virkoni
28.08.09, 15:21
Małżeństwo, oczywiście
A tak poważnie - witam rozwodników. Sam chyba niedługo do Was dołączę.
Chciałbym zapytać czego powinienem się spodziewać i jak podejść do kwestii
rozwodu.
To moje pierwsze małżeństwo, jej drugie. Jesteśmy małżeństwem od ok. 3,5 roku.
Od pewnego czasu psuje się między nami. Żona i jej córka (10 lat) działają mi
na nerwy, nie mam w domu chwili spokoju. Muszę siedzieć w biurze po 12 godzin,
aby zaznać nieco odpoczynku od wiecznego gadulstwa żony i córki, które nie
potrafią zrozumieć, że czasem chciałbym posiedzieć i w spokoju poczytać
książkę. Wciąż się poza tym kłócimy o wszelkie drobiazgi. O seksie szkoda
gadać, żona czasem chce, mnie od niej odrzuca. Rozwód wydaje mi się jedynym
rozwiązaniem impasu. A przed ślubem wydawało mi się, że jesteśmy naprawdę
dopasowani do siebie, miałem z żoną o czym rozmawiać itd. Nie nudziliśmy się
ze sobą.
Jak mam podejść do rozwodu? Koniecznie muszę mieć prawnika? Lepiej będzie
pozostawić poinformowanie żony o pozwie poczcie, czy powiedzieć jej samemu?
Mam mieszkanie, które kupiłem niedługo przed ślubem, żona nie ma swojego, po
swoim pierwszym rozwodzie wynajmowała pokój.
Czy to prawda, że będę musiał zapewnić jej mieszkanie i alimenty na nią i
dziecko (które nie jest moje, tylko z pierwszego małżeństwa żony)? Tak gdzieś
przeczytałem. Nie chcę jej utrzymywać - chcę się odciąć od tych paru lat z nią.
Czy mój brak chęci do współżycia może być uznany w sądzie za obciążającą mnie
okoliczność?
Będę wdzięczny za jakieś informacje, kompletnie nie wiem, jak powinienem działać.