Dodaj do ulubionych

Rece opdaja....

13.03.07, 04:58
Miewam czasami kryzysy: wydaje mi sie ze _niczego_ dobrego dzieci nie
nauczylam. Czuje sie rozdarta bo z jednej strony czerpie satysfakcje z bycia
mama a z drugiej, lapie sie na tym, ze nie jestem 'dobra' mama.
Nie mowie 'idealna' ale mieszczaca sie w granicach slowa 'dobra'.
Chodzi o takie male rzeczy, a czasmi i o wieksze.
-Widze ze moje dziecko ziewa jak hippo i nie zasloni reka buzi. Ucze aby
zaslanialo a ono NiC.
-Ucze wycierac nos chustka a ono wciaga gile metoda chinska az furkocze.
-Prosze aby sie podsunac do stolu i nie bawic przy jedzeniu a moje dziecie
obraca w rekach prawie pelna szklanke i za chwile zbieram rozbite szklo i
scieram sok. Dzieci przenosze.
-Ucze ze przez ulice sie przechodzi a nie biegnie czy tez na niej stoi a moje
dziecko, nie baczac na samochody, zatrzymuje sie na jej srodku i mozolnie
zaklada sobie okulary przeciwsloneczne na nos.
Pytanie: czy jest jakis limit wiekowy kiedy dzicko chwyta co sie do niego
mowi. Kiedy dziecko kojarzy ze czegos sie nie robi bo 'nie wypada' lub bo
jest to niebezpieczne?
Czy Wasze dzieci maja jakies nawyki ktorych nie jestescie w stanie zmienic?
A moze sie Wam udalo? Prosze o tipy bo mi juz rece opadaja.
Obserwuj wątek
    • nesla Re: Rece opdaja.... 13.03.07, 09:26
      Heh, Beba, ty tu chyba masz starsze dzieci niz wiekszosc nas, wiec to ty masz
      wiecej doswiadczenia w wychowaniu.
      Mnie opadly rece jak ostatnio plotkujac z kolezanka zapytalam ja (ma corke w
      wieku mojej corki) czy ma w zanadrzu jakies fajne kreatywne zabawy dla
      dwulatkow, co robi z dzieckiem calymi dniami? Bo ja probuje codziennie COS
      ciekawego z dzieckiem zrobic, wtedy mam uwage tylko dla niej. Czy jest to
      przylepianie kulek z plasteliny na plastikowa buteleczke po lekarstwach, czy
      wycinanie wlasnorecznie namalowanych puzli, czy klejenie lancucha z papieru.. no
      ale w koncu pomysly sie koncza. Jak jest ladna pogoda to wiadomo - na dworze.

      Ale kolezanka na to, ze dom to nie szkola i ze nie mam obowiazku jako mama uczyc
      dziecka czegokolwiek, ze wystarczy poswiecanie mu uwagi w sposob taki, ze np
      pomaga w myciu okien, albo sprzataniu domu (swoimi zabawkowymi sprzetami) albo
      razem przyrzadzac jedzenie itd. No ja wiem, ze jak sie cos w domu robi to
      dziecko automatycznie w tym bierze udzial, ale czy jako rodzice, ktorzy spedzaja
      caly dzien ze swoimi dziecmi nie jestesmy rowniez w pewnym stopniu zobligowani
      do aktywnego UCZENIA (wlasnie bez wzgledu na to czy to uczenie klejenia
      lancucha, czy uczenie liczenia, czy manier przy stole itd) swoich dzieci zamiast
      POZWALANIA im sie samym uczyc?

      Chyba za bardzo namieszalam ;D
    • tijgertje Re: Rece opdaja.... 13.03.07, 13:57
      Beba, jako doswiadczona mama z wyksztalceniem dzieciowym to powinnas juz
      wiedziec: Dzieci zapamietuja i robia rzeczy same z siebie jak juz nie sa
      dziecmi:-) Trzeba je uczyc poki sie da i powtarzac wszystko w nieskonczonosc.
      Choc niektorzy wiekiem drosli nadal zostaja dziecmi...
    • tere_tere Re: Rece opdaja.... 13.03.07, 19:59
      beba, te okularyorzeciwsloneczne to zabrzmialy burzujsko...

      (my tu sie dopiero zaczynamy wygrzebywac z zimowej szarugi...)
      • a.polonia Re: Rece opdaja.... 13.03.07, 21:11
        Tere_tere, u Ciebie nie bylo dzisiaj i wczoraj slonca?? ja wlasnie szukam moich
        okularow i jak zwykle chyba zgubilam, musze kupic kolejne...

        Beba, a Ty jak bylas w wieku Twoich dziewczynek, to chodzilas jak w zegarku? ;-)
        Nie znam sie na wychowaniu, ale wydaje mi sie, ze dziecka nie da sie
        zaprogramowac, wiec glowa do gory, na pewno nie jestes zla mama!!!
    • efkamarchefka2 Re: Rece opdaja.... 14.03.07, 10:28
      Beba - chyba Cie nie pociesze - moja corka ma przeszlo 10 lat, a mam podobnie -
      powolne przechodzenie przez ulice lub wazne sprawy do zrobienia na srodku, gile
      na rekawach (moj maz Holender mowi i jego znajomi zreszta tez, ze wycieranie w
      chustke jest niehigieniczne (!) i najlepiej siorbac - slyszalas o czyms
      takim???), porozlewane picie, porozsypywane jedzenie, rzeczy ktore leza
      wszedzie tylko nie tam, gdzie powinny, a potem oczywiscie dlugie poszukiwanie
      tych potrzebnych i cala masa innych rzeczy.
      nie wiem, czy istnieje jakas dobra metoda na nauczenie dziecka tylko dobrych
      zachowan. moze duza wine ponasza tez bajki w tv - jak slysze czasami bekanie z
      ekranu, to mi sie wszystko w zoladku przewraca.
      mam nadzieje, ze z czasem to minie, ulegnie zmianie, Sara bedzie bardziej
      uwazna. a narazie powtarzam do znudzenia.
    • mysza_33 Re: Rece opdaja.... 14.03.07, 11:03
      Ja tylko mogę łączyć się z Tobą w bólu, bo na mojego Irka "nie" nie działa i też
      zachodzę w głowę, jak to zrobić, że pewnych rzeczy nie wolno, bo są po prostu
      dla niego niebezpiecznie, albo może je niebezpiecznie zniszczyć... np. nasz
      odtwarzacz CD, czy inne cenne dorosłe rzeczy ;-)
      No, a pchanie łap do kontaktu to na porządku dziennym jest. Jak tylko powiem,
      nie nie niewolno (i dalej... tłumaczenie dlaczego) to tym szybciej się tam pcha
      :-( Zwykle nie zdążę wytłumaczyć ;-(

      Mysza
      • corneliss Re: Rece opdaja.... 14.03.07, 11:55
        mali odkrywcy sa tacy przekorni... ja tez juz wysiadam, ulubionym zajeciem mojego urwiska jest stracanie klawiatury, myszy i innych elektronicznych rzeczy - na moich oczach straca to co nie wolno, pcha lapki tam gdzie nie trzeba, niskie meble pozaslaniane sa krzeslami, komputer jest zabezpieczony kartonem - a wszystko to sie dzieje z rozbrajajacym usmiechem...
        • mysza_33 Re: Corneliss :-) 14.03.07, 15:13
          No właśnie, jakbym widziała siebie i bąbla, uśmiech szelmy od ucha do ucha na
          moje groźne spojrzenie... Ostatnio też tak zaczął groźnie na mnie patrzeć. Chyba
          papuguje, hm.
          Tak więc Beba, chyba Ci nie pomożemy, uuuu...

          Mysza
          • beba3 Re: Corneliss :-) 14.03.07, 16:52
            Troche jednak pomoglyscie! Czyli nie jestem sama?
            Czasmi mi sie wydaje ze cos nie tak ze mna albo z moimi dziecmi. Albo to i
            to! ;-)
            Tylko, ja tak nie lubie dzici wyciagac sprzed pedzacych samochodow. To juz nie
            pierwszy raz!
            I oje dzieci maja selektywana wade sluchu: tzn jak mowisz zrob czy nie rob
            czegos, to nie slysza, ale haslo: deser, bajka, basen itp zawsze wychwyca.
            Nawet powiedziane szeptem. Nawet pomyslane tylko! ;-D
            Tere!
            Ta pogoda i okularki to i fajne i nie fajne. Zalezy jak na to spojrzec.
            ja gezneralnie sobie chwale obecny klimat. W HoLandii meczyly mnie _zminy_
            pogody. Samego deszczu sie nei boje. A snieg tu tu jedt zdecydowanie towarem
            deficytowym!
            Jak mowie ze pochodze z kraju z 4 porami roku to z uznaniem ludzie kiwaja
            glowami... ;-) Fajne w tej Europie! :-)
            Nesla!
            Proporcje 'pomagania' dziecka w domu i zabaw moga byc rozne ale ja na miejscu
            Twojej kolezanki, to bym jednak dziecku chociaz podstawowy zestaw plastyczny
            kupila i przysiadla z dzieckiem spontanicznie. Nie musza byc zabawy wymagajace
            inwencji rodzica. Zwykle rysowanie, malowanie, wycinanie i wyklejanie i juz
            wyobraznia dziecka sie rozbudzi a umiejetnosci poprawia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka