Dodaj do ulubionych

dlaczego żal?

13.08.09, 13:57
witajcie,
piszę tutaj chociaż wiem, że moje problemy są w zasadzie niczym w
porównaniu z waszymi (walka o dzieci, alimenty, mieszkania,
kredyty.) I mimo, że u mnie sprawa jest mało skomplikowana: nie mamy
dzieci (może i szkoda), mamy rozdzielność majątkową to i
tak.........jest mi tak cholerie żal, tak przykro, smutno, źle. Mam
wrażenie, że wszyscy w około są tacy szczęśliwi. W moim wieku raczej
zaczynają życie a ja mam wrażenie, że moje się kończy(mam dopiero
28lat. Dlaczego widzę te wszystkie spojrzenia wrednych bab z mojej
oklicy (mała miejscowość), które nachętniej dołożyłyby mi w łeb za
to, że się zbuntowałam, że nie zgadzam na los z mężem z początkami
choroby alkoholowej, dlaczego mam wrażenie, że ludzie ze mną
rozmawiają inaczej, dlaczego czuję się gorsza(ale chyba nie
jestem?), opuszczona mimo, że nikomu nie zrobiłam nic złego. Dużo
tego "dlaczego".
A miało być tak pięknie:
Byliśmy ze sobą 6 lat, w tym dwa rozstania bo zauważyłam , że mąz
przesadza z alkoholem.to chyba nie jest normalne, że ktoś, kto ma
czasami nawet wolne 3 dni w ciągu tygodnia wykorzystuje ten czas
tylko na picie i spanie ewentualnie, lub na picie i oglądanie
telewizji, to chyba nie jest normalne, że ktoś nie chce spedzać
czasu ze swoją "ukochaną osobą"mimo, że jest strasznie zazdrosny i
nie można się nigdzie ruszyć bez niego, (nawet do koleżanki na
przeciwko), to chyba nie jest normalne, że ktoś nie chce jeździć z
tobą do twojej rodziny bo jest na nich obrażony, nie wiadomo
dlaczego, ale jak pojedziesz sama- awantura dlaczego tak długo?
I te ciągłe obiecanki: poprawię się, zmienie, pójdę na terapię
apóźniej to już tylko.to twoja wina bo na przykład ten ktoś nie ma z
kim zjeść obiadu, bo ty robisz (znowu) studia podyplomowe. Czy to
normalne, że nie ma kto z toba pojechać do szpitala, bo akurat
trafiło się "coś" a jak ci się zepsuł samochód to radź sobie sama bo
mówiłem, że akumulator jest słaby(w domu był drugi samochód)ale nie
mógł przyjechać bo przecież każdy facet ma prawo do piwka. i ciesz
się, że cię nie zdradza, bo wszyscy jego koledzy.....
Czy to do cholery wszystko jest normą a ja chcę nie wiadomo czego?
Przepraszam, że tak dużo...ale ja chyba nie mam z kim o tym
porozmawiać albo mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie
Obserwuj wątek
    • lima Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:15
      Nie daj sobie wmówić, że jesteś gorsza. Pilnuj swojego poczucia wartości bo
      teraz będzie chwiejne. I pamiętaj, że większość potworów to rodzi się w naszych
      głowach i wynika z nas samych i naszych kompleksów. Niech sobie otoczenie
      krzywo patrzy na Ciebie, no i co z tego, w małych miejscowościach obgadywanie
      jest na porządku dziennym, starsze kobiety nieraz obdarzą dużą dawką jadu inną
      kobietę, która się ze schematu wyłamie, nieważne co byś zrobiła i należy się
      pobłazliwie uśmiechnąć a nie "nimi" stanowić swoją wartość. Zaręczam, że jeśli
      będziesz żyć normalnie i pokażesz , że "na dobre Ci to wyszło" to i otoczenie
      zamknie usta a zacznie po cichu zazdrościć. smile A poza tym , może poszukaj
      gdzieś w pobliżu ośrodków leczenia alkoholizmu, pogadaj z psychologiem, na ile
      alkoholizm męża Cię dotknął, z tego jak piszesz chyba nie współuzaleznił, ale w
      tym okresie każde wsparcie jest cenne i wiedzy nigdy dość.
      • malina81-2 Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:37
        nie daje sobie wmówić.ale cholera tak sie czuję!!!i niestety to
        drugie uczucie bierze górę. Chyba nie jestem współuzależniona ale
        czułam, że tak może być (miałam już chyba objawy współuzależnienia,
        bo na przykład zastanawiałm się przed przyjściem do domu w jakim
        będzie stanie, alko usprawiedliwiałam go przed rodzinąTeraz wiem, że
        to było głupie z mojej strony). i właśnie dlatego odeszłam. tylko,
        że nie czuję się z teraz wcale lepiej. I mimo, że wszystkie znaki na
        ziemi i niebie wskazują, że moj (jeszcze) mąż ma problem, to i tak
        mam wątpliwości. O matko!!!a może ja jestem z tych, które nie
        potrafią żyć same?
        • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 18:40
          Współuzależnienie jest chorobą. Jej leczenie jest długie i przykre,
          ale zawsze daje dobre rezultaty. Można podjąć profesjonalną terapię
          lub pracować nad sobą samemu. To pierwsze zdaje się być bardziej
          efektywne.
          Inny problem to samotność. Zdaje się, że obawa przed nią dobija się
          trochę do głosu.
    • eutherpe Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:24
      Zal bo opłakujemy stratę. Jakakolwiek ona byłaby. Zal za tym, co mogłoby być,
      żal za marzeniami, oczekiwaniami, planami i celami. Zal za wyobrażeniem o danej
      osobie niz utratą tej rzeczywistej postaci. Zal bo będę sama a inni sa
      "szczęsliwi", zal, bo jak to będzie, zal bo..........
    • panda_zielona Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:29
      Pytanie retoryczne.Jeśli pociąg do alkoholu zauważałaś już przed
      ślubem,to dlaczego za niego wyszłaś za mąż?
      • malina81-2 Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:41
        Zauważyłam???? Raczej powinnam zauważyć a tego nie robiłam. Miałm 22
        lata i chyba myślałam, że tak każdy facet........Kochałam go
        strasznie. Jest wspaniałym człowiekiem (jak jest trzeźwy) ale takie
        chwile zdarzały sięnjuż coraz częściej. Czy waszym zdaniem picie
        codziennie piwa jest normalne? Bo mnóstwo moich kolząnek mówi, że
        tak.a ja jestem przewrażliwiona
        • fragile66 Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:56
          malina81-2 napisała:

          > Czy waszym zdaniem picie
          > codziennie piwa jest normalne?

          Tylko jeśli cały czas z jednej butelki i bez dolewania.

          W innym przypadku nie, zwłaszcza jeśli bez wypicia piwa czuje się
          gorszy, nieatrakcyjny, zdołowany i nie ma ochoty na seks.
        • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 18:42
          malina81-2 napisała:

          > Czy waszym zdaniem picie
          > codziennie piwa jest normalne?
          Codzienne spożywanie alkoholu to nałóg. Nie muszą być go nawet
          wielkie ilości. Liczy się ciagłe zapotrzebowanie organizmu na
          alkohol.
    • anbale Re: dlaczego żal? 13.08.09, 14:48
      Nie bardzo rozumiem, po co się wpakowałaś w takie życie, skoro już przed ślubem
      widziałaś co się święci? Strach przed samotnością? Jakieś mrzonki hodowałaś sobie?
      Wiesz, człowiek ma w życiu dokładnie to, na co się godzi. Owszem, ludzie
      wywijają nam różne numery, ale jednocześnie od początku znajomości dają nam
      wyraźne komunikaty kim są i czego się można się po nich spodziewać- tylko my
      czasem nie chcemy tego widzieć, albo rozum nam zachodzi mgłą...Myślę, że ten
      okres teraz, kiedy zaczynasz widzieć swoje życie takim, jakim jest naprawdę
      będziesz kiedyś wspominać jako pozytywny dla siebie czas, kiedy wyplątałaś się z
      jakiegoś błędu życiowego. Jest smutno, ale to naprawdę minie. Wszystko odpłynie
      gdzieś w dal, zacznie się coś innego dziać, natura nie znosi próżni smile
      • malina81-2 Re: dlaczego żal? 13.08.09, 15:26
        dziewczyny,
        ja odchodziałm od niego już po ślubie. z perspektywy czasu wiem, że
        objawy przed ślubem były ale ja ich zwyczajnie nie widziałam. Szansę
        dałam i już chyba więcej nie dam rady udżwignąć. wiem, że ma problem
        i nie chcę go z nim zostawiać ale.....nie wiem czy potrafię to
        wytłumaczyć........ przekroczyłam swoją granicę wytrzymałości i
        mimo, że jeszcze go kocham to resztki" zdrowego rozsądku
        mówią"uciekaj dziewczyno, ratuj się". Z drugiej strony ślub,
        przysięga" na dobre i zło. to wszystko ciągle we mnie gdzieś siedzi
        i teraz to ja już nie wiem, którą drogę wybrać piszę jak jakaś
        niezdecydowana małolata. Rozmawiałm z nim niejednokrotnie i po
        każdej rozmowie czuję się jeszcze bardziej winna, bo na przykład"ja
        mam zawsze jakieś zajęcie a on nie ma co robić?"właśnie takie rzeczy
        mi zarzucał. Był zły, że skończyłam studia...trzasną drzwiami kiedy
        dostałam podwyżkę. ja mam wrażenie, że działam na niego frustrująco.
        On nie pozwala mi odejść, przy czym ze mna jest mu źle. widzę to.
        Czuję.
        • myfta Re: dlaczego żal? 13.08.09, 16:07
          malina - zwiewaj . Lepiej bedzie dla ciebie i facet może też wyciągnie z tego
          wnioski. I za jakiś czas oboje będzie szczęśliwi tyle że nie ze sobą. Terapia to
          dobry pomysł ale pamiętaj alkoholicy do końca nie przyznają sie do tego,że mają
          problem, próby kontrolowanego picia itp., są mistrzami kłamstwa i manipulacji
          zwłaszcza ci inteligentni. terapia ich zmienia o terapeutkach nie wspomnę. Może
          sie okazać,że "misio" owszem nie pije ale to nie ten człowiek i trzeba poznawać
          starego=nowego, często jakby obcego człowieka- męża.Przysięgałaś tak to prawda
          ale nie tylko ty,on jeśli pije ma to gdzieś, milion rzeczy czy przysięgnie i co
          z tego? Jesteś wg tego co napisałaś na prostej drodze do współuzależnienia. A
          gdzie w tym wszystkim jesteś TY? Pomyśl i do roboty.

          Kochaj bliźniego swego jak siebie samego, ale nigdy bardziej
          (atawizm)
        • anbale Re: dlaczego żal? 13.08.09, 17:34
          Co prawda nie lubię tego nadużywanego określenia- ale mam wrażenie, że Twoj mąż
          jest wyjątkowo toksyczny. Typ wampira, który swoje frustracje próbuje leczyć
          ciągnąc innych w dół.
          Jeżeli przy nim zostaniesz- prawdopodobnie będzie Cie powoli niszczył, nie
          pozwalając na żaden rozwój, na żaden krok do przodu. Twoje poczucie winy pozwala
          mu pewnie na jakieś w miarę dobre samopoczucie, więc będzie Cie w nim
          utwierdzał. W nim pewnie jest jakaś wielka, wewnętrzna pustka, stąd ten alkohol,
          te manipulacje Twoją osobą- żeby to jakoś zagłuszyć.
          Moim zdaniem, on swojej części przysięgi nie dotrzymuje. Bo gdzie tu miłość,
          gdzie dbałość o tą drugą osobę, gdzie odpowiedzialność za satysfakcję życiową
          partnera?. Ludzie nie wiążą się po to, żeby odbyć jakąś pokutę za życia, żeby
          dać się zmaltretować psychicznie i zmarnować swój życiowy potencjał...
        • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 19:12
          malina81-2 napisała:

          > przekroczyłam swoją granicę wytrzymałości i
          > mimo, że jeszcze go kocham to resztki" zdrowego rozsądku
          > mówią"uciekaj dziewczyno, ratuj się".
          Piszesz o zjawisku nazywanym "kropką nad i". Jest to moment, w
          którym pod wpływem takich czy innych okoliczności, osoba krzywdzona
          w związku postanawia odejść.
          > Z drugiej strony ślub,
          > przysięga" na dobre i zło. to wszystko ciągle we mnie gdzieś
          siedzi
          > i teraz to ja już nie wiem, którą drogę wybrać piszę jak jakaś
          > niezdecydowana małolata.
          Przeżywasz wyraźny konflikt między tym, czego chcesz, a co Ci
          dyktuje norma obyczajowa. Jeśli nie wysłuchasz swego głosu, będziesz
          żyć w sprzeczności sama z sobą. Taki stan rozłożony w czasie
          wyniszcza psychikę; odsysa energię, gasi wszelką radość życia, grozi
          przewleklą depresją. Zyskasz aprobatę spoleczną i miejsce wśród
          nieszczęśliwych męzatek.
          > Rozmawiałm z nim niejednokrotnie i po
          > każdej rozmowie czuję się jeszcze bardziej winna, bo na
          przykład"ja
          > mam zawsze jakieś zajęcie a on nie ma co robić?"właśnie takie
          rzeczy
          > mi zarzucał. Był zły, że skończyłam studia...trzasną drzwiami
          kiedy
          > dostałam podwyżkę. ja mam wrażenie, że działam na niego
          frustrująco.
          > On nie pozwala mi odejść, przy czym ze mna jest mu źle. widzę to.
          > Czuję.
          Jesteś współuzależniona, bo poczuwasz się do odpowiedzialności za
          życie męża. W związku każde ma swą własną ścieżkę, między nimi
          znajduje się pole wspólne.
    • cold.wind.blows Re: dlaczego żal? 13.08.09, 15:11
      Nie mam powodu bronić twojego męża. Zbyt mało wiem, żeby Ci coś
      radzić i nikt tu nie powinien wyrażać zbyt kategorycznych sądów. To
      musi być Twoja przemyślana (bardzo) decyzja. Być może Twój mąż ma
      jakiś problem, może coś go przerasta, może nie radzi sobie z czymś.
      Mężczyźni niechętnie się przyznają. Powiem Ci jedno, jesli widzisz
      choć cień szansy dla was, coś jeszcze czujesz, walcz. Spróbój mu
      pomóc, postaraj się do niego dotrzeć, jakoś zidentyfikować jego
      uczucia do Ciebie. Próbuj rozmawić, spróbuj może pomocy z zewnątrz.
      Staraj się zachować zimną krew, ale nie odwracać się od niego, choć
      to może być trudne. Może warto spróbować, jeśli nie wyjdzie,
      będziesz miała przynajmniej poczucie, że próbowałaś. Potrzeba Ci na
      to siły.
      Wiem, że gdy jest już po wszystkim, myślimy dlaczego do tego doszło,
      dlaczego nie wyczerpaliśmy wszystkich szans. To niełatwe gdy w tym
      tkwimy ale spróbuj nabrać trochę dystansu.
      Tylko tyle mogę powiedzieć. I tak musisz to rozstrzgnąć sama.
      • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 19:22
        Wszystko to prawda, jednak zasadniczym pytaniem jest, czy ona
        jeszcze chce z nim być.
        • solivago Re: dlaczego żal? 13.08.09, 19:35
          Podejrzewam,że sama tego jeszcze nie wie.... Eh...życie
      • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 19:52
        Jaki komentarz do Twojego postu napisałaby Twoja ex?
        • solivago Re: dlaczego żal? 13.08.09, 20:03
          Mój ex? Jaki komentarz napisałby?? Jeśli miałby chwile szczerości to myśle, że
          potwierdziłby to co napisałam. A chciałąm dać do zrozumienia, że bardzo trudno
          podjąć ostateczną decyzję. Jest mnóstwo "za" i jeszcze więcej "przeciw". Nawet
          jak jest źle zawsze gdzieś w głębi tli się nadzieja. Wybory, ostateczne decyzje
          nigdy nie są łatwe...tym bardziej takie...
          • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 20:16
            solivago napisała:

            > Wybory, ostateczne decyzje
            > nigdy nie są łatwe...tym bardziej takie...
            Wypracowujemy decyzje w oparciu o dostępną wiedzę, znaczna jej część
            jednak pozostaje poza naszym oglądem, rzutuje później na porozwodowe
            życie. Przyszłość okazuje się odmienna od tej, którą
            projektowaliśmy, a przecież musimy ją unieść.
            • solivago Re: dlaczego żal? 13.08.09, 20:26
              ani.chybi napisała:


              > Wypracowujemy decyzje w oparciu o dostępną wiedzę, znaczna jej część
              > jednak pozostaje poza naszym oglądem, rzutuje później na porozwodowe
              > życie. Przyszłość okazuje się odmienna od tej, którą
              > projektowaliśmy, a przecież musimy ją unieść.
            • solivago Re: dlaczego żal? 13.08.09, 20:38
              ani.chybi napisała:


              > Wypracowujemy decyzje w oparciu o dostępną wiedzę, znaczna jej część
              > jednak pozostaje poza naszym oglądem, rzutuje później na porozwodowe
              > życie. Przyszłość okazuje się odmienna od tej, którą
              > projektowaliśmy, a przecież musimy ją unieść.

              Czytałam wiele Twoich wypowiedzi. Mądre, dojrzałe. Czasami wręcz podręcznikowe.
              Odnośnie tej przyszłości.. nie zawsze tak,że musimy ja unieść w sensie
              pejoratywnym..bo tak to zrozumiałam... Bywa, że kobiety/ męzczyźni dopiero po
              rozwodzie odnajdują się w życiu tak naprawdę. Mimo przeżytych koszmarów, mimo
              trudności. Odważę się napisać, że często jest lepiej, niż, jak ładnie napisałaś
              "projektowaliśmy" w tych czarnych godzinach. Oczywiście do takich wniosków
              dochodzimy po latach.
              • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 21:48
                solivago napisała:

                > Odnośnie tej przyszłości.. nie zawsze tak,że musimy ja unieść w
                sensie
                > pejoratywnym..bo tak to zrozumiałam... Bywa, że kobiety/ męzczyźni
                dopiero po
                > rozwodzie odnajdują się w życiu tak naprawdę. Mimo przeżytych
                koszmarów, mimo
                > trudności.
                Dobrze, że uzupełniłaś moją wypowiedziedź, bo poddałam się
                nastrojowi wątku i wyszło na to, że po rozwodzie zaczyna się życiowa
                tragedia.smile))
    • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 18:35
      Stajesz w obliczu konfiktu między społeczną normą obyczajową
      dotyczącą małżeństwa a swoimi własnymi poglądami na ten temat.
      Obyczajowość jest nam wpojona w procesie wychowania, a indywidualne
      wybory stanowią nasz własny dorobek. Konflikt przenosi się do
      wnętrza osobowości i czyni tam zamęt. Pojawia się poczucie krzywdy,
      winy, osamotnienia, rozczarowania, buntu.
      W efekcie mieszaniny dwóch poziomów: uspołecznienia i
      zindywidualizowania, może zrodzić się bardzo poważny problem
      psychiczny, czego oczywiście Ci nie życzę.
      Norma obyczajowa jest wsteczna, korzeniami sięga w mroki
      przeszłości. Jej zmiany następują niezwykle wolno. Indywidualne
      zasady są nowatorskie i poprzez zgodne z nimi wybory wpływają na
      zmianę mentalności.
      Przy okazji -dzięki!- wyśmiewane siostry feministki.smile))
      • cold.wind.blows Re: dlaczego żal? 13.08.09, 20:16
        Ani.chybi przyznaj się, poniosło Cię trochę. Czemu niby norma
        obyczajowa jest wsteczna. Chyba za bardzo generalizujesz. Pisząc, że
        sięga w mroki przeszłości, nadajesz jej odcień pejoratywny. A chyba
        tak nie jest. Norm jest wiele i znacznie się mogą różnić w obrębie
        różnych środowisk i grup danego społeczeństwa. Ja akurat cechuję się
        nonkonformizmem raczej znacznie ponadprzeciętnym, ale nie traktuję
        moich indywidualnych zasad jako nowatorskich, są po prostu moje,
        ale pewnie ma je wielu ludzi , może w róznych konfiguracjach. Moim
        zdaniem normy społeczne spełniają raczej pozytywną rolę (może nie
        wszystkie), w jakiś sposób porządkują nasze współistnienie, wzajemne
        relacje. Pozatym nawet nasze wybory niezgodne z normą nie muszą
        rodzić od razu konfliktu.
        Pozdrawiam
        • tiny54 Re: dlaczego żal? 13.08.09, 20:52
          sądzę ,że ani.chybi nie miała na myśli norm ,a raczej stereotypy i instynkt
          stadny - jak wszyscy w stadzie trzymają się chłopiny ,choćby nic nie był wart
          ,to taka jedna co śmiała zrobić wbrew , podlega ocenie.
          Każdy z nas bardzo często musi dokonywać wyborow między powinnościami
          ,narzucanymi nam od zarania ,a własnymi potrzebami ,i nie ma w tym nic złego
          ,dopoki nie dusi nas wewnętrzna niezgoda i uleganie stereotypom nie krzywdzi nas
          ,tu się włącza rozpoznanie własnych potrzeb i odrożnienie narzuconych nam mnieman .
          Do tego stale podlegamy ocenie ,zwłaszcza w małych miejscowościach ,w rodzinie
          etc.,w tym "krzywym" patrzeniu niekoniecznie jest tylko krytyka ,ale i przeziera
          własna ludzi bezradność na swoje problemy,więc lepiej ocenić,osądzić ,zostać w
          stadzie niż przejrzeć na oczy , i zacząć działać.
          Zakorzenionym stereotypem jest zdziwnienie na obcość ,ktora niegdyś potrafiła
          plemiennym odrożnić swoich od nieswoich ,ktorzy mogli zaburzyć ustalony ład i
          porządek.Wszystko można wpisać w "to zależy",bo i normy/stereotypy niekoniecznie
          są złe ,ułatwiają życie ,ale....to zależy
          Autorkę wątku wypada podziwiać,że prędzej czy poźniej ,ale podjęła decyzję
          trudną.Do tego bez wsparcia .
        • ani.chybi Re: dlaczego żal? 13.08.09, 22:04
          Obyczajowość zmienia się najpóźniej, wręcz wlecze się w ogonie
          zmian, daleko za ekonomią i literą prawa. Przykładem może być
          sytuacja tzw. panieńskich dzieci i ich matek. Jeszcze 20-30 lat
          wstecz być panną z dzieckiem stanowiło powód do wstydu, dotykało to
          również samych dzieci. Obecnie norma społeczna dotycząca tego
          obszaru nadążą wreszcie za życiem, a dziecko z ojcem NN nie budzi
          żadnych szczególnych reakcji.
          Oczywiście, że funkcjonują normy środowiskowe, lecz pisząc w
          kontekście wątku staram się nie gubić go z oczu. Marzy mi się, że
          nauczę się posługiwać zdyscyplinowanym słowem, wyrazem takiej też
          myśli.
          Nie twierdzę też, że sprzeciw przeciwko zasadam moralnym danego
          środowiska musi wywołać konflikt. Jednak u autorki wątku jest on już
          zarysowany, a o niej mówię. Oczywiście, że w sytuacji
          sprzeczności "ja" i "oni" różne osoby będą radziły sobie w różny
          sposób.
          Podobnie jak Ty nie występuję przeciwko społecznym obyczajom, bo
          ogólnie patrząc, normują przecież to, co wymyka sie prawu.
    • ktosiaktosia Re: dlaczego żal? 13.08.09, 23:01
      Dlaczego widzę te wszystkie spojrzenia wrednych bab z mojej
      > oklicy (mała miejscowość), które nachętniej dołożyłyby mi w łeb za
      > to, że się zbuntowałam
      dlaczego mam wrażenie, że ludzie ze mną
      > rozmawiają inaczej, dlaczego czuję się gorsza(ale chyba nie
      > jestem?), opuszczona mimo, że nikomu nie zrobiłam nic złego. Dużo
      > tego "dlaczego".

      Jakbyś o mnie pisała....tylko u mnie jest jeszcze dziecko,wiec spojrzenia ludzi
      i to nie tylko bab,są okropne i najchętniej by mnie wzrokiem zabili, bo w d...
      mają powody rozwodu, bo przecież jak się ma dziecko to się nie można rozwieść,bo
      się rodzinę rozwala, nie ważne że pan mąż w głębokim poważaniu do tej pory tą
      rodziną miał... szkoda słów,ale pozew już złożony i nie żałuję i nie zastanawiam
      się czy dobrze robię,bo wiem że tak będzie lepiej i dla mnie i dla dziecka,więc
      walcz o siebie i powodzenia,chociaż dobrze wiem jak to potrafi zdołować... ale
      to Twoje życie, a stare czarownice to na miotłę i niech lecą byle daleko od Nassmile
      • joanna9969 Re: dlaczego żal? 14.08.09, 04:17
        Jest takie przyslowie "jeszcze sie taki nie urodzil zeby kazdemu dogodzil" w
        opini ludzi zawsze winna jest tego ktory zdecydowal sie na zakonczenie zwiazku ,
        na przyczyny nikt nie patrzy , zawsze znajda sie tacy co beda krytykowac nasze
        wybory , moj ex tez mi dzis oswiadczyl ze w oczach znajomych jego i rodziny
        jestem najgorsza k... a ja mowie "olac to" jesli twoja decyzja jest dojrzala i
        przemyslana , jesli jestes pewna ze jest to sluszna decyzja to rob tak jak
        uwazasz i nie ogladaj sie na nikogo.
        • tiny54 Re: dlaczego żal? 14.08.09, 07:19
          ludzie zawsze coś powiedzą ,bo jak mąż zostawi i pojdzie do kochanki ,to może
          żona była jakaś taka ,a jak żona rzuci to to samo - ocenią ,pogadają i poczekają
          na następny żer.
          • malina81-2 Re: dlaczego żal? 14.08.09, 07:44
            wiem, że muszę zwiewać ale co z resztkami uczucia?
            Mam nadzieję, że pozbedę się go kiedyś.
            Z drugiej też strony taki egoizm to nie w moim stylu.
            nie, nie dam jednak rady...tyle rzeczy w życiu chcę jeszcze przeżyć,
            zobaczyć, doświadczyć wreszcie pozytywnych jego stron.
            Na dzien dzisiejszy jestem już zdecdowana
            Dziękuję wam wszystkim za wypowiedzi
            Pozdrawiam i chętnie będę tu zaglądać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka