yokooo
30.10.06, 16:22
Proszę pomóżcie, tak bardzo potrzebuję teraz pomocy i wsparcia psychicznego
piszę tutaj bo nie mam do kogo z tym zwrócić się... moje wylanie żali na forum
traktuję jako swoistą terapię. Jestem na etapie walki samej ze sobą - po raz
kolejny podejmuję próbę odkochania się w kimś, kogo nigdy nie powinnam
pokochać. Tyle razy już próbowałam... tyle razy miałam nadzieję że w końcu mi
się uda... Walczę ze sobą, ze swoim ciałem, psychiką, rozumem, sercem... jak
długo tak można? Uczucie, które pojawia się w nieodpowiedniej chwili, dotyka
ludzi którzy nigdy nie powinni zwrócić na siebie uwagi, uczucie destrukcyjne,
które jest tylko bólem, cierpieniem, które zatruwa życie osób trzecich,
nieświadomie biorących udział w tych zdarzeniach – taka miłość jest zła, jest
karą zesłaną z góry, tylko dlaczego...
7 lat cudownego małżeńskiego szczęścia, harmonii, wzajemnego zaufania,
oddania, wspaniałego życia z ukochaną osobą – które miało trwać wiecznie nawet
jeszcze rok temu byłam pewna że tak będzie... Potem pojawia się zło, które
całą tą sielankę burzy, obraca w pył, rujnuje. Powoli w szczęście dwojga ludzi
zaczyna sączyć się trucizna – pojawia się ten drugi. Niby nic się nie dzieje,
ale też nic już nie jest takie jak wcześniej. Śnisz o tym drugim, myślisz o
nim, wszystko co robisz dla niego, zastanawiasz się jak on by cię dotykał,
porównujesz jak on by się zachował w danej sytuacji, co by powiedział, kochasz
się z mężem ale cały czas wyobrażasz sobie że kochasz się z nim. Całe twoje
życie jest podporządkowane jednej myśli ON. Czy to już jest zdrada? Czy na tym
etapie już zdradziłam mego męża czy jeszcze nie? A najważniejsze, jak się od
tego uwolnić... Może znajdzie się jakiś mądry psycholog i doradzi mi JAK MAM
SKUTECZNIE OSZUKAĆ SIEBIE SAMĄ???
Zamieściłam ten wątek również na forum psychologia, może ktoś się odezwie...