Dodaj do ulubionych

Czy Holendrzy nie lubią ślubów???

26.11.06, 08:48
Wiecie co, dziewczyny... Tak sobie czytam te ostatnie wątki o rejestracji
związków partnerskich. Odnoszę też wrażenie, że wiele z Was (jak nie
większość) jest w nie zalegalizowanych związkach. Wiem, że nie wszystkie mają
za partnerów Holendrów. Ale tak mi się nasunęło pytanie. Bo jak jest w Polsce
i podejście polaków do tego znam. Oczywiście wolna wola, nikogo nie ganię nie
potępiam, każdy ma prawo wyboru.
Jak to jest z tymi małżeństwami w Holandii?

Mysza
Obserwuj wątek
    • mysza_33 Re: Co za byk! 26.11.06, 08:50
      Fuj! Polaków z małej... Wstydź się wstydź ;-( Sorrki...
      Aha, i wydaje mi się, że jednak małżeństwo wiele spraw urzędowych (majątkowych)
      rozwiązuje. Chyba jest łatwiej(?)
      Jak to u Was jest?

      Mysza
      • beba3 Hmmm... 26.11.06, 09:16
        Mi sie wydaje ze jednak wiekszosc na Forum piszacych to mezatki a 'partnerek'
        jest mniej... Moze sie myle?
        My oboje jestesmy z Plski i o terminie slubi zadecydowal wlasnie wyjazd do
        Holandii. Planowalismy wiziac go pozniej, za jakis rok czy nawet dlalej ale
        chcielismy jak najszybciej wystapic o wize itd... No ale teraz wiz juz nie
        ma. ;-)
        Moi sasiedzi holednerscy z duma twirdza ze sa pratnerami. Mi to bez roznicy. I
        w Holandii duzych roznic nie ma ale w Polsce to co innego. I prawnie i
        kulturowo.
        Nazwanie kogos knkubina, utrzymanka, kochanka, nawet to tak srednio mi sie
        podoba... Obojetnie ile lat jestescie razem, jak bardzo sie kochacie, ile
        dzieci macie itp
        "Widocznie nie kohca Cie tak bardzo skoro slubu z Toba wiziac nie chce". To
        chyba wcia zjest spotykane?
        W Holandii tego nie ma? Zwiazek partnerski jest chyba na rowni ze slubem albo
        przynajmniej, roznica jest mniejsza i decyzja nalezy do _obojga_ a nie do
        faceta.
        A moze ja tylko na takie zasciankowe opinie w Polsce trafilam a inni nie? ;-P
        • mysza_33 Re: Hmmm... 26.11.06, 09:25
          Beba, ja nie wiem, kiedy Ty do Holandii wyjeżdżałaś? Teraz w Polsce, myślę, jest
          inaczej. Więcej wolności... I chyba ludzie się tak nie wtrącają do innych. Nie
          wiem, jak to w małych mieścinach bywa. Może tak jak piszesz, nadal się szykanuje
          stare panny i związki bez papieru. Ja tam tolerancyjna jestem i wyznaje zasadę:
          wolność Tomku w Twoim domku. Każdy decyduje sam i reszcie nic do tego!
          Z tego co piszesz - jeśli w Holandii małżeństwo z partnerstwem jest niemal
          równoznaczne jako wartość kulturowa - to mam już odpowiedź na swoje pytanie. Dla
          Holendrów ślub nie jest tak ważny, bo nie ma tu tak silnego nacisku
          społecznego..., więc o tym nie myślą. Tak mi się wydaje. A czy to prawda? Wy
          możecie powiedzieć więcej...

          Mysza
          • beba3 Re: Hmmm... 26.11.06, 10:08
            No wlasnie, licze ze dziewczyny tez sie wypowiadza jak to wyglada w Holandii.
            Przyjechalam az 6 lat temu i okazjonalne bywanie w Polsce nie dja mi calosciwoe
            go obrazu. A pochodze z Gdanska cyzli ze duzego miasta ale i tam sa
            panie 'Krysie, Kazie..." i na mnie to jakos zniechecajaco dziala...
            A ostatnio sledzilam na ktoryms z Forow jak odbiera sie 'stare panny' i jaka
            jest roznica pomiedzy nia a 'sniglem'. Oraz to, jak odbiera sie osoby zyjace
            bez slubu. Wyglada to znacznie lepiej niz kiedys ale wciaz tolerancji brak. Z
            drugiej strony pojawia sie zazdrosc o awanturnicze zycie takiego 'singla' wiec
            moze zycie bez partnera bywa postrzegane jako cos nie az tak godnego
            pozalowania i pogardy a zazdrosci?
            • asiekok Re: Hmmm... 26.11.06, 10:21
              W Polsce jest wiekszy nacisk na slub niz tutaj z powodu wplywu Kosciola na
              ludzi. Poprostu tak siedzi w nas Polakach, ze zycie razem bez slubu to grzech.
              Tutaj natomiast wplyw Kosciola na ludzi nie jest taki duzy i ludzie sa bardziej
              tolerancyjni.
              Chociaz z drugiej strony takie mijn vriend/in przez 25 lat wspolnego zycia,
              wychowywania dzieci itd, brzmi dziwnie w ustach 50ciolatkow :)
              Rejestrowanie zwiazku z zamiarem slubu za kilka lat to tez dla mnie troche bez
              sensu, bo po co placic podwojnie.
              Ja jestem jednak za slubem, bo to rozwiazuje wiele problemow.
              Mysle tez, ze troche ma tu wplyw niechec do ponoszenia kosztow zwiazanych ze
              slubem. A inna sprawa, ze jak tak po znajomych patrze, to panie chetnie
              zalozylyby ta piekna suknie, ale panowie sie ociagaja :) Jednak cos wspolnego
              bez wzgledu na kraj :)
            • nesla Re: Hmmm... 26.11.06, 10:24
              Nie wiem jak w Polsce, to znaczy ze juz prawnie jest zalegalizowana instytucja
              partnerstwa? Czy chodzi o zycie na kocia lape bez prawa dziedziczenia,
              wspolnoty majatkowej itd..?

              A co do Holandii to moim zdaniem niechec do slubow wziela sie z kasy wiazacej
              sie z tym, bo Holendrzy jak juz sie maja pobierac to chca to zrobic z pompa, a
              taka pompa tutaj sporo kosztuje i szkoda im na to kasy. Wiec niby wybieraja
              partnerstwo dopisujac sobie do tego cala teorie wolnosci, braku wartosci
              dodanej do papierka malzenskiego, koniecznosc ewentualnego rozwodu itd.. A
              prawda jest taka, ze wiele par sie pobiera majac juz dzieci i bedac juz
              stabilnym finansowo bo dopiero ich wtedy stac na slub taki jaki sobie
              wymarzyli. Tak mysle :D
              • mysza_33 Re: Nesla... 26.11.06, 10:36
                Wydaje mi się, że legalizacji partnerstwa w Polsce jeszcze długo nie będzie...
                Dalej jest to życie na kocią łapę, konkubinat itp. tyle, że nie tak rażące dla
                społeczności jak kiedyś (no i nie tak dramatyczne dla rodziców tych, którzy
                zdecydowali się na takie rozwiązanie).

                Mysza
                • beba3 Re: Nesla... 26.11.06, 11:04
                  A ja sie zastanawiam _co_ wlasciwie tyle kosztuje?
                  Na prezenty pieniezne i liczace sie nie mozna liczyc wiec troche inaczej niz w
                  Polsce gdzie slub zawracaja troche lub zancznie wlasnie prezenty.
                  Slyszlam ze, suknia jest droga. Ceremonia chyba jakos rozsadnie platna a nawet
                  za darmo jesli sie bierze slub w poniedzialek? Ktos ostatniuo to pisal.
                  Poczestunek na zimno, bez tancow i do polnocy?
                  Calosc jakas taka tylko przegadana i maz twierdzil, ze jak zwykly borel
                  wygladal ten poczestunek. ;-)
                  Jak to jest i co wlasciwie kosztuje?
                  • tijgertje Re: Nesla... 26.11.06, 11:22
                    Beba, wszystko kosztuje! Mialam w Polsce 4 lata temu z hakiem piekny dlugi
                    bukiet z holenderskich lilii i roz, za ktory zaplacilam 100 zlotych (25E). Ten
                    sam bukiet tutaj kosztowalby minimum 90E! Pytalam! Suknia z dodatkami z salonu
                    to wydatek rzedu 2000E w gore, zawsze kupija jeszcze specjalne garnitury
                    slubne, nasze obraczki, proste, pol biale, pol zolte zloto bez marzy zlotnika u
                    brata meza kupilismy za 1800E. Jak za torta urodzinowego placilam 24E, to wierz
                    mi, nawet taki borel kosztuje jednak majatek.
                    • nesla Re: Beba 26.11.06, 19:52
                      Tijgertje juz ci odpowiedziala, dokladnie WSZYSTKO kosztuje o wiele wiecej,
                      szczegolnie jak sie chce zrobic w jakims szykownym miejscu i nie ograniczyc do
                      podpisania papierka w gemeente, bo to mozna zrobic faktycznie za darmo w
                      wybrane dni, ale dla wielu TAKI slub wlasnie to nie slub i NICZYM nie rozni sie
                      od podpisania umowy partnerskiej, wokol ktorej wlasnie nie robi sie calej
                      afery.
                      Z reszta to tylko moje zdanie, wyrobione na podstaiwe rozmow z kolezankami,
                      kolegami z pracy.
                    • schinella Re: Nesla... 27.11.06, 14:18
                      ... no ale w Polsce zarabia sie 1500 zlotych max a tu 1500 euro, wiec bukiet i
                      tu i tu kosztuje 100!
                      Suknia w Holandii to wydatek 1400 - 1800 Euro czyli praktycznie pensja. W
                      Polsce tez wydaje sie pensje na suknie. Ale mozna kupic bez problemu taniej.
                      Jezeli spojrzec na ceny, to relatywnie do pensji czy sredniej krajowej, to jest
                      to ten sam wydatek.
                      • nesla Re: Schinella 27.11.06, 20:04
                        Ja jednak uwazam ze proporcjonalnie do zarobkow w Polsce i Holandii to slub z
                        weselem w Holandii kosztuje jednak wiecej. Poza tym tutaj slub oplaca sama
                        mloda para, nic nie zwraca sie z prezentow. Ale zgadzam sie ze ceny to nie
                        JEDYNY powod. W Polsce trzeba sie pobrac chcac byc ze soba legalnie, w Holandii
                        wcale nie trzeba, dlatego w Polsce ludzie pobieraja sie czesciej, a w Holandii
                        wystarczy ze podpisza umowe jesli nie chca organizowac imprezy z pompa.
              • tijgertje Re: Hmmm... 26.11.06, 11:10
                nesla napisała:
                prawda jest taka, ze wiele par sie pobiera majac juz dzieci i bedac juz
                > stabilnym finansowo bo dopiero ich wtedy stac na slub taki jaki sobie
                > wymarzyli. Tak mysle :D
                Tez tak mysle, w Polsce jednak do wesela rodzice sie dokladaja, tu wszystko
                trzeba zorganizowac samemu, tym bardziej, ze partnerstwo prawnie niewiele rozni
                sie od slubu, to wiekszosc ludzi wole te pieniadze wydac na kilka wyjazdow
                wakacyjnych czy remont domu. Panowie z tego co widze tez ne sa tak skorzy do
                slubu jak panie, ktore marza o pieknej sukni i dniu bycia ksiezniczka. Panom
                partnerstwo daje chyba poczucie wolnosci, mozna sie zawsze wycofac, a w
                malzenstwie jest sie uwiazanym, w razie "odkochania" potem tyle zachodu z
                rozwodem... Gdybym swojego nie przycisnela jak nalezy, to prawdopodobnie tez by
                sie nigdy nie ozenil. Dobra znajoma przyznala ostatnio, ze znajac mojego meza
                od ponad 20 lat nigdy sie nie spodziewala, ze bedzie miec dzieci. Teraz
                rozumiem, dlaczego tak mu latwo przyszlo rezygnowanie z kolejnego potomka:-(

                Co do sytuacji w Polsce. Mysle, ze mlodzi ludzie pod naplywem kultury
                zachodniej coraz czesciej wybieraja zycie razem bez slubu, co nie oznacza, ze
                jest to powszechnie akceptowane. Zwykle tacy ludzie sa na tyle silni w swoim
                postanowieniu, ze nawet, jesli rodzinie sie to nie potdoba, to sie nie
                wtracaja. Niestety nie wszedzie tak jest. Kosciol ma jednak spory wplyw na
                postawy ludzi, czesto usiluje sie stwarzac pozory zycia w zgodzie z jego nauka
                (hehe... biala suknia, welon, i brzucho, bo "co ludzie powiedza"). Sama
                przeszlam przez magiel, ktory nigdy sie nie konczy. Najpierw, bo trzenba brac
                slub, jeszcze sie dobrze nie skonczyl, a juz trzeba miec dziecko, ledwie sie
                urodzi, to juz o nastepnym trzeba myslec... Teraz moj mlodszy brat jest na
                tapecie, biedaczek... I nie jest to zjawisko tylko w malych miastach czy
                wsiach, nie ma zwiazku z miejscem zamieszkania czy wyksztalceniem. Sa ludzie,
                ktorzy nic nie mowia, nawet jesli im sie nie podoba i udaja, ze jest ladnie i
                pieknie, sa tez tacy, ktorzy na slie usiluja nawracac innych z grzesznej drogi.
                Coraz czestsze zjawisko zycia bez slubu zmienia opinie spoleczna i ludzie coraz
                czesciej to akceptuja, czy chocby przyjmuja do wiadomosci, ale obawiam sie, ze
                jeszcze dlugo nie bedzie w Polsce tolerancji dla takich zwiazkow. Chocby prawo
                im nie sprzyja, wiec trudno oczekiwac czegos innego.
                • ada9611 Re: Hmmm... 26.11.06, 12:21
                  To ja juz chyab jestem bardzo dlugo ,mezatka,slub bralismy 12 lat
                  temu,prawie,weselisko bylo duze,ale chyba to sie tez wiazalo z moja
                  przeprowadzka do holandi.te wszystkie paipery,do warszawy jezdzic,do
                  ambasady,uff,tlumacz przysiegly na slubie cywilnym.no ale wszystko sie
                  zalatwilo.moja dobra kumpela polka miesziakla 11 lat z swoim ,,chlopem..niz
                  wzieli slub tu,i dziecko sie narodzilo ,itd.Siostra meza wziela slub ,na ktorym
                  tyko tescoiwa byla i ojciec pana mlodego,calkowicie taniej,maz do dzis dogryza
                  jej ze nie probowal torta weselnego.chyab holendzrzy naprawde ,,slubowanie,,nie
                  przepadaja.
                  • beba3 Re: Hmmm... 26.11.06, 17:25
                    No faktycznie, ceny sie roznia od polskich...
                    Ale czy naprawde nie warto wziac skromnego slubu niz podpisywac papierek o
                    partnerstwie? Jak slub to tylko huczny? A jak nie ma takiej mozliwosci
                    to 'partnerstwo'?
                    Dla mnie liczyl sie jednak sam fakt wziecia slubu no ale jeszcze wtedy nie
                    sholedrzalam. Planowalismy wziac skromny slub ze swiadkami, rodzicami i
                    rodzenstwem w Urzedzie. Zgodzilismy sie na obiad po nim ale w sumie koszty nie
                    byly duzo mniejsze i czas organizacji praktycznie ten sam. Slub koscielny i tak
                    chcielismy wziac a nie wiem jak to by wygladalo za kilka miesiecy czy lat.
                    Patrzac na czas kiedy ochrzcilismy dzieci, to baaardzo by sie to przeciagalo.
                    Ciesze sie ze tesciowie jednak nas namowili na 2 w jednym. ;-)
                    A slub jak na nasze poprzednie plany nie byl az tak huczny.
                    Szczerze mowiac dopasowalismy liczbe gosci do sali. ;-D
                    I to dla nas nie mialo wiekszego znaczenia a to, ze to jednak bylo 'tak' 'na
                    dobre i na zle'. I rozwiazalo to tez sprawy urzedowe o co nam chodzilo.
                    Czyli chialam zamienic piekna suknie z welonem na garsonke z wlasnej woli a
                    dopiero potem przyznalam, ze jak juz to od razu w dluga kiecke, bez powtorki.
                    Pieniazki az tak nie zawazyly co chyba czas i organizacja.
                    Mysle ze jak juz sie podpisze partnerstow to brak motywacji na wziecie slubu no
                    bo praktycznie niewiele to zmieni? A wydatki sa podwojne?
                    Chyba lapie o co chodzi.
                    • go.ga Re: Hmmm... 27.11.06, 14:41
                      >No faktycznie, ceny sie roznia od polskich...
                      > Ale czy naprawde nie warto wziac skromnego slubu niz podpisywac papierek o
                      > partnerstwie? Jak slub to tylko huczny? A jak nie ma takiej mozliwosci
                      > to 'partnerstwo'?
                      > Dla mnie liczyl sie jednak sam fakt wziecia slubu no ale jeszcze wtedy nie
                      > sholedrzalam. Planowalismy wziac skromny slub ze swiadkami, rodzicami i
                      > rodzenstwem w Urzedzie.

                      A my nie chcielismy robic, choc z innych wzgledow niz finansowe, wielkiego
                      weseliska. Ograniczylismy sie do nas i do swiadkow. Ale wzielismy slub, kupilam
                      sobie sukienke (ale nie biala tylko taka, ktora potem nadawala sie do
                      wykorzystania na inne okazje), do fryzjera poszlam, manikiur se strzelilam
                      czyli potraktowalam ten dzien uroczyscie ;-) Potem obiad ze swiadkami (tutaj
                      moglismy osobie pozwolic na drozszy lokal idac tam w 4 osoby). To byl nasz
                      dzien, wazny dla nas. Potem krociutka podroz poslubna. Nigdy nie chcialam miec
                      wesela. Ale "zalegalizowany konkubinat" nie dla mnie, dla mnie to troche ni
                      pies ni wydra. Przeciez caly urok konkubinatu w tym, ze to na kocia lape, ze
                      nie ma papierka ani zobowiazan ;-) Ale dobrze, ze jest taka mozliwosc. Widac,
                      ze mozliwosc legalizacji parnterstwa jest potrzebna, skoro sie na to tyle ludzi
                      decyduje.
                      • a.polonia Re: Hmmm... 28.11.06, 11:35
                        No to teraz glos od "ni psa ni wydry" :P

                        Jesli chodzi o moje/nasze powody nie brania slubu, to, chyba beba to najlepiej
                        ujela w tym zdaniu:
                        "Mysle ze jak juz sie podpisze partnerstow to brak motywacji na wziecie slubu
                        no bo praktycznie niewiele to zmieni?"

                        My zalatwilismy dwie rzeczy za jednym zamachem - kupno mieszkania i
                        zarejestrowanie zwiazku. Podpisalismy umowe partnerska dlatego, zeby uregulowac
                        te wszystkie formalnosci, sprawy majatkowe. Jakos nie pomyslalam wtedy o
                        slubie, a teraz to troche bez sensu, chyba, ze kiedys zdecydowalibysmy sie na
                        dzieci.
                        Poza tym nigdy nie marzylam o slubie, bialej sukni, koscielnego i tak bysmy nie
                        brali, duzej imprezy i calego cyrku wokol niej, tak czy siak sobie nie
                        wyobrazam.
                        Jesli chodzi natomiast o porownanie Holandia-Polska, to mysle, ze glownym
                        powodem tej roznicy jest wlasnie nacisk kosciola i rodziny. A przynajmniej tak
                        jest w moim malym rodzinnym miasteczku, na porzadku dziennym sa
                        sluby "wpadkowe", albo takie, bo "co ludzie powiedza" (dla swietego spokoju).
                        Tutaj nie ma tej presji, nikt sie nie wtraca do naszego zycia (chociaz wydaje
                        mi sie, ze tesciowa chcialaby miec wnuki, ale nie daje nam bezposrednio tego do
                        zrozumienia), nikogo nie szokuje, ze nie chce dzieci, ze nie mamy slubu, a
                        jesli chodzi o rodzine w Polsce, no to coz, szkoda slow....


                        • beba3 Re: Hmmm... 29.11.06, 09:45
                          Ale Pola Ty nie chcesz miec dzieci!?!?!
                          ;-D
                          Nie jestem zszokowana samym faktem ale zastanawia mnie, ze niewiele osob tak
                          mowi. Tzn przyznaje sie jawnie i oficjalnie. Czesciej sie tlumaczy "bo karera,
                          pieniadzy brak, jeszcze mamy czas itp"
                          A to 'mozna' nie chciec miec dzieci?
                          To chyba jest szokujace dla niektorych?

                          Go.ga! Jesli dla Was wartosc mial sam slub i dobrze Wam z tym, to ja nie widze
                          problemu. Faktem jest ze czasami mysli sie tylko o otoczce a nie o tym co daje
                          nam slub i co bedzie _po_ nim.
                          Ja sie poczulam jakos pewniej juz po zareczynach i slub jeszcze bardziej mnie
                          uspokoil. Wczesniej planowalismy 'zawarcie zwiazku' oczywiscie z milosci ale
                          tez aby, jak Pola uwspolic sprawy mieszkaniowe. Przyspieszylismy ze wg na wize.
                          Pamietam jak ktos kto powinien byc mi bliski zareagowal na wiadomosc o slubie a
                          zaraz potem o ciazy.
                          Zgadzam sie ze sluby 'wpadkowe' czesto bywaja pomylka, sa wymuszane ale nie
                          zawsze tak jest!
                          Z jednej storny nic sobie z doczepienia mi etykietki nie robie a z drugiej
                          wkurzam sie: bo co Ty kurna wiesz!
                          Oczywiscie ni pije do Poli, bo ma dziewczyna racje a raczej do tych ktorzy
                          znaja mnie a gadaj takie glupoty. I to chyba na podstawie swoich doswiadczen bo
                          i sami bedac w takiej sytuacji brali slub, a ich dzieci rowniez....
                          To znaczy ze wspolne zycie zalezalo od wpadkowej ciazy?
                          PS
                          Pola! Ja to bym zatanczyla na Twoim slubie. ;-) No ale jak Ty nie masz
                          motywacji... ;-D
                          • a.polonia Re: Hmmm... 29.11.06, 11:54
                            "A to 'mozna' nie chciec miec dzieci?"

                            Beba, no widocznie mozna, skoro jestem jedna z takich osob, a co w tym
                            szokujacego?
                            No, moze tylko to, ze zagladam na forum rodzicow :P

                            Pola! Ja to bym zatanczyla na Twoim slubie. ;-) No ale jak Ty nie masz
                            > motywacji... ;-D
                            --------no prosze bardzo, bebulec juz sie wprosila na moj slub, ktorego nawet
                            nie ma w planach, a nawet jak bedzie, to nie bedzie zadnego wesela.
                            Beba, jak mi obiecasz, ze zatanczysz na moim slubie cywilnym (jako czesc
                            artystyczna), to Cie zapraszam juz teraz ;-)))))
                            • nesla Re: Hmmm... 29.11.06, 12:18
                              A ja to odebralam jako kompolement dla ciebie Pola, ze szczerze mowisz ze nie
                              chcesz miec dzieci nie dorabiajac temu zadnych wymyslonych czy nie powodow. Co
                              ty tak od razu z pazurkami na bebe?

                              Mnie troche jest zal wszystkich tych, ktorzy swiadomie decyduja sie nie miec
                              dzieci, bo nie wiedza co traca, ale nie bierz tego do siebie Pola, wiadomo ze
                              kazdy ma swoj wybor i ja to jak najbardziej respektuje.

                              Tak jak sa ludzie, ktorzy uwazaja ze jak sie nie mialo wesela to sie nie mialo
                              prawdziwego slubu.. a ja nie majac hucznego wesela nie wiem co stracilam i
                              wcale mi tego nie zal ;-D
                              • a.polonia Re: Hmmm... 30.11.06, 14:50
                                Nesla, a gdzie Ty te moje pazurki ujrzalas?

                                Dziewczyny, a bierzecie pod uwage fakt, ze nie kazda kobieta ma instynkt
                                macierzynski?
                            • mysza_33 A.polonia 29.11.06, 17:36
                              mnie może nie szokuje, ale trochę dziwne jest. Mam znajomą, która nie chce mieć
                              dzieci, nie ciągnie jej do nich i ok. Tylko człowiek jest egoistą. Dzieci są mu
                              potrzebne, z wielu powodów się na nie decydują: bo to im potrzebny inny rodzaj
                              miłości, bo wchodzą w taką granicę wieku, gdzie wszyscy znajomi pozakładali
                              rodziny (to też egoizm!) i zaczynają czuć potrzebę... Bo nie chcą zostać sami na
                              starość, gwarantują sobie tzw. opiekę (różnie to bywa...), bo, bo...
                              Rozumiem, że każdy ma swój czas i są tacy, którzy nie czują tej potrzeby przez
                              całe życie, a wręcz odwrotnie, tak samo, jak i bywają takie osoby, które nigdy
                              nie dojrzewają do partnerstwa (w jakiejkolwiek formie) i nie chcą wiązać się na
                              resztę swoich lat.
                              Ja się cieszę, że dojrzałam, dosyć długo zwlekałam, ze ślubem i jak i dzieckiem,
                              ale pogonił mnie zegar biologiczny. Dowiadując się o ciąży, miałam mieszane
                              uczucia (jak każda). Nie wyczekiwałam dziecka, tylko chciałam "je mieć" na
                              przyszłość. Ale teraz świata poza nim nie widzę (bez przesady oczywiście) i
                              wcale nie żałuję postępku :-)

                              Mysza
                          • go.ga Re: Hmmm... 29.11.06, 12:44
                            Beba, ja tez nie widze problemu i jest nam z tym dobrze ;-)
                            Dalam przyklad, ze nie robiac wesela i calej tej oprawy, mozna i tak wybrac
                            malzenstwo a nie partnerstwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka