tijgertje
11.11.06, 14:42
Prezentowy:-/ Wlasnie wrocilam z wycieczki do miasta, wjechalam na parking,
zjechalam na dol i od razu mialam sklep z zabawkami przed nosem. Prezenty dla
4-letnich blizniat, kuzynow mlodego mialam kupic. Rozpacz w kratke po prostu.
Przebieglam przez sklep jak burza, nad kilkoma rzeczami zastanowilam sie
chwilke dluzej i jak na moje mozliwosci uwinelam sie wyjatkowo szybko. A
potem ponad godzine stalam przy kasie!!! Normalnie w szoku bylam, jak
zobaczylam ile ludzie kupuja... Zdradzcie prosze, czy wy tez caly rok
oszczedzacie na sezon mikolajkowo-swiateczny??? Ile wydajecie na prezenty?
Dla swoich dzieci, dla ich kuzynow? Dla mezow? Moj mi nieustannie przypomina,
ze nie ma pieniedzy i mam nie szalec. Znalazl na mnie sposob. Na koncie ne ma
ani centa, wydziela mi w gotowce i zarzadza co mam JEMU kupic, a potem musze
sobie jakos radzic. Dzieciaki, do ktorych jedziemy maja w zasadzie wszystko,
dostaja od rodzicow bardzo drogie zabawki, wiec mam pewna presje, ze skoro
robia wielkie urodziny z publicznym otwieraniem prezentow i oglaszaniem co od
kogo, to jakiejs maskotki z zeemana raczej dac nie moge:-( W sumie chyba
niezle sie dzisiaj wyrobilam: dla dziewczynki zrobilam drewniany kuferek na
skarby, dokupilam dzisiaj pare drobiazgow do wlosow do jego wypelnienia, dla
chlopca zestaw narzedzi, a w tanim sklepie obok dla obojga jeszcze po
komplecie naklejek z brokatem, ksiazeczce z naklejkami i kartonowymi
zwierzakami do skladania oraz puzzle podlogowe. W sumie za wszystko wydalam
31 euro z malym haczykiem. Na Mikolaja dostana po duzej ksiazce z magnesami,
starszy brat z naklejkami, za 3,29 i 4,49E. A dla Kasperka upatrzylismy
komputer z Dora, iles tam kart, typu zabawka edukacyjna, uznalam, ze 39E na
takie cos przebolejemy. A potem musze sie na suchary przerzucic, bo do Polski
na swieta jedziemy i cala rodzinka bedzie w komplecie i dzieciarni tez troche
i juz mnie portfel boli:-( Czesc dostanie robione przeze mnie drobiazgi,
czasu troche temu poswiecic musze, ale przynajmniej nie wali tak po
kieszeniach. No, do spowiedzi po kolei... Kto pierwszy?