anitax
11.11.11, 23:56
Po bardzo udanym starcie (nie moglam go namowic do powrotu do domu), synek (2,5 roku) kategorycznie odmawia wyjscia do PSZ a kazda proba pozostawienia go przez nianie konczy sie placzem. W domu synek zdaje mi relacje, ze "nie bylo super" i twierdzi, ze wiecej tam nie pojdzie. Nie umie wyjasnic w czym problem.
Dzis sama go zaprowadzilam, mine mial jakby tam szedl za kare, w ogole byl obrazony, ze go tam zaprowadzilam. Umowilismy sie, ze pojde do domu dopiero jak sie zgodzi i skonczylo sie na tym, ze po 45 minutach zrobil paniom pa i wrocilismy razem do domu. Panie chcialy go na sile zostawic, ale jak zobaczylam jak placze i sie broni nie mialam sumienia. PSZ to powinna byc przyjemnosc a nie trauma.
W sumie nie dziwie mu sie, ze mu sie tam specjalnie nie podoba bo panie odspiewaly powitalna piosenke (20 razy, dla kazdego dziecka i siebie osobno) i zajely sie wycinaniem dekoracji mikolajowych, a dzieci same soba. Odnosze wrazenie, ze to PSZ to taka przechowalnia. Sama nie wiem czy szukac innego miejsca czy dalej probowac i jak ...
Co radzicie?