysle tu o wygladzie , ale o
      wnetrzu. pewnie nasi partnerzy powiedzieliby to samo o swoim poczuciu wartosci.
      to smutne,ze odczuwamy podobnie, a jednak nie potrafimy sie z tym uporac
      inaczej, jak przez rozstanie.
      • nangaparbat3 Re: po ilosci wpisow widze... 28.07.09, 22:15
        Róznie bywa, ja tam dawałam zdecydowanie za mało - teraz tak to
        widzę - ale też tyle, ile wtedy mogłam. Wydaje mi się, ze ktos kto
        sądzi,że sawał za dużo, byc moze dawał nie to co było potrzebne -
        mogło tak sie zdarzyc.
        Poczucie wartości mi wzrosło po rozwodzie i dalej rosnie,
        nieustajaco, niedługo zmienie sobie nick na "Słoneczko Ludzkości"
        albo "Genialny Językoznawca".
        • kasiapfk Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 07:25
          Nanga, trafnie zauważyłaś, że może dawaliśmy nie to, co potrzeba.
          Zdecydowanie w moim przypadku tak było.
          Ćwicze uważność w kontaktach z ludźmi i coraz lepiej mi wychodzi
          odpowiadanie na ich potrzeby. A przy tym, nie mam poczucia, że się
          poświęcam. Daję z siebie i sprawia mi to frajdę smile
          • kobieta_na_pasach Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 09:10
            kasiapfk napisała:

            > Nanga, trafnie zauważyłaś, że może dawaliśmy nie to, co potrzeba.

            ale czy to Twoja wina? moze ta druga osoba za slabo
            protestowala,albo nie mowila ci,ze nie o to jej chodzi? a ty teraz
            siebie obwiniasz. komunikacja powinna dzialac w obie strony.
            moj maz dobrych pare lat temu, po kolejnej awanturze powiedzial
            mi,ze jako matce nie ma mi nic do zarzucenia,ale jako zonie tak.ale
            kiedy chcialam zeby sprecyzowal , o co konkretnie mu chodzi to
            wyrazil sie oglednie. i badz tu madry.
        • kobieta_na_pasach Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 09:06
          nangaparbat3 napisała:

          > Róznie bywa, ja tam dawałam zdecydowanie za mało -

          jezeli tak twierdzisz to znaczy,ze jednak masz nadal niskie poczucie
          wartosci. i nadal siebie obwiniasz.
          • kasiapfk Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 10:10
            Kobietko, nie - nie moja wina. Rozpatruję to w kategoriach
            doświadczenia zyciowego. Poprawiam to, co moge, reszta nie zalezy
            ode mnie smile)))))
            Uważam, że komunikacja w obie strony to podstawa. To tylko fakt:
            dawałam nie to, czego potrzebował. I tyle. Wyrzutów sumienia jakoś
            specjalnie nie mam. Mnie rozwala tekst Eksa: powinnaś się domyslić.
            Inna sprawa, że ja nie uważam, że ktoś powinien się domyślać czego
            ja chcę. Potrzebuje, to mówię, albo biorę sama.
          • nangaparbat3 Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 15:54
            Dla mnie nie znaczy.
            Rozrózniam poczucie winy i swiadomość wlasnego wkladu w.

            Podobnie pisząc,że moze ktoś dawal nie to co trzeba, nie uwazam, by
            było to WINĄ. Jesli już, to moze raczej pomyłką, niezrozumieniem,
            niedogadaniem się.
            • kasper254 Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 15:58
              Nango, napisałaś wcześniej najpiękniej, jak można i nie musisz nic
              więcej tłumaczyć i rozwijać.
              • nangaparbat3 Re: po ilosci wpisow widze... 29.07.09, 16:16
                Mnie tak trudno znaleźć słowa dla tego co chcę wyrazić, tyler azy
                bywalam zrozumiana zupelnie opacznie - jak mam nie wyjasniać?
                W kazdym razie - miło mi smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka