malina81-2
13.08.09, 13:57
witajcie,
piszę tutaj chociaż wiem, że moje problemy są w zasadzie niczym w
porównaniu z waszymi (walka o dzieci, alimenty, mieszkania,
kredyty.) I mimo, że u mnie sprawa jest mało skomplikowana: nie mamy
dzieci (może i szkoda), mamy rozdzielność majątkową to i
tak.........jest mi tak cholerie żal, tak przykro, smutno, źle. Mam
wrażenie, że wszyscy w około są tacy szczęśliwi. W moim wieku raczej
zaczynają życie a ja mam wrażenie, że moje się kończy(mam dopiero
28lat. Dlaczego widzę te wszystkie spojrzenia wrednych bab z mojej
oklicy (mała miejscowość), które nachętniej dołożyłyby mi w łeb za
to, że się zbuntowałam, że nie zgadzam na los z mężem z początkami
choroby alkoholowej, dlaczego mam wrażenie, że ludzie ze mną
rozmawiają inaczej, dlaczego czuję się gorsza(ale chyba nie
jestem?), opuszczona mimo, że nikomu nie zrobiłam nic złego. Dużo
tego "dlaczego".
A miało być tak pięknie:
Byliśmy ze sobą 6 lat, w tym dwa rozstania bo zauważyłam , że mąz
przesadza z alkoholem.to chyba nie jest normalne, że ktoś, kto ma
czasami nawet wolne 3 dni w ciągu tygodnia wykorzystuje ten czas
tylko na picie i spanie ewentualnie, lub na picie i oglądanie
telewizji, to chyba nie jest normalne, że ktoś nie chce spedzać
czasu ze swoją "ukochaną osobą"mimo, że jest strasznie zazdrosny i
nie można się nigdzie ruszyć bez niego, (nawet do koleżanki na
przeciwko), to chyba nie jest normalne, że ktoś nie chce jeździć z
tobą do twojej rodziny bo jest na nich obrażony, nie wiadomo
dlaczego, ale jak pojedziesz sama- awantura dlaczego tak długo?
I te ciągłe obiecanki: poprawię się, zmienie, pójdę na terapię
apóźniej to już tylko.to twoja wina bo na przykład ten ktoś nie ma z
kim zjeść obiadu, bo ty robisz (znowu) studia podyplomowe. Czy to
normalne, że nie ma kto z toba pojechać do szpitala, bo akurat
trafiło się "coś" a jak ci się zepsuł samochód to radź sobie sama bo
mówiłem, że akumulator jest słaby(w domu był drugi samochód)ale nie
mógł przyjechać bo przecież każdy facet ma prawo do piwka. i ciesz
się, że cię nie zdradza, bo wszyscy jego koledzy.....
Czy to do cholery wszystko jest normą a ja chcę nie wiadomo czego?
Przepraszam, że tak dużo...ale ja chyba nie mam z kim o tym
porozmawiać albo mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie