beba3
13.03.07, 04:58
Miewam czasami kryzysy: wydaje mi sie ze _niczego_ dobrego dzieci nie
nauczylam. Czuje sie rozdarta bo z jednej strony czerpie satysfakcje z bycia
mama a z drugiej, lapie sie na tym, ze nie jestem 'dobra' mama.
Nie mowie 'idealna' ale mieszczaca sie w granicach slowa 'dobra'.
Chodzi o takie male rzeczy, a czasmi i o wieksze.
-Widze ze moje dziecko ziewa jak hippo i nie zasloni reka buzi. Ucze aby
zaslanialo a ono NiC.
-Ucze wycierac nos chustka a ono wciaga gile metoda chinska az furkocze.
-Prosze aby sie podsunac do stolu i nie bawic przy jedzeniu a moje dziecie
obraca w rekach prawie pelna szklanke i za chwile zbieram rozbite szklo i
scieram sok. Dzieci przenosze.
-Ucze ze przez ulice sie przechodzi a nie biegnie czy tez na niej stoi a moje
dziecko, nie baczac na samochody, zatrzymuje sie na jej srodku i mozolnie
zaklada sobie okulary przeciwsloneczne na nos.
Pytanie: czy jest jakis limit wiekowy kiedy dzicko chwyta co sie do niego
mowi. Kiedy dziecko kojarzy ze czegos sie nie robi bo 'nie wypada' lub bo
jest to niebezpieczne?
Czy Wasze dzieci maja jakies nawyki ktorych nie jestescie w stanie zmienic?
A moze sie Wam udalo? Prosze o tipy bo mi juz rece opadaja.