WAT!!!!!

13.08.07, 21:38

przepraszam, ja tak spontanicznie.wlasnie ogladam program
konsumencki i zastanawiam sie czy drogie mamy tez sie wlasnie
dowiedzialy ,ze w kazdym sloiczku jedzonka dla bobaskow Olvarit
siedzi 6 kostek cukru.w malym soczku owocowym (male kartoniki ze
slomka) 7 kostek cukru!w tak uwielbianych przez pociechy danonkach,w
tym malym,maciupenkim jogurciku,pare lyzeczek przyjemnosci ,ktory
sama czasami wsuwam 6 kostek!!!.wszystko ma smak cukru.woooow!!!
    • nesla Re: WAT!!!!! 14.08.07, 10:31
      monivk, ale w sloiczkach z deserkami czy z obiadkami??? Jakos trudno mi sobie
      wyobrazic zeby w sloiczku 200-250 gram bylo byle cukru, jeszcze uwierze jesli
      chodzi o deserki, ale w obiadkach tyle cukru nie czuc. Soczkow to ja w ogole nie
      daje, no moze sporadycznie, a mowili tez o innych markach czy tylko o Danonkach?
      moja na deser wcina jeden taki jogurcik. I jeszcze pytanie - mowa byla o DODATKU
      cukru czy o zawartosci cukru, tj jak w sloiczku sa winogrona to one same w sobie
      zawieraja cukier.
      • monivk Re: WAT!!!!! 14.08.07, 19:12
        przykladem byly rzeczywiscie nesla deserki.okazuje sie ,ze wszystko
        jest extra dosladzane.czasami tez extra cukrami fruktozowymi.jesli
        owoce nie sa wystarczajaco slodkie same w sobie.sloiczek z
        bananem i mango .40 % zawartosci to cukier. extra dodany
        naturalny cukier fruktozowy (jabluszko),soczek z jabluszka ,zeby
        deserek byl wystarczajaco slodziutki.ten naturalny fruktozowy cukier
        odpowiadal lacznej zawartosci-6 kostek .mozna
        naprawde sie wystraszyc jak widac pana ukladajacego na wieczku tego
        malego sloiczka kostki cukru w piramidki.w czteropaku jogurcika
        danonka siedzi lacznie 24 kostek cukru!.tez ladna piramidka.dyskusja
        podjeta w programie dotyczyla
        przyzwyczajenia i uzaleznienia naszych pociech od bobaska do
        slodkiego smaku.
        pod lupe wzieto deserki olvaritu(jesli dobrze pamietam
        jogolino?),serki i deserki danona jako wiodace marki na holenderskim
        rynku.niestety kompletnie wszystko ,rowniez innych marek jest
        konsekwentnie dosladzane.czasami do normalnego cukru w produktach
        dodaje sie jeszcze extra cukier fruktozowy ,zeby jogurcik wygladal
        zdrowiej i pozywniej.

        wrzucam linka ,chociaz nie widzialam tam mozliwosci powtornego
        obejrzenia,np.w necie.odcinek oczywiscie nosil tytul cukier.

        www.rvu.nl/kvw/

        mam nadzieje,ze jestem takim czlowiekiem za jakiego bierze mnie moj
        pies
    • tijgertje Re: WAT!!!!! 14.08.07, 12:52
      W sumie wcale mnie to nie dziwi. Danonkow moj mlody nigdy nie jadl,
      probowalam mu dawac, ale plul strasznie, jak sama sprobowalam, to
      uznalam, ze smakuje jak maka z cukrem i mlodemu sie wcale nie
      dziwie. Jak poczytalam ulotki, to staram sie unikac wszelkich
      produktow przeznaczonych specjalnie dla dzieci. Nawet sodki jogurt
      owocowy ma mniej cukru niz taki dzieciecy. Mysle, ze w tym co
      piszesz chodzi o calkowita zawartosc cukru, producenci deserkow
      czesto podkreslaja, ze produkt jest bez dodatku cukru. No, ale
      pomyslcie same: wezcie chocby jablko, zetrzyjcie na papke, zeby
      uzyskac konsystencje sloiczkowa, to trzeba odparowac ponad polowe,
      wiec takie jabluszko chocby naturalne zawiera juz 2 razy wieksza
      ilosc cukru w tej samej objetosci. Soczkow moj mlody nie pije, te
      wszystkie kartonikowe sa tak niewiarygodnie slodkie, ze mi az mordke
      wykreca. Nie wspomne juz o chocomel czy frusti, ludziom wydaje sie,
      ze zdrowsze, bo na mleku, ale pol cukrowni do nich sypia:-/
      Przywiozlam z Polski zapas herbat owocowych Herbapolu. Moj mlody je
      uwielbia na szczescie, dla niego sa jak sok. Jak widze, jakie ilosci
      pochlania, to ciesze sie, ze tatus nie zawsze jest w domu. Serwuje
      mlodemu syropy Carwan Cevitam i jeszcze robi mi awanture, jak sie o
      to czepiam. Potem dostaje sie jeszcze mlodemu, bo jak wypije 2
      kubki, to nie dziwne, ze obiadu nie chce jesc, tylko do tatusia
      jakos to dortrzec nie chce:-/ Uwazajcie na produkty, ktore ponoc nie
      zawieraja cukru. Moze i niezle dla mamus, ktore nie chca przytyc,
      ale sa slodzone aspartamem, ktory dla dzieci wcale nie jest lepszy
      od cukru.
      • haganl Re: WAT!!!!! 14.08.07, 21:32
        tijgertje! to ja Cie podziwiam, ze dajesz rade tak unikac podawania
        malemu wszystkich tych swinstw! Ja zawsze sie staralam unikac
        jogutów dla dzieci, w zamian za to np serki danona - teraz sie
        dowiaduje ze tez przeslodzone. Ale moj maly je lubi tylko dlatego ze
        maja na spodzie dzemik - on lubi jak rzeczy sa podane oddzielnie -
        w PL Fantazja na przyklad (to taka swoista dieta "niełączenia
        produktow :)) . jesli chodzi o picie to wydaje mi sie lepsze
        podawanie rozcienczonych syropow niz gotowych sokow (te sa
        rzeczywiscie obrzydliwe). Moje pytanko: te herbatki herbapolu to Ty
        slodzisz? jesli zupelnie nie, to rzeczywiscie jestes niezla!!! :)
        ogolnie, ja staram sie zdrowo zywic moja rodzine, ale nie popadajac
        w paranaje, ale chyba to sie jednak nie da, bo w prawie wszyskim
        jest cukier (nawet w chlebie!!!! to jest lobbing firm
        cukrownicznych, oczywiscie, to wiadomo). Ale za sukces uwazam to ,
        ze moje dziecko na obiad woli zjesc "nie na slodko" niz "na slodko"
        a ze slodyczny to tylko zelki . Ale bez tego tez swietnie sie
        obchodzi. wszystko kwestia przyzwyczajenia!
        • tijgertje Re: WAT!!!!! 15.08.07, 18:29
          haganl napisała:

          Moje pytanko: te herbatki herbapolu to Ty
          > slodzisz? jesli zupelnie nie, to rzeczywiscie jestes niezla!!! :)

          Oczywiscie, ze nie slodze:-) Mlody pije glownie malinowa i owoce
          lesne na zmiane z dzika roza czy innymi mieszankami owocowymi. Teraz
          kupilam poziomkowa z serii Idylla, jest na bazie herbaty owocowej,
          ale doaromatyzowana poziomkowo. Przepyszna:-) Sama bardzo lubie
          takie herbaty, ale dla mnie herbata owocowa musi byc porzadnie
          zaparzona, nie jakies siuski:-) Na kubek wrzatku daje jedna torebke,
          wtedy czuc co sie pije, kolor jest jak czerwone wino, smak lekko
          kwaskowy i wcale nie trzeba dosladzac. Mlodemu parze tak samo i on
          uwaza, ze to sok:-)
          Z deserkami u nas nie ma zbytniego problemu, bo mlody ma alergie na
          mleko wiec zadnych jogurtow i serkow nie dostaje, za to je straszne
          ilosci owocow, 2-4 razy dziennie, w sumie od 300 do 500g dziennie.
          Problem jest tylko z tatusiem, bo jak on sie dzieckiem zajmuje, to
          mlody je wszystko, tylko nie to co trzeba:-( Przymykam oczy na sporo
          rzeczy, nie mam juz sily walczyc,na szczescie mlody siedzi wiekszosc
          czasu ze mna, z tata zwykle wybywa w soboty.
      • mad_die Re: WAT!!!!! 14.08.07, 21:50
        Tijgetje, to ja - jak się moje urodzi - poproszę Cię o wszystkie Twoje przepisy na domowe deserki bez cukru ;)

        A swoją drogą, to jak w NL się za dużo buraków cukrowych wyprodukuje, to potem trzeba danonki dosładzać ;)
        • flucha Re: WAT!!!!! 17.08.07, 10:16
          Tijgertje a ja poprosze jakies juz teraz (jesli masz czas napisac).
          Od powrotu z POlski jestem jakas nie do zycia, ale jak to
          przeczytalam to jakby mnie ktos kapnal w tylek i zaczelam wszystko
          sprawdzac i dzialac w kuchni, ja niestety chyba najzdrowiej nie
          odzywiam swoich dzieci.
          • beba3 Re: WAT!!!!! 18.08.07, 07:54
            Co innego cukier a co innego fruktoza.
            Jezeli pisza ze do jogurtow czy deserkow dodaja fruktoze czy tez
            odparowany syrop z jablek to na jedno wychodzi.
            Jak facet ustawia _kostki_cukru_ na danonkach i twierdzi ze ona tam
            sobie w srodku siedza, to najzwyczajniej _przeklamuje_!
            Kiedy wcinasz jablko to nie amrwisz sie ze jest ono slodkie i ile
            dokladnie cukru w sobie zawiera. Nie wiem ile jablek trzeba zetrzec,
            przewirowac i odparowac aby uzyskac dana zawartosc 'cukru' czy tez
            dosladzacza w jednym danonku.
            Wiem ze stosujac diete kazdy ostrzega przed nadmiernym zjadaniem
            owocow gdyz zawieraja cukier i nie schudnie sie tyle jak by sie
            oczekiwalo (bo 'przeciez owoce to sama woda i witaminy i tak latwo i
            szybko sie trawia').
            Ci innego cukier, co innego fruktoza a co innego slodziki. Te
            ostatni nie sa dla dzieci i kobiet w ciazy (dla karmiacych tez nie).
            Mysle ze nie nalezy demonizowac tych biednych jogurcikow.
            Jezeli dziecko je chetnie jogurt naturalny (u nas tez jest naturalny
            ale dosladzany bo naturalny to bez owocow) a wlascie nie dosladzany,
            to swietnie! Malo jest jednak takich dzieci....
            Osobiscie uwazam ze lepiej podac dziecku jogurt niz syrop
            rozcieczalny.
            I zeby nie bylo: ja podaje obie rzeczy. ;-)
            Dieta nie laczenia jest fajna (nie taka w wersji podanej wyzej, bo
            to zart) ale jak dzicko nauczy sie jesc wedline, ser, warzywa osobno
            a chleb osobno i nie da sie przekonac do zjedzenia zwyklej kanapki
            to w przyszlosci beda trudnosci. I w przedszkolu i u cioci, i u
            kolezanki i na miescie.
            Moje jedno dzicie wciaz odmawia jedzenia masla i ja sobie na miescie
            moge zjesc kanapke a ono juz nie...
            • monivk Re: WAT!!!!! 19.08.07, 11:13

              cukier zwykly czy fruktoza nie ma znaczenia.to to samo,bo fruktoza
              jest jak najbardziej cukrem prostym,tylko dwa razy slodszym niz
              cukier "zwykly"-buraczany.dlatego dodaje sie ja do zawierajacych juz
              cukier,ciagle malo slodkich deserkow .Fruktoza tylko omija droge
              odpowiedzialną za magazynowanie cukru jako glikogenu.Zostaje ona
              (fruktoza) w watrobie bezposrednio zamieniona na tluszcz,ktory z
              krwi zostaje przeniesiony do komórek tluszczowych .
              nadal jest to cukier i dlatego ukladane przez pana kostki cukru w
              piramidki absolutnie maja sens.
              mysle ,ze te biedne jogurciki,deserki i inne to bombki kaloryczne.
              producent nie martwi sie o zdrowie,przyzwyczajenie i konsekwencje
              dla naszych dzieci tylko o swoja wypchana kieszen.

              wedlug mnie program jak najbardziej mial sens i wielka szkoda ,ze
              czasami mamy nie przywiazuja do tego wagi.wiemy przecież, ze raz
              wytworzonych komorek tluszczowych nasze dziecko nie pozbedzie sie
              nigdy.moze jak dorosnie,utraci zbedne kilogramy,bo komorki
              tluszczowe ulegna tymczasowemu zaschnieciu,ale gdy w jedzonku znowu
              pojawi sie nadmiar energii cialko na nowo szybciutko wypelni sie
              tluszczem.na pewno trudno jest ciagle mowic "nie" na
              deserki,czekoladki i lody.mozemy jednak zadbac absolutnie o jakosc i
              forme podawanych deserkow.jesli dziecko chce jesc jogurt naturalny
              to dlatego,ze taki nawyk zywieniowy zostal w nim wycwiczony.do
              takiego smaku zostal przyzwyczajony.
              tijgercie-jestes moim idolem:)))
              • beba3 Re: WAT!!!!! 20.08.07, 05:30
                Jesli chodzi o pierwsza czesc wypowiedzi. Rozumiem ze wyszukalas ta
                informacje w necie w jakims wiarygodnym zrodle i tu nie bede sie z
                Toba spierac. Zapewne jest jak piszesz.
                Co do tego czy te jogurty to babki kaloryczne to szczerze powiem ze
                nie wiem. Nie sa to produkty chyba o jakiejs niesamowitej ilosci
                kcal?
                Ile takich jogurtow dziecko zje na sniadanie i co do tego jeszcze
                dodasz zalezy od Ciebie. Czy wciagnie 6 czy 1 czy tez 2 na deserek
                jest roznica.
                Ile kalorii dziecko powinno zjadac w ciagu dnia i jak to rozmiescic
                w poszczegolnych posilkach?
                Co konkretnie dziecko powinno zjadac w ciagu dnia aby zaspokoic
                zapotrzebowanie na witaminy, mineraly, tluszcze, bialka i
                weglowodany czyli _cukry_?
                Czy zjadajc owoc czy dwa dzinnie, warzywa, plaster sera, plaster
                wedliny i zamiennie kawalek miesa, ryby czy jajko, platki
                sniadaniowe na srodniotlustym mleku zapotrzebowanie kaloryczne jest
                w pelni zaspokojone? Czy tez dzicko moze wciagnac dodatkowo
                powiedzmy dwa kubeczki slodzonego jogurtu lub wypic mala buteleczke
                Acitimela? Zostanie przekroczony limit kcal i cukru na dzien?
                Wystarczy jeszcze na jakies ciacho czy inny slodycz? ;-P
                Czepliwa jestem i nie chodzi abys sleczala w necie i szukala
                odpowiedzi ale zastanowic sie przez chwile mozna. Niech to beda
                pytania retoryczne. ;-)
                Nie zbijam zupelnie tego programu. Cel zapewne byl szczytny
                i 'otwiera oczy' ale szkoda ze nie do konca przedstawili wszystkie
                zagadnienia problemu.
                Czemu nie ustawili kosteczek cukru na produkcie 'czystym' jak banan,
                czy garstka winogron itp
                Nie przesaniemy podawac naszym milusinskim owocow tylko dlatego ze
                zawieraja cukier ale mozna by sie tak obrazowo dowiedzic ktore
                proukty zawieraja jakie ilosci cukru.
                Jeszcze mi sie nasunelo: majac do wyboru podanie takiego jogurciku
                czy tez slodycza co bys wybrala?
                Majac do wyboru:
                -sok owocowy,
                -napoj rozcieczalny na bazie soku,
                -napoj rozcieczalny na bazie chemii,
                -napoj mleczny owocowy dosladzany co bys podala?
                Co do wypychania kieszeni producentow to zgadzam sie.
                O tym ze ilosc komorek tluszczowych moze sie zwiekszac ale nie ulga
                zmniejszeniu slyszlam. O tym ze przy odchudzaniu komorki nie gina
                czy sie 'spalaja' do zera a chudna tez wiem. I boleje nad tym! ;-)
                Nie zgodze sie ze na wszystko co dzieci jedza i lubia rodzice maja
                wplyw. Nie zapominajmy ze nie tylko rodzice karmia dziecko. Jest
                rodzina, sa przedszkola, dobre ciocie, inne dzieci itp
                No i dziecko dziecku nierowne.
                Ja sobie moglam chciec karmic swoje dziecko zupka robiona w domu
                tylko ono jej jesc nie chcialo. ;-P Oczywiscie ze siegnelam po
                sloiki!
                Jogurt naturalny jest lekko kwaskowy. Leciusienko.
                Nie kazdemu dziecku odpowiada taki smak choc sa podobno dzieci ktore
                chetnie go zjadaja.
                Cukier jest absolutnie wszedzie nie da sie go uniknac choc starania
                aby zredukowac ilosc popieram.
                Bez zalecenia lekarza nie pozbawie moich dzieci okazjonalnej
                przyjenosci jedzenia slodyczy. :-)
                • monivk Re: WAT!!!!! 21.08.07, 12:17
                  naprawde nie trzeba wcale sleczyc w internecie ,zeby to wszystko
                  wiedziec.wydaje mi sie ,ze to zupelne minimum wiedzowe ,jesli zna
                  sie chocby jednego cukrzyka,albo kogos kto wlasnie zajety jest
                  rzezbieniem swojego ciala na silowni.buteleczki z fruktoza w obu
                  przypadkach stoja wszedzie.
                  szkoda,ze temet rozbiegl sie troche nie na temat.program ten nie
                  dotyczyl sposobu odzywiania bobaskow i malutkich dzieci,nie zawieral
                  tabel kalorycznosci poszczegolnych produktow i przeliczen
                  zapotrzebowania energetycznego,ale o przyzwyczajeniu i uzaleznieniu
                  malenstwa do slodkiego smaku,w czym producenci notorycznie pomagaja
                  dosypujac niezliczone ilosci cukru do swoich produktow.
                  mysle ,ze jak zrobia program o owocach ,to i beda ukladac te
                  piramidki na nich.zapewniam cie jednak ,ze beda one znacznie
                  mniejsze.
                  to czy maluszek zje jedna,dwie czy dziesiec czekolad u babci czy
                  cioci nie rowna sie nawykom i przyzwyczajeniom wyniesionym z
                  wlasnego domu.to w swoim domu juz od najmniejszego uczy i
                  przyzwyczaja sie jesc poszczegolne rzeczy.a na to wszystkie mamy
                  maja wplyw.kwestia wybrania wlasciwych produktow i
                  rozwiazan,umiarkowanie.nikt nie wspominal o zupelym unikaniu cukru
                  czy owocow.
                  kazdy odczuwa smak slodki zupelnie inaczej.ksztaltuje sie on od
                  najmlodszych lat.co dla jednego pozniej bedzie gorzkie,dla drugiego
                  bedzie wystarczajaco slodkie.jeden wrzuca dwie kostki cukru do
                  herbaty,drugi piec. jeszcze inny pije gorzka.kwestia wczesniejszych
                  wyborow, przyzwyczajen smakowych i nawykow:)
                  • beba3 Re: WAT!!!!! 22.08.07, 05:54
                    Zgodze sie z Toba odnosnie przyzwyczajania dzieci do slodkiego smaku
                    juz od malenkiego.
                    Dzieciaki szybko lapia ze slodkie rowna sie dobre.
                    Przyzwyczajenia zmieniaja sie przez cale zycie. Widze po sobie jak
                    latwo bylo mi zaakceptowac wieksza ilosc cukru a ciezko teraz z tego
                    zrezygnowac.
                    Zawsze pilam kawe neske pol na pol zalewana woda i mlekiem. Nie
                    dosladzlam jej. Byla pyszna!
                    W Singapurze Nasca, mimo zamkniecia, szybko lapala wilgoc i
                    kamieniala. Przerzucilam sie na 3 w 1 czyli kawe, mleczko i cukier w
                    saszetce. Tez pyszne ale poprzednia wersja kawa plus mleko teraz
                    wydaje sie gorzka.
                    Wprowadzili na rynek lub ja dopiero znalazlam 2 w 1 i nie smakuje
                    mi. Mam nadzieje, ze sie przyzwyczaje na nowo do jej smaku chociaz
                    przyznam, ze marze o rezygnacji z kawy. Czasmi udaje mi sie przez
                    kilka dni jej nie pic.
                    Wniosek: latwo zaminic napoj nieslodziny na slodzony, gorzej
                    odwrotnie. Oczywiscie nie wniosek generalny a na podstawie swoich
                    doswiadczen.
                    Dobrze jesli my jakos rodzice czyli osoby majace wplyw na to co
                    jedza nasze dzieci, zaszczepimy im odpowidnie nawyki. Z tym sie
                    zgodze i podpisuje pod tym.
                    Mi w kazdym razie teraz sytuacja wymknela sie juz z pod kontroli i
                    moge obserwowac co jest podawane moim dziecim do jedzenia a juz
                    wkrotce bede swiadkiem dokonywania przez moja corke samodzienych
                    wyborow.
                    Mysle ze nie obejdzie sie bez rozmow, pogadanek itp i czesto nie
                    bede zadowolona z tego co wybrala sobie do jedzenia moja cora.
                    Nie zrezygnuje z podawnia im jogurtow pitnych, Actimeli i jogortow w
                    kubeczkach. Uwazam ze samo mleko to za malo i wole dac dziecku na
                    deser jogurt owocowy i slodzony niz typowa slodkosc.
                    Jesli chodzi o treningi to ja zawsze pilam wode. Picie wody z
                    fruktoza byloby dla mnie bez sensu. Nie wiem jak ci ktorzy rzezbia
                    swoje cialo czy wyczynowi sportowcy tak robia ale raczej pija
                    glukoze lub powinni chyba pic jakies mieszanki slodkiego ze slonym,
                    mieszanki utrudniajace dehydratacje? Nie orientuje sie.
                    Taki tekscik znalazlam w swoich 'ulubionych':
                    WĘGLOWODANY
                    Węglowodany złożone, pochodne skrobi, w pożywieniu człowieka powinny
                    stanowić główne źródło energii. Dostarczają ich przede wszystkim
                    produkty roślinne. Nie oznacza to jednak, iż pożywienie człowieka
                    nie dostarcza również węglowodanów prostych i dwucukrów. Wśród
                    węglowodanów prostych najbardziej rozpowszechnionym jest glukoza,
                    nazywana inaczej cukrem gronowym, oraz fruktoza, czyli cukier
                    owocowy. Oba te cukry występują w większych ilościach w owocach,
                    sokach roślin i w miodzie. Dwucukry to znana nam wszystkim
                    sacharoza, czyli cukier trzcinowy lub buraczany, potocznie nazywana
                    ?cukrem". Ponadto, do dwucukrów zaliczamy także laktozę, czyli
                    cukier mleczny, występujący w większych ilościach w mleku. Jest ona
                    najczęstszą przyczyną tzw. nietolerancji mleka. Jednocześnie należy
                    pamiętać, że wszystkie przetwory mleczne, takie jak mleko zsiadłe,
                    kefir, ser biały i twarogi, są tego cukru pozbawione lub też
                    występuje on w znacznie mniejszych ilościach niż w mleku słodkim.
                    Dzięki temu tolerancja tych produktów jest znacznie większa lub
                    prawidłowa. Węglowodany w postaci skrobi są składnikiem niezbędnym
                    ustrojowi stopniowo trawione i "wchłaniane, warunkują prawidłowy
                    przebieg przemian białek i tłuszczów w organizmie. Przy braku
                    odpowiedniej ilości "węglowodanów w pożywieniu dochodzi do
                    nieprawidłowego spalania kwasów tłuszczowych, w wyniku czego
                    powstają tzw. ciała ketonowe, które zakwaszają organizm, co jest
                    zjawiskiem niebezpiecznym dla zdrowia. Dlatego mówimy, że tłuszcze
                    spalają się w ogniu węglowodanów. Węglowodany są w żywieniu
                    człowieka niezbędne, gdyż niektóre tkanki, np. tkanka mózgowa,
                    czerpią energię wyłącznie ze spalania glukozy. Pamiętajmy przy tym,
                    że zarówno jeden gram białka, jak i węglowodanów, w czasie przemian
                    w organizmie dostarcza 4 kilokalorii energii i jest to ponad dwa
                    razy mniej niż otrzymuje się ze spalenia l g tłuszczu,
                    dostarczającego 9 kcal.


                    oraz:
                    www.montignac.com.pl/CMS/index.php?option=com_content&task=view&id=29&Itemid=61

                    I zeby bylo jasne: cukier i slodki smak to jest moj wrog ale
                    chcialbym sie nauczyc stosowac go z umiarem. Fruktoze cenie wyzej
                    niz cukier co nie oznacza ze slodze nia co popadnie. Majac wybor
                    stsuje fruktoze. Wierze ze jest zdrowsza. Jesli czegos nie musze
                    slodzic, nie robie tego.
                    Moje dzieci chetnie pija mietowa herbate nieslodzna. W ciagu dnia
                    opijaja sie czysta woda.
Pełna wersja