Wielki życiowy błąd

28.08.09, 15:21
Małżeństwo, oczywiście wink

A tak poważnie - witam rozwodników. Sam chyba niedługo do Was dołączę.
Chciałbym zapytać czego powinienem się spodziewać i jak podejść do kwestii
rozwodu.

To moje pierwsze małżeństwo, jej drugie. Jesteśmy małżeństwem od ok. 3,5 roku.
Od pewnego czasu psuje się między nami. Żona i jej córka (10 lat) działają mi
na nerwy, nie mam w domu chwili spokoju. Muszę siedzieć w biurze po 12 godzin,
aby zaznać nieco odpoczynku od wiecznego gadulstwa żony i córki, które nie
potrafią zrozumieć, że czasem chciałbym posiedzieć i w spokoju poczytać
książkę. Wciąż się poza tym kłócimy o wszelkie drobiazgi. O seksie szkoda
gadać, żona czasem chce, mnie od niej odrzuca. Rozwód wydaje mi się jedynym
rozwiązaniem impasu. A przed ślubem wydawało mi się, że jesteśmy naprawdę
dopasowani do siebie, miałem z żoną o czym rozmawiać itd. Nie nudziliśmy się
ze sobą.

Jak mam podejść do rozwodu? Koniecznie muszę mieć prawnika? Lepiej będzie
pozostawić poinformowanie żony o pozwie poczcie, czy powiedzieć jej samemu?

Mam mieszkanie, które kupiłem niedługo przed ślubem, żona nie ma swojego, po
swoim pierwszym rozwodzie wynajmowała pokój.

Czy to prawda, że będę musiał zapewnić jej mieszkanie i alimenty na nią i
dziecko (które nie jest moje, tylko z pierwszego małżeństwa żony)? Tak gdzieś
przeczytałem. Nie chcę jej utrzymywać - chcę się odciąć od tych paru lat z nią.

Czy mój brak chęci do współżycia może być uznany w sądzie za obciążającą mnie
okoliczność?

Będę wdzięczny za jakieś informacje, kompletnie nie wiem, jak powinienem działać.
    • teuta1 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 15:30
      Żona i dziecko to nie zabawki, których można się pozbyć.
      • virkoni Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 15:38
        teuta1 napisała:

        > Żona i dziecko to nie zabawki, których można się pozbyć.

        Dziecko nie jest moje, a nad tą decyzją myślę od dłuższego czasu. Nie widzę
        sposobu, aby uratować ten związek, co więc mam robić? Męczyć się do końca życia?
        • nangaparbat3 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 15:46
          Rozstac się z klasą.
          • virkoni Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 16:03
            Umówmy się, że nie posiadam klasy.
            • tricolour Dawno nie czytałem... 28.08.09, 17:17
              ... tak sensownej wypowiedzi w rozumieniu "rozstania z klasą".

              smile)
    • nangaparbat3 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 15:31
      Nie musisz miec prawnika.
      Mozesz nie mowic zonie o swoich planach - niech ja zaskoczy pozew przeslany pocztą.
      Ktos powiedzial, ze jakosc kolejnego zwiazku jest wprost proporcjonalna do
      jakosci zakończenia poprzedniego. Źle wrożę Twoim przyszłym - jesli zechcesz w
      nie wchodzic.
      • virkoni Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 15:37
        Nie, nie zamierzam. Mam dosyć związków, sądzę że do końca życia.
    • plujeczka Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 15:49
      nie chcę się wymadrzac ale z twojego opisu wynika ,ze niewiele się
      starasz aby ratowac to małżeństwo, pomysł czy terapia nie mogłaby wAS
      URATOWAC. rOZWÓD TO OSTAtecznośc, porozmawiaj z zoną ,ze potrzebujesz
      w domu chwili spokoju, ustalcie kiedy jest to mozliwe aby obie Panie
      zajęły się wówczas swoimi sprawami, poszły na zakupu, spacer a ty
      bedziesz mógł chwilke odsapnąc. Wiezsz twoja zona jest po rozwodzie,
      poprzedni zwiazek zapewne tez odcisnął się na jej psychice stad też
      jej zachowanie moze z tych własnie przyczyn wypływać. Nie piszesz czy
      jej córka Cie lubi, jaki macie kontakt jesli jestes dla niej wazny do
      pamietaj ,ze dzioecko nie ze swojej winy po raz drugi traci "grunt
      pod stopami"Czy nie warto rozmawiać, postaraj sie dociec dlaczego w
      waszym zwiazku się psuje, wina lezy po dwóch stronach a moze
      przerosło Cie "obce" ojcostwo, moze nie polubiłeś tego dziecka a ono
      dorasta ,za chwile bedzie miało swoje zdanie nie zawsze zgodne z
      twoim i co wtedy.Wydaje mi się ,ze po prostu "zwijasz swoje zabawki "
      i dajesz dyla....ale może sie mylę, szkoda mi Was, rozwód to zawsze
      prezycie i trauma dla niej kolejna.....popracujcie nad tym. Skad
      twoja niechec do seksu? nie wydajesz się byc staruszkiem a zona Cię
      zniechęca..oj za duzo tutaj niedomówien. To moje zdanie , Ty nie
      musisz się z tym zgadzać. A prawnik po co?, spróbujcie się dogadac
      polubownie jesli nie dzacie rady i zacznie się wojna to wówczas
      pójdziesz to prawnika ale pamietaj oni lubią szalenie "drenowac
      kieszeń" i nie zawsze wynik tej walki będzie odzwierciedlał twoje
      pragnienia.
      • virkoni Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 16:02
        plujeczka napisała:

        > jej zachowanie moze z tych własnie przyczyn wypływać. Nie piszesz czy
        > jej córka Cie lubi, jaki macie kontakt jesli jestes dla niej wazny do
        > pamietaj ,ze dzioecko nie ze swojej winy po raz drugi traci "grunt
        > pod stopami"Czy nie warto rozmawiać, postaraj sie dociec dlaczego

        Córka mnie lubi, ale dla mnie jest raczej obojętna. Ani mnie ziębi, ani grzeje.
        Na pewno to przeżyje, ale przecież nie będę się poświęcał akurat dla niej.

        > prezycie i trauma dla niej kolejna.....popracujcie nad tym. Skad
        > twoja niechec do seksu? nie wydajesz się byc staruszkiem a zona

        Mam 31 lat. Jestem w trakcie leczenia pewnego schorzenia, a skutkiem ubocznym
        branych przeze mnie lekarstw może być obniżone libido (tak jest napisane w
        ulotce). Żona oczywiście wie o tych zastrzykach i mówiłem jej o możliwym takim
        skutku ubocznym. Nie wiem zresztą, czy to na pewno wina lekarstw, po prostu nie
        myślę o seksie.
        • wiosenka.pl Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 16:15
          Przykro się czyta takie patowe historie. Po prostu zyjecie obok i z
          Twojego nastawienia wynika, że niewielu tu się zmieni, więc masz
          rację, po co się męczyć. Rozwód to dla Ciebie w sumie same plusy, w
          kwestii materialnej również, nie masz się czego obawiać. Jednak
          szkoda mi Twojej żony. Zabawiłeś się w rodzinę, dałeś nadzieję, a
          teraz zwiniesz zabawki, bo ta piaskownica już Cię zmęczyła. Life is
          brutalsad
          • mruff Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 17:10
            Poszukaj przytułku dla nich i pozbądź się tak, jak pozbywa się
            niepotrzebnych już zwierząt.
    • tricolour Przede wszytskim porozmawiaj z żoną... 28.08.09, 17:16
      ... o planach rozwodu.

      Może są jeszcze szanse na uratowanie związku, ale chcieć musicie
      obydwoje. Jeśli się nie uda, to rozwód.

      Alimenty na dziecko płaci ojciec - tak jak powinien płacić teraz na
      swoje dziecko. Po Twoim rozwodzie to sie nie zmieni, bo dziecko ojca
      ma. Mieszkanie Ci zostanie, bo to majątek odrębny, a alimenty na
      żonę... raczej trudno zdrowej kobiecie je uzyskać. Śpij spokojnie.

      Adwokata nie potrzebujesz, bo rozwód to prosta sprawa. Szkoda kasy.

      Zacznij jednak od rozmowy...
    • ewa009 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 18:11
      Rozumiem zapracowanie i potrzeba wypoczynku ale po co Ty tej kobiecie się
      oświadczałeś? Aby mieć związki takie na chwilę to nie trzeba legalizować, można
      poszukać sobie kobitki ,która też nie chce oporządzać faceta tylko woli mieć
      taki model co przyjdzie raz na jakiś czas pobzyka i do domciu sobie wróci -do
      swojej samotni.
    • useless00 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 19:08
      Cóż, zabawiłeś się gościu w dom, nie spodobało się i won z chałupy, bo chcesz w spokoju ksiażkę poczytać? Nie chrzań o lekach, bo te można zawsze zmienić. Skąd wiesz, że córka przeboleje Twoje odejście? Nie każdy ma taki stosunek do ludzi jak Ty. A żona pewnie nieświadoma niczego. Wieczne gadulstwo żony? I córki? A może napisz o czym one do Ciebie, a może jednak do siebie, mówią? Nie słuchasz?

      Przecież Ty nie masz ochoty ratować tego zwiazku. Biedny zastanawiasz się nad tym czy alimentów nie będziesz musiał płacić...

      Sorry, ale k..ica mnie bierze kiedy czytam o czymś takim. Jesteś niedojrzały emocjonalnie i to najłagodniejsze określenie IMO. Niezależnie od tego jakie błędy popełnia Twoja żona.
      • marta-9090 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 19:27
        A ja pochwalam - i prosze autorze watku, nieszczęśniku, którego
        kobieta z dzieckiem (w kółko skrzeczącym) zagoniła do Urzędu czy tam
        kościoła -
        WYŚLIJ POZEW POCZTA !!! Żadnych rozmów !!!
        Dziwczyna otrzyma kubeł lodowatej wody na łeb - co za dupka wpuściła
        do swojego i córki zycia i serca ...
        Płakać za długo nie będzie, otrząśnie sie szybciej niż myslisz bo
        czuję przez skóre, ze to spoko kobitka - chociaz jakieś zaćmienie
        umysłu, intuicji miała jak Ci zaufała .. ale da rade!
        Panie Boże nie daj mi spotkac na mojej drodze życia takich ludzi jak
        autor ... a wszystko zniosę !
        • miriam73 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 19:51
          Moj maz mysli podobnie jak autor tego postu. Brawo dla takich
          panowsmile Mojemu znudzila sie zona i dziecko po 16 latach. I tak dlugo
          wytrzymalsmile W koncu nie bedzie musial tlumaczyc sie przed nikim z
          kim, dokad i na ile wyjezdza, czemu 3/4 wolnego czasu spedza przed
          monitorem, dlaczego woli wychodzic sam a nie z zona...
          A ja i dziecko? Zapomnimy z czasem. Nauczymy sie zyc ze soba i dla
          siebie. Tylko kto pokaze mojemu synowi jak wyglada rodzina i relacje
          kobeta-mezczyzna w doroslym zyciu? Kto pokaze na czym polega
          odpowiedzialnosc za dom, rodzine?
          Pozbierac zabawki, pozegnac sie i wyjsc - to latwe. Kiedy zamknie
          sie za soba drzwi mozna udawac, ze zycie zaczelo sie na nowo...
          • marta-9090 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:11
            >Tylko kto pokaze mojemu synowi jak wyglada rodzina i relacje
            kobeta-mezczyzna w doroslym zyciu? Kto pokaze na czym polega
            odpowiedzialnosc za dom, rodzine?<


            Miriam - no przecież, że nie Twój mąż ani tym podobni mężczyźni ...
            chyba, że tak źle dziecku życzysz wink
            • miriam73 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:14
              Wiesz co marta-9090, jak tak sie glebiej nad tym zastanowic, to
              chyba wole, zeby znal prawidlowy model rodziny tylko teoretyczny niz
              byl przeswiadczony, ze powinno to wygladac, tak jak wyglada to u
              nas...
            • szczeradupa Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:16
              Autor postu rozłożył mnie na łopatki. Najbardziej mi się podobał
              tekst o dziecku- że nie jego. No biologicznie nie Twoje, ale skoro
              oświadczyłeś się jego mamie to chyba powinieneś wziąć pod uwagę, że
              dziecko również bierzesz pod swoje skrzydła. Jesteś niedojrzały
              emocjonalnie. Ot prawda. Ale szkoda mi Cię.
              • useless00 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:31
                Szkoda? No... Szczerad.. a dlaczego? Mnie nie jest go szkoda. Bo z jakiego powodu? Nad czym się litujesz?

                I jeśli teraz zakłada - niegdy wiecej zwiazków - to już samym tym o sobie świadczy. I oby dotrzymał słowa - choć wątpię.

                Wybacz Miriam73, ale inna sprawa jak się komuś nudzi po 16 latach, a co innego po 3,5 roku.

                Chociaż może to oznaczać tylko tyle, że po 16 latach ktoś jest nadal niedojrzały, zamiast dorosnąć. Mój ex mimo 45 lat i 10 lat małżeństwa nadal jest jak mały chłopiec. Nie nauczył się niczego. sad
                A ja nie chcę, żeby mój syn oglądał taki model związku.

                Mówią, że meżczyźni dojrzewają do 16 roku życia a później już tylko rosną. wink
                • szczeradupa Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:35
                  Szkoda mi go tylko dlatego, że się facet nie rozwija i nie rozwinie.
                  Szkoda mi takich ograniczonych emocjonalnie ludzi. Bo nigdy pewnych
                  rzeczy nie zrozumie gdyż ogranicza go jedna rzecz- głupota.
                  Pochylam się nad głupotą tego osobnika.
    • plujeczka Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:24
      ano własnie zabaw cudzym kosztem,mieszkano twoje spisz spokojnie,
      dziecko nie twoje tez nie twoja sprawa to po jaka cholere zawracałes
      im d....Mój ex bawił sie 20 lat w męza a do tego popijał bo to go
      odsterowało bo niby prace miał nerwowa.Ja jokos nie piłam i nie
      piję,mam czas pomimo pracy od rana do nocy porozmawiać z
      dzieckiem,ex mieszkał d dzieckiem w jednym domu ale kazde pozamykane
      w woim pokoju.Na szczecie znalazła sie bardziej głupian ode mnie i
      sobie takiego nieszczęśniks skrzywdzonego przez wredna zone wzieła.
      Oj co to bedzie jak zsika sie w łoko jak to wielokrotnie robił?..jak
      długo starczy cierpliwości do wiecznie zapiteg buźki faceta..tobie
      tez sie znudziło i wyrzucach obie z domu jak niepotrzebne przdmioty,
      jesteś cyniczny i wyrachowany, wieje od ciebie chłodem oj nie
      chciałabym spotkac kogoś takiego na swojej drodze
      br..br..ogzeje .Nie wiem czy cie załowac czy płakac nad tobą.
      • useless00 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:35
        No i gdzie nasz pokrzywdzony?
        • szczeradupa Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:36
          Ja wiem gdzie jest. Pewnie strzelił focha i poszedł pakować swoje
          zabawki, bo przecież JUŻ NIE MOŻE WYTRZYMAĆ!
    • nangaparbat3 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 20:55
      Wiecie co?
      Ja się zgadzam, ze Virkoni nie robi wrażenia szczegolnie dojrzałej osoby.
      Ale też rozumiem, ze jak jedno wraca zmeczone z pracy i chce poczytac, a drugie
      gada i gada, to mozna się wściec.
      Wczoraj mialam przed sobą prawdziwe wyzwanie w pracy, przygotowywalam sie przez
      miesiac, i szczerze mowiac napradę się bałam. W przeddzień trudno mi bylo myslec
      o czymkolwiek innym - albo o pracy, albo o niczym. A tu mama mi nawija o zupce
      na jutro, że kot woli indyka od kurczaka, a proszek pixi pierze lepiej niz dixi.
      I wtedy przypomnialo mi sie, jak ojciec czasem sie darl: Ja mam jutro wyklad, a
      ty mnie tu jakimiś p..łami atakujesz! Pomyslalam, ze teraz go wreszcie rozumiem.
      Moze Virkoni jest az tak beznadziejny jak piszecie - a moze problemem jest też
      sposób, w jaki opowiedzial swoja historię, skrajnie prosciutki, wyszlo tak
      doskonale jednoznacznie. Życie takie jednoznaczne nie bywa.
      • useless00 Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 21:05
        Przepraszam, ale zamiast:

        > Ja mam jutro wyklad, a
        > ty mnie tu jakimiś p..łami atakujesz!

        powinno być:

        > Przepraszam, mam jutro wyklad, denerwuje się, nie mogę się skupić na tym co do mnie mówisz, porozmawiamy o tym jutro. Potrzebuję spokoju.

        I ojciec miałby spokój i mama pewnie zrozumiałaby. To takie proste.

        Ale jeśli ktoś nie ma nigdy czasu na porozamwianie o pierdołach (dla innego to nie-pierdoły) to trudno się dziwić, że atakuje go owymi w najmniej odpowiednim momencie.
        • nangaparbat3 bardzo madrze gadasz, 28.08.09, 21:42
          ale jak Cie zezloscil autor wątku, to tez w slowach nie przebieralaś wink
          • useless00 Re: bardzo madrze gadasz, 28.08.09, 23:00
            No, nie przebierałam. smile No bo nawet to proste podejście świadczy o jego bezrefleksyjności. U niego proste znaczy prostackie. Wiele osób się tu wypowiadało: mężczyzn i kobiet. Usiłowali jakos dociekać, analizować, w drugiej osobie widzieli człowieka, czasami złego, ale człowieka, a autor wątku jakby mówił o przedmiotach.

            Nanga, ale co wolno na forum, to nie powinno się zdarzyć w domu. Zresztą nie będę udawać, że ja od zawsze tak miałam: "jak być powinno". Uczyłam się tego. I teraz uczę tego mojego Syna. A nie odojcowskiego: zamknij się, albo spier..j. sad
      • undeadly Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 21:33
        Życie takie jednoznaczne nie bywa
        SIC !
    • takajuzpo Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 21:08
      Tylko czemu juz sie nudzicie skoro to dopiero 3,5 roku? Moze warto znalezc czas
      tylko dla Was dwojga, rozerwac sie, odejsc od paplania codziennego i zajac sie
      tym co robiliscie lub lubiliscie razem robic?
      Oddac córke do dziadkow, cioc a samemu robic to co nie ma nic wspolnego z
      codziennoscią? A moze po prostu cos kogos przeroslo? A moze jest cos innego
      czego nie napisal?
    • ravny Re: Wielki życiowy błąd 28.08.09, 21:11
      To twój pierwszy dłuższy związek?
    • eutherpe Re: Wielki życiowy błąd 29.08.09, 11:20
      Bo to zła kobieta była.-).Moj ostatnio powiedział ,ze nie ma za co mnie
      przepraszać,,Mamusia była zawsze dobra a ja zła.I ze kiedy mnie nie znał był
      człowiekiem sukcesu.A w małżeństwie wiecznie zmęczony...
      Virkoni-dajesz popalić. Zostaw lepiej żonę CHLOPCZYKU i zafunduj sobie wyjazd
      relaksacyjny.
      • rudi679 Re: Wielki życiowy błąd 30.08.09, 16:21
        Malzenstwo nie rozpada sie z jakiegos tam nadmiernego gadulstwa jednej ze stron
        - wiecej powodow nie zauwazylam w tych wypowiedziach. Rozpada sie z braku milosci.
        A dlaczego odrzuca go od zony seksualnie?
        Ja mysle, ze na horyzoncie pojawila sie inna kobieta, tylko ten pan o tym nie
        napisal.
    • jusytka Re: Wielki życiowy błąd 30.08.09, 16:24
      Z tego co piszesz raczej zabrałabym się za ratowanie tego małżeństwa, a nie
      myślała o rozwodzie! Może spróbujcie z terapią małżeńską? Rozwieść się zawsze
      zdążysz, pytanie czy warto?
    • scriptus Re: Wielki życiowy błąd 30.08.09, 16:47
      Niektórzy nie powinni się żenić / wychodzić za mąż.

      Ręce i nogi się uginają. Szkoda mi Twojej żony i dziecka, ale rozwiedź się, póki jeszcze nie narobiłes gorszych nieszczęść. Mieszkanie to Twój majątek odrębny, nie podlega podziałowi, na nieswoje dziecko nie musisz płacic alimentów. Tak jest, nie musisz z nimi żyć, ale na litość boską, nie bądź bezduszny, miej serce i w imię tego złego, co zrobiłeś i pomóż tej kobiecie stanąć na nogi po tym rozwodzie. To twoja moralna (wcale nie prawna) powinność. Niewiele trzeba, a odkupisz swoją winę.
    • kicia031 eeeetam 30.08.09, 17:38
      Panu przestal stawac, wiec pan sie obrazil.

      Naprawde sadzicie, ze dla tej kobiety i tej dziewczynki korzystne
      jest przebywanie z takim czlowiekiem pod jednym dachem?
      • tricolour Osobliwe podejście... 30.08.09, 18:37
        ... kobiety są "nieczynne" co miesiąc, a mimo to "korzystne
        > jest przebywanie z takim czlowiekiem pod jednym dachem".

        smile
        • nangaparbat3 Re: Osobliwe podejście... 30.08.09, 18:56
          Nie zrozumiałeś.
          • tricolour Zupełnie możliwe, że nie zrozumiałem... 30.08.09, 19:28
            ... ale wiem też jak może wyglądać wątek założony przez kobietę, która chce
            odejść od faceta z dzieckiem. Mającą własne mieszkanie (ciekawe, jak wtedy
            wyglądałby rozwód z klasą) i leczącą się na jakieś schorzenia, które utrudnia
            seks. Kobietę, której nie układa się związek i pyta o podstawowe sprawy
            rozwodowe w tym sprawę alimentów, których nie płaci poprzednia żona faceta.

            Wątek taki wyglądałby zupełnie inaczej...
            • sbelatka Re: Zupełnie możliwe, że nie zrozumiałem... 30.08.09, 19:36
              Tri, i tu niestety się z Tobą zgadzam.. choć-em kobieta

              • useless00 Re: Zupełnie możliwe, że nie zrozumiałem... 30.08.09, 20:36
                Ależ oczywiście, że wyglądałby inaczej, bo każda sprawa jest inna. A przykładanie jednej miary do wszystkich byłoby niesprawiedliwe. Przecież opisywany przez Ciebie przykład jest w wielu wątkach zakladanych przez różne osoby.

                Co zaś do seksu, to jeśli jest obupólna chęć, to i leki mozna zmienić i sposoby i mieć udane życie seksualne. Wiem to z autopsji. I to zarówno jako kobieta i jako partnerka mężczyzny z problemami.
                Problem jest wtedy kiedy o niemoc jedna strona oskarża drugą. A ze wstrętem do kogoś to już trudno sobie poradzić. Tylko skąd on się u naszego "nieobecnego" wziął? Tego nie napisał, bo zakładam, ze w celibacie do ślubu nie żył.
                • tricolour Przecież Virkoni nie oskarża żony... 30.08.09, 20:45
                  ... o brak seksu tylko pisze o swoich problemach, które owocują
                  mniejszym libido. Pisze wyraźnie, że go odrzuca i też nie widzę w
                  tym nic dziwnego - można nawet założyć wątek ile osób na forum ma
                  ochotę na seks z exem.

                  Virkoni dostał po łbie za jasny przekaz, że nie chce już żony i
                  pisze jaki wymiar ma to "nie chce".
                  • useless00 Re: Przecież Virkoni nie oskarża żony... 30.08.09, 21:01
                    Ależ Tri, ja też nie piszę o braku seksu. Myślę jednak, że tłumaczenienie się lekami to tylko usprawiedliwianie niechęci do kobiety, której się nie chce.

                    Poza tym chyba się zgadzamy, że brak pociągu jest tu pochodną wszelkich innych negatywnych uczuć do żony. Czasami mężczyznom (szczególnie smile tym mniej mądrym i niedoświadczonym) się wydaje, że zawsze muszą stanąć na wysokości zadania, że zawsze muszą mieć chęć, że to normalne jak myślą tylko o jednym. I jeśli tak nie jest oskarżają drugą stronę o swoją nienormalność.

                    Virkoni dał przekaz prosty, ale bardzo płytki. Wybacz Tri, ale przyczyny jakie podał, czas jaki upłynął, to z kim się zwiazał, aż wreszcie to w jaki sposób zamierza się rozstać, nie świadczą o nim najlepiej. Takich jak on na tym forum jest dużo, ale on potraktował całą sprawę bardzo przedmiotowo, bez jakichkolwiek wątpliwości moralnych, czy choćby refleksji. Sam o sobie napisał, ze nie ma klasy.

                    Powinien się rozstać z tą dziewczyną jak najszybciej i dać jej szansę na ułożenie sobie życia.

                    A tak poza tym, myślę, że to troll. smile
                    • tricolour Co do tej klasy... 30.08.09, 21:11
                      ... to napisał bardzo dobrze. Dawno nie czytałem lepszej riposty na
                      sugestię "rozstać się z klasą" szczególnie gdy się nie dopowiada na
                      czym ta "klasa" ma polegać.

                      Moim zdaniem facet opisał zjawisko "chce się rozwieść ale nie znam
                      szczegółów" z należytym dystansem. Oczywiście można ten dystans
                      potraktować na niekorzyśc faceta choć ja uważam inaczej.
        • kicia031 Re: Osobliwe podejście... 30.08.09, 20:53
          kobiety są "nieczynne" co miesiąc,

          zartujesz? slyszalam, ze sa jeszcze takie pary, co nie uprawiaja
          sexu podczas menstruacji, ale nie spodizewalam sie, ze ktos sie do
          tego przyzna....
          • tricolour Ja się przyznaję... 30.08.09, 21:07
            ... że nie lubię być umorusany.
            • useless00 Re: Ja się przyznaję... 30.08.09, 21:20
              Oj Tri, więcej wyobraźni. wink Są różne sposoby. smile

              Zrobiło się frywolnie jakby. wink
              • tricolour Właśnie o tym piszę... 30.08.09, 21:34
                ... że w seksie nie używam sposobów, bo to nie włamanie, wrogie
                przejęcie czy uleganie nieodpartej chęci.

                Przede wszystkim obie strony muszą czuć się komfortowo. Jeśli lubią
                podczas menstruacji, to proszę bardzo. Kicia była bardzo zdziwiona,
                że nie do wszystkich potraw używa się keczupu więc staram się
                wyprowadzić ją z błędu wskazując na różne smaki.
                • rawalpindi Re: Właśnie o tym piszę... 30.08.09, 21:44
                  Zapraszam na forum "Po przejsciach".
                  Tam lubia te klimaty o ktorych teraz piszesz.
                  Cala masa smakow.
                  • tricolour Dziękuję za zaproszenie... 30.08.09, 21:56
                    ... po kilku latach pisania na PP właśnie się pożegnałem. No ale nie
                    umarłem więc kto wie, co będzie dalej...
                • useless00 Re: Właśnie o tym piszę... 30.08.09, 21:45
                  > ... że w seksie nie używam sposobów, bo to nie włamanie, wrogie
                  > przejęcie czy uleganie nieodpartej chęci.

                  Czy mogę Cię cytować? smile Uśmiechnij się Tri. Życie jest piękne, skoro nam się jeszcze chce i mamy z kim. Choćby i z sobą. smile
                  • tricolour Zawstydzasz mnie... 30.08.09, 22:00
                    ... "skoro nam się jeszcze chce i mamy z kim. Choćby i z sobą".
                    • useless00 Re: Zawstydzasz mnie... 30.08.09, 22:54
                      ...samym sobą wink
                • kicia031 Re: Właśnie o tym piszę... 30.08.09, 22:00
                  Kicia była bardzo zdziwiona,
                  > że nie do wszystkich potraw używa się keczupu więc staram się
                  > wyprowadzić ją z błędu wskazując na różne smaki.

                  Kicia byla zdziwiona, ze ktos moze ignorowac smak keczupu, nawet jak
                  za nim nie przepada.
                  Zreszta jak rozumiem tri, zgadzasz sie z tym, ze sex sluzy
                  zaspokojaniu obopolnych potrzeb.mam nadzieje, ze sie pod wzgledem
                  niecheci do ketchupu, a nawet lodow, jesli tylko przebywaja w
                  poblizu ketchupu, dobraliscie.
                  • tricolour Nie potwierdzam i nie zaprzeczam... 30.08.09, 22:03
                    • kicia031 dopiero dzis widze 31.08.09, 21:47
                      jak sie wczoraj skulam wink)
    • crazyrabbit Re: Wielki życiowy błąd 31.08.09, 01:25
      Taaaaaaa....
      Jakby kobieta napisała identyczny post na tym forum, spotkałaby się
      z pełnym zrozumieniem. A jak facet, to niedojrzały,
      nieodpowiedzialny i na pewno ma kochankę smile)))

      Lubię czasem jeszcze podczytywać to forum smile)))) Ubaw czasem po
      pachy smile)))
      • useless00 Re: Wielki życiowy błąd 31.08.09, 08:50
        Ano przerobiłam sobie ten post jakby kobita to pisała, że mąż z synem (córką) dupę jej zawracają, że chciałaby spokojnie sobie poczytać, że odrzuca ją od męża, czy bedzie musiała płacić alimenty itd. No i wcale nie poczułam współczucia dla niej.

        Mnie najbardziej wkurzyło przedmiotowe i bezrefleksyjne traktowanie współmałżonka. I powód do rozwodu, bo sobie w domu ksiażki nie można poczytac po 3,5 roku małżeństwa.

        Zresztą to czcze gadanie. Virkoni sie zmył. Nie wyjaśni nam już niczego.
    • iwona.ana1 Re: Wielki życiowy błąd 31.08.09, 08:07
      a rozmawiasz Ty z żoną o tym?

      • nangaparbat3 Re: Wielki życiowy błąd 31.08.09, 16:19
        iwona.ana1 napisała:

        > a rozmawiasz Ty z żoną o tym?
        >
        No przecież że nie. Palnuje, ze zona o rozwodzie dowie sie z pozwu przeslanego
        pocztą.
        A Tri sie ze mnie naśmiewa, ze piszę o rozstawaniu sie "z klasą".
    • alicjaq Re: Wielki życiowy błąd 11.09.09, 21:42
      Moze powinienes gdzies zaprosic zone..wyjsc najakis czas wspolnie do kina czy
      teatru odswiezyc to co bylo kiedyc. Mowisz ze cie odpycha..moze wtedy jakby
      wyszla z domu by zadbala bardziej o siebie..Mysle ze nie powinienes bez
      probowania zmienienia czegos myslec o rozwodzie.
      • 50v Re: Wielki życiowy błąd 11.09.09, 22:53
        Jeżeli kobieta odpycha, bądź brzydzić zaczyna, nie ma sensu myśleć o dalszym
        kontynuowaniu związku, po to ktoś wymyślił taką możliwość jak rozwód i na
        szczęście jest w czym wybierać >>>
        • emma_ja Re: Wielki życiowy błąd 12.09.09, 00:22
          jesli to muzulmanin, ktory cie ujał komplementami i zainteresowaniem , ktorego
          ci bylo brak
          to radze szybko otrzezwiec i blagac meza o wybaczenie za wszelka cene..

          jak dla mnie to b zle sie skonczy ta historia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja