Dodaj do ulubionych

jazda na rowerze

12.10.05, 20:04
doradzcie cos bo jestem w rozterce...
jestem w stalym meilowym kontakcie z moim ginem w PL, obecnie jestem w 12 tyg.
bezproblemowej ciazy, jutro ide na konsultacje z moja polozna
no i moj gin na wiadomosc ze jezdze rowerem zalamal rece i kategorycznie mi
tego zabronil (bo sie poskarzylam ze mam male hemoroidy, przeciez mozna miec
takowe od ciaglego siedzenie przy biurku, a nie tylko od jezdzenia rowerem
2xdz. po 20 min., rower to wygodna Gazella a nie jakis tak gorski trek) bo
rzekomo nie jestem tak przystosowana jak Holenderki - jakby tu ludzie rodzili
sie z lepszymi predyspozycjami do jezdzenia rowerze,
jestem tu 1,5 roku i tyle poruszam sie rowerkiem i nic mi nie jest takze i
teraz

znajoma polozna powiedziala mi ze to dobrze bo przeciez sie w ten sposob
gimnastykuje i nie widzi przeciwskazan, jutro opowiem o tym zdarzeniu mojej
poloznej
czy wam czegos zabraniano, uzasadnaijac to jakos rzeczowo? przeciez nie moge
nie jezdzic do pracy (a i tak pracuje malo, tramwaje mi nie po drodze,
autobus tez, a rower to moj najszybszy i najlepszy srodek komunikacji)
gdybym siedziala wiecznie w domu np. przy kompie to tez pewnie taka
przypadlosc by mi sie przyplatala, ponoc typowa w ciazy bo sie zmienia masa
ciala i jest napor macicy na wszystkie organy ponizej
co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • beba3 Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:16
      Gdyby nie te hemoroidy to bym Ci napisala, ze mozesz spokojnie sobie jezdzic na
      rowerku. Nie wiem niestety czy taka jazda nasili dolegliwosci i w jakim
      stopniu...
      Hemroida mialam _po_ porodzie i szybko sie wchlonol, jak zapewniala mnie
      polozna. Smarowalam go rowniez jakas mascia.
      Generalnie w Polsce dmuchaja nawet na zimne i radzialbym 'pomaglowac' swoja,
      holederska polozna.
      • corneliss Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:21
        toz to zrobie bo dolegliwosci nie sa stale i jakies rozlegle
        jedne sie wchlona, nie bedezie ich dajmy na to tydz, dwa, a potem znow
        sie pojawia ale male ale tak moze byc w kolko...
        poprosilam o polskie leki, a ten mi tu z zabranianiem wyskoczyl i sie
        zdenerwowalam bardziej...
        • maxijo Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:28
          ja mialam pytanie do holenderskiego ginekologa o latanie samolotem w ciazy, bo
          wiadomo, ze w Polsce to malo co wolno. I otrzymalam odpowiedz ze w zasadzie
          skakac ze spadochronu odradzaja, reszta w zaleznosci od samopoczucia i checi.

          Rowerem jezdzilam do siodmego miesiaca, nie zauwazylam wielkiej roznicy, potem
          bylo za goraco i mialam za duzy brzuch.
        • tijgertje Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:28
          Ja mialam taka masc, Trianal sie chyba nazywa. Ja sobie bardzo chwale, nie wiem, czy mozna ja kupic od reki, czy nie, ale jest tez mnostwo innych specyfikow. Ja dostalam recepte od domowego, ubezpieczenie tej akurat nie pokrywalo, ale domowy uwazal ja za najskuteczniejsza.
    • tijgertje Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:24
      Ja tak szczerze mysle, ze konsultacje z polozna tutaj i ginem w Polsce na zdrowie ci raczej nie wyjda. Opinie sa tak rozbierzne, ze do konca ciazy bedziesz sie tylko stresowac, myslac, czy nie zaszkodzisz przypadkiem dziecku sluchajac jednego czy drugiego. W Polsce jazda na rowerze jest zabraniana przez cala ciaze. W Holandi tylko niektore sporty, a jazda na rowerze jest jak najbardziej wskazana, kobiety jezdza wlasciwie do konca ciazy. Pod koniec dla niektorych staje sie to trudniejsze ze wzgledu na wage i duzy brzuch, a dla innych staje sie wrecz zbawieniem. Ja mam po porodzie problemy z miednica i fizjoterapeutka zaleca mi wlasnie jazde na rowerze zamiast chodzenia. Na dobrze dobranym rowerze kregoslup, miednica i wszystkie miesnie sa znacznie mniej obciazone, niz przy chodzeniu. Nie bede cie przekonywac, kto ma racje. Na twoim miejscu jednak nie chwalilabym sie za bardzo poloznej tymi konsultacjami z ginem. Moze to odebrac jako brak zaufania, co zepsuje wasze kontakty, a to ona bedzie chyba odbierac porod. A tak na marginesie, czy myslisz, ze w Polsce gdziekolwiek mozna naprawde bezpiecznie jezdzic na rowerze, nawet nie bedac w ciazy? A hemoroidow to pewnie wczesniej czy pozniej byz sie nabawila. Ja mialam dopiero po porodzie, ale za to wracaja regularnie, niezaleznie od tego, czy jezdze na rowerze czy nie. Jezdze naprawde malo po porodzie. Zabronione stanowczo mam granie w golfa, buuu... Za "luzna" jestem i przy zamachach istnieje ryzyko zwichciecia np ramienia czy biodra. A tak lubie, buuuu...
      • corneliss Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:40
        dzieki, powiem oczywiscie o hemoroidach i skad przypuszczam ze sie wziely
        i tyle, zeby rzeczywiscie nie podwazac kompetencji
        a propos lotu samolotem tez mnie to czeka, na swieta, bede wtedy ppw. w 20 tyg.

        moj gin pewnie wyobraza sobie ze jezdze na goralu po wertepach, a nie po
        swietnie utrzymanych sciezkach rowerowych
    • kasia157 Re: jazda na rowerze 12.10.05, 20:38
      Dziwczyno, jak tak dalej bedziesz sluchac tego gina w Polsce, to Ci kaze sie
      moze jeszcze polozyc do lozka i lezec do konca ciazy, bo przeciez Cie moze na
      ulicy jakis samochod potracic.....
      Ja jezdzilam na rowerze cala ciaze, latalam samolotami i jezdzilam na nartach
      cos jak bylam w 10 tyg. ciazy. Zapamietaj, ciaza to nie choroba, to raczej
      oznaka, ze jestes bardzo... bardzo zdrowa..:)
    • nesla Re: jazda na rowerze 12.10.05, 21:36
      Nie jestem lekarzem, ale uwazam, ze jesli ciaza jest zdrowa to nie ma
      przeciwskazan do jazdy na rowerze, a umierkowany ruch wplywa tylko pozytywnie
      na organizm. Uwazam, ze gorzej jest nic nie robic i przelezec ciaze, oczywiscie
      zaznaczam, ze nie mam na mysli ciazy zagrozonej.
      Sadze tez, ze powinnas sie zdecydowac na jedna ze stron do prowadzenia ciazy,
      bo jesli bedziesz kazda wizyte u poloznej holenderskiej konsultowac z polskim
      ginekologiem to zafundujesz sobie ciaze pelna stresow, a niepotrzebnie.
      • beba3 Re: jazda na rowerze 12.10.05, 22:59
        Dobra konsultacja nie jest zla ;-D ale robic i tak nalezy to co Ty uwazasz za
        sluszne. Jesli sie pomylisz - to Twoja pomylka i odpowiedzialnosc. Chuchanie i
        dmuchanie na dobre nie musi, niestety wyjsc. Ja sie przez stres i 'oszczedzanie
        sil' bardzo roztylam. Dla jednych ciaza to rozkoszny czas. Dla mnie byl bardzo
        stresujacy... Nie polecam! :-)
        • corneliss Re: jazda na rowerze 12.10.05, 23:13
          chce urodzic tutaj, wiec bede sie stosowac do zdania poloznej

          a pomailowac z ginem nie zaszkodzi... facet prowadzi tez ciaze mojej szwagierki
          i dziewczyna ma wersje wypoczynkowa (siedzi w domu, rodzinka usluguje, jest
          nauczycielka i ma troche problemow z ciaza, a ten gin mnie wrzucil do jednego
          worka)
          tyle ze ja pewnie nie usiedzialabym w miejscu, jestem aktywna, gdyby jeszcze
          uslyszal ze podnoslam kilka razy dziecko 15 kilo zywej wagi to pewnie by mnie
          wyklal
          dzieki za wsparcie :)
          • zuzka71 Re: jazda na rowerze 13.10.05, 10:18
            nie ma to jak sie osacza lekarze;)
            ja 'zaciazylam' w polsce i tam zalozono mi jakas karte ciezarnej, kazano lezec i
            najlepiej nic nie robic..bralam cos na wspomaganie ciazy, generalnie wg ginow
            byla to ciaza wiekszego ryzyka bo juz bylam po 30tce (taa rok po ale zawsze)no i
            udalo sie dopiero po 2 latach prob (nota bene jak sie mialo udac wcesniej jak
            zwiazek odbywal sie na odleglosc..;)no i ryzykujac zycie mojego nienarodzonego
            dziecka wg slow pl ginow glupia nieodpowiezialna, przyjechalam w takim 'ciezkim'
            stanie tutaj, gdzie po wypoczeciu po trudach podrozy od razu plaza, plywanie w
            morzu, opalanko basen no i rzecz jasna rower, ktory specjalnie mi polozne
            polecily bo sie nawet mniej meczysz niz przy chodzeniu, zwlaszcza z duzym
            balonem....dodam ze ciaza bezproblemowa po odstawieniu cudow farmakologii sie
            'nagle' zrobila. no moze moja przydluga historyjka cos ci da do myslenia.
            corneliss wsluchaj sie w swoje cialo. rozpieszczaj je jak trzeba i uwierz ze
            tutejsze podejscie do ciazy jest najlepsze. jak ciaza jest ok to wydaje sie ze
            cie olewaja (zreszta byl taki watek )ale kiedy cos sie kiepsci to naprawde
            opieka jest bez zarzutu. zycze wytrwalosci i byle do szybkiego finalu. a gdzie
            twoja sygnaturka? (;))x.zuzka
            • zuzka71 Re: p.s. 13.10.05, 10:19
              sorry jest przecie, kurde dopiero 12 tydzien, to ty chyba nawet nei maials
              jeszcze tu usg robione? (ja mialam w 14 tyg)pozdro.zuza
              • corneliss Re: :)) 13.10.05, 16:12
                dzieki Zuzka :)) slucham siebie jakbym mialabyc jak ta choragiewka raz jedne
                rady, raz drugie to bym byla osiwiala
                wlasnie jestem po wizycie u przesympatycznej poloznej
                bylam chyba ok. godz., ja tez jestem po 30 co prawda nie duzo ale zawsze
                a pezz 4 lata mialam kupe babskich problemow i dlugotrwalego leczenia + dluga
                antykoncepcja i udalo sie po 2 cyklach po odstawieniu
                o ten rower nawet nie zapytalam bo uslyszlalam przez Dopplera bicie
                serduszka:)) a na usg ide za tydzien (bedzie 13 tydz.)
    • ina16 Re: jazda na rowerze 13.10.05, 16:25
      Hej!
      Bylam juz dwa razy w ciazy w Holandii i bardzo mi odpowiadalo podejscie
      holenderskich poloznych - czyli bez paniki. Az mi sie wlos jezyl jak sluchalam
      opowiesci polskich przyjaciolek o ich "problemowych"ciazach. A co do roweru -
      przy pierwszej ciazy jezdzilam do dnia przed porodem. Przy drugiej krocej bo mi
      sie brzuch nie miescil miedzy krzeselko na kierownicy:-)
      Trzymaj sie i powodzenia!
    • monikat4 Re: jazda na rowerze 13.10.05, 16:39
      A ja bylam taka glupia,ze posluchalam lekarza z Polski i przestalam w ciazy
      jezdzic na rowerze.Do dzis tego zaluje.Tyle kilometrow chodzilam,a pod koniec
      nogi mi tak puchly,ze mialam dosc,ale tak mnie nastraszyli tym rowerem,ze nie
      wsiadlam.Szkoda,ze nie znalam tego forum,wielka szkoda.Za niedlugo planujemy
      2dziecko wiec wtedy to sobie odbije.pozdrawiam.
      • anitax Re: jazda na rowerze 13.10.05, 20:00
        Pewnie sie naraze, ale absolutnie sie nie zgadzam, ze tutejsze podejscie do
        ciazy jest najlepsze. Tak tutaj ludziom wmawiaja i widze, ze niektore kolezanki
        bedace troche dluzej w Holandii tez w to uwierzyly. Choc rozumiem, bo trudno to
        wlasciwie ocenic jak ciaza przebiega bezproblemowo. Ogolnie nie jest zle i nie
        ma co panikowac, ale zdecydowanie wolalabym przechodzic ciaze w Polsce.

        Proponuje poczytac literature medyczna i porownac ilosc badan jaka jest
        zalecana z tym, ile sie wykonuje w Holandii. Mnie np. krew badano 2 razy a na
        moje pytanie skad polozna wie, ze nie mam cukrzycy, uzyskalam odpowiedz, ze
        bada cukier w moczu! No, jak juz bym sie doprowadzila do stanu, ze sie cukier
        pojawia w moczu to tylko insulina. Troche pozno! Zgadzam sie, ze ciaza to nie
        choroba, ale jest to z pewnoscia stan, w ktorym pewne rzeczy trzeba sprawdzic.
        A tu ze wzgledu na oszczednosci sie tego nie robi. Nie ma dramatu, ale ja
        robilam dodatkowe badania w Polsce u bardzo milej i kompetentnej pani
        ginekolog, ktora ani mnie niczym nie straszyla, ani nie przesadzala, tylko
        prowadzila moja ciaze wedlug standardow miedzynarodowych a nie minimalistyczno-
        holenderskich. I tak np. zalecila mi preparat multiwitaminowy Feminatal
        (polozne holenderskie uwazaly to za bzdure, bo niby wystarczy sie dobrze
        odzywiac), dzieki ktoremu uniknelam transfuzji krwi po porodzie, bo z samego
        szpinaku nie mialabym wystarczajacego poziomu zelaza. Rowniez gdybym rodzila w
        domu, do czego upierdliwie probowaly mnie przekonac holenderskie polozne, nie
        obeszloby sie bez transfuzji, jakby mnie zdazyli dowiezc do szpitala. Nie wiem
        tez w jakim stanie bylaby moja coreczka, bo miala spore problemy po porodzie i
        od razu podano jej tlen. Cala ciaza byla bezproblemowa! O ile zgodze sie z
        tutejszymi poloznymi, ze ciaza jest fizjologia, o tyle porod nia na pewno nie
        jest. I bezproblemowa ciaza nie gwarantuje bezproblemowego porodu. O czym
        niektore panie polozne zdaja sie nie pamietac.

        Co do roweru, moja polska ginekolog zalecala do ok. 5-6 miesiaca, bo pozniej -
        jak sie nie ma tyle doswiadczenia co Holenderki - mozna miec problemy z
        rownowaga. Odradzala mi wszelkie sporty z pilka oraz jazde na nartach (chyba
        nie warto ryzykowac poronienia, bo o powazniejszy upadek latwo), zalecala
        spacery, plywanie i joge. Na rowerze nie jezdzilam, bo mi szybciej samochodem,
        do konca ciazy chodzilam na joge, plywalam i chodzilam na spacery. Bylam super
        sprawna do samego porodu.

        Ja bym na Twoim miejscu nie wierzyla slepo we wszystko co mowia tutejsze
        polozne (po porodzie nasluchalam sie od nich kompletnych bzdur, ale dotyczyly
        one noworodkow, a na tym sie nie musza znac), ale pewne rzeczy weryfikowala
        rozmawiajac z ginekologiem i czytajac ksiazki i artykuly. Nie chodzi o to, zeby
        sie wprowadzac w jakis obled, ale zeby wyrobic sobie wlasne zdanie.
        • kumquat Re: jazda na rowerze 13.10.05, 20:21
          O, to Ty i tak miałaś szczęście Anitax! Bo mnie od poczatku ciąży tylko raz
          zrobiono badanie krwi (na początku), a moczu to wcale. Pytałam dlaczego nie
          badają moczu, przecież w moczu może być białko, które świadczy o zatruciu
          ciążowym na przykład - usłyszałam, że nie ma takiej potrzeby, bo przy zatruciu
          ciążowym to i ciśnienie by było wysokie... A cukrzycy to nie mam i anemii też,
          bo przecież na początku morfologia była dobra :) Czyli muszę wierzyć, że nic się
          od tamtej pory nie zmieniło. Ja wiem, że w Polsce często się przesadza z
          badaniami, ale tu jest przegięcie w drugą stronę i ja, podobnie jak Ty, uważam,
          że konsultacje z rozsądnym polskim lekarzem nikomu nie zaszkodzą. Czasem się
          śmieję do mojego męża, że to podejście holenderskie jest o tyle lepsze, że
          człowiek żyje w nieświadomości, że mu coś może dolegać, a nieświadomi są
          szczęśliwsi. Oczywiście nie chcę krytykować wszystkiego co tu z prowadzeniem
          ciąży i porodem związane, ale z pewnymi rzeczami to ja się nigdy nie pogodzę :(
          A co do meritum sprawy - jazdy na rowerze w ciąży unikam, bo raz mi się
          zdarzyło, że mnie najechał samochód i od tamtej pory w ogóle jestem
          znerwicowana, jak mam na rower wsiąść.
          • tijgertje Re: jazda na rowerze 13.10.05, 20:53
            Oj, dziewczyny, widze, ze tak czy siak zawsze jednym cos sie bedzie podobac, a innym nie. No i troszke szczescia trzeba mniec. Ja w ciazy z zadnym polskim ginekologiem sie nie konsultowalam, a przezylam. Nabawilam sie problemow przy porodzie, ale onawiam sie, ze w Polsce byloby tylko gorzej. W czasie mojej ciazy polozne nie przesadzaly z badaniami, 2 razy mialam USG, 2 razy standardowe badania krwi plus jedno ekstra na zelazo i 3 cukrzycowe, zaczely mi sie robiczylaki w 4-tym m-cu, wiec szybciutko mnie odeslano do domowego po recepte na specjalne rajstopy, ktore nosilam do konca ciazy, w siodmym miesiacu surowo zabroniono mi dalszej pracy za wzgledu na przedwczesne skurcze, ktore wprawdzie nie byly powazne, ale stnowily pewne ryzyko. Nie musialam brac zadnych medykamentow, przy zaleceniach poloznej urodzilam 5 dni przed terminem. Co jeszcze? Po upadku ze schodow zostalam blyskawicznie przyjeta, mimo, ze po knsultacji telefonicznej polozna uznala, ze rodzaj upadku zagrozenia nie stanowi, a w osmym miesiacu w Boze Narodzenie narobilam zamieszania, wszystkich slicznie nastraszylam, przebadano mi mocz, chyba z pol litra krwi, polozna szumu narobila i wyniki ze szpitala byly w ciagu godziny, a poszlo o podejrzenie zatrucia ciazowego mimo normalnego cisnienia i braku bialka w moczu. Mysle, ze bardzo duzo zalezy od poloznej, podobnie jak od gina w Polsce. Tutaj ciaze traktuja jako stan zupelnie naturalny, nie jak jakas ciezka chorobe. W Polsce czesto widze sklonnosci do popadania w przesade, co tez nie jest dobre. Najlepiej jest chyba byc nieco krytycznym i nikomu slepo nie wierzyc. Wlasny instynkt czesto jest najlepszym wskaznkiem, czy wszystko w porzadku, czy nie. Z porodem mialam tez niezle cyrki, ale nastepnym razem( mam nadzieje ze bedzie nastepny raz) chce rodzic tylko w domu, o ile uda mi sie obejsc bez cesarki.
        • nesla Re: jazda na rowerze 13.10.05, 20:29
          Z jednej strony Anitax ma racje, a z drugiej Zuzka tez madrze pisze.. ja ten
          temat przerabialam rok temu i juz nic madrego raczej nie wymysle poza tym co
          wyszlo w watku Ciaza w Holandii. Podejscie Polek do medycyny jest INNE,
          Holenderki WOLA sie nie stresowac i NIE WIEDZIEC ZA DUZO sadzac, ze to i tak im
          nie pomoze, jakos tak wierza w te polozne i lekarzy i sadza ze co ma byc to
          bedzie. Z jednej strony fajnie, bo bezstresowa ciaza, z drugiej obawiam sie, ze
          mozna przegapic wazne sprawy. Latwo nam sie pisze na podstawie wlasnych
          doswiadczen, zdrowych ciaz, dorodnych dzieciaczkow, ja tez mialam bezproblemowa
          ciaze i chwale sobie opieke poloznej, ginekologow i szpitalna, ale caly czas
          gnebi mnie sprawa mojej kolezanki z kursu rodzenia.. Smutne wiec niech nie
          czytaja te ktore sa w ciazy!
          Kolezanka do konca nie wiedziala, ze cos jest nie tak, mimo ze miala o 2
          tygodnie przenoszana ciaze, usg jak wiadomo robi sie jeden raz standardowo i to
          na samym poczatku ciazy w celu ustalenia wieku plodu. Urodzila coreczke, ktora
          po 2 tygodniach byla w agonii i kolezanka musiala sama decydowac o odlaczeniu
          malej od rurek, jej smierc byla kwestia czasu. Dreczy mnie mysl, czy gdyby
          wczesniej wykryto wade to czy bylaby mozliwosc jakiejs interwencji? Lekarze
          twierdza, ze nie, a ja nie wnikam. Bolesny temat.

          Porownywac prowadzenia ciazy w Holandii i Polsce nie ma sensu. Ja kiedys
          zapedzilam sie nawet w takie bledne kolo ze sprawdzalam statystyki umieralnosci
          noworodkow per kraj (na marginesie informuje, ze statystyki byly na korzysc
          Holandii), a prawda jest taka, ze jak sie jest w Holandii to nie za bardzo sie
          da jezdzic na konrtole do Polski, a wrecz moze to byc niekorzystne dla rozwoju
          ciazy. Wiec ksiazki, informacje jestem na TAK, wiele sie mozna dowiedziec,
          wiele badan mozna NA ZYCZENIE zrobic, ale jesli juz ksiazki to polecam rowniez
          te z drugiej strony, wiec nie tylko polskie, ale tez te holenderskie, a moze
          nawet amerykanskie, ja czytalam wszystkie, taka korbe mialam ;-)
          • corneliss Re: jazda na rowerze 13.10.05, 20:47
            bardzo cenne te wasze doswiadczenia i bardzo sie ciesze ze piszecie :)
            po dzisiejszej wizycie jestem spokojniejsza ze dzidzi serduszko bije;
            nie bede slepo wierzyc ani jednej ani drugiej stronie, mysle ze trzeba
            wyposrodkowac
            polozna i tak byla mile zdziwiona kiedy przynioslam jej spis przebytych chorob
            tych z dziecinstwa jak i tych bardziej aktualnych, a takze ze mialam juz
            robione badania (w pL w 4 tyg. i przynioslam wyniki rowniez) i milo nam sie
            rozmawialo, nastepnym razem przygotuje sobie wczesniej liste pytan,
            zapytala gdzie chce rodzic czy w szpitalu czy w domu, i czy chce miec dodtkowe
            usg

            lubie byc dobrze poinformowana, mam polskie ksiazki, ale w zasadzie sa to
            przedruki amerykanskie, nt. tego jak wyglada prowadzenie ciazy w PL dowiaduje
            sie z Gazetowego forum 'ciaza i porod' ale nie wchodze tam czesto wlasnie po to
            zeby sie nie stresowac
            w PL dziewczyny w 12 tc. czesto maja juz po 4-5 usg i rozne testy za soba
            no i bardzo dobrze ze sie wypowiadacie, bo czlowiek ma przynajmniej porownanie
            przerobilam juz Twoj watek Nesla :) i tez podrzucilam tego linka paru
            dziewczynom
            • beba3 Re: jazda na rowerze 13.10.05, 21:33
              Wszystkie dobrze mowicie i az kurcze, nie ma co dpisac...! ;-D
              Dodam tylko, ze u mnie po podrozy samochodem do Polski (dzielonej na krotki
              pobyt w Niemczech) wystapilo krwawienie. Wpadlam w straszna panke. Balam sie ze
              strace dziecko. Perspektywa spedzenia kolejnych miesiecy w Polsce, a jeszcze
              moze w szpitalu rowniez nie poprawiala mi humoru. Bylam pod opieka mojego
              lekarza, ktorego darze wielkim szacunkiem i zaufaniem, i ciesze sie, ze
              wszystko dobrze sie ulozylo.
              Ale na kolejne podroze stracilam juz ochote a przeciez jechalam rowniez po to
              by porobic sobie badania.... :-(
              Ale przez net czy telefon, czemu nie. Tylko niebezkrytycznie.
            • anitax Re: jazda na rowerze 13.10.05, 21:35
              Corneliss, super, ze slyszysz juz serduszko dziecka. Nie stresuj sie
              nadmiernie. Zgadzam sie z dziewczynami, ze w Polsce sie czesto przesadza z
              badaniami. USG przy kazdej wizycie (przy normalnie rozwijajacej sie ciazy) na
              pewno nie jest konieczne. Ale standardy mowia o 3 USG, w pierwszym trymestrze,
              w 20-22 tc i w 36 tc Z tego w Holandii robi sie tylko USG ok. 20 tc.
              Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze. W Polsce ginekolodzy chca
              zarobic, stad te nadmiere USG, a ktora przyszla mama bedzie oszczedzac na
              maluszku. W Holandii natomiast robia tylko to najwazniejsze USG. Ja zrobilam
              USG w 7 tc w Polsce, a poniewaz mialam lozysko przodujace powtorzono mi badanie
              w 33 tc. Na koniec cora zrobila mi prezent i tak napiela posladki ze polozna
              myslala, ze to glowka jest na gorze. Mialam wiec trzecie USG. Kazde bylo
              profesjonalnie zrobione przez lekarza. Tak wiec nie ma co wariowac.
              A jesli chodzi o badania warto polozne troche przymusic. Jak sie uparlam zeby
              mi w koncu zbadaly krew to nie bylo problemu.
              • beba3 Re: jazda na rowerze 13.10.05, 21:41
                Niestety to prawda o tym, ze lekarze w PL chca zarobic i wmawiaja, ze USG jest
                konieczne przy kazdej wizycie...
                Kiedy moj super fajny lekarz byl na zwolnieniu a poten sie doksztalacal,
                chodzilam prywatnie do gina. Panie milusia i kompetetna. Poswiecala mi zawsze
                pol godziny niezaleznie czy z USG czy bez ale oplata byla inna. Niewazne te
                pieniadze ale czemu, wmawiala mi, ze oje dziecko jest za male?! To dopier byl
                stres! Wyszukiwalam sobie wszystkie mozliwe wielkosci plodu odpowiadajace
                wiekowi ciazy. Zwariowalabym zapewne ale spytalam innego lekarza o opinie.
                Niech ta bezduszna kobiete szlag trafi!

                PS W Holandii mialam 2 razy robioe USG o ile sobie przypominam.... a nie
                upominalam sie nigdy o nic. Roznie to bywa, jak widac.
    • emilanova Re: jazda na rowerze 14.10.05, 11:38
      Ja do 8 miesiaca jezdzilam na rowerze, nawet w pierwszych sie nie oszczedzalam
      chociaz bralam hormony na podtrzymanie (1 opakowanie, tylko dlatego, ze
      poprzednia poronilam, tak mi kazala ginka z Polski). A teraz juz ponad tydzien
      przeterminowana i przez cala ciaze wszystko perfect. Nie ma reguly, zrob jak
      czujesz.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka